Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://///////////////

15.01.09, 16:01
Mamy 7-miesięcznego synka. Od początku robiłam wszystko, żeby mąż był
zadowolony. Pomimo nawału pracy przy dziecku, miałam czas na robienie sałatek
do pracy, pieczenie ciast, gotowanie codziennie innego obiadku, a
on??????????!!!!!!!!!!! Ma to w d.... Nie rozumie, że ja czasem chcę pogadać i
że mam jeszcze tą cholerną burzę hormonów i wściekam się o bzdury. Ostatnio
jednak przegiął. Powiedział, że wkurza go to, że organizuję jego czas, że
wydzwaniam za nim... kur..!!!!! Ja wydzwaniam???? Dzwonię tylko i pytam:
kochanie wracasz już z pracy? bo chcę wstawić ziemniaczki, albo zwyczajnie
proszę go, żeby ze mną posiedział i pogadał. Czy ja robię coś źle? Czy mam go
porządnie w łeb trzasnąć? Panowie i panie wypowiadajcie się. Kto tu ma rację?
Zabić czy tylko lekko uszkodzić tego mojego chopa? A może to on powinien mnie
pogonić?
    • ursz-ulka Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 16:04
      Zajmij sie więc na jakiś czas tylko sobą i dzieckiem, może on tego
      chce? Skoro mówi że organizujesz mu czas, to nie organizuj mu nic.
      Niech przyjedzie i zastanie zimny obiad i sobie grzeje.
      • alajna85 Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 16:09
        Zimny obiad? w ogóle żadnego obiadu!! Niech się sam rządzi, jak mu cos nie
        pasuje. Ja przestaniesz mu gotować, prać, sprzątać, zobaczy, że to wszystko samo
        się nie robi!!! Jeśli facet nie docenia pracy kobiety w domu, to na nią nie
        zasługuje!
        • sibeliuss Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 18:35
          Bingo.
    • looneczka Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 16:05
      Czy ja robię coś źle?
      tak, jesteś za dobra. faceci tego nie doceniają.
    • kitek_maly Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 16:09

      > Kto tu ma rację?

      Hę?
    • ursz-ulka Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 16:11
      A może to on powinien mnie
      > pogonić?

      że co? z dzieckiem cię pogonić? szanuj sie kobieto!
      • sibeliuss Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 18:35
        Ona ma z tym chyba problem.
    • mahadeva Faceta trzeba trzymac krotko! 15.01.09, 16:11
      Owszem trzeba byc dla niego milym, ale nie mozna pozwolic sie zle
      traktowac! Faceci maja to byc mile zabawki!
      • sibeliuss Re: Faceta trzeba trzymac krotko! 15.01.09, 18:34
        Trzymać krótko i ssać jak najczęsciej, ale to juz ktoś kiedyś
        powiedział.
      • iberia.pl Faceta trzeba trzymac krotko!-napisał ten co sam 15.01.09, 19:21
        ma z tym problem:-DDD
        • szalona.manuela Re: Faceta trzeba trzymac krotko!-napisał ten co 15.01.09, 20:16
          jesteś nudnaaaa do wyrzygania iberio
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 16:13
      Co do jednego masz rację na pewno.
      Masz cholerną burzę hormonów i wściekasz się sama nie wiesz o co.

      Proponuję na bardzo, ale to bardzo spokojnie przemyśleć co cię wkurza i postarać
      się to zmienić. Tak na oko podejrzewam że powinnaś mocno wyluzować z obsługą
      męża. Jest całkiem prawdopodobne że on WCALE TEGO NIE CHCE. A takie "poświęcanie
      się", a następnie wypominanie tego "poświęcenia" mężowi to tradycyjny i typowy
      atrybut Matki-Polki.

      Proponuję to zmienić.
      • rosa_de_vratislavia Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 16:34
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > Tak na oko podejrzewam że powinnaś mocno wyluzować z obsługą
        > męża. Jest całkiem prawdopodobne że on WCALE TEGO NIE CHCE. A
        takie "poświęcanie
        > się", a następnie wypominanie tego "poświęcenia" mężowi to
        tradycyjny i typowy atrybut Matki-Polki.

        Pięknie i krótko powiedziane.
        U mnie taka totalna obsługa i notoryczne podtykanie pod nos
        rodziłoby agresję (spowodowaną pewnie lekkim poczuciem winy, że JA
        nic nie robię).



    • mary_an Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 16:14
      Zrob mu przyklad tego, jak bedzie wygladalo jego zycie niezorganizowane. Zadnego
      obiadku, prania, telefonow, zainteresowania. Zostaw z nim dziecko i wyjdz z
      kolezankami do kina czy cos. Tak przez tydzien, zeby do niego dotarlo. Ja tak
      robie mojemu facetowi raz po raz jak sie zapedzi i wystarcza na minimum pol roku :)
    • rosa_de_vratislavia Wyluzuj dziewczyno! 15.01.09, 16:29
      pychu napisała:

      > Mamy 7-miesięcznego synka. Od początku robiłam wszystko, żeby mąż
      był
      > zadowolony.

      Kiedy urodziłam dziecko, robiłam wszystko, by być zadowoloną -
      podczas długich spacerów brzuchem pchałam wózek,(a w rękach
      ksiązka/gazeta), w domu gotowałam jakś zupę, czasem odkurzyłam i
      nastawiłam pranie.
      Kiedy mąż wracał z pracy, witałam go z radością, czekałam aż włoży
      zakupy do lodówki, częstowałam zupą a następnie wręczałam młodą,żeby
      też miał przyjemność obcowania z dzieckiem.
      Kiedy dziecko miało 9 miesięcy, zapisałam się na weekendowe studia
      podyplomowe,żeby sobie nieco urozmaicić urlop wychowawczy, a mężowi
      dać szansę na całkowitą integrację z córką (studia poza miejscem
      zamieszkania). Dzwoniłam raz dziennie,z uprzejmości, spytć, co
      słychać:)

      Wyluzuj, nie bądź "perfect housewife", bo wtedy podswiadomie
      oczekujesz zachwytów i podziwu dla Twej wspaniałej działaności
      domowej i jesteś zdruzgotana brakiem aplauzu, a kwestia pory
      nastawienia ziemniaków urasta do rangi konfliktu gazowego na
      Ukrainie.
      Nastaw ziemniaki jak wróci. Albo on nastawi. Gotują się pół
      godziny,ale dom to nie restauracja, gdzie posiłek wjeżdża na stół
      prawie po przekroczeniu progu.
      Sałatki zróbice wspólnie - przy wieczornym siekaniu składników gada
      się wesoło i bez przymusu. Podobnie przy wieszaniu wypranych
      kaftaników i śpiochów.
      Też by mnie szlag trafił, gdyby mąż się dopytywał, kiedy wracam, bo
      nastawia ziemniaki. Czułabym się kontrolowana.
      • pychu Re: Wyluzuj dziewczyno! 15.01.09, 16:34
        Macie rację!!! Tak od dzisiaj zacznę działać. Krótko i na temat i nie będę może
        wtedy czuła się jak Hela z kabaretu "Koń Polski" Ha ha ha ha :) Dzięki i
        pozdrawiam!!!!!!!!!!!!! Jutro ma na obiad ..... hm....pyzy z marketu. Jak sobie
        kupi oczywiście:)))))))
        • rosa_de_vratislavia Re: Wyluzuj dziewczyno! 15.01.09, 16:38
          pychu napisała:

          > Jutro ma na obiad ..... hm....pyzy z marketu. Jak sobie
          > kupi oczywiście:)))))))

          Bez przesady. Nie masz "tresować " męża i pokazywac, jak to mu źle
          bez Twoich obiadów, których nie doceniał...
          Zarzuć zupkę mrozoną warzywną z Horteksu z makaronem albo
          inne "warzywa na patelnię" ze smażona piersią z kurczaka. T 10 minut
          oroboty. I razem z dzieckiem wyjdźcie na miły spacerek, nawet jak
          będzie ciemno.
          • ursz-ulka Re: Wyluzuj dziewczyno! 15.01.09, 16:40
            Dokładnie, nie popadaj w paranoję, coś zrób - też dla siebie, a jak
            on przyjdzie, to niech sam sobie poodgrzewa i ponadkłada.
          • marzeka1 Re: Wyluzuj dziewczyno! 15.01.09, 16:41
            Ale dlaczego sprowadziłaś się do takiej roli??? też mam dzieci, ale zostanie
            perfekcyjną panią domu wykańcza na dłuższą metę chyba każdego normalnego faceta.
            On może nie chce służącej, praczki, kucharki, mamuśki, ale kobietę, z którą
            będzie mógł normalnie pogadać, która nie zamknie się w szczęśliwości 4 ścian domu.
        • sumer-time Re: Wyluzuj dziewczyno! 15.01.09, 16:39
          napisz za jakiś czas jak Ci idzie wprowadzanie reform :)
          • pychu Re: Wyluzuj dziewczyno! 15.01.09, 16:43
            Odezwę się napewno;) Chyba, że mój mąż pierwszy stworzy wątek pt. POGNĘBIENI
            MĘŻCZYŹNI Z MIZERNYM OBIADEM POD NOSEM:) hi hi
            • smutas13 Re: Wyluzuj dziewczyno! 15.01.09, 18:18
              Słyszałaś powiedzenie, że czasem "można kota zagłaskać na śmierć" ?
              • horpyna4 Re: Wyluzuj dziewczyno! 15.01.09, 18:21
                He, he, to samo właśnie chciałam napisać...
                I wcale się nie dziwię, że małżonek nie zdzierżył.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Wyluzuj dziewczyno! 15.01.09, 18:43
          Chyba nie do końca zrozumiałaś co to znaczy "wyluzować".
          To nie znaczy działać krótko i na temat, a w ramach "nauczki" kazać mężowi jeść
          pyzy z marketu.
          Wyluzuj, odpuść, chill out. Raz na obiad mogą być homary, a innym razem chleb
          maczany w jajku. Dom też nie musi być codziennie na błysk wysprzątany.
          Działaj tak abyś czuła się dobrze, bo jak przedobrzysz, to znowu będzie
          narastać w Tobie frustracja że "w domu nic nie zrobione".

    • cytrynka_ltd trzeba było wymagać od razu,a nie jak urodziłaś 15.01.09, 18:29
      dziecko.
      kobiety boją się, że facet je zostawi i nie mówią mu od razu o swoich potrzebach.
      a, on myśli, że fajną ma kobietę, która niczego nie chce, a robi mu loda, lata
      dookoła niego itp.
      nie rób obiadu, ciast, a zajmij się twoim małym dzieckiem.
      niech on zobaczy, że też musi się coś od siebie dać.
    • nawrotka1 Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 18:32
      >Pomimo nawału pracy przy dziecku, miałam czas na robienie sałatek
      do pracy, pieczenie ciast, gotowanie codziennie innego obiadku, a
      on??????????!!!!!!!!!!! Ma to w d....

      >Dzwonię tylko i pytam:
      > kochanie wracasz już z pracy? bo chcę wstawić ziemniaczki,

      Po kiego ..uja robisz to wszystko, a potem wściekasz się , bo on Ciebie nie docenia?
      Przy małym dziecku nie musisz byc Perfekcyjną Panią Domu. Wyluzuj. Może to
      wszystko to nie burza hormonów, tylko efekt stresu i przepracowania.

      1. Dobrymi chęciami piekło wybrukowane - mężowi nic nie będzie, jak po powrocie
      poczeka na ziemniaczki
      2. Perfekcjoniści to dopust boży dla otoczenia i samych siebie




      ------
      zmieniłam nick - nawrocona5 :)
    • sibeliuss Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 18:34
      Jako chłop napiszę - wchodzisz mu w tyłek i robisz z siebie służącą.
      Po co dzwonisz kiedy wyjdzie? To on ma zadzwonić.
      Bierzesz baty za głupotę i dobre serce.
    • ania.silenter Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 18:58
      Bosz, jak moje córki były niemowlakami to często mój mąż gotował obiad albo ja
      gotowałam a on zajmował się dziećmi.
      Halo, kobieto - średniowiecze dawno się skończyło!
    • kamyk-zielony Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 19:06
      Ziemniaczki????? Matkujesz i dziecku i mężowi, a to bardzo źle. Obiad gotuj i
      jedz, wówczas gdy Ty i małe jesteście głodni, a nie wówczas kiedy pan i władca
      wróci z pracy. Patriarchalny model rodziny nie jest już trendy.
      • 83kimi Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 19:26
        Dokładnie tak.
        Pozwól, by Twój mąż miał się szansę wykazać. I jak będziesz się
        mniej narabiać, to będziesz w lepszym humorze. Ciasto można kupić w
        cukierni.
    • zimowowkolo Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 19:26
      Znasz powiedzenie "nadgorlowosc jest gorsza od faszyzmu"?
      Skoro maz nie docenia twojej troski o niego, na twoim miejscu
      dalabym sobie spokoj z obiadkami na czas. Ugotuj obiad za dnia, a
      maz jak przyjdzie z pracy to niech sie obsluzy sam w kuchni.
      Po czasie jak mu sie znudza odgrzewane obiady, to doceni twoj trud i
      troske o niego. Facetow ciezko zrozumiec.
    • li_lah Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 15.01.09, 21:36
      oj kobieto.... brak slow i tyle, nie dosc ze zapieprzasz przy dziecku to jeszcze
      obslugujesz doroslego sprawnego mezczyzne. a niech sobie wroci z pracy i sam
      zrobi obiad, posprzata, poprasuje, zrobi salatke, kanapki do pracy sam. SAM?
      umiesz to sobie wyobrazic?
    • lima Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 16.01.09, 11:35
      nie wiesz o tym że wspólne przyrządzanie posiłków bardzo łączy?
      poczekaj na męża i wstawcie te ziemniaki razem, on się ucieszy że ma swój udział
      a ty nie będziesz się ustawiac w roli "pani z okienka baru mlecznego serwująca
      zarcie"
    • malwan Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 16.01.09, 12:05
      Podobno nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
      Proponuje spasować z tą dobrocią dla męża.
      Skoro wszystko mu pod nos podtykasz to po co ma się starać? I tak
      bez względu na swoje zachowanie będzie miał wszystko czego dusza
      zapragnie.
    • kas.ja24 Re: Ja pierdziuuuu ale się wkurzyłam://////////// 16.01.09, 13:06
      Ja radzę nie dzwonić, nie narzucać się i nie przejmować się przygotowywaniem
      posiłków na czas itd. Jak kilka razy będzie musiał poczekać aż obiad się ugotuje
      to doceni to co robisz.
      W międzyczasie zadbaj o siebie i zrób coś dla własnej przyjemności, zamiast
      skupiać całą uwagę na facecie.
      • wmega biedny maz 16.01.09, 13:44
        witam wszystkich!
        tak sobie czytam ten watek i troche mi szkoda Twojego meza :) bo
        zobacz, facet przychodzi do domu, zmeczony po x-godzinach pracy,
        moze zestresowany, i moze chcialby po prostu pol godzinki tak sobie
        odpoczac, sam ze soba? wiem, ze i Ty masz problemy i trudnosci w
        domu, ale moze zostaw meza samemu sobie przez jakis czas, a wygadaj
        sie lepiej kolezance .. musisz znalezc czas dla siebie, a nie zyc
        zyciem meza i meczyc go pytaniami o ktorej beda / nie beda gotowe
        ziemniaczki itd - to dla Ciebie wazne, ale dla niego meczace!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja