Zachowałam sie okropnie na wigilii.

26.12.08, 21:06
Nie wiem dlaczego to pisze. Może potrzebuje spojrzenia z boku na
moje zachowanie. Gdzie robię źle?
Nawaliłam na wigilii. Pod każdym względem.
Może zacznę od początku.

Mieszkam z rodzicami. Ojciec pije. Można powiedzieć, że to
alkoholik.90% w skali roku jest pijany. Pił przed świętami, pił
nawet w wigilię. Oczywiście do stołu zasiadl z całą rodziną. Moja
matka czasami nie wytrzymuje i robi awanture w domu, z racji tego że
tylko ja mieszkam z rodzeństwa z nimi, musze wysłuchiwać uwag nt
mojego ojca. Mam dość! Ile można? Kiedy zwracam uwagę, kłocimy się.
Ojciec to jedyna przyczyna naszych kłótni.

Na wigilię zostało zaproszone całe moje rodzeństwo: siostra z męzem
i dzieckiem,brat z zoną i dziecmi, drugi brat i jeszcze jeden z
żoną.Moja matka z nimi rozmawia normalnie, grzecznie. Ze mną
przeciwnie. Złość na ojca, wyładowuje na mnie. Powiedziałam jej, że
mam dość i że nie będzie mnie na wigilii, że nie zasiądę z nimi do
stołu. Takie zachowanie sprawia, że zamykam się w sobie i chce być
sama. Czy to dziwne?? Cały dzień spędziłam w kuchni pomagając matce
w przygotowaniach do kolacji. Myślałam, że jak reszta sie zjedzie to
pomogą w czymkolwiek. Myliłam się. Nie zrobili nic, za wyjątkiem
mojego brata. Siostra spoźnila się całe dwie godziny. Przyjechali,
siedli, czekali az kolacja zostanie podana. Po kolacji czekali, az
zostanie posprzatane.
Czuje złość na ich zachowanie. Matka tyle sie naharowała a oni
palcem nie kiwnęli. Nawet slowa "dziekuję". :/

Czuję, że mają do mnie żal. Mama płakala kiedy powiedziałam, że nie
zasiądę do wigilii. Powiedziała mi, że jak mogę to zrobić jej i
mojemu rodzeństwu?? że może to ostatnia wigilia jaką spędzam z nią?
ze moze kolejnej nie dozyje...Boze, jak mogla mi cos takiego
powiedziec????

A czy moje rodzeństwo pomyslało o mnie? A o niej? Wpadają sobie co
jakiś czas w odwiedziny na godzinke i g.o.w.n.o wiedzą jak jest w
domu.

Zasiadłam zapłakana do stołu, przelamałam się oplatkiem ze
wszystkimi. Ojcu zyczyłam tylko jednego: opamietania, żeby przestał
pić. I wiecie co? Nie rozmawia ze mną. Jest obrażony na mnie. Licze
się z tym, ze kiedy już wszyscy pojadą do siebie, zrobi mi awanturę
z tego powodu.

Nie potrafię panować nad wspomnieniami, nad łzami. Co roku podczas
wigilii wraca wspomnienie dnia kiedy zostałam wyrzucona z domu za
to, że stanelam w obronie matki, kiedy ojciec chcial ją uderzyć. I
tamta wigilia, która nastąpila po tym zdarzeniu...

Mam żal do siebie, że wtedy wrócilam do domu. Mam żal do siebie, za
moje zachowanie.

Moze Wy mi powiecie co powinnam zrobić? Gdzie popelnilam bład?





    • w_miare_normalna Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 21:21
      Może w tym,że jeszcze nie podjęłaś poważnych kroków i się nie wyprowadziłaś?A
      może w tym,że nie powiedziałaś rodzeństwu co Cię boli?Zacznij żyć własnym
      życiem,skup się na sobie.Łatwo powiedzieć,wiem...Porozmawiaj z matką i zapytaj
      dlaczego pozwala się tak traktować przez rodzeństwo i zapytaj dlaczego traktuję
      Cię inaczej niż ich.Może zadziała.A jak nie to palnij Ojca w łeb,albo powiedz
      matce,żeby to zrobiła.Innej rady nie widzę.Choć żeby przestał pić musi sam tego
      chcieć.
      • zifot Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 21:27
        w_miare_normalna napisała:
        > Porozmawiaj z matką i zapytaj
        > dlaczego pozwala się tak traktować przez rodzeństwo i zapytaj dlaczego traktuję
        > Cię inaczej niż ich.Może zadziała.A jak nie to palnij Ojca w łeb,albo powiedz
        > matce,żeby to zrobiła.Innej rady nie widzę.Choć żeby przestał pić musi sam tego
        > chcieć.

        Ta, i znowu będą ją chcieli wyrzucać z domu. Ja tu wyczuwam ludzi, z którymi
        prowadzenie dialogu jest raczej bez sensu.
        • lilalil78 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 21:47
          zifot napisał:

          > Ta, i znowu będą ją chcieli wyrzucać z domu. Ja tu wyczuwam ludzi,
          z którymi rowadzenie dialogu jest raczej bez sensu.

          A czy ja napisałam, ze oboje to zrobili??? Czytaj ze zrozumieniem!
          Zrobił to ojciec. Wróciłam dla matki. Jest cudowną osobą, wspaniala
          matką.

          Mam do niej żal tylko o to, jak mnie traktuje w obecności
          rodzeństwa, które zjawia się raz na jakiś czas. I to tylko wtedy,
          kiedy jest zła na pijanstwo ojca. Wtedy własnie wyładowuje się na
          mnie. Wykrzyczalam jej to i myslę, ze to zrozumiała.

          Moja matka nigdy(!!)nie wyrzuciła mnie z domu. Myślę, że w srodku
          czuje strach na mysl o tym, że odejdę.
          • zifot Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 21:58
            > A czy ja napisałam, ze oboje to zrobili??? Czytaj ze zrozumieniem!

            Staram się, być może po prostu za dużo sobie dopowiedziałem. Napisałaś tak:

            > Co roku podczas
            > wigilii wraca wspomnienie dnia kiedy zostałam wyrzucona z domu za
            > to, że stanelam w obronie matki, kiedy ojciec chcial ją uderzyć.

            Mi przed oczami stanęła scena, że obojgu się to nie spodobało. Zwłaszcza, że,
            jak piszesz, matka potrafi być wobec Ciebie okrutna.

            > Zrobił to ojciec. Wróciłam dla matki. Jest cudowną osobą, wspaniala
            > matką.

            Jak uważasz, ja na pewno nie mam zamiaru zmieniać Twojego nastawienia do niej.
            Nawet gdybym miał pełniejszy obraz niż kilka zdań na Sieci.

            Piszę Ci tylko o moich odczuciach, a te opieram na tym co piszesz na forum. Dla
            mnie nie jest ona ani cudowna ani wspaniała.

            > Moja matka nigdy(!!)nie wyrzuciła mnie z domu. Myślę, że w srodku
            > czuje strach na mysl o tym, że odejdę.

            Pytanie czy z miłości do Ciebie czy lęku przed zostaniem sama z Twoim ojcem.
          • sorrento_8 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 22:03
            lilalil78 napisała:

            > Wtedy własnie wyładowuje się na mnie. Wykrzyczalam jej to i
            myslę, ze to zrozumiała.

            Lila, ona jest współuzależniona, pewnie czytałaś o tym, więc wiesz.
            Poszukaj forum dedykowanego DDA, tam być może znajdziesz zrozumienie
            i właściwą radę.

      • cloclo80 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 21:36
        Z pijackim marginesem i żulernią rodem z Pragi nie pogadasz. Tylko wyprowadzka z
        domu, bo innego wyjścia nie ma. 30-letnia baba nie powinna pozwolić na
        traktowanie siebie jak zwykła szmata.
        • lilalil78 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 21:48

          Proponuję zważać na słowa, jakich używasz!
    • zifot Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 21:25
      > Moze Wy mi powiecie co powinnam zrobić? Gdzie popelnilam bład?

      Mieszkając z rodzicami, którzy Cię zatruwają?

      Nie mogę powiedzieć, że jestem w dokładnie takiej samej sytuacji, ale także
      siedzę w domu rodzinnym, który bardzo źle na mnie wpływa. I robię wszystko, żeby
      się z tego piekła wreszcie wynieść.

      Pewnie stąd nasunęła mi się taka odpowiedź. Przykro mi, że nie mogę Ci napisać
      teraz czegoś niezwykłego, co sprawiłoby, że poczułabyś się inaczej. Gdybym
      potrafił, to bym to zrobił.
      • gazetowy.mail Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 22:27
        Wyprowadź się. Będziesz przychodziła do rodziców na niedzielny
        obiad i będziesz też ta ukochaną i wyczekiwaną córką.
        Zawsze dziecko mieszkające z rodzicami ma najgorzej. Sprawy
        codzienne, pomaganie w chorobie, opiekowanie się, utrzymywanie
        rodziców i domu bo często ich emerytura nie wystarcza. Reszta
        rodzeństwa przychodzi na gotowe, widzi tylko szczęśliwy rodzinny
        obiadek. Potem wychodzą a ty sprzątasz.
        Tez tak miałam. Mama i ja byliśmy najgorsze bo na miejscu. Mamy
        rodzeństwo przychodziło na gotowe i wychodziło. Ja robiłam za
        kelnerkę. Wnuki dostawały czekolade bo odwiedzili babunię. Gdy sie
        wyprowadziłam i przyszłam w odwiedziny też dostałam czekoladę.

        Co do spraw rodzinnych obiadków i przygotowania tego wszystkiego
        polecam jedno: Tydzień przed imprezą - teraz najbliżej będzie Dzień
        Babci i Dziadka - zadzwoń do rodzenstwa i zapraszając ich w imieniu
        rodziców powiedz siostrze żeby zrobiła ciasto, bratu/bratowej żeby
        jakąś pieczen przygotowała, wspomnij że Mama żle sie czuje i jest
        jej cięzko szykowac impreze na kilkanaście osób. Gdy towarzystwo
        będzie sie schodzilo i rozsiadało krzyknij z kuchni po imieniu do
        którejs siostry żeby ci pomogła herbatę i kawe przynieść. Nie daj
        się wrobić w kelnerowanie. A po 2 godzinach wstań pożegnaj się i
        powiedz że jestes zaproszona przez znajomych i wyjdź z domu.
        • smutas13 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 09:52
          gazetowy.mail napisała:

          > Wyprowadź się. Będziesz przychodziła do rodziców na niedzielny
          > obiad i będziesz też ta ukochaną i wyczekiwaną córką.
          > Zawsze dziecko mieszkające z rodzicami ma najgorzej.
          > Tydzień przed imprezą - teraz najbliżej będzie Dzień
          > Babci i Dziadka - zadzwoń do rodzenstwa i zapraszając ich w
          imieniu
          > rodziców powiedz siostrze żeby zrobiła ciasto, bratu/bratowej
          żeby
          > jakąś pieczen przygotowała, wspomnij że Mama żle sie czuje i jest
          > jej cięzko szykowac impreze na kilkanaście osób. Nie daj
          > się wrobić w kelnerowanie. A po 2 godzinach wstań pożegnaj się i
          > powiedz że jestes zaproszona przez znajomych i wyjdź z domu.

          Tak zrób.
          Nie zazdroszczę Ci rodzeństwa (oprócz brata, który Ci pomagał).

          • croyance Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 14:35
            Ja bym sie rodzenstwa nie czepiala. Tak jak matka wyladowuje zlosc
            na corce, tak teraz corka wyladowuje ja na rodzenstwie.

            Zostali zaproszeni na kolacje jako goscie, nie widze powodu, dl
            aktorego mieliby pomagac. Gdyby ich ktos poprosil, owszem, inna
            historia: ale zapraszac gosci, a potem oczekiwac, ze beda zmywac, to
            lekko nie tak.

            A jesli przygotowanie kolacji dla wielu osob jest poswieceniem i
            trudnoscia, to sie tego nie robi albo organizuje przyjecie
            skladkowe, a nie narzeka pozniej.

            Zarowno matka, jak i corka sa juz wspoluzaleznione :-( i obwiniaja
            innych za swoj brak umiejetnosci dbania o siebie, postrzegany przez
            nie jako 'poswiecenie'.
            • lilalil78 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 14:58
              croyance napisał:

              > Ja bym sie rodzenstwa nie czepiala. Tak jak matka wyladowuje zlosc
              > na corce, tak teraz corka wyladowuje ja na rodzenstwie.


              Zadam Ci jedno pytanie...w jaki sposob wyladowuje zlość na
              rodzeństwu? Napisalam coś takiego? Powiedziałam? Bo wybacz, ale nie
              przypominam sobie. Nigdy taka sytuacja nie miala miejsca.



              4 7 2 2 0 3 1
              • croyance Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 15:49
                Ok, nie napisalas, ze wyladowujesz zlosc, ale ze ja czujesz:

                'Czuje złość na ich zachowanie.'

                I to jest sygnal ostrzegawczy IMO; postawienie samej siebie w
                sytuacji, ktora Ci nie odpowiadala, a potem tranfer uczucia zlosci
                na Bigu ducha winnych gosci. Powinnas byc zla na sama siebie, wtedy
                moze pchneloby Cie to do zmiany swojej sytuacji.

                Matka wcale nie musiala harowac. Nie musiala zapraszac nikogo na
                Swieta. Zaprosila, a potem Ty - w jej jakby imieniu - czulas zlosc,
                ze tak sie nameczyla. Mam nadzieje, ze widzisz ten paradoks.
    • katarzynam22 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 22:22
      moim skromny zdaniem powinnas wyjśc z tej wigilii i tyle. A obwiniać
      nie masz się o co. Pamiętaj, że w życiu należy być egoistą... bo jak
      będziesz szczęśliwa to będzeisz mogłą i pomagać innym i nie
      przeszkać swoją osobą, ani nawet dawać powodów do komentarzy.
      W zeszłym rokuz mężem na przekór wszelkim konwenasom
      postanowiliśmy zostać sami w domu. Rodzinka na początku się trochę
      burzyła, ale potem... zresztą co mnie to obchodzi... kocham ich
      wszystkich, ale nasze szczęście i budowanie naszej rodzinych jest
      ważne. I były to jedne z piękniejszych świąt.
      po pierwsze to się wyprowaź, po drugie tak jak twój tato jest
      alkoholikiem, tak ty jesteś alkohiliczką rodzinno emocjonalną.
      Potrzebujesz terapii i niezależności. Co Cię stopuje przed podjęciem
      tak ważnej decyzji jaką jest Wolność?! chyba strach przed tym, że
      możęszbyć panią własnego losu. Jesteś współuzależniona...
      Ale jeszcze raz na koniec. Nie dasz innym szczęścia dopóki sama
      nie będziesz szczęśliwa i wolna.
      powodzenie i trzymam kciuki
    • anaisanais Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 22:24
      Oj Lila
      Nie ma tu twojego bledu, moze jedynie ten ze myslisz ze mozesz cos zmienic.
      Poczytaj o rodzinach alkoholikow, o DDA - sama prawdopodobnie jestes
      wspoluzalezniona.

      Twoje rodzenstwo pewnie dokonale wie jak to jest w domu, dlatego wlasnie wpada
      na godzinke, albo sie spoznia 2 godziny. Nie chce im sie pomoc ani podziekowac,
      moze datego ze sami czuja zlosc na matke, na ojca, moze wcale nie chca tam byc,
      na tej wigilii z pijanym ojcem. Wola odgrywac gosci a nie zachowywac sie jak
      czlonek tego domu.
      Rola matki jest zapewnic dobry dom i normalne w nim warunki, nie pisz wiec ze
      twoja matka jest taka wspaniala bo to nie jest prawda, twoja matka dopuszcza do
      tego zeby ojciec pil, nie podejmuje zadnych krokow zeby to przerwac, cala
      rodzina milczy i nie mowi o problemie - to wszystko swiadcczy ze nie jestescie
      normalna rodzina, ale rodzina wspoluzalezniona.
      Twojemu ojcu i mamie nie pomozesz jesli sami nie zechca. Zajmij sie soba to
      naprawde jedyne co mozesz zrobic. Nie daj sie szantazowac emocjonalnie,
      wyprowadz sie. Poczytaj o DDA i alkoholizmie, idz na terapie, zasiegnij rady.
      Sama mozesz miec jeszcze normalne zycie i rodzine.
      Powodzenia.
      • askaa02 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 22:52
        Mi także ojciec alkoholik całe swięta spartaczył. Tylko,ze ja chyba ciagle nie jestem gotowa mowic o tym glosno.ale tez wiem co czujesz...
      • rosa_de_vratislavia Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 23:17
        anaisanais napisała:


        > Rola matki jest zapewnic dobry dom i normalne w nim warunki,

        Bzdura. To zalezy od wszystkich domowników.

        > [...] twoja matka dopuszcza do tego, zeby ojciec pil,

        Bzdura. Przepraszam,ale pieprzysz bez sensu.
    • vandikia Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 26.12.08, 23:06
      Nie popełniasz błędu.
      Twoi rodzice są tylko ludźmi, po prostu im wybacz, jeśli nie radzą
      sobie ze swoim życiem - chociaż to jest trudne.
      Mówienie o "niedożyciu kolejnej wigilii" to próba zwrócenia na
      siebie uwagi.
      Zachowanie rodzeństwa - po prostu głupie, współczuję.

      Chciałabym Cię podnieść na duchu, ale nie wiem jak, no nie martw
      się, każdy ma złe dni w życiu.
      • chalida Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 04:05
        > Mówienie o "niedożyciu kolejnej wigilii" to próba zwrócenia na
        > siebie uwagi.

        I to jest dla Ciebie argument na korzyść tej kobiety, rozumiem ?
        • lilalil78 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 09:06
          Nie. To zaden argument.
          Kiedy usłyszałam tamte słowa to pomyslałam o jednym...że pojde na ta
          kolacje, żeby ją zepsuć ojcu, miałam gdzieś czy zrobi awanturę za
          życzenia jakie mu złoże czy też poczeka na inna okazję. Wszyscy mu
          życzyli tego co zazwyczaj się zyczy a ja powiedziałam tylko tyle, że
          zycze mu opamietania zeby przestał pić. To mi w zupełności
          wystarczyło. Widok jego miny.
          Nie rozmawia ze mną. I nie musi.
          To jego wina że do tego doszło.
        • vandikia Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 09:14
          Na korzysc?
          Stwierdzenie faktu.
    • chalida Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 01:44
      Zapraszam na forum. Link w stopce.
    • seth.destructor Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 02:22
      Myślałam, że jak reszta sie zjedzie to
      > pomogą w czymkolwiek. Myliłam się.

      Błąd pierwszy - jasnowidzenie. W czym mieli pomóc, skoro nikt ich o
      to nie poprosił?

      Czuje złość na ich zachowanie. Matka tyle sie naharowała a oni
      > palcem nie kiwnęli.

      Błąd drugi: powód złości. Jesteś zła, że nie podziękowali matce.
      Jakie to wielkoduszne zważywszy na twoją relację z matką. I nic o
      tobie. Że niby to nie tobie trzeba było podziękować za harowanie.
      Nie, ty nie potrzebujesz tej podzięki, ale zaharowana matka, która
      robi ci awantury z powodu ojca pijaka.

      Czuję, że mają do mnie żal.

      Błąd trzeci: projekcja uczuć. Niby na jakiej podstawie wmawiasz im
      jakieś niewypowiedziane (nic nie piszesz o tym) żale? A no na
      takiej - że to ty masz żal do siebie i tyle.

      Błąd czwarty: niekonsekwencja. Najpierw obiecujesz, że cię nie
      będzie na Wigilii, potem pomagasz, potem jesteś. Nie można ci zaufać?

      czy moje rodzeństwo pomyslało o mnie? A o niej? Wpadają sobie co
      > jakiś czas w odwiedziny na godzinke i g.o.w.n.o wiedzą jak jest w
      > domu.

      Błąd piąty: tajniaczenie się. No jak mają cokolwiek wiedzieć, jak
      wszyscy udają, że jest w porządku? Ile razy skłamałaś, że jest w
      porządku?

      Powinnaś przejść trening asertywności.
      • policjawkrainieczarow Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 04:24
        w całej rozciągłości zgadzam się z przedpiszcą.
      • lilalil78 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 08:58
        seth.destructor napisał:

        > Myślałam, że jak reszta sie zjedzie to
        > > pomogą w czymkolwiek. Myliłam się.
        >
        > Błąd pierwszy - jasnowidzenie. W czym mieli pomóc, skoro nikt ich
        o to nie poprosił?

        Z czystej grzeczności pomogłabym. Tym bardziej, że kolacja była
        przygotowywana na kilkanaście osób. Ale może to ja jestem inna.

        > Czuje złość na ich zachowanie. Matka tyle sie naharowała a oni
        > > palcem nie kiwnęli.
        >
        > Błąd drugi: powód złości. Jesteś zła, że nie podziękowali matce.

        Nie. Za kazdym razem jest tak, że lata koło nich jak wokół malutkich
        dzieci, którym trzeba wszystko pod nos podstawić. To mnie denerwuje.


        > Jakie to wielkoduszne zważywszy na twoją relację z matką. I nic o
        > tobie. Że niby to nie tobie trzeba było podziękować za harowanie.
        > Nie, ty nie potrzebujesz tej podzięki, ale zaharowana matka, która
        > robi ci awantury z powodu ojca pijaka.

        Moje relacje z matką są w miarę w porzadku. Czy mam ją potępić i
        znienawidzić tylko dlatego, że parę razy w roku swoim zachowaniem
        sprawi mi ból? Uwierz mi, ja też nie jestem swięta. Ale znam granice.
        I masz racje...nie potrzebuję podziękowań ze strony rodzeństwa.
        Nigdy ich na to nie było stać.


        > Błąd czwarty: niekonsekwencja. Najpierw obiecujesz, że cię nie
        > będzie na Wigilii, potem pomagasz, potem jesteś. Nie można ci
        zaufać?

        Miałam zostawić matkę samą z całym tym przygotowaniem kolacji? O
        tym, że nie pójde powiedziałam przed samą kolacją wigilijną. Potem
        usłyszałam to co usłyszałam.
        Czy można mi zaufac? Zawsze myslałam, że mozna.


        > czy moje rodzeństwo pomyslało o mnie? A o niej? Wpadają sobie co
        > > jakiś czas w odwiedziny na godzinke i g.o.w.n.o wiedzą jak jest w
        > > domu.
        >
        > Błąd piąty: tajniaczenie się. No jak mają cokolwiek wiedzieć, jak
        > wszyscy udają, że jest w porządku? Ile razy skłamałaś, że jest w
        > porządku?

        Nigdy nie skłamałam! Nigdy nie bylo żadnego tajniaczenia się. To
        chyba dla nich łatwiej jest udawać, że wszystko jest w porzadku. Dla
        mnie to obłuda. Nie potrafię tak. Jeżeli czegoś ja nie zrobię, to
        oni już wogole.

        > Powinnaś przejść trening asertywności.

        Chyba tak.
        • wenus123 Do autorki wątku 27.12.08, 10:02
          Zajmij się sobą, bo i tak nikomu nie pomożesz. Nie ma cudów, nikogo nie
          zmienisz. Szkoda życia, wyprowadź się jak najszybciej za wszelką cenę i ZAJMIJ
          się SWOIM życiem.
        • policjawkrainieczarow Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 16:37
          > > Błąd pierwszy - jasnowidzenie. W czym mieli pomóc, skoro nikt ich
          > o to nie poprosił?
          >
          > Z czystej grzeczności pomogłabym. Tym bardziej, że kolacja była
          > przygotowywana na kilkanaście osób.

          trzeba im bylo powiedziec, zeby pomogli. Moze uznali, ze skoro nie prosisz, to
          nie chcesz, zeby ci sie ktos platal pod nogami. Albo ze masz ambicje zrobic
          wszystko sama.

          > Nie. Za kazdym razem jest tak, że lata koło nich jak wokół malutkich
          > dzieci, którym trzeba wszystko pod nos podstawić. To mnie denerwuje.

          powiedzialas im to? czy tylko nam?

          > I masz racje...nie potrzebuję podziękowań ze strony rodzeństwa.
          > Nigdy ich na to nie było stać.

          o, no wlasnie, unosisz sie ambicja, a oni to widza i - hehe - szanuja twoj
          wybor. Powiedzialas im, ze nastepnym razem oni robia wszystko i niech nawet nei
          licza na glupie "dziekuje" z twojej strony, skoro najwyrazniej ich zdaniem sie
          nei nalezy? Przeciez ty sie normalnie podstawiasz.

          > Nigdy nie skłamałam! Nigdy nie bylo żadnego tajniaczenia się. To
          > chyba dla nich łatwiej jest udawać, że wszystko jest w porzadku.

          dla 99% ludzkosci, scislej rzecz biorac. Kazdy normalny czlowiek wybiera to, co
          latwiejsze.

          Dla
          > mnie to obłuda. Nie potrafię tak. Jeżeli czegoś ja nie zrobię, to
          > oni już wogole.

          a dla nich wygoda i skor sie nie skarzysz to nie widza powodu, zeby to zmieniac.
    • smutas13 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 09:56
      Podziwiam Cię, że jako jedyna z rodzeństwa miałaś odwagę złożyć
      ojcu "prawdziwe życzenia"

      Pozdrawiam Cię.
    • panismok Uwaga, może być ostro... 27.12.08, 09:59
      Po pierwsze, jesteś współuzależniona. Mieszkasz w toksycznym domu. Winę za tę sytuację ponosi pijący ojciec i współuzależniona matka. Ty pomagasz matce w utrzymywaniu istniejącej sytuacji.

      Przyjęłaś na siebie role, jakie dzieci odgrywają w rodzinie alkoholika. Jesteś kozłem ofiarnym, bywasz też poświęcającym się i wyręczającym matkę dzieckiem-bohaterem.

      Po drugie: Twoja matka odnosi się uprzejmie do Twojego rodzeństwa, ponieważ oni są już poza trującym systemem rodzinnym. Jak będzie wobec nich niemiła, to po prostu nie przyjadą. Uwolnili się. Wymagają teraz szacunku - jak każdy człowiek - i ten szacunek dostają. A to, że się nie czują zobowiązani do pomocy?
      Wiesz, gdyby mój ojciec pił, a matka na to pozwalała (nie odeszła), też postarałabym się jak najszybciej uciec - i raczej bym się nie czuła zobowiązana do czegokolwiek. Może jeszcze do opiekowania się pijakiem na starość?

      Na Ciebie toksyczna rodzina ciągle ma "haka". Mieszkasz z nimi. Zapewne nie chodzisz na terapię DDA - jak wnioskuję po Twoim tekście.

      Radzę Ci taką terapię podjąć, a równolegle zrobić wszystko, by się wyprowadzić. Możesz próbować namówić mamę na terapię dla współuzależnionych - nie wiem, jakie są szanse.

      Matka Tobą manipuluje, być może nieświadomie. Gra na Twoich emocjach. Zapewne szkoda Ci jej, że po Twojej wyprowadzce zostanie z ojcem sama. Nie myśl w ten sposób, nie bierz odpowiedzialności za JEJ ŻYCIE.
      Ona sama zdecydowała, ze będzie z takim facetem, sama może tez zdecydować o rozwodzie/separacji. Ty nie musisz ponosić konsekwencji jej nieudanego małżeństwa. Nie musisz jej chronić - to jej życie, jej mąż, jej problem, że się męczy, zamiast odejść.

      Gdzie w tym wszystkim jesteś Ty? Twoja praca, Twoje zainteresowania, Twoi przyjaciele? Masz to wszystko? Masz kogoś, kto Cię kocha? Jeśli rzeczywiście jesteś rocznik 78 - to najwyższy czas budować własne życie. Twojemu rodzeństwu się udało - uwolnij się i Ty, bo jesteś w więzieniu.

      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • triss_merigold6 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 10:19
      Żyjesz w patologicznej rodzinie więc trudno żebyś zachowywałą się
      normalnie.
      Do rodzeństwa nie miej pretensji, byli na tyle sprawni, żeby się
      wyprowadzić i odciąć.
      Wyprowadź się, zerwij kontakty z rodzicami i popracuj z psychologiem
      nad poczuciem winy.
      • basia880 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 11:56
        moim zdaniem Ty nic złego nie zrobiłaś, to rodzina Cię niszczy psychicznie...
        Wszyscy mówią żebyś się przeprowadziła ja wiem z własnych doświadczeń że to nie
        jest łatwe... Mój ojciec co prawda popijał rzadko ale był agresywny, czasami
        bardzo. Obiecałam sobie że jak tylko dorosnę wyprowadzę się. Nie jest to jednak
        łatwe bo mama zostanie a ja bym chyba umarła myśląc że ojciec znowu będzie miał
        atak szału a ona tam sama. Z tego co piszesz Ty też stanęłaś za matką więc
        pewnie bardzo ją kochasz. Czas się usamodzielnić, ale wiem że to trudne podjąć
        taką decyzję bo tylko Ty matce zostałaś reszta się wyprowadziła i ma to głęboko
        gdzieś co się dzieje z Tobą w tej toksycznej rodzinie...Wszystko się na Tobie
        odbija i uwierz mi uraz na psychice zostanie do końca życia. Tak jak w Twoim
        przypadku jak i w moim nie rozumiem dlaczego kobieta pozwala sobie na takie
        zachowanie partnera. Ok jak by była sama ale dzieci ponoć się kocha najbardziej
        na świecie a ona ewidentnie świadomie Cię krzywdzi. Gdy przyjdzie starość lub
        choroba zarówno ojciec jak i matka przyjdą do Ciebie ciekawa jestem czy
        usłyszysz chociaż słowo''przepraszam'' bo mój ojciec nadal twierdzi że on nic
        złego nie zrobił że nie jest winien mojej depresji w wieku 12 lat zawału mojej
        mamy i stanu mojego brata... życzę Ci z całego serca powodzenia. Uważaj na mame
        z tego co pisałaś ona coś wspominała że mogą to być jej ostatnie świeta, może
        kobieta się załamuje bo nie daje sobie z tym rady, namów ją na terapię, ona Cię
        kocha ale może ma już dość i dlatego ma do Ciebie taki stosunek
        • croyance Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 14:40
          Autorka watku pomaga matce w 'kryciu' pijanego ojca i wymaga tego
          samego od rodzenstwa, ktore zaproszone zostalo na kolacje w
          charakterze gosci i nie mialo zadnego obowiazku odciazania matki
          tylko dlatego, ze WYBRALA zycie z alkoholikiem.
          • lilalil78 Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 15:06
            croyance napisał:

            > Autorka watku pomaga matce w 'kryciu' pijanego ojca i wymaga tego
            > samego od rodzenstwa,

            Czysta bzdura! O jakim "kryciu" mówisz??? Uważasz, ze moje
            rodzeństwo nie wie że ojciec pije? Doskonale wiedzą!



            ktore zaproszone zostalo na kolacje w
            > charakterze gosci i nie mialo zadnego obowiazku odciazania matki
            > tylko dlatego, ze WYBRALA zycie z alkoholikiem.

            hahaha...kolejna błyskotliwa myśl z Twojej strony.
            Pewnie, że nie mieli obowiązku. I żadne z własnej inicjatywy palcem
            nie kiwnęło aby pomóc. Uważam że to bylo mile z ich strony.
            • croyance Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 15:54
              Nie pisze o kryciu w sensie ukrywania faktu picia, ale jego
              konsekwencji.

              Pijany ojciec nie pomaga w domu, psuje atmosfere, zostawia wszystko
              na glowie matki - a Ty uwazasz, ze wine za to ponosi rodzenstwo, bo
              nie pomoglo. Nie musialo. Ty tez nie musialas. Wybralas, chcialas
              pomoc.

              Nie rozumiem naprawde, czego od nich oczekujesz. Zostali zaproszeni
              jako goscie, nikt nie prosil ich o pomoc. Kiedy mnie ktos zaprasza,
              zakladam, ze nie bedzie obwinial mnie o to, ze musi potem zmywac
              i 'tak sie poswiecil, a ja tego nie doceniam'.

              Z drugiej strony, pomagajac - dlatego, ze - zakladam - od ojca
              zbytnio pomocy wymagac nie mozna - chronicie go przed
              skutkami/konsekwencjami jego picia, a zlosc z tego wynikajaca
              kierowana jest potem w niewlasciwym kierunku.

              Jestes w cholernie trudnej sytuacji i tak nia przytloczona, ze nie
              widzisz, ze to sytuacja wyboru, a nie zly los czy fatum.

              Poczytaj o DDA, jak Ci juz radzono, przestaniesz brac sobie na glowe
              cudze problemy.
    • mrs.g Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 12:26
      Nie widze nic dziwnego w twoim zachowaniu, aden czlowiek nie jest
      stworzony do kopania w d.u.p.e. Pewnie, ze przykro, bo sa na ciebie
      obrazeni. A co dobrze jak Ty cierpis przez ojca pijaka. Matce
      powiedzialabym wprost, ze nie jestem workiem do kopania i niech
      zacznie sie wyladowaywac rowniez na innych skoro musi. Poza tym nikt
      nie zamierza sie meczyc z alkoholzimem jej meza. Poza tym jak nie
      kopnie go w d. to pewnie i tak nie przestanie pic. Mam jak
      najgorsze zdanie o zonach alkoholikow, uwazam,ze cierpienie dzieci
      to takze wina ich braku charakteru.
      Kiedys przyjdzie dzien, ze bedziesz miec swoj dom. A na wyrzuty
      typu 'moze za rok mnie nie bedzie'nie wracaj uwagi to tz.
      emocjonalny szantaz
    • chalida Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 14:18
      Lilo, dostałaś bardzo mądre odpowiedzi w tym wątku. Przemyśl je bardzo dokładnie. Wydaje mi się, że te życzenia dla ojca to był jakiś krok dla Ciebie. W pewien sposób było to publiczne zakwestionowanie chorego porządku panującego w Twojej rodzinie. Niestety ten porządek prawdopodobnie przetrwa, natomiast Ty musisz się ratować. Chociaż nigdy nie jest to łatwe, wiele osób w podobnej sytuacji poradziło sobie i wyszło/wychodzi na prostą. Pamiętaj, tu chodzi o Twoje życie. Powodzenia !
    • silverbaum Nigdzie nie popelnilas bledu 27.12.08, 14:40
      Nie widze problemu, jesli chodzi o Ciebie.
    • lady.godiva Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 14:53
      Nic już nie dopiszę, dostałaś tutaj dostatecznie dużo wskazówek co zrobić, a
      reszta to Twój wybór.

      Dorzucę tylko linka; www.dda.pl/
    • masher Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 15:41
      powiem to tak... rob jak uwazasz.

      moja matka zawsze tez sie narobi, w wiekszosci przypadkow jestem wczesniej aby
      troche pomoc cos porobic... brat z bratowa zawsze to wszystko olewaja, nawet nie
      zapytaja czy pozniej pomoc pozmywac... a to ze rece ja pozniej bola bo zdrowie i
      reumatyzm juzostro jej daje w kosc nie ma dla nich znaczenia. nic to dla nich
      nie znaczy, nie zwazaja na jej zdrowie, wykorzystwyali ja do praktycznie
      zajechania jak dzieci sie im porodzily... kwiczala z bolu zrac prochy ale
      pomagala bo sie zobowiazala a ta glupia pipa... nawet nie skomentuje tego co sie
      dzialo...

      sumasumarum przestalo mnie to juz wszystko obchodzic. kazdy ma swoj rozum, kazdy
      zyje na wlasny rachunek, nikogo na sile zmieniac nie bede ani nikomu robic
      dobrze. zyje dla siebie nie dla innych chyba ze chce komus pomoc i mam taka
      potrzebe. reszta sie nie zamierzam przejmowac bo zycia mi szkoda.

      rada dla ciebie? zyj jak uwazasz. przemysl sobie wszystko i zyj jak uwazasz, tak
      aby nikt ci rachunku nie wystawil za krzywdy.
    • kasiaaaa24 Wyprowadzka 27.12.08, 16:04
      Jest tylko jeden sposób. MUSISZ się wyprowadzić. A w sumie, czemu
      mając 30 lat mieszkasz z rodzicami, którzy zrobią z Ciebie wraka
      człowieka?
    • amuga Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 16:16
      lilalil78, uwazam ze nigdzie nie popelnilas bledu. Wszystko jest
      dobre ale do czasu. Twoj ojciec nie kontroluje sie, matka tez juz
      nie daje rady to czemu ty mialabys milczec i znosic wszystko w
      pokorze.
      Uwazam ze jak emocje opadna powinnas spokojnie porozmawiac z matka i
      powiedziec jak jest ci przykro ze tak cie traktuje w chwilach kiedy
      i tobie nie jest latwo. Rodzenstwo w pewien sposob umywa rece bo nie
      musi byc na codzien z ojcem alkoholikiem. Przypuszczam ze jakbys
      bardzo chciala to bys wyprowadzila sie z domu ale chcesz byc podpora
      dla mamy.
      Zyczenia ojcu zlozylas jak najbardziej prawidlowe bo jestem pewna ze
      i on chcialby przestac pic ale jest za slaby by to zrobic. Tyle ze
      on jako alkoholik neguje to ze ma jakikolwiek problem.
      Rodzenstwo i ich malzonkow nie masz zbyt taktownych bo kazdy
      przyzwoity czlowiek poczuwalby sie do jakiejkolwiek pomocy nawet
      jesli nie tobie to matce. W ten sposob okazali brak szacunku do niej
      a ty jedynie stawalas w jej obronie. Jakby brac sprawiedliwie sprawe
      to tez powinnas usiasc do stolu i czekac jak matka i ciebie bedzie
      obslugiwac. I nie wazne ze nikt ich nie poprosil o pomoc jak ktos
      powyzej wytknal. Przyzwoitosc nakazuje spytac sie co pomoc a nie
      lezc na gotowe.
      Powinniscie nastepnym razem przed swietami ty, rodzenstwo i matka
      ustalic podzial obowiazkow. Skoro wszystko sie odbywa u was to oni
      powinni przyniesz przynajmiej po 2 potrawy zrobione. To by bardzo
      was odciazylo i zajelybyscie sie glownie przygotowaniem stolu i
      innych drobnych rzeczy.
      A jak to sie im nie podoba to dlaczego by na zmiane nie urzadzac
      swiat. Raz u was, raz u siostry raz u brata.
      Czas zrobic zmiany w waszej rodzinie a jak nie to zapowiedz mamie ze
      nastepnym razem wyjezdzasz na swieta.
      A mamy szkoda. Wyobraz sobie ponad 30 lat meczyc sie z alkoholikiem.
      Przypuszczalnie ty jestes jej jedyna prawdziwa podpora w jej
      nielatwym zyciu.
      Nie miej wyrzutow sumienia, to nie ty bylas tam problemem.
    • agusnik Re: Zachowałam sie okropnie na wigilii. 27.12.08, 16:17
      Kilka lat temu również zostałam wypędzona z wigilijny wieczór z
      rodzinnego domu z tego samego powodu co ty... i więcej nie wróciłam.
      Nie żałuję tego i radzę Ci wyprowadzić się z domu rodziców...
      Zobaczysz jak wiele się wtedy zmieni
Pełna wersja