elord
06.12.08, 18:24
Byłem z dziewczyną rok zanim wyjechała na wymianę studentów Erazmus do
Hiszpanii. Po poznaniu grupy interesującej dla niej grupy ludzi, przestała do
mnie pisać sms, odbierać telefonów, rozmowy przez gg i skype się pogorszyły.
Ja mówie ona to tylko słucha, nic od siebie nie powie. Porównując mnie do tych
studentów skwitowała ze smutkiem że jestem średni, przeciętny i że ona z takim
facetem nie chce żyć. Wiem że w ten dzień miała doła, ale to nie zmienia faktu
tego co powiedziała. Z jednej strony zgadzam sie z tym że zaniedbywałem w
ostatnim czsie (problemy z pracą i finansami psuły we mnie wszystko) ale ja
teraz jest juz okej. Wiem że jest zagubioną osobą, nie wiem czy mnie kocha czy
kogolwiek kocha, ale najbardziej boli mnie brak kontaktu z jej strony. Teraz
pojechała sobie do Madrytu i nawet nie raczy napisać jak zwiedzenie. Wiem ze
do zdrady fizycznej nie doszło, ale inne typy zdrady tak naprawdę bardziej bolą.
Nie chcę sie już meczęc, choć ją kocham chce to zakończyć. Liczę ze znajdę
kobietą mnie zaakceptuje i pokocha w pełni, tak samo liczę ze ona znajdzie
bliższą intelektualnie duszę. Nie chce jej skrzywdzić, chce sie rozstać w taki
sposób aby nie wpadła ona w żadną depresje i nie zrobiła czegoś głupiego. Nie
chce jej rozbić, chce aby zyła dalej i była szczesliwa. Co mam zrobic???