Rozchodzę się z matką mojego dziecka

01.12.08, 15:07
Witam.

Moja dziewczyna jest w 5-tym miesiacu ciąży, a ja zdecydowałem się od niej
odejść. Nim mnie zaczniecie oceniać podyskutujmy, gdzie jest granica
możliwości bycia z kimś "za wszelką cenę". Nie wiem, czy mogę być z kimś, kto
cholernie mi utrudnia kochanie tej osoby tylko i wyłacznie dla dobra dziecka?

Może napiszę wiecej, bo sprawa jest dosyć skomplikowana:
Moja dziewczyna miewa napady chorobliwej zazdrości. Bylo tak od samego
początku naszej znajomości i wlaściwie mozna powiedzieć "widziały gały co
brały", ale zawsze myslałem, że po jakimś czasie jej to przejdzie. Zeszłego
lata było coraz gorzej, wróciliśmy do siebie po prawie rocznej przerwie, ale
nic się nie zmieniło, generalnie równia pochyła. Coraz częściej zastanawiałem
się, czy nie dać sobie spokoju, bo unieszczęśliwialiśmy siebie nawzajem
ciągłymi kłótniami - moja dziewczyna zawsze mnie atakowała (raz, albo dwa razy
w tygodniu) pretensjami o moje byłe, dziewczynę, z ktorą byłem przez chwilę,
gdy mieliśmy przerwę, wymyslone dziewczyny, ktore jakoby czyhają na mnie na
każdym kroku. Dodam tylko, ze nasza przerwa w zwiazku nie byla moją winą tylko
moja dziewczyna podjęła decyzję o odejściu - w tym czasie była z kimś, i to
dłużej ode mnie.

Latem zmajstrowaliśmy dzidziusia (przypadkiem). Odkąd dowiedzieliśmy się, ze
będziemy rodzicami wszystko się pogorszyło. Przestaliśmy ze sobą sypiać (tzn
ona odstawiła seks na boczny tor, udało mi się ją kilka razy przekonać i
zazwyczaj był to seks, gdzie ja się raczej nie liczyłem), przestała totalnie o
siebie dbać, a sceny zazdrości przekroczyły wszelkie normy. Dodatkowo zaczeła
nienormalnie mocno cisnąć mnie na kupno mieszkania (bo dziecko nie bedzie
mieszkało w wynajętym) i strasznie się kłóciła ze mną, gdy okazywało się, że
mam klopoty z odpowiednią zdolnością kredytową - krzyczała, że "co ze mnie za
mężczyzna" itp. Doszło do tego, że zaczęła mnie szantażować dzieckiem, że je
zabierze po porodzie etc.

Wczoraj, gdy wpadła na pomysł, aby wszystkim moim żeńskim znajomym na naszej
klasie wysłać maile z jakimiś wyzwiskami (bo wg niej wszystkie na mnie lecą,
albo ja ze wszystkimi flirtuję) uniosłem się i powiedziałem dosyć.
Powiedziałem, że z nią zrywam i że nie chcę z nią więcej być..

Dzisiaj jej rodzice, którzy są światłymi ludzmi na wysokim poziomie,
zaangażowali się w tą sprawę. Jej mama twierdzi, ze ja powinienem chodzić z
moją dziewczyną do psychologa, aby ona się wyleczyła ze swoich zachowań.
Odpowiedziałem, że już nie daję rady, wyrzuciłem z siebie wszystkie pretensje
jakie dusiłem w sobie i odłożyłem słuchawkę. Pewnie w ich oczach jestem
ostatnim sku..ysynem, ale nie potrafilem inaczej.

Nie wiem co teraz... mam kolosalne wyrzuty sumienia, że może mozna było pójść
do tego psychologa i pomóc jej w tej terapii. Ale jak słyszałem "w tle" gdy
ona złorzeczyła w moim kierunku, gdy ja rozmawiałem z jej matką to postawiłem
się. Nie potrafię się do tego zmusić, nie wiem już, gdzie podziały się
wszystkie moje uczucia do niej. Kiedyś śliczna i intelligentna dziewczyna
zmieniła się w ziejącego kompleksami i nienawiścią potwora.

Tak naprawdę to chyba zerwałem z nią ze względu na to małe dziecko, które już
pokochałem, chociaż go jeszcze tutaj nie ma. Boję się, że skrzywdziłbym je,
gdybym został w takim związku. Wolę być chyba ojcem na odległość, niż znosić
te ciągłe upokorzenia i jeszcze broń boże kiedyś przelać te frustracje na dziecko.

Przepraszam, że to takie długie, nie wiedziałem do kogo się zwrócić. Pewnie
ocenicie mnie surowo... ja sam się oceniam bardzo źle... Nie wiem co więcej
mogę zrobić teraz... wyprowadzić się, to pewne, ale jak być obecny w jej
życiu, czy i jak pomagać finansowo? przeciez ona bedzie miala moje dziecko,
nie moge przecież go całkowicie olac i zapomnieć... to zupełnie odpada...
    • malunia_pl Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 15:35
      Dobrze że odszedłeś. Dziecko zamiast męczyć się z dwoma
      niedojrzałymi emocjonalnie rodzicami, będzie miało "na głowie" tylko
      jednego.
      P.S.Przepraszam za złośliwość, ale o co naprawdę Ci chodzi w Twoim
      poście? O pocieszenie? Czy zrobienie statystyki: dobrze / źle
      zrobiłeś. A może o to "czy i jak masz jej pomagać finansowo"?
      Alimenty dziecku się należą, i to godziwe, bo wszystko jest drogie.
      To że się wyprowadziłeś nie zwalnia Cię od współfinansowania dziecka
      do pieluch po studia, i jesteś też moralnie zobowiązany do opieki
      nad dzieckiem -jeśli matka dziecka będzie potrzebować i chcieć
      Twojej pomocy oczywiście.
      • szeherezada12 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 15:46
        Jak emocje opadną to spojrzysz na nią innymi oczyma. Moim zdaniem czasami warto
        zainwestować swój czas w związek. Ona teraz czuje się mało atrakcyjna, a pewnie
        w życiu ktoś ją mocno skrzywdził skoro wszędzie widzi zagrożenie. Pozwól sobie
        ochłonąć i jeszcze raz przeanalizuj czy warto się odcinac.
      • kajka85 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 15:48
        współczuje Ci..
        moim zdaniem to dobrze, że od niej odszedłeś,ona na prawdę ma problemy ze sobą i
        powinna pojsc na terapie. nie mozesz być czarną owcą w rodzinie i nie reagować
        na jej zarzuty, siedzieć cicho i sie nie odzywać. Ja na Twoim miejscu dawno już
        bym wybuchła..
        Odezwij sie do niej za kilka dni i powiedz raz jeszcze jak sie czujesz w Waszym
        związku, porozmawiajcie..Nic innego doradzić nie umiem niestety
    • olanext Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 15:48
      Tak to jest jak czlowiek skupia sie na seksie a nie na podstawach
      emocjonalnych i budowaniu mocnego zwiazku lub rezygnacji z takiego
      zwiazku.
      Ja akurat teraz pracuje z dziecmi, z takich zwiazkow - powiem jedno
      ich rodzice zanim sie te dzieci urodzily skazali je na powazne
      problemy emocjonalne, te dzieci cierpia a mi peka serce, ze ktos
      kiedys myslal nie tym co trzeba bylo! Rodzice takich dzieci zawsze
      uloza sobie zycie - zaloza drugie rodziny, ale te dzieci (ze
      zwiazkow "niewypałow") sa zawieszone w prozni emocjonalnej.
      W twojej sytuacji powiem tak - ja osobiscie jestem osoba, ktora
      zawsze walczy do konca. Porozmawialabym z dziewczyna na spokojnie o
      przyszlosci - zwlaszcza dziecka. Sprobowalabym pomocy psychologa,
      moze rodziny. Jesli okaze sie, ze nic z tego nie wyszlo, pamietaj o
      tym, ze to dziecko zawsze bedzie ciebie potrzebowalo, bedzie mu
      ciezej niz innym dzieciom z pelnych rodzin - bo nigdy nie bedzie
      mialo wzorca prawidlowej rodziny.
      • teklana Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:06
        Uważam,że ani pochwała ,ani nagana Ci sie nie należy;-)
        Piszesz jak bardzo dojzały mężczyzna,a zachowujesz się jak
        dziecko.Zastanawiam się co powodowało tą dziewczyną,by byc szalenie
        zazdrosną.Ty już opisujesz skutek,ale jaka jest przyczyna?Może tak
        jak juz ktoś tu wspomniał nie czuła sie z Tobą bezpiecznie?Zawsze
        reagujesz odwrotem na kłopotliwe sytuacje?Jak widać znów Ty okazałęś
        sie tu najważniejszy.Nie sądzę by to wszystko było tylko z jej
        strony-nie powiesz chyba ,ze ona się awanturowała a Ty spokojnie
        popijałes piwko przed tv.Do tanga trzeba dwojga.Za Wasz nieudany
        związek narazie odpowiadacie WY,nie ONA,a za pare miesiecy dołaczy
        nieczemu niewinne dziecko.Myśle ,że powinieneś się zastanowić nad
        swoją decyzją poważnie.Dziewczyny też nie ma co wybielać,bo ciąża to
        nie choroba,ale jej nie zazdroszczę.Także musi sie czuc
        podle.MMyślę,że jest pod presją rodziców,ktorzy robią z Ciebie
        nieudolnego w dodatku potwora.Ja bym jednak próbowała.Mysle ,że
        sytuacja Was przerosła.
    • green_land Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 15:48
      Współczuję Ci:/ Każda decyzja w obecnej chwili jest zła.

      Miałam nadzieję że szaleje tak z powodu ciąży /hormony/, ale skoro
      zawsze taka była... Rozumiem jej rodziców - to ich dziecko. Ale
      skoro sama, jako osoba dorosła nie potrafi zacząć myśleć, sam tego
      za nią nie zrobisz. I co z tego, że poszedłbyś z nią do psychologa?
      Ona jest przekonana o Twojej winie, nie zmieni zdania po kilku
      wizytach.
      Najgorszy scenariusz - będzie chciała odebrać Ci prawa
      rodzicielskie. Ale dobry adwokat poradzi sobie z tym. Gorzej -
      będzie dziecko nastawiać przeciw Tobie. Tylko dziecka szkoda:(((

      Ja bym porozmawiała sam na sam z Jej rodzicami. Powiedz im o
      wszystkim, wytłumacz, że nikt nie chciałby być tak traktowany, że
      takie życie nie ma żadnego sensu. Że dopóki ona czegoś z sobą nie
      zrobi, nic nie będzie z Twoich starań. Że Ty już próbowałeś, a teraz
      ich kolej. Może oni jako rodzice będą potrafili przemówić jej do
      rozsądku. Powiedz, że nie zamknąłeś jeszcze tego rozdziału, że nie
      chcesz rezygnować z ojcostwa, ale że zrobiłeś ile mogłeś.


      Współczuję Ci:( Naprawdę masz nieciekawie. Pod tym względem kobiety
      mają lepiej - one rodzą i one mają "pierwszeństwo" do dziecka. I jak
      chcą ukazać ojca jako ostatnią świnię, łatwo im to przychodzi.

      Mimo wszystko wierzę, że Wam się uda. Przecież zakochałeś się w Niej
      takiej, jaką byłą. Nikt a nikt nie jest idealny. A związek to
      kompromisy. Bardzo bym chciała, by Wam się ułożyło, by dzieciak miał
      kochającą się rodzinę. Bo wiesz, nawet jeżeli odejdziesz, to problem
      pozostanie. Ona będzie coraz gorsza. Swoje frustracje będzie
      przenosić na dziecko i albo będzie nadopiekuńcza, albo będzie
      obwiniać je o swoje niepowodzenia. Skoro jej matka uważa, że powinna
      pójść do psychologa, widać dzieje się z nią coś niedobrego.

      Przepraszam za chaotyczność.
      Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki!
    • pan_i_wladca_mx Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 15:58
      ej skoro pragniesz tego dziecka, tylko jego matka zaczyna ci dzialac na nerwy,
      to oczywistym rozwiazaniem dla mnie jest twoja walka o prawa rodzicielskie i
      pelna opiekie nad dzieckiem, porzedstawisz w sadzie, ze mamuska ma lekko
      narobione i tylko dluga terpia moze jej pomoc, a ty bedziesz mogl w
      pelniuczestniczyc w zyciu twojego dziecka.

      pisze to troche cynicznie z powodu twojego wyboru `weekendowy ojciec`, a to jest
      najlatwiejsze (sic! najwygodniejsze) wyjscie
      • mojboze Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 16:38
        Popieram!

        Walcz o dziecko, z taką osobą jaką jest ta dziewczyna, będzie bardzo
        nieszczęśliwe. Wyobraź sobie co to będzie, jak powie kiedyś, że bardziej kocha
        tatusia, albo, że narzeczona taty jest ładniejsza...
        • cowtrawiepiszczy Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 17:01
          ehh... to wcale nie jest tak, jak wszyscy pisza, ze zrobiles dobrze.
          Mowie tak, bo ja stoje po drugiej stronie 'balustrady'. Mam klopoty
          ze zdrowiem, z przeszloscia i 'nabawilam sie' depresji, probowalam
          sie ratowac, ale zdrowie sie w tym roku pogorszylo i skutecznie
          uniemozliwialo mi walke z depresja. Mialam dosc wszystkiego. Wiem
          jak bylam okropna dla mojego chlopaka, wiem, ze zachowywalam sie nie
          tak jak powinna-walczylam z tym, zaciskalam piesci, ale nie dawalam
          rady. Mialam mu wszystko wynagrodzic, jak razem wyjedziemy w
          wakacje. Nie zdazylam. Odszedl. Gdyby dal mi szanse do tego wyjazdu,
          lub gdyby wczesniej jakos powiedzial... moglo byc teraz inaczej. Bo
          bardzo duzo mu zawdzieczalam i chcialam wszystko naprawic, tylko
          brakowalo mi sil. Bylo mi szalenie ciezko. Tej dziewczynie pewnie
          tez jest. Dlaczego nie mozesz, albo jak juz nic do niej nie czujesz,
          to czemu nei zrobiles tego wczesniej??, zabrac ja do psychologa,
          wziac sprawy w swoje rece. Gdyby moj M. ze mna powaznie
          porozmawial... mi sie wtedy wszystko sypalo pomiedzy palcami. Jej
          tez. Tylko widocznie u niej potrzebna jest terapia, jesli rozmowa
          miedzy Wami nie wystarcza. Ona nie dawala sobie rady... jesli cos do
          niej czules, a wierze w to... trzeba bylo jej sprobowac pomoc. I
          jesli to by nic nie dalo... wtedy zrezygnowac.
        • tygrysio_misio Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 17:06
          tez tak uwazam... zostawienie samej rozhukanej baby jeszcze nikomu na dobre nie
          wyszlo... bardzo prawdopodobne,ze bedzie robic jeszcze wieksze jazdy

          w tym przypadku to ojciec powinien przejac opieke nad dzieckiem
    • amuga Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 16:52
      Najprosciej byloby jakbys postawil sie w jej sytuacji.
      Dla kobiety najwazniejsza jest stabilizacja i mozliwosc zapewnienia
      dziecku wszystkiego co potrzebuje. Ty dajesz jej dokladnie
      przeciwnie stad jej nerwowosc i brak kontroli bo ona czuje strach
      przed przyszloscia. Kazdy reaguje innaczej. Ona widocznie jest
      bardzo nerwowa a ciaza wzmaga to. Ona nie czuje sie tak dobrze
      fizycznie jak ty i to tez wplywa na to jak sie zachowujemy. Ty
      zachorujesz i po tygodniu jestes zdrowy. Ona czuje sie innaczej
      przez 9 miesiecy.
      Na pewno dla ciebie najlatwiej byloby sie wycofac i miec spokoj ale
      to jest najlatwiejsze i tchorzowskie rozwiazanie. Jak ty bys sie
      czul jakbys mial perspektywe zostania samemu z mala istotka
      potrzebujaca opieki 24 godziny dziennie i ona by cie zostawila?
      Czy bys milczal i znosil to w pokorze?
      Przynajmiej powinienes wspomagac ja do czasu rowiazania bo to jest
      najgorszy moment na porzucenie dziewczyny. Moze sie zdarzyc ze pod
      wplywem przezytych emocji urodzi wczesniaka a to nie jest dobrze
      dla dziecka.
      Odrzuc ambicje na bok przez pewien czas a od siebie dodam ze na
      takich nerwowych ludzi mam taki sposob ze jak zaczyna sie klotnia
      ktora wiadomo jak sie konczy, bo przeciez latwo przewidziec, to nie
      odpowiadam i wychodze z domu. Tacy nerwowi ludzie potrzebuja sie po
      prostu wygadac i wykrzyczec. Nawet jak zainteresowana osoba juz
      wyszla i nie slyszy oni czesto kontynuuja wyrzucanie swoich zali.
      Oboje jestescie mlodzi i nie gotowi na tak wielkie obowiazki jakie
      przynosi posiadanie dziecka ale takie rozwiazanie jak ty chcesz
      nikomu nic dobrego nie przyniesie. Ty bedziesz nieszczesliwy, ona
      tez, a dziecku tez sie naleza oboje rodzicow. Postaraj sie
      zbagatelizowac jej wyskoki ale badz konsekwentny w tym co mowisz
      wtedy ona nabierze respektu do ciebie i zacznie sie bardziej
      kontrolowac.
      Posiadanie dziecka zmienia zycie wszystkich i juz nigdy nie bedzie
      takie samo jak przed.
    • kooks Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 19:20
      Dziewczyna ma problem.
      Ale teraz ten problem jest zapewne spotęgowany szalejącymi hormonami.
      • yoka1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 19:33
        mama nadzieję, że Twoja dziewczyna nie wpadnie na pomysł nałykania się tabletek, wydaje mi się to wielce prawdopodobne
    • margie Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 20:09
      twoje chodzenie na terapie bej jej aktywne checi uczestnictwa nic nie da. To
      onamusi chciec na to chodzic i cos zrbic zproblemem.
      Uwzam ze dobzre zrobiles ze odszedles. Dziecko moze byc w twoim zyciu, boje sie
      tylko, ze przy takim nastawieniue matki bedziesz mial utrudniony z nim kontakt.
      Nie kazda ciaza mus sie konczyc slubem, a czasami nawet nie powinna. Mozna byc
      ojcem bez slubu. jesli kochasz to dziecko, to dla was lepiej zebyscie sie
      rozstali, bo nie ma sensu robic mu pieklo z zycia a wychowywac je zdalnie.
      Jak najbardziej powinienes pomagac matce i finansowo i w inny sposob, ale wydaje
      mi sie, ze nawet jesli ona pojdzie na terapie ( a to dlugi i zmudny proces),
      wasz zwiazek jest skonczony. teraz tylko nalezy zadbac, zeby dziecko bylo zdrowe
      i mialo dwoje kochajacych rodzicow, nawet osobno.
    • echo1111 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 23:15
      Ciąża to często bardzo trudny okres dla kobiety. Rozchwianie
      emocjonalne, kłótliwość, płaczliwość i napady złości - niestety to
      się zdarza, winne są hormony. Sam piszesz, ze była inna. Poczekaj,
      łatwiej niszczyć niz budować. Odejść zawsze zdążysz a wrócić nie
      zawsze się da. Przeczekaj ten trudny okres, jest ci cięzko ale jej
      pewnie jeszcze cięzej.
    • zielonawrozka1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 01.12.08, 23:42
      Ja tam daleka jestem od rzucania na ciebie gromów. Zastanawiam się tylko po co
      ty w ogóle ciągnąłeś ten od początku neiudany zwiazek??? To mi wygląda na jakiś
      dobrowolny masochizm. No ale teraz już za późno, stało się. Nie podoba mi się
      postawa matki dziewczyny, czemu ona cię chciałą obarczać terapią jej córki?? A
      może sama mamusia by się córką zajęłą? Myślę że dobrze zrobiłeś, taki związek by
      się i tak rozpadł wcześniej czy później a lepiej oszczędzić cierpień. Możesz być
      ojcem weekendowym jakich mamy z 50% w społeczeństwie, niestety. Nastaw sie na
      to, że dziewczyna będzie cię w negatywnym świetle przedstawiać dziecku gdy
      podrośnie. Ale dziecko większe samo to oceni. Miej z nim dobry kontakt. Jest
      szansa, że juz nastolatek i starsze będzie z tobą blisko związane, jeśli będzie
      tego chciało.
    • mahadeva Znow ciekawa scena z marginesu spolecznego :) 01.12.08, 23:52
    • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 08:33
      Ja bym tobie obcięła fiuta nieodpowiedzialny gnojku robiący dzieci
      "przypadkiem", a jak kłopoty to bierzesz zabawki i idziesz do domu, a te pindy
      wszystkie co piszą że dobrze zrobiłeś ( i to dla dziecka dobrze) żeby skończyy
      tak samo jak ta dziewczyna którą facet zostawia w ciąży, życze wam tego pindy
      • maretina Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:05
        sobie glowe obetnij, bo mozg dawno w niej obumarl.
        sa granice wytrzymalosci i poswiecenia a dziecko to zaden super glu
        ani kropelka co mocno skleja i nic sie po nim nie rozklei!
        • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:22
          jakie granice???? Przy pierwszych kłopotacjh podkulił ogon i ucieka a ty chcesz
          mu wejśc w tyłek???
          • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:25
            Przy pierwszych? Kobieta w ciazy NIE jest swietoscia. ma zachowywac jakiekolwiek
            normy. wyzywanie, ciagle pretensje, jakies dziwne epitety, ktore lecialy w
            strone faceta podczas jego rozmowy z jej matka. chore podejrzenia i pomysl z
            wyzwiskami do jego znajomych na nk to Twoim zdaniem norma? fajne zachowanie?
            gdyby facet tak w stosunku do kobiety sie zachowal to uuu spalmy go na stosie,
            ale baba w ciazy to juz moze?
            litosci...
            • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:27
              Ja tu widzę tylko punkt widzenia tego facecika, a gdzie argumenty drugiej
              strony????? Już by to tak nie wyglądało jednostronnie. cwaniaczek znanalzł sobie
              forum. Tacy ludzie u mnie mają przesrane, nieodpowiedzialny gnojek, dziecko to
              nie zabawka.
              • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:31
                Kobieto wez oddychaj, policz do 10, bez emocji podejdz do tego forum i zacznij
                od nowa.
                facet to tez czlowiek, nalezy sie mu szacunek! matka jego dziecka nie jest
                swieta krowa, ktora moze sobie pozwalac na wszystko.
                nieodpowiedzialny? dlaczego? bo odszedl? to i lepiej dla dziecka. nie bedzie sie
                w toksycznej rodzinie wychowywalo. ma zamiar z dzieckiem utrzymywac kontakt,
                wychowywac to dziecko razem z matka.
                wiec gdzie tu nieodpowiedzialnosc?
                to dziewucha zachowuje sie jak ksiezniczka na ziarnku grochu. och w ciazy jest
                no to wysle wyzwiska do wszystkich kobiet z jego profilu na nk. facet nie moze
                kupic mieszkania? no to dziecko zabiera i fora ze dora.
                b. dorosle naprawde.
              • niedzwiedzica_sousie Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 05.12.08, 13:23
                no czytam tego posta, czytam i oczom nie wierzę. no w końcu jeden
                rozsądny głos!!!!
            • maretina Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:29
              dwa razy dzieci rodzilam. mialam swoje fochy ciazowe, dola po
              porodzie, ale nigdy tak jebnieta jak wspomniana laska nie bylam.
              generalnie najmniej istotne jest tu kto co komu zawinil, wazne jest
              to, ze tych dwoje ludzi sie pozabija wzajemnie, unieszczesliwi
              siebie i dziecko na cale zycie. czasami nie byc razem jest lepsze
              niz tkwic jalowo przy sobie.
              • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:33
                O to to to! rodzilam tez dwa razy, mialam problemy z hormonami. Maz mial jazdy
                ze mna. ale takich akcji to nigdy nie odwalilam.
                jak dziewczyna sama ze soba nie radzi to facet nie musi byc jej chlopcem do
                bicia. ciaza to nie jest wytlumaczenie wszystkiego.
          • maretina Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:30
            od mojego tylka wara.
            czytaj ze zrozumieniem, walcz ze wtornym analfabetyzmem. tam nie
            bylo ni9c o PIERWSZYM razie, tylko o ktoryms tam. problem jest,
            widza go nawet rodzice tej laski, bo sami mowia o terapii. problem w
            tym, ze to oni jej chca, ta laska nie.
          • tabakierka2 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:32
            paralela1 napisała:

            > jakie granice???? Przy pierwszych kłopotacjh podkulił ogon i
            ucieka a ty chcesz
            > mu wejśc w tyłek???

            Troszkę kultury - można wyrażać swoje zdanie, ale z zachowaniem
            szacunku dla innych rozmówców.

            Sytuacja podobna, z życia wzięta:
            Znajomy poznał dziewczynę. Zakochał się, pomimo, że wszyscy mu ten
            związek odradzali. Po pierwszej fascynacji, zauroczenie skończyło
            się - zerwał z nią, bo chciał być uczciwy w stosunku do niej. Laska
            zrobiła z jego życia piekło - dzwoniła do jego znajomych, wieszała
            na nim psy - wszyscy mieliśmy jej dość. Ale po jakimś czasie
            spotkali się przypadkiem i ...zostali znów parą (???!!!). Ona -
            wykształcenie zakończone na podstawówce, on na maturze ( prowadzi
            własny interes z całkiem niezłym rezultatem). Zamieszkał u niej, z
            jej mamą i siostrą. Zaszła w ciążę ( podobno brała tabletki, ale
            jest to dość podejrzane...). Niby sielana, ale zaczeło się walić -
            zaczęła go upokarzać ( widziałam na własne oczy kiedy się z nimi
            spotkaliśmy), a on dla niej słodki - no bo przecież jest w ciąży, to
            taki trudny okres. Facet siedział w pracy coraz dłużej i dłużej,
            żeby jej nie drażnić. Przynosił pieniądze i siedział grzecznie w
            kącie. Laska całą ciążę paliła papierosy ( bo lekarz nie kazał jej
            odstawić - to mogłoby być szokiem dla dziecka!), przesiadywała na
            słońcu ( solarium to nie, ale kilka godzin na słońcu nie powinno
            zaszkodzić) - urodziła w 7 miesiącu - córeczka miała ogromen
            problemy ze zdrowiem - on, oczywiście towarzyszył jej przy porodzie -
            czego się nie robi dla ukochanej kobiety i znosił jak na niego
            klnęła podczas porodu. Po urodzeniu dziecka było jeszcze gorzej -
            nie dość, że ona go upokarzała, to jeszcze przyłączyła się jej
            matka. Dziewczyna zaczeła go straszyć, że będzie płacił alimenty...
            Trwało to rok - cały pierwszy rok dziecka! Wyprowadził się, bo go
            zaczeła bić i nadużywac alkoholu...a on ją przecież tak kocha...i
            dziecko. Teraz procesują się o prawa do opieki i wysokość alimentów.
            A on wie, że kontakt z dzieckiem będzie mu ograniczała, a pieniądze
            z alimentów pójdą na ciuchy, fryzjera, solarium, a na pewno nie na
            dziecko. Sytuacja podobna, uważam. Być może w przypadku autorka
            wątku mogłoby być podobnie.
            • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:37
              Róbcie dzieci jak króliki i zostawiajcie bo macie taki kaprys myślałąm że ludzie
              to jednak nie króliki, ale się myliłam, a faceci są jak zwykle biedniusi, on
              nie wie co robił jak robił potomka, bo mu mózg odpłynął do główki.
              • tabakierka2 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:41
                paralela1 napisała:

                on
                > nie wie co robił jak robił potomka, bo mu mózg odpłynął do główki.


                nie zapominaj, że ona też tam była, jak majstrowali tego
                dzieciaczka.
      • corgan1 a jej przetniesz jajniki? 02.12.08, 09:12
        > Ja bym tobie obcięła fiuta nieodpowiedzialny gnojku robiący dzieci
        > "przypadkiem"

        Rozumiem, że jego (była już) partnerka jest odpowiedzialna? Skoro nie jest to
        czy można jej przeciąć jajniki?

        > a jak kłopoty to bierzesz zabawki i idziesz do domu

        Kobietom księża podobno mówią że "mają nieść ten krzyż". Katolicki zniewalający
        krzyż został teraz zastąpiony jedynie słusznym feministycznym - facet MUSI
        "nieść ten krzyż" czyli musi być z kobietą która jest mocno j...bnięta, tak?

        Po za tym - co to za kłopoty? Depresja ciążowa? Potem dojdzie depresja
        poporodowa, potem depresja macieżyńska i tak w kółko... ta kobieta jest po
        prostu p...dolniętą histeryczką, nie zauważyłaś tego? :))
        • paralela1 Re: a jej przetniesz jajniki? 02.12.08, 09:19
          a gdzie argumenty drugiej strony????? Hitler też by mógł przedstawić swoja
          ckliwą historyjkę ze swojego punktu widzenia i też byście mu współczuły. Życzę
          tobie żeby cię facet w ciąży zostawił jebnięta kobieto, a argumewnt za zawsze
          znajdzie bo jak się chce psa uderzyć to kij się zawsze znajdzie.
          • teklana Re: prrrr,szalona! 02.12.08, 09:28
            paralela1
            Po co sie tak emocjonujesz i tacisz energię?W życiu tez jestes taka
            wyrywna,czy tylko na forum tak szalejesz?
            Powtarzasz się,a ja protestuje!Nie wolno bić zwierzątek;-)
            • paralela1 Re: prrrr,szalona! 02.12.08, 09:31
              Nie lubię takich ludzi, można szaleć ale nie kosztem dziecka, rozumiesz.
              Nieodpowiedzialny gnojek szuka zrozoumienai, a ja tylko życzę żeby rady
              niektórych "pań" wróciły do nich, i na własnej skórze żeby się przekonały jak
              dobrze doradziły. nic więcej.
              • sadosia75 Re: prrrr,szalona! 02.12.08, 09:34
                No nie ma to jak dobre zyczenia swiateczno nowo roczne. a madralinska chyba
                zapomina, ze co komus zyczymy to do nas wraca ;)
                • paralela1 Re: prrrr,szalona! 02.12.08, 09:39
                  ale to wasza recepta na problemy o co chodzi????? To cudwone rozwiązanie
                  problemów, nic złego samo dobro. A ja nie zachodzę przypadkiem w ciążę, więc mi
                  to nie grozi.
                  • tabakierka2 Re: prrrr,szalona! 02.12.08, 09:41
                    paralela1 napisała:

                    A ja nie zachodzę przypadkiem w ciążę, więc mi
                    > to nie grozi.

                    hmm...bywa różnie - nigdy nie mów nigdy.No chyba, że jesteś już w
                    wieku poprodukcyjnym.
                  • sadosia75 Re: prrrr,szalona! 02.12.08, 09:42
                    My nie jestesmy rozhisteryzowanymi idiotkami, ktore ponizaja swoich partnerow.
                    My potrafimy radzic sobie ze swoimi problemami.
                    Wpadka to wpadka. myslisz, ze to jedyna para ktora wpadla?
                    To facet ma dac sie upokarzac, ponizac, byc chlopcem do bicia bo baba w ciazy jest?
                    poczytaj post autora jeszcze raz na S P O K O J N I E i moze doczytasz sie, ze
                    wariatka robila mu jazdy wiele razy przed ciaza w czasie ciazy! od wariatow sie
                    ucieka. a dziecko szczesliwsze bedzie jesli rodzice nie beda sie meczyc wzajemnie.
                    masz dziecko? wiesz, ze jest ono wyjatkowo czule na emocje panujace w domu?
                    • paralela1 Re: prrrr,szalona! 02.12.08, 09:45
                      To jest tylko jego opis, a gdzie jej punkt widzenia?????? Hitler też był biedny,
                      miał trudne dzieciństwo, pewnie byście tu płakały nad jego losem.
                      • sadosia75 Re: prrrr,szalona! 02.12.08, 09:47
                        co Ty z tym Hitlerem masz? Historii nie lubilas?
                        jej punkt widzenia? hmm no jesli przyjdzie na forum i opisze swoj punkt widzenia
                        to go poznamy. a poki co znamy jego punkt widzenia i na tej podstawie smialo
                        moge stwierdzic: dziewczyna to wariatka z problemami (jej rodzice o tym
                        doskonale wiedza skoro zaproponowali terapie u psychologa ) i tyle.
              • teklana Re: prrrr,szalona! 02.12.08, 09:44
                paralela1
                Szybko myslisz i wypowiadasz słowa.My tu mniemam wszyscy,czy też
                wszystkie odnosimy sie do słowa przeczytanego.Niektórzy układaja
                historie dalej.....Ja bynajmniej nic nie radze. W tym przypadku pan
                przyszły tatus o radę nie prosił.Rozumiem każdego rosterki,tyle ile
                ludzi tyle problemów i zdań na różne tematy.Można zdecydowanie
                wyrażać poglądy,ale po co rzucać epitetami w osoby ,których sie
                nawet nie zna.Punk widzenia zalezy od punku siedzenia.Pan i tak
                swoim życiem pokieruje jak uzna za stosowne przecież.Temat Cię
                poruszył,ale apeluje o spokój;-)
          • corgan1 bo gdyby Hitler był kobietą :) 02.12.08, 09:48
            > Hitler też by mógł przedstawić swoja ckliwą historyjkę ze swojego
            > punktu widzenia i też byście mu współczuły.

            tobyśmy wszyscy znali jej ckliwą historię paskudnego dzieciństwa. Oglądalibyśmy
            wiele filmów na ten temat, Wysokie Obcasy przeprowadziłyby z wywiad a nią i z
            jej historykami a pani Hitler stałby się ikoną feministek jako symbol tego jak
            mężczyźni-oprawcy robią z kobiet potwory. :)))

            > a gdzie argumenty drugiej strony?????

            A co mnie to obchodzi? Faceci najczęściej nie mają żadnych szans aby być
            wysłuchanym. Choćby w wypadku rozwodów i w 99,9% przyznania praw opieki matkom.

            > Życzę tobie żeby cię facet w ciąży zostawił jebnięta kobieto.

            Jestem facetem. I mam złą wiadomość - nie jestem j...bnięty, więc nie ma powodów
            aby mnie zostawiać z byle powodu.
            • tabakierka2 Re: bo gdyby Hitler był kobietą :) 02.12.08, 09:51
              corgan1 napisał:


              >
              > Jestem facetem. I mam złą wiadomość - nie jestem j...bnięty, więc
              nie ma powodó
              > w
              > aby mnie zostawiać z byle powodu.


              a co z powodu ciąży to już na pewno;)
            • sadosia75 Re: bo gdyby Hitler był kobietą :) 02.12.08, 09:51
              > Jestem facetem. I mam złą wiadomość - nie jestem j...bnięty, więc nie ma powodó
              > w
              > aby mnie zostawiać z byle powodu.

              Corgan Ty zle do tematu podchodzisz. Jestes facetem wiec nie ma mozliwosci, ze
              Cie kobita zostawi jak Cie zaplodni i bedziesz ciezarna/ ciezarnym? :D
              Pozatym wg. wielbicielki argumentu " Bo Hitler" na bank Ty jak i cala reszta "za
              autorem" jest jeb..ta ;)
        • tabakierka2 Re: a jej przetniesz jajniki? 02.12.08, 09:23
          corgan1 napisał:

          > > Ja bym tobie obcięła fiuta nieodpowiedzialny gnojku robiący
          dzieci
          > > "przypadkiem"
          >
          > Rozumiem, że jego (była już) partnerka jest odpowiedzialna? Skoro
          nie jest to
          > czy można jej przeciąć jajniki?


          Chyba jajowody jeśli już.


          • corgan1 faktycznie, jajowody :) 02.12.08, 09:42
            Biologia nie była moim ulubionym przedmiotem w liceum. :)
            • tabakierka2 Re: faktycznie, jajowody :) 02.12.08, 09:45
              corgan1 napisał:

              > Biologia nie była moim ulubionym przedmiotem w liceum. :)

              ;) Widać;) Ale nie martw się;) Ja kiedyś przy odpowiedzi uparłam
              się, że kobieta ma jeden jajowód i już! Bo tak na rysunku wyglada:D
              pani od biologii długo mi musiała tłumaczyć, że jednak dwa
              i ...dostałam 5+ z odpowiedzi....za refleksyjne podejście:D
      • alpepe Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:16
        Popieram paralela1, piękne się gnojku usprawiedliwiasz, a już ten lajt motiv, że
        seks w ciąży był tylko dla niej, a nie dla ciebie, od razu rzuca inne światło na
        twoje wynurzenia i na szczerość twojej wypowiedzi.
        Streszczając: byłbyś z laską, mimo, iż taka zazdrosna i świruje, gdybyście tylko
        mieli seks. No proszę, super dojrzałe podejście.
    • malwan Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:35
      Ja Cię podziwiam za odwagę.
      I przygotuj sie na trudny okres w życiu.

      Powodzenia.
      • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:37
        hahaha
        • maretina Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:39
          paralela1 napisała:

          > hahaha
          hihihihi
          • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:48
            maretina napisała:

            > paralela1 napisała:
            >
            > > hahaha
            > hihihihi
            >

            hehehehehe



            a co gorsza nie bede :]
    • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:43
      a dlaczego ma nie iść do psychologa z nia???? Tylko matkę wysyłacie w końcu on
      jest ojcem dziecka a nie przypadkowym przechodniem, facet na naszej klasie
      żenujące, może szuka panienek, a tu zgrywa nieszczęśnika, biedniusi.
      • tabakierka2 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:49
        paralela1 napisała:

        > a dlaczego ma nie iść do psychologa z nia????

        1) nie jest jej rodziną ( matka jest)
        2) ona nie chce iść do psychologa, a psycholog zajmuje się problemem
        osoby "zainteresowanej", a nie osób z rodziny, czy przyjaciół. Jej
        dobrowolna zgoda, chęć współpracy i chęć do zmiany tow tym przypadku
        WARUNKI KONIECZNE, które nie są spełnione.


        > jest ojcem dziecka a nie przypadkowym przechodniem, facet na
        naszej klasie
        > żenujące, może szuka panienek,


        Tak, jest ojcem dziecka - z dzieckiem pewnie pójdzie do psychologa,
        jeśli będzie potrezba ( tfu tfu..)

        a tu zgrywa nieszczęśnika, biedniusi.

        Nie zgrywa. Nie projektuj.
        • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:52
          "Dodatkowo zaczeła nienormalnie mocno cisnąć mnie na kupno mieszkania (bo
          dziecko nie bedzie mieszkało w wynajętym) i strasznie się kłóciła ze mną, gdy
          okazywało się, że mam klopoty z odpowiednią zdolnością kredytową - krzyczała, że
          "co ze mnie za mężczyzna"

          Pan chce jeszcze pohulać a tu życie go dopadło, nieodpowiedzialny facet.
          • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:53
            Czy Ty czytasz calosc wypowiedzi czy tylko czesc? a moze Ty widzisz cos innego
            niz ja? bo ja wyczytalam, ze chlop nie kupi mieszkania bo
            1. Go nie stac na to
            1. Nie wezmie kredytu bo patrz punkt 1
          • tabakierka2 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:56
            paralela1 napisała:

            > "Dodatkowo zaczeła nienormalnie mocno cisnąć mnie na kupno
            mieszkania (bo
            > dziecko nie bedzie mieszkało w wynajętym) i strasznie się kłóciła
            ze mną, gdy
            > okazywało się, że mam klopoty z odpowiednią zdolnością kredytową -
            krzyczała, ż
            > e
            > "co ze mnie za mężczyzna"
            >
            > Pan chce jeszcze pohulać a tu życie go dopadło, nieodpowiedzialny
            facet.


            oj, czuję tu jakieś feministycznie skrajne podejście. A kobieta nie
            jest odpowiedzialna za poczęcie? Do tanga trzeba dwojga. Facet ma ją
            utrzymywać - nie ma zdolności kredytowej, to mieszkania nie kupi na
            kredyt i już! Myślę, że jego podejście jest bardzo dojrzałe.
            • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:58
              Nie trawię nieodpowiedzialnych ludzi którzy przypadkiem robią dzieci i tyle,
              takich nie trawię i mówię to wprost, nie ma tolerancji dla durnych ludzi.
              • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 10:01
                To po co dziewczyne bronisz? sam przeciez tego dzieciaka nie zrobil.ona tez
                miala w tym robieniu czynny udzial.
                • tabakierka2 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 10:03
                  sadosia75 napisała:

                  > To po co dziewczyne bronisz? sam przeciez tego dzieciaka nie
                  zrobil.ona tez
                  > miala w tym robieniu czynny udzial.


                  może bierna była i to ją uratowało przed gniewem parareli1
                  • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 10:05
                    Ze niby sie opierala ( o sciane ) i bogu ducha winna?
              • teklana Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 10:09
                Ja też nie ustosunkowuje się pozytywnie do lekkoduchów je sli chodzi
                i ważne sprawy.Ale w tym przypadku -nie broniac pana-nie można na
                niego zrzucić całej winy za niepowodzenie w związku.Dziewczyna w
                ciązy więc BĘDĄ MIELI dziecko,nie ona ,nie on .Przyszła mama ma
                problemy emocjonalne,nie sadzę ,że przyczyną jest jej stan
                błogosławiony,a potwierdzają to słowa faceta z pierwszego postu.Moim
                zdaniem spróbować można,ale jeśli on tak samo się emocjonuje jak
                osoby ,które sie tu wypowiadają to marne szanse na porozumienie.Może
                miłość jednak nie wygasła miedzy nimi i jak sie oboje pukną w
                głowę ,to cos jeszcze pozytywnego sie zadzieje.
        • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:53
          "Nie jest jej rodziną", haha mają dziecko ale to nie rodzina jaaasne.
          • tabakierka2 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:58
            paralela1 napisała:

            > "Nie jest jej rodziną", haha mają dziecko ale to nie rodzina
            jaaasne.


            Dziecka nie mają - ona jest w 5 miesiącu ciąży. Konkubent to nie
            jest rodzina - przykro mi;) Rodziną byliby gdyby byli małżeństwem.
            • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 10:00
              a co ty taka zacofana, moze jeszcze ślub w kościele to rodzina, hehe Może jego
              dziecko to też nie jego rodzina.
              • tabakierka2 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 10:06
                paralela1 napisała:

                > a co ty taka zacofana,

                Poczytaj troszkę artykułów prawniczych. W świetle prawa konkubent to
                nie jest rodzina.

                moze jeszcze ślub w kościele to rodzina,

                to już jak kto woli. Jeśli ktoś woli USC - jego sprawa, bez ślubu
                jest tylko i wyłacznie jej konkubentem. Czyli gdyby mógł wziąć
                mieszkanie na kredyt - to mógłby ją przepędzić bez żadnego problemu
                ( a nawet samodzielnie, bez jej wiedzy wymeldować).

                hehe Może jego
                > dziecko to też nie jego rodzina.

                Dziecko to rodzina, konkubina to nie rodzina.
      • teklana Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 09:59
        Jasne,że do psychologa mógłby iść.Myślę ,że się facetowi ulało.Mam
        nieodparte wrażenie,że kobieta z tej historyji to młodziutke
        dziewcze.Nie powiedziane,że dorośnie po terapi.Może i warto.Wiem
        natomiast ,że związki tylko ze wzgledu dla niby dobra dzieci nie sa
        dobrym pomysłem .
    • 1.xxx12345 paralela.. 02.12.08, 10:03
      odnoszę wrażenie, że ty mogłabyś sobie podać rękę z dziewczyną autora wątku i dlatego reagujesz tak silnie. może pomożesz autorowi wątku i pójdziesz razem z jego panią na wspólną terapię.

      - kobieta w ciąży to nie święta krowa, której wszystko wolno bo hormony.
      - facet, który nie toleruje wszystkich zachowań swojej drugiej połowy to nie jest koniecznie skur.... i tchórz.
      - dziecko to nie artykuł przetargowy i uniwersalny sposób na leczenie chorych układów.

      WYHAMUJ ze swoimi wypowiedziami.
      • paralela1 Re: paralela.. 02.12.08, 10:07
        Ja go nie będę głaskac po główce i mówić że dobrze zrobił, bo tu jest dziecko i
        uważam że powinien przynajmniej pójść na terapię a nie prosić o bogosławieństwo
        na damskich forach, i jeszcze bez prawa do obrony drugiej strony.
        • 1.xxx12345 Re: paralela.. 02.12.08, 10:14
          na terapię powinni iść OBYDWOJE ale jak ci już ktoś napisał, można to o d... rozbić jeżeli jedno/obydwoje strona nie chcą współpracować.

          > prosić o bogosławieństwo
          > na damskich forach, i jeszcze bez prawa do obrony drugiej strony.

          co ma "błogosławieństwo", "damskie fory" itp. wspólnego z analizą sytuacji faktycznej? no chyba, że należysz do tych, które uważają, że zawsze winny facet a kobita to taka mała niewinna, słaba istotka bita zawsze z każdej strony.
          • tabakierka2 Re: paralela.. 02.12.08, 10:18
            1.xxx12345 napisała:

            > na terapię powinni iść OBYDWOJE ale jak ci już ktoś napisał, można
            to o d... ro
            > zbić jeżeli jedno/obydwoje strona nie chcą współpracować.

            Niektórym nie przetłumaczysz.

            no chyba, że należysz do tych, które uważają, że zawsze winny facet
            a k
            > obita to taka mała niewinna, słaba istotka bita zawsze z każdej
            strony.

            Takie odnoszę wrażenie.
            • paralela1 Re: paralela.. 02.12.08, 10:46
              Moze niech poczeka do rozwiązania bo jak to odbije sie na dziecku, jak ją facet
              zostawi w ciąży???? Niech spokojnie się zachowuje, a zostawi ją po urodzeniu, bo
              tu nie chodzi o nią ale o dziecko, a takie coś odbije się na dziecku przede
              wszystkim. Poza tym relacjonowanie co kto mpowiedział w czasie kłótni jest
              niepoważne bo wiadomo że przy dyskusji o pożyczce na mieszkanie można się
              zagalopować a ten pan relacjonuje wszystko do końca, i żali się że mu tak
              powiedziała, w kłótni mówi się wiele niepotrzebnych rzeczy. Jej zachowanie moze
              być spowodowane jego zachowaniem olewactwem i podskórną niechęcią do tej ciąży.
              Jeśli facet nie chciał mieć dziecka to nie moze zwalać winy na nią, tak jak wy,
              bo wiadomo że zdarza się tak że kobieta chce ale jeśli facet nie chce to nie
              powinien zostawiać tego w rękach opatrzności a potem rejterować w ciąży.
              • paralela1 Re: paralela.. 02.12.08, 10:52
                Później jeszcze go żałują bo to "zła kobieta była" i go na "ciążę złapała"
                będzie jeszcze bidulek pocieszany przez inne. Znam takiego bidulka, co bierze na
                współczucie. Nie chcesz mieć dziecka to sie zabezpieczaj kutaflonie bo
                produkujesz nieszczęśników.
                • mell24 Re: paralela.. 02.12.08, 10:56
                  paralela1 napisała:

                  Nie chcesz mieć dziecka to sie zabezpieczaj kutaflonie bo
                  > produkujesz nieszczęśników.

                  Widzisz, kobieta ma zwykle wybór z kim współżyje - nie ma tu
                  przymusu,nie mówię o sytuacji gwałtu. To ona głównie powinna w takim
                  stopniu myśleć o sobie i o swoim ewentualnym dziecku, żeby zapewnić
                  i jemu i sobie poczucie bezpieczeństwa.
          • paralela1 Re: paralela.. 02.12.08, 10:49
            taką "analizę faktyczną" to sobie możesz rozbić o kant, nie ma relacji drugiej
            strony a jedynie subiektywny opis pana któremu sie odwidziało, gdzie ty tu
            widzisz obiektywizm????
            • sadosia75 Re: paralela.. 02.12.08, 10:50
              A co sie Panu odwidzialo? przeciez nie wypiera sie dziecka. ma tkwic z ta
              wariatka dla "dobra" dziecka? Ty chyba naprawde nie masz dzieci i nie masz
              pojecia jak one szybko orientuja sie w tym jak tatus "kocha" mamusie a jak
              mamusia "kocha" tatusia.
              • paralela1 Re: paralela.. 02.12.08, 10:53
                Mam dzieci ale z mężczyzną a nie z jakimś skamlącym dzieciorobem.
                • mell24 Re: paralela.. 02.12.08, 10:54
                  paralela1 napisała:

                  > Mam dzieci ale z mężczyzną a nie z jakimś skamlącym dzieciorobem.

                  Nie wierzę.
                  • paralela1 Re: paralela.. 02.12.08, 10:56
                    a w co ty wierzysz???
                    • mell24 Re: paralela.. 02.12.08, 10:57
                      paralela1 napisała:

                      > a w co ty wierzysz???

                      ???? nie wierzę, że masz więcej niż 15 lat.
                  • paralela1 Re: paralela.. 02.12.08, 10:57
                    Nie jestem twoim bogiem żebyś wierzyła, nie musisz
                    • paralela1 Re: paralela.. 02.12.08, 10:59
                      Panie sędziny dałyście już błogosławieństwo na porzucenie kobiety w ciąży i
                      bardzo dobrze, o co chodzi, muszę krakać tak jak wy??? Nie muszę.
                • sadosia75 Re: paralela.. 02.12.08, 10:57
                  to co Twoim zdaniem powinien zrobic? skoro dziewczyna ma jakis problem ze soba.
                  stac i czekac az ona zacznie go bic? uwazasz, ze tekst typu : twoim kolezankom
                  wysle na priv wyzwiska" jest normalny? albo wyzywanie sie na facecie? wszystko!!
                  ma swoje granice.
                  • tabakierka2 Re: paralela.. 02.12.08, 10:59
                    sadosia75 napisała:

                    > to co Twoim zdaniem powinien zrobic? skoro dziewczyna ma jakis
                    problem ze soba.
                    > stac i czekac az ona zacznie go bic? uwazasz, ze tekst typu :
                    twoim kolezankom
                    > wysle na priv wyzwiska" jest normalny? albo wyzywanie sie na
                    facecie? wszystko!
                    > !
                    > ma swoje granice.


                    Wiesz, chyba nie ma co z nią dyskutować. Wie swoje i żadne argumenty
                    do niej nie trafią.
                    • paralela1 Re: paralela.. 02.12.08, 11:00
                      Niech poczeka do rozwiązania bo takie stresy w ciąży odbijają sie na dziecku.
                      • sadosia75 Re: paralela.. 02.12.08, 11:01
                        Ahaaa... no tak ma dac nadzieje dziewczynie a pozniej sruuu prosto miedzy oczy;)
                        achhhh ta szczerosc wobec drugiej osoby
                        • paralela1 Re: paralela.. 02.12.08, 11:12
                          zostawianie kobiety w ciaży jest nie "fer" hormony szaleja, nowa sytuacja a
                          przede wszystkim stres odbija się na dziecku
    • czternascieslow Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 11:32
      Chciałem tylko ustosunkować się do jednego z zarzutów, jaki padł pod moim
      adresem na tym forum.

      Nie boję się bycia ojcem. Wrecz przeciwnie, uważam, że bycie ojcem jest
      najważniejszym przedsięwzięciem, jakie będę miał w moim nadchodzącym życiu.
      Kocham moje dziecko już teraz, mimo, że jeszcze nie znam jego płci. Nie leży ani
      w mojej naturze ani w wychowaniu zostawianie dziecka samego, na pastwę losu, lub
      zapominanie o nim. Chcę być współopowiedzialny za jego wychowanie i być ojcem
      nie tylko weekendowym. Nie wyobrażam sobie aby ktokolwiek mi to teraz odebrał.
      Gdyby to było możliwe to samolubnie wziąłbym to dziecko tylko dla siebie, ale
      wiem, ze dziecko potrzebuje obojga rodziców.

      Ten post był o czymś więcej niż to, czy dobrze robię zostawiając moją
      dziewczynę. Widzę, że dla niektórych wszytsko jest czarno białe i nie ma nic
      pomiędzy...
      • tabakierka2 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 11:43
        czternascieslow napisał:

        Chcę być współopowiedzialny za jego wychowanie i być ojcem
        > nie tylko weekendowym. Nie wyobrażam sobie aby ktokolwiek mi to
        teraz odebrał.

        Wiesz, już opisałam tę historię mojego znajomego. Na prawdę bądź
        czujny, bo kobiecie zawsze łatwiej otrzymać prawa rodzicielskie niż
        facetowi. Uważaj, żeby nie doszło do tego, żę będziesz płacił
        alimenty na dziecko, a pieniądze matka będzie przeznaczać na swoje
        potrzeby - może tez ograniczać Ci spotkania z dzieckiem ( "dziś jest
        chore", "dziś boli go/ją brzuch"...)
        • czternascieslow Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 11:50
          tabakierka2 napisała:
          (...)
          > facetowi. Uważaj, żeby nie doszło do tego, żę będziesz płacił
          > alimenty na dziecko, a pieniądze matka będzie przeznaczać na swoje
          > potrzeby - może tez ograniczać Ci spotkania z dzieckiem ( "dziś jest
          > chore", "dziś boli go/ją brzuch"...)

          Będę to miał na uwadze, ale jeszcze chyba za wcześnie aby o tym myśleć. Na razie
          jeszcze dziecko się nie urodziło i muszę dokładnie pomyśleć jak na tym etapie
          mogę być odpowiedzialny jako ojciec. Chciałbym być przy porodzie, ale czy to
          teraz będzie odpowiednie? Jako kto? Ojciec dziecka? Facet mamy? Nie mam pojęcia.
          Problem też polega na tym, że z moją dziewczyną jesteśmy teraz na przysłowiowe
          "noże".
          • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 11:56
            Rodzicom powinno zalezec na dobru dziecka. Wiec porozmawiaj z dziewczyna (
            poczekaj az ochlonie ) o tym jak Ty sobie wyobrazasz kontak z dzieckiem i jak
            ona to sobie wyobraza. Porod to wazna chwila i dla matki i dla ojca. Jesli
            chcesz byc przy porodzie o tym tez porozmawiaj z dziewczyna. nikogo nie powinno
            interesowac czy jestes ojcem dziecka, facetem dziewczyny czy kolega z pracy.
            jestes i juz .
            porozmawiaj tez z rodzicami dziewczyny, moze oni maja jakis wplyw na corke i
            beda mogli Tobie i jej pomoc w tej sytuacji?
            W kazdym razie powodzenia zycze.
          • tabakierka2 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 12:01
            czternascieslow napisał:

            > tabakierka2 napisała:
            > (...)
            > > facetowi. Uważaj, żeby nie doszło do tego, żę będziesz płacił
            > > alimenty na dziecko, a pieniądze matka będzie przeznaczać na
            swoje
            > > potrzeby - może tez ograniczać Ci spotkania z dzieckiem ( "dziś
            jest
            > > chore", "dziś boli go/ją brzuch"...)
            >
            > Będę to miał na uwadze, ale jeszcze chyba za wcześnie aby o tym
            myśleć. Na razi
            > e
            > jeszcze dziecko się nie urodziło i muszę dokładnie pomyśleć jak na
            tym etapie
            > mogę być odpowiedzialny jako ojciec. Chciałbym być przy porodzie,
            ale czy to
            > teraz będzie odpowiednie? Jako kto? Ojciec dziecka? Facet mamy?
            Nie mam pojęcia
            > .
            > Problem też polega na tym, że z moją dziewczyną jesteśmy teraz na
            przysłowiowe
            > "noże".

            Myślę, że teraz jest dobry czas, żeby takie rzeczy ustalić -
            obecność przy porodzie. Właściwie nie ma przeciwskazań - jeśli ona
            się zgodzi, to możesz uczestniczyć jako ojciec dziecka.
            • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 12:05
              Pan pozorant lubi grać porządnickiego, zostawi w ciaży ale na poród pzryjdzie,
              chyba wyprowadzić z równowagi
          • dotyk_wiatru Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 12:04
            czternascieslow napisał:
            > Będę to miał na uwadze, ale jeszcze chyba za wcześnie aby o tym
            myśleć. Na razi
            > e
            > jeszcze dziecko się nie urodziło i muszę dokładnie pomyśleć jak na
            tym etapie
            > mogę być odpowiedzialny jako ojciec. Chciałbym być przy porodzie,
            ale czy to
            > teraz będzie odpowiednie? Jako kto? Ojciec dziecka? Facet mamy?
            Nie mam pojęcia
            > .
            > Problem też polega na tym, że z moją dziewczyną jesteśmy teraz na
            przysłowiowe
            > "noże".

            Przyznaję, że to, co napisałeś mrozi krew z żyłach...ale...co robić?
            Wolę nie oceniać ani Ciebie ani Jej, bo Was nie znam...
            Każda 'strona' ma zapewne inną wersję tych samych wydarzeń...

            Jeśli Twoja dziewczyna wyrazi na to zgodę, będziesz przy porodzie
            jako ojciec dziecka, to chyba oczywiste?
            Mam nadzieję, że...Ona nie utrudni Tobie kontaktów z dzieckiem, ani
            nie będzie też rysować Ciebie jako tego złego...Kobiety są do tego
            zdolne...:( Łudzę się, że jest na tyle odpowiedzialna...i
            jednocześnie wie co to znaczy Rodzina...
          • teklana Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 12:11
            czternascieslow
            Widzę ,że brak Ci wyobraźni.A może chciałbyś by dziewczyna urodziła
            Tobie dziecko(jak ktoś tu głupawo sugerował)?Na tym etapie nie
            jesteś odpowiedzialny wcale,tak ogólnie rzecz biorąc.Ty chciałbyś
            uczestniczyć przy porodzie?W jakim celu przepraszam?Jak narazie to
            Ty sam jestes dziecko.
            • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 12:13
              Jak to w jakim celu? przeciez ten porod to nie bedzie porodem dziecka jego
              sasiada czy kolegi z pracy tylko w tym momencie na swiat przyjdzie ICH w tym i
              jego dziecko! to chyba naturalne, ze facet chce przy tym byc.
              • teklana Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 12:23
                Naturalne tez jest to,że matka może byc innego zdania niz tatus-
                wspaniałomyślny i mówie tu z przekąsem.Jak dla mnie pan co raz to
                bardziej klaruje sie na egoistę.
                • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 12:25
                  Oczywiscie, ze moze. i mezczyzna w tym przypadku powinien uszanowac decyzje
                  matki. co nie zmienia faktu, ze jego obecnosc przy porodzie a raczej chec
                  uczestniczenia w porodzie nie powinna dziwic.
                  • teklana Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 12:41
                    oczywiście ,że sama cheć uczestniczenia przy porodzie taty dziecka
                    nie dziwi mnie,jak i nie zaskakuje w tym konkretnym omawianym
                    przypadku.Pan chce by owca była cała i wilk syty.
                    • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 12:43
                      I po czesci ma racje. rozstanie z matka dziecka nie oznacza, ze musi odsuwac sie
                      od samego dziecka i okresu ciazy. moze jeszcze sie zejda moze nie. nie wiadomo
                      co bedzie. ale dobrze o nim swiadczy to, ze chce brac czynny udzial w zyciu
                      dziecka. matki dziecka nie musi wielbic i kochac. wystarczy, ze bedzie ja
                      szanowal. i moim zdaniem w takich sytuacjach rodzice powinni myslec o dziecku
                      zamiast o swojej urazonej dumie.
                      • teklana Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 13:05
                        Prawda co piszesz.Wystarczy ,że będą się szanować wzajemnie,co w tej
                        sytuacji watpliwe,ale róznie bywa.Nie ma co pisac czarnych
                        scenariuszy.O ile nie koniecznie sie z Tobą zgadzałam,w tej kwesti
                        jestem na tak
                        • sadosia75 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 13:08
                          Teraz to nerwy, emocje, zlosc. Z czasem powinno im przejsc. jesli sie nastawia
                          na zasade dobro dziecka najwazniejsze to powinno im sie udac :)
                          a zgadzac sie czy tez nie zgadzac sie w ronych tematach to norma :)
                          wazne, zeby rozmawiac kulturalnie. Dzieki za taka wlasnie wymiane pogladow :)
                          • teklana Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 13:19
                            sadosia75
                            Ament ;-)
            • tabakierka2 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 12:14
              teklana napisała:

              > czternascieslow
              > Widzę ,że brak Ci wyobraźni.A może chciałbyś by dziewczyna
              urodziła
              > Tobie dziecko(jak ktoś tu głupawo sugerował)?Na tym etapie nie
              > jesteś odpowiedzialny wcale,tak ogólnie rzecz biorąc.Ty chciałbyś
              > uczestniczyć przy porodzie?W jakim celu przepraszam?Jak narazie to
              > Ty sam jestes dziecko.

              Przecież nie muszą się nienawidzić. Dziś obrzucają się błotem, ale
              chce wie, jak ich relacje się będą zmieniać? Może dziewczyna
              chciałaby żeby był podczas porodu? jeśli nie, to trudno jej nie
              zrozumieć.

              Uważam, że uczciwe jest zachowanie autora - nic na siłę, ani ona,
              ani dziecko nic nie zyskaliby na "rodzinie" w której rodzice się nie
              szanują.
        • paralela1 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 11:59
          twój biedny konkubent musi płacić na swoje dziecko a ta zła kobieta wydaje to na
          waciki????
    • anulickaa Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 14:56
      Chcialabym sie wlasciwie dowiedziec, czego dziewczyna tak naprawde chce. Czy
      chce, zebys odzedl i zostawil ja "w spokoju", czy zebys cos zmienil. Oczwiscie
      nie znamy relacji drugiej strony, wiec istnieje ryzyko, ze nie ma tu calej
      prawdy. Jesli jestes i byles w stosunku do niej w 100 % uczciwy, zapewniaj ja o
      tym, jest w tej chwili bardzo rozwiana emocjonalnie. Jesli chce, zebys skasowal
      te znajomosci z naszej klasy, czy to az taki wielki problem? Wiem, ze dziewczyna
      ma problem i taka chorobliwa zazdrosc do niczego dobrego nie prowadzi, ale czy
      naprawde to niemozliwe, zeby te powody do podejrzen wyeliminowac? Jej matka ma
      racje z ta terapia i akurat to mi sie podoba, ze przyznala, ze problem lezy
      rowniez w jej corce i trzeba szukac jakiejs pomocy. Porozmawiaj z dziewczyna,
      zapewnij ja, ze dla Ciebie liczy sie ona i tylko ona. Powiedz, ze zrobisz, co
      zechce. Jestem pewna, ze w koncu sama sie zorientuje, ze taka zazdrosc to
      choroba i zechce sie leczyc. Najgorsze jest to, ze znam przypadek takiej
      wlasniej zazdrosci, niestety jednak okazalo sie, ze facet zeczywiscie zdradzal i
      to gorzej, niz moglaby to sobie wyobrazic:(A tez byla wyzywana od histeryczek i
      wysylana do psychiatry, ale to juz inna bajka. Moim zdaniem jeszcze powinienes
      walczyc o ten zwiazek. Tak jak ktos powiedzial, w klotni mowi sie rozne rzeczy.
      • sno-powiazalka Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 17:20
        anulickaa napisała:

        > Jesli chce, zebys skasowal
        > te znajomosci z naszej klasy, czy to az taki wielki problem?

        Teoretycznie to żaden problem, tylko potem pojawiają się NOWE powody :-(

        Wiem, ze dziewczyn
        > a
        > ma problem i taka chorobliwa zazdrosc do niczego dobrego nie prowadzi, ale czy
        > naprawde to niemozliwe, zeby te powody do podejrzen wyeliminowac?

        He he na tym polega chorobliwa zazdrość, że tych podejrzeń NIE DA się wyeliminować :-(

        Porozmawiaj z dziewczyna,
        > zapewnij ja, ze dla Ciebie liczy sie ona i tylko ona. Powiedz, ze zrobisz, co
        > zechce. Jestem pewna, ze w koncu sama sie zorientuje, ze taka zazdrosc to
        > choroba i zechce sie leczyc

        Wątpię :( Ja zapewniałam i walczyłam parę lat i NIC ! Nawet najbardziej bzdurne teorie były nie do obalenia. Jestem psychicznym wrakiem, bo chociaż mniej, ale nadal mam pranie mózgu. Tyle tylko, że teraz moge powiedzieć WYJDŹ z MOJEGO mieszkania........:-(((((
    • stokrotka_beauty Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 15:08
      nie czytalam odpowiedzi, ale czemu sie nie zabezpieczaliscie, tylko sobie
      dziecko zrobiliscie? teraz sa prezerwatywy, tabletki itd!! ona moze ma jakas
      nerwice, depresje, no i co teraz? sama nie wiem co Ci odpowiedziec. jedno jest
      pewne. jak byscie zapobiegli ciazy, a dziewczyna zaczela sie leczyc(choc wcale
      nie jestem taka przekonana, ze to ona jest chora), to moze bylibyscie szczesliwi
      i w przyszlosci stworzylibyscie rodzine, ale to jest gdybanie. teraz poprostu
      plac alimenty. to jedyne madre rozwiazanie co mi przychodzi do glowy. pozdrawiam
      serdecznie.
      • green_land Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 18:04
        Nie ma 100% zabezpieczeń...
    • sno-powiazalka Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 02.12.08, 15:10
      A ja Cię rozumiem. Czemu ?? Bo odeszłam od chorobliwego zazdrośnika. I nie ma tu
      nic na USPRAWIEDLIWIENIE tamtej strony. Różnica polega na tym, że ja jestem
      obarczona samotnym wychowywaniem trójki dzieci. Oczywiście rozejście nie
      załatwiło sprawy do końca, ponieważ wina "jest" moja bo chciałam rozwiąźle żyć,
      no i jako matkę jego dzieci musi mnie pilnować. Łatwo nie będzie.............ale
      trochę spokojniej. Dla dziecka chyba mimo wszystko też lepiej. Chodziłam do
      psychologa i NIKT nie kazał mi sie poświęcać dla dzieci bo to CHORE !!!! I teraz
      jak odeszłam to WIEM.
      A co do niektórych postów to mam wrażenie, że piszą je nieszczęśliwe jędze,
      które kiedyś zostaną też na lodzie ( o ile już nie są ) :D
      Pozdrawiam i życzę cierpliwości ( wizyta u psychologa nie zaszkodzi bo to co
      opisujesz to przemoc psychiczna :( )
      • kirke18 Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 05.12.08, 14:30
        Czytam te posty i czytam... i niektórych po prostu nie rozumiem, ale
        nie o tym chciałam napisać. Faceci podrywają blond laski (tipsy,
        białe kozaczki, solarium), śpią z nimi, a potem się budzą z ręką w
        nocniku... mają dzieci z idiotkami?!!!! Potem się okazuje, że to
        ziejące nienawiścią potwory, liczące tylko na jak największe
        alimenty, siejące nienawiść do ojca u własnego dziecka itd. No łaski
        proszę, do kogo mają pretensje???
    • teczowe_bikini Re: Rozchodzę się z matką mojego dziecka 05.12.08, 15:15
      jak sie dziecko urodzi to zrob testy. moze to jest dziecie bylego twojej dziewczyny
Inne wątki na temat:
Pełna wersja