Bukiet kwiatów i on..

20.12.08, 08:30
Wczoraj dostalam do domu piekny bukiet kwiatow od niego.. no
wlasnie! od mojego kolegi.Dla mnie jest on jedynie kolega i zapewne
w tej kwestii nic sie juz nie zmieni bo znamy sie jakos 3,4 lata.
Spotykamy sie od czasu do czasu na kawie,jednak ja wiem ,ze on czuje
cos wiecej do mnie.Ja natomiast ze swej strony nie daje mu powodow
do tego aby robil sobie jakas nadzieje.Wczoraj napisal mi smsa-czy
kwiaty mi sie podobaly, ja na to ze tak..ze bardzo, ale ze
niepotrzebnie.A on pisze ze chcialby sie ze mna spotkac itp itd.Byl
gdzies ostatnio na wycieczce i wiem ,ze ma dla mnie jakas kolejna
niespodzianke.NIe wiem..moze powinnam sie cieszyc, ale wcale mnie to
nie cieszy.Boje sie ze teraz bedzie mi robil za wszelka cene
niespodzianki,aby mnie tym zdobyc.Kurcze..nie chce aby robil sobie
nadzieje, ale z 2 strony nie wiem jak mu o tym delikatnie
powiedziec. Myslalam zeby moze dac mu szanse,ale z drugiej strony
jesli kobiete nie "ciągnie" do faceta,nie chce z nim czestszych
kontaktów, nie nalega na spotkania, to chyba nic z tego nie będzie.
Ja się z nim spotykam na zasadzie "jest fajny kolega z którym mozna
czasem gdzies wyskoczyc". Nie wiem cholera co z tym wszystkim
zrobic..
P.S Strasznie sie przestraszylam dostajac wczoraj te kwiaty, bo
kilka lat temu mialam "wielbiciela", ktory wlasnie w grudniu
przesylal mi mase bukietow roz,dodatkowo nie rozumiał slowa "NIE" a
kilka miesiecy potem wlamal sie do mieszkania i "odbił sobie " te
bukiety.Stad mam uraz.
    • figgin1 Re: Bukiet kwiatów i on.. 20.12.08, 08:55
      Koledze wytłumacz poważnie, ze nie ma na co liczyć. Albo traktuje cię poważnie i
      zrozumie, albo ma w kiszce twoje zdanie i nie zrozumie. Wtedy radzę urwać znajomość.
      • julcia_bleble Re: Bukiet kwiatów i on.. 20.12.08, 08:58
        Hmm..wlasnie sie zastanawiam czy moze dac mu szanse? ale jesli mnie
        nie kreci to nie ma sie nad czym chyba zastanawiac.Facet powinien mi
        sie podobac, powinno mnie do niego ciagnac, kobieta zakochana
        rozmawialaby ciagle o tym mezczyznie,trajkotala jak glupia, a ja
        niestety nie mam zadnych tych objawow.
        • ursz-ulka Re: Bukiet kwiatów i on.. 20.12.08, 09:18
          Co ci szkodzi spotkać sie raz czy dwa? Pomoże ci to podjąć
          decyzję,poznasz go bardziej i się zniechęćisz lub zachęcisz. MOże
          coś cię w nim ujmie albo wręcz prrzeciwnie.
          • julcia_bleble Re: Bukiet kwiatów i on.. 20.12.08, 09:27
            Ursz-ulka ja juz sie z nim spotykalam tak.Raz na kawce, potem bylam
            z nim na piwku w knajpie itp.Jak znajomi.Nie spotykalismy sie za
            czesto,tak moze..raz na miesiac, raz na 2 dwa tygodnie. On jest
            fajny, ale jakby to powiedziec..nie zakochalam sie w nim.Ja obecnie
            jestem sama juz dluzszy okres czasu, ale zeby byc z kims to chyba
            musi byc jakieuczucia.Mezczyzna powinnien mnie krecic, powinnam
            myslec o nim, chciec z nim kontaktu.W tym przypadku nie ma czegos
            takiego.Wogole nie wyobrazam sobie z nim sytuacji kiedy mialby mnie
            pocalowac.Nie podoba mi sie jako mezczyzna.Nie wiem..byc moze
            zmienilabym zdanie, ale chyba nie warto ryzykowac,jesli juz teraz
            twierdze ze dla mnie jest aseksualny
            • ursz-ulka Re: Bukiet kwiatów i on.. 20.12.08, 10:09
              hm, no to wszystko jasne
            • figgin1 Re: Bukiet kwiatów i on.. 20.12.08, 10:16
              Nie pchaj się w związek z facetem, tylko dlatego że on cię chce. Do tanga trzeba
              dwojga.
            • garraretka Re: Bukiet kwiatów i on.. 20.12.08, 15:30
              Heheh jakbym słyszała moją przyjaciółkę jakiś czas temu ;)

              Dokładnie te same argumenty :)
    • garraretka A może jednak... 20.12.08, 10:43
      Moja przyjaciółka też miała takiego 'kolegę'. Pięć lat zajęło mu przekonanie jej
      do siebie. Były kwiaty, prezenty na każde urodziny, drobiazgi z każdego urlopu,
      prezent na każde święta. A byli tylko znajomymi - dla niej był on aseksualny,
      nieciekawy, nudny. Spotykali się naprawdę sporadycznie - i to tylko dlatego, że
      to on prosił o spotkanie. Ona sama z siebie nigdy nie wychodziła z jakąkolwiek
      inicjatywą w stosunku do niego.

      A teraz za rok w sierpniu biorą ślub :)
      • julcia_bleble Re: A może jednak... 20.12.08, 11:00
        garraretka to piekna historia:) no ale jak to sie stalo? nagle sie
        zakochala ? dala mu szanse?
        • garraretka Re: A może jednak... 20.12.08, 12:41
          Nic nie stało się nagle. On po prostu zawsze przy niej był. Ale się nie narzucał.

          Był taki moment, że moja przyjaciółka miała kila wesel w sezonie - same panny w
          stylu 'no kochana, a ty CIĄGLE sama?' więc nie chciała pokazać się tam sama. Tak
          więc powiedziałam jej, żeby zaprosiła M. - będzie się z nim rewelacyjnie bawić -
          chłopak jest dobrze wychowany, nie przyniesie jej wstydu, umie się zachować
          praktycznie w każdej sytuacji, można z nim pogadać a co najważniejsze - jest
          zawodowym tancerzem - więc to wymarzony kandydat na partnera weselnego :)

          No i tak od wesela do wesela - poznał jej rodziców, którzy od razu do pokochali.
          I tak A. zaczęła na niego patrzeć nieco przychylniej - bo skoro KAŻDY mówił, że
          to świetny człowiek - to chyba coś w tym jest.

          No i powoli, powoli zaczęła się otwierać i zobaczyła jego zalety. Aż w końcu
          przyjęła pierścionek zaręczynowy :)
      • julcia_bleble Re: A może jednak... 20.12.08, 11:08
        jest jeszcze jedna rzecz: zaprosil mnie na Sylwestra do
        znajomych.Nie powiem..chcialam isc, oczywiscie poszlabym tam jako
        jego kolezanka , bron boze jako para..no ale teraz to nie wiem czy
        najlepszym rozwiazaniem nie byloby aby tam nie isc.Z jednej strony
        mysle sobie:dlaczego niby mialabym tam nie pojsc jak z kolega i sie
        dobrze bawic a z drugiej.. mysle ze on moglby odebrac to nieco
        inaczej.
        • 21.gazeta.pl Re: A może jednak... 20.12.08, 12:43
          On to zrozumie jako danie mu szansy-przykro mi, ale tak to widzę.
          Wysyłasz mu sprzeczne sygnały i dlatego on ciągle o Ciebie zabiega,
          lepiej powiedz mu otwarcie,że dla Ciebie jest dobrym kolegą i to
          wszystko, a tak to będziesz brnęła dalej i będzie Ci trudno mu
          wytłumaczyć, że Ciebie związek z nim nie interesuje,a on będzie miał
          do Ciebie pretensje, że go zwodziłaś.
        • garraretka Re: A może jednak... 20.12.08, 12:43
          Jeśli chłopak jest rozgarnięty to nie będzie wyciągał pochopnych wniosków - a Ty
          idź - nic nie stracisz :)

          Tylko pamiętaj żeby nie dać się ponieść magii nocy jeśli jesteś pewna, że to
          będzie zawsze 'tylko' kolega.
          • julcia_bleble Re: A może jednak... 20.12.08, 12:59
            Dzieki dziewczyny!Ja to wlasnie tak widze jak kolezanka
            21.gazeta.pl :) a wszyscy mowia mi zebym szla i sie dobrze bawila
            czyli to co Ty mi radzisz garraretko.
            • garraretka Idź :) 20.12.08, 13:04
              A po sylwestrze tutaj wróć i napisz jak było :)
    • arbuzunia Re: Bukiet kwiatów i on.. 20.12.08, 13:53
      najlepiej opowiedz mu o jakimś innym facecie który ci się podoba (wymyśl faceta
      jeżeli akurat nie masz kogoś na oku) i poradź się jak go zdobyć. Wtedy twój
      kolega jasno zrozumie że nic między wami nie będzie, dodatkowo się okaże czy on
      w ogole chce być twoim kolegą bez perspektyw na coś więcej.
      • herbajata Ja tez miałam taką znajomą :) 20.12.08, 15:01
        Swego czasu (teraz już prawie nie mamy kontaktu bo wyjechała z kraju) bardzo się
        blisko ze sobą trzymałyśmy. Byłyśmy wtedy bardzo młodziutkie, miałyśmy po 16
        lat. W tej właśnie Joasi bardzo zakochany był nasz kolega, niestety bez
        wzajemności. Robił co tylko mógł, był zawsze kiedy czegoś jej było potrzeba,
        odwoził, przywoził, były i kwiaty i prezenty, wszelkie okazje bardzo sobie
        dobrze planował. Ona traktowała go na dystans, nie odpychała go, ale zachowywała
        się zupełnie neutralnie. I przyszedł taki moment (po jakimś półtora roku
        znajomości), kiedy na Joasię spadła tragedia, umarła jej mama. Podświadomie
        bardzo szukała oparcia i jakoś samoistnie to w nim znalazła największe. I tak
        się to zaczęło, potem byli przez długi czas parą i o ile mnie moje skromne
        matematyczne możliwości nie mylą to po 6 latach wzięli ślub. Nie jestem w stanie
        powiedzieć jak układa im się teraz, bo ostatnio rozmawiałyśmy ze sobą prawie rok
        temu, ale mieszka razem z nim w Norwegii i mam nadzieję że są szczęśliwi :) To
        tak jeśli chodzi o przykład że takie rzeczy się zdarzają.
        A jeśli chodzi o Ciebie, to radziłabym ci jednak dać szansę, nigdy nie wiadomo.
        Jesteś na razie sama, więc nie masz wiele do stracenia, a dużo możesz zyskać.
        Przeanalizuj swoje uczucia, jeśli jest dla Ciebie tylko neutralny, nie
        odpychający, to jest szansa. Może tak długo nie brałaś tego w ogóle pod uwagę,
        że tak Ci się utrwalił w głowie jako "kolega", a gdy zmienisz nastawienie coś
        jednak Cię ruszy :) pewnie że tak nie musi być, ale przynajmniej nie będziesz
        sobie zadawać pytania do końca życia, "co by było gdyby", różnie bywa z tą
        miłością, czasem pojawia się nagle, a czasem sobie musi dojrzeć :) poszłabym na
        tego sylwestra, to dobra okazja żeby szczerze przeanalizować swoje uczucia,
        zrewidować jakieś poglądy na jego temat itd. może spojrzeć na niego pod innym
        kątem. powodzenia :)
    • michaldolek Re: Bukiet kwiatów i on.. 13.01.09, 12:54
      WWW.E-KWIATY.PL

      Ja zamawiałem w tej kwiaciarni kwiaty dla dziewczyny i bardzo przyjemnie mnie
      obsłużono, 4h po zamówieniu bukiet był na miejscu...
    • czarna.maskara Re: Bukiet kwiatów i on.. 13.01.09, 13:12
      Rozumiem, że szkoda Ci go jako kolegi. Musisz powiedzieć mu prawdę:
      szanujesz go, dlatego chcesz, aby wiedział na czym stoi. Może pomimo
      tego, że nie odwzajemniasz jego uczuć, chciałabyś mimo wszystko te
      kwiaty dosatawać, bo to zawsze bardzo miłe, a my kobiety bywamy
      próżne. Jeśli jednak chcesz być fair, to znajdź sposób, aby dać mu
      do zrozumienia, że nie ma szans Cię zdobyć.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja