Czuję się zawiedziona

29.11.08, 04:44
Niespełna miesiąc temu przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania a już od
tygodnia gościmy rodzinę mojego faceta. Mój chłopak pracuje głównie z domu i
sam planuje sobie czas, ja niestety codziennie zasuwam do biura. Ponieważ
pracuję zaledwie 2 miesiące nadal się szkolę, więc muszę włożyć znacznie
więcej wysiłku a często i czasu przy wykonywaniu obowiązków. Krótko mówiąc -
jestem zmęczona. Wracając z pracy robię zakupy, sprzątam łazienki (mamy dwie),
myję podłogi bo goście śpią na podłodze, wreszcie gotuję. Rodzina mojego
faceta ma wakacje, więc imprezują do późna, - kolację jemy około 1:00 nad
ranem. Idę spać o 2:00 albo później, wstaję przed siódmą. Nawet się już
przyzwyczaiłam i nie mogę zasnąć nawet teraz, ale bardzo zawiodłam się na moim
chłopaku, bo nie pomaga mi w niczym! Przez ten tydzień niczego nie umył ani
nie ugotował. Nie rozumiem, bo wcześniej gotował częściej niż ja... Wczoraj
tylko wspomniałam, zupełnie bez nerwów. A ona na to: no przecież ja też
gotuję!. Więc zapytałam kiedy gotował ostatnim razem. Ona na to z zaskoczeniem
- "No tak, - chyba się rozleniwiłem!". Sądziłam, ze zrozumiał i zupełnie bez
konfrontacji dotarło do niego, że powinien podzielić ze mną obowiązki. Dziś po
pracy przytargałam zakupy i padłam na łóżko. Przespałam się ze 3 godziny -
miałam nadzieję, że może coś ugotuje? Głodna jak wilk zrobiłam w końcu kanapki
i znów gotowałam o północy bo kuzynie wrócili przed pierwszą.

Nie mogę powiedzieć, że czuję się wykorzystana, bo przecież nie muszę gotować
i sprzątać. Mogą kłaść materace na brudnej podłodze i zamawiać pizzę, ale nie
tak mnie nauczona przyjmować gości. Nie rozumiem tylko dlaczego on nagle
przestał mi pomagać. Kiedyś bywało, że przychodziłam do domu, - pranie było
poskładane a na stole pachnący obiad. Cieszyłam się, że mam takiego faceta. A
teraz?
    • obrotowy co za bzdury... 29.11.08, 05:56
      1. jesli to Polska - to kladziesz sie spac najpozniej o 12-tej
      iformujac, ze ciezko pracujesz i musisz wstac o 7-mej.

      2. a jesli to Ameryka - to robisz i mowisz to samo :)
      • starucha_izergiel Re: co za bzdury... 29.11.08, 11:46
        No i pudło - anglia, ale goście są hiszpanami, więc prawie jak Hiszpania. Trzeba
        zrozumieć, że tam (zwłaszcza na południu - a wszyscy są z anadluzji) godziny snu
        i czuwania są poprzestawiane.
    • nawrocona5 Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 08:52
      Czekasz z kolacją do pierwszej w nocy na gości, którzy imprezują na mieście?
      Pozwalasz chłopakowi nic nie robić, mimo, że pracuje głównie w domu?
      Mój Boże, to musi być jakaś podpucha.
      Jesli chciałaś wystartować w konkursie na "frajera roku 2008" to jesteś moją
      faworytką:))
      Dziewczyno, ogarnij się. Przeczytaj to, co napisałaś i wyobraź sobie, że to jest
      cudzy post. Co byś pomyślała?
      Zyczę ci chociaż odrobiny asertywności, bo zginiesz w zyciu.
      • angelbell Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 10:45
        Na drzwiach do kuchni wieszasz duza kartke z rownie duzymi literkami
        ladnie wypisanymi: S A M O O B S Ł U G A (DOTYCZY ROWNIEZ
        ZAOPATRZENIA). Mozliwe, ze jak sie przespia raz drugi na brudnej
        podlodze to zauwaza i umyja, mozliwe tez ze facetowi to przyjdzie do
        glowy skoro wczesniej miewal takie zwyczaje. Facetowi zas mowisz :-
        kochanie, ONI maja wakacje- ty i ja NIE. I wszystko na ten temat.
        • starucha_izergiel Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 11:55
          Acha - to tak wygląda polska gościnność??

          Kiedy my przyjeżdżamy do nich na wakacje, nadskakują nam tak przez miesiąc.
          ZAWSZE bez względu na to czy mają wakacje czy nie. W zeszłym roku przez 3 dni
          szorowali basen, - nam nie pozwolili się dotknąć bo przecież mamy wakacje i
          przyjechaliśmy wypocząć. Rano śniadanko na stół, wieczorem kolacja. Czasami po
          powrocie z plaży znajdowaliśmy swoje ubrania uprane, uprasowane i złożone.
          • rosa_de_vratislavia Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 12:04
            starucha_izergiel napisała:
            > Kiedy my przyjeżdżamy do nich na wakacje, nadskakują nam tak przez
            miesiąc.
            > Rano śniadanko na stół, wieczorem kolacja. Czasami po
            > powrocie z plaży znajdowaliśmy swoje ubrania uprane, uprasowane i
            złożone.

            I co tu się dziwić, że się traktuje wizyty rodziny jak zło konieczne?
            Wydaje mi się,że takie nadskakiwanie nie jest wcale przyjemne -
            goście nie czują się swobodnie,a gospodarze padają na nosy i zamiast
            sięcieszyć wspólnie spędzonym czasem - padają na nosy.
            Ale skoro macie tak wyśrubowane normy, to niech Twój facet zabiera
            się do szorowania łązieniek, zakupów etc.
          • angelbell Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 12:20
            Mhm, jezeli to jest rewanz za przyjmowanie Was w stylu
            kilkugwiazdkowego hotelu to polecam krok numer 2-wyjasnienie krotkie
            i zwiezle facetowi kto ma urlop a kto nie.Zagrozic zas kolesiowi
            krokiem nr 1 znaczy powyzsza karteczka na drzwiach kuchi i
            strajkiem.Skoro dobre slowo zostaje bez echa...
    • 2szarozielone Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 11:07
      Jak nie wiesz, co masz zrobić, to znaczy, że w pełni zasługujesz na tę sytuację,
      a może i sprawia Ci ona masochistyczną przyjemność.
      • starucha_izergiel Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 12:01
        Sprawia mi przyjemność, że są zadowoleni, że smakuje im jedzenie i będą miło
        wspominać pobyt u nas. Oni traktują nas z jeszcze większym rozmachem kiedy do
        nich przyjeżdżamy. Jedyna różnica polega na tym, że robią to RAZEM a nie tylko
        jedno z nich. U nas też tak kiedyś było, ale mój facet wpadł w jakiś letarg. Nie
        wiem czy to już przemęczenie organizmu? Normalnie pracuje jak mały samochodzik.
        • goblin.girl Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 18:31
          starucha_izergiel napisała:

          > Sprawia mi przyjemność, że są zadowoleni, że smakuje im jedzenie i będą miło
          wspominać pobyt u nas. Oni traktują nas z jeszcze większym rozmachem kiedy do
          nich przyjeżdżamy. Jedyna różnica polega na tym, że robią to RAZEM a nie tylko
          jedno z nich.

          wybacz, ze to wywlekam, ale czy nadal nie czujesz sie dyskryminowana:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=56322091&a=56322091
          poza tym jakiś czas temu, jak widziałam, tez pisałaś o problemach z podziałem
          obowiązków w Twoim związku; wtedy padło kilka rad, nie wiem, czy je wzięłaś pod
          uwage. W każdym razie teraz masz większy problem, bo trudno jest się wykłocać o
          pryncypia przy gosciach w domu.
          Nie wiem, jak ma wyglądać polska gościnność, ale jeżeli miałoby to polegac na
          tym, ze ja padam na nos, to czniam taką gościnność szczerze mówiac. Tym
          bardziej, ze i tak, choćbym stanęła na rzęsach, nie dobiłabym do standardu,
          który opisujesz, bo nie mam domu z basenem, a nasi goscie śpią w jednym pokoju
          na podłodze. Też mam znajomych w Hiszpanii i kiedy byłam u nich, wcinalismy
          krewetki ze srebrnej patery na cienistym patio, ale nie mialam poczucia, że żeby
          sie za to zrewanżować, muszę zapierniczać jak samochodzik, skoro nie mogę
          zaoferować podobnego standardu. Nawaisem mówiąc, gdyby moi gospodarze nic nie
          mówiąc zabierali mi ubrania do prasowania, kiedy nie ma mnie w domu, czułabym
          sie co najmniej głupio i nie wahałabym sie o tym powiedzieć. Są granice
          goscinności.
          w Twojej sytuacji wyjscia widze dwa: albo zaciśniesz zęby i dotrwasz do końca,
          bo kłocić się ze swoim facetem nie bedziesz przy gosciach, albo również nic nie
          mówiąc obniżysz jakosć usług, zaczniesz sie wysypiać, zamawiać pizzę i zamkniesz
          dziób sumieniu dobrej Polki, zobaczysz wtedy, czy i kiedy ktoś aluzju pojmie. A
          jak zostaniecie sami, radzę szczerze i bez ogródek rozmówic sie z partnerem, bo
          inaczej bedziesz dalej obsługiwac dom sama i najwyżej założysz jeszcze kilka
          wątków, zeby sie wyżalić. Bez złośliwosci mówię. Powodzenia.
    • six_a Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 12:00
      Ty to masz nie gości, tylko rezydentów chyba?
      czyli zapomnij o gościnności i zagoń towarzycho do roboty;)
      • marzeka1 Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 12:07
        "Czekasz z kolacją do pierwszej w nocy na gości, którzy imprezują na mieście?
        Pozwalasz chłopakowi nic nie robić, mimo, że pracuje głównie w domu?
        Mój Boże, to musi być jakaś podpucha."- też tak myślę, bo nie chce mi się wierzyć, że AŻ TAK można pozwolić się zniewolić w i imię gościnności.
    • durneip Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 14:10
      za wątek o kopulującej za ścianą murzynce czarnej jak smoła - dobrze ci tak!
      jeszcze tylko grypki brakuje... ;]
    • diabel.lancucki Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 15:32
      lansuje się przed rodziną jaki z niego macho ;-)
      • amuga Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 16:25
        diabel.lancucki napisała:

        > lansuje się przed rodziną jaki z niego macho ;-)

        O to to wlasnie! Uprzedziles mnie. W koncu to Hiszpan. Rodzina i
        image macho to podstawa.
        Moja rada to pizza codziennie i brudna podloga bo sie wykonczysz i
        jeszcze mozesz stracic prace bo nie jestes w formie codziennie.
        Przynajmiej masz przyklad jak bedzie wygladalo rownouprawnienie po
        hiszpansku.
        • adela38 Re: Czuję się zawiedziona 29.11.08, 23:58
          Polecam udac chorobe i skrajna niemoc... Moze byc migrena...Umierasz i musisz
          lezec w ciszy i spokoju...najlepiej do rana...Malzonek bedzie musial sie
          zreflektowac...Jakby nie dokladaj placz (z bolu/ zlosci/bezsilnosci - do wyboru)
          i czywiscie kontynuacje cierpienia chorej...
          A po wyjezdzie gosci warto spytac ukochanego, co mu sie stalo ze tak bardzo sie
          zmienil...
    • krewkaa Re: Czuję się zawiedziona 30.11.08, 00:05
      może nie chce sobie siary przed kuzynami robić, że jest pod
      pantoflem albo cuś :)
    • seth.destructor Pretensje to miej do siebie 30.11.08, 01:27
      Robisz tak, bo cię tak wychowano i uważasz, że nie możesz odpuścić,
      bo tak ma wyglądać polska gościnność. Czekasz, aż chłopak sam z
      siebie zacznie coś robić, zadajesz pytania na forum, zamiast zwrócić
      się bezpośrednio do niego.
    • alpepe Re: Czuję się zawiedziona 30.11.08, 12:19
      chłe, chłe, ta stara wyjadaczka z forum, feministka przekonana ma problem i to
      jaki głupi.
      No tak, młoda była, to jej się coś wydawało, upłynęło kilka lat i zobaczyła, jak
      wygląda życie.
Pełna wersja