golondrina1
26.01.09, 20:29
Zakochałam się w kobiecie (i, nie mam pojęcia, ale przypuszczam, że jest
heteroseksualna)
Przez ten czas, kiedy miałyśmy okazję być razem (rzadko zupełnie same)
rozmawiałyśmy, opiekowałam się nią trochę (tylko gdy potrzebowała, nie
narzucając się), zdobyłam coś, czego potrzebowała, a było trudne do zdobycia,
byłam bez przedawkowania miła i pomocna. Myślę, że nawet nie zauważyła (mojego
afektu, za pomoc podziękowała). Nie chciałam jej narażać na burzę myśli co to
i po co i skąd.
5 tygodni szkolenia minęło i wszyscy się rozjechali. Pewnie nigdy się nie
zobaczymy więcej. Wdycham zapach z mojego swetra, w którym wracała, bo było
jej zimno.
Jak czujecie się, kobiety heteroseksualne, kochane przez lesbijkę? Bez
obsesji, bez żądań, oczekiwań i egzaltacji?
Czy zdarza się Wam coś takiego i czy zauważacie fascynację swoją osobą, gdy
nie jest to oczywiste - w większości przypadków - zdobywanie przez faceta?