W imię ojca, nie syna

IP: *.proxy.aol.com 14.11.03, 16:59
Zastanawiam sie, co dla tych panow jest w sprawie nazywanej
ojcostwem wazne. Bo na pewno nie dziecko.
A dawno temu w Talmudzie napisano: nie ten jest ojcem, kto
splodzil, ale kto wychowal.
    • Gość: Gosc Re: W imię ojca, nie syna IP: *.144.popsite.net 14.11.03, 20:12
      Czy to mozliwe ze co dziesiate dziecko w Polsce jest wychowywane
      przez niebiologicznego ojca?
      Nie, to nie mozliwe, bo w Polsce wiekrzosc mezczyzn nie
      wychowuje dzieci.
    • Gość: Triss Merigold Re: W imię ojca, nie syna IP: *.acn.waw.pl 14.11.03, 21:20
      Kto wychował - świadomie decydując się na pokochanie i wychowanie niewłasnego
      potomka.
      Podaj choć jeden powód dla którego mężczyzna miałby inwestować uczucia, czas i
      pieniądze w cudze dziecko, co do którego był oszukiwany? Będą cierpieć na tym
      przede wszystkim dzieci (niczemu nie winne) ale zatajenie prawdy przez kobietę
      powinno być jakoś, chociażby moralnie, napiętnowane.
    • Gość: piokuk Re: W imię ojca, nie syna IP: *.warszawa.tktelekom.pl 15.11.03, 08:34
      No jasne. Puszczaj się na prawo i lewo a potem zacytuj mężowi
      Talmud. Powodzenia. U mnie nie doczekalabyś do końca cytowania...
    • Gość: bodo38 Re: W imię ojca, nie syna IP: *.vc.shawcable.net 15.11.03, 08:43
      moj Boze nastepna nawiedzona.....a ile jest takich co zostawily swoje
      dziecko.....COOOO!!!!!!!!I nie musialy byc talmudkami.
    • Gość: Raf TO PRAWO CZŁOWIEKA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.03, 12:15
      Wiedza, czyim jest dziecko które sie wychowuje, i na które sie
      ciezko pracuje jest PRAWEM CZŁOWIEKA. Jest to sprawa między
      ojcema tym dzieckiem, bez ingerencji osób trzecich (jak to ma
      miejsce w polskim prawie: Ojciec dziecka nie m,a prawa wiedziec
      czy na pewno jest jego bez zgody matki). Zgadza sie, ojcem jest
      ten kto wychowa dziecko, ale pod jednym warunkiem, on WIE czyje
      to dziecko. I mam nadzieje, ze w niedalekiej przyszlosci kazdy
      swierzo upieczony tatus bedzie dostawal dokument potwierdzajacy
      jego ojcostwo, a jakies "prawo wspolnego zamieszkania" odejdzie w
      przeszlosc. Moja dziewczyna juz sie zgodzila na to, ze chce miec
      takie testy (1000zl). Rozumie mnie. Mam nadzieje ze wiecej bedzie
      takch kobiet. to jest nieuchronne, drogie panie...
      • Gość: gangrana Re: TO PRAWO CZŁOWIEKA IP: *.73.155.9.Dial1.Chicago1.Level3.net 15.11.03, 18:36
        szczerze wam wspolczuje. jeszcze sie nie pobrali a juz taki brak
        zaufania.
      • Gość: Hanna Re: TO PRAWO CZŁOWIEKA IP: *.proxy.aol.com 15.11.03, 18:43
        Powiedz, co da ci wiedza, ze dziecko jest twoje, jesli twoja dziewczyna
        (zalozenie hipotetyczne) ograniczy sie do seksu wylacznie z toba tylko na czas
        potrzebny do zajscia w ciaze? Nie uwazasz, ze to sprawa zaufania, z nie
        przypadkowego polaczenia twojego akurat plemnika z jej jajeczkiem?
        Poza tym nie wierze, ze dziewczyna sie na to "juz zgodzila". Moze powiedziala
        ci tak na odczepnego. Moze uwaza, ze jak podrosniesz, to zmadrzejesz.
        • matrek Re: TO PRAWO CZŁOWIEKA 17.11.03, 18:47
          Załóżmy, że po porodzie w szpitalu omyłkowo pomylono by Ci dziecko. Byłoby Ci
          kompletnie obojętne, czy wychowujesz swoje własne biologicznie dziecko, czy tez
          cudze ?
        • Gość: 66 Re: TO PRAWO CZŁOWIEKA IP: *.AUTON.CS.CMU.EDU 25.11.03, 19:27
          Wciaz tylko seks i seks... Pani koncentruje sie na seksie,
          a przeciez chodzi o uczciwosc wobec partnera. Realia sa takie,
          ze niezwykle rzadko zdarza sie w naszej kulturze dozgonna
          wiernosc pomiedzy partnerami. Ale sciemnianie i zaklamywanie
          tego obrazu wymyslonym "dobrem dziecka" albo co gorsza "dobrem
          rodziny" to przeciez czysta demagogia. Tylko prawda sie liczy
          na dluzsza mete i nie pojmuje dlaczego mielibysmy utrudniac
          komukolwiek korzystanie z prawa do poznania prawdy.
          Czy sadzi Pani, ze jeszcze zdazy "podrosnac i zmadrzec", aby
          dostrzec i docenic ten prosty i naturalny przywilej czlowieka?
          Osobiscie uwazam zgode na badanie dziewczyny Pani korespondenta
          za wspanialy dowod porozumienia miedzy nimi i dojrzalosci
          emocjonalnej tej osobki. Czy brak zgody moznaby uzasadnic inaczej
          niz obawa przed ujawnieniem sciemnianej rzeczywistosci?
          Czekam na kolejna porcje mdlej demagogii :-)

          Gość portalu: Hanna napisał(a):

          > Powiedz, co da ci wiedza, ze dziecko jest twoje, jesli twoja
          dziewczyna
          > (zalozenie hipotetyczne) ograniczy sie do seksu wylacznie z
          toba tylko na czas
          > potrzebny do zajscia w ciaze? Nie uwazasz, ze to sprawa
          zaufania, z nie
          > przypadkowego polaczenia twojego akurat plemnika z jej jajeczkiem?
          > Poza tym nie wierze, ze dziewczyna sie na to "juz zgodzila".
          Moze powiedziala
          > ci tak na odczepnego. Moze uwaza, ze jak podrosniesz, to
          zmadrzejesz.
          • l2m Re: TO PRAWO CZŁOWIEKA 25.11.03, 20:38
            Gość portalu: 66 napisał(a):

            > Ale sciemnianie i zaklamywanie
            > tego obrazu wymyslonym "dobrem dziecka" albo co gorsza "dobrem
            > rodziny" to przeciez czysta demagogia. Tylko prawda sie liczy
            > na dluzsza mete

            W tym masz zupełną rację, ale chodzi tu także o zaufanie. Jeżeli kobieta nie
            daje powodów do nieufności, to nastawanie na takim badaniu jest dla niej niczym
            nie uzasadnioną obrazą. Przecież nawet w sądzie nie musi się udowadniać
            niewinności, tylko winy.
            Przymierzając sytuację do siebie... chyba zgodziłabym się, gdyby mój mężczyzna
            nastawał na takim testie, ale miałabym mu to za zle. W przypadku, gdyby taką
            deklarację wysunął _potencjalny_ partner - zerwałabym z nim natyhmiast, jedyne,
            na co by mógł po tym liczyć - to poprawne towarzyskie stosunki.
      • 2qq22qqq Re: TO PRAWO CZŁOWIEKA 15.11.03, 21:47
        Gość portalu: Raf napisał(a):

        > Wiedza, czyim jest dziecko które sie wychowuje, i na które
        sie
        > ciezko pracuje jest PRAWEM CZŁOWIEKA. Jest to sprawa między
        > ojcema tym dzieckiem, bez ingerencji osób trzecich (jak to ma
        > miejsce w polskim prawie: Ojciec dziecka nie m,a prawa
        wiedziec
        > czy na pewno jest jego bez zgody matki). Zgadza sie, ojcem
        jest
        > ten kto wychowa dziecko, ale pod jednym warunkiem, on WIE
        czyje
        > to dziecko. I mam nadzieje, ze w niedalekiej przyszlosci
        kazdy
        > swierzo upieczony tatus bedzie dostawal dokument
        potwierdzajacy
        > jego ojcostwo, a jakies "prawo wspolnego zamieszkania"
        odejdzie w
        > przeszlosc. Moja dziewczyna juz sie zgodzila na to, ze chce
        miec
        > takie testy (1000zl). Rozumie mnie. Mam nadzieje ze wiecej
        bedzie
        > takch kobiet. to jest nieuchronne, drogie panie...
    • Gość: Raldek Re: W imię ojca, nie syna IP: *.torun.mm.pl 15.11.03, 12:44
      Piszecie nieprawdę - nie można w ciągu roku od uznania dziecka
      żądać jego unieważnienia tylko dlatego, że badania DNA wykazały
      co innego - jedyną przesłanką żądania unieważnienia uznania
      przez ojca są wady oświadczenia woli (groźba, brak świadomości
      itp) - sam błąd co do swego ojcostwa od dawna nie jest uznawany
      przez sądy na powód unieważnienia ojcostwa!!!!
    • Gość: Raf PRAWO CZŁOWIEKA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.03, 13:00
      Wiedza na temat, czy dziecko ktore wychowuje i na które ciezko
      pracuje jest PRAWEM CZŁOWIEKA, i nikt, zadna osoba trzecia (tj
      mama), nie moze tego zabonic (jak to mam miejsce w polskim
      prawie)! To nie jest dobra wola, to Prawo naturalne! Mam
      nadzieje, ze wkrotce kazdy tatus, wraz z urodzonym dzieckiem,
      bedzie otrzymywal papierek potwierdzajacy ze jest on ojcem.
      Sprawi on, ze jeszcze bardziej bedzie sie staral byc dla swego
      dziecka Super tata. Oczywiscie, jezeli takiego samego
      potwierdzenia bedzie chciala mama, moze je zrobic :) A poki co,
      ja i moja dziewczyna ustalislismy, ze bede mogł zrobic taki test
      (1000zl...) i z to ze mnie rozumie, uwielbiam ja. Drogie panie,
      to nieuniknione! Chcecie miec wspanialych ojcow dla swych dzieci?
      Pozwolcie zrobic test!
      • Gość: janusz Re: PRAWO CZŁOWIEKA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.03, 14:07
        Uważam, że każdy sposób jest dobry do ustalenia prawdy.A badania
        DNA są prawda obiektywną, są stosowane w różnych przypadkach.
        Nie tak dawno zastosowano je w sprawie "dzieci z kapusty"
        Myślę że panowie którzy sie decyduja na zrobienie takich badań
        nie maja najmniejszego zamiaru skrzywdzić dziecko. Ja zrobiłem
        takie badania i dowiedziałem sie że nie jestem ojcem
        biologicznym mojego syna i zapewniam że mój stosunek do niego
        wcale się nie zmienił, kocham tak jak kochałem. Ale dzięki tym
        badaniom przekonałem się kim jest matka-żona(na szczęście już
        była żona). Wszyscy mówią o dobru dziecka w takiej sytuacji, ale
        tak naprawdę to nie jest chronione to dziecko tylko matka-
        oszustka.
      • Gość: gangrena Re: PRAWO CZŁOWIEKA IP: *.73.155.9.Dial1.Chicago1.Level3.net 15.11.03, 18:39
        watpie czy taki papierek gwarantuje dziecku wspanialego
        ojca...ale zycze powodzenia.
      • lolyta Raf... 15.11.03, 19:52
        jestes jakis chory chyba. Uwielbiasz swoja kobiete, bo ona rozumie to, ze jej
        nie wierzysz na slowo (i jestes gotow wywalic prawie miesieczna pensje na to
        zeby jej slowo potwierdzic)???
        A jesli na takich zasadach budujecie zwiazek, czy wobec tego planujecie w swoim
        przyszlym zyciu upojne comiesieczne kolacje przy swiecach, wyciagach z karty
        kredytowej i billingach telefonicznych? Bo ona ma chyba tez prawo, PRAWO
        CZLOWIEKA, byc pewna, ze swoje ciezko zarobione pieniadze wydajesz na rodzine a
        nie na przyklad na pokatne podrywki?
        A moze w prezencie slubnym wykupcie sobie wzajemnie abonament na uslugi
        detektywa, zeby was sledzil wzajemnie - to moze watpliwosci dotyczace potomstwa
        rozwiac wczesniej, zanim ono sie urodzi?
        • lola211 Re: Raf... 15.11.03, 20:25
          Ale skoro ona sie na to godzi, to chyba nie ma sprawy.
          Okłamywanie faceta w kwestii ojcostwa jest duzo wiekszym swinstwem niz sama
          zdrada.
          Ja sie facetom nie dziwie, nam łatwo sie oburzac bo prawdopodobienstwo ze
          kobieta bedzie nieswiadomie wychowywała nieswoje dziecko jest znikome, w ich
          przypadku - całkiem mozliwe.
          • lolyta Re: Raf... 15.11.03, 21:40
            Rzecz nie w tym ze ona sie na to godzi, tylko w tym, ze on ZA TO WLASNIE ja
            uwielbia. I rzecz nie w tym, ze kobieta nie ryzykuje wychowania cudzego dziecka,
            bo ona czesto ryzykuje ze jej slubny pieniadze bedzie przeznaczal na inne
            kobity, a moze nawet ich dzieci. Dlatego proponuje zeby bylo po rowno i zeby ten
            koles zaproponowal swojej dziewczynie jednoczesne spedzanie upojnych wieczorow
            na przegladaniu jego wydatkow, tak chyba bedzie sprawiedliwie?
            • lola211 Re: Raf... 15.11.03, 22:15
              Sprowadzasz problem wyłacznie do kwestii materialnych.Tu chodzi takze (a
              własciwie przede wszystkim )o o pokrewienstwo po prostu, jego dziecko jako
              jego czastka, a nie tylko o to ze bedzie płacił na nieswoje.
              • lolyta Re: Raf... 17.11.03, 20:43
                Dla mnie osobiscie ten problem nie istnieje, bo sie w taka sytuacje pakowac nie
                zamierzam. Natomiast co jakis czas sie tu pojawia post jakiegos nieszczesnika co
                sie dowiedzial ze jego dziecko nie jest jego... i wtedy sie pojawia masa glosow
                typu "tak, wypier*l ku*we z domu, DLACZEGO MASZ LOZYC NA NIE SWOJEGO BACHORA?"
                Argument finansowy pojawia sie takze w kazdej dyskusji o tym, ze panom jakos
                latwiej sie wybacza skoki na bok niz paniom i w ogole panie powinny byc
                dziewicami (bo inaczej tata nie moze byc pewien ze haruje na swoje dziecko). To,
                ze kol. Raf akurat tego aspektu nie podkresla, nie znaczy, ze to dla niego nie
                jest wazne. Natomiast dalece niepokojace jest dla mnie jego podejscie typu
                "uswiadomcie sobie, drogie panie, ze tak jest fair i tak powinno byc". Prosze
                bardzo, moge pominac w mojej argumentacji kwestie finansowa. Moge powiedziec, ze
                w takim razie kobieta mego przedmowcy ma prawo przegladac jego
                billingi/kalendarzyk/sekretny pamietnik/bloga/maila a on sobie powinien
                uswiadomic, ze to przecie w porzadku, jesli on nie ma przed nia zadnych
                paskudnych rzeczy do ukrycia (niekoniecznie wydawania kasy na podrywki, ale
                powiedzmy spedzania czasu z nimi zamiast z rodzina) to o co sie burzyc? Wrecz
                sam powinien jej to zaproponowac z promiennym usmiechem. Lepiej teraz brzmi?
                • lola211 Re: Raf... 17.11.03, 22:30
                  Wszystko byłoby fajnie gdyby nie trzecia osoba w tym wszystkim- dziecko.
                  Ono ma pełne prawo wiedziec kto jest jego biologicznym ojcem.

                  > Dla mnie osobiscie ten problem nie istnieje, bo sie w taka sytuacje pakowac
                  nie
                  > zamierzam. Natomiast co jakis czas sie tu pojawia post jakiegos
                  nieszczesnika c
                  > o
                  > sie dowiedzial ze jego dziecko nie jest jego... i wtedy sie pojawia masa
                  glosow
                  > typu "tak, wypier*l ku*we z domu, DLACZEGO MASZ LOZYC NA NIE SWOJEGO
                  BACHORA?"
                  > Argument finansowy pojawia sie takze w kazdej dyskusji o tym, ze panom jakos
                  > latwiej sie wybacza skoki na bok niz paniom i w ogole panie powinny byc
                  > dziewicami (bo inaczej tata nie moze byc pewien ze haruje na swoje dziecko).

                  Takie głosy nalezy ignorowac, bo swiadcza o braku dojrzałosci delikwenta, wiec
                  dla mnie to zaden partner do rzeczowej dyskusji.

                  Moge powiedziec, z
                  > e
                  > w takim razie kobieta mego przedmowcy ma prawo przegladac jego
                  > billingi/kalendarzyk/sekretny pamietnik/bloga/maila a on sobie powinien
                  > uswiadomic, ze to przecie w porzadku, jesli on nie ma przed nia zadnych
                  > paskudnych rzeczy do ukrycia (niekoniecznie wydawania kasy na podrywki, ale
                  > powiedzmy spedzania czasu z nimi zamiast z rodzina) to o co sie burzyc? Wrecz
                  > sam powinien jej to zaproponowac z promiennym usmiechem. Lepiej teraz brzmi?

                  Wiele kobiet tak robi, mimo ze jest to naganne.

                  Oczywiscie, kwestia zaufania jest bardzo wazna i domaganie sie takich testów
                  swiadczy o jego braku.Ale czasem sa ku temu powody.I nie ma sie co dziwic, ze
                  cien podejrzliwosci pada.
                  Wiem jedno- gdyby ojciec mojego dziecka nalegał na takie badanie, zgodziłabym
                  sie.Dla swietego spokoju, mojego, jego i dziecka.Miałabym zapewne do niego
                  zal, ale upieranie sie przeciw odebrane byłoby jako chec zatajenia prawdy.To
                  mogłoby przede wszystkim obrócic sie przeciw dziecku, a do tego nie mozna
                  dopuscic.Potem z satysfakcja rzuciłabym mu tymi wynikami.
                  Uwazam ze nie ma nic złego w tym, by facet miał taki sam stopien pewnosci co
                  do pochodzenia dziecka jak matka.



                  • Gość: lolyta Re: Raf... IP: *.bct.bellsouth.net 18.11.03, 00:45
                    Nadal nic nie rozumiesz. Tu nie chodzi o to czy jedna pani wpusci jednego pana w
                    trabe tylko o to, na jakiej zasadzie internauta Raf chce budowac partnerski
                    zwiazek - i jeszcze lansuje ten poglad jako wlasciwy dla wszystkich (za czyje
                    pieniadze by te badania byly, tak BTW?) I pytanko - skoro tak bronisz idei
                    sprawdzania ojcostwa, to dlaczego sprawdzanie poczty, telefonu itp. wydaje Ci
                    sie naganne? jak dla mnie, naganne to jest dokladnie w takim samym stopniu w
                    jakim ustalanie ojcostwa ze sfafalszowana zgoda matki. Oczywiscie, to cudnie ze
                    panna internauty Rafa sama sie zgadza na to badanie, ale rownie cudnie by bylo,
                    gdyby on jej za to kazdego dnia dawal do reki raport detektywa sledzacego kazdy
                    jego krok - ot, tak, zeby ja zapewnic, ze on uczciwy jest i nie ma nic do ukrycia.
                    • Gość: Raf przypadek nr 3 IP: *.if.uj.edu.pl 18.11.03, 09:06
                      mam takie samo prawo Wiedzec czy jestem rodzicem dzecka jak jego
                      matka! Z tego co napisałem wczesniej (jacek
                      bomba+Harvard+socjobiologia) wynika ze hm... powiedzmy co 8
                      (sic!) kobieta zribiła w trabe swojego meza. I co wiecej ten
                      facet nic nie moze zrobic! Bo najwazniejsze jest tzw. "dobro
                      dziecka" (zcyli tak naprawde dobro matki-oszustki). Najsilniej
                      protestuja te, ktore maja cos do ukrycia. A protest wzmaga sie,
                      poniewaz padł mit jakiejs kobiety uczuciowej, kobiety ktora nie
                      jest w stanie zrobic niczego złego...
                      Opowiem wam cos jeszcze.
                      Pewien facet-rolnik, chcial znalesc sobie zone. Na wsi o takie
                      trudno :-) w tym celu odpowiedzial na jeden z anonsów w gazecie.
                      Wybrał jedna z nich, i spotkał sie z nia 2 razy w kawiarni, a
                      pozniej odprowadzil ja szarmancko do mieszkania. Pozniej chcial
                      jeszcze, ale ona sie nie zgodzila. Powiedział sobie, 'trudno,
                      mam swoja dume" i zaczał szukac dalej. Po pol roku zgłosila sie
                      ta kobieta mowiac ze jest z nim wciaz, i ze zada alimentów.
                      Sprawa trafila do sady, a ten z 3 faktów:
                      1. Widziano ich razem, w kawiarni
                      2. Sąsiadka widziala ich razem na kaltce schodowej
                      3. Nie wykluczono ojcostwa
                      sąd uznal tego faceta ojcem dziecka i nakazał płacic DUZE
                      alimenty. Jak sam on mowi, nawet nie widzial jej nagiego
                      ramienia, aninie byl w jej domu ;-)
                      Gdy testy wkroczyly do Polski na pozcatku lat 90-tych, facet
                      NIELEGALNIE wykonal test, z ktorego wynikalo, ze nie jest ojcem
                      dziecka. Niestety dla sadu takie dowody nie sa wazne. Facet
                      płaci od 22 lat na dziecko i alimenty na matke(!!!). Ona ciezko
                      pracuje wychowujac dziecko. Gdy reporter gazety zadzwonił do
                      niej, ta stwierdziła tylko, ze to wina tego faceta, bo jest
                      niedojrzaly i NIE DBA O RODZINE...
                      Mam kilka pytań:
                      -czy to jest sprawiedliwe?
                      -czy ta matka kocha swoje dziecko?
                      - czy miłosc moze isc w parze z oszustwem?

                      Równouprawnie i partnerstwo w zwiazku, opiera sie na takich
                      samych prawch i obowiazkach. Nie istnieje pokój z pozycji sily.
                      Nie istnieje miłosć i parnerstwo z pozycji sily. Mam dziewczyne
                      ktora to rozumie. Tylko to. i naprawde nie bede wysyłal jej
                      podpasek do laboratorium ( ;-) ale ktos ma wyobraxnie), ani
                      wynajmowal detektywa. Chce WIEDZIEC, a nie wierzyc, ze wychowuje
                      swoje dziecko! Czy to tak wiele? Kazda kobieta tak moze!
                      Dlaczego nie ja? UFAM, ZE TAK JEST SPRAWIEDLIWIE. Wirrze, ze
                      pewnego dnia, kazde dziecko dowie sie kto jest jego prawdziwym
                      rodzicami. I będą to dla nich najszczesliwsze dni zycia. A jak
                      juz powiedziała Triss i inni: narzekaja i sprzeciwiaja sie te,
                      ktore cos maja do ukrycia...

                    • lola211 Re: Raf... 18.11.03, 09:20
                      Ja odniosłam sie ogólnie do problemu, nie do postu Rafa.
                      On rzeczywiscie przesadza, bo zakładanie z góry koniecznosci przeprowadzania
                      takich testów jest cokolwiek dziwne.Czasem wystarczy spojrzec na dziecko i juz
                      wiadomo czyje ono jest.Koniecznosc takich testów rezerwuje dla przypadków w
                      których istnieją wątpliwosci.

                      >I pytanko - skoro tak bronisz idei
                      > sprawdzania ojcostwa, to dlaczego sprawdzanie poczty, telefonu itp. wydaje Ci
                      > sie naganne? jak dla mnie, naganne to jest dokladnie w takim samym stopniu w
                      > jakim ustalanie ojcostwa ze sfafalszowana zgoda matki.

                      Ale dlaczego ze sfałszowana zgoda? Zakładam badania przeprowadzane za jej
                      wiedza i zgoda.Fałszowanie czegokolwiek jest nie tylko naganne ale i karalne.

                      Oczywiscie, to cudnie ze
                      > panna internauty Rafa sama sie zgadza na to badanie, ale rownie cudnie by
                      bylo,
                      > gdyby on jej za to kazdego dnia dawal do reki raport detektywa sledzacego
                      kazdy
                      > jego krok - ot, tak, zeby ja zapewnic, ze on uczciwy jest i nie ma nic do
                      ukry
                      > cia.

                      A moze ona wcale tego nie wymaga?

                      A moze on by sie na to zgodził, gdyby jej zalezało?


      • Gość: Raf Re: PRAWO CZŁOWIEKA IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.03, 21:17
        teraz wyszła nowa ksiażka Terakowskiej i Jacka Bomby, w której
        ten ostatni wspomina, ze 50% pierworodnych dzieci we Francji jest
        z "nieprawego łoża". Nie weim skad ona ma takie informacje, ale
        skoro to pisze i rzuca naszale swój autorytet, to musi miec w
        miare pewne wiadomosci... czytałem tez, ze w staanch w
        harwardzkiej zkole medycznej przeprowadzono badanie genetyczne
        dotyczące pląsawicy hunttingtona. Zwykle ta choroba rozwija sie
        po 40, niektórzy umieraja nie chorujac na nią, a oni chcieli
        wiedziec jaki jest rzeczywisty procent chorych. przyokazji
        okazalo sie ze 13% dzieci nie jest wychowywanych przez
        biologiczengo ojca. Te badania sa bardzo pewene (10 000rodzin),
        wykonane przez chyba najlepsza uczelnie na swiecie HSM. Policzcie
        ile Wielce kochanych żon oszukalo swych mezów i pozbawiło
        kontaktu z ojcem... Wiedza na ten temat jest prawem czlowieka. A
        z kobieta która tego nie rozumie nie am oczym gadac. TO TYLKO
        WYRÓWNANIE SZANS. Mówicie o braku zaufania... TAK, NIE MA SENSU
        UFAC KOBIECIE KTORA SIE TEMU SPRZECIWIA. widocznie cos ma lub
        bedzie miec do ukrycia... i co wiecej czuje ze bede swietnym
        ojcem!
        • l2m Re: PRAWO CZŁOWIEKA 17.11.03, 17:53
          Gość portalu: Raf napisał(a):

          > Mówicie o braku zaufania... TAK, NIE MA SENSU
          > UFAC KOBIECIE KTORA SIE TEMU SPRZECIWIA. widocznie cos ma lub
          > bedzie miec do ukrycia...

          Ech, telefonował do nas parę lat temu jeden taki. Wyjął z kubla na śmieci
          wykorzystaną podpaskę żony i chciał, byśmy sprawdzili, czy nie ma tam śladów
          spermy innego mężczyzny. Spławiliśmy go, ale myślę, że przy odrobinie chęci da
          się znaleźć miejsce, gdzie by się tego podjęli. Polecam pomysł. A jak twoja
          kochana będzie miała Ci to za zle, to z pewnością ma coś do ukrycia, nie
          uważasz?

          > i co wiecej czuje ze bede swietnym ojcem!

          Gratuluję.
        • lolyta Re: PRAWO CZŁOWIEKA 17.11.03, 21:03
          Gość portalu: Raf napisał(a):

          > teraz wyszła nowa ksiażka Terakowskiej i Jacka Bomby, w której
          > ten ostatni wspomina, ze 50% pierworodnych dzieci we Francji jest
          > z "nieprawego łoża". Nie weim skad ona ma takie informacje, ale
          > skoro to pisze i rzuca naszale swój autorytet, to musi miec w
          > miare pewne wiadomosci...

          Hm... moze zaplacily mu za takie stwierdzenie firmy badajace "tatusiowosc"?
          A jesli to prawda, to rowniez oznacza, ze cos okolo 50% kobiet ma mezow
          chlapiacych sperma na lewo i prawo, nooo ale nie ma niestety badan ktore moglyby
          to udowodnic.
      • Gość: sara Re: PRAWO CZŁOWIEKA IP: 62.218.246.* 16.11.03, 12:59
        Gość portalu: Raf napisał(a):

        Chcecie miec wspanialych ojcow dla swych dzieci?
        > Pozwolcie zrobic test!

        A co niby robi z ciebie "wspanialego ojca", bo nie doczytalam?
        Tryskajaca sperma fujara to troche za malo.
        • Gość: KR$ Re: PRAWO CZŁOWIEKA IP: *.riz.pl / *.riz.pl 19.11.03, 13:43
          Z ciebie wywloko to juz na pewno nie bedzie wspanialej matki...
    • Gość: tato i syn w czyje imię ? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.11.03, 18:20
      dziwnym trafem nasze posty publikowane sa akurat na forum
      "kobieta". artykul jest tendencyjny dotykajacy problemu tylko z
      jednej strony. prawo do tego aby byc swiadomym maja (powinni
      miec) oboje ojciec i dziecko. na razie prawa nie ma nikt, oprocz
      mamusi. choc czasem jest i tak ze i mamusia nie wie :)


      a ktos wie jak to jest w naszej UE kochanej ?
      • lolyta Re: w czyje imię ? 15.11.03, 19:55
        Nie jest to zaden dziwny traf, chlopie. Komentarze do artykulow z "WO" sa
        publikowane na FK bo jest to dodatek dla kobiet - ot, jakie proste wyjasnienie.
        Nikt Ci nie broni zalozyc osobnego watku na forum Mezczyzna, albo i napisac
        swojego artykulu na ten temat do czasopisma dla panow.
        • Gość: tato i syn Re: w czyje imię ? IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.11.03, 12:49
          rzeczywiscie nie ma w tym zadnego przypadku ani dziwnego trafu ze tendencyjny artykul trafia na tendencyjne forum bedace odzwierciedleniem tendnecyjnego dodatku w tendencyjnej gazecie kierowanego do tendencyjnie myslacych feministek. przykro czytac twoje i hanny posty w ktorych w mniej lub bardziej przekonywujacy sposob bronicie swojego prawa do ograniczania podstawowej wartosci z jaka czlowiek przychodzi na swiat.
          a osma jazn wsadz sobie gdzie chcesz, babo.
          • l2m A widziałeś gdzie nietendencyjną gazetę? 17.11.03, 17:56
            Jeśli znasz taką, to podaj namiar. Chętnie taki ósmy cud świata zobaczę. ;-)
          • lolyta ktos ci zrobil bubu? n/t 17.11.03, 20:30

    • Gość: michele Re: W imię ojca, nie syna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.11.03, 12:53
      Dotychczas stan naszej wiedzy powodował nierówność w kwestii
      świadomości kobiet i mężczyzn o biologicznym pokrewieństwem z
      tymi, których uważają za swoje dzieci: kobieta miała pewność,
      mężczyzna nie mógł tego wiedzieć. Obecna sytuacja pozwala na to,
      by i domniemani ojcowie mogli z całą pewnością przekonać się czy
      są nimi w rzeczywistości. Dlaczego więc, skoro kobiety posiadają
      tę wiedzę, bez konieczności uzyskania zgody kogokolwiek innego,
      mężczyźni nie mogliby jej posiąść na takich samych warunkach,
      teraz, gdy jest to technicznie możliwe?
      Kwestia co zrobi mężczyzna, gdy okaże się ,że dziecko nie jest
      jego, to kwestia jego dojrzałości.. Wyobraźcie sobie taką
      sytuację: mąż przychodzi do żony z niemowlakiem i mówi:
      kochanie, zobacz, mamy dziecko. Kiedy kobieta wyraża
      podejrzenia, czy to ona jest matką, on mówi, że tak naprawdę to
      spłodził je z kochanką, ale oczekuje, że żona poświęci mu siebie
      tak jak on mu siebie poświęca. Szanowne przeciwniczki prawa
      mężczyzny do potwierdzenia swojego ojcostwa, czy macie pewność,
      że żona nie powie np. „niech się zajmuje nim razem z tobą
      prawdziwa matka!”? Dotychczas można było oczekiwać od mężczyzn
      bezwarunkowej afirmacji, bo nie istniał sposób na udowodnienie
      ojcostwa. Sytuacja się jednak zmieniła. I on ma prawo znać
      prawdę, żeby na jej podstawie móc decydować.
      To oczywiste, że w tym przypadku postęp technologiczny pogorszył
      sytuację kobiet. Nie mogą one już. bezkarnie zarzucać spłodzenia
      dziecka mężczyznom tylko na tej podstawie, że z nimi współżyły w
      celu np. uzyskania alimentów. Nie mogą być pewne, że mąż nigdy
      się nie dowie o tym, że nie jest biologicznym ojcem swego
      dziecka. Ciekawe jest jednak, że kiedy chodzi o wyrównanie praw
      pomiędzy płciami w sytuacji, w której kobieta miała dotychczas
      przewagę, kobiety protestują. W końcu równouprawnienie to
      równouprawnienie, a nie zamiana miejscami strony słabszej i
      silniejszej.
      • lola211 Re: W pełni sie zgadzam 16.11.03, 13:05
        Najwiecej opunuja te które mają co nieco do ukrycia i dorabiają ideologie do
        wpuszczenia faceta w kanał.
        • Gość: marco2002 Re: W pełni sie zgadzam IP: *.waw.pl 16.11.03, 13:38
          Te badania zmienią trochę relacje to jest pewne.
          Z drugiej strony szok po dowiedzeniu się przez mężczyznę, że nie jest ojcem
          jest nie do pozazdroszczenia.
          Pozdrofka
          • mickey.mouse Re: W pełni sie zgadzam 17.11.03, 21:14
            Ale to jego wybór, dotyczący tylko jego. On świadomie decyduje sie bądź nie, na
            to, że byc moze będzie musiał przezyc szok. A jeśli sugerujesz, że prawo
            powinno chronic mężczyzn przed takim szokiem, to nazwę to krotko - socjalizm w
            najgorszym wydaniu, państwo na siłę "uszczęśliwiające" człowieka .
    • Gość: anka intel to wprawdzie nie impel ale w gw wszystko jedno.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.03, 14:24
      'Do emisji nie doszło, ale jeden z biznesmenów - Grzegorz Dzik
      (Intel) - postanowił zainwestować w nich 100 tys. zł.'

      sztuka jest sztuka, a ze dziennikarska sztuka umiera wiadomo..
    • Gość: xyz Re: W imię ojca, nie syna IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.03, 17:20
      A czy ktos pomyslal o tym, ze taki test i wiedza, kto jest biologicznym ojcem,
      moze dziecku uratowac zycie. Bo co bedzie, jesli sie nagle okaze, ze dziecko
      potrzebuje np. szpiku kostnego do przeszczepu, a szpik matki nie nadaje sie.
      Moze lepiej, zeby miec swiadomosc, kto jest biologicznym ojcem
    • Gość: outsider404 Re: W imię ojca, nie syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.03, 20:52
      Ciekawy artykuł, spodziewałem się że dyskuja będzie żywsza i
      głębsza. Ciekawe że nikt nie zwrócił uwagi na jeden szczegół.
      Powszechnie ustala się ludziom grupę krwi, co również pozwala
      na ustalenie (a ściślej wykluczenie) ojcostwa. Badanie
      genetyczne różni się jedynie tym że jest skuteczne w prawie
      każdym przypadku.
      A zatem ustalanie ojcostwa praktykuje się od dawna, tylko że
      obecnie technika poszła do przodu.

      Proponuję mały test (zwłaszcza tym, którzy uważają że
      genetyczne ustalenie ojcostwa jest
      niemoralne/nieetyczne/brakiem zaufania* (*niepotrzebne
      skreślić)). Oto link do tabeli z grupami krwi:
      wiem.onet.pl/wiem/01dfa2.html

      Wybaczcie cytowanie oklepanych filmów, ale..
      Wybierzecie niebieską czy czerwoną pigułkę?
      Chcecie poznać prawdę czy wolicie żyć w Matriksie?

      Pozdrawiam
      • lola211 Re: W imię ojca, nie syna 16.11.03, 21:08
        To ciekawe.Na podstawie tego facetowi z gr.B który wspólzył z kobieta z gr.A
        nie uda sie wykluczyc ojcostwa, bo z takiego zwiazku mozliwe sa wszystkie
        kombinacje.Wiarygodne te testy jak cholera.
        • Gość: barbara Re: W imię ojca, nie syna IP: *.okayama.ocn.ne.jp 17.11.03, 10:26
          Zgadzam sie,ze oszukiwanie partnera nie jest chlubne i raczej
          nalezalo by go ewentualnie poinformowac, ze dziecko nie jest
          jego.(A najlepiej, to go nie zdradzac).I so testy, aby to
          sprawdzic. Ale jak sprawdzic JEGO, czy przypadkiem w tym samym
          czasie nie rodzi mu sie dziecko splodzone z inna
          kobieta.Prowadzi sie statystyki ilu wychowuje nie swoje dzieci,
          ale gdzie statystyki ilu wychowuje dzieci w kilku rownoczesnie
          istniejacych zwiazkach?A musze przyznac, ze trzy takie
          przypadki znam z osobiscie.Pozdrawiam wszystkich uczciwych i
          ufajacych sobie ludzi.
        • Gość: outsider404 Re: W imię ojca, nie syna IP: *.centrala.kbsa / *.kredytbank.pl 17.11.03, 11:24
          Testy są wiarygodne na 100% w tym sensie, że werdykt wykluczający jest
          prawdziwy. Wadą testów jest to że działają tylko w niektórych przypadkach. Z
          moich amatorskich szacunków wynika że statystycznie tylko jednemu na dziesięciu
          niesłusznie posądzonych ojców badanie krwi pozwoli sie "oczyścic z zarzutów".

          BTW, znajomosc powiązań między grupą krwi a ojcostwem wchodzi jest wymagana w
          szkole średniej.
          • l2m Re: W imię ojca, nie syna 17.11.03, 18:14
            Gość portalu: outsider404 napisał(a):

            > Testy są wiarygodne na 100% w tym sensie, że werdykt wykluczający jest
            > prawdziwy.

            No, nie w 100%, to ja Ci, jako genetyk, mogę się ręczyć. Słyszałeć kiedy o
            fenomenie bombajskim? Kobieta miała genotyp I(a)O, musiała zatem mieć grupę
            krwi I, a faktycznie miała zerową. Epistaz, przypadek klasyczny.
            Zresztą, omawiany tutaj fingerprint (badanie DNA) też daje prawdopodobieństwo
            nie 100, tylko 99,9%. W genetyce pojęcie 100% prawdopodobieństwa po prostu _nie
            istnieje_.
            Inna rzecz, że prawdopodobieństwo omyłki (przy prawidłowym przeprowadzeniu
            testu, oczywiście) jest na tyle małe, bo 1/1000, że w praktyce możemy uważać,
            że skoro, na przykład, test wypadł negatywnie, to prawdopodobieństwo ojcostwa
            jest znikome. Ale jednak ten jeden z tysiąca pozostaje. Dlatego prawo wiele
            krajów (większości chyba nawet, niech mnie prawnicy poprawią, jeśli się mylę)
            nie uznaje rezultatów fingerprintu za ostateczny dowód, ale wymaga
            podtwierdzenia tych rezultatów przez inne dowody. Słusznie, moim zdaniem, bo
            przecież od tego często całe podalsze życie ludzi zależy.
    • Gość: janusz Re: W imię ojca, nie syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.03, 08:27

      Dziecko powinno być chronione, ale dlaczego chroniona jest matka zasłaniajaca
      się dobrem dziecka, jak kobieta z takimi zasadami moralnymi wychowa to dziecko,
      które oszukała i skrzywdziła juz od urodzenia?
      Autor pisze że badania DNA są niemoralne, a to co zrobiła matka tego dziecka to
      jest moralne?????
    • czesia-z-butiku Re: W imię ojca, nie syna 17.11.03, 10:16
      je tez jakos nie pojmuje rozumowania sądów i ludzi zasłaniających się tym
      wyswiechtanym "dobrem dziecka"
      1.a niby dlaczego to własnie tylko matka ma decydowac o poddaniu dziecka testowi
      2.czy nie jest zwykłym oszustwem(a więc przestępstwem) to,ze matka wybiera
      sobie ojca według jednej kategorii-czyli tej,która przyniesie jej-nie dziecku-
      więcej korzysci i swietego spokoju
      3.a co z prawdziwym ojcem-przeciez on przekazał częscsiebie matce i moze
      chciałby wiedziec,ze ma dziecko
      4.jezeli związek jest udany to facetowi do głowy nie przychodzi robic takich
      badan-podejrzenia nie biorą się znikąd
      5.w całej tej sprawie nie chodzi o odtrącenie dziecka, tylko o wyciągnięcie
      konsekwencji wobec matki-oszustki-skoro prawo mowi ,ze DNA jest moją
      własnością , a badania niby przestepstwem,to czyz nie jest przestępstwem
      zatajenie prawdy kto jest biologicznym ojcem?
      6.dlaczego autor artykułu (męzczyzna) podszedł do sprawy w sposób mało
      obiektywny
      dlaczgo nie poszukał na forach dla ojców (www.w stroneojca.ngo.pl)komentarzy i
      tragedii jakie są w związku z takimi sprawami mają mężczyzni
      dla mnie artykuł ten wysmiewał mozliwosc zrobienia takich badan
      owszem,moze nie powinny byc robione wtedy,kiedy tylko się chce,bez wiedzy osób
      zainteresowanych-ale dlaczgo nie robic tego sądownie?dlaczego sądy nie zgadzają
      się na zlecenie takich badan?bo co się będą martwic;alimenty ma kto płacic,a
      jak się okaze,ze mamusia nawet nie pamięta imienia tego,który jej to dziecko
      zmajstrował to co sąd się bedzei bawił w poszukiwania biologicznego ojca,wiec
      daje mamusi(słynnej matce-Polce)wytrych w postaci mozliwosci niezgodzenia się
      na badania i sprawa załatwiona
      brrr-brzydze się takimi babami


      • zdzichu-nr1 Re: W imię ojca, nie syna 17.11.03, 12:07
        To symptomatyczne, że ten wątek pojawia się tylko na forum kobieta, podczas gdy
        niektóre wątki (zwłaszcza te z grona zakładanych przez redakcję "GW") występują
        jednocześnie na kilku forach.

        Badania genetyczne to koniec pewnej ery prymitywnego robienia w ciula facetów
        przez kobiety. Wrabianie w cudze dziecko to obrzydliwość, niestety niektóre
        Panie uznawały to za świetny zabieg. A TERAZ Z TYM KONIEC, w dodatku stare
        numery sprzed lat podlegają znienacka wykryciu. Mamy zatem bat na kurewstwo.

        Kolejnym kamieniem milowym na drodze równouprawnienia płci będą powszechne
        tabletki i zastrzyki antykoncepcyjne dla facetów. Ukróci to cudownie głupie
        tłumaczenia tysięcy kobiet, że "tabletka nie zadziałała i stąd Kochany mówię Ci
        o bobasku bo jestem w czwartym miesiącu ciąży".

        • lolyta Re: W imię ojca, nie syna 17.11.03, 20:57
          Skarbie. Kobiety NIE SA wiatropylne.
          To, ze jakas pani zaszla w ciaze nie ze swoim mezem, oznacza, ze zaszla z kims
          innym.
          Gdzie jest ten ktos inny?
          I czemu jakos sie sam nie zainteresowal antykoncepcja jak byl ku temu czas?
          I co, nie wiedzial skad sie biora dzieci?
          A jak wiedzial, to co, wolal trzymac morde w kuble - ciekawe, dlaczego?
          O, czyzby byl zonaty?
          • Gość: KR$ I nie wiedza o tym, ze nie sa wiatropylne? IP: *.riz.pl / *.riz.pl 19.11.03, 13:51
            szczegolnie w momencie gdy daja dupy gachowi bedac jednoczesnie 'zabezpieczone'
            przez meza.

            Tylko dziwka moze miec poglady zblizone do twoich.
    • Gość: zz Re: W imię ojca, nie syna IP: *.gromada.pl 17.11.03, 14:28
      temat jak widac wzięcia nie ma,bo panie się boją
    • kochanica29 Re: W imię ojca, nie syna 17.11.03, 19:58
      Gość portalu: Hanna napisał(a):

      > Zastanawiam sie, co dla tych panow jest w sprawie nazywanej
      > ojcostwem wazne. Bo na pewno nie dziecko.
      > A dawno temu w Talmudzie napisano: nie ten jest ojcem, kto
      > splodzil, ale kto wychowal.
      to ja jestem półsierota:-(((((
      wychowywały mnie same baby
      tatuś i dziaduś zwinęli się zgodnie(dziadusiowi zdarza się pomylić o 10 lat co
      do mojego wieku)
    • Gość: zadowolony Re: W imię ojca, nie syna IP: 172.* / 217.172.244.* 17.11.03, 22:04
      Powiem krótko. Wreszcie niektóre z wielce szanownych pań choć chwilkę
      zastanowią się, nim przyprawią rogi "ukochanym" mężom. I nie ma w tej sprawie
      żadnych usprawiedliwień dla wiarołomnych. Zadne wyższe dobro dziecka itp
      duperele. Każde z rodziców w równym stopniu (wreszcie!), będzie miało pewność
      co do ojcostwa. Na pohybel wszelkiej maści zdradliwym sukom!
      • Gość: Triss Merigold Re: W imię ojca, nie syna IP: *.acn.waw.pl 17.11.03, 22:42
        Też uważam, że oponują te które mają/mogą mieć coś do ukrycia. Mężczyzna ma
        prawo wiedzieć czy wychowuje swojego biologicznego potomka czy też ordynarnie
        mówiąc "został wrobiony".
      • Gość: www Re: W imię ojca, nie syna IP: 195.242.46.* 18.11.03, 10:05
        Jestes glupim palantem, trzymaj sie sam swojej, zony czy
        dziewczyny to nie bedzie zadnych skokow na boki glupku.
        • mickey.mouse Re: W imię ojca, nie syna 19.11.03, 18:07
          Hej, może przedstawiłbys sie choc wymyślonym na poczekaniu nickiem, a nie
          zasłanial sie za zasłona enigmatycznego "ww". Nie ma to jak odwaga cywilna,
          prawda ? Zwłaszcza gdy chce sie innych obrzucac mięsem... - inteligencie/-tko
    • melila Re: W imię ojca, nie syna 17.11.03, 22:49
      Myślę, że ten problem trzeba rożwazyć na dwóch poziomach.
      W normalnym pełnym miłości i zaufania związku nie mają miejsca wątpliwości i
      gdyby ojciec mojego dziecka (którego jeszcze nie mam) miał watpliwości
      potraktowałabym to jako wyjątkowe świństwo i podłość.

      Ale wiele dzieci jest poczynanych w związkach, które nie są pełne miłości i w
      tej sytuacji rzeczywiscie badania DNA są jedynym wyjściem. A jeśli przed sądem
      toczy się sprawa o ojcostwo, to badanie DNA jest rutyną.
      Natomiast prawo negatywnie odnosi się do ojców,którzy mają watpliwosci i latami
      duszą je w sobie. Właśnie dla ochrony dziecka i jego emocjonalnego spokoju
      ograniczony jest czas dla wniesienia powodztwa o zaprzeczenie.
      • Gość: MAg Re: W imię ojca, nie syna IP: *.if.uj.edu.pl 18.11.03, 09:50
        ten czas ogranczony jest do .5 roku. A badania genetyczne (ze
        wzgledów zdrowotnych), mozna przeprowadzac u dziecka dopiero po
        pol roku od urodzenia. Dobro dziecka, to wychowywanie go przez
        pawdziwa mame, i prawdziwego tate. A tak to jest tylko dobro
        matki....
        • l2m Re: W imię ojca, nie syna 18.11.03, 10:53
          Owe badania genetyczne da się przeprowadzić nawet u noworodków, bo nie ma tam
          koniecznej potrzeby pobrania krwi z żyły. Wystarczy kropelka z pięty (u takich
          dzieci krew pobiera się nie z paluzszka, tylko z pięty właśnie).
          W wielu krajach rozwiniętych przeprowadza się tzw skryning (screening)
          genetyczny, czyli masowe badania wszystkich jak leci, noworodków na niektóre
          patologie dziedziczne. Wymienione badania mają bardzo podobną zasadę do tych od
          ojcostwa. Więc mało co stoi na przeszkodzie pod względem technicznym, by
          sprawdzić ojcostwo biologiczne metodą fingerprintu.
          Inna rzecz - to badania grupy krwi, o których tu było wyżej. Tam rzeczywiście
          jest potrzeba pobrania krwi z żyły, dlatego podobne badania u bardzo małych
          dzieci przeprowadza się tylko w razie konieczności transfuzji.
      • Gość: KR$ Kwestia natury... IP: *.riz.pl / *.riz.pl 19.11.03, 13:57
        Macie nature dziwek (ponad 10% dzieci z nieprawego loza - a ile wiecej zdrad -
        pewnie min. 30%) i dlatego niezaleznie od tego jak sie uklada w zwiazku trzeba
        was sprawdzac (najlepiej po kryjomu) - w koncu jest taka mozliwosc techniczna.

        I to wam sie nie podoba - bo technologia doprowadza do rownouprawnienia czyli
        jak babo dalas dupy na lewo to sama sobie wychowuj bekarta a ja poszukam
        kobiety ktora nie bedzie mnie robic w balona.
    • bint_jebaim no i co z tego ze w talmudzie napisano? 17.11.03, 23:17
    • Gość: Legenda Re: W imię ojca, nie syna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.03, 09:07
      Osobiście uważam, że każdy ma prawo znać prawdę. Watpliwości
      nikomu nie służą i na pewno lepszy jest ojciec świadomy, że
      wychowuje nie swoje dziecko niż ciągle się zastanawiający czyje
      ono jest. A, że przeraża mnie myśl o życiu w małżeństwie bez
      zaufania i pewności w tak fundamentalnych kwestiach, to już inna
      sprawa.... Po co w czymś takim trwać i w imię czego?!
      • Gość: inny gość Re: W imię ojca, nie syna IP: *.mimuw.edu.pl / 10.1.3.* 21.11.03, 11:13
        Gość portalu: Legenda napisał(a):
        > Osobiście uważam, że każdy ma prawo znać prawdę. Watpliwości
        > nikomu nie służą i na pewno lepszy jest ojciec świadomy, że
        > wychowuje nie swoje dziecko niż ciągle się zastanawiający
        czyje > ono jest. A, że przeraża mnie myśl o życiu w małżeństwie
        bez > zaufania i pewności w tak fundamentalnych kwestiach, to
        już inna > sprawa.... Po co w czymś takim trwać i w imię czego?

        Podpisuję się pod tym bez zastrzeżeń. Ale niepokoi mnie, że
        prawda znowu jest tą biedną sierotką, którą można się zająć
        dopiero na końcu i jeśli nie ma przeciwskazań; zwłaszcza, gdy
        takie stanowisko zajmują etycy. Co to znaczy, że ojciec narusza
        prawa dziecka i matki próbując ustalić, czy istotnie jest ojcem
        biologicznym? Czy niedługo niewierna żona będzie mogła oskarżyć
        męża o naruszenie intymności, jeśli we własnym łóżku znajdzie ją
        z gachem? Historia pokazuje, że tego typu "penalizacja" prawdy
        materialnej skutkuje hipokryzją, utratą szacunku dla prawa i
        etyków próbujących takie prawo usprawiedliwiać. A strona
        praktyczna jest taka, że kobieta może męża zdradzić i ze zdrady
        dziecię począć, po pół roku wyprowadzić się z dzieckiem do
        gacha, a małżonek niech buli, ile ma. Co to wszystko ma
        wspólnego z jakąkolwiek etyką?

        Odnośnie badań DNA pojawia się jeszcze inny problem. Powiedzmy,
        że ktoś jest fałszywie oskarżony o gwałt czy inne przestępstwo,
        a proste badanie DNA może wykazać jego niewinność (o ile policja
        prawidłowo zebrała ślady i nie zostały one po drodze zgubione
        lub zniszczone; mówimy więc o sytuacji dosyć abstrakcyjnej).
        Sąd nie zgadza się na przeprowadzenie badania, bo ... (powodów
        podawać w zasadzie nie musi), a w gruncie rzeczy bo to i kłopot,
        i koszty. Kłopot dlatego, że to sędzia w swym majestacie i
        mądrości ma decydować o winie/niewinności, a nie jakieś tam
        fakty. Czy oskarżony może opłacić badania, oczywiście w
        zakładzie wyznaczonym przez sąd i pod tegoż kontrolą? W żadnym
        razie. Bo nie będzie nasz wymiar sprawiedliwości brać pieniędzy
        od oskarżonych, to wysoce korupcjogenne, a poza tym narusza
        równość wobec prawa (bo innego niewinnego, ale ubogiego, na
        takie sfinansowanie badań nie stać, sprawiedliwość wymaga więc,
        by poszli siedzieć obaj). Po procesie na wszelki wypadek dowody
        rzeczowe się niszczy, żeby przypadkiem ktoś nie przeprowadził
        stosownych badań w przyszłości i już możemy spać spokojnie -
        "autorytet" sądownictwa pozostaje nietknięty.

        Typowa dulszczyzna, opatrzona przyzwoleniem prawodawców i
        etyków. A potem się dziwimy, że różni filozofowie dowodzą, że
        rzeczywistość nie istnieje, tylko jest konstruktem/grą językową.

        Chrześcijanie wierzą, że w dniach ostatnich, przy Sądzie
        Ostatecznym, rzeczy zakryte staną się odkryte i nic już ukryte
        nie będzie. Będą się różni etycy tłumaczyć ze swoich nauk.

        PS. Oczywiście są pewne rodzaje wiedzy/prawdy, których nie
        należy udostępniać wszystkim, jak leci, na przykład sposoby
        konstrukcji bomb, zabezpieczenia banków itd., czy choćby dane
        osobowe, które w niewłaściwych rękach mogą posłużyć do
        wyrządzenia komuś szkody. Ale wmawianie, że mężczyzna nie ma
        prawa upewnić się, czy jest ojcem, to jakiś absurd. Jak słusznie
        zauważył ktoś w jednym z poprzednich postów, można by w takim
        razie wprowadzić obowiązkowe losowania dzieci w szpitalach.
        Skoro to bez znaczenia... Nie mówiąc już o tym, że nie bez powodu
        kobieta zwraca uwagę na to, z kim poczyna dziecko - to ma
        całkiem podstawowe znaczenie i antropologia ma na ten temat
        mnóstwo do powiedzenia.
        • Gość: inny gość Wujkowie IP: *.mimuw.edu.pl / 10.1.3.* 21.11.03, 11:29
          Jeden przykład z antropologii - w niektórych społecznościach, w
          których wyjątkowo ciężko jest najwyraźniej małżonki upilnować,
          mężczyźni najbliższe więzi mają nie z dziećmi swoich żon (i BYĆ
          MOŻE swoimi), tylko z dziećmi swoich sióstr. Bo co do siostry
          jest pewność zarówno w kwestii jej macierzyństwa, jak i tego, że
          ma się z nią wspólną matkę, a co do dzieci żony... Ech!
    • kochanica29 Fajnie będzie, więcej aborcji i rozwodów:-(((( 18.11.03, 18:31
      Kobieta mając dziecko z kochankiem lub nie będąc pewna z kim, raczej je usunie
      niz narazi się na rozpad związku.
      Oczywiście nie każda, ale wiele bedzie takich.
      Takie są efekty maniakalnego kontrolowania nas przez płec męską.
      A może by tak pasy cnoty?
      Albo trzymanie w klatce?
      Nie, nie, w klatce nie będzie mogla zajmowac się domem i dziecmi.
      Jest to jedyny powód, dla ktorego mężczyzni nigdy nie wykorzystywali takiego
      patentu.
      • lola211 Re: Fajnie będzie, więcej aborcji i rozwodów:-((( 18.11.03, 18:40
        > Kobieta mając dziecko z kochankiem lub nie będąc pewna z kim, raczej je
        usunie
        > niz narazi się na rozpad związku
        > Oczywiście nie każda, ale wiele bedzie takich.

        To rzeczywiscie straszne.Juz wspólczuje wszystkim kobietom którym zostanie
        utrudnione wrobienie faceta w nie swoje dziecko.

        > Takie są efekty maniakalnego kontrolowania nas przez płec męską.

        Jezeli nie chcesz byc kontrolowana to zyj solo, bedziesz wolna całkowicie.

        > A może by tak pasy cnoty?
        > Albo trzymanie w klatce?
        > Nie, nie, w klatce nie będzie mogla zajmowac się domem i dziecmi.
        > Jest to jedyny powód, dla ktorego mężczyzni nigdy nie wykorzystywali takiego
        > patentu.
        • Gość: Triss Merigold Re: Fajnie będzie, więcej aborcji i rozwodów:-((( IP: *.acn.waw.pl 18.11.03, 18:45
          Juz się wypowiadałam. Przeciwko badaniom są te które mają coś do ukrycia.
          Partnerowi ufam, wymagam zaufania od niego ale jeśli by sobie tego życzył
          mogłabym zrobić badania zaraz po porodzie. Mężczyzna ma prawo wiedzieć czy
          wychowuje własne dziecko, zmuszenie go do wychowywania dziecka z przelotnego
          romansu jest oszustwem.
          Będzie wiecej skrobanek? Trudno. Albo kobiety będa dbać o maksymalne
          zabezpieczenie przy romansiku, albo pomyślą wcześniej - zanim do skoku w bok
          dojdzie.
          • mickey.mouse Re: Fajnie będzie, więcej aborcji i rozwodów:-((( 18.11.03, 18:47
            Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):


            > mogłabym zrobić badania zaraz po porodzie. Mężczyzna ma prawo wiedzieć czy
            > wychowuje własne dziecko, zmuszenie go do wychowywania dziecka z przelotnego
            > romansu jest oszustwem.

            Jest oszustwem ? Wrobienie niczego nieświadomego faceta w nie jego dziecko,
            jest najgorszym świństwem i draństwem, jakie można sobie wyobrazić.
            • kochanica29 Znam większe świństwa i draństwa 19.11.03, 16:56
              mickey.mouse napisał:

              > Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):
              >
              >
              > > mogłabym zrobić badania zaraz po porodzie. Mężczyzna ma prawo wiedzieć czy
              >
              > > wychowuje własne dziecko, zmuszenie go do wychowywania dziecka z przelotne
              > go
              > > romansu jest oszustwem.
              >
              > Jest oszustwem ? Wrobienie niczego nieświadomego faceta w nie jego dziecko,
              > jest najgorszym świństwem i draństwem, jakie można sobie wyobrazić.
              niech kolega tak nie dramatyzuje w imieniu swoich jaj
              • mickey.mouse Może jakieś przykłady ? 19.11.03, 17:56
                Czy tez moze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ?
                • libressa Re: Może jakieś przykłady ? 20.11.03, 12:31
                  mickey.mouse napisał:

                  > Czy tez moze punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ?

                  lub leżenia...:*
                  • mickey.mouse Re: Może jakieś przykłady ? 21.11.03, 15:06
                    No fakt, to właściwie najistotniejsza kwestia, widoki są zasadniczo różne ;)
                • Gość: kochanica29 Re: Może jakieś przykłady ? IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.11.03, 21:06
                  Zartujesz, nie znasz przykładów?
                  Opuszczanie dzieci przez ojców(zwłaszcza ojców dzieci upośledzonych),
                  kazirodztwo...
                  • mickey.mouse Re: Może jakieś przykłady ? 21.11.03, 14:46
                    Przez ojcow... matki oczywiście nie opuszczają swoich dzieci Twoim zdaniem, jak
                    rozumiem. Ech Ci mężczyźni - wredne żmijowe plemię.

                    Dalej nie znam przykładu gorszego świństwa jakie moga zrobić sobie nawzajem
                    partnerzy, od podrzucenia komuś kukułczego dziecka.
                    • kochanica29 Re: Może jakieś przykłady ? 21.11.03, 16:42
                      mickey.mouse napisał:

                      > Przez ojcow... matki oczywiście nie opuszczają swoich dzieci Twoim zdaniem,
                      jak
                      >
                      > rozumiem. Ech Ci mężczyźni - wredne żmijowe plemię.
                      >
                      > Dalej nie znam przykładu gorszego świństwa jakie moga zrobić sobie nawzajem
                      > partnerzy, od podrzucenia komuś kukułczego dziecka.
                      Mogą się zamordowac.
                      Hehe.
                      A poza tym pisząc te posty myślisz tą dolną glowa.
                    • kochanica29 Wrobienie w dziecko gorsze od kazirodztwa? 21.11.03, 16:42
                      mickey.mouse napisał:

                      > Przez ojcow... matki oczywiście nie opuszczają swoich dzieci Twoim zdaniem,
                      jak
                      >
                      > rozumiem. Ech Ci mężczyźni - wredne żmijowe plemię.
                      >
                      > Dalej nie znam przykładu gorszego świństwa jakie moga zrobić sobie nawzajem
                      > partnerzy, od podrzucenia komuś kukułczego dziecka.
                      wg mickey.mouse`a?
                      • mickey.mouse Kazirodztwo z wlasnym partenerem ? 21.11.03, 17:08
                        Swinstwo zrobione wlasnemu parterowi, a nie wlasnemu dziecku np. Moja rada na
                        przyszłość, albo przestań świadomnie przeinaczać czyjeś teksty lub pytania, tak
                        aby pasowały do Twoich teorii, albo 2 razy przeczytaj czyjes teksty, zanim
                        zabierzesz sie za odpowiedź.
                        • kochanica29 Re: Kazirodztwo z wlasnym partenerem ? 23.11.03, 12:11
                          mickey.mouse napisał:

                          > Swinstwo zrobione wlasnemu parterowi, a nie wlasnemu dziecku np. Moja rada na
                          > przyszłość, albo przestań świadomnie przeinaczać czyjeś teksty lub pytania,
                          tak
                          >
                          > aby pasowały do Twoich teorii, albo 2 razy przeczytaj czyjes teksty, zanim
                          > zabierzesz sie za odpowiedź.

                          Aha...czyli facet w centrum swiata.
                          Niestety, nie moge sie z toba w tym aspekcie zgodzic.
                          Delikatnie mówiąc.
                          A dowcip masz przycięzki.
                          • Gość: Glupota bez granic Re: Kazirodztwo z wlasnym partenerem ? IP: *.AUTON.CS.CMU.EDU 25.11.03, 19:54
                            "Facet w centrum swiata". Hi hi :-)
                            Gdzie jest ten swiat???

                            Szkoda, ze zamiast dyskutowac zaczynasz krzyczec.
                            Wielu "facetow" zostawia swoje "baby" (czesto
                            z "bachorami") przez to ze tak krzycza jak Ty.

                            kochanica29 napisała:

                            > mickey.mouse napisał:
                            >
                            > > Swinstwo zrobione wlasnemu parterowi, a nie wlasnemu dziecku
                            np. Moja rada
                            > na
                            > > przyszłość, albo przestań świadomnie przeinaczać czyjeś
                            teksty lub pytania
                            > ,
                            > tak
                            > >
                            > > aby pasowały do Twoich teorii, albo 2 razy przeczytaj czyjes
                            teksty, zanim
                            >
                            > > zabierzesz sie za odpowiedź.
                            >
                            > Aha...czyli facet w centrum swiata.
                            > Niestety, nie moge sie z toba w tym aspekcie zgodzic.
                            > Delikatnie mówiąc.
                            > A dowcip masz przycięzki.
        • kochanica29 Re: Fajnie będzie, więcej aborcji i rozwodów:-((( 19.11.03, 16:59
          lola211 napisała:

          > > Kobieta mając dziecko z kochankiem lub nie będąc pewna z kim, raczej je
          > usunie
          > > niz narazi się na rozpad związku
          > > Oczywiście nie każda, ale wiele bedzie takich.
          >
          > To rzeczywiscie straszne.Juz wspólczuje wszystkim kobietom którym zostanie
          > utrudnione wrobienie faceta w nie swoje dziecko.
          >
          > > Takie są efekty maniakalnego kontrolowania nas przez płec męską.
          >
          > Jezeli nie chcesz byc kontrolowana to zyj solo, bedziesz wolna całkowicie.
          >
          > > A może by tak pasy cnoty?
          > > Albo trzymanie w klatce?
          > > Nie, nie, w klatce nie będzie mogla zajmowac się domem i dziecmi.
          > > Jest to jedyny powód, dla ktorego mężczyzni nigdy nie wykorzystywali takie
          > go
          > > patentu.
          A ty co tak bronisz facetów?
          Sami sie biedaczkowie bronic umieja jak widac...
          Czemu nie odnioslas się do ostatniego akapitu mojego postu - o pasach cnoty?
          • lola211 Re: Fajnie będzie, więcej aborcji i rozwodów:-((( 19.11.03, 17:54
            > A ty co tak bronisz facetów?
            > Sami sie biedaczkowie bronic umieja jak widac...

            Nie bronie facetów,tylko rodziców.Ciesze sie ze wreszcie jest mozliwosc aby i
            oni byli pewni, ze dziecko które uwazaja za swoje jest ich rzeczywiscie.To
            prawo RODZICA czy to bedzie facet czy kobieta.


            > Czemu nie odnioslas się do ostatniego akapitu mojego postu - o pasach cnoty?

            Bo ty mylisz pojecia.
            Pas słuzy do uniemozliwienia zdrady(teoretycznie bo trzeba by jeszcze i
            kaganiec zakładac :)).test DNA temu nie słuzy.Przeciez babka moze dorabiac
            rogi ile wlezie, a zajsc w ciaze z mezem, wiec co to za metoda?
            Jesli kobieta zamierza wspólzyc z kilkoma facetami to prosze bardzo, ale
            niewiedza czyje dziecko jest ,krzywdzi dzieci przede wszystkim.
            Poza tym nie zauwazyłam by faceci masowo korzystali z takich badan, skłaniają
            sie ku temu ci którzy maja podstawy watpic.I bardzo dobrze, ze jest mozliwosc
            udowodnienia ze dziecko jednak jest ich- to korzystne dla dziecka przede
            wszystkim.

        • kochanica29 Podobno lola 211 kochasz dzieci 19.11.03, 17:00
          więc ICH dobro winno byc dla ciebie priorytetem?
          • lola211 Re: Podobno lola 211 kochasz dzieci 19.11.03, 17:59
            I jest. Dziecko ma prawo wiedziec kto jest jego ojcem.
            Chociazby po to, by wiedziec czy nie jest obciazone jakas genetyczna chorobą
            spotykaną w jego rodzinie.Albo zeby w razie czego wiedziec gdzie szukac dawcy
            spokrewnionego.
            A ty planujesz dziecko, ze tak cie ten temat bulwersuje?
            • Gość: kochanica29 Re: Podobno lola 211 kochasz dzieci IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.11.03, 21:03
              Jasne. Wyłącznie z kochankiem. Mąż nie wchodzi w grę, bo za głupi.
              Oj, ludzie!
              Nie odpowiem, bo niezależnie od tego, co odpowiem, pewnie mi przyłożysz(jak
              napisz, że planuję , to że bardzo zle, bo taka matka jak ja itd., a jak ze nie
              planuj, to że dzięki Bogu).
              • lola211 Re: Podobno lola 211 kochasz dzieci 21.11.03, 20:10
                > Nie odpowiem, bo niezależnie od tego, co odpowiem, pewnie mi przyłożysz(jak
                > napisz, że planuję , to że bardzo zle, bo taka matka jak ja itd., a jak ze
                nie
                > planuj, to że dzięki Bogu).

                O, widze ze trudnisz sie jasnowidztwem.Z góry wiesz co napisze..
                Nie mnie oceniac kto powinien miec dzieci a kto nie.Przeciez cie nie znam.
            • Gość: kochanica29 Re: Podobno lola 211 kochasz dzieci IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.11.03, 21:07
              Załóżmy, że mamy przypadek, że baba jednak jest w ciąży z "innym".
              Twoim zdaniem powinna usunąć?
              • lola211 Re: Podobno lola 211 kochasz dzieci 20.11.03, 21:32
                > Załóżmy, że mamy przypadek, że baba jednak jest w ciąży z "innym".
                > Twoim zdaniem powinna usunąć?
                Moje zdanie nie bedzie jej obchodzic.
                Jesli pytasz czy koniecznie powinna, to odpowiedz brzmi: oczywiscie ze nie.Jej
                zostawiam decyzje.
                A jesli zdecyduje urodzic to powinna poinformowac po prostu meza, ze bedzie
                miała dziecko z panem jakimstam(o ile bedzie pewna ze to tego pana).To takie
                trudne?

                • kochanica29 Re: Podobno lola 211 kochasz dzieci 20.11.03, 21:39
                  lola211 napisała:

                  > > Załóżmy, że mamy przypadek, że baba jednak jest w ciąży z "innym".
                  > > Twoim zdaniem powinna usunąć?
                  > Moje zdanie nie bedzie jej obchodzic.
                  > Jesli pytasz czy koniecznie powinna, to odpowiedz brzmi: oczywiscie ze
                  nie.Jej
                  > zostawiam decyzje.
                  > A jesli zdecyduje urodzic to powinna poinformowac po prostu meza, ze bedzie
                  > miała dziecko z panem jakimstam(o ile bedzie pewna ze to tego pana).To takie
                  > trudne?
                  >
                  Aha, czyli dzieciątko ma zostać zabite?
                • kochanica29 Re: Podobno lola 211 kochasz dzieci 20.11.03, 21:40
                  lola211 napisała:

                  > > Załóżmy, że mamy przypadek, że baba jednak jest w ciąży z "innym".
                  > > Twoim zdaniem powinna usunąć?
                  > Moje zdanie nie bedzie jej obchodzic.
                  > Jesli pytasz czy koniecznie powinna, to odpowiedz brzmi: oczywiscie ze
                  nie.Jej
                  > zostawiam decyzje.
                  > A jesli zdecyduje urodzic to powinna poinformowac po prostu meza, ze bedzie
                  > miała dziecko z panem jakimstam(o ile bedzie pewna ze to tego pana).To takie
                  > trudne?
                  > Ale twoim zdaniem powinna urodzić czy nie?
                  Odpowiedz jednoznacznie.
                  • lola211 Re: Podobno lola 211 kochasz dzieci 20.11.03, 21:50
                    > > Ale twoim zdaniem powinna urodzić czy nie?
                    > Odpowiedz jednoznacznie.

                    Ty mnie pytasz o stosunek do aborcji? Nie o tym jest ten watek.Ale odpowiem.
                    Dopuszczam mozliwosc dokonanania aborcji jesli o to ci chodzi.
                    Nie wiem co ona powinna.
                    Wiem, ze gdybym to ja zaszła w ciaze z kochankiem, osobą z która łaczyłoby
                    mnie uczucie, to nie usunełabym ciazy.I mój maz zostałby o tym
                    poinformowany.Skoro podjełam decyzje o zwiazaniu sie z kims na boku, to jestem
                    w stanie poniesc wszelkie tego konsekwencje, łacznie z dzieckiem, rozpadem
                    małzenstwa.



      • mickey.mouse Re: Fajnie będzie, więcej aborcji i rozwodów:-((( 18.11.03, 18:44
        kochanica29 napisała:

        > Kobieta mając dziecko z kochankiem lub nie będąc pewna z kim, raczej je
        usunie
        > niz narazi się na rozpad związku.
        > Oczywiście nie każda, ale wiele bedzie takich.
        > Takie są efekty maniakalnego kontrolowania nas przez płec męską.


        Zastanowiłaś sie nad tym co chcesz napisać, zanim to napisałas ?
        Potrzeba pewności, że dziecko które chcemy uważać za swoje jest faktycznie
        moje, jest maniactwem ?
        Przez tych przebrzydłych opętanych maniactwem mężczyzn, my kobiety które
        przecież mamy naturalne prawo do kochanka na boku, zmuszone będziemy do
        usuwania ciąży nie mogąc ukryc przed mężem że przyprawiłysmy mu rogi... Oh,
        jaka to niesprawiedliwość i kolejna krzywda wyrządzana nam przez tych gnojków...
      • Gość: KR$ Re: Fajnie będzie, więcej aborcji i rozwodów:-((( IP: *.riz.pl / *.riz.pl 19.11.03, 14:00
        Widze to inaczej - raczej kobieta taka uzyje tej zbednej zazwyczaj galaretki w
        swojej glowie i nie bedzie sie pieprzyc po katach z kim popadnie, czujac ze jak
        wpadnie to klops...
    • Gość: KR$ Bicz na ...wiszony... IP: *.riz.pl / *.riz.pl 19.11.03, 14:10
      Nareszcie - dupy na klodke babiszony!!!

      A zreszta sam juz nie wiem - przeciez czasami tez jestem beneficjentem waszej
      niemoralnosci - kto wie moze ktoras z was wychowuje z mezusiem mojego bobaska?
      • kochanica29 Jeżeli ktos uwaza ze wszystkie kobiety to k... 19.11.03, 16:57
        Gość portalu: KR$ napisał(a):

        > Nareszcie - dupy na klodke babiszony!!!
        >
        > A zreszta sam juz nie wiem - przeciez czasami tez jestem beneficjentem waszej
        > niemoralnosci - kto wie moze ktoras z was wychowuje z mezusiem mojego bobaska?
        przynajmniej potencjalne, to zalecam wizyte u psychiatry.
        • Gość: KR$ Re: Jeżeli ktos uwaza ze wszystkie kobiety to k.. IP: *.riz.pl / *.riz.pl 20.11.03, 17:21
          to ze ty od psychiatry ucieklas to nie znaczy ze innych musisz tam wysylac.
    • Gość: fjolka Re: W imię ojca, nie syna IP: *.fastres.net 21.11.03, 12:49
      oj, przeczytalam wasze wszystkie opinie i zrobilo mi sie smutno.
      niezazdroszcze mezczyzna, ktorzy kiedykolwiek poczuli chec
      zrobienia testow o ustalenie ojcostwa. tak samo nie zazdroszcze
      ich partnerkom. no ale nie wszyscy maja to szczescie byc w
      zwiazkach, ktore opieraja sie na milosci. z drugiej strony czuje
      sie urazona postawa osob, ktore sugeruja, ze jedyne co kobiety
      maja w glowie to zdradzanie swoich parterow. jakos nie moge sie
      jednak oprzec wrazeniu, ze to jednak kobiety sa czesciej ranione
      i zdradzane..
      • Gość: gość Re: W imię ojca, nie syna IP: *.mimuw.edu.pl / 10.1.3.* 21.11.03, 13:58
        I tyle na ten temat. Głęboka refleksja. Pytanie, jakie prawa
        mają ludzie żyjący w mniej udanych związkach (też uważam, że
        mają pecha, a może i częściowo sami są temu winni, ale to nie
        powinno ich wypychać poza obręb prawa); kochające się i wierne
        małżeństwa istotnie tych testów nie potrzebują.
    • kaska75 Re: W imię ojca, nie syna 21.11.03, 15:29
      Swiadomosc faktycznego ojcostwa.
Pełna wersja