cala_w_kwiatkach
02.12.08, 01:20
Mój post ma na celu zorinetowanie się czy Wy zachowujecie się
podobnie badz spotkalyscie sie z takimi zachowaniami wsrod swoich
znajomych.
Zauwazyłam juz dosc dawno pewną prawidłowość (a raczej
nieprawidlowość). Otóz 99% moich koleżanek/znajomych a nawet
dotychczasowych przyjaciółek diametralnie zmienia się pod wpływem
facetów. Z chwilą poznania przez nie nowego obiektu westchnien
następuje ograniczenie naszych kontaktów do minimum a czesto wrecz
do zera. Te kobiety przepadaja. Nie dzwonią, nie piszą, nie
odpowiadają na próby kontaktu lub co gorsze - umawiają się na
spotkania i nie zjawiają się:/
Pojawia się facet i znajomi przestają dla nich istnieć.
Facet odchodzi/związek się sypie - przypominają sobie że mają
znajomych - idealnych do wylania smutków. Jak im coś nie wyjdzie w
związku to następuje odnowienie kontaktów i znów częste
spotkania/imprezy... do czasu, do kolejnej milosci.
Widzę, że ja stanowię wyjątek. Nie zamykam się na innych ludzi, gdy
jestem z facetem. Większość czasu spędzam z nim, ale nie brakuje mi
go (czasu) na podtrzymywanie relacji z najbliższymi.
Według mnie postępowanie moich koleżanek to błąd, bo gdy zabraknie
faceta, kiedyś mogą ocknac się, że są same, a to może być cholernie
przykre. Tak samo przykre, gdy czuje się, ze jest sie potrzebnym
tylko wtedy, gdy nie ma samca do wspolnego spedzenia wieczoru...