kokokotka
13.12.08, 11:44
Witam Was ślicznie,
Chciałabym się z Wami podzielić moimi myślami... Właściwie chodzi
głównie o wygadanie się, ale wszelkie sugestie będą mile widziane.
Poznałam faceta, jesteśmy ze sobą dwa piękne lata. Piękne, ale też
nie do końca, bo conajmniej raz na dzień zżera mnie od środka
niepewność. Im bardziej się czegoś chce, tym większe są obawy, że
można to stracić, tak jest też w moim przypadku. Wiem, że mnie kocha,
ale boli mnie to, że podczas naszych rozmów często wkradają się
między zdania stwierdzenia 'ludzie przychodzą i odchodzą, może nam
nie będzie dane zostać razem...', 'wiesz, wszystko jest niepewne,
nawet my', 'każdemu może zdarzyć się zdrada'... Serce mi pęka kiedy
słyszę, że miłość mojego życia podważa pewność naszego związku,
chciałabym mieć tę przeklętą kobiecą pewność, że on jednak _chce_
być ze mną do końca życia, dopóki śmierć...
Kiedy mu o tym mówię, stara się obrócić wszystko w kiepski żart,
dodając 'jest w tym trochę prawdy, wiesz?'. Męczy mnie wizja K.
opuszczającego mnie za parę lat ze stwierdzeniem 'przecież Cię
ostrzegałem, że może nam nie wyjść'. Trudno odgonić się od takich
myśli.
Powiedzcie mi, Kochane, czy to jakaś cholerna męska przypadłość,
trzymanie nas w niepewności, czy naprawdę jest w tym coś nie tak?
Jest mi w tym związku naprawdę dobrze, ale wypłakiwanie się
w poduszkę w nocy już mnie tak okropnie męczy...
Dziękuję za wysłuchanie.
S.