kimmay
19.01.09, 16:50
Zastanawiam sie ostatnio czy wszystko jest ze mna w porzadku :-) to
dziwne, ale postaram sie napisac tak zebyscie zrozumialy.
Jestem z moim chlopakiem rok czasu, znamy sie troche dluzej. Mysle,
ze go kocham, chociaz mam tez momenty zwatpienia, bo on czasem
rozumuje w bardzo chlopski sposob. Ot takie tam dziewczynskie
pretensje. Nie mieszkamy razem i nie mamy takiego zamiaru, spedzamy
razem umiarkowana ilosc czasu (weekendy, czasem jakies spotkanie w
tygodniu) i prowadzimy dosc wygodne studenckie zycie (chodzenie na
imprezy, ogladanie filmow, wspolne gotowanie, wieczory przy butelce
wina). Jest naprawde fajnie.
Mam 24 lata i absolutnie nie widze siebie w slubnej sukni, rodzacej
i wychowujacej jego dzieci, mieszkajacej razem z nim u jego rodzicow
(przykladowe obrazy przywoluje), nie moge na dzien dzisiajszy
powiedziec, ze ten zwiazek bedzie trwal do konca zycia. Nie zebym
nie chciala! Po prostu sadze, ze jest za wczesnie na takie
deklaracje i postanowienia. Zdrowo rozumuje.
I teraz pytanie (a raczej pytania):
skoro widze sprawy j.w. to dlaczego widzac w parku ciezarna kobiete
za reke z facetem zastanawiam sie czy moj luby tez zachowywalby sie
tak slodko?
albo kiedy w tv jest program o ojcostwie i pokazuja szczesliwych
tatuskow bawiacych sie ze swoimi dziecmi to zastanawiam sie czy on
tez potrafilby tak wczuc sie w role?
albo rozkminiam sie co powiedzialaby jego mama gdybym poszla do
slubu w trampkach, spodniczce baletnicy i bialej koszulce-bokserce?
czy Wy tez tak macie? i skad to sie w ogole bierze?
mam nadzieje, ze nie zanudzilam i z gory dzieki za wypowiedzi