czarna.dalia76
01.01.09, 14:35
Dosc mlodo zostalam wdowa, mialam zaledwie 30 lat, niespelna roczne
dziecko i tylko dwuletni staz malzenski.
Bardzo kochalam meza, nasz zwiazek byl w miare udany, wiadomo, byly
gorsze i lepsze chwile, klocilismy sie jak kazde malzenstwo, ale
duzo bylo w tym zwiazku ciepla i uczucia. Maz mial wady, jak kazdy,
ale mimo wszystko calkiem niezle sie rozumielismy.
Na 2 lata przed jego smiercia, podczas jednej z imprez poznalismy
pewnego chlopaka, 2 lata ode mnie mlodszego, z ktorym ja sie
swietnie rozumialam, ale oni za soba nie przepadali. On bywal
czasami u nas, tak pogadac o zyciu i posmiac sie, my caly czas
bylismy w kontakcie.
Po smierci meza, wlasnie on pomogl mi najwiecej. Pozalatwial wiele
spraw zwiazanych z pogrzebem, wspieral, po prostu byl.
Gdy bylo trzeba, wywiercal dziury, wymienial uszczelki, no robil te
wszystkie meskie rzeczy, ktorymi dotad zajmowal sie maz.
Czesto wychodzilismy ze wspolnymi znajomymi gdzies do miasta, zawsze
wtedy to on po mnie przyjezdzal, odwozil, dbal. Czasami tez dla mnie
gotowal i zapraszal na kolacje.
Niedawno wyznal mi, ze od samego poczatku bardzo mu sie podobam, ze
kocha mnie i chce byc ze mna.
To bardzo dobry czlowiek i nie jest mi tak do konca obojetny. Przy
nim znow czuje sie jak kobieta. Wiem, ze maz chcialby, bym ulozyla
sobie jeszcze zycie. Zreszta, on zawsze bedzie mial miejsce w moim
sercu.
Wczoraj, na domowce sylwestrowej, podczas skladania zyczen, poprosil
o szanse, bym pozwolila mu zblizyc sie do nas.
Mam tylko jeden problem- a mianowicie boje sie o to, czy on bedzie w
stanie wychowac dziecko, ktore jest meza.
Maly jest bardzo spragniony ojca. Gdy on do nas przychodzi, czesto
wlazi mu na kolana, prosi o zabawe, przynosi swoje zabawki.
On chetnie sie z nim bawi, graja czasami w pilke, ale boje sie, choc
nie mam na razie zadnego powodu, iz niechec do mojego meza (tak jak
pisalam, nie przepadali za soba) moze rzutowac na jego stosunek do
malego.
Dla mnie syn jest wazniejszy, nie pozwole, by dziecko ucierpialo z
tego powodu.
Wiem, ze powinnam z nim o tym pogadac, ale nie bardzo wiem, jak sie
za to zabrac.
Czy sa na tym forum jakies kobiety, ktore moga mi madrze doradzic
lub ktore mialy podobne problemy i podziela sie ze mna swoim
doswiadczeniem?
Z gory dziekuje.
Pozdrawiam.