do forumowych studentów i nie tylko:)

05.02.09, 13:14
Ech, pewnie to głupie, że pytam o to na forum ale nie wiem co zrobic. Pracuję
w szkole językowej i studiuję dziennie (dośc trudny i wymagający kierunek). W
szkole uczę 3 popoludnia w tygodniu, prosto z uczelni jade do szkoly i w domu
jestem o 21. Na studiach mam duzo nauki więc mimo, że pracuje tylko 3 dni w
tygodniu nie jest mi łatwo. Ostatnio dyrektor szkoły prosi mnie, abym wzięła
jeszcze kursy w sobote. Kurcze, nie wiem czy sobie poradzę: z jednej strony
nie chcę zaniedbać studiów ale z drugiej potrzebuję pieniędzy. Szkola językowa
jest daleko i dojazdy dużo mi zajmują, no i szkola jest wymagająca: tzn. jest
duzo szkolen, kursów, trzeba przygotowywac syllabusy, raporty itd.
A Wy pracujecie w czasie studiów? Jak tak, to ile dni, godzin itd.?Jak to
wszystko godzicie?
    • aga.m1986 Re: do forumowych studentów i nie tylko:) 05.02.09, 14:13
      Pierwsze 3 lata studiowałam dziennie + pracowałam na umowę zlecenie w biurze
      nieruchomości (tyle na ile pozwalał mój plan zajęć), wtedy to był raj na ziemi.
      Miałam kasę, wolne weekendy...ahhh, w tygodniu mogłam iść nawet na jakąś imprezę :)
      Teraz, studiuje zaocznie, (logistykę) i pracuję. Tym razem jest to umowa o pracę
      i pełny wymiar godzin (8-16:30) od poniedziałku do piątku. W weekendy szkoła (co
      drugi weekend siedzę w szkole od 8 do 17). Żeby nie było mam 23 lata.
      Wiadomo jeśli chodzi o pieniądze to jest dużo lepiej, ale jestem straszliwie
      przemęczona. Myślę, że powinnaś dać radę, ale jest to kwestia priorytetów i potrzeb.
      Przyznaje szczerze, że gdybym nie musiała to nie pracowałabym podczas studiów
      wcale, albo tylko w wakacje. No cóż :)
    • allerune Re: do forumowych studentów i nie tylko:) 05.02.09, 14:34
      ja pracę zacząłem na 5 roku bo wcześniej po prostu się nie dało (robiłem jedynie
      małe zlecenia w wolnym czasie, praca z domu). Na 5 roku się trochę wyluzowało i
      poszedłem na pełny etat. Było ciężko, ale jakoś przetrwałem, najgorzej było z
      pracą mgr.
      Generalnie moja rada jest: pracować, ale tylko tyle żeby mieć z czego żyć,
      resztę czasu poświęcić na studenckie życie, którego drugi raz mieć nie będziesz.
      Nie zgadzaj się na prośbę szefa, niech poczeka aż skończysz studia!
    • solsquare Re: do forumowych studentów i nie tylko:) 05.02.09, 14:50
      Wszystko zależy czy naprawdę potrzebne są Ci te dodatkowe pieniądze. wiadomo,
      zawsze im więcej ich tym lepiej (podobno ;)) ale jeśli do tej pory dawałaś rade
      to nie bierz więcej godzin.. Studia może nie zabierają dużo czasu "godzinowo" na
      uczelni, ale jeśli nie będziesz miała czasu na uczenie się czegokolwiek, to
      będziesz na ich już tylko wegetować, frustracja pewna - "jestem w stanie być
      dobra studentka ale nie mam na to czasu"..
      A jeśli myślisz że czasowo pogodzisz, to zastanów się jeszcze kiedy będziesz
      odpoczywać. Moja przyjaciółka myślała ze może pracować (uczyć się) przez
      większość doby 7 dni w tygodniu, aż dopadła ja depresja :(( i rok życia z głowy
      (to straszna choroba :/)
      Ja sama studiuję, piszę pracę mgr i uczę prywatnie ang (10 h w tyg), co drugi
      weekend zaoczny dodatkowy kurs. Nie narzekam na nudę :) ale przede wszystkim
      staram się znaleźć czas na odpoczynek - raz w tyg kino albo basen albo choćby
      pogaduchy z przyjaciółmi. Nie dajmy się zwariować :)
      • lubie.barszcz Re: do forumowych studentów i nie tylko:) 05.02.09, 15:08
        Dzięki:). Właśnie też staram się 'nie dać zwariować' i dlatego tak to rozważam.
        Moja sytuacja też jest troche inna, bo jestem na 4 roku, a rocznikowo powinnam
        juz w tym roku skonczyc studia. Niekoniecznie muszę miec dodatkowe pieniądze ale
        wiadomo: fajnie wyjsc do teatru, kina, cos sobie kupic itd.
        Jak patrze na moje kolezanki w pracy to sie zastanawiam jak one dają rade bo
        naprawde mają mnóstwo grup i godzin. Dlatego nie chcę tez się zamęczyć na śmierc.
        Najgorsze, że typowa perfekcjonistka ze mnie,pza tym wszystkim się przejmuję i
        stresuję i boję się, że bedę żałowac pozniej.
        • solsquare Re: do forumowych studentów i nie tylko:) 05.02.09, 19:37
          A te koleżanki też studiują?
          W każdym razie nie wiem co studiujesz i czy ta praca w szkole jest w jakiś
          sposób związana ze studiami. Ja choć uczę ang nie studiuję anglistyki, studia
          moje są w ogóle z innej bajki. Toteż i uczenie jest dla mnie przyjemnym sposobem
          na zarabianie, ale nic więcej i nie będę tego robić pewnie dłużej niż do końca
          studiów. Jeśli u Ciebie jest podobnie, to tym bardziej nie poświęcałabym wolnych
          sobót na pracę, ale na jakieś rzeczy związane ze studiami.
          • pani.kredka Re: do forumowych studentów i nie tylko:) 06.02.09, 00:21
            Tak, własnie te dziewczyny przeważnie tez jeszcze studiują.
            A studiuję anglistykę. Pracę traktuję raczej jako sposób na zarabianie
            pieniędzy, szczerze mówiąc nie lubię tej pracy. Mam nadzieję, że uda mi się
            pojsc w kierunku tłumaczeń bo w tym duzo lepiej sie czuje.
    • summerlove Re: do forumowych studentów i nie tylko:) 05.02.09, 16:47
      Koleżanka studiuje 2 kierunki, pracuje, pisze pracę mgr i jeszcze dostaje
      stypendium za dobre oceny ;)) Nie mam pojęcia jak ona to robi.
      ;))
    • weekenda Re: do forumowych studentów i nie tylko:) 05.02.09, 16:57
      Moje studenckie czasy:
      - do południa zajęcia na uczelni
      - po południu opiekowałam się osobą/ami po wypadku (jak jedna
      wyzdrowiała, w kolejce czekały następne)
      - nocami pracowałam (zwykle 3-4 dyzury w tygodniu)
      - w łikendy praca i imprezy (dwa dyżury 12-to godzinne w czasie
      łikendu)

      dało się? dało :)

      Kochałam to czego się uczyłam i te moje prace. Leciałam na
      skrzydłach i z radością na facjacie z jednego miejsca do drugiego.
      Może dlatego dawałam radę? :)
      • madai Re: do forumowych studentów i nie tylko:) 05.02.09, 20:45
        Ja rozpoczelam prace na umowe zlecenie na 1 roku dziennych studiow,
        pracowalam wg mojego planu zajec. Bylo czasem ciezko, ale dawalam
        rade. Od 2 roku pracowalam juz na caly etat studiujac dziennie, i
        bylo cholernie ciezko. opuszczalam mnostwo zajec, mialam zaleglosci,
        bylam ciagle spiaca. Pracowalam rowniez w weekendy, wiec do dzisiaj
        nie wiem, jak dawalam rade.
        Teraz pracuje tez na caly etat, studiuje zaocznie, i tez jestem
        troche zmeczona, ale bez przesady. Wszystko da sie pogodzic. Im
        wiecej zajec, tym lepsza organizacja :)
Pełna wersja