evelne
18.01.09, 16:13
tak wiem, że tych wątków było już wiele...
ale wszystko się zmienia, kiedy zaczyna coś dotyczyć samej siebie...
chodzi o to, ze zupelnie stracilam glowe...jestem w zwiazku z
mezczyzna od prawie 10lat, mieszkamy razem itd, nigdy nie wzielismy
slubu. jesli chodzi o seks - hmmm, jakos na tym polu naszego
zwiazku juz od jakis 2 lat niewiele sie dzieje...
az tu nagle...poznaje innego,zonatego faceta...cos we mnie wybuchlo,
tak jakby spiacy wulkan! przed ostatecznym krokiem cofnelam sie w
ostatniej chwili...ale pociag obustronny jest po prostu koszmarny,
nie daje spokoju. jemu chodzi tylko o seks, mi tez, ale boje sie, ze
jesli to sie stanie, moze skrzywdzic nas oboje...co robic??? wiem,
ze nikogo nie mozna namawiac do zdrady albo do postepku uwazanego za
wykraczajacego poza moralnosc.ale pozadanie jest tak silne...nigdy
takiego nie znalam.powiedzcie, czy bylyscie w takiej sytuacji i jak
sobie z nia poradzilyscie??