Gość: 66 Re: W imię ojca, nie syna IP: *.AUTON.CS.CMU.EDU 25.11.03, 19:16 Tu nie chodzi o fakt ojcostwa, ale o problem zaufania do partnerki. A raczej jego braku, niestety zbyt czesto uzasadnionego braku. Gość portalu: Hanna napisał(a): > Zastanawiam sie, co dla tych panow jest w sprawie nazywanej > ojcostwem wazne. Bo na pewno nie dziecko. > A dawno temu w Talmudzie napisano: nie ten jest ojcem, kto > splodzil, ale kto wychowal. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JZ Zaufanie mozna TYLKO dawac IP: 146.21.1.* 27.11.03, 20:27 Zaufanie mozna TYLKO dawac, prawdziwe zaufanie mozna dawac tylko bez przymusu! Nie mozna zaufania wymagac a juz najbardziej nie mozna go "zadac". Jesli istnieja metody weryfikacji zaufania to zabranianie ich wykorzystania jest niczym innym jak podla forma spisku przeciwko prawdzie (nie takiej przez duze "P" ale takiej malej codziennej prawdzie na ktorej budujemy swoje zycie). A jedyne na czym moze sie opierac prawda i zaufanie to mozliwosc bezstronnej weryfikacji. Jakiekolwiek osoby _zadajace_ zaufania, w moim przekonaniu, natychmiast je traca. Ze nie wspomne o utrudnianiu dostepu do prawdy. I nie jest wazne czy jest to matka czy polityk. Rodzina czy caly kraj. Jesli chcecie zyc w korupcji (moralnej w rodzinie) lub korupcji (finansowej i politycznej) to wspierajcie rozwiazania ktore wymagaja wiary i zaufania bez dowodow i podstawy. Wyrosna z tego tradycyjne kotolicko-polskie dzieci i politycy. Ostatecznie ze wszystkiego sie mozna wyspowiadac, potem dwie zdrowaski i z glowy, no nie? A do pan obronczyn Rzeczypospolitej Niejawnej mam pytanie: "Czy juz macie kukulcze dzieci czy dopiero planujecie?" JZ Odpowiedz Link Zgłoś