tzw. biurowa twarz

08.01.09, 15:54
a konkretnie chodzi o to, że jak rano wstanę to mam gładką,
jednolitą i "zdrową" skórę na twarzy. w związku z tym dziś
postanowiłam się nie pudrować (mam tak od czasu do czasu, bo
niestety zapominam, że jak ostatnio tak zrobiłam to nie był to dobry
pomysł). no i właśnie spojrzałam w lusto: czerwone skrzydełka nosa,
czerwona broda, jakaś taka chropowata, plamy na policzkach. wyglądam
po prostu jak dupa w nocy.


czy macie jakiś pomysł na przywrócenie porannego wyglądu w środku
dnia? może powinnam nosić mleczko i toni i krem i w połowie dnia je
zaaplikować? czy po prostu pudrować i trudno? a może rzucić pracę i
wstawać w południe?
    • ursz-ulka Re: tzw. biurowa twarz 08.01.09, 17:58
      może więcej pij? ale nie kawy i herbaty tylko soki, woda, mięta?
      • brzydula_betty Re: tzw. biurowa twarz 08.01.09, 23:10
        no własnie też tak mam, rano wstaję, twarz jak pupcia niemowlaka, za jakieś pół
        godziny jak juz dojdę do siebie to niestety twarz też dochodzi do stanu w jakim
        jest zazwyczaj. a niektórzy mają taką twarz 24 na dobę i puder im obcy...:(
    • justysialek Re: tzw. biurowa twarz 08.01.09, 23:22
      Może to efekt mrozu + klimatyzacji? Jeśli krem do twarzy jest za
      mało tłusty to makijaż (podkład, puder) stanowią dodatkową ochronę
      dla skóry. Zrezygnowałaś z tego i podrażniło skórę.
      • marguyu Re: tzw. biurowa twarz 08.01.09, 23:45
        Nie powiedzialas jaka masz cere, w jakim mniej wiecej jestes wieku
        itp. To skad mamy wiedziec?
        Czasami dla nawilzenia wystarczy polozenie na twarz chustki do nosa
        zmoczonej woda mineralna. Czasami pomaga kostka lodu, czasami krem.
        Jestem pewna, ze zaden sypki puder ani w kremie (fluidzie), nawet
        ten najcudowniejszy, najdelikatniejszy, najnowszej generacji i
        najdrozszy, nie dziala dobrze na cere.
        Lepiej te pieniadze wydac na dobry krem, a i to bez przesady, bo
        dobry nie znaczy drogi. Tylko frajerzy daja sie na to nabrac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja