facet z "zza wysokiej połki"

09.01.09, 20:38
Jakos to sie tak uklada w zyciu ze ludzie dobieraja sie bedac mniej wiecej na
tym samym poziomie "atrakcyjnosci". To brzmi dziwnie ale chyba tak jest - mam
tu na mysli zarowno wychowanie, urode, sposob ubierania, sposob wypowiedzi
itd. Sama lapalam sie na tym, ze myslalam o niektorych mezczyznach "ehh,
swietny ale nawet nie zaczynam bo i tak pewnie nie zwroci na mnie uwagi".
Zastanawiam, sie czy tylko ja tak mam czy to jest normalne, ze jakos
podswiadomie wybieramy lub zakochaujemy sie w ludziach ktorzy sa dla nas
potencjalnie "osiagalni" a tych z tzw. "wyzszej polki" odrazu uznajemy za
niedostepnych.

Musze jednoczesnie nadmienic, ze termin "wyzsza polka" moze byc dla kazdego
inny, dla mnie to np. chlopak z ktorym chodzilam do liceum (eh stare dzieje),
ktory zawsze byl ulubiencem dziewczyn, swietnie ubrany, swietnie zbudowany -
na mnie nawet nie spojrzal. Teraz jak spotykam na swojej drodze podobnych jemu
- od razu zaliczam ich do tych nieosiagalnych.

Czy macie tez tak? A jak to widza Panowie, czy mezczyzni tez maja swoja
hierarchie, i zdarzaja sie kobiety o ktorych mysla "cudowna, ale i tak nie mam
szans albo i tak mnie kiedys zostawi"?

    • kitek_maly Re: facet z "zza wysokiej połki" 09.01.09, 20:47

      > Zastanawiam, sie czy tylko ja tak mam czy to jest normalne, ze jakos
      > podswiadomie wybieramy lub zakochaujemy sie w ludziach ktorzy sa dla nas
      > potencjalnie "osiagalni" a tych z tzw. "wyzszej polki" odrazu uznajemy za
      > niedostepnych.

      Niestety, ja mam całkiem na odwrót. Zakochuję się w takich właśnie 'lepszych'
      ode mnie. A potem nawet niektórych zdobywam jakimś cudem. Ale to niedobre jest,
      bo i tak czuję się ciągle przy takim facecie gorsza, nudna i głupia i mam ciągle
      doła. :-|
    • 31patrycja Re: facet z "zza wysokiej połki" 09.01.09, 20:48
      Też tak zawsze myślałam ze ten facet nie jest dla mnie(przystojny itd) a tym bardziej mój były zawsze mi powtarzał kto cię weźmie z dzieckiem niepełnosprawnym i wogóle w domu masakra czuł się jak bóg wie kto a jak się roztaliśmy poznałam fajnego faceta i myślałam że on nie zwruci na mnie uwagi a tu inaczej się powiodło jesteśmy razem już 1,5 roku i jest super.
    • barshtchu Re: facet z "zza wysokiej połki" 10.01.09, 10:27
      A jak to widza Panowie, czy mezczyzni tez maja swoja
      > hierarchie, i zdarzaja sie kobiety o ktorych mysla "cudowna, ale i
      tak nie mam
      > szans albo i tak mnie kiedys zostawi"?
      Na pewno nie "i tak mnie kiedyś zostawi". Faceci przecież są prości
      i myślą tylko: fuck&forget, fuck&forget, po co przypisywać im jakieś
      głębsze uczucia? Wiem to po sobie, żadnych głębszych uczuć we mnie
      nie ma, nie było i zapewne nigdy nie będzie. :p

      P.S. Just kidding. I want love. Now!
      • lawetas Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 17:02
        PS. nie bądź wieśniakiem, jesteś w Polsce, to pisz po polsku

        -------
        Lawetas to kobieta ;)
        • barshtchu Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 19:43
          Jestem wieśniakiem, fajnym chłopakiem, a na twój widok mi yeah yeah,
          słoma mi z butów wystaje
          • jasna77 do barshtchu 29.01.09, 10:06
            Mam nadzieje ze jestes tez latwym chlopakiem i umowisz sie ze mna:)
            P.S.Po zdrawiam strazniczki czystosci jezyka bez grama poczucia
            humoru:P
            • barshtchu Re: do barshtchu 29.01.09, 19:05
              Nie umówię się. Moja intuicja mówi mi: nie umawiaj się z nią. A ja
              słucham mojej intuicji. A poza tym jesteś ode mnie starsza i na
              pewno czułbym się nieswojo.
              • jasna77 Re: do barshtchu 29.01.09, 21:48
                No to mi pojechales z tym wiekiem-starsza od Twojej matki chyba nie
                jestem???
                Ale intuicja Ci dobrze podpowiada-ja bym Cie wykorzystala i
                porzucila wiec lepiej nie....:P
                • barshtchu Re: do barshtchu 30.01.09, 00:03
                  Myślałem, że gorzej to przyjmiesz. Ale widzę, że jesteś całkiem
                  fajna. Tak trzymaj.
                  • jasna77 Re: do barshtchu 30.01.09, 10:50
                    Pewnie ze jestem fajna!!Ty tez trzymaj i nie puszczaj;)powodzenia !
                    • barshtchu Re: do barshtchu 30.01.09, 12:02
                      jasna77 napisała:

                      > Pewnie ze jestem fajna!!
                      No to w tym miejscu się zgadzamy.
                      > Ty tez trzymaj i nie puszczaj;)
                      A ty nie zapomnij pogłaskać swojego kotka ode mnie. ;)
                      > powodzenia !
                      Nawzajem.
                      • jasna77 Re: do barshtchu 30.01.09, 14:41
                        Nie wiedzialamze juz przeszlismy do czynow:P
                        Ale kotek poglaskany,nawet mu sie podobalo...;)
                        • barshtchu Re: do barshtchu 31.01.09, 09:37
                          I tak się z tobą nie umówię.
    • gazetowy.mail Re: facet z "zza wysokiej połki" 10.01.09, 11:20
      Nie ma lepszych od Ciebie.
      Ty jesteś najlepsza.

      Popatrz na ulicy. Idzie super przystojniak a obok "wisi" gruba
      brzydka dziewczyna. I na odwrót - laska super a obok , ciut mniejszy
      pryszczaty koleś...
      • senseiek Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 13:29
        A nie przyszlo Ci do glowy ze to tylko siostra, kolezanka, kuzynka, itp.. ;)

        ----
        Kalkulator dla inwestorów giełdowych:
        daytradercalc.trueart.pl
        • luxie Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 14:26
          > A nie przyszlo Ci do glowy ze to tylko siostra, kolezanka, kuzynka, itp.. ;)

          Raczej ta druga połówka jest "financially handsome" ;-)
        • askazbielan to chyba jednak niskie poczucie wlasnej wartosci;( 28.01.09, 19:44
          Dziwne. Nigdy o żadnym facecie tak nie myślałam. Wręcz przeciwnie.
          Niemal każda kobieta jest w stanie zdobyć takiego faceta, o jakim
          marzy. A przynajmniej wydaje się jej, że jest to taki osobnik ;).
          dziewczyny zdecydowanie za dużo uwagi poświęcają wyglądowi
          zewnętrznemu, to jest naszą główną bolączką i problemem.
          Weźmy mój przykład:
          Jestem raczej pulchna, niska, mam cienkie włosy - ogólnie nic
          szczególnego. Ale mam do siebie ogromny dystans, poczucie humoru no
          i całkiem poukładane w głowie...Faceci zawsze czuli się przy mnie
          bardzo swobodnie - i to chyba było dla nich najważniejsze. Tak, jak
          trudno jest cokolwiek ujednolicić i sklasyfikować, mogę tylko
          powiedzieć, że we wszystkich moich związkach główne skrzypce grała
          moja osobowość, a nie wygląd. A że zawsze przyjemność sprawiało mi
          obcowanie z osobnikami płci przeciwnej, byli wśród nich i ładni, i
          brzydcy, i bardzo wysocy - różni. Nigdy nie miałam jednak problemu
          ze "zdobyciem faceta z górnej półki". Często jednak okazywało się,
          że taki śliczniutki facet ma pstro w głowie.
          Piszę w czasie przeszłym, bo podboje miłosne mam już za sobą ;)
          Pozdrawiam i życzę wiary w siebie kobiety!

          Asia
          • plisowanka Re: to chyba jednak niskie poczucie wlasnej warto 28.01.09, 19:55
            askazbielan napisała:

            > Dziwne. Nigdy o żadnym facecie tak nie myślałam. Wręcz przeciwnie.
            > Niemal każda kobieta jest w stanie zdobyć takiego faceta, o jakim
            > marzy.

            Zdobyć nietrudno, wystarczy się pokazać w szlafroku;) Ale zatrzymać przy sobie to już trudniej;)

            > Piszę w czasie przeszłym, bo podboje miłosne mam już za sobą ;)

            Ja na twoim miejscu bym się tak swoją bogatą przeszłością nie chwaliła publicznie. W końcu u kobiety liczba partnerów na koncie to wada, a nie zaleta;)
    • mahadeva Re: facet z "zza wysokiej połki" 10.01.09, 11:59
      podobno naukowo to stwierdzono, ze najtrwalsze, najlepsze sa zwiazki ludzi o
      podobnej atrakcyjnosci. z doswiadczenia wiem, ze to prawda. poza tym trzeba miec
      podobny charakter, przekonania...
      • jak-kania-dzdzu Re: facet z "zza wysokiej połki" 10.01.09, 12:38
        Jasne, że są półki, a w półkach są szufladki :D
        Niska półka, średnia i najwyższa półka.
        Dolna szufladka, szufladka środkowa i górna szufladka - w każdej
        półce ;)
        Ci z górnej półki i najwyższej szufladki są idealnie na miłości
        platoniczne ;P

        A tak serio to do każdej "półki" można się dostać, trzeba mieć tylko
        dużo, dużo pewności siebie albo wręcz tupetu. Stąd te na pozór
        niedobrane pary.
        • ranita_08 Odwaga popłaca 12.01.09, 11:19
          Zgadzam się z jak-kania-dzdzu. Wszystko zalezy od postrzegania
          samego siebie. Prawda jest taka, że nasze gusta co do płci
          przeciwnej nie mają nic wspólnego z naszą pozycją społeczną. Nawet
          jeśli jesteś piękna, mądra i bogata może ci się spodobać
          zwykły "szary" gość. Mózg i kalkulacje włączają się dopiero później,
          na zasadzie "czy warto..", "tyle nas różni..."

          Moja przyjaciółka, kobieta dość przeciętnej urody i figury, z małego
          miasteczka tak bardzo zauroczyła się facetem ( przystojny, super
          wykształcony biznesman) że go zdobyła. Fakt, że nie spinała się
          specjalnie, na luzie i ze śmiechem do niego podchodziła bo jak
          mówiła - nie ma nic do stracenia. Była jednak przy tym odważna, to
          ona pierwsza zagadała, znalazła jakieś wspólne zainteresowania, klub
          gdzie on łaził na jakieś spotkania itp. I okazał się że facet jest
          przesympatycznym, ciepłym człowiekiem szukającym normalnej
          dziewczyny a nie bufon z kasą.

          Także odwaga chyba połaca:-)
      • razlemongrass Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 14:04
        mahadeva napisała:

        > podobno naukowo to stwierdzono, ze najtrwalsze, najlepsze sa zwiazki ludzi o
        > podobnej atrakcyjnosci. z doswiadczenia wiem, ze to prawda. poza tym trzeba mie
        > c
        > podobny charakter, przekonania...


        Hahahah z doświadczenia wiem....:D To Ci się żart udał:D:D:D
      • adamo64 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 15:03
        mahadeva napisała:

        > podobno naukowo to stwierdzono, ze najtrwalsze, najlepsze sa
        zwiazki ludzi o
        > podobnej atrakcyjnosci. z doswiadczenia wiem, ze to prawda. poza
        tym trzeba miec podobny charakter, przekonania...

        Co do naukowego stwierdzenia zgadzam sie w calej rozciaglosci, ale
        co do podobnego charakteru NIE. Gdyby moja malzonka miala taki
        charakter jak ja to juz dawno bysmy sie pozabijali, a ona ma
        zupelnie inny, jest cierpliwa, spokojna, szybko wybacza, mila nawet
        jak jej ktos na odcisk nadepnie to sie usmiechnie, a ja juz bym w
        morde walil. I jest nam razem cudownie. Dlaczego? BO sie
        uzupelniamy.
        • mruff Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 16:57
          Miałam kiedyś barierę "za wysokie progi"na mnie
          ale gdy taki z wyższej półki (z dobrego domu, finansowo ustawiony,z
          dobrą pracą, obracający się w wyższych kręgach (ludzie z giełdy na
          bankietach) zainteresował się mną i nie wstydził-przestałam
          myśleć,"u tego to nie mam szans"
          To był chyba moment, gdzie zrozumiałam,że nie jestem gorsza od innych

          Moja kumpela-super laska była sama 8 lat (od rozwodu) bo brali się
          za nią tylko prymitywi, a pozostali na jej poziomie-jakby z góry
          skazywali siebie na porażkę.Jeden co do niej startował przyznał
          się,że wycofał się gdyż nie ma ochoty całe życie o nią walczyć przy
          pojawiających się wielbicielach.
          Aż znalazł się jeden taki z odwagą i teraz kobietka ma fajnego
          faceta u boku i nawet na innego nie spojrzy:)
    • columbic bo nadal jesteśmy stadem małp 23.01.09, 15:24
      Tu masz więcej

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=89651364&a=90253774
    • asqe Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 15:37
      moj ostatni facet byl wlasnie z takiej "za wysokiej polki". i ciagle
      mialam jakies kompleksy na poczatku, szczegolnie, ze to ja zrobilam
      pierwsy krok. i te wszystkie dziewczyny, ktore probowaly z nim
      flirtowac i go podrywac zupelnie nie zwazajac na moja obecnosc - to
      nie bylo przyjemne. kiedys o tym rozmawialismy, powiedzialam mu, ze
      tak sie wlasnie czuje, a on tylko stwierdzil, ze nigdy nie wolno mi
      tak myslec, ze ktos jest dla mnie "za wysoko". no i czasem czulam
      sie glupsza albo nudna, malo ciekawa. przeszlo mi po jakims czasie,
      okazalo sie tez, ze on rowniez ma wady:)
    • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 15:50
      Tak wlasnie jest-ja mialam tak samo jak ty. Balam sie zranienia odrzucenia,
      upokorzenia. Teraz troche zaluje, wiekszosc tych facetow idealizowalam jednak. Z
      tym ze nigdy nie zwiazalabym sie z bardzo przystojnym-to nie na moje nerwy
      :-)chodzilo o inne atuty, charakterologiczne raczej.
      Nie chce przez to powiedziec ze jestem nieszczesliwa wiazac sie z kims z
      wlasnej polki, rodziny kompatybilne, Mama z Tesciowa lubily sie , nikt nikomu
      nie wypomina w co sie wzenil, kobity nie zdjmowaly nigdy majtek przez glowe na
      widok mojego meza,wiec duzo zalet:-)
    • niedo-wiarek Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 15:54
      Faceci z reguły są przystępni, tzn. chętnie spędzą trochę czasu ze średnio urodziwą, średnio inteligentną, średnio bogatą. Czasem nawet kilka wieczorów. To urozmaica życie.
      Kobiety mają jednak to do siebie, że jak złapią bogatego, przystojnego faceta, to nie chcą się odczepić. Jeszcze pretensje mają, że zostały wykorzystane. Śmiechu warte. Dlatego tacy faceci są ostrożni (nie wszyscy).
      Jeśli jesteś osobą rozsądną, przyzwoitą i wiesz, kiedy dać mężczyźnie spokój, to możesz śmiało próbować podrywać lepszych od siebie. W innym przypadku odradzam, bo po co zatruwać ludziom życie? :)
      • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 16:04
        To znaczy uwazasz, ze powazny zwiazek wykluczony ? Mozesz powiedziec dlaczego?
        Wlasnie o tych dlaczego jest ten watek.
        Nie chodzi o potryw jna kilka bzykow tylko staly zwiazek.
        • niedo-wiarek Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 16:13
          Nic nie jest wykluczone. Zwracam tylko uwagę na to, że poszukiwanie księcia z bajki najczęściej wiąże sie z pewnymi konsekwencjami. To nie jest tak jak w harlequinach i tyle.
          • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 16:22
            No ja tez tak zrozumialam Twoja wypowiedz i zasadniczo mam podobne odczucia.
            Niemniej ciekawam, co w praktyce w wiekszosci przypadkow takie zwiazki
            uniemozliwia Twoim zdaniem,
            • niedo-wiarek Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 16:37
              baba67 napisała:

              > Niemniej ciekawam, co w praktyce w wiekszosci przypadkow takie
              zwiazki
              > uniemozliwia Twoim zdaniem,

              Nic nie uniemożliwia. Ale atrakcyjny facet też dąży do szczęścia.
              Najczęściej z jak najatrakcyjniejszą osobą.
              Dochodzi jeszcze jedna rzecz. Jeśli facet jest atrakcyjny finansowo,
              to ma podejrzenia, że kobieta uczepiła się go dla kasy. Podejrzenia
              są mniejsze, jeśli kobieta też jest bogata. A w razie czego mniej
              straci się na podziale majątku.
              Łatwiej wyrwać przystojnego i miłego; z tego co wiem, dla większości
              kobiet liczą się głównie kwestie finansowe, więc być może przystojni
              i biedni wcale jaki ci z "górnej półki" klasyfikowani nie są. Jest
              to w każdym razie szansa dla brzydszych kobiet.
              • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 16:43
                Dzieki, o taka wypowiedz mi chodzilo :-) bo rzeczywiscie faceci z kasa maja
                takie podejrzenia. Czytalam kiedys bardzo ciekawy artykul o mlodych dosc
                facetach 25-35 korzystajacych z biura matrymonialnego. Bylo to w konwencji ze
                redaktorka udawala zainteresowana, ale potem mowila co i jak. Spotkala sie z
                jednym gosciem uroczym, ciezkopienieznym ale niewysokiego z pewna nadwaga i
                lysinka. Kombinacja tej przecietnej aparycji i zasobnosci byla problemem nie do
                przeskoczenia wlasnie. Teraz chyba internet rozwiazalby sprawe.
                • niedo-wiarek Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 16:50
                  baba67 napisała:

                  > Teraz chyba internet rozwiazalby sprawe.

                  Podejrzewam, że nie. Choć może z punktu widzenia kobiety wygląda to
                  inaczej. Z doświadczenia wiem, że internet to dla mężczyzny
                  wyjątkowo kiepski środek podrywu. Prawie każda kobieta na portalu
                  randkowym obstawiona jest masą napalonych kolesiów, którzy wypisują
                  na swój temat niestworzone rzeczy. Bardzo prawdopodobne, że zamożny
                  pan z łysinką po prostu by się nie przebił ;)
                  • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 16:52
                    Takie osoby nie stanowia 100% ludzi szukajacych partnera. Sa dziewczyny ktore
                    zainteresowalby ewidentnie niesfalszowany wuizualnie anons, a status majatkowy
                    mozna by bylo potraktowac ostroznie.
                    • niedo-wiarek Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 16:56
                      Jak stwierdził Kopernik: zły pieniądz wypiera dobry. Net to wielki
                      randkowy śmietnik i tyle :)
                      • mahadeva Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 23:07
                        nie zgodze sie
                        to tylko narzedzie
                        kazdy szuka czegos odpowiedniego dla siebie
                        i potrafi wylapac perelke z masy anonsow
                        od kiedy pracuje, moje milosci poznaje przez net
                        i sa to wielkie milosci, w realu tez bym chciala ich blizej poznac,
                        ale trudno na siebie trafic, poznac sie, studia juz minely
              • oblomoff Trzeba mi na półkę 29.01.09, 04:11
                Przez cały 19 i 20 wiek wygodnie w wyrze leżałem, a teraz na półkę trzeba sie przenosić! te baby!
          • morzeczerwone Re: facet z "zza wysokiej połki" 27.01.09, 23:40
            jak kochać, to księcia! Dla innych szkoda czasu, bo miłości z tego nie będzie, co najwyżej spokojna egzystencja.
        • senseiek Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 13:40

          > To znaczy uwazasz, ze powazny zwiazek wykluczony ? Mozesz powiedziec dlaczego?
          > Wlasnie o tych dlaczego jest ten watek.
          > Nie chodzi o potryw jna kilka bzykow tylko staly zwiazek.

          Chyba cos Ci sie pomylilo... ;)

          cytuje:

          Sama lapalam sie na tym, ze myslalam o niektorych mezczyznach "ehh,
          swietny ale nawet nie zaczynam bo i tak pewnie nie zwroci na mnie uwagi".

          ----
          Kalkulator dla inwestorów giełdowych:
          daytradercalc.trueart.pl
    • frying.pan Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 16:30
      Spójrzmy na to z drugiej strony - osoby postrzegane jako te "z wyższej półki"
      mają ogólne trudności ze znalezieniem odpowiedniego partnera na życie, bo (w
      zależności od atutów) przeważnie startują do nich osoby chciwe, zainteresowane
      wyłącznie wyglądem zewnętrznym, przesadnie pewne siebie. Z rzadka zdarza się, że
      osoba piękna, wybitnie inteligentna, czy bogata spotyka na swojej drodze po
      prostu fajnego, mądrego człowieka, który miałby po kolei w głowie. A nawet jak
      już znajdzie bratnią duszę, to okazuje się, że ta druga strona ma straszne
      kompleksy na tle partnera "z górnej półki".
      • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 16:49
        A ja mysle ze nie maja ich osoby niejako dziedzicznie z gornej polki.Ja takie
        dziewczyny nazywam(bez zlosliwosci, raczej technicznie) rasowymi klaczkami.
        Rodziny zamozne, matka piekna, inteligentna, czuwajaca w domu (bo pracowac nie
        musi,albo ma gosposie)nad wychowaniem i edukacja corek-corka uroda po matce,
        drive po ojcu-najlepsze szkoly stypendia, dobra p5aca. I poznaje konika z
        podonej hodowli. Najlepszy przyklad- Sandra Walter.
        Elity mam wrazenie uprawiaja chow wsobny:-) I to jest jakas recepta na
        szczesliwy zwiazek.
        • niedo-wiarek Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 16:53
          baba67 napisała:

          > Elity mam wrazenie uprawiaja chow wsobny:-) I to jest jakas
          recepta na
          > szczesliwy zwiazek.

          Recept nie ma. Vide: brytyjska rodzina królewska.
        • frying.pan Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 19:23
          Ludzie bardzo zamożni/sławni często skarżą się na brak prawdziwych przyjaciół i
          prawdziwej miłości. Otacza ich mnóstwo osób, które myślą, że coś im skapnie.
          Kiszenie się w sosie własnym to chyba dosyć rozsądny krok w tej sytuacji.
        • riki_i Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 23:24
          baba67 napisała:

          > Ja takie dziewczyny nazywam(bez zlosliwosci, raczej technicznie)
          > rasowymi klaczkami. /.../ Najlepszy przyklad- Sandra Walter.

          Oj kobieto, trafiłaś ale...kulą w płot! Rodzice mieli z nią wiele
          problemów, bo nie była to osoba ani stabilna emocjonalnie, ani
          poukładana życiowo, ani zbytnio szczęśliwa. Jak jest teraz gdy
          wycofała się z życia publicznego nie wiem.
      • onajestsexy Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 22:22
        Czysta prawda.
    • kasiazmarca Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 18:33
      Nie ma brzydkich facetów, są tylko najwyżej z brzydkim, małym portfelem. Ja
      zawsze dążyłam do tego by mąż mógł zapewnić moim dzieciom i mnie wygodne,
      bezpieczne życie. Reszta się dogra jak ludzie są rozsądni
      • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 20:09
        Absolutnie sie Toba zgadzam-pieniadze uczciwie zarobione sa zaleta jak kazda
        inna. I uwazam, ze zycie za mala kase moze wielu waznych rzeczy nauczyc ale
        prawdziwym Bozym blogoslawienstwem jest DOSTATEK.
        • wiloughby Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 11:26
          ale poprzedniczka piszę, że to MĄŻ ma jej zapewnić dostatnie, wygodne życie.
          wybacz, ale pieniądze męża, które stają się wspólnotą po ślubie nie są przez
          żonę zarobione...
          • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 19:45
            No i co z tego ?Zaradnosc i pracowitosc meza plus zasobnosc z domu jest zaleta
            jak kazda inna. Dla mnie lepsza od urody choc nizej ja cenie od kultury
            osobistej. Czyli burak w mercu odpada.
            Czy ludzie niezamozni moga byc szczesliwi? Ktos napisal ze nie moga ?
            Slowo dostatek co innego znaczy w slumsach a co innego w bogatej paryskiej
            dzielnicy. Osobiscie mam silna alergie na pseudoidealistow
            reagujacych zolcia na kogos kto pisze oczywista prawde ze pieniadze sa DOBREM.
            Dlacego pseudo ? Bo prawdziwi materialni idealisci traktuja osoby bardzo ceniace
            dostatek raczej z nutka poblazania.Pseudo pluja bo zazdroszcza.
        • elibre Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 12:21
          Jest wcześnie rano, więc może nie odczytuję ironii ale proszę, wyjedź choćby na 2 tygodnie do jakiegoś kraju trzeciego świata. Wyjdź poza hotele all inclusive, popatrz na tych przerażająco biednych ludzi. Prawdopodobnie tych najbiedniejszych nawet nie zobaczysz. Ale zauważ, że oni są szczęśliwi. Dlaczego mają nie być? Dane im było urodzić się w takim a nie innym kraju w takim a nie innym czasie.
          Nie zabierałbym im prawa do bycia szczęśliwymi!
    • ingeborg a ja mam tak, że zawsze po pewnym czasie 23.01.09, 19:22
      wydaje mi się że mój facet to jednak za niska półka. strasznie tego
      w sobie nie lubię ale nie wiem co z tym zrobić :-(
    • efandy Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 19:33
      Myślę, że dużo w tym prawdy. Sam szukałem i znalazłem kobietę, która by mi odpowiadała urodą tzn. bardzo ładnej. I uważam za stereotyp powiedzenie "jak ładna to głupia". Chcę powiedzieć, że na pewno nie zadowoliłbym się samym tylko wyglądem.
      Pewnie zaraz ktoś mnie tu skrytykuje, że nie wiadomo za kogo się mam i że pewnie jestem jakimś zakompleksionym, szkaradnym nieudacznikiem. Tak nie jest. Wiem, że podobam się kobietom i co więcej potrafię z nimi rozmawiać. Daje mi to dużą pewność siebie w takich kontaktach.
      Jednak mylił by się ten kto uważałby, że jestem jakimś podrywaczem. Wręcz przeciwnie. Jeśli chodzi o próbę nawiązania bliższej znajomości to prawie nigdy nie robię pierwszego kroku. Nie wiem czym to jest spowodowane. Pewnie po prostu taki charakter.
      Na podstawie własnych doświadczeń, obserwacji i dyskusji widzę, że ludzie najczęściej próbują dobierać się na tym samym poziomie urody, zamożności, inteligencji. Zachwianie tej równowagi kończy się najczęściej zdradą lub rozpadem.
      Z drugiej strony, na pewno trzeba uważać, żeby nie usytuować siebie na za wysokiej półce, bo wtedy można przeliczyć się z siłami i na zawsze pozostać samotnym.
    • trzeci1313 Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 22:55
      Po pierwsze facet "zza wysokiej półki" to może wyglądać, np. w sklepie. A jeśli
      chodzi o faceta z za wysokiej półki, to poczytaj prof. Wojciszke o kryteriach
      atrakcyjności
      interpersonalnej - dokładnie o tym pisze. Pozdr.
      • mahadeva Re: facet z "zza wysokiej połki" 23.01.09, 23:17
        cos takiego znalazlam :)
        www.charaktery.eu/artykuly/Milosc-Przyjazn-i/32/Dla-mezczyzny-sercem-jest-swiat-dla-kobiety---serce-swiatem/
        • madai Re: facet z "zza wysokiej połki" 24.01.09, 09:42
          Ja kiedys tez tak mialam, ze nawet nie interesowalam sie tymi z
          wyzszej polki, ale mi przeszlo. Z czasem pozbylam sie kompleksow,
          zauwazylam, ze jestem atrakcyjna dziewczyna [zawsze wydawalo mi sie,
          ze przecietna], o ktorej wzgledy walczy wielu facetow. To mnie jakos
          tak podbudowalo i teraz wiem, ze kazdy facet jest do zdobycia,
          kwestia podejscia. Choc ja nie musze ich zdobywac, bo jestem w
          bardzo udanym i szczesliwym zwiazku, ale... facet ten tez zostal
          upatrzony, wlasnie taki wysokopolkowiec, a jednak moj :)
        • trzeci1313 Re: facet z "zza wysokiej połki" 24.01.09, 11:13
          Tak, ale pisze jeszcze dokładnie o tym, że - przyjmując np. dziesięciostopniową
          skalę atrakcyjności - ludzie dobierają się na podobnym poziomie, czyli np.
          dziesiątki z dziesiątkami, ósemki z ósemkami, trójki z trójkami etc. Plus/minus
          dwa. I ten dobór nie wynika z faktu, że np. trójki nie byłyby zainteresowane
          dziesiątkami, ale po pierwsze taka trójka uważa, że nie ma szans startować do
          dziesiątki, a po drugie dziesiątka rzadko kiedy jest zainteresowana trójką.
          Oczywiście, zdarzają się wyjątki, ale to wtedy, gdy para przechodzi na inne
          kryteria (tzn. np. facet będący trójką pod względem wyglądu, może być dziesiątka
          pod względem materialnym - i jako taki ma "prawo" startować do
          dziewczyny-dziesiątki pod względem wyglądu, itd.). Jeśli się dokopię do
          wykładów, to podam źródła, ale nie obiecuję, że znajdę, bo to dawno było ;)
          Pozdrawiam!
      • rafalopat Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 16:15
        Miałem przyjemność mieć z nim zajęcia gdzie tą teorię bardzo prosto wytłumaczył
        w skali od 1-10. Statystycznie najczęściej parują się 1 z 1 , 5 z 5, 10 z 10 itd
        :) Coś w tym jest :) Odmienny przypadek to "mezalians" :)
    • grassant Re: facet z "zza wysokiej połki" 24.01.09, 11:22
      co oni tam robią, ZA tą wysoką półką?
      • madai Re: facet z "zza wysokiej połki" 24.01.09, 16:00
        Ja powiem wiecej: uwazam rowniez, ze ludzie czesto dobieraja sie pod
        wzgledem finansowym - rzadko widze biednego z bogatym itp. I tak
        powinno byc.
    • c_n Re: facet z "zza wysokiej połki" 26.01.09, 15:38
      szaro_niebieska napisała:


      > Zastanawiam, sie czy tylko ja tak mam czy to jest normalne, ze jakos
      > podswiadomie wybieramy lub zakochaujemy sie w ludziach ktorzy sa dla nas
      > potencjalnie "osiagalni" a tych z tzw. "wyzszej polki" odrazu uznajemy za
      > niedostepnych.

      niestety, nie zauważyłam takiej zależności, wielu mężczyzn mierzy za wysoko...

      o tych, w których się zadurzałam, zawsze uważałam, a raczej wiedziałam, że są
      dla mnie osiągalni. Nigdy nie doświadczyłam poczucia, że na kogoś mnie nie stać.
      • say_no_go Re: facet z "zza wysokiej połki" 26.01.09, 16:41
        a może to jest po prostu tak, że będąc juz nawet z kims w zwiazku w pewnym momencie stwierdzamy, ze to jednak "za niska półka"... najczesciej przyczyna tego są chyba własne kompleksy, ktore chcemy zrekompensowac atrakcyjnoscia partnera, tak zeby znajomi zazdroscili, zeby mozna bylo sie pokazac... jakos ze strony mężczyzn zdarza sie to rzadziej? chyba, ze sie myle...
        pozdr
        • c_n Re: facet z "zza wysokiej połki" 26.01.09, 18:26
          say_no_go napisała:

          > a może to jest po prostu tak, że będąc juz nawet z kims w zwiazku w pewnym mome
          > ncie stwierdzamy, ze to jednak "za niska półka"... najczesciej przyczyna tego s
          > ą chyba własne kompleksy, ktore chcemy zrekompensowac atrakcyjnoscia partnera,
          > tak zeby znajomi zazdroscili, zeby mozna bylo sie pokazac... jakos ze strony mę
          > żczyzn zdarza sie to rzadziej? chyba, ze sie myle...
          > pozdr

          chyba nie bardzo rozumiem, być może dlatego, że nie jestem wyspana...Bardzo
          dziwne wnioski wysnuwasz.. Prędzej i częściej mężczyźni szukają osób, przy
          których mogą się dowartościować, dziewczyn na tyle atrakcyjnych fizycznie, by
          znajomi mogli im ich zazdrościć.


          Mężczyźni z mojej półki to ci, którzy imponują mi swoim talentem, mają podobny
          gust, jeśli chodzi o sztukę (dwie, najważniejsze sprawy, które decydują o
          atrakcyjności). A umiejętności, jakie najbardziej cenię, to są dokładnie te,
          związane ze sztukami plastycznymi, więc fascynacja jakimś chemikiem, fizykiem,
          politykiem, prawnikiem, filologiem, czy np. lekarzem mi nie grozi. Poza tym
          nigdy nie pomyliłam się w wyborze...nawet jeżeli czyjś charakter mi nie
          odpowiada, to i tak nie mam problemu ze znalezieniem innych zalet. Dzięki
          kreatywności, którą bez wątpienia mogę przypisać osobom istniejącym już długo w
          mojej pamięci, zawsze będą one ciekawe i raczej nigdy nie stwierdzę, ze są z
          niższej półki.
    • dotyk_wiatru Re: facet z "zza wysokiej połki" 26.01.09, 23:06
      To ciekawe bo 'wokół' mnie powstał taki mit...że jestem atrakcyjna,
      pewna siebie, że przechodząc w pobliżu na pewno nie spojrzę itd.
      itd. Nie kreuję się na taką, a jednak...
      Nic nie poradzę na to, że szybko chodzę, słucham muzyczkę i jestem
      wtedy nieco nieobecna :)
      A co do 'za wysokiej półki'...Nigdy nie myślę w ten sposób...Nie
      szufladkuję nikogo...a przynajmniej staram się tego nie robić...
    • szadoka Re: facet z "zza wysokiej połki" 27.01.09, 14:34
      mysle, ze w taki sposob mysla ludzie z kompleksami.Nie ma czegos
      takiego jak zbyt wysoka polka. Jesli jestes interesujaca , mila i
      niebrzydka a facet nie chce Cie dlatego bo nie przystajesz do niego
      finansowo albo jestes wg niego niewystarczajaco dekoracyjna to czy
      warto kims takim sie interesowac?
      • stara-a-naiwna Re: facet z "zza wysokiej połki" 27.01.09, 16:19
        Nie chodzi o to, że można mieć kompleksy albo być dla kogoś za
        biednym. Różnice zbytnie tworzą problemy.
        Łatwiej jest w zwiazku jeśli 2 osoby są podognie majętne, podobnie
        ładne, podobnie inteligentne.

        O czym będzie rozmawiać elegancka dziewczyna na poziomie z facetem
        który nie ma kultury i klasy?
        Zanim się zwiazesz na poważnie z facetm z długami (albo bez grosza)
        najpierw się 10 razy zastanowisz - niezależnie do tego jaki
        czarujący i prztstojny by nie był.

        Wszystko działa w 2 strony - i nie chodzi o to, ze ktoś leci na
        kasę, tylko się trzeźwo kalkuluje że bycie z kimś moze być
        trudniejsze niż samemu (a wychodze z załozenia, zę ludzie się łączą
        w pray, bo razem ma im być lepiej niż osobno)

        Jets kilka oznak wyższej półki: status majątkowy, uroda,
        inteligencja, zaradność życiowa, sposób bycia, myslenia czy kultury.
        Jesli tylko finansowo albo tylko "urodą" ktoś jest z wyższej pólki
        to mozan to jakoś "obejśc" (nadrobić u siebie jakoś tą cechą inną)

        Gorzej jeśli facet np. w wieku lat 30 mieszka ciągle z własną mama,
        nie ma stałej prayc i nie chce mu się pracować, jest średniej urody
        i nie potrafi się specjalnie odnaleźc w towarzystwie chce poderwać
        sliczną gwiazdę socjometryczną która prestoiżową pracę i własne
        mieszkanie.



        • c_n Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 09:29
          stara-a-naiwna napisała:

          > Nie chodzi o to, że można mieć kompleksy albo być dla kogoś za
          > biednym. Różnice zbytnie tworzą problemy.
          > Łatwiej jest w zwiazku jeśli 2 osoby są podognie majętne, podobnie
          > ładne, podobnie inteligentne.

          a czy nie jest tak, że te "różnice zbytnie", w szczególności mam na myśli
          wygląd, pozycję społeczną, jako problemy są postrzegane głównie przez ludzi
          płytkich, bądź przynajmniej trochę ograniczonych ?

          > O czym będzie rozmawiać elegancka dziewczyna na poziomie z facetem
          > który nie ma kultury i klasy?

          >
          > Wszystko działa w 2 strony - i nie chodzi o to, ze ktoś leci na
          > kasę, tylko się trzeźwo kalkuluje że bycie z kimś moze być
          > trudniejsze niż samemu (a wychodze z załozenia, zę ludzie się łączą
          > w pray, bo razem ma im być lepiej niż osobno)
          >
          > Jets kilka oznak wyższej półki: status majątkowy, uroda,
          > inteligencja, zaradność życiowa, sposób bycia, myslenia czy kultury.

          dla mnie akurat status majątkowy i zaradność nie świadczą o wyższości a barierę
          może stanowić tylko inny sposób myślenia czy niska kultura osobista (tej nigdy w
          życiu nie zaakceptowałabym u mężczyzny).







          > Gorzej jeśli facet np. w wieku lat 30 mieszka ciągle z własną mama,
          > nie ma stałej prayc i nie chce mu się pracować, jest średniej urody
          > i nie potrafi się specjalnie odnaleźc w towarzystwie chce poderwać
          > sliczną gwiazdę socjometryczną która prestoiżową pracę i własne
          > mieszkanie.

          taki człowiek może rzeczywiście mieć problem, ja na pewno bym go nie chciała
          chociażby dlatego, iż wychodzę z założenia, że to właśnie mężczyzna powinien być
          bardziej zaradny od kobiety oraz zdolny finansowo ją utrzymać.
          • wojna71 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 10:58

            >
            > > Gorzej jeśli facet np. w wieku lat 30 mieszka ciągle z własną mama,
            > > nie ma stałej prayc i nie chce mu się pracować, jest średniej urody
            > > i nie potrafi się specjalnie odnaleźc w towarzystwie chce poderwać
            > > sliczną gwiazdę socjometryczną która prestoiżową pracę i własne
            > > mieszkanie.
            >
            > taki człowiek może rzeczywiście mieć problem, ja na pewno bym go nie chciała
            > chociażby dlatego, iż wychodzę z założenia, że to właśnie mężczyzna powinien by
            > ć
            > bardziej zaradny od kobiety oraz zdolny finansowo ją utrzymać.

            Wiedziałem, że któraś z was to napiszę. Jest równość, której chciałyście to
            za...cie. W życiu bywa różnie więc takie teksty zostaw dla siebie. Notabene
            niewiele jest takich kobiet jeżeli już coś to z długami.
          • z_jak_zwirz Re: facet z "zza wysokiej połki" 29.01.09, 12:58
            czyli podsumowujac:
            biedna kobieta - bogaty facet -> tak
            bogata kobieta - biedny facet -> nie

            nono, pachnie mi prawdziwa rownoscia.
            a wg mnie biedna kobieta jest tak samo niezaradna zyciowo, jak biedny facet.
            dlatego tez - jesli sprowadzac sprawe do kwestii finansowych - nie mam
            specjalnej ochoty wiazac sie z osoba nizej sytuowana niz ja, bo na przyszlosc to
            wrozy malo rozowo.
    • mamanastarcie Re: facet z "zza wysokiej połki" 27.01.09, 21:47
      Powiem tak: to co na górnej półce zwykle bywa zakurzone i często nie widac tytułu!!!
    • nocebo Re: facet z "zza wysokiej połki" 27.01.09, 22:33
      Pomiędzy zwrotami "zza wysokiej półki" oraz "z za wysokiej półki"
      jest wyraźna różnica w znaczeniu.
    • london_in_use Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 11:38
      Ni ema to chyba dla mnie zadnego znaczenia czy facet jest z dolnej
      czy gornej polki, jesli rozumiec przez to zamoznosc czy urode. Jesli
      gorna polka to inteligencja, wyksztalcenie - to takich wlasnie
      wybieram.

      Mam dobra prace, jestem lepiej wyksztalcona niz wiekszosc mezczyzn,
      ktorych znam, lubie dobrze sie ubierac i byc niezalezna - a bylam z
      facetem, ktory byl wiecznym studentem (choc wsciekle inteligentnym),
      najchetniej nosilby koszulki w trupie czaszki i rodzice remontowali
      mu mieszkanie dobierajac np. kafelki i nie pytajac sie go o zdanie.
      Byl tez mojego wzrostu, wiec o szpilkach moglam zapomniec ;) Liczylo
      sie dla mnie, ze jest fascynujacym rozmowca, doskonalym kochankiem,
      ze imponuje mi wiedza i jest dobrym czlowiekiem. Rozstalismy sie po
      trzech latach i przez te trzy lata wiekszosc ludzi myslala o mnie
      jako o tej 'z gornej polki' w tym zwiazku.

      Teraz jestem z kims, kto jest zdecydowanie bardziej podobny do mnie -
      ma swietna prace, jest niezalezny i ambitny, diablo inteligentny,
      choc gorzej wyksztalcony niz ja, a ubiera sie lepiej ode mnie.
      Wszyscy mowia, ze nawet wizualnie jestesmy do siebie bardzo podobni.
      No i moge spokojnie nosic szpilki ;)

      Czyli - uwazam, ze nie ludzie nie dobieraja sie na zasadzie wyzsza-
      nizsza polka, milosc jest przeciez slepa. Choc kiedy juz dokonamy
      wyboru, zwiazki podobnych ludzi sa znacznie spojniejsze i
      latwiejsze. Tak mysle.
      • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 11:51
        No i swietny przyklad na to ze zdrowiej jest dobierac sie z kims z tej samej
        polki. No bo ztamtym sie rozstalas, a z tym planujesz przyszlosc.
        Twoje zycie to swietny przyklad na poparcie tezy wiodacej.
        A milosc? No coz...zdarzaja sie wypadki przy pracy...
        • london_in_use Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 13:32
          Tak jak napisalam - zycie z kims z tej samej polki jest latwiejsze i
          bardziej spojne. Nie zgadzam sie jednak z teza tutaj postawiona - ze
          nalezy sobie wybierac parterow. Uwazam, ze zycie z kims odmiennym
          moze byc takze fascynujace, zalezy tylko od poziomu kompromisu,
          tolerancji i braku kompleksow z obu stron.

          Da sie.

          Rozstalam sie z moim exem z zupelnie innego powodu niz nasze
          odmiennosci. Z nim tez planowalam spedzic zycie.
          • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 13:40
            Czy mozesz sobie wyobrazic ze Twoj obecny partner czy ludzie jemu podobni
            mogliby zaprezentowac zachowanie z powodu ktorych rozstalas sie z poprzednim
            partnerem?
            To nie jest tak, ze ja Ci nie wierze, ale w zyciu uczuciowym nawet rozsadni
            ludzie przejawiaja niekiedy brak elementarnego rozeznania przyczyn i skutkow.
            • london_in_use Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 23:29
              Kurczę, tak, potrafię to sobie wyobrazić.

              Sęk w tym, że rozstaliśmy się w przyjaźni z klasą i nadal bardzo się szanując, i
              chyba do końca będę twierdzić, że żadne różnice między nami nie miały wpływu na
              nasze rozstanie.

              Nigdy nie starałam się go zmienić, bo wiedziałam, że to nic nie da. On także
              uważał, że mam prawo żyć jak chce.

              Szacunek, tolerancja, brak kompleksów i ogromna dawka poczucia humoru - to chyba
              najlepsza recepta na taki pozornie 'niedobrany' związek. Oczywiście nie jest
              łatwo osiągnąc stan takiej calkowitej akceptacji partnera.

              Naprawde wsrod Waszych znajomych par nie ma takich ludzi?? Gdzie on po zawodówce
              a ona dr przed nazwiskiem? Gdzie ona fleja jakich malo, a on kompulsywny pedant?
              Ona piekna i powabna a on nadwaga i kartoflany nochal? Mozna mnozyc takie przyklady!
              • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 29.01.09, 12:50
                No to jestes niezwykle tolerancyjna osoba. Takie zwiazki o jakich piszesz to
                rzadkosc, ale wierze ze sie zdarzaja.
      • plisowanka do london_in_use 28.01.09, 14:36
        Nie powiedziałabym, że jesteś inteligentna, skoro wartość mężczyzn oceniasz przez pryzmat swoich szpilek. Żałosna jesteś.
        • baba67 Re: do london_in_use 28.01.09, 19:48
          Nie masz poczucia humoru?
          • london_in_use Re: do london_in_use 28.01.09, 23:18
            Ha, a to dobre.

            Przeczytaj ze zrozumieniem. Napisałam DOKłADNIE coś przeciwnego.
    • titta Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 12:02
      Bywa, ze omijam szerokim lukiem "facetow z wysokiej polki" jak
      mowisz - tych "swietnie unranych, swietnie wygladajacych", nie dla
      tego, ze "na mnie by nie spojrzeli", tylko dlatego, ze nie sa mnie
      warci. Pewnie tez kieruje sie stereotypami ale w wiekszosci to
      rozpieszczeni egoisci, ktorzy nigdy nie nauczyli sie, ze relacja z
      drugim czlowiekiem wymaga wysilku. Sa wyjatki, oczywiscie...
      • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 12:14
        Nie zgadzam sie z Toba, choc byc moze procent takich zapatrzonych i
        rozwydrzonych jest nieco wyzszy. Ale tylko nieco.
    • naprawdetrzezwy Z czego? Z poza czego? 28.01.09, 12:07
      "z "zza wysokiej połki""

      Albo z, albo z za.


      (jak to było o kobietach nie wiedzących, czego chcą?)
      • clepsydra Re: Z czego? Z poza czego? 28.01.09, 13:17
        Dla mnie kazda kobieta jest osiagalna, tylko musi wystarczajaco duzo wypic.
        • empeczy Re: Z czego? Z poza czego? 28.01.09, 23:48
          to słabo,ziomek.
    • marsvin Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 13:14
      A ja powiem, jak to wygląda "z drugiej strony", tzn. z męskiego punktu widzenia.
      Dwa związki, dwie wypowiedzi, i moja reakcja.

      1. "Ja pewnie już ciebie nie interesuję."

      Biorąc pod uwagę to, że większość twoich wypowiedzi oscyluje wokół tematu "ja
      pewnie jestem nieatrakcyjna" - wygląda na to, że już mnie nie interesujesz.

      2. "Kasia na pewno była ciekawsza ode mnie."

      Tak, bo się tyle nad sobą nie użalała.

      Wniosek, jaki z tego wyciągam, jest tylko jeden: "górna" i "dolna" półka to nie
      status życiowy danego człowieka (pieniądze, mieszkanie, praca, znajomi), tylko
      jego samoocena. I jeśli osoba myśląca "jestem beznadziejny/a, nikt mnie nie
      zechce" spotka osobę pewną siebie, to raczej małe są szanse, żeby wyniknęło z
      tego coś dobrego. To, żeby osoba "lepsza" w takim związku zaczęła czuć się
      sfrustrowana i znudzona, jest tylko kwestią czasu. No chyba, że ta "gorsza"
      dozna jakiejś cudownej przemiany osobowości, ale takie rzeczy to tylko w Erze...
      • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 13:21
        Na pewno wysoka samoocena jest jednym z elementow polkowana ale nie jedynym. To
        nie jest tak ze jesli skoncze zawodowke, wygladam jak Jola Rutowicz, pracuje na
        kasie i mam wysoka samoocene to przy tejrze kasie poznam jakiegos manago a
        apartamentem mercem i innymi wypasami i on sie we mnie zakocha bo ja jestem
        pewna siebie. To jeden z wielu czynnikow.Oczywiscie bardzo szanuje panie
        pracujace przy kasie-jest to praca ciezka i spolecznie uzyteczna, jala Rutowicz
        tez moze sie podobac, ale ...no wlasnie.
        • baba67 tejze nt 28.01.09, 13:23

        • wiloughby Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 15:27
          proszę Cię, nie dawaj przykładów wyrostków medialnych, bo to nie ma sensu. za
          dużo oglądasz lichej telewizji i być może dlatego czasem bredzisz. pewność
          siebie to jest coś dostrzegalnego, co czyni człowieka atrakcyjnym pomimo jego
          wszelkich innych wad i zalet. więc nawet jeśli ten menago się w Tobie nie
          zakocha (bo może tracisz przy bliższym poznaniu, bez względu na swoją urodę i
          pieniądze), to na pewno zwróci na Ciebie uwagę.
          • baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 19:33
            Po pierwsze-mam juz meza i zaden menago nie jest mi do niczego potrzebny
            Po drugie-nie musze ogladac zadnej telewizji, wystarczy zrocis zakupy w
            dowolnym markecie gdzie przy kasie sa rozne pisemka.
            po trzecie w koncu-Tobie tej pewnosci bardzo brakuje najwidocvzniej skoro
            atakujesz mnie w tak prymitywny sposob tylko dlatego ze moje neutralnie
            wyrazone zdanie rozni sie od Twojego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja