Bycie w związku z obcokrajowcem.

13.12.08, 17:20
Jakiś czas temu poznałam faceta, którego rodzinny kraj jest na innym kontynencie.
Jest nam ze sobą bardzo dobrze, ale ja mam coraz więcej wątpliwości, pomimo
tego, że w sumie powinnam mieć ich coraz mniej. Po prostu czuję, że to już
przeradza się w coś naprawdę poważnego, a ja nie jestem pewna czy tego na
pewno chcę. Może się boję?

Niby jest wszystko pięknie, cudownie, a ja co wieczór myślę, co mam robić -
cały czas jedna myśl - jeszcze nie jest za późno na rozstanie, będę mniej
cierpiała, jak zrobię to teraz. Po prostu wiem, że jeszcze go nie kocham.
Jestem zauroczona, jest mi bliski, czuję się przy nim piękna, kochana i
bezpieczna. Taki związek chyba trochę z rozsądku. Chociaż ja w ogóle długo się
zakochuję.

Po 1. Jest ode mnie 15 lat starszy i jest rozwodnikiem. Wiek może nie ma
ogromnego znaczenia, ale jak sobie pomyślę, że jak ja będę miała 35, a on 50,
to mam mieszane uczucia.
Po 2. Wiadomo, różnica kultur, językowa (na szczęście nie religijna). Wspólnym
językiem jest angielski - ja ni w ząb nie umiem nic w jego języku (no kilka
pojedynczych słówek), chociaż on trochę umie mówić po polsku - niestety to nie
wystarcza, bo czasem po prostu ciężko nam się porozumieć. Szczególnie jeśli
pojawiają się tematy z tych "ciężkostrawnych".
Po 3. Moi rodzice kompletnie go nie akceptują (pomimo tego, że jest
wykształcony, odpowiedzialny i dobrze mi z nim).
I po 4 - chyba najważniejsze - on do PL przyjechał w konkretnym celu - zarobić
pieniądze. Wiem, że za 2, może 3 lata będzie chciał wrócić do siebie. Może nie
na stałe, ale na pewno na jakiś czas. A ja nie chcę ruszać się z Polski. Jest
mi tu dobrze i nie chciałabym wyjeżdżać na jakiś dłuższy okres (mówię tu o
latach, kilka miesięcy zdzierżę). Mam tu rodzinę, przyjaciół itd. Już
2-tygodniowe wakacje są dla mnie męczarnią, jeśli nie mam ich w pobliżu, a co
dopiero kilka miesięcy. Wiem, że ludzie wyjeżdżają na lata, że da się
wytrzymać i zaaklimatyzować w innych miejscach, ale ja czuję, że bym nie
potrafiła - jeszcze gdyby to była Europa, to OK, przynajmniej byłoby "blisko"
i można by było się częściej odwiedzać, a to jest zupełnie inny kontynent.

Zwykle w związkach występuje tylko jeden z tych problemów (o ile w ogóle
występuje). Np. że on jest dużo starszy, albo jest z innego kraju, albo tatuś
go nie trawi, albo coś tam. A u mnie to wszystko na raz.

Powiedzcie, co Wy byście zrobiły?
    • marzeka1 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 17:36
      Jak dla mnie za duzo przeszkód, a w twoim wypadku najważniejsza- " A ja nie chcę ruszać się z Polski. ".
    • kag73 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 17:41
      Po pierwsze zapytam z jakiego jest kraju? Bo jest to dosc istotne,
      mysle.

      Na pierwszy rzut oka moge Ci odpowiedziec, ze to moze nie przypadek
      dla Ciebie, bo skoro nie potrafisz nawet 2 tygodni wytrzymac poza
      Polska...Hmm, moze on zdecyduje sie zostac w Polsce, ale za jakis
      czas moze pojawic sie problem/pomysl, ze jednak chce wyjechac, moze
      chociaz na pare lat. A bylas juz w jego kraju?

      Skoro nie jestes jeszcze zakochana po uszy i masz tyle watpliwosci,
      to daj sobie spokoj.
      • annitek Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 18:13
        Myślę, że te wszystkie argumenty na nie, które tu wymieniłaś, same w
        sobie stanowią odpowiedź na Twoje wątpliwości.
    • croyance Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 19:36
      Akurat wiek, jezyk etc. nie sa takimi przeszkodami - moj maz jest
      Anglikiem, Zydem, rozwodnikiem, diablem ... no nie, diablem akurat
      nie :-P i tez jest ode mnie o 14 lat starszy. Zadnych problemow
      kulturowych ani jezykowych nigdy nie bylo, zycie toczy sie normalnie.

      Takze, wszystko zalezy od podejscia. Ale jesli nie chcesz wyjezdzac
      z Polski, to faktycznie jest konflikt interesow.
      • laurka21 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 20:05
        tez mysle, ze to co napisalas nie jest przeszkodami, jezeli sie kogos kocha.
        przeszkoda jest to, ze nie jest sie pewnym swoich uczuc, badz nie wie tak
        naprawde czego chce...
        najlepiej posluchac serca, a nie innych, bo im trudno jest parwdlowo oceniac
        sytuacje, nie znajac jej od strony emocjonalnej.
        • mia.walles Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 20:09
          Jeżeli jest z Afryki to lepiej posłuchaj głosu rozsądku:)
          • laurka21 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 20:25
            rowniez:)
            • mia.walles Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 20:45
              laurka21 napisała:

              > rowniez:)

              Przede wszystkim:) Moja koleżanka miała chłopaka, który pochodził z Afryki; jadł
              w łóżku a ręce wycierał w pościel.
              • kag73 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:00
                A to wcale nie musi byc regula. Milam chlopaka z Afryki, owszem
                jadalismy czasem w lozku sniadanie(robie to do teraz, chociaz z nim
                juz nie jestem), ale rak w posciel nie wycieral.
                Chyba istototniejsza tutaj bylaby religia i tradycja.
                • mia.walles Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:11
                  Pewnie tak:) + kultura.
                  • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:27
                    Jest Afrykańczykiem. No cóż, ja mam dobre zdanie o Afrykańczykach. To mój trzeci
                    "czarny" facet. Z poprzednimi układało mi się całkiem nieźle, ale po prostu z
                    czasem wyszło jakieś tam niedopasowanie itp. i się rozstaliśmy, ale nic
                    związanego z kłamstwami, zdradami itp.
                    A z obecnym po prostu wszystko jest idealnie, tylko te wątpliwości.
                    • kag73 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:30
                      A z jakiego konkretnie kraju?

                      Masz za duzo tych watpilwosci. Lepiej to zostaw.
                      • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:00
                        Nigeria.
                    • annitek Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:48
                      agneszka.g napisała:

                      > A z obecnym po prostu wszystko jest idealnie, tylko te wątpliwości.

                      A ja uważam, że idealnie byłoby, gdyby nie te właśnie wątpliwości.

                      • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:57
                        Idealnie w sensie dopasowania.
                        No już sama nie wiem...
              • jj1978 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:31
                to straszne!!! zaden europejczyk a tym bardziej polak nie popelnilby
                nigdy takiej gafy:) a moze posciel trzeba bylo za czesto zmieniac i
                pranie za drogo wychodzilo??
                • kag73 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:33
                  jj1978, ciekawe skad Ty chcesz to wiedziec?
                  Ja tam za wszystkich Polakow i Europejczykow reki w ogien bym nie
                  wlozyla:)) A z tym praniem to nie zrozumialam.
                  • jj1978 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:46
                    nie wiem, ale kojazenie takiego zachowania z faktem pochodzenia z
                    danego kraju i rasa a nie zwyklym brakiem wychowania jest smieszne
                    (albo straszne, bo rasizm jest straszny).
                    co do prania, jak ktos zmienia posciel codziennie albo podobnie
                    czesto to chyba nie jest to problem:) chociaz ja osobiscie jestem za
                    uzywaniem papierowych serwetek w tym kontekscie akurat.
                    moj obecny chlop pochodzi z rpa, wiec tez afryka ale to bialy safo,
                    boarding school, wielka farma itd wiec dla niektorych
                    wypowiadajacych sie w tym watku pewnie troche lepszy. a tak na
                    powaznie naprawde nie znosze rasizmu, chociaz zgadzam sie ze powazne
                    roznice kulturowe w zwiazku sa przeszkoda, na pewno bylyby dla mnie.
                    • edytka8080 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:52
                      zbadaj się czy niemasz hiv
                      • jj1978 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:54
                        dzieki za troske:) nie mam.
                      • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:55
                        Edytka, jesteś żałosna. Biali też mają HIV-a, tu nie ma reguły.
                        • jj1978 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:02
                          akurat jesli chodzi o rpa HIV jest powaznym problem, nie znam
                          statystyk ale 'wyzsza klasa bialych panow' nie jest poza podejrzniem
                          wiec zrobilismy testy:)
                    • mia.walles Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:54
                      jj1978 napisała:


                      > (albo straszne, bo rasizm jest straszny)

                      Co znaczy straszny?
                      • jj1978 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 21:58
                        a jak inaczej nazwac zachowania tego typu? kolor skory nie powinien
                        miec znaczenia, tak samo jak orientacja seksualna czy religia -
                        ludzie sa madrzy, glupi, dobrze i zle wychowani, itd (to czy sa przy
                        okazji czarni, biali albo zieloni jest cecha drugorzedna i wrecz nie
                        istotna)
                        • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:00
                          Dokładnie.
    • grassant Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:02
      Żaden rodak Cię nie zechciał?
      • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:05
        Byłam z jednym rodakiem 4 lata. Niestety, jak się okazało, to były lata zmarnowane.
      • kag73 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:07
        grassant, a moze to ona nie chciala rodaka?
        Czasami tak sie w zyciu zdarza, nie musi to byc rodak
        • mia.walles Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:13
          Jestem patriotka, jezeli chodzi o facetow- rowniez:)
          • kag73 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:15
            " Jestem patriotka, jezeli chodzi o facetow- rowniez:)"

            A ja NIE. Na szczescie, bo milosc nie wybiera:))


            • mia.walles Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:17
              kag73 napisała:

              > " Jestem patriotka, jezeli chodzi o facetow- rowniez:)"
              >
              > A ja NIE. Na szczescie, bo milosc nie wybiera:))
              >
              >
              Moja na szczescie wybiera polakow:)
        • madai Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:18
          Agnieszko, ja Ci powiem na moim przykladzie, choc moze jest podobny
          do Twojego tylko w tym, ze facet troche starszy i nie Polak. Mialam
          wiele watpliwosci, zanim zaczelismy ze soba byc, bo mnie nigdy nie
          rajcowaly zwiazki mieszane. Ale trafilo i we mnie, wiec po burzy,
          jaka mialam ze soba, stwierdzilam, ze nie przekonam sie, poki nie
          sprobuje. sprobowalam. Bylo sielankowo. pelna akceptacja ze strony
          rodziny, pzyjaciol. Generalnie nie bylo sie do czego doczepic. Az w
          koncu nie porozumielismy sie w kluczowej kwestii - miejsca
          zamieszkania wspolnego - caly czas mieszkalismy w swoich krajach. I
          niestety taka sprawa poroznila nas na zawsze mimo ogromnej milosci.
          rozsadek mowil - wycofaj sie, serce - zostan, kochasz go. skonczylam
          to. Nie chcialam zyc nadzieja, ze jasnie ksiaze zdecyduje sie
          zamieszkac w PL. Ja z PL wyprowadzic sie do jego kraju nie chcialam -
          bylam w stanie nawet do innego, gdzie sa wieksze mozliwosci pracy,
          ale nie do jego! No ale chlopak zrozumial to dopiero po definitywnym
          rozstaniu.
          • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:21
            No właśnie tego się najbardziej boję. On w ogóle mówi, że chce mieszkać w PL,
            ale będzie wyjeżdżał do Nigerii i najlepiej, gdybyśmy jeździli tam razem itp.
            Ale jak za 10 lat się okaże, że on chce wyjechać na stałe do Nigerii, to będzie
            bardzo niedobrze.
      • kag73 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:13
        Bylas juz kiedys z nim w Nigerii? Uwazam, ze warto byloby poleciec.
        A czy on ma z Toba konkretne plany? Mowi cos o wspolnym zyciu itd?
        • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:19
          > Bylas juz kiedys z nim w Nigerii? Uwazam, ze warto byloby poleciec.

          Nie byłam i oczywiście chcę lecieć, ale nie na dłużej.

          > A czy on ma z Toba konkretne plany? Mowi cos o wspolnym zyciu itd?

          Tak, praktycznie cały czas.
          • grassant Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:21
            agneszka.g napisała:
            >
            > > A czy on ma z Toba konkretne plany? Mowi cos o wspolnym zyciu
            itd?
            >
            > Tak, praktycznie cały czas.

            hehehe. cienka ściema :)
            • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:22
              Wątpię. Ma obywatelstwo polskie, więc nie chodzi o papiery.
              • kag73 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:28
                tez nie watpie, ze mowi powaznie.
                Niemniej jednak, jezeli nie jestes otwarta na obce kraje i nie
                chcesz rozstawac sie z Polska, rozstan sie z nim poki mozesz.
                Jak dlugo z soba jestescie?
                • madai Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:31
                  trudna decyzja. ja bym zaryzykowala. choc moze teraz jestem
                  ostrozniejsza, ale wole miec pretensje do siebie, ze cos zrobilam,
                  niz ze czegos nie sprobowalam, bo bylam zachowawcza!
                • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:34
                  Znamy się 5 m-cy, a jesteśmy razem trochę krócej (na początku spotykaliśmy się
                  tylko na stopie koleżeńskiej).
                  • madai Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:39
                    aga, zwiazki mieszane sa trudne zwlaszcza, jak jest bariera
                    jezykowa. Ja z moim amantem tez mialam pewnego rodzaju bariere:
                    rozumialam 95% jego jezyka, bo kiedys sie uczylam, on polski troche
                    rozumial, za to dogadywalismy sie po angielsku, a wiadome, jak to
                    bywa, inna kultura, inne poczucie humoru, do tego inny jezyk, to juz
                    w ogole tragedia. Meczylam sie czasami, ale caly czas wierzylam, ze
                    bedzie dobrze, ze przeciez sie kochamy. ale to nie wystarczylo.

                    Nawet nie wiesz, jaka teraz jestem szczesliwa z kims, kto w
                    sekundzie lapie moje zarty, komu moge powiedziec o wszystkim i i tak
                    zrozumie moje intencje i przekaz.
                  • jj1978 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:43
                    to troche krotko zeby planowac przyszlosc chyba? albo ja taka
                    staroswiecka? po 6 miesiacach mozna chlopowi dac klucz do mieszkania
                    zeby nie trzeba bylo mu ciagle otwierac i pod warunkiem ze dostaje
                    sie jego klucz w zamian, ale to by bylo na tyle, przynajmniej u
                    mnie:)
                    • madai Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:44
                      ja jestem z tych kochliwych i jesli rzeczywiscie cos mnie trafi, to
                      po 6 miesiacach bylabym gotowa za maz wychodzic. dla mnie nie ma
                      przeszkod. A moj Amor tak sie ociagal z oswiadczynami - bylismy ze
                      soba 3 lata - ze jak sie roztsalismy, to mi wmawial, ze chcial mi
                      sie nastepneg dnia oswiadczyc...;)
                    • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:52
                      Jasne, że za krótko, ale jeśli się pobierzemy, to dopiero za rok, a jak wiadomo,
                      przez rok różne rzeczy się mogą wydarzyć ;)
                      • kag73 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 22:56
                        jezeli nie jestes jeszcze zakochana po uszy i masz tyle watpliwoaci
                        i powaznych "problemow", zostaw to poki nie jest za pozno.
                        A ile Ty masz lat?
                      • jj1978 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 23:00
                        wiec moze sie zdarzyc ze po blizszym poznaniu roznice miedzy wami sa
                        zbyt duze albo ze bedziesz w stanie sobie wypbrazic wyjazd z kraju
                        na dluzej niz tydzien:)
                        nie chce cie straszyc ale o slubie to bym na twoim miejscu jeszcze
                        nie myslala. pomieszkajcie sobie razem jak sie tak bardzo kochacie i
                        wszystko sie wyjasni.
                        • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 23:04
                          Mam 24, on 39. Tylko czy w ogóle warto razem zamieszkać? Bo wtedy to już w ogóle
                          wpadnę jak śliwka w kompot. A nie chcę znowu pół roku ryczeć po facecie, bo coś
                          nie wyszło. Mam cholernie mieszane uczucia. Z jednej strony baaardzo chcę, z
                          drugiej się boję. Masakra :( Może to znak, że lepiej zakończyć tę znajomość. Ech.
                          • jj1978 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 23:52
                            przeciez wyzej pisalas o slubie za rok a teraz nie wiesz czy chcesz
                            razem mieszkac? ale konkluzja dobra - tez mi sie wydaje ze lepiej to
                            zakonczyc.
                            • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 14.12.08, 00:41
                              > przeciez wyzej pisalas o slubie za rok a teraz nie wiesz czy chcesz
                              > razem mieszkac?

                              Źle się wyraziłam. W każdym bądź razie, to nie ja powiedziałam, że ślub za rok,
                              tylko on. Na początku się bardzo ucieszyłam, a teraz... Już nawet nie chodzi o
                              ślub czy mieszkanie, tylko o to, że jak z nim teraz zamieszkam, to wtedy jeszcze
                              bardziej się do niego przywiążę, a to mi przysłoni te wszystkie wątpliwości. A
                              przecież mam myśleć głową, a nie sercem. Przynajmniej w jakiejś części.

                              Ok. Jutro powiem mu, że to nie ma sensu, bo czuję, że między nami jest za dużo
                              różnic i barier i wymienię mu to samo. Zobaczymy co powie.
                      • grassant Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 23:07
                        agneszka.g napisała:

                        > Jasne, że za krótko, ale jeśli się pobierzemy, to dopiero za rok,
                        a jak wiadomo
                        > ,
                        > przez rok różne rzeczy się mogą wydarzyć ;)

                        chcecie się pobierać, a nie ustaliliście, gdzie będziecie mieszkać?
                        • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 23:09
                          Będziemy mieszkać w Polsce, ale on zaznaczył, że za 2-3 lata chce wyjechać na
                          kilka miesięcy do Nigerii (więc to zdzierżę, ale żeby mu się nie odwidziało, że
                          chce jednak zostać tam kilka lat - tego się boję).
                          • kag73 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 23:13
                            Tak, to sie moze zdarzyc i z tym sie musisz liczyc.

                            A to pewne, ze on w tej Nigerii rozwiedziony?
                            Bo to nie jest nietypowe dla Afryki, ze mezczyzni na cale lata
                            wyjezdzaja do Europy zarabiac pieniadze a kobiety zostaja i po
                            prostu mezczyzni przelewaja kase i odwiedzaja co jakis czas.
                            Powiem jedno skoro go nie kochasz tylko do zakochania jeden
                            krok...zostaw go.
                            • agneszka.g Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 23:16
                              Pewne, widziałam dokumenty (no cóż, ograniczone zaufanie).
                              Jutro mamy się spotkać, a ja nie wiem co robić. Co mam mu powiedzieć? Że
                              dlaczego? Że nie chcę z nim być, bo nie chcę jechać z nim do Nigerii? Jejuuu...
                              • kag73 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 23:23
                                hmm, ciezka sprawa, ale to troche prawdziwy powod, nie jestes gotowa
                                dla milosci opuscic ojczyzny. Na to wyglada.
                                Z drugiej strony jezeli on jest gotow zostac w Polsce mozesz
                                zaryzykowac. Jak pewnego pieknego dnia stwierdzi, ze on jednak na
                                stare lata chce do swojego kraju, to bedziesz miala pecha, albo moze
                                do tego czasu zdecydujesz sie wyjechac z nim. A jezeli nie, to
                                zawsze mozesz cieszyc sie ze spedzonych razem lat.
                                Mozesz z nim zamieszkac, popatrzec czy do siebie pasujecie, jakie
                                wyjda sytuacje w miedzy czasie. Zakonczyc sprawe mozesz zawsze a
                                moze akurat sie uda.
                            • pangolina Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 14.12.08, 00:02
                              Moja dobra przyjaciolka Nigeryjka przestrzegala mnie przed zwiazkami z jej
                              rodakami. Opowiadala mi zupelnie niesamowite historie o wielozenstwie, o tym ze
                              notorycznie zdradzaja, ze kazdej kobiecie wciskaja kit o zakochaniu, chca sie
                              natychmiast zenic - a kazda "podroz sluzbowa" konczy sie znalezieniem kolejnej
                              naiwnej. Nie mowie, ze to regula (sama nie mam zadnych doswiadczen z nimi), po
                              prostu przekazuje to, co uzlyszalam z ust mieszkanki Nigerii.
                              Na twoim miejscu bylabym bardzo ostrozna.
    • andreas3233 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 23:41
      Biedna agnieszko.g - wszystko tu pasuje, do wczesniej przedstawionej
      przeze mnie hipotezy / jeden z wczesniejszych watkow /; a hipoteza
      ta brzmi / biorac pod uwage zwiazki bialych pan z panami z
      Afryki /: ''na bezrybiu i rak ryba..''.
      • jj1978 Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 13.12.08, 23:57
        to znaczy ze co, nie ma juz chlopow w polsce? bywam zadko ale nie
        zauwazylam jakiegos szczgolnego braku osobnikow meskich. co do
        jakosci sie nie wypowiadam bo moje doswiadczenia w tym wzgledzie sa
        powaznie przeterminowane:)
        • sarawi Bycie w związku z obcokrajowcem. 14.12.08, 00:52
          i co mu powiedzialas? :)))


          Ja tez mialam taki dylemat, aczkolwiek "moj" byl z Europy. Nie
          umialabym tam mieszkac, wiec zrezygnowalam, zanim sie
          przyzwyczailam - to nie mialoby sensu. On nie przeprowadzilby sie na
          stale do Polski, ja nie zamieszkalabym na stale tam, a zwiazek na
          odleglosc nie istnieje jak dla mnie.
          • madai Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 14.12.08, 10:50
            moj zwiazek na odleglosc istnial 3 lata, wiec sie da, choc bylo
            czasem ciezko. Dlatego stwierdzilam, ze szkoda zycia na takie
            widzenie-nie widzenie sie - i postanowilam postawic sprawe jasno.
            Nie przetrwal proby, wiec sie rozstalismy.

            aga, zerwij z nim.
    • jedynyoptant Re: Bycie w związku z obcokrajowcem. 14.12.08, 11:08
      Nie psujcie powietrza i zabierajcie się z tymi "poszukiwaczami
      przygód" z tego kraju!
    • klang_0 Wymknąłeś się już trolu? 14.12.08, 11:14
      • laurka21 Re: Wymknąłeś się już trolu? 14.12.08, 12:29
        madai, aga juz bedzie wiedziala co ma zrobic, nie podejmuj decyzji za nia.....
        • laurka21 Re: Wymknąłeś się już trolu? 15.12.08, 13:19
          aga co mu wczoraj powiedzialas?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja