lilalil78
26.12.08, 21:06
Nie wiem dlaczego to pisze. Może potrzebuje spojrzenia z boku na
moje zachowanie. Gdzie robię źle?
Nawaliłam na wigilii. Pod każdym względem.
Może zacznę od początku.
Mieszkam z rodzicami. Ojciec pije. Można powiedzieć, że to
alkoholik.90% w skali roku jest pijany. Pił przed świętami, pił
nawet w wigilię. Oczywiście do stołu zasiadl z całą rodziną. Moja
matka czasami nie wytrzymuje i robi awanture w domu, z racji tego że
tylko ja mieszkam z rodzeństwa z nimi, musze wysłuchiwać uwag nt
mojego ojca. Mam dość! Ile można? Kiedy zwracam uwagę, kłocimy się.
Ojciec to jedyna przyczyna naszych kłótni.
Na wigilię zostało zaproszone całe moje rodzeństwo: siostra z męzem
i dzieckiem,brat z zoną i dziecmi, drugi brat i jeszcze jeden z
żoną.Moja matka z nimi rozmawia normalnie, grzecznie. Ze mną
przeciwnie. Złość na ojca, wyładowuje na mnie. Powiedziałam jej, że
mam dość i że nie będzie mnie na wigilii, że nie zasiądę z nimi do
stołu. Takie zachowanie sprawia, że zamykam się w sobie i chce być
sama. Czy to dziwne?? Cały dzień spędziłam w kuchni pomagając matce
w przygotowaniach do kolacji. Myślałam, że jak reszta sie zjedzie to
pomogą w czymkolwiek. Myliłam się. Nie zrobili nic, za wyjątkiem
mojego brata. Siostra spoźnila się całe dwie godziny. Przyjechali,
siedli, czekali az kolacja zostanie podana. Po kolacji czekali, az
zostanie posprzatane.
Czuje złość na ich zachowanie. Matka tyle sie naharowała a oni
palcem nie kiwnęli. Nawet slowa "dziekuję". :/
Czuję, że mają do mnie żal. Mama płakala kiedy powiedziałam, że nie
zasiądę do wigilii. Powiedziała mi, że jak mogę to zrobić jej i
mojemu rodzeństwu?? że może to ostatnia wigilia jaką spędzam z nią?
ze moze kolejnej nie dozyje...Boze, jak mogla mi cos takiego
powiedziec????
A czy moje rodzeństwo pomyslało o mnie? A o niej? Wpadają sobie co
jakiś czas w odwiedziny na godzinke i g.o.w.n.o wiedzą jak jest w
domu.
Zasiadłam zapłakana do stołu, przelamałam się oplatkiem ze
wszystkimi. Ojcu zyczyłam tylko jednego: opamietania, żeby przestał
pić. I wiecie co? Nie rozmawia ze mną. Jest obrażony na mnie. Licze
się z tym, ze kiedy już wszyscy pojadą do siebie, zrobi mi awanturę
z tego powodu.
Nie potrafię panować nad wspomnieniami, nad łzami. Co roku podczas
wigilii wraca wspomnienie dnia kiedy zostałam wyrzucona z domu za
to, że stanelam w obronie matki, kiedy ojciec chcial ją uderzyć. I
tamta wigilia, która nastąpila po tym zdarzeniu...
Mam żal do siebie, że wtedy wrócilam do domu. Mam żal do siebie, za
moje zachowanie.
Moze Wy mi powiecie co powinnam zrobić? Gdzie popelnilam bład?