selica
05.02.09, 14:56
Dzisiaj odkryłam, że mam problem. Jako prawie trzydziestoletnia
kobieta jestem absolutnie niepoważna! Nie chodzi tu o kapcie z Hello
Kitty i generalne robienie głupot, kiedy tylko się da, ale o jakiś
taki brak kontroli nad własnym życiem. Jestem osobą, która żyje tu i
teraz i wcale nie martwi się o przyszłość. Większość znanych mi osób
w podobnym wieku ustabilizowało już sobie jakoś swoje życie i wie
dokąd zmierza. Mają jakieś priorytety, swoje rodziny, do czegoś
dążą. A moje życie kształtuje sie niejako samo, wszystko co się w
nim dzieje jest mam wrażenie dziełem przypadku. Ja żyję sobie tu i
teraz, o przyszłości myśląc z wyprzedzeniem góra tygodniowym. Czasem
kompletnie zapominam, ile mam lat, nie martwią mnie w ogóle
problemy, dotykające ludzi z mojego otoczenia. Zaczyna mnie to
przerażać, bo gdyby nie fakt, że pracuję i zarabiam na siebie,
byłabym przykładem takiego typowiego lekkoducha. Wszystko jest dla
mnie tematem do żartów, nie mam ani autorytetów, ani nie kieruję się
żadnymi głębszymi wartościami...
Jestem osobą ogólnie lubianą, między innymi właśnie za tę
bezproblemowość i pozytywny, optymistyczny stosunek do świata i
ludzi. Sądzę, że część ludzi zazdrości mi tego podejścia i braku
takich typowych problemów, jak spłata jakiegoś kredytu, czy odbiór
dziecka z przedszkola. Ja sama się z tego generalnie cieszę, ale
dzisiaj wyobraziłam sobie siebie, jako szaloną staruszkę z różowymi
włosami i trochę się przeraziłam, czy to nie czas już spoważnieć i
zacząć mieć problemy typowe dla mojego wieku, a nie cały dzień pisać
esemesy z kumplem, siedzieć na gadu i zachowywać sie jak laska ze
szkoły.
Czy to jest w o ogóle normalne i czy może ktoś tak jeszcze ma?