ruth.benedict
04.02.09, 15:28
Nie podoba mu się to, jak się ubieram. On wybiera dla siebie rzeczy,
które są bardzo correct, takie które nie mogą nikomu podpaść,
wszystko ZARA basic albo H&M (ale ten najzwyklejszy), bardzo
klasyczne np. jednokolorowe tiszerty bez żadnych nadruków, gładkie
bluzy - generalnie takie ciuchy które wyglądają dobrze i na
dwudziestolatku i na pięćdziesięciolatku. Nie wygląda to źle, no,
może trochę mało ciekawie, ale generalnie potrafi dobrać ubrania do
okazji i nie wstyd się z nim pokazać :-)
Ja studiuję kierunek o którym kiedyś ktoś napisał "Tu trzeba się
porządnie napracować, żeby być zauważonym [...] osobniki w
jaskrawych kapeluszach, dziewczyny z każdą częścią garderoby w innym
kolorze, modele z fryzurami takimi, by porażać oryginalnością już z
oddali" i dalej w takim tonie. Mi się to podoba - ludzie łączą nasze
studia z ASP, z historią sztuki i to widać. Ja też nie ubieram się
klasycznie - eksperymentuję z fasonami i kolorami. Czasem wyjdzie mi
lepiej czasem gorzej, ale nie chcę wyglądać jak 90% ulicy (wolę już
jak 90% mojego wydziału :-)
Mojemu miśkowi to przeszkadza. Zwraca dużą uwagę na to co na siebie
zakładam i mówi mi w czym wyglądam dobrze a w czym nie. Jest bardzo
załamany jak założę coś co mu się nie podoba. Ostatnio nie spodobała
mu się trawiasto zielona bluza (najzwyklejsza bluza z kapturem,
rozpinana bez nadruków) w połączeniu z chustą w kolorze fuksji. Na
początku traktowałam to z rozbawieniem, potem zaczęło mnie to trochę
irytować i w tej chwili to mnie już naprawdę wkurza. Zachowuje się
tak, jakby miał dostęp do obiektywnej wiedzy ("niekorzystnie w tym
wyglądasz") a nie subiektywnych odczuć ("MOIM ZDANIEM niekorzystnie
w tym wyglądasz), tak jakby próbował mnie przekonać że trawa jest
zielona a ja upierałabym się że jest różowa w kropki. Mówiłam mu,
żeby przestał, bo to nie sprawi, ze zacznę się ubierać tak jak on by
chciał, a tylko sprawi, że podkopie moją pewność siebie, wiem w
końcu jak się chcę ubierać. On na to, że nie potrafię przyjąć
krytyki. Kurka, pierwszy raz usłyszałam pod swoim adresem taki
zarzut, ludziom raczej podoba się to, co noszę.
Jasne - czasem ubieram się tak jak on lubi, bo w końcu jest moim
facetem i go kocham, ale nie chcę żeby za każdym razem robił
zniesmaczoną minę na widok moich ulubionych ciuchów!
Co z takim chłopem zrobić, co? Też bym mogła mu powiedzieć, że
niefajnie się ubiera, ale nie powiem, bo szanuję to, że on właśnie
tak chce wyglądać.