jurek.powiatowy Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 13:19 Przede wszystkim odbija się tu brak pewności siebie, wynikający z nadmiernych kompleksów lub złych przeżyć (np. bycie DDRR lub DDA). Osoba taka, zawsze będzie uważała się za gorszą i to nie tylko na płaszczyźnie damsko-męskiej ale także i w innych sferach życia. Wymaga interwencji specjalisty. Odpowiedz Link Zgłoś
stara-a-naiwna Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 15:23 Wygląd zewnętrzny to też czyste paznokcie, schludne ubranie, (za) dbanie o siebie. I tek samo nie atrakcyjne są kobiety nie zaradne życiowo jak mężczyźni (samotna trzydziesto+kilku letnia kobieta mieszkająca z rodzicami, nie myśląca żeby się usamodzielnić podpada pod starą pannę a nie pod singla) Odpowiedz Link Zgłoś
bertrada Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 17:52 Ja to mam odwrotnie. Co widzę jakiegoś faceta, to myślę: 'Ale młot'. Nawet jak jest księciem z bajki. Nie ma ludzi doskonałych, a zwłaszcza facetów doskonałych. Każdy ma jakąś dyskwalifikującą i obciachową wadę. Odpowiedz Link Zgłoś
pinokkio Ja nim jestem 28.01.09, 17:59 Facet zza wysokiej półki to ja. Prześladuje mnie ostatnio swymi awansami sąsiadka mieszkająca w budynku vis a vis. Nawet niestara, ale szpetna i głupia jak siedem nieszczęść. Najczęściej dopada mnie w osiedlowym supermarkecie podczas zakupów. Kiedy więc widzę ją jak tam wchodzi, a ja już jestem w środku, to chowam sie za jakąś półkę, by mnie nie zobaczyła. Półka musi byc wysoka, bo ja jestem wysoki i zza niskiej byłoby mnie widać. Tak więc jestem facetem zza wysokiej półki. Odpowiedz Link Zgłoś
1stanczyk Brawo pinokkio:duzo juz sie smialem ale Twoj numer 28.01.09, 23:57 jest doskonaly! Odpowiedz Link Zgłoś
l005 Półkowanie odzwierciedla kompleksy .... 28.01.09, 18:29 .... i nie wiele więcej. Ludzie u których kompleksy nie odgrywają zasadniczej roli wiedzą że relacje mają wiele skomplikowanych szczegółów. Wiele z tych detali jest trudne do zdefiniowania i określa się je ogólnie jako "chemia". Do tego pojęcie "półki" jest w tym wypadku wielce subiektywne i różni ludzie będą kwalifikowali różnych ludzi na różnych półkach. Są ludzie z którymi czujemy się po prostu dobrze, czasem od pierwszej chwili, i to powinno być kryterium wyboru. Oczywiście, trzymajmy się z dala od patologii ale ta jest łatwa od zdefiniowania, choć w przypadku "półkowania" i w tu można popełnić błąd. Odpowiedz Link Zgłoś
emikal10 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 19:45 Rzeczywiscie, coś może byc w tym rozumowaniu, ale często moze nas takie myslenie "zwodzić" i nie próbujemy sie zblizyc nawet do osoby u ktorej wg nas samych nie mamy szans, natomiast prawda moze byc calkiem inna. Taki przyklad z zycia. Kiedys poznalem na jakichs wakacjach na Mazurach rodzenstwo-blizniakow (chlopak i dziewczyna),mialem wtedy jakos 18 lat. Dziewczyna byla bardzo ladna i od razu mi sie spodobala, w ogole podobala sie wszystkim facetom w tamtym towarzystwie, wiec od razu pomyslalem ze ma juz jakiegos super macho, ktory ja adoruje i dalem sobie spokoj z podrywem, bo "na mnie pewnie by nawet nie spojrzala". Po kilku dniach skumplowalem sie z bratem-blizniakiem tej dziewczyny i w przyplywie szczerosci (przy piwie;) powiedzialem mu, ze bardzo podoba mi sie jego siostra,a on mnie pyta to dlaczego jej nie podrywam, wiec opowiedzialem mu o moich watpliwosciach zwiazanych z moimi szansami, a on na to ze wlasnie wszyscy jej potencjalni faceci mysla, ze taka fajna dziewczyna to musi juz miec jakiegos ksiecia z bajki i nikt nawet nie probuje sie do niej zblizyc. Paradoks polegal na tym,ze ona wlasnie byla wolna i tylko czekala na podryw, i skromnie powiem, ze dalsza czesc wakacji byla dla mnie bardzo udana:P Moral z tej historii taki: POZORY BARDZO CZESTO MYLA!!! Odpowiedz Link Zgłoś
plisowanka Jesteście ograniczeni 28.01.09, 19:49 Po pierwsze, zamiast cierpieć, że osoba, która nas interesuje jest zbyt wysoko w hierarchii społecznej, weźcie się za siebie i sprawcie, że też będziecie do tej wysokiej półki należeli. Półka nie jest dana raz na zawsze, są spektakularne wzloty i spektakularne upadki. Po drugie, półki nie ocenia się jednowymiarowo. Co to znaczy "dobra praca"? Chodzi o jej charakter czy o wynagrodzenie? Kto jest lepszy: przedstawiciel handlowy zarabiający 10 tys. czy asystent na uczelni zarabiający 2 tys.? Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: Jesteście ograniczeni 28.01.09, 20:02 Ja slyszalam ze w przyszlym sezonie wroca plisy co mnie bardzo cieszy , masz szanse wziac sie do roboty, zrobic biznes, zmienic polke o trzy polki, moze przestaniesz ludzi obrazac bez zdania racji. Kto tu specyfikuje ? Nie jest oczywisce ze polka jest wypadkowa kilkunastu co najmniej cech z ktorych kasa, a wiec zarobki nie sa dla wiekszosci najwazniejsze? Ograniczony to jest ktos kto nie rozumie co czyta. Odpowiedz Link Zgłoś
niespodziana Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 19:56 kolega powiedzial za wysokie schody na moje nogi Odpowiedz Link Zgłoś
majagnieszka Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 20:42 A ja Ci powiem z perspektywy mojego kolegi/przyjaciela, ktory wlasnie sie zalił, ze mimo ze jest atrakcyjny pod roznymi wzgledami (skromny tez jest :P) to wlasnie ma problemy, bo kobiety go postrzegaja jako "nieosiagalnego", raczej traktuja jak kumpla :) Mimo, ze sama znajac go osobiscie przez wiele lat, wiem ze jest bardzo otwarty i przyjacielsko nastawiony do ludzi, swiata. I tak zle i tak niedobrze :) Odpowiedz Link Zgłoś
mistrzunio80 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 21:46 Ciekawy temat. Pierwsze co mi się nasunęło to to, że ludzie generalnie dobierają się na zasadzie podobnej samooceny i to jest raczej podświadome. Idąc dalej tym tropem można dojść do bardziej ogólnego wniosku, że podobne przyciąga podobne. To jest jedna sprawa. A druga. Wszystko zależy od tego w jaki sposób człowiek myśli o sobie - czy jest pewien, że zasługuje na wszystko co najlepsze w życiu (szczęście, miłość, zdrowie, pieniądze, szacunek, bezpieczeństwo) czy tez nie? Moim zdaniem tutaj tkwi klucz, a to czy otoczenie postrzega tego człowieka za wartościowego czy nie to rzecz wtórna. To w co wierzysz myśląc o sobie staje się prawdą :-). Odpowiedz Link Zgłoś
racheela Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 22:19 heh....bo nie chodzi o to jak wysoko ta półka leży, ale w jakiej szafie i kto ją otworzy;P Odpowiedz Link Zgłoś
lilimarlene1 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 22:14 a cóż on tam robi za tą półką? Odpowiedz Link Zgłoś
swojski_fr_1 Re: facet z "zza wysokiej połki" 28.01.09, 22:29 ale bzdetami sie zajmujesz... niejeden kopciuszek wydybal ( not to say more ) sobie ksiecia niewinna minka i pozyczona sukienka... moze to byl problem w XIX wieku ( patrz Maria Curie-Sklodowska, szurnal ja nadety bogaty polski dupek, ale jaka z tego korzysc ), i to glownie w Polsce... Sa ludzie, ktorych strasznie bierze, gdy w poblizu obiekt ' nieosiagalny '- patrz fanki aktorow, piosenkarzy, czy d-y sportowcow ( Doda )... pomijam juz romanse biurowe czy szpitalne... Jest tez grupa kobiet i mezczyzn, ktorzy dybia na zamezne sztuki z wyzszej polki... eech, ta adrenalina ;-) 'atrakcyjnosc' zmienia sie z wiekiem... sa sztuki fajnie sie starzejace... przy osobnikach ktorzy z czasem kapcieja... stad 'kryzys wieku sredniego' u facetow... z wiekiem sa dojrzalsi, zamozniejsi, rozumieja potrzeby kobiet, sami moga jeszcze zadziwic w lozku i na korcie... a zona...no coz... skora znioszczona sloncem i solarium, rozstepy, zmarszczki, rzadsze wlosy... Wiec nie mysl, ze jak w wieku dwudziestu paru lat jestescie ' podobni pod wzgledem atrakcyjnosci, to masz to zamrozone na wieki. Wazne jest pozniej dbanie o wzajemne bycie atrakcyjnym dla siebie. A w stalym zwiazku po prostu uczucie. Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: facet z "zza wysokiej połki" 29.01.09, 06:04 "Nic dodac,nic ujac"!Sama prawda ! Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: facet z "zza wysokiej połki" 29.01.09, 12:54 No pewnie czlowiek moze sie rozwijac, ksztalcic robic sie coraz atrakcyjniejszy... Ale polki sa, nie ma co udawac . Odpowiedz Link Zgłoś
maniek_ok Re: facet z "zza wysokiej połki" 30.01.09, 10:30 Ja mialem to "z drugiej strony" :) - kiedys zadurzylem sie bez pamieci ;) w pieknej i nieosiagalnej dziewczynie. Dokladnie byla swietna wiolonczelistka. Dzis to zabawne - ale wydaje mi sie ze to wlasnie ze stanowila dla mnie jakis nieosiaglany i odlegly punkt na niebie to zawalilo nasza znajomosc :). Bylem sparalizowany umyslowo, a nawet udalo mi sie na kilka randek umowic. Wtedy wycofalem sie bo stwierdzilem ze "za wysokie progi", dzis widze to bardziej jako moj blad taktyczny - traktowalem ja jak jakies bostwo z innego nieznanego mi swiata, a z bostwem to trudno normalnie zyc i normalnie je traktowac. A dzis jestem pewny ze gdybym postepowal jak z normalna dziewczyna to moze bylby z tej maki jakis chleb :). A co do tego "dobierania" sie - to mysle ze to nie jest takie proste. Wiekszosc udanych zwiazkow ma jakies swoje wlasne sciezki i im wiecej "regul" tym gorzej to wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś