100dent
03.12.08, 19:42
Witam!
Ostatnio nurtuje mnie takie pytanie: jak daleko może posunąć się chłopak w okazywaniu uczuć swojej sympatii?
Oczywiście już wyjaśniam o co mi chodzi. Otóż oczywistym jest, że zbliżenia cielesne "odpadają" ( interpretacja prosta i zrozumiała ), ale już z oceną, najprościej ujmując, przytulania i całowania ( wiem, że wg. słów Jezusa pożądliwe spoglądanie na przedstawicielkę płci przeciwnej już jest grzechem, ale wiem też, że to co wymieniłem nie jest nierozerwalnie związane z myślami o zabarwieniu erotycznym ), szczerze mówiąc mam problem. Ponad to spotkałem się już z opinią, że publiczne chodzenie "za rękę" jest uznawane za nieodpowiednie.
A więc ( wiem, że to już przewijało się w niektórych tematach, ale może jakieś takie drobne podsumowanie ) gdzie przebiega granica? W którym momencie można powiedzieć, że okazywanie uczucia prowadzi do grzechu ( lub nim jest )?