Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci?

13.01.09, 14:43
Witam drogie forumowiczki! :)

Moj watek nie jest pilny ani dramatyczny, ale tak ostatnio sobie
troche rozmyslam i ciekawam jestem Waszych opinii. Jestem z moim
chlopakiem od 1.5 roku i jak kazda para, mamy lepsze i gorsze dni,
ale ogolnie kochamy sie i jest nam ze soba dobrze. Dosyc czesto w
naszych rozmowach pojawia sie temat slubow i dzieci, wiec wiem, ze
on na pewno widzi i jedno i drugie w swojej przyszlosci. Nigdy
jednak nie rozmawiamy na te tematy w kontekscie naszego zwiazku i ja
zaczynam myslec, ze chcialabym poznac jego horyzont czasowy
    • nawrotka1 Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 14:59
      Dosyc czesto w
      > naszych rozmowach pojawia sie temat slubow i dzieci, wiec wiem, ze
      > on na pewno widzi i jedno i drugie w swojej przyszlosci. Nigdy
      > jednak nie rozmawiamy na te tematy w kontekscie naszego zwiazku i ja
      > zaczynam myslec, ze chcialabym poznac jego horyzont czasowy
      • aparatka1981 Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 15:02
        Dobre pytanie. Nie, nie mowi o slubie czy dzieciach ze mna.
        Rozmawiamy ogolnie, ze chcemy slubu i dzieci w swoim zyciu, ale jak
        napisalam wczesniej, nigdy w kontekscie naszego zwiazku. Wiec
        dlatego chcialabym porozmawiac o tym, ale z drugiej strony nie
        komfortowo czuje sie poruszajac takie tematy.
        • madai Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 15:20
          ja z moim facetem rozmawialam na ten temat - jakos tak na luzie,
          spytalam, czy traktuje mnie powaznie i jak on widzi nasz zwiazek.
          Odpowiedzial, ze traktuje mnie powaznie, nie chce zadnych zmian i,
          ze w przyszlosci, za kilka lat na pewno chcialby zalozyc rodzine,
          ale jeszcze nie teraz.
    • anaisanais Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 15:16
      jesli to dla ciebie wazne do oczywiscie ze rozmawiac
      ja tez uwazam ze to raczej facet powinien ale coz...
      moj tez jakos nie specjalnie cos wspominal; przy okazji slubu
      siostry cos zaczelam przebakiwac a on robil uniki,
      wszelkie "dziecinne" aluzje typu oh jaki ladny piersionek napotykaly
      na grymas.
      no to go wsprost przy kolacji spytalam czy on widzi bardziej powazna
      przyszlosc dla tego zwiazku i zakladanie rodziny, powiedzial ze tak,
      ale potrzebuje wiecej czasu. co do dziecka tez ze ok, ale tez ze
      wiecej czasu.
      wiecej go nie naciskam, uwazam ze to wystarczy - on wie ze to jest
      dla mnie wazne, wiec jedyne co moge zrobic to poczekac na jego
      readyness.
      tak ze moj sposob delikatny nie byl zbyt, ale delikatne nie
      napotkaly sie z odzewem, co do zrzedzenia to nie radze, sama nie
      chcialabys chyba?
      • nawrotka1 Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 15:20

        Kolejność zadawania pytań jest następująca:
        najpierw "czy w ogóle?"
        dopiero potem "kiedy?"
        :)))


        ------
        zmieniłam nick - nawrocona5 :)
        • aparatka1981 Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 15:25
          Masz racje i dokladnie o te obydwa pytania mi chodzi. Nie wiem
          tylko, czy jest sposob na delikatne poruszenie tych pytan, czy
          lepiej czekac i zobaczyc, co bedzie. Bo jak facet bedzie to czul i
          bedzie gotowy, to sam podniesie temat.
          • anaisanais Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 15:29
            >Bo jak facet bedzie to czul i
            > bedzie gotowy, to sam podniesie temat

            nie do konca. moze myslec ze pani sie stan podoba, bo jakby nie to
            powiedzialaby
          • c_n Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 17:13
            aparatka1981 napisała:

            Bo jak facet bedzie to czul i
            > bedzie gotowy, to sam podniesie temat.

            życzę, żebyś się doczekała.
            • jane-bond007 Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 17:21
              doczeka się, mnie wczesniej zalezało tak jak zalozycielce watku i
              myslalam o tym i marzylam a teraz po 4 latach mój sie nakrecil i juz
              natychmiast ma byc slub... no a mnie sie teraz podoba na kocia
              lape... :P
    • aparatka1981 Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 18:49
      Jezeli juz, to jak Wy poruszalyscie ten temat? Czy jest sposob, by
      zadac to pytanie i postawic faceta pod murem? Czy jest sposob, by
      zrobic to na tyle dyplomatycznie, ze nawet nie idealna odpowiedz z
      jego strony, nie sprawi nam oczywistej przykrosci?
      • mona817 Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 18:59
        Wszystko zalezy od stazu zwiazkowego, stopnia zaangazowania i
        charakteru obojga...
        Jednemu wystarczy zaugerowac i powie, co mu chodzi po glowie, z
        innego nic nie wydusisz.
        Mozna powiedziec "Kotku, widzialam fajna dzialke, moze bysmy sobie
        kupili?" I zaczac rozmowe od strony "czy jestesmy gotowi na taki
        krok, bo wiemy, ze bedziemy razem na zawsze"...
        Nie ma reguly.
      • aparatka1981 Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 19:27
        Przejezyczylam sie. Jak zadac to pytanie i NIE postawic faceta pod
        murem? ;)
      • panismok Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 21:46
        Chyba najlepiej użyć poczucia humoru :-) Jeśli pan jest zainteresowany, na pewno wykorzysta okazję, żeby to powiedzieć. Może sam by nie wiedział, jak zagaić...
        Jak nie zainteresowany, to też nie powinno się skończyć grobowym milczeniem - ot, dowcipu nie zrozumiał.
        U nas zachętą do aluzji jest fakt, że nosimy "towarzyskie" pseudonimy Smok i Smoczyca, od ładnych paru lat. Zawsze można coś napomknąć o ratowaniu ginącego gatunku na przykład, czy budowaniu gniazda ew. urządzaniu jaskini.
        :-)
    • winomusujace Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 19:50
      A ile macie lat? Mieszkacie ze sobą ? Macie pracę?

      Z moim mężem temat wypłynął dość spotnanicznie, po zamieszkaniu
      razem, mając już swoje lata , prace, mieszkanie takie tam powiedział
      kiedyś że chciałby się ze mną zestarzeć. Była to dla mnie dość jasna
      deklaracja, ja oczywiśćie powiedziałam że też. I z taką wiedzą
      żyliśmy sobie spokojnie dalej, po jakimś czasie oświadczył mi się,
      ale wcześniej rozmawialiśmy parę razy o naszym podejściu do
      instytucji mał + oczywiście wiedział że "kosza" nie dostanie. Rok po
      oświadczynach wzieliśmy ślub - a przygotowania zaczeliśmy zaraz po
      zaręczynach, pewno byłby szybciej gdyby nie to że akurat chcieliśmy
      mieć podróż poślubną w konkretnym miesiącu (najlepsza pogoda do
      podróży do miejsca które sobie wymyśliliśmy)


      O dzieciach zaczeliśmy rozmawiać mniej więcej w tym samym czasie,
      nie precyzując terminu, ale precyzując stanowisko. Termin w sumie
      dalej nie wyznaczony, mąż jako że parę lat starszy już by chciał,
      czeka aż ja się namyślę, ja powoli dojrzewam :)
      • aparatka1981 Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 14.01.09, 10:54
        Ja mam 27 lat, on 30. Nie mieszkamy ze soba, ale zdecydowanie
        pomieszkujemy (weekendy razem u niego lub u mnie, tak samo kilka
        razy w tygodniu). Obydwoje mamy prace, ale obydwoje szukamy teraz
        czegos nowego, bo chcemy przeprowadzic sie do innego miasta.
    • rosa_de_vratislavia Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 22:07

      > Czy moze lepiej zapomniec o temat, skupic sie na sobie i czekac co
      > los przyniesie?

      Trudne pytanie, bo każdy związek jest inny.
      Jednak mam wrażenie,że jeśli mężczyzna jest naprawdę zakochany i
      naprawdę traktuje kobietę poważnie i naprawdę chcę z nią być...to
      nie zwleka, tylko deklaruje swoje intencje, bo boi się,żeby wybranka
      się nie znudziła i nie odwróciła na pięcie.

      Takie manewry i uniki typu "chciałby bardzo z Tobą być ale nie
      jestem gotowy" dla mnie znaczą "jest ok, ale się nie angażuję na
      100%, bo może się trafi coś lepszego".
      >
      • winomusujace Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 22:34
        popieram :)
      • anaisanais Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 23:06
        Takie manewry i uniki typu "chciałby bardzo z Tobą być ale nie
        jestem gotowy" dla mnie znaczą "jest ok, ale się nie angażuję na
        100%, bo może się trafi coś lepszego".
        >

        e, tam, bzdurki
        • panismok Chyba nie bzdurki jednak... 14.01.09, 06:57
          Spośród znanych mi "niegotowych" żaden jeszcze nie "dojrzał", a niektórzy już
          grubo po 30 i w związkach dłuższych niż 3 lata.
          Ci, co się mieli zdecydować, zrobili to znacznie szybciej.

          Jeśli facet gotowy jest na mieszkanie z kobietą, wspólne utrzymywanie się,
          dopuszcza myśl o dziecku - to czemu na małżeństwo "niegotowy"?
          Logika wskazuje, że boi się związku na całe życie, boi się złożyć taką
          deklaracje i nie jest pewny swojej woli i uczuć. Owszem, można być niepewnym na
          etapie randkowania, gdy się partnerki jeszcze nie zna. Ale po 2 czy 3 letnim
          wspólnym mieszkaniu? Co mu przeszkadza?

          Kobieta może to odebrać w ten sposób: "do pomieszkiwania jestem dobra, ale jako
          żony on mnie nie chce". I to często bywa prawdą - facet albo nie uważa jej za
          partnerkę na całe życie, albo przysłowiowych "jaj" nie ma.

          I nie wiadomo, czy się taki przełamie i kiedy... Moja koleżanka czeka już szósty
          rok, ona ma 32 lata, marzy o dziecku (choć nie za wszelką cenę). Naprawdę trudna
          sytuacja.
          • anaisanais Re: Chyba nie bzdurki jednak... 14.01.09, 09:39
            moj post odnosil sie do kategorycznego stwierdzenia rosy.
            ja mieszkam z misiem, okolo roku i sama mysle o malzenstwie i chce z
            nim byc ale tez nie jestem gotowa.
            i co? ze szukam lepszego, bzdura. wcale sie zwiazku na cale zycie
            nie boje, a jestem pewna swoich uczuc. i tak samo moze to dotycznyc
            mezczyzny.

            nie kazdy zwiazek i czlowiek jest taki sam; nie lubie takiego
            generalizowania;
            a co do tych sytuacji ktore opisalas - tak twoja kolezanka ma prawo
            czuc sie zle, jesli on wie i jest swiadom jej pragnien i nie
            uwzglednia ich - to nie rokuje dobrze dla tego zwiazku.
            • panismok Re: Chyba nie bzdurki jednak... 14.01.09, 09:53
              Przecież napisałam, że decydujący jest CZAS. Rok to niedługo, no
              chyba że wcześniej para się np.7 lat spotykała.
              Jak ktoś po roku czy pół niegotowy, to się przecież nie dziwię -
              moje spostrzeżenia dotyczą takich z dłuższym stażem.
              I specjalnie napisałam o uczuciach I WOLI, bo tego pierwszego
              niespecjalnie możemy być pewni.
          • zofjawu Re: Chyba nie bzdurki jednak... 15.01.09, 09:26
            no niestety, choć bardzo mi to nie w smak, to muszę się zgodzić.
            Jestem z Nim cztery lata, mieszkamy razem, mamy prace, radzimy
            sobie, jest ok. Jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni z życia.
            Przed wspólnym zamieszkaniem on wprost zasypywał mnie planami na
            przyszłość, ślub, dzieci.
            Po przeprowadzce temat przycichł, a kiedy coś tam napomknęłam, to
            dowiedziałam się, że "on nie jest gotowy, ale kiedyś na pewno!".

            Tylko cholera, co to znaczy KIEDYŚ?
    • mocne_zwarcie Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 13.01.09, 23:26
      A Ty co czujesz? Chciałabyś ułożyć sobie z nim życie? Jeśli tak, to powiedz mu
      to i jego zapytaj :) Zaznacz przy tym, że na nic nie nalegasz i macie na to
      jeszcze czas ;)
    • saraisa Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 14.01.09, 23:25
      Jeśli masz ochotę go zapytać, to zrób to :)
      Moim zdaniem ostatnio kobiety za bardzo się zastanawiają, o co mogą faceta zapytać, a o co nie, bo się jeszcze biedaczek wystraszy - postępują z facetami, jak z jajkiem, a im to odpowiada! A tak nie powinno być! :>
      Faceci powinny się przyzwyczajać, że dla babek ważne jest, "gdzie ich związek zmierza", a właśnie rozmowy na temat związku będą do tego dobrym przyczynkiem. A w ogóle należy bawić się w związku, nie traktować tego zbyt poważnie, czyli rozmawiać o tym, o czym masz ochotę! :) Tak uważam.
      Kiedyś miałam fazę, że na I spotkaniu pytałam faceta, co by zrobił, gdyby "wpadł" z nowo poznaną dziewczyną - nie było to powiedziane jasno, ale w jakimś tam sensie chodziło o mnie. Facet zazwyczaj wił się jak piskosz, ale z zebranych odpowiedzi można by stworzyć zabawny portret psychologiczny współczesnego mężczyzny... ;) Np.
      - eee, nie wiem, czy bylibyśmy razem, ale na pewno starałbym się jej pomagać (taa)
      - zostawiłbym ją (brawa za szczerość...)
      - eee, pewnie byśmy wzięli ślub
      Itd. Ogólnie miałam kupę śmiechu z wysłuchiwaniem tłumaczeń facetów. :) Moim zdaniem na tym polega poznawanie się (nawet po 1,5 roku związku, jak u Ciebie), że warto ze sobą rozmawiać, choćby o wyimaginowanych problemach. I podchodźcie do tego z humorem!
      • mijo81 Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 16.01.09, 21:17
        Gadać to sobie można i zadawać pytania "co by było gdyby"...ale
        prawda okazuje się dopiero w praniu
    • ind-ja Re: Rozmawiac, czy nie rozmawiac o przyszlosci? 16.01.09, 23:11
      zapytaj wprost,powiedz,ze chcesz wiedzie na czym stoisz.jest to dla ciebie
      wazne,poniewaz zaanagzowalas sie w ten zwiazek i nie masz ochoty na zabawe " w
      dom".wsio
Inne wątki na temat:
Pełna wersja