a-ndrzej
02.11.03, 17:26
Otoz jem mieso, ale tylko ze zwierzat ktore zdechly ze starosci. Mam kilka
swinek i krowek, karmie je tylko truflami i rozami bez kolcow. Spia w lozkach
przykryte satynowa posciela. Nawet moj skromny majatek zapisalem w testamecie
mojemu kotu. Ale jak ktoras swinka lub krowka dokona zywota, laduje u mnie na
talerzu. W waszych postach wiele jest o cierpieniu zwierzat, a moje maja jak
u Pana Boga za piecem. Czlowiek mieso jesc moze, od tego nie umiera. Wiec
dobry jestem czy zly?
P.S. Caly moj inwentarz podpisuje przy zamieszkaniu testament, w ktorym
dobrowolnie zapewnia iż warunkiem jego orgazmow jest zjedzenie go po smierci.