Najważniejsze w życiu? Miłość!

09.12.08, 01:10
Niech sobie ludzie wmawiają, że do szczęścia nie potrzebują tej drugiej
bratniej duszy,że wystarczą im przyjaciele i wysoki status społeczny. Niech
sobie wmawiają, że mają "wszystko", gdy w rzeczywistości w głębi ich nadal coś
krzyczy, coś rwie się do przodu i skamle o naparstek czułości...

Ja tam nie mam pieniędzy, własnego M, dobrej pracy(ba, aktualnie jestem
bezrobotna), prestiżowych studiów, bogatych rodziców, wiernych
przyjaciół...Czasem mam wrażenie, że jestem nawet totalnym nieudacznikiem
życiowym, który do perfekcji opanował ukrywanie się i stwarzanie pozorów...
Ale jakoś tak...jest ON, nie było go czas jakiś a teraz znowu czuję, że
rozkwitam. Nie, nie fruwam ponad ziemią, nie męczą mnie motyle, po prostu mam
kogoś kto jest jakby cząstką mnie, a ja jego i to daje taką moc, taką siłę, że
zwyczajnie, nie bacząc na wszystko, chce się żyć. Takie to banalne, ale chyba
tak być powinno optymalnie.
DO TEGO CHYBA ZOSTALIŚMY STWORZENI:-)
Miłości drodzy forumowicze, miłości i raz jeszcze miłości!
    • nawrocona5 Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 08:43
      Piękny i słuszny manifest:)) Popieram.
      Autorce życzę szczęścia:)
      • kredka_kredka_kredka Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 13:55
        Dziękuję i wzajemnie:-)
      • dotyk_wiatru Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 14:25
        nawrocona5 napisała:

        > Piękny i słuszny manifest:)) Popieram.
        > Autorce życzę szczęścia:)

        Przyłączam się! :))))
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 09:07
      endorfina, oksytocyna, fenyloetyloamina, norephetamina, dopamina, trochę adrenaliny.
      Nie ma to jak pranie mózgu zafundowane przez hormony :)
      Miłej zabawy...
      • nawrocona5 Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 09:20
        Uważaj:) To dopada nawet największych cyników:)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 09:36
          > Uważaj:) To dopada nawet największych cyników:)

          mam nadzieję :)
      • kredka_kredka_kredka Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 13:54
        Z tego co mi się wydaje, taki stan mija po ok 2,góra 3 latach...
        Nie ma to jak sarkazm niespełnionego i zgnuśniałego dziada, którego nikt nie chce:P
        • nawrocona5 Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 13:58
          No nieeee, dlaczego zaraz dziada...:)
          Może to analityk:)))
          • aga3101 Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 14:10
            Byles miloscia w moim zyciu..
            Byles miloscia w moim zyciu..
            Tak bardzo chcialam byc z Toba..
            Ile razy zraniles..i ranisz..
            Tyle nocy razem spedzilismy,
            Ile musze czekac,zebys zostawil moje serce..
            Czuje..kocham..tesknie
            Ale odejdz juz..
            Nie chce czuc,nie chce tesknic..
            Obiecales ze nie zostawisz,wystarczyla chwila..
            Powiedziales zegnaj,odchodzac bez slowa..
            A milosc?moja milosc?.
            Nie znaczyla nic..
            Moje serce zamieniles w lod..
            Byles miloscia mojego zycia...
          • kredka_kredka_kredka Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 14:29
            A jakoś tak, zgnuśniały zestawił mi się piknie z tym dziadem:D
            • altair-online Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 11.12.08, 08:25
              kredka_kredka_kredka napisała:

              > A jakoś tak, zgnuśniały zestawił mi się piknie z tym dziadem:D

              Z Twojej autocharakterystyki wynika, ze to Ty jesteś zgnuśniała.
              Czepiłaś się "miłości" jak tonąca brzytwy.
    • asqe Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 14:05
      chyba nie kazdy do tego zostal stworzony.
      a poza tym to wielki dar i przywilej spotkac "milosc".
    • july-july Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 14:08
      Ja chyba byłabym szczęśliwsza mając pieniądze, mieszkanie, dobrą
      pracę, sprawdzonych przyjaciół i nie mając miłości, niż mając tylko
      miłość. Chociaż oczywiście najlepiej mieć wszystko, tak jak lepiej
      kochać i być kochaną niż nie kochać i kochaną nie być. Ale tu mamy
      przykład albo - albo.
      Sama miłość nie jest w stanie uszczęśliwić - chyba, że ktoś jest
      taką Anią z Zielonego Wzgórza, która ciągle buja w obłokach i nie ma
      kontaktu z rzeczywistością.
      • kredka_kredka_kredka Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 14:17
        Generalnie w życiu jest ALBO i ALBO niestety...
        A ,że chciałoby się wszystko to nie tajemnica, człowiek zachłanny nie od dziś...
        • july-july Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 14:29
          Ale ja znam takich, którzy mają i miłość, i pieniądze, i przyjaciół,
          i pracę.:)
      • szrama_z_szarm Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 21:48
        Wzięło mnie na wspomnienia- pamiętam, gdy byłam młodą siksą w obcym mieście, z
        jedną parą butów na nogach i mieszkającą w wynajmowanym, obskurnym pokoju-stałam
        z moim mężem na przystanku, pod sklepem agd, i płakałam, że najbardziej na
        świecie chciałabym mieć swój własny garnek i własne łóżko.Byliśmy tak biedni, że
        dziś trudno w to uwierzyć.
        15 lat później miałam nie tylko garnek i łóżko ale też całą masę innych rzeczy-
        zabrakło za to miłości.I dziś chętnie wróciłabym do tamtego deszczowego dnia na
        przystanku, gdy nie miałam nic- ale był on-bo w dwojgu była siła, i wiara, i
        głębokie przekonanie, że razem wszystko nam się uda. Miłość to podstawa, tak
        uważam.
        • kredka_kredka_kredka Do szrama_z_szarm 09.12.08, 22:53
          To co napisałaś jest bardzo piękne, poetyckie, a smutne zarazem. W prosty sposób
          przekazałaś coś bardzo istotnego.
          Przykro mi:-(Nie wiem co napisać...
    • sundry Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 14:14
      Co komu po miłości,jeśli jest nieuleczalnie chory albo nie może
      związać końca z końcem?
      • asqe Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 14:18
        no ale chyba jednak latwiej znosic swiadomosc smiertelnej choroby,
        kiedy sie kocha i jest sie kochanym.
        a po co komu wtedy dobra pozycja spoleczna, studia, dobra praca i
        pieniadze?
        • sundry Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 21:38
          Nie wiem czy łatwiej,ma się przecież świadomość,że już niedługo i
          dla tej osoby będzie to bolesne.
    • artemisia_gentileschi Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 14:30
      No to gratulacje, ale sa tacy ktorym sie naprawde nie chce w to
      szczescie niepojete ladowac. Uwierz:)
    • obrotowy Naturalnie, gdy sie ma 09.12.08, 14:33
      To prawda. Pod warunkiem, ze ma sie zdrowie i pieniadze.

      Gdyz aby moc sie kochac - trzeba miec zdrowie.

      Ponadto nie widzialem to kobiety, ktora pialaby z zachwytu,
      ze zakochala sie w bezrobotnym.

      To tylko w druga strone mozliwe :)
      • kredka_kredka_kredka Hehehehe 09.12.08, 14:35
    • sumire Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 09.12.08, 14:50
      bardzo to wszystko cudne i romantyczne. owszem, przepadam za moim ulubionym facetem, ale nie sądzę, żebym była w pełni szczęśliwa, mając jego, a nie mając moich przyjaciół albo nie mogąc robić tego, co uwielbiam.
    • frying.pan Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 01:37
      Miłość jest ważna, ale nie jest najwazniejsza. Przekonasz się, że w końcu
      każdego - nawet najbardziej zakochanych - dopada proza życia i przestaje się żyć
      tylko miłością. Po prostu w pierwszych miesiącach (czy nawet latach) żyje się
      troche na haju, wszystko wydaje się łatwiejsze, chętniej podejmuje się wyzwania,
      a trudności zdaja się nie mieć wielkiego znaczenia. Niestety z czasem zaczyna
      się patrzeć bardziej trzeźwo na rzeczywistość i, mimo wielkiej miłości, zaczyna
      doskwierać brak pracy, brak przyjaciół, brak celu w życiu.
      • panna.w.paski Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 02:25
        A ja powiem, że znam chińskie przysłowie, które łączy wszystkie wymienione rzeczy:
        "Szczęście to ktoś do kochania, coś do zrobienia i nadzieja na coś"
        i z tym zgadzam się całkowicie. Gdybym kogoś kochała, ale jednak nie miała
        szansy na rozwój, na decydowanie o samej sobie, byłoby mi bardzo źle. I w drugą
        stronę : dobrze jest mieć kogoś, kto będzie nas wspierał w gorszych chwilach i
        cieszył się z naszych sukcesów w lepszych czasach..i dobrze jest być taką
        podporą dla drugiego człowieka. To nadaje dla mnie sens życiu, sprawia, że nie
        jestem "samotną wyspą". I nie chodzi tu tylko o szał ciał i motyle (choć to
        baaardzo przyjemne), ale o zaufanie, czułość,spokojne szczęście.
        Trawestując cytat z polskiego filmu: "Miłość to nie wszystko, ale wszystko bez
        miłości to też nic"
        O! I tego Wam życzę :)
    • terazkasia Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 07:21
      Nie możesz wiedzieć, czy wszyscy mający inne zdanie "wmawiają" coś
      sobie. Nie krytykuję cię, lecz życzę trochę więcej życiowej pokory.

      I chociaż ci się wydaje,że jest tylko jeden rodzaj miłości (ten,
      który ty akurat przeżywasz), spróbuj przyjąc do wiadomości, że są
      jeszcze zupełnie inne: miłość do dziecka, do rodziców, miłość do
      ojczyzny.

      • etzel Re: Najważniejsza w życiu? Miłość! 10.12.08, 20:31
        Tak. Miłość nie jedno ma imię :-)
    • gondra Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 08:29
      Jak dla mnie to to troche przerażajace. I kobiety o takim podejściu
      zakładaja później wątki typu "uderzył - zostawić go czy nie?", męczą
      sie w beznadziejnych związkach i nie potrafią odejsć bo przecież
      miłość najważniejsza lub spotykaja sie z kochankami męża.
      • terazkasia Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 21:01
        Gondra, uważam, że trafiłaś w sedno sprawy, nic dodać, nic ująć.
    • 2szarozielone Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 21:06
      Poczucie, ze jest blisko ktoś, z kim mam wiele wspólnego i jest niemal częścią
      mnie, poczucie zaufania, wsparcie nawet na odległość, akceptację, pocieszenie...
      miłość - daje mi też moja rodzina, dają mi przyjaciele najbliżsi. Rezygnując z
      tego byłabym mniej sobą niż bez bliskiego mężczyzny. Miłość erotyczna jest
      ważna, ale nie może byc jedyną odczuwaną miłością i jedynym życiowym celem, bo
      staje się miłością toksyczną.
    • maraboot Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 22:06
      Czyli jesteś na tyle nieudaczna, że nic nie masz ale znalazłaś sobie franta,
      który szczęśliwie Cię sponsoruje.
      A więc nie jesteś taka głupia! Brawo.
      A co będzie gdy miłość się skończy i franta porwie zdrady poryw?
    • solaris1982 Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 22:13
      Jeżeli bym miała wybierać z dwojga:

      1) miłość + problemy życiowe typu bezrobocie bądź poważne problemy w pracy,
      przewlekłe choroby (czy to własne czy najbliższych), śmierć etc.;

      2) brak miłości, ale jeżeli chodzi o pozostałe sfery życia - brak poważnych
      problemów

      to stanowczo wolę tą drugą opcję.

      Przy czym mowa tu o miłości damsko-męskiej.
      • maraboot Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 22:16
        Oczywiście, przecież seks zawsze można mieć bez miłości
      • qrnamol Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 22:57
        Do 2015r co druga osoba ma mieć raka.
        Mam nadzieję że z nas dwojga to będziesz Ty :-) Za Twoje materialistyczne podejście do życia...
        • maraboot Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 23:00
          Czy to do mnie było?
          Seks nie jest materialistyczny, jest przyjemny.
          • qrnamol Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 10.12.08, 23:15
            Wydaje mi się że drzewko jest czytelne żeby widzieć komu odpowiadałem. A jak nie widać to chodziło o tą blacharę - solaris1982
            • solaris1982 Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 11.12.08, 07:10
              Człowieku, jasne że chciałoby się mieć i miłość i szczęście w innych aspektach
              życia - ale zwykle nie ma tak dobrze, jest albo-albo.

              Nie mam drugiej połówki, ale mam rodzinę, paru sprawdzonych przyjaciół, praca i
              zdrowie na razie dopisują. I chociaż czasem taki brak doskwiera jak diabli,
              doceniam to, co mam i nie zamieniłabym się z kimś, kto tę drugą połówkę ma, ale
              wszystko inne leży.

              A jeżeli komuś szczęście dopisuje i tu i tu, to nic tylko się cieszyć. :) No ale
              komu ja to tłumacze... jakiemuś anonimowemu nickowi, który życzy mi bolesnej
              śmierci z powodu jednego postu, a ponadto, guzik o mnie wiedząc, wyzywa mnie od
              blachar.

              Ciekawe, czy w realu też jest takim kowbojem.
        • kochanica-francuza jak ja lubię, jak ktoś komuś źle życzy 10.12.08, 23:18
          TYLKO DLATEGO, że "życzony" śmie się nie zgadzać z życzącym
          • 2szarozielone Re: jak ja lubię, jak ktoś komuś źle życzy 10.12.08, 23:34
            :) ciesz się, że nie próbuje sam brać sprawiedliwości w swoje ręce. jak mało
            znaczy cudze życie i jak łatwo życzyć komuś śmierci w Internecie, nie? I od razu
            ktoś się czuje uduchowionym idealistą, lepszym od podłego materialisty. Aż mam
            ochotę się zaprzyjaźnić z takim cudownym człowiekiem żyjącym czystą miłością.
            • maraboot To mnie zaciekawiło 10.12.08, 23:49
              Czy materialista zawsze musi być podły?
              Daj znać jak znajdziesz takiego cudownego człowieka żyjącego czystą miłościa.
              Czystą miłością? A on nie je? Nie musi za nic płacić?
              • 2szarozielone Re: To mnie zaciekawiło 10.12.08, 23:51
                Daj znać, jak nauczysz się czytać ironię i drwinę :)
            • etzel Re: jak ja lubię, jak ktoś komuś źle życzy 11.12.08, 00:07
              Nowotwory nie są przecież wyrokiem śmierci. Gdy zostanie odpowiednio wcześnie
              zdiagnozowany, to można zostać z niego wyleczonym.
              • 2szarozielone Re: jak ja lubię, jak ktoś komuś źle życzy 11.12.08, 00:13
                A jeśli nie - to nie. Ale masz rację, to zmienia postać rzeczy, skoro złe
                życzenia ciężkiej choroby nie są jednoznacznym wyrokiem, a jedynie zwiększają
                prawdopodobieństwo śmierci. Od razu inaczej na to patrzę i dostrzegam więcej
                dobra i życzliwości w tej wypowiedzi.
    • kredka_kredka_kredka ŻAL MI WAS! 11.12.08, 00:00
      Czytam te Wasze wypowiedzi i widzę niestety, że forum te jest dość
      reprezentatywną próbką polskiego społeczeństwa. Nie można być szczęśliwym, nie
      można być radosnym. Trzeba wytknąć mi moją głupotę, naiwność albo-co mnie
      zdruzgotało-wyzwać od osoby, która znalazła sobie sponsora (dziwki?!). Niewiele
      odpisało mi z sensem, większość kompletnie nie zrozumiała, a co gorsza-postarała
      się aby własne wypowiedzi nasycić dostatecznie jadem coby moje szczęście nie
      mogło być tak wieczne tudzież prawdziwe. Jesteście zgnuśniali.

      Nie można czyiś wypowiedzi analizować tak jednostronnie, nie można oceniać...Nie
      mówię przecież, że miłość ma przysłaniać świat, ma się przez nią rezygnować z
      własnych pragnień, osobistych celów, samorealizacji. Nie można wyżyć z samego
      uczucia. Swoją drogą, co niektórzy spostrzegawczy biorący moje słowa zbyt
      dosłownie, cieszyli się pewnie, że mogli mi to wytknąć;-)
      Poza tym, stan zakochania już dawno mnie opuścił więc nie żyję przesłoniona
      tylko NIM. Chodziło mi o te piękne ulotne chwile, kiedy miłość koloryzuje nasze
      życie, nadaje mu sens i każde działanie ma w niej swój początek i zakończenie. W
      takim też euforycznym dość stanie napisałam ów wątek, który spotkał się z tak
      dużą bezpodstawną krytyką.

      To, że opisałam inne, dość smutne fakty z mojego życia nie służyło temu by
      pokazać Wam swoją ułomność, którą moglibyście mi zarzucić. Wręcz
      przeciwnie-dzięki temu chciałam pokazać swój dystans do rzeczywistości. Każdemu
      w życiu zdarzają się zakręty, zwłaszcza gdy ma się te 20 kilka lat. Poszukuje
      się siebie samego, odkrywa niezbadane... I to właśnie uczucie, miłość, sprawia,
      że pomimo wszystkiego chce się brnąć dalej, budzić co rano i uśmiechać do
      własnego odbicia w lustrze.

      Kto nie zrozumiał mojego króciutkiego przesłania, ten nigdy nie kochał lub wręcz
      przeciwnie-sparzył się i teraz innym szczęśliwym musi uprzykrzać ich życie. Cóż
      za wstrętna i przykra mentalność narodowa.
      • 2szarozielone Re: ŻAL MI WAS! 11.12.08, 00:11
        Bo wielu ludzi ma alergię na wytykanie im, że bez miłości erotycznej są
        bezwartościowi, ze te swoje sukcesy, prywatne satysfakcje, przyjaźnie, kontakt z
        rodziną, ulubione psy i koty, ukochane dzieci, zachwyt zapachem kawy o poranku i
        radość z postępu na drodze własnego rozwoju - mogą sobie o kant dupy potłuc.
        Jeśli nie budzą się obok "drugiej połówki".
        Miłość nadaje życiu sens - ale nie tylko ta erotyczna, ale też rodzicielska,
        przyjacielska, do rodziców, rodzeństwa, bliźnich, ojczyzny, Boga, a nawet (a
        może i przede wszystkim) do siebie samego... Różne są sposoby samorealizacji - i
        nawet bym się upierała, że im więcej tych uczuć i im więcej tego zahaczenia w
        świecie i ludziach, tym człowiek pełniejszy i szczęśliwszy.
        • kredka_kredka_kredka 2szarozielone 11.12.08, 00:23
          Zgadzam się, ale nie co do jednego...jeśli dwoje ludzi się kocha, łączy ich
          miłość, sypiają ze sobą, tworzą ot zwykły monogamiczny heterosexualny
          związek-niekoniecznie przecież jest to miłość erotyczna.
          • 2szarozielone Re: 2szarozielone 11.12.08, 00:39
            Mówię "erotyczna" po to, by pewien rodzaj miłości odróżnić od innych rodzajów
            miłości - to chyba dobre określenie. I to, co opisałaś, to własnie jest miłość
            erotyczna.

            Choćby pierwsza wygooglowana definicja, za Wikipedią (a w zasadzie za Frommenm):

            "Fromm wyróżnił miłość braterską, matczyną, miłość samego siebie, miłość Boga i
            miłość erotyczną. Przez tą ostatnią rozumiał miłość opartą na zespoleniu z
            drugim człowiekiem jako nie tylko uczucie, ale też decyzje, obietnice. Na miłość
            erotyczną składa się zakochanie i czynnik świadomy, a więc decyzja, by być z
            drugą osobą, poświęcać jej uwagę i troskę."
      • maraboot Re: ŻAL MI WAS! 11.12.08, 00:12
        Tak, tak to ja Ci dowaliłem. Wylazło ze mnie, ale chciałem Cię poruszyć, bo Twój
        wątek był zbyt tkliwy i nie sądziłem że tak fajnie to wszystko podsumujesz.
        Brawo! Zaiponowałaś mi. Podobało mi się to ostatnie!
        • kredka_kredka_kredka Do maraboot 11.12.08, 00:29
          Nie wiem czemu, ale węszę w Twojej wypowiedzi podstęp.
          Ciężko poprzez tylko słowa, przy tak ograniczonych możliwościach wyczuć czyjeś
          szczere intencje.
          Sparzyłam się i znów mi się wydaje, że kpisz.
          Czy słusznie?
          Łobuzie Ty.
          • maraboot Re: Do maraboot 11.12.08, 00:34
            Naprawdę jestem pełen podziwu, żałuję że nie jesteś moją kobietą.
            • kredka_kredka_kredka Re: Do maraboot 11.12.08, 00:39
              Hahaha...jesteś naprawdę niepoważny:D
              Na twoim przykładzie dostrzegłam niebywałą łatwość manipulowania ludźmi poprzez
              Internet;-)
              Ale nie dam się w to wciągnąć:P
              • maraboot Re: Do maraboot 11.12.08, 00:42
                Nie dostrzegłem w sobie takich talentów, ani nie mam takich zamiarów, ale skoro
                tak piszesz....
                • kredka_kredka_kredka Re: Do maraboot 11.12.08, 00:45
                  To tak być musi!Święta prawda:D
                  Moja racja jest mojsza niż twojsza...Hihihi.
      • etzel Re: widać są jak instruktor prawa jazdy :-) 11.12.08, 00:47
        Powiedziałbym inaczej: niektórzy ludzie nie rozumieją, że można być w pełni
        szczęśliwym i radosnym, nie będąc przy tym zakochanym. Uważają, że jeżeli ktoś
        jest szczęśliwy w stanie wolnym, to jest debilem niezdolnym do ciężkiej
        fizycznej i (lub) intelektualnej pracy.
        I jeszcze jedna rzecz: zakochanie to nie jest miłość. Miłość jest czymś większym
        i nieokreślonym. Tak więc kiedy nastolatka zakochuje się w jakimś chłopaku, to
        nie oznacza, że odkryła miłość i jest przez to lepsza od trzydziestolatków w
        stanie wolnym.
        Jeżeli ktoś odkrywa miłość, to staje się automatycznie POKORNY. Brak pokory
        świadczy ewidentnie o braku miłości.
        • 2szarozielone Re: widać są jak instruktor prawa jazdy :-) 11.12.08, 00:52
          fajne to z tą pokorą :)
        • kredka_kredka_kredka Re: widać są jak instruktor prawa jazdy :-) 11.12.08, 01:07
          Nie spotkałam się z takim przypadkiem myślenia...Hmm..nie chcę być uszczypliwa,
          ale osobiście nie dostrzegam związku pomiędzy szczęśliwym byciem singlem, a
          nieumiejętnością ciężkiej pracy fiz.tudzież intelektualnej.
          Pomyślę!:-)
          Z tym zakochaniem i miłością to prawda of course,jednak to chyba nie do mnie
          było. Jasno pisałam, że stan ZAKOCHANIA dawno mi już minął. Miłość w związku
          przypomina mi bardziej takie zakochiwanie się na nowo co jakiś czas...
          Btw, spojrzałam w Twoją wizytówkę i cieszy mnie, że doszedłeś już do wniosku, że
          walka z wiatrakami jest niemożliwa...Musiałbyś walczyć sam ze sobą...Niestety
          uleganie schematycznemu myśleniu i wiara (nawet nieświadoma) w stereotypy jest
          uwarunkowana społecznie i aby się temu nie poddawać należałoby mieszkać w
          dżungli z małpami...
          • etzel Re: widać są jak instruktor prawa jazdy :-) 11.12.08, 01:18
            "osobiście nie dostrzegam związku pomiędzy szczęśliwym byciem singlem a
            nieumiejętnością ciężkiej pracy fiz. tudzież intelektualnej"

            Cieszy mnie to :-)
      • gondra Re: ŻAL MI WAS! 11.12.08, 07:38
        > Niewiele odpisało mi z sensem, większość kompletnie nie
        zrozumiała,

        Jeśli ktos nie zgadza sie z Twoją telenowelową wizją świata, to
        znaczy, że nie zrozumiał twojego zbyt błyskotliwego dla przeciętnego
        śmiertelnika wywodu lub też odpowiedział bez sensu?

        > się aby własne wypowiedzi nasycić dostatecznie jadem coby moje
        > szczęście nie mogło być tak wieczne tudzież prawdziwe. Jesteście
        > zgnuśniali.

        A Ty jesteś przewrażliwiona skoro tak reagujesz na odpowiedzi w tym
        wątku, z których góra jedna czy dwie były wredne. I tak, ludzie na
        forum obrali za cel zniszczyć Twoje szczęście, bo przecież na pewno
        nie chodzi o to, że maja swoje zdanie, inne od Twojego.
      • sumire Re: ŻAL MI WAS! 11.12.08, 13:31
        piszesz, że nie wolno oceniać i jednocześnie oceniasz :)
        rozumiem, że może Ci się nie spodobać, że ktoś ma kompletnie inne poglądy od Twoich, ale to nie znaczy od razu, że nie myśli, nie rozumie i celowo się wyzłośliwia. nie da się tak zrobić, żeby każdy jednakowo zrozumiał Twój przekaz. a tym bardziej nie da się zrobić tak, żeby każdy mu przyklasnął. nie ma się co obrażać na to, że ktoś na forum - które, o ile wiem, służy swobodnemu wyrażaniu opinii - odpisał w sposób niewspółgrający z Twoją wizją świata.
    • kochamkobiety Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 11.12.08, 00:11
      Najważniejsze w życiu? Miłość!
      Autor: kredka_kredka_kredka☺ 09.12.08, 01:10 Dodaj do ulubionych
      Skasujcie
      Odpowiedz cytując Odpowiedz

      Niech sobie ludzie wmawiają, że do szczęścia nie potrzebują tej
      drugiej
      bratniej duszy,że wystarczą im przyjaciele i wysoki status
      społeczny. Niech
      sobie wmawiają, że mają "wszystko", gdy w rzeczywistości w głębi ich
      nadal coś
      krzyczy, coś rwie się do przodu i skamle o naparstek czułości...

      Ja tam nie mam pieniędzy, własnego M, dobrej pracy(ba, aktualnie
      jestem
      bezrobotna), prestiżowych studiów, bogatych rodziców, wiernych
      przyjaciół...Czasem mam wrażenie, że jestem nawet totalnym
      nieudacznikiem
      życiowym, który do perfekcji opanował ukrywanie się i stwarzanie
      pozorów...
      Ale jakoś tak...jest ON, nie było go czas jakiś a teraz znowu czuję,
      że
      rozkwitam. Nie, nie fruwam ponad ziemią, nie męczą mnie motyle, po
      prostu mam
      kogoś kto jest jakby cząstką mnie, a ja jego i to daje taką moc,
      taką siłę, że
      zwyczajnie, nie bacząc na wszystko, chce się żyć. Takie to banalne,
      ale chyba
      tak być powinno optymalnie.
      DO TEGO CHYBA ZOSTALIŚMY STWORZENI:-)
      Miłości drodzy forumowicze, miłości i raz jeszcze miłości!


      Ja też nie wyobrażam sobie życia beż mojej ukochanej kochanki. Ona
      jest sensem mojego życia:) Rozumiem Cię jak nikt. Ale siano też
      ważne:)
      • alessia27 Re: Najważniejsze w życiu? Miłość! 11.12.08, 14:14
        Zgadzam sie z Toba w 1000 %
        ale niedawno sie dopiero o tym dowiedzialam
        ze milosc jest tak wazna i tak piekna :)

        Oto moje male dzielo dla mojego ukochanego meza.

        de.youtube.com/watch?v=iIOa2a-vSSg
        ♥ Macius 10.05.2002
Inne wątki na temat:
Pełna wersja