mahadeva
08.01.09, 10:48
Wczoraj mielismy zadziwiajaco spokojny wieczor, bylam z kolega na
kawie i zakupach w Galerii, a potem, gdy juz Mis wrocil o 23, rowno
ze mna do domu, obejrzalam film o serengeti i poczytalam ksiazke,
zrobil mi masaz. Bylo ok. Juz nie naciskalam na slub, ale on tez nie
ma prawa mnie zmieniac - zabraniac duzo pracowac i wypominac rzekomy
brak hobby. Tak zle sie czulam ostatnio wlasnie dlatego, ze chcial
mnie zmieniac. Ale tak sie nie da.