zanik romantyzmu po ślubie;)

03.02.09, 12:36
nie podejrzewałam, że mu się tak zrobi. przedtem były kwiaty, czułe sms-y, z
prezentami fakt - nigdy nie przesadzał. ale teraz to już zero wyczucia!!!
wiem, że wie, jak się traktuje kobiety, ale on już odpuścił, bo nie musi się
starać. moim zdaniem takie gesty bardzo ubarwiają wspólne życie, sama mam
sporo pomysłów, ale jego to nie bawi. dla mnie to przykre. jesteśmy rok po
ślubie, a rutyna mnie już wkurza. parę razy coś tam próbowałam mu wytłumaczyć,
ale on udaje (chyba udaje), że nie wie o co chodzi. poza tym jest naprawdę w
porządku, ale ja siłą rzeczy porównuję go z moim byłym... i widzę różnicę. nie
piszcie bym wróciła do byłego, bo to absurd, kocham męża, tylko potrzebuję
więcej małych świąt na co dzień...
    • ann_alice Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 12:56
      I uważasz, ze on się tego sam domyśli?

      A przed ślubem był wulkanem romantycznych pomysłów? Tryskał
      niespodziankami jak gejzer gorącą wodą?
      • f.l.y Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 13:02
        jednym słowem - związałaś się z pozorantem?

        przed ślubem - romantyk, a po ślubie już nie? czyż to nie skromna
        wersja faceta dwulicowego?

        kupił Cię, zapłacił - po co ma płacić dalej?

        niektórzy panowie tacy właśnie są, kobiety zresztą też...

        • jestem_73 Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 13:14
          czasem też to mi przychodzi do głowy. w sumie da się z tym żyć, traktując
          zatankowanie i umycie auta jako dowód miłości... ale trochę żal...
      • jestem_73 Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 13:11
        przed ślubem przynosił kwiaty, pisał sms-y, zabierał na wycieczki, spacery,
        kolacje, kafejki... nie był, jak piszesz, gejzerem, ale też nie o to mi chodzi.
        czasem chciałabym dostać kwiatek bez okazji czy inny miły drobiazg, marzyła mi
        się kolacja rocznicowa w domu lub poza. nie oczekuję, że sam się domyśli. czasem
        niby żartem coś tam podpowiem, czasem inicjuję rozmowę, on nie widzi problemu i
        ucieka do swoich spraw. przygotowałam kiedyś kolację, bo Sylwestra spędzaliśmy w
        domu, a on siedział przy komputerze cały wieczór, zjedliśmy w pośpiechu i nici z
        nastroju... czasem dostanie ode mnie film, płytę, co z tego, kiedy nie robimy z
        tego użytku. sam ma kawalerską kolekcję komedii romantycznych, więc chyba je
        oglądał, albo tworzył nastrój;)... na jakąś okazję dostał ode mnie dwie
        filiżanki, puszkę dobrej herbaty wraz z komentarzem, że zrobimy sobie kiedyś
        miły wieczorek... i nic. filiżanki poszły do szafy, a przy wyciąganiu jakichś
        gratów spadły i po nich... no to co ja jeszcze mogę zrobić?
        • ann_alice Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 21:29
          Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Nie tak, że jedno się poatrzy w
          komputer, a drugie gada do pleców. Zmusić do rozmowy, zmusić do
          wyłączenia komputera i mówić o swoich uczuciach. Oczekiwaniach.
          Niestety, chłopi są prości. Jak czegoś nie powiesz, to żadne alucje
          nie pomoga, bo ich nie pojmą.
          Mów o swoich uczuciach i oczekiwaniach, bo on naprawdę sam się tego
          nie domyśli. A czasem możesz sama kupić sobie piękną różę, i
          pomachać mu nią rpzed nosem, mówiąc, że musisz sama sobie je
          kupowac, skoro mąż tego nie robi;)
    • july-july Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 13:20
      I tu jest problem, bo wiele kobiet nie moze obyc sie bez pierdół
      typu kwiatki, czekoladki, sratki. Podczas gdy w dojrzałym, udanym
      związku takie rzeczy nie są obowiazkowe, a najważniejsza jest więź
      między ludźmi, wzajemny szacunek i to jak im jest ze sobą. Ale nie,
      one chcą żeby było jak w amerykańskich komediach romantycznych
      (gdzie między parą głównych bohaterów jest megaawantura bo on
      spóźnil sie na jej urodziny). Owszem, te wszystkie drobiazgi - jest
      to mile, ale ktoś kto ma wiecej niż 20, no 25 lat powinien wykazać
      sie odrobiną dojrzałości.
      • kaz-oo Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 13:42
        Zapewniam Cię, że te wszystkie miłe drobiazgi, drobne przyjemności nie muszą
        mijać razem z osiągnięciem dojrzałości. Można się nimi cieszyć będąc nawet
        już... bardzo dojrzałym człowiekiem i bardzo wieloletnim małżeństwem. To takie
        smaczki życia, ucieczka od szarości, codziennej rutyny coś co pomaga zachować
        świeżość uczuć, psychiczną młodość, nie pozwala skapcanieć w nudzie dnia
        codziennego.
        • july-july Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 13:54
          Nie o to chodzi - chodzi o robienie wielkiego problemu z braku tych
          drobazgów. Do niektórych wraz z doswiadczeniem dociera co jest w
          życiu istotne, a co jest tylko miłym dodatkiem.
        • dotyk_wiatru Kaz-oo 03.02.09, 16:24
          Podpisuję się pod tym, co napisałaś...
          Nie wyobrażam sobie, by po ślubie nagle zmienić się do tego
          stopnia...Nie powinno być tak, że przed jest romantycznie, a później
          nagła zmiana o 180st. Ta piękna otoczka to sedno...Rutynie i nudzie
          warto zapobiegać...I nie jest to zajęcie dla jednej osoby...Tylko
          wtedy szarość nie przygniecie i nie zdusi uczucia...
          • july-july Re: Kaz-oo 03.02.09, 18:23
            Wiesz, trzeba związać się z kimś wybitnie nieciekawym albo samej być osobą nudną
            żeby zapobiegnięciem "szarości duszącej uczucia" musiały być kwiaty, bo bez tego
            szara rzeczywistość i nuda w związku.
            Ale jeśli uważasz, że otoczka jest sednem związku to ja nie mam pytań.
            • kaz-oo Re: Kaz-oo 03.02.09, 18:36
              Tu nie o kwiaty chodzi, bo one mogą być jedynie symbolem. Chodzi o ciągłe
              staranie się o drugą osobę, drobne gesty, które tak wiele znaczą, wspólne
              radości, wspólne przyjemności, wzajemną adorację. To prawda, że można kochać i
              bez tej otoczki, tyle że taka miłość jest jak...brylant zapakowany w starą
              gazetę. Niby wartość swą ma, ale traci urok;)
              • july-july Re: Kaz-oo 03.02.09, 21:20
                Jeśli chodzi o odnoszenie się do siebie nawzajem i to coś co jest między ludźmi
                to się zgadzam, ale nie musi mieć to nic wspólnego z kwiatami, prezentami, smsami.

                Kumpela ostatnio wierci dziurę w brzuchu facetowi, bo on nie pisze smsów typu
                "dobranoc misiu, kocham cie", a jak się znali 2 miesiące to pisał. Nie wiem,
                może ja mam jakieś inne potrzeby, ale dla mnie to dosyć infantylna potrzeba i
                nie ma nic wspólnego z adoracja i zauważaniem drugiej osoby.
            • dotyk_wiatru Re: Kaz-oo 03.02.09, 21:14
              July-July...gdzie ja napisałam, że jak szarzyzna to kwiatki wszystko
              rozwiążą?? Sednem jest, by wspólnie pielęgnować uczucie, wspólnie
              dbać o temperaturę związku etc.
              • july-july Re: Kaz-oo 03.02.09, 21:17
                No ale autorka pisze o kwiatach i smsach. I ja nie wierzę, że odrosła osoba może
                mieć z tym AŻ TAKI problem. A z tym co napisałaś się zgadzam.
                • jestem_73 Re: Kaz-oo 03.02.09, 21:43
                  napisałam przecież, że to nie jest dla mnie problem mogący mieć wpływ na bycie z
                  facetem lub nie. po prostu każda kobieta lubi czuć się adorowana. mnie akurat
                  nie wystarcza rola gospodyni domowej, wspólne wykonywanie obowiązków. wiem, że
                  można być ze sobą wiele lat i czerpać przyjemność z niepowtarzalnych chwil
                  spędzanych razem. czasem niewiele trzeba, by zwykły dzień stał się świętem.
                  kwiaty i smsy to tylko przykład, że kiedyś było inaczej.
                  • july-july Re: Kaz-oo 04.02.09, 07:57
                    > mnie akurat nie wystarcza rola gospodyni domowej

                    A co to ma do rzeczy? Chyba nie zrozumiałaś... Jak nie ksieżniczka,
                    to gospodyni domowa, lol... A moze po prostu partnerka?
                • dotyk_wiatru Re: Kaz-oo 03.02.09, 22:19
                  Ups :) Zapomniałam o treści postu...:) Smsy i kwiatki są
                  miłe...ale...z czasem opatrza się, jeśli są słane dzień w
                  dzień...Chodzi chyba jednak o spontaniczne odruchy...
                  A co do reszty, cieszę się :))
      • cimka1 Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 21:12
        Na miłość trza ciężko zapracować. To nie jest tak że przychodzi i jest. Polecam
        artykuł www.wyspa-kobiet.pl/sekrety_szczescia/zwiazki/98.html
    • swinia_i_cham a czyim pomysłem był ślub 03.02.09, 13:22
      , że się tak zapytam?
      • jestem_73 Re: a czyim pomysłem był ślub 03.02.09, 13:28
        jego oczywiście, a co to ma do rzeczy?
        • f.l.y Re: a czyim pomysłem był ślub 03.02.09, 13:33
          july - kobiety mają takie swoje potrzeby np w postaci kwiatów -
          spodziewając się ich od faceta, faceci mają potrzeby w postaci
          uprasowanej koszuli lub kubka herbaty przed wyjściem z pracy -

          wzajemny szacunek i miłość to dostrzeganie także takich pierdół jak
          wypicie herbaty z tych zakupionych na tę okazję filiżanek...

          dowodem, nazwałabym to nieuczciwości, jest bycie kimś innym przed
          ślubem, a kimś innym po...

          takie całkowite odcięcie się od tego, jakim się było przed to dla
          mnie okłamanie tej drugiej strony..

          • july-july Re: a czyim pomysłem był ślub 03.02.09, 18:29
            No ale są faceci (kobiet też), którzy tego nie potrzebują, którzy są praktyczni
            na maksa. Tak jak są kobiety, które z tego, że on nie pisze smsów lub nie kupuje
            kwiatów robią najważniejszy problem na świecie. Litości! To nie jest dowód
            uczucia. Ktoś powiedział bardzo mądre zdanie, że miłość to nie wybuch
            namiętności i szaleństwa popełniane pod wpływem uczucia, tylko wspólne zmaganie
            się z prozą kolejnych dni, ramie w ramię. Należy zdecydować, czy chce się mieć
            związek, czy przygody i ochy i achy. No niestety, tak bywa, że po czasie związek
            nie wygląda tak jak z filmu.

            Ale jeśli facet z dnia nadzień przestał się starać bo dziewczyna jest jego, to
            rzeczywiście tak jakby odbębnił.
        • swinia_i_cham no to dziwne... Jedno z drugim jakos 03.02.09, 13:36
          nie pasuje. Z jednej strony chce slubu, z drugiej strony - gejzer romantycznosci wyschniety do konca (wedle Twoich "zeznan")...

          Jedyny w sumie sposob - porozmawiac. Ale w ODPOWIEDNI sposob. NIC w rodzaju "bo ty nigdy", "bo ty zawsze" itd. Mowic o SWOICH odczuciach. Powiedz czego Ci brakuje, jak sie z tym czujesz, SZCZERZE. Ze Ci zle, smutno, ze nie czujesz sie juz tak wyjatkowa dla niego, bo brakuje specjalnych momentow itd.

          Opcje sa wtedy dwie:
          a. gosc to oleje albo bedzie chcial zbagatelizowac
          b. gosc sie przejmie i sprobuje chociaz cos z tym zrobic, za jakies proby powinno sie go jakos wynagrodzic (;-) wymyslisz cos )

          Jezeli a: bierz kobieto rozwod i spadaj, bedzie coraz gorzej
          Jezeli b: nie ma za co :-)
          • jestem_73 Re: no to dziwne... Jedno z drugim jakos 03.02.09, 14:47
            dla mnie też dziwne. zwłaszcza, ze facet sprawiał wrażenie, że jest znawcą
            kobiecej psychiki (sam jest o tym przekonany). jeśli chodzi o rozmowę, to gdy
            zaczynam poważnie, on bagatelizuje problem w stylu "co ty kobito wymyślasz",
            czasem próbuję żartować, ale on nie łapie aluzji. uważa, że mi się w głowie
            przewraca z dobrobytu. ciężki przypadek. czuję się zahukaną gospodynią domową, a
            nie kobietą. owszem, w sprawach intymnych nam się układa, ale zaczynam
            podejrzewać, że wtedy jest miły, bo czegoś chce. rozwodu nie wezmę, jeden mam
            już za sobą, dla mnie to i tak o jeden za dużo. poza tym facet zapewnia mi
            poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, no i kocham go. za tydzień lecimy na
            ferie, może coś drgnie...
    • marouder.eu Co?????? 03.02.09, 14:49
      Aaaaaa, romantyzmu!

      ...nie, bo ja poczatkowo przeczytalem temat watku jako: Zanik reumatyzmu po
      slubie"..
    • rlena Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 14:51
      Romantyzm sie nie "wydarza", o to trzeba dbac. Nalezy podjac
      swiadoma decyzje, i praktykowac. Bez tego romans umiera.
      Lepiej,zeby on nie udawal gluchego, bo pozniej bedzie go to
      kosztowlao duzo wiecej...
      • fantazja23 do jestem_73 03.02.09, 17:03
        nie martw się - nie jesteś sama :-(
    • lacido Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 16:43
      pewnie on też myśli, że da sie z tym zyć
      A Ty nic się nie zmieniłaś?
      • jestem_73 Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 17:18
        na pewno trochę się zmieniłam, każdy związek ewoluuje. ale nie przestałam dbać o
        siebie, nie jestem zrzędzącą jędzą, skupioną wyłącznie na domu i garach.
        potrafię docenić faceta, przytulić się i powiedzieć coś miłego, potrafię czymś
        zaskoczyć, rozbawić. więc zmiana polega raczej na zżyciu się i poczuciu
        odpowiedzialności za wspólny dom i rodzinę.
        • sznytka.pl Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 18:49
          Ale dlaczego porownujesz go ze swoim bylym? Z bylym tez byliscie malzenstwem?
          • jestem_73 Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 19:02
            tak, pisałam że jestem po rozwodzie. podkreślam, że z byłym mnie nic nie łączy
            ani nie będzie łączyło. ale porównania się nasuwają... większość na niekorzyść
            byłego, natomiast pod względem romantycznych gestów był ok. zresztą jak teraz
            widzę, to wiele konfliktów łagodził za pomocą prezencików, niespodzianek itp.
            ale bywało miło dzięki temu.
        • lacido Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 03.02.09, 22:27
          wydaje mi się, że obie strony po ślubie się zmieniają ;) proza życia i takie
          tam, pewnie on wychodzi z założenia że złowionej rybki nie trzeba zanęcać ;)
    • tylna.szyba Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 04.02.09, 08:52
      Kup sobie kwiaty sama, postaw w salonie albo "salonie" i milcz jak cie
      spyta skad te kwiaty. :)
      Co jakis czas rob sie na bostwo i wychodz z kolezankami do
      restauracji/kina i milcz jak cie spyta dokad idziesz.
      Powinno przyniesc efekty :)
      • jestem_73 Re: zanik romantyzmu po ślubie;) 04.02.09, 11:05
        pomysł bywa dobry w przypadku zaniedbywanych żon, ale my nie uprawiamy takich
        gierek. poza tym jeśli chodzi o zazdrość, to on akurat jest zazdrosny, zresztą
        mam prawdziwego wielbiciela i nie mówię o tym mężowi, bo wiem, jak to na niego
        działa.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja