facet mnie krytykuje

04.02.09, 15:28
Nie podoba mu się to, jak się ubieram. On wybiera dla siebie rzeczy,
które są bardzo correct, takie które nie mogą nikomu podpaść,
wszystko ZARA basic albo H&M (ale ten najzwyklejszy), bardzo
klasyczne np. jednokolorowe tiszerty bez żadnych nadruków, gładkie
bluzy - generalnie takie ciuchy które wyglądają dobrze i na
dwudziestolatku i na pięćdziesięciolatku. Nie wygląda to źle, no,
może trochę mało ciekawie, ale generalnie potrafi dobrać ubrania do
okazji i nie wstyd się z nim pokazać :-)

Ja studiuję kierunek o którym kiedyś ktoś napisał "Tu trzeba się
porządnie napracować, żeby być zauważonym [...] osobniki w
jaskrawych kapeluszach, dziewczyny z każdą częścią garderoby w innym
kolorze, modele z fryzurami takimi, by porażać oryginalnością już z
oddali" i dalej w takim tonie. Mi się to podoba - ludzie łączą nasze
studia z ASP, z historią sztuki i to widać. Ja też nie ubieram się
klasycznie - eksperymentuję z fasonami i kolorami. Czasem wyjdzie mi
lepiej czasem gorzej, ale nie chcę wyglądać jak 90% ulicy (wolę już
jak 90% mojego wydziału :-)

Mojemu miśkowi to przeszkadza. Zwraca dużą uwagę na to co na siebie
zakładam i mówi mi w czym wyglądam dobrze a w czym nie. Jest bardzo
załamany jak założę coś co mu się nie podoba. Ostatnio nie spodobała
mu się trawiasto zielona bluza (najzwyklejsza bluza z kapturem,
rozpinana bez nadruków) w połączeniu z chustą w kolorze fuksji. Na
początku traktowałam to z rozbawieniem, potem zaczęło mnie to trochę
irytować i w tej chwili to mnie już naprawdę wkurza. Zachowuje się
tak, jakby miał dostęp do obiektywnej wiedzy ("niekorzystnie w tym
wyglądasz") a nie subiektywnych odczuć ("MOIM ZDANIEM niekorzystnie
w tym wyglądasz), tak jakby próbował mnie przekonać że trawa jest
zielona a ja upierałabym się że jest różowa w kropki. Mówiłam mu,
żeby przestał, bo to nie sprawi, ze zacznę się ubierać tak jak on by
chciał, a tylko sprawi, że podkopie moją pewność siebie, wiem w
końcu jak się chcę ubierać. On na to, że nie potrafię przyjąć
krytyki. Kurka, pierwszy raz usłyszałam pod swoim adresem taki
zarzut, ludziom raczej podoba się to, co noszę.
Jasne - czasem ubieram się tak jak on lubi, bo w końcu jest moim
facetem i go kocham, ale nie chcę żeby za każdym razem robił
zniesmaczoną minę na widok moich ulubionych ciuchów!

Co z takim chłopem zrobić, co? Też bym mogła mu powiedzieć, że
niefajnie się ubiera, ale nie powiem, bo szanuję to, że on właśnie
tak chce wyglądać.
    • tytus_flawiusz Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 15:34
      > Mojemu miśkowi to przeszkadza. Zwraca dużą uwagę na to co na siebie
      > zakładam i mówi mi w czym wyglądam dobrze a w czym nie.

      biedny facet, powinie dla świętego spokoju zawsze chwalić, wy i tak macie w
      dupie nasze opinie, co najwyżej się obrażacie czy uważacie je za głupie bądź
      niesprawiedliwe.

      > Ostatnio nie spodobała
      > mu się trawiasto zielona bluza (najzwyklejsza bluza z kapturem,
      > rozpinana bez nadruków) w połączeniu z chustą w kolorze fuksji.

      i ma rację, strasznie gó...any to musiał być widok.

      > Mówiłam mu,
      > żeby przestał, bo to nie sprawi, ze zacznę się ubierać tak jak on > by chciał,
      a tylko sprawi, że podkopie moją pewność siebie,

      i przestaniesz być taka silna, samodzielna, zdecydowana, niebanalna,
      inteligentna i bla, bla bla...<rzyg>

      > Co z takim chłopem zrobić, co? Też bym mogła mu powiedzieć, że
      > niefajnie się ubiera, ale nie powiem, bo szanuję to, że on właśnie
      > tak chce wyglądać.

      odpuść go sobie, weź sobie jakiegoś łachmaniarza a ASP czy innego dętego artystę
      w naciągniętym swetrze... z takim wszarzem będzie ci idealnie
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 15:41
        >> mu się trawiasto zielona bluza (najzwyklejsza bluza z kapturem,
        >> rozpinana bez nadruków) w połączeniu z chustą w kolorze fuksji.

        >i ma rację, strasznie gó...any to musiał być widok.

        Widać takie studia :) Trzeba się wyróżniać, hahaha
    • weekenda Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 15:35
      ruth.benedict napisała:

      > ale nie powiem, bo szanuję to, że on właśnie tak chce wyglądać. >

      Powiedz mu to co sama napisałaś a ja wkleiłam! Że dziękujesz mu za
      wszystkie uwagi, że rozumiesz, że to z troski i dbałości o Ciebie
      ale chciałabyś aby uszanował to, że masz swój gust i styl.

      A z drugiej strony... fajny jest taki facet, który potrafi ocenić
      wystrój kobiety po swojemu. Mój ciągle mi mówi, że we wszystkim i
      zawsze wyglądam świetnie! i tak źle i tak niedobrze... ech ;)
      • dzikoozka Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 15:44
        A moj niec nie mówi :)) uważa, ze sama wiem najlepiej w czym dobrze
        wygladam i to wyłącznie moja sprawa jak sie ubieram. Co nie
        rpzeszkadza mu zasiegac mojej porady...
    • uprowadzona_agata Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 15:47
      Jednym słowem facet stara się nie wyróżniać z tłumu, a Ty
      postępujesz wprost odwrotnie i strasznie mu to przeszkadza.
      Zastanawia mnie, czy to jedyna rzecz, która mu się nie podoba w
      Tobie? Bo może to tylko pretekst, a tak na prawdę chodzi mu o co
      innego. W końcu jak Cię poznał, chyba widział w co się ubierasz i
      jakoś mu to nie przeszkadzało, a tu nagle taka zmiana.
      Nie daj się zdołować!!! To, że facet ubiera się bezpłciowo i nudno,
      nie oznacza że Ty też musisz. I powinnaś mu to dać jasno do
      zrozumienia. Nie daj mu się przerobić na własne kopyto.
      • tytus_flawiusz Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 15:49
        > Nie daj się zdołować!!! To, że facet ubiera się bezpłciowo i nudno,
        > nie oznacza że Ty też musisz. I powinnaś mu to dać jasno do
        > zrozumienia. Nie daj mu się przerobić na własne kopyto.

        :-)))))))) kocham takie mądrości (aguś wyjdziesz za mnie :-).

        z której "przyjaciółki" przepisałaś ten manifest żywcem :-)
    • dzikoozka Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 15:56
      To fajnie ze lubisz wyglądać ciekawie i niestandardowo. Ale zapytaj
      się osoby trzeciej, bardziej obiektywnej, albo dwóch (przyjaciółki)
      czy
      nie ubierasz się w ciuchy za duże, workowate, albo
      za ciasne , opinajace wałki tłuszczyku
      krzykliwe kolorystycznie
      czasami człowiek nie widzi swoich "przyzwyczajen" ubraniowych, nie
      jest w stanie obiektywnie ocenić, w czym mu dobrze w czym nie.
      Kiedyś usiłowałysmy namówić niską, przysadzistą koleżankę do
      rezygnacji z za długich, workowatych żakietów...niestety. Mogłaby
      ubraniem bardzo zmienić proporcje, zatuszowac pewne braki, a ona nie
      chce bo -
    • brak.slow Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 16:02
      żyj w zgodzie ze sobą..tak zebys byla szczesliwa...twoj kochas albo kocha ciebie
      albo oopakowanie..zastanow sie, czy to na pewno to..moj mnie tez tak krytykowal,
      ale ja nie ubieralam sie tak jak Ty , a jednak i tu sobie cos znalazl ;)
      • jan_hus_na_stosie Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 16:20
        brak.slow napisała:
        > twoj kochas albo kocha ciebie
        > albo oopakowanie..zastanow sie, czy to na pewno to..

        Jakieś kompleksiki?
        • brak.slow Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 16:24
          za co chciałbys byc kochany? za ciuchy jakie masz na sobie, zegarek na reku, czy
          za to co masz w srodku?(juz widac, ze masz niewiele)
          • teklana Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 16:25
            to ja pokibicuję nie wtracając się ;-)
            • brak.slow Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 16:25
              k... mam wielbiciela :D
              • teklana Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 16:32
                brak,slow-pochopnie nie tylko oceniasz ludzi,ale też wyciągasz
                wnioski;-)
          • jan_hus_na_stosie Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 16:30
            brak.slow napisała:

            > za co chciałbys byc kochany? za ciuchy jakie masz na sobie, zegarek na reku,
            czy za to co masz w srodku?

            Chciałbym być kochany za wiele rzeczy. Ale jeśli mojej kobiecie nie do końca by
            się podobało to jak się ubieram to zapewne szukałbym jakiegoś kompromisu, a nie
            przejawiał postawę w stylu:
            "mam w dupie co Ci sie podoba a co nie, będę się ubierał jak mi się podoba, a
            tobie wara od tego bo to jest część mojej osobowości. Jeśli tego nie
            zaakceptujesz to twój problem a nie mój...".

            > juz widac, ze masz niewiele

            już widać, że lubisz pochopnie oceniać ludzi...
            • brak.slow Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 16:41
              no wiec jestesmy siebie warci, bo nie wiem na jakiej podstawie wyjezdzasz mi z
              tekstem ze mam kompleksy? jakie kompleksy? nawet mnie na oczy nie widziales.
              facet jak ma problem z jej sposobem ubierania.. widzialy galy co braly, po co
              sie czepia?
              • jan_hus_na_stosie Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 16:53
                brak.slow napisała:

                > no wiec jestesmy siebie warci, bo nie wiem na jakiej podstawie wyjezdzasz mi z
                > tekstem ze mam kompleksy?

                Moja wypowiedź była pytaniem a nie stwierdzeniem, na końcu był pytajnik ;)

                > nawet mnie na oczy nie widziales.

                A warto by było chociaż? ;)

                > facet jak ma problem z jej sposobem ubierania.. widzialy galy co braly, po co
                > sie czepia?

                Skąd wiesz, że widziały? Może na początku nie ubierała się tak ekstrawagancko?
                Może się nie czepia tylko delikatnie zwraca uwagę, że wolałby aby gdy jest z nim
                ubierała mniej rzucające się w oczy stroje.

                Rozumiem, że gdyby Twój facet chodził w sandałach i skarpetkach to byłabyś
                zadowolona nie nie zwróciła mu uwagi, że to trochę kiepsko wygląda.

                Nie chodzi o to, żeby ona ubierała się tak jak on sobie życzy, ale żeby też
                zdawała sobie sprawę z faktu, że niektóre jej stroje mogą wywoływać u niego
                dyskomfort, zwłaszcza gdy oboje jesteście w miejscu publicznym.
                • ruth.benedict Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 09:45
                  > Skąd wiesz, że widziały? Może na początku nie ubierała się tak
                  ekstrawagancko?
                  > Może się nie czepia tylko delikatnie zwraca uwagę, że wolałby aby
                  gdy jest z ni
                  > m
                  > ubierała mniej rzucające się w oczy stroje.

                  Nie, ja zawsze się tak ubierałam. I do tej pory nikomu to nie
                  przeszkadzało.
            • stinefraexeter Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 16:46
              an_hus_na_stosie napisał:

              > brak.slow napisała:
              >
              > > za co chciałbys byc kochany? za ciuchy jakie masz na sobie, zegarek na re
              > ku,
              > czy za to co masz w srodku?
              >
              > Chciałbym być kochany za wiele rzeczy. Ale jeśli mojej kobiecie nie do końca by
              > się podobało to jak się ubieram to zapewne szukałbym jakiegoś kompromisu, a nie
              > przejawiał postawę w stylu:
              > "mam w dupie co Ci sie podoba a co nie, będę się ubierał jak mi się podoba, a
              > tobie wara od tego bo to jest część mojej osobowości. Jeśli tego nie
              > zaakceptujesz to twój problem a nie mój...".

              Masz rację, że to nie jest właściwe podejście, ale aby doszło do kompromisu
              musisz najpierw wiedzieć nie tylko, co jest nie tak, ale również CO byłoby lepsze.
              Z postu autorki wywnioskowałam, że koleś krytykuje, ale nie proponuje
              alternatywy. A samo kręcenie nosem na połączenie kolorów nie wystarcza. Dlatego
              autorka nie wie, czy drażni go jedynie niekonwencjonalność jej stylu, czy też
              rzeczywiste niedopasowanie do urody (ale to też powinno być sprecyzowane: co
              innego wylewające się wałeczki, a co innego nietwarzowy kolor - a jak mu fuksja
              nie pasuje, to niech zaproponuje inny kolor). Krytyka, zwłaszcza z boku, jest
              bardzo potrzebna, ale niech będzie konstruktywna.
              • ruth.benedict Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 10:00
                no właśnie.

                nie wiem co mu sie podoba. podsyłam mu różne zestawy, które znajduję
                w internecie, jakieś blogi szafiarek a on i tak kreci nosem :-(
    • stinefraexeter Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 16:40
      Chciałabym poznać odpowiedź na następujące pytanie, bo to kwestia kluczowa:

      Co twojemu facetowi w istocie przeszkadza?
      a) niekonwencjonalność twoich ubrań (niestandardowe łączenie kolorów, itd.)

      b) niedopasowanie do twojej urody.

      Bo jeśli jesteś przy kości i zakładasz obcisłe ubrania, biodrówki, krótkie
      spódniczki, co tylko uwypukla twoje braki figurowe, to jeszcze jestem w stanie
      go zrozumieć (choć masz rację, że forme w jakiej przekazuje swoje komunikaty
      jest nieco niewłaściwa).

      Jeśli jednak chodzi o to, że ty zamiast przykładowej zwiewnej sukienki w kwiaty
      zakładasz tę zieloną bluzę i szalik w kolorze fuksji, to ja naprawdę nie widzę
      powodów do oburzenia. Moim zdaniem fajnie jest popatrzeć na ciekawie ubrane
      dziewczyny, które nie boją się eksperymentów, a i ulica wygląda kolorowiej.
      Zresztą kiedy masz się bawić modą, jak nie teraz, kiedy studiujesz ? ;)

      SPytaj się go jak DOKŁADNIE wyobraża sobie twój strój na konkretny dzień. Jak
      nie chusta-fuksja to co? Niech będzie pomocny, a nie tylko krytyczny wobec
      wszystkiego co na siebie zakładasz. Bo jeśli odpowie ci, że najpiękniej
      wyglądasz w dopasowanej spódniczce i "dziewczęcej" bluzeczce, to będziesz miała
      odpowiedź, o co mu biega.

      Jak na razie to brzmi on dla mnie z opisu jak koleś, który bardzo nie lubi
      wyróżniać się z tłumu i chciałby mieć przy swoim boku taką żurnalowo perfekcyjną
      kobietkę. Ale oczywiście mogę się mylić, dlatego powinnaś poprosić o konkrety.
      • ruth.benedict Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 09:50
        no własnie - jak się dopytuję to on nie potrafi powiedziec nic
        konkretnego. potrafi powiedzieć w których ubraniach mu się podobam,
        tylko ze te zestawy są takie strasznie... hmmm... stare. to znaczy
        czuję, ze bede jeszcze mieć czas na noszenie ołówkowej spódnicy z
        czarnymi szpilkami. moge ją nosić i za dziesięć lat i za dwadzieścia
        i za trzydzieści. A duże kolczyki i kolorowe chusty nie pasują do
        kazdego wieku.
        • stinefraexeter Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 11:40
          Hehe, w takim razie obraz staje się nieco jaśniejszy.

          Z tego, co piszesz, wnioskuję, że ubierasz się fajnie i ciekawie. Oby więcej
          takich jak ty na ulicach. Na czarne szpilki i żakiety przyjdzie jeszcze czas.
          BTW, jak on sobie wyobraża strój urzędniczki na uczelni? Jak tu biegać z zajęć
          do ksero, potem na szybką kawę, a potem z powrotem na wydział?? :/ Może mu
          wytłumacz, że wygoda też się liczy ;)

          A czy jest coś jeszcze co mu przeszkadza?
          • ruth.benedict Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 12:27
            wygoda wygodą - buty mogą być też na płaskim, ale no nie wiem - mam
            wrażenie ze on wolałby, zebym ubierała się jakbym była z 10 lat
            starsza. a jak proszę o konkrety to nic z tego nie wynika :-(
    • jane-bond007 Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 18:46
      znawca sie znalazl ;) powiedz mu ze ubierasz sie tak jak czujesz i
      tyle ;) mysle tez ze mozesz z nim pojsc na zakupy i zaproponowac
      kilka koszulek/bluz z nadrukiem (mini)a potem sukcesywnie
      powiekszac "wzorek" i dodawac nowe elementy - moze to mu pomoze
      zrozumiec ze tryb minimalistyczny nie koniecznie jest jedyny i
      najlepszy ;) ja to bym jeszcze powiedziala ze sam sie ubiera tak ze
      wyglada jak woda jałowa i niech sie lepiej zastanowi co mowi-no ale
      gdy ktos nie ma racji a mnie krytykuje to jestem żdziebko pyskata ;)
      Ty widac nie ;)
      a zielony + fuksja na szyi dla mnie bomba ;)
    • scibor3 Re: facet mnie krytykuje 04.02.09, 23:56
      A cóż to za studia, na których, trzeba sie odróżniać tym co się ma na sobie a
      nie tym co w głowie? Po psychologii, medioznawstwie, politologii i paru innych,
      następny modny kierunek na Wyższych Szkołach Gotowania na Gazie i Produkcji
      Bezrobotnych, nam się szykuje? Widać celują już w target, który w zaprzeszłych
      czasach, nawet w zawodówce miał problemy.
      • passion.fruit Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 00:09
        IKP UW.
        • scibor3 Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 00:49
          Popatrzyłem na ich stronkę. Jak widzę, budynek w którym ma siedzibę, wraca do
          dawnej funkcji szpitalnej. Tym razem zajmują się dziećmi upośledzonymi. Terapia,
          terapią, ale mogli by dodać do programu specjalizację w obsłudze kasy w
          supermarkecie albo przewracania kotleta w Mc Donaldzie.
      • ruth.benedict Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 09:57
        nie. kierunek ma już dziesiec lat a to, ze zaraz po historii sztuki
        to nam najblizej do ASP to inna sprawa.

        widzę że bardzo chciałbyć dopieprzyć ale nie bardzo masz z której
        strony, więc ci ulżę: ludzie od nas mają bardzo szeroką
        humanistyczno-artystyczną wiedzę i stosują ją w praktyce. ciuchy to
        efekt uboczny. target jest po najlepszych warszawskich - i nie
        tylko - liceach, więc daruj sobie swoje ludowe mądrości.
        • scibor3 Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 12:04
          No niemożliwe. Aż _dziesięć_ lat! Niech no pomyślę, dziesięć lat temu byłem na
          postdoku w Kanadzie i pewnie z tej przyczyny nie dotarła mnie wieść o powstaniu
          tego jakże wspaniałego i nobliwego instytutu ;-). Dopieprzyć ci nie chcę, sama
          to robisz doskonale. Pomoc w ośmieszaniu samej siebie nie jest ci zupełnie
          potrzebna. Dla rozluźnienia atmosfery opowiem pewną anegdotę:
          działo się gdy byłem na pierwszym roku studiów w czasie egzaminu z fizyki. Nie
          był to taki sobie zwykły egzamin, ponieważ na wydziale chemii służył on do
          pozbycia nadmiaru studentów (czytaj: ca połowy z nich). Jak widać, rzecz była
          stresująca, szczególnie dla męskiej połowy, jako, że oznaczał automatyczny bilet
          na dwuletnie wczasy fundowane przez kochaną Ojczyznę (czytaj: ZSW, zwana
          popularnie wojem). Otóż Krupkowski zwany popularnie Krupą, po wpisaniu mi oceny
          do indeksu zapytał mnie niespokojnym głosem : drogi kolego, wszystkie kobiety
          które przychodzą na egzamin są na niebiesko. Jakaś nowa moda czy co? Zrobiłem
          bezradną minę i odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie wiem. Ponieważ
          zainteresowała mnie ta sprawa przeprowadziłem krótkie śledztwo które wykazało,
          że parę dni temu Krupa zaserwował pewnej koleżance na egzaminie komplement, że
          ładnie jej w niebieskim, po czym wszystkie kobiety z roku, na wyprzódki zaczęły
          latać po sklepach w poszukiwaniu niebieskich ciuchów. Anegdota może i odległa
          ale dotyka szerszego problemu. Nie miałem do czynienia wiele ze studentami ale
          trafiała się kobieta która nie dość, że przychodziła z pustką w głowie to
          zaczynała różne jazdy: a to kokietowanie czy wręcz podrywanie a to przychodziła
          jakby na bal sylwestrowy się wybierała. Ludzki ze mnie skur.wysyn i w normalnej
          sytuacji po prostu odsyłałem "do douczenia", bo może zestresowana albo ma jakąś
          niemiłą sytuację osobistą. W wypadku "wyróżniającej" się osoby po prostu
          podsumowywałem wyniki egzaminu w indeksie.
          • ruth.benedict Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 12:23
            o boże, nie wiedziałam że mam doczynienia z tak bywałym w swiecie
            forumowiczem... w tej kanadzie to chyba głowy nie wystawiłeś znad
            zmywaka, biorąc pod uwagę kulturę osobistą. oplułam monitor ze
            śmiechu... 'odsyłam do douczenia' - dowcip miesiąca...
            anegdota marna, z brodą, opowiadana milion razy na wszystkich
            uczelniach w polsce jako 'autentyczny oryginał'. i wszędzie jest
            niebieski.
            • scibor3 Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 12:42
              Oh, My God. Ależ nie, wtedy nie był modny zmywak. Nie przenoś doświadczeń
              absolwentów swojego kierunku na wszystkie czasy i resztę świata. Anegdota może i
              marna, na pewno "z brodą" za to autentyczna, bo przeżyta osobiście. Nie
              wiedziałem za to, że trafiła (skoro taka marna) do kanonu opowiadań uczelnianych
              w rodzaju: proszę tu trzy butelki; proszę pokwitować odbiór. Z ciekawości się
              zapytam: czy ta w której egzaminator prosi zdających o pomoc w pchaniu ściany a
              później stwierdza: ależ się napracowaliśmy... też jest znana?
              • ruth.benedict Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 12:52
                oh your god, szczerze mówiąc mało mnie interesuje czy byłeś
                kanadyjskim zmywakowym czy przerzucałeś obornik w stajniach
                mounties.
                anegdota nie dlatego marna, że marna tylko dlatego ze z brodą i
                wszyscy ją znają do znudzenia. i na bank nie twoja. pchanie sciany
                to jak się domyslam znów jakaś niezawodna finezyjna dykteryjka.
                oczywiście z kategorii 'i ja tam byłem'...
                • scibor3 Re: facet mnie krytykuje 05.02.09, 13:44
                  Eeee... a już się prawie czułem jak Doda albo inszy Ibisz. No cóż, podzielę los
                  nieznanych sław. ;-). Druga anegdota wydaje mi się zabawniejsza aczkolwiek z
                  przykrym finałem. Osobnik który przytaknął docentowi wyleciał z ndst. w
                  indeksie, bo z punktu widzenia fizyki żadna praca nie została wykonana (choć
                  można by bo polemizować, bo praca została zamieniona na ciepło). Mam nadzieję,
                  że fizyka na poziomie SP (a co za tym idzie anegdota) jest zrozumiała, nawet dla
                  absolwentów renomowanych liceów. No cóż, grzebiąc po pamięci przypomniała mi się
                  jeszcze jedna która może być zrozumiała dla większości ludzi. Otóż, nieżyjący
                  już prof. Kołos na wykładach miał "odjazdy" i zaczynał tłumaczyć rzeczy zupełnie
                  podstawowe. Pewnego razu na wykładzie z chemii kwantowej począł objaśniać co to
                  jest prawdopodobieństwo na przykładzie rzutu monetą, w sposób następujący: jak
                  rzucimy monetą 10 razy to może wypaść 5 razy orzeł i 5 razy reszka, 3 razy
                  reszka i 7 razy orzeł etc. ale jak byśmy rzucali milion razy monetą to
                  prawdopodobieństwo wyrzucenia równej ilośści orłów i reszek się wyrówna. Po
                  wypowiedzeniu tej kwestii nastąpiło głębokie zamyślenie wykładowcy trwające
                  kilka sekund i uzupełnienie: sam kiedyś tak próbowałem. Odpowiedzią był zbiorowy
                  śmiech sali wyobrażającej sobie profesora rzucającego milion razy monetą.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja