dziecko - tak, ślub - nie??

08.02.09, 03:06
mieszkam z facetem pełnym sprzeczności. To co mi ostatnio powiedział
trochę mnie dobiło. Chce mieć ze mną dziecko, czuję nawet lekką
presję z jego strony (odwiedziny u znajomych, którzy mają dzieci,
poświęcanie dużo czasu na oglądanie rzeczy w sklepach z artykułami
dziecięcymi, teksty w stylu: a tu będzie łóżeczko itp. itd.) a
jednocześnie nie chce się ze mną żenić. Ja też chcę mieć dziecko,
ale dopiero po ślubie. Chcę mieć nawet nie pewność, że on zawsze ze
mną ędzie, bo papierek tego nie daje, ale jako takie zabezpieczenie
na przyszłość dla dziecka. On tego nie rozumie i każdą rozmowę
traktuje jako przymuszanie do ślubu z mojej strony - a tak nie jest.
Moje podejście jest proste: ślub a później dziecko, inaczej nie ma
sensu dla mnie bawić się w rodzinę. On - dziecko tak, ślub - nie.
Dlaczego mężczyzna może chcieć dziecka, ale zalegalizowania związku
już nie? Może zależy mu tylko na posiadaniu dziecka (obojętnie zkim
byleby było) a nie na mnie jako partnerce?? A może jest ine
wytłumaczenie? tylko jakie? Nie czuję się z tym dobrze, szczególnie
że rozmowy o dziecku były już bardzo poważne, nie było to w "szale
uniesień". Co o tym myślicie?
    • bcde Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 04:01
      Chcę mieć nawet nie pewność, że on zawsze ze
      > mną ędzie, bo papierek tego nie daje, ale jako takie
      zabezpieczenie
      > na przyszłość dla dziecka

      Ślub nic nie zmieni w kwestii zabezpieczenia dla dziecka. Rodzice są
      obowiązani do alimentacji niezależnie od tego, czy są w związku. Z
      tego wynika, że chodzi ci raczej o zabezpieczenie dla siebie.
      • claratrueba Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 06:24
        Troche lat mam to i sporo ludzi znam. Sa wśród nich "dzieciaci nieżonaci". Dwie
        grupy: jedni, których odstręcza "ceremonia" i zw. z nią formalności, nie chcą
        wesela (niezbyt lubią rodzinę partnera). Drudzy, którzy uważaja, że luźny
        związek to "jestem z nimi bo chcę" a nie "bo muszę". Jest tez para bez ślubu-
        niewierzącą, więc kościelny odpada a cywilny byłby ujawnieniem brakiem wiary
        (straszny skandal w rodzinie). Zapytaj swojego partnera "dlaczego", dopiero
        wtedy możesz próbować zmienić jego zdanie lub zmienić swoje.
        • 4g63 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 12:09
          ślub to bezsensowny wymysł społeczny, całkowicie zbędny i niczemu nie służący, związek dwojga ludzi ma się opierać na uczuciach i emocjach i to ma być ta nierozerwalna więź, każdy papier można podrzeć, a takiej prawdziwej więzi nikt nie zniszczy.. zastanów sie po co ty chcesz wziąść ślub? na pokaz? dla białej sukni (dając zarobić pazernemu klerowi), dlatego bo tak wszyscy robią? może tak naprawdę, chcesz tego ślubu, bo tak...
          • ma_gala Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 12:49
            obydwoje jesteśmy niewierzący, nie praktukujący, także ślub
            kościelny i całą ta otoczka nie wchodzi w grę. Nasze rodziny
            również, dlatego ślub cywilny nie będzie żadnym skandalem. Nie
            chodzi mi więc o białą suknię z welonem, bo ślub można wziąć przy
            rodzicach i świadkach a weselny obiad urządzić w domu. Ale
            faktycznie czuję, że on najwidoczniej nie chce zdobyć się na odwagę
            cywilną i być ze mną "w zdrowiu i chorobie", że chce sobie zostawić
            furtkę ewakuacyjną żeby np. pewnego dnia stwierdzić: nie wyszło nam,
            pakuję walizki i odchodzę. Mieszkanie jest moje, ja więcej zarabiam
            niż on (przynajmniej na razie) więc nie chodzi mi o zabezpieczenie
            finansowe dla siebie. Ode mnie wymaga zaangażowania i poświęcenia na
            1000%, a sam nie chce się zaangażować nawet na 100% :-(
            • z-zgrzyt Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 13:43
              dlaczego nie chce ?

              bo chce być postępowy (czytaj wygodny) :)

              czyta wybiórczą, a propaganda robi swoje

              jak jest niewierzącym (nic złego oczywiście), to dalszym krokiem jest brak
              ślubu, to ceremonia o tradycji religijnej, a nawet jeżeli nie do końca, to i tak
              "chce być nowoczesny"

              odetnij go od wybiórczej, przecież sama widzisz jakie rady tu dostajesz, w stylu
              "a po co ślub" :)

              • annika.h sam(a)się odetnij propaganda robi swoje 09.02.09, 01:26
                jeszcze trochę,a wszystko na to wskazuje ,i zwoje w mózgu ci zanikną
                kompletnie.Kobieta nie pyta, co sądzisz o Wyborczej i jej wpływie na życie
                obywateli a o coś zupełnie innego.Wlazłeś(-złaś)nie na to forum.
              • tapatik Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 11.02.09, 21:56
                z-zgrzyt napisał:

                > dlaczego nie chce ?
                >
                > bo chce być postępowy (czytaj wygodny) :)
                >
                > czyta wybiórczą, a propaganda robi swoje

                Jakoś nie zauważyłem, aby GW propagowała życie bez ślubu.
                Poza tym skąd wiesz, że czyta Wyborczą?

                > jak jest niewierzącym (nic złego oczywiście), to dalszym krokiem
                > jest brak ślubu,

                Znam osoby niewierzące, które wzięły ślub.

                > to ceremonia o tradycji religijnej, a nawet jeżeli nie do końca,
                > to i tak "chce być nowoczesny"

                Ślub ceremonią religijną???????

                > odetnij go od wybiórczej, przecież sama widzisz jakie rady tu
                > dostajesz, w stylu "a po co ślub" :)

                A jakie Ty masz rady?
                • tertyklublin Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 14.02.09, 14:09
                  ŚLub jest ważny i to i to :P powinno być



                  www.zwyczaje-slubne.e-spis.pl
                  • tapatik Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 15.02.09, 00:23
                    tertyklublin napisał:

                    > ŚLub jest ważny

                    A gdzie ja napisałe, że nie jest ważny???

                    > i to i to :P powinno być

                    To znaczy co?
            • 4g63 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 14:33
              > faktycznie czuję, że on najwidoczniej nie chce zdobyć się na odwagę
              > cywilną i być ze mną "w zdrowiu i chorobie", że chce sobie zostawić
              furtkę ewakuacyjną żeby np. pewnego dnia stwierdzić: nie wyszło nam,

              no i słusznie, ślub formalny to dodatkowe komplikacje, rozwód itd, a niczego ta formalność nie zmieni, odejdzie jeśli ma odejść

              w sumie jeśli Cię kocha to nie powinien mieć problemu z podjęciem takiej decyzji, przynajmniej ja bym nie miał, bo byłoby mi to obojętne i jeśli mojej kobiecie by zależało, to pewnie nie robiłbym problemów,
              może chodzi o to że on wcale nie jest związany z Tobą tak jak Ty z nim, a z drugiej strony ma naturalną potrzebę posiadania dziecka..
            • deodyma Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 19:38
              na Twoim miejscu nie zgodzilabym sie w ogole na dziecko.
              z tego, co piszesz, nie jestes pewna swojego partnera. jaki jest wiec sens,
              zebyscie w ogole decydowali sie na dziecko? a co, gdy urodzisz, facet po jakims
              czasie odejdzie, Ty zostaniesz sama z dzieckiem?
              ja bym nie ryzykowala i tyle.
              • nissa.fr Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 10.02.09, 14:22
                Mam podobne zdanie. Facet chyba nie rozumie, ze jak pojawi sie dziecko, to do czegos sie zobowiaze (co mu szkodzi podpisac jeszcze jeden papier?). Jak nie jestes przekonana, to sie w to nie pakuj.
            • nupik Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 11.02.09, 08:56
              ja bardzo przepraszam, ale mam za soba dwa sluby cywilne i w zyciu nie
              przysięgałam na zadne "w zdrowiu i chorobie", to jest formuła koscielna droga
              ma_gala:) sluib cywilny jest rzeczą na wskros uczciwą, gydż formuła brzmi:
              "dokonam wszelkich starań". czyli starac się będe a jak nie wyjdzie-trudno. do
              szczęscia dziecka slub nie jest potrzebny. mam dwoje dzieci, jedno urodizło się
              gdy jeszcze nie bylismy małżenstwem, drguie juz po slubie i jedyną roznicą było
              to, ze przy drugim obyło się bez cyrków pod tytułem "uznanie dziecka przez
              ojca". i tyle. jako 33 latka w drugim małżenstwie powiem ci jedno - to DZIECKO
              wiąże na cale zycie a nie slub. nie ma wiekszego zobowiązania niz pwolanie do
              zycia nowej istoty. to , ze on chce miec z tobą dziecko swiadczy wlasnie o tym,
              ze cię kocha . moje kolezanki maja problem odwrotny - slub tak, ok, bo to
              odwracalne, nawet jesli będzie koscielny. ale zero dzieci - bo to na cale zycie
              i odwrocic sie nie da. pomyśl więc raz jeszcze i daj spokoj facetowi bo to
              rzadki egzemplarz taki co chce dzieci miec dzisiaj:)
            • swinia_i_cham dlatego, ze w przeciwienstwie do ciebie on sie 10.03.09, 15:43
              posluguje ROZUMEM, nie emocjami. Slub z racjonalnego pkt widzenia nie ma sensu - NIKT nie wie, co sie stanie za 10 lat. Czy partnerka nie stanie sie zrzedliwa jedza? Nie wiadomo. Wiec bzdura jest obiecywanie na zawsze - bo zalezy to od OBU stron i masy rzeczy nieprzewidzianych.

              Chce byc z Toba i jest. Chce miec z Toba dziecko. CO do jasnej cholery zmieni papier z USC ? Poza nazwiskiem?
          • ewwwwa dziecko - tak, ślub - nie? Kobiety też nie chcą śl 08.02.09, 20:23
            ubu. Ślub zniewala jedną że stron. Jeżeli jesteś samodzielna nie
            bierz ślubu, on nie tylko nic ci nie da, ale jeszcze stracisz.
            Naciski teściowej, męża i rodziny zmuszą cię do rezygnacji z
            własnych ambicji i przyjemności. Dzieci można wychować wspólnie na
            zasadach równopartnerstwa, facet wtedy się bardziej stara. Jestem 35
            lat po ślubie, mąż dobry człowiek ale ślub był błędem.
            • matylda1001 Re: dziecko - tak, ślub - nie? Kobiety też nie ch 09.02.09, 16:03
              >Jestem 35 lat po ślubie, mąż dobry człowiek ale ślub był błędem. <

              Mogłabyś napisac na czym polegał ten błąd?

          • ariana1 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 22:00
            4g63 napisał:

            > ślub to bezsensowny wymysł społeczny, całkowicie zbędny i niczemu
            nie służący,
            > związek dwojga ludzi ma się opierać na uczuciach i emocjach i to
            ma być ta nier
            > ozerwalna więź, każdy papier można podrzeć, a takiej prawdziwej
            więzi nikt nie
            > zniszczy.. zastanów sie po co ty chcesz wziąść ślub? na pokaz? dla
            białej sukni
            > (dając zarobić pazernemu klerowi), dlatego bo tak wszyscy robią?
            może tak napr
            > awdę, chcesz tego ślubu, bo tak...

            W życiu nie słyszałam większych bzdur!
      • cytrynka_ltd Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 13:09
        męska bzdura. ślub jest ważny dla dziecka, jako uregulowanie jego praw.
        jeśli mają prowadzić wspólne życie i jeszcze sam chce z nią dziecko, to ona ma
        również prawo do uregulowania jej kwestii wspólnego pracowania, dokładania się i
        ich wspólnego majątku.
        czyli on po prostu myśli, że w razie czego, łatwo daje ze wszystkim nogę. po
        ślubie już tak nie mógłby.
        to tak wygląda, że on umywa ręce od wszystkiego, ale dla świętego spokoju, aby
        rodzina nie naciskała na niego, kiedy będzie miał dziecko.
        normalną koleją rzeczy jest, jeśli on ją kocha i chce dalej wiązać z nią swoje
        życie, że bierze się najpierw ślub.

        facetom powywracało się w głowach.
        jak ktoś chce ślubu, to też nie z miłości.
        • pamana Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 18:11
          co a damska bzdura .
          slub biora dorosli ludzie ze soba a nie dzieckiem.
          czym roznia sie prawa dziecka z malzenstwa a czym z konkubinatu ?
          niczym.
          p.
          • velluto Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 19:14
            pamana napisała:

            > co a damska bzdura .
            > slub biora dorosli ludzie ze soba a nie dzieckiem.
            > czym roznia sie prawa dziecka z malzenstwa a czym z konkubinatu ?
            > niczym.

            ale prawa matki tego dziecka są radykalnie różne.
            To facet bardziej chce dziecka. Dla niego realizacja tego pragnienia
            nie zrobi rewolucji w jego życiu. On "po prostu" będzie miał dziecko.

            Dla kobiety posiadanie dziecka ma znacznie dalej idące konsekwencje,
            po pierwsze - bardziej obciąża ją fizycznie, po drugie to ona traci
            na atrakcyjności na rynku pracy, po trzecie - posiadanie dziecka
            wymiernie zmniejsza jej możliwości zarobkowania, po czwarte - jeśli
            im nie wyjdzie, to on odchodzi, ona zostaje z dzieckiem i niskimi
            alimentami... wymieniać dalej?
            • sokolasty Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 19:23
              wiesz velutto, rozwieść też się można i sad może zasadzić śmiesznie niskie alimenty
              • braktalentu Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 12:58
                ŻONA, której pozycja na rynku pracy wskutek zajścia w ciąże i
                posiadania dziecka jest znacznie gorsza, może domagać się od
                odchodzącego MĘŻA alimentów NA SIEBIE.
                Partnerka NIE.
                To, że dziś dziewczyna jest lepiej sytuowana nie oznacza, że zawsze
                tak będzie. Warto myśleć o życiu w perspektywie dłuższej niż 9
                miesięcy ciąży.
                • swinia_i_cham Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 10.03.09, 17:08
                  > ŻONA, której pozycja na rynku pracy wskutek zajścia w ciąże i
                  > posiadania dziecka jest znacznie gorsza, może domagać się od
                  > odchodzącego MĘŻA alimentów NA SIEBIE.

                  g... prawda - i tutaj masz odpowiedz na pytanie dlaczego faceci unikaja slubu... Zeby nie zostac dojnymi krowami na koniec. Dbaj o samodzielnosc. Wymagaj podzialu obowiazkow w opiece nad dzieckiem. Odkladaj pieniadze a nie rycz, ze jestes gorzej sytuowana "bo dziecko". A moze "bo uczyc sie nie chcialo tylko balowac"?
            • aiczka Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 17:08
              > ale prawa matki tego dziecka są radykalnie różne.
              Dotyczy to również praw "ojca tego dziecka". Nie ma tu jakiejś nierównowagi.

              > to on odchodzi, ona zostaje z dzieckiem i niskimi alimentami
              Równie dobrze ona może odejść i zostawić go z małymi alimentami. Obie wersje
              możliwe także po ślubie.
        • silic Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 01:30
          Które prawa dziecka reguluje ślub rodziców ? Poproszę o konkretną odpowiedź.

          > to ona ma również prawo do uregulowania jej kwestii wspólnego >pracowania,
          dokładania się i ich wspólnego majątku.
          Pewnie, że ma prawo. Niech każde z nich dokłada do wspólnego tyle ile może i
          chce. Majątek niech każde ma swój - i już jest pełna regulacja. Nawet się nie
          trzeba fatygować do urzędu. Dziecko jest ich i jako jego rodzice mają prawa i
          obowiązku stanowione przez KRiO. Czegoś jeszcze trzeba ?
          >łatwo daje ze wszystkim nogę. po ślubie już tak nie mógłby.
          A przepraszam - co by go po ślubie zatrzymało ? Bierze swoje rzeczy i idzie żyć
          z inną kobietą. NIC nie może go przed tym powstrzymać.

          > facetom powywracało się w głowach.
          Raczej myślą, zamiast bezrefleksyjnie postępować wedle stereotypów.
    • kol.3 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 07:40
      Jeśli zależy mu wyłącznie na posiadaniu dziecka niech sobie je zrobi
      z inną kobietą.
    • adela38 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 08:10
      Najwyrazniej ten pan nie chce miec dziecka z toba jako czlonkiem rodziny- chce
      dziecko, ale ciebie chce miec mozliwosc wykopac bez problemow... Tylko problem
      jest taki, ze to ty bys byla w ciazy, ty je mialabys urodzic, ty narazasz i
      obciazasz swoje zdrowie, ty ewentualnie bedziesz karmic piersia, ty przez pewien
      czas nie bedziesz w stanie pracowac.Stanowisko tego pana jest takie, ze chce cie
      wykorzystac jako inkubator, ale nie chce stworzyc z toba rodziny i nie chce brac
      odpowiedzialnosci za rodzine.Radzilabym jeszcze raz zakomunikowac panu swoje
      stanowisko i pozegnac sie z nim.
      • sloneczna.dziewczyna Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 10:16
        100% się zgadzam z Adelą.
        • naonja81 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 11:06
          Adela38-100% racji!
          • wj_2000 Ja, męska szowinistyczna świnia 08.02.09, 18:45
            też przyznaję Adeli 38 100% racji.
      • tacx Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 11:56
        jest taki, ze to ty bys byla w ciazy, ty je mialabys urodzic, ty narazasz i
        > obciazasz swoje zdrowie, ty ewentualnie bedziesz karmic piersia,

        generalnie ten problem mozna rozwiazać w drodze przyjmowania estradiolu i
        prolaktyny przez ojca - cyce mu urosną i po kłopocie.
        a co do meritum to przyczyn moze być tyle ilu ludzi na swiecie. Nikt z nas nie
        wie o co mu chodzi. Moze jest istotą aspołeczną po prostu i arodzinną. Nie chce
        miec teściów i tej całej maskarady z "papierową" rodziną w postaci nowych babć,
        wujków itd... Kłopot jest wtedy gdy druga połówka ma odmienne spojrzenie na
        zycie i inaczej je sobie wyobraża

        > odpowiedzialnosci za rodzine.Radzilabym jeszcze raz zakomunikowac panu swoje
        > stanowisko i pozegnac sie z nim.

        Nie wydawaj tak pochopnych sądów. Wy kobiety macie jedna generalną wadę - Bardzo
        chętnie radzicie przyjaciółkom podejmowanie radykalnych decyzji a z drugiej
        strony same macie często gęsto problemy z podjęciem decyzji najprostszych we
        własnych sprawach. Faceci wad maja mnóstwo i moze jeszcze więcej ale takie
        porady typu pożegnaj się bo to zła inwestycja po przeczytaniu kilku zdań opisu
        to delikatnie mówiac są niepoważne.
        • envi Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 12:03
          no ale powiedzial dlaczego nie chce slubu? porozmawiajcie i powiedz
          mu ze jest to dla Ciebie takie wazne. Jesli on to zbagatelizuje to
          znacyz ze chyba az tak zakochany nie jest. No i to wywieranie presji
          na dziecko...Sa faceci ktorzy chca byc tata i miec dziecko - ale nie
          zpaominaj ze to Ty poniesiesz najwieksze koszty tego wszystkiego.
          Przecietny facet zazwyczaj mysli: strzele ci dzieciaka, to bedziesz
          siedziala w domu.
          Ja bym sie zastanowila nad tym czy rzeczywiscie i ile dla niego
          znaczysz, skoro bagatelizuje twoja potrzebe slubu a wywiera presje
          na to zebys zaciazyla.
          • ma_gala Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 13:04
            tak, powiedział, tłumaczenie jest mniej więcej takie: "przecież nie
            jesteś w ciąży więc po co mamy brać ślub?", na moje sugestie, że
            lepiej wszystko zaplanować, przygotować się na przyjście dziecka a
            nie iść na żywioł na zasadzie: "jakoś to będzie" (miałam tu na myśli
            np. odłożyć trochę pieniędzy, skończyć meblowanie mieszkania,
            pojeździć jeszcze trochę gdzieś tylko we dwoje - tak mniej więcej
            przez pół roku)usłyszałam, że skoro nie chcę dziecka to mam mu to
            powiedzieć, bo on traci czas! W ogóle nie trafiają do niego
            argumenty, że chcę, ale muszę mieć pewność, że on chce mieć mnie za
            swoją partnerkę życiową, a nie że mam mu tylko to dziecko urodzić i
            zniknąć! Ze względu na zarobki była nawet mowa o tym, że on
            zrezygnje z pracy albo będzie siedział w domu z dzieckiem, a ja
            wrócę do pracy. Ale jak tak słyszę co on mówi to czasami myślę, ze
            to nie jest przez wzgląd na mnie tylko po to, aby w jakimś sensie
            odseparować mnie od dziecka (mam obciążąjącą pracę, związaną z tym,
            ze często nie ma mnie w domu, w przypadku pojawienia się dziecka
            chciałabym najzwyczajniej w swiecie ją zmienić, ale jest to możliwe
            tylko wtedy, jeżeli on też będzie partycypował wtedy w utrzymywaniu
            rodziny!). Eh, mam coraz większy mętlik w głowie w zwiazku z tą
            sytuacją...
            • zygmund ale czy ten slub cos naprawde daje 08.02.09, 20:31
              Moja znajoma wyszłą za mąż, zaciążyłą, mąż zaraz potem prysnął, bo
              się rozczarował do życia w małżeństwie. Straciła jeszcze parę lat
              zanim się skutecznie rozwiodła i teraz szuka na gwałt faceta - jako
              rozwódka z dzieckiem lat ok 40.

              Inna miała dziecko na kocią łapę i rozstała się z tatusiem i jest
              już po ślubie z następnym facetem, który akurat był bardzo pro-
              ślubny. Czyli jakby nawet lepiej wyszłą na tym.

              Ślub jednak coś zmienia. Łatwiejsze zarządzanie wspólnym majątkiem,
              praca jednego małżonka załatwia ubezpieczenie zdrowotne drugiemu
              niepracującemu, matka dzwoniąc do szkoły może się przedstawiać swoim
              nazwiskiem bez krępującej formułki "Malinowska, mama Zuzi
              Kowalskiej", księża też mają tendencję do zatruwania życia parom bez
              ślubu np. mogą zafikać przy komunii w szkole, dręczyć, kłopoty
              robić, różni ludzie robią przy różnych okazjach tzw. wielkie oczy i
              przepytują dlaczego.

              • jop-jop Re: ale czy ten slub cos naprawde daje 08.02.09, 21:51
                Ten wspólny majątek jest najbardziej przekonujący dla mnie - zwłaszcza gdyby
                zdarzył się np. wypadek dziedziczenia tegoż.

                A pozatym co ma do rzeczy nazwisko czy ksiądz?
                Noszę własne nazwisko mimo ślubu i nie krępuje mnie formułka Maria Kowalska,
                mama Jana Nowaka, bo niby czemu miałaby być krępująca.
                A poza tym są niewierzący, wiec co ma do nich ksiądz mieć? Wielkie oczy ludzi
                tez mi niestraszne.
              • sir.vimes nazwisko od ślubu nie zależy 08.02.09, 22:25
                "matka dzwoniąc do szkoły może się przedstawiać swoim
                nazwiskiem bez krępującej formułki "Malinowska, mama Zuzi
                Kowalskiej""

                sporo zamężnych matek jest Malinowską, mamą Kowalskiej - bo wcale nie trzeba
                zmieniać nazwiska po ślubie.
                I nikogo to nie krępuje.
              • braktalentu Re: ale czy ten slub cos naprawde daje 09.02.09, 13:05
                Zuzia równie dobrze może nosić nazwisko Mamusi, co Tatusia. A
                najlepiej jakby nosiła oba. Wtedy nie ma wątpliwośc. Zuzia Kowalska -
                Nowak, córka Jana Kowalskiego i Anny Nowak (małżeństwa). Wystarczy
                pomyśleć przed ślubem, jaka opcja jest dla nas najkorzystniejsza, a
                nie ślepo zakładać, że najlepiej jest "jak u innych".
                My z przyczyn zawodowych pozostaliśmy po ślubie przy własnych
                nazwiskach, na renomę których pracowaliśmy kilka lat. Nasze dzieci
                mają nazwisko podwójne, żeby nie było wątpliwości, że są dziećmi
                mamusi i tatusia.
              • kkokos Re: ale czy ten slub cos naprawde daje 09.02.09, 18:08
                >> matka dzwoniąc do szkoły może się przedstawiać swoim
                > nazwiskiem bez krępującej formułki "Malinowska, mama Zuzi
                > Kowalskiej"

                KRĘPUJĄCEJ???? a co w tym krępującego???
            • sir.vimes Uciekaj. 08.02.09, 22:24
              "tak mniej więcej
              przez pół roku)usłyszałam, że skoro nie chcę dziecka to mam mu to
              powiedzieć, bo on traci czas!"

              Facet cię nie kocha. I tyle. Prosta sprawa i proste rozwiązanie.
            • jar-ka Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 21:58
              wlasciwie wszystkie tu odpowiedzi wg mnie maja racje, ale wazne jest by obie
              strony chcialy tego samego: slub tak i tak, bez slubu i bez slubu. gorzej jak
              dwie strony inaczej widza swoja wspolna przyszlosc. mnie bardziej marwtiloby te
              jego slepe dazenie do posiadania dziecka bez zwracania uwago na twoje checi i
              pragnienia. nie wiem czemu, ale mam dziwne wrazenie, ze w tym wszystkim nie
              liczysz sie za bardzo TY ale to, ze mozesz urodzic mu dziecko. nie ty- znajdzie
              sobie inna! tylko co mu w glowie juz siedzi teraz co do planow do tego dziecka?
              moze ma zamiar posiadac je tylko dla siebie? nie wiem, jakies dziwne czarne
              wizje mi sie kotluja.
              pragnienie posiadania dziecka powinno sie laczyc z pragnieniem bycia z ta druga
              osoba- w koncu nie bez powodu sie mowi, ze dziecko jest owocem milosci dwojga
              ludzi!!
            • swinia_i_cham Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 10.03.09, 17:18
              > W ogóle nie trafiają do niego
              > argumenty, że chcę, ale muszę mieć pewność, że on chce mieć mnie za
              > swoją partnerkę życiową,

              No bo jak tak debilny argument ma do niego trafic. Casus Kazia Marcinkiewicza jest Ci znany (tak z niedawnych glosnych)? Papier w ZADEN sposob nie gwarantuje trwalosci zwiazku. A moze byc wrecz przeciwnie (kiedy uspokojona posiadaniem papieru kobieta osiada na laurach i zostaje zapuszczona kura domowa, bo wygodnie i o faceta starac sie nie trzeba).

              W JAKI sposob papier taki ma Ci dac pewnosc?? Rozwiesc sie nie da??
      • skowronek107 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 11:58
        ciekawa sytuacja.

        Moze on boi sie zaangazowania? Wiem powiecie ze jak chce dziecka to
        jest zaangazowany. Niekoniecznie, nie tak do konca w srodku. Slub i
        zycie z kims w malzenstwie ( nie mam tutaj na mysli wesela), to
        symboliczne powiedzenie sobie - 'tak, chce byc z Toba do konca
        zycia'. Oczywiscie nie jest to gwarancja ze bedziecie ze soba cale
        zycie, ale jest to symbol, oficjalne oswiadczenie, oficjalne
        zaangazowanie. Moze on tego wlasnie sie boi - nie chce oficjalnie
        obwiescic ze chce z Toba byc.
        A te gadki-szmatki o tym ze to duzo kosztuje i ze sie 'nie zenia' bo
        nie chca wesela itd itp. sa nic nie warte bo miesza sie tu dwa
        zupelne rozne pojecia - wesela, i slubu. Nie musisz miec wesela, a
        slub rozumiany jak symbol, jako oficjalne obwieszczenie ze sie z Ta
        osoba chce byc, jako poczatek malzenstwa, kosztuje bardzo niewiele.
        Rodziny tez nie trzeba zapraszac, wesela nie robic jak sie nie chce.

        Ja mialam takiego delikwenta ktory byl w stanie kupic dom ze mna,
        ale wesela to juz nie. Bo poprostu nie byl gotowy na bycie ze mna,
        albo inaczej rozumial wspolne zycie.
        • silic Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 01:38
          >Nie musisz miec wesela, a
          > slub rozumiany jak symbol, jako oficjalne obwieszczenie ze sie z Ta
          > osoba chce byc, jako poczatek malzenstwa, kosztuje bardzo niewiele.

          Jeszcze tańsze i mniej kłopotliwe jest powiedzenie "chcę być z tobą" i
          powtórzenie tego ew. przy rodzicach. Sprawa z głowy, pełny symbolizm i
          oficjalność, urzędnika USC nie trzeba fatygować. Zero kosztów, 100% efektu.
          • skowronek107 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 10:44
            jasne, w pelni sie zgadzam:)
            mysle ze jedynym wyjsciem dla sytuacji tego typu jest jasne
            okreslenie na samym poczatku znajomosci jak widzimy swoja
            przyszlosc, jak rozumiemy malzenstwo, i bycie we dwoje.

            Jesli dla kogos slub to same 'formalnosci'; a bycie we dwoje mozna
            oglosic przy rodzicach, aby bylo 0 kosztow i 100% efektow, to
            swietnie. Przynajmniej wiemy na czym facet/dziewczyna stoi:)






            silic napisał:

            > >Nie musisz miec wesela, a
            > > slub rozumiany jak symbol, jako oficjalne obwieszczenie ze sie z
            Ta
            > > osoba chce byc, jako poczatek malzenstwa, kosztuje bardzo
            niewiele.
            >
            > Jeszcze tańsze i mniej kłopotliwe jest powiedzenie "chcę być z
            tobą" i
            > powtórzenie tego ew. przy rodzicach. Sprawa z głowy, pełny
            symbolizm i
            > oficjalność, urzędnika USC nie trzeba fatygować. Zero kosztów,
            100% efektu.
            >
            >
      • 4g63 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 12:16
        > Najwyrazniej ten pan nie chce miec dziecka z toba jako czlonkiem rodziny- chce

        ojej, nie słyszałem większej bzdury, no a co ten pan chce, sam dziecko potem wychowywać i wykopać tą kobietę, wy jesteście jakieś chore, skoro przychodzą wam do głowy takie apokaliptyczne pomysły
        ja z tego postu nawet przez chwilę nie odczułem że ten facet może chcieć czegoś takiego, poza tym, taka już rola kobiety, nosić ciążę urodzić dziecko, i jest to coś najwspanialszego na świecie...
        trochę przesadziłaś tak mi się wydaje...
        • wybierz_albo_wpisz_nowy Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 11.02.09, 11:01
          Szczerze mówiąc, to zachowanie faceta wydaje mi się dziwne. Wygląda na to, że
          faktycznie chce tylko dziecka, a kobieta mu potrzebna tylko jako maszynka do
          urodzenia tegoż dziecka. A potem co zamierza zrobić? Pozbyć się "maszynki" i
          samemu z upojeniem przewijać dzieciaka, karmić, wycierać zasmarkany nos? ;) To
          aż taka przyjemność, żeby chcieć dla niej tak się użerać się z 'partnerką'?
          Jeśli to nie jest pytanie "trollowe" (jeśli nie, to przepraszam) - mnie się to
          wydaje podejrzane. Nie niechęc do ślubu, bo po co komu ślub; ale ta dziwaczna i
          przemożna chęc posiadania dziecka, obojętne z kim. Wiem, że to łatwo radzić, ale
          lepiej się zastanów nad tym związkiem. Lepiej teraz niż żałowac, jak już
          będziesz w ciąży. Wtedy będzie za późno - a facetowi nagle odechce się potomka i
          odejdzie, a Ty zostaniesz na lodzie..

          4g63 napisał:

          > poza tym, taka już rola kobiety, nosić ciążę urodzić dziecko, i jest
          > to coś najwspanialszego na świecie...

          Skąd wiesz? RodziłEŚ kiedyś?;) To opowiedz nam, co takiego najwspanialszego na
          świecie jest w byciu w ciąży, posiadaniu wielkiego brzucha, licznych
          niedogodnościach zdrowotnych itp.

          Oto efekt nauk kleru katolickiego rodem z XIX wieku: dla kobiety nie ma
          większego szczęścia niż zostać matką. Owszem, może to i fajne, ale po pierwsze:
          nie dla każdego, więc nie traktuj tego jak prawdy obiektywnej, po drugie, nie
          wiem, co to ma do pytania autorki;)
          Chodziło o Jej faceta, nie o to, czy ona uważa ciążę za cud nad cudami.
      • kicia031 No adela 10.02.09, 14:02
        pierwszy raz sie z toba zgadzam.
      • swinia_i_cham Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 10.03.09, 17:15
        > ale ciebie chce miec mozliwosc wykopac bez problemow... Tylko problem
        > jest taki, ze to ty bys byla w ciazy, ty je mialabys urodzic, ty narazasz i
        > obciazasz swoje zdrowie, ty ewentualnie bedziesz karmic piersia, ty przez pewie
        > n
        > czas nie bedziesz w stanie pracowac.Stanowisko tego pana jest takie, ze chce ci
        > e
        > wykorzystac jako inkubator, ale nie chce stworzyc z toba rodziny i nie chce bra
        > c
        > odpowiedzialnosci za rodzine.

        w jaki sposob papier z USC - poza formalnosciami w stylu nazwiska - sprawia, ze sie jest BARDZIEJ rodzina niz bez? W jaki sposob sprawia, ze "wykopanie" jest bardziej problematyczne? Bo kobieta moze chciec polozyc lape na polowie majatku? Jezeli zarabiali go wspolnie to tak samo byloby bez malzenstwa. Jezeli byla dramatyczna dysproporcja w zarobkach, to Z JAKIEJ PAKI ?

        Chodzi TYLKO o kase. Chodzi TYLKO i wylacznie o to, zeby moc polozyc lape na cudzej kasie, gdyby zwiazek sie rozpadl (to tylko z meskiej winy sie rozpadaja). Chodzi o to, ze mozna zaczac zrec ile wlezie, tyc, nie dbac o siebie - bo przeciez rozwod polowe majatku by mu zabral (<diaboliczny smiech w tym miejscu>).

        > .Radzilabym jeszcze raz zakomunikowac panu swoje
        > stanowisko i pozegnac sie z nim.

        tak sie sklada, ze porzadnych facetow na tym swiecie jest MALO. Sa towarem deficytowym. I jezeli on takim jest (opiekunczy, troskliwy, dobry material na meza, kochanka, partnera) a do tego jest tego swiadom, to ciekawym kto na takim postawieniu sprawy lepiej wyjdzie :]
    • sandino Koleś się zachowuje jak buhaj rozpłodowy, Ty zaś 08.02.09, 11:59
      masz rozsądny pogląd na ten temat.

      I tego się trzymaj. W tych sprawach nie warto ustępować.

      • grzes510 Prawda, bo..... 08.02.09, 13:33
        Wasz, zwiazek, jesli On Cie naprawde kocha i chce z Toba byc na dobre i na zle,
        to zakaceptuje Twoje logiczne zdanie, ktore w sumie jest przecierz normalna
        spoleczna rzecza - pamietaj, milosc muis miec logiczne, realne podstawe, nie
        tylko emocje czy zauroczenia.
        • ewwwwa Re: Prawda, bo.....Kobiety samodzielne nie chcą śl 08.02.09, 20:29
          ubu. Ślub zawsze zniewala jedną ze stron. Nie ma ślubu to i ...
          teściowa nie ma takiego wpływu na synową i facet się bardziej stara.
          • skowronek107 Re: Prawda, bo.....Kobiety samodzielne nie chcą ś 09.02.09, 10:46
            a daczego slub zniewala, a zycie w 'wolnym' zwiazku nie?


            mysle ze jezeli ktos rozumie slub jako zniewolenie, to rzeczywiscie
            nie powinien go miec.

            a wplyw tesciowej na synowa to wina nie tesciowej, ale syna ktory
            nie ma jaj i jeszcze nie wie jaka role spelnia mama a jak zona.

            i taki oby sie tez nie 'zenil'.



            ewwwwa napisała:

            > ubu. Ślub zawsze zniewala jedną ze stron. Nie ma ślubu to i ...
            > teściowa nie ma takiego wpływu na synową i facet się bardziej
            stara.
    • naprawdetrzezwy Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 12:05
      Do wychowywania dziecka też nie.


      Po prostu śluby nie są przymusowe...
      • alajna85 Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 12:23
        Ślubu nie są przymusowe, jasne, że nie. Ale jeśli koleś chce mieć dziecko, to
        powinien się jednak zastanowić nad ślubem, jeżeli wie, że zależy na tym jego
        partnerce. Niech też coś da z siebie. Nawet, jeśli odstrasza go ślub jako
        ceremonia, no to co, jakby mu zależało, to by się przełamał. Tylko tak jest
        wtedy, gdy ktoś nie ma zamiaru nic dać z siebie tylko brać od kogoś. Wspólne
        bycie to m.in. zaspokajanie swoich wzajemnych potrzeb. I potrzeby drugiej osoby
        powinny być tak samo ważne, jak nasze, jak nie ważniejsze, tylko wtedy to
        wszystko dobrze funkcjonuje. Wyraźnie widać, że koleś boi się uwiązania, dziecko
        to dziecko, zawsze można zostawić z matką, nie zginie.
        • bergerac Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 14:43
          > Nawet, jeśli odstrasza go ślub jako
          > ceremonia, no to co, jakby mu zależało, to by się przełamał.
          Cóż za argumentacja! Rozumiem, że gdyby Twój ukochany zaproponował Ci sex
          grupowy przełamałabyś się...
          > Wspólne bycie to m.in. zaspokajanie swoich wzajemnych potrzeb. I potrzeby
          drugiej osoby
          > powinny być tak samo ważne, jak nasze...
          No właśnie - czy ktoś z nim rozmawiał jakie są jego potrzeby???
          Nie rozumiem, skąd w Was tyle jadu i nienawiści? Faceci mają wiele wad, jednak
          kobiety mają je także.
          • alajna85 Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 16:05
            Nie ma mnie ani jadu, ani nienawiści, pudło;) Po prostu wyrażam swoją pinię.
            Facet ewidentnie nie szanuje potrzeb swojej kobiety, więc dlaczego ona ma
            szanować jego??
            "> No właśnie - czy ktoś z nim rozmawiał jakie są jego potrzeby???" -oczywiście,
            jego potrzebą jest posiadanie dziecka. Coś za coś-on chce mieć dziecko, ona chce
            ślubu. Proste. A argument o seksie grupowym jest beznadziejny, To tak, jakby mój
            facet poprosił mi zamordowanie kogoś i miałabym na to pójść .. argument
            beznadziejny tego samego kalibru.
            • bergerac Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 17:16
              > A argument o seksie grupowym jest beznadziejny, To tak, jakby mó
              > j
              > facet poprosił mi zamordowanie kogoś i miałabym na to pójść .. argument
              > beznadziejny tego samego kalibru.
              To jest Twój argument - to Ty napisałaś:
              >>Nawet, jeśli odstrasza go ślub jako
              >>ceremonia, no to co, jakby mu zależało, to by się przełamał.
              Cieszy mnie, że swój własny argument uważasz za beznadziejny :-)
              • ilkaana Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 18:40
                Zgadza się, jest beznadziejny i o to chodziło, ale nie jest mój argument w
                sprawie ale argument wymyślony na potrzeby tego, by pokazać, jak beznadziejny
                jest ten przytoczony przez Ciebie. Jakby ktoś nie rozumiał takich insynuacji i
                trzeba by pisać kolejnego posta, by to mu wyjaśnić...
                • alajna85 Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 18:45
                  Jak to doskonale wyjaśniłś moja droga ilkaana, sama bym tego lepiej nie
                  powiedziała. Ale i tak wątpliwe, czy co po niektórzy zrozumieją;)
                  • bergerac Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 19:58
                    Beznadziejne są argumenty, że jedna strona ma się przymusszać do czegokolwiek.
                    Bez względu na to czy to jest ślub, czy sex grupowy.
                    I wątpię czy co poniektóre to zrozumieją :-)
                    Współczuję mężowi ;-(
                    • alajna85 Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 22:43
                      I nadal nie rozumiesz:) Chyba czas zakończyć tę dyskusję:)
                      Jeśli szczęśliwe, zgodne małżeństwo, pełne wzajemnego zrozumienia i akceptacji,
                      to w Twoim mniemaniu powód do współczucia, to proszę bardzo, współczuj mi:)
          • alajna85 Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 16:07
            aaa, i nie rozumiem, dlaczego piszesz, że facet ma wiele wad, ale kobiety też je
            mają.. Przecież ja nie piję do płci. Gdyby sytuacja była odwrotna, myślałabym
            tak samo.
            • bergerac Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 17:19
              Najwyraźniej jednak patrzysz z jednego punktu widzenia, oceniając negatywnie
              jego jako faceta.
              Ja widzę, że po prostu ich oczekiwania są różne. Mam wrażenie, że te rozmowy, o
              których pisała ma_gala były na siłę, nie do końca szczere i otwarte.
              Poza tym, co złego jest w "posiadaniu" dziecka przy "nie-posiadaniu" ślubu?
              • ilkaana Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 18:38
                "Poza tym, co złego jest w "posiadaniu" dziecka przy "nie-posiadaniu" ślubu? "

                Nie chodzi o to, czy to złe, czy nie, ale o to, że on żąda czegoś od niej nie
                dając nic z siebie.
                • bergerac Re: Do zapłodnienia nie potrzeba ślubu. 08.02.09, 19:57
                  Ja widzę, że to ona żąda od niego - ślubu.
    • bzzzzzzzzz Ślub to wymysł społeczny, a dziecko... 08.02.09, 12:29
      ... A dziecko to rzeczywistość - naturalna sprawa wynikająca z naszych
      fizjologicznych i emocjonalnych potrzeb. Nie każdemu potrzebne do szczęścia jest
      czynienie tak, jak czynią inni. Poza tym, żaden papier, żadna ceremonia nie
      stworzy rodziny. Rodzinę tworzą ludzie.
    • dido_one Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 12:33
      A czy TY chcesz mieć dziecko z tym facetem? Czy na pewno z nim? Czy sądzisz, że
      będzie dobrym ojcem? Czy on na przykład będzie w stanie zrezygnować z pracy na
      rok, żeby zająć się dzieckiem, a ty w tym czasie będziesz utrzymywała dom?
      Zazwyczaj to kobiety ponoszą wszystkie konsekwencje posiadania dziecka, dlatego
      panom taka decyzja przychodzi łatwiej, bo nie muszą praktycznie z niczego
      rezygnować.
      W twojej sytuacji poczekałabym z podjęciem decyzji i zdecydowanie nie chciałabym
      mieć jeszcze dziecka z panem, który wydaje się być niedojrzały.
      • ma_gala Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 13:10
        tak, chcę mieć z nim dziecko i myślę, że będzie dobrym ojcem,
        chociaż mam wrażenie, że będzie chciał mnie trzymać na dystans, na
        zasadzie: jego kochanie, z którym stworzy sobie swój odrębny swiat.
        Nie wiem czemu, ale czasami tak mi się wydaje...
        Tak, jest gotowy zrezygnować z pracy, ale nie wiem czy to dobry
        pomysł, bo przecież zawsze wtedy może stwierdzić, ze jestem wyrodną
        matką... ;-) boże, zaczynam wariować...
        • bialo_czerwona Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 13:54
          nie chce nikogo obrazac ale jedno pytanie cisnie sie natretnie:
          czy ty masz jakies inne podejrzenia i nie chcesz ich wyjawic wprost?
          czy ten pan nie jest przypadkiem pedofilem?
          • protoplex Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 18:32
            Hahahaha... no tak, to przecież jasne jak Słońce - mężczyzna który chce dziecka może być tylko pedofilem. Gratuluję dedukcji Sherlocku Holmesie.
        • dido_one Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 14:28
          jeżeli zgłasza gotowość do rezygnacji z pracy to już coś. Może uda wam się
          stworzyć naprawdę partnerski związek, który na dłuższą metę byłby ideałem.
          Pracujcie obydwoje- na pół etatu. Nikt z niczego nie rezygnuje, ale oboje się
          wspieracie w wychowaniu dziecka i codzienności- szeroko rozumianej. Natomiast
          jeżeli już teraz zauważasz, że on potrzebuje dystansu i chce mieć "swój świat",
          to jedynym wyjściem jest też mieć "swój świat". W sytuacji, gdyby wam się nie
          powiodło, rozczarowanie i ew. rozstanie będzie ci łatwiej przeżyć. Tylko czy ty
          chcesz takiego trochę zdystansowanego związku? Kobiety często mają z tym kłopot.
        • samira33 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 01:32
          No cóż... Znam takie małżeństwo: pan nie chciał się za bardzo żenić,
          ale w końcu się jednak z panią ożenił. Potem urodziło im się
          dziecko, bo pan bardzo dziecka chciał. Pan chętnie zajął się
          wychowywaniem dziecka. Pani już prawie nie zauważał, wakacje spędzał
          głównie z dzieckiem, czasem tylko dołączała do nich pani. I tak to
          trwało kilka lat - pan sobie, pani sobie, pod jednym dachem z
          dzieckiem oczywiście. Pan idealny tatuś i tylko tatuś. Po kilku
          latach pani rozczarowana takim małżeństwem odeszła (razem z
          dzieckiem zresztą.)
          • dido_one Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 10:37
            no właśnie tego by się należało spodziewać po latach. Byle drobiazg taki związek
            z łatwością rozsadzi, nie mówiąc już o przysłowiowym strzale Amora w którąś ze
            stron...;)
            Moim zdaniem w tym wątku nie o kwestię ślubu raczej chodzi, ale o to, że związek
            nie jest wystarczająco silny, a pan jest jego słabszą stroną.
            Ja bym czekała z podjęciem decyzji, czas pokaże. Co ma wisieć, nie utonie.
    • skorpionica11 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 12:35
      slub nie daje zadnego zabepieczenia dla dziecka
      i jak sama mowisz papierek nic nie daje ( nie rozumiem twoje toku
      myslenia ,sprzecznosci)
      zabezp.to daja "geny" w razie alimentów
      a koles potrzebuje chyba zaspokoic swoje "meskie ego" pt;społdzilem
      syna" :) bo nie ma pojecia ze dziecko to jest odpowiedzialnosc
      rodzina , mozliwe ze jakbys urodzila dziecko to jako typowy samiec
      wtedy zobaczy to to oznacza naprawde i ucieknie od odpowiedzialnosc
      (jesli takie teksty padaja z jego strony)

      p.s radze sie zastanowic czy jest odpowiedni kandydat na partnera
      zyciowego a tym bardziej na ojca
      • wj_2000 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 19:01
        skorpionica11 napisała:

        > slub nie daje zadnego zabepieczenia dla dziecka

        To NIE jest prawda!

        Wiem to po sobie. Jak wielu przede mną i po mnie, napadło mnie zauroczenie po
        iluś tam latach małżeństwa. Już PRAWIE podjąłem decyzję o rozwodzie, mimo
        dostrzegania złych aspektów takowego. Jednak konieczność rozpoczęcia konkretnych
        działań, cała ta gehenna rozwodowa stanowiła DODATKOWĄ barierę, która
        przyhamowała decyzję.

        Po roku zauroczenie zmniejszyło swoją siłę i rozwodów wywietrzał mi z głowy.
        Jestem teraz BARDZO zadowolony z utrzymania związku. Już nie seks, a znakomite
        relacje z dorosłymi dziećmi i z WNUKAMI którymi opiekujemy się, dorywczo,
        wspólnie z żoną, stanowią esencję radości życia.

        Gdyby nie ślub, a więc i konieczność przejścia przez czyściec rozwodu, mógłbym
        wylądować zupełnie w innej rzeczywistości i dzisiaj ŻAŁOWAĆ.
    • kam-ka Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 12:46
      Może Twój facet dużo zarabia i chce oszczędzić na podatku dochodowym?
      Bez ślubu może się rozliczać wspólnie z dzieckiem jako samotny rodzic (nawet
      jeśli w rzeczywistości mieszkacie wszyscy razem i oboje zajmujecie sie dzieckiem).

      Jeśli Ty nie pracujesz i by się z Tobą ożenił, to mógłby się rozliczać wspólnie
      z Tobą i wyszło by na to samo. Ale jeśli pracujesz i zarabiasz trochę więcej niż
      zupełne grosze, to bardziej mu się opłaca rozliczać z dzieckiem. Ale żeby to
      było możliwe, nie może być żonaty.
      • ma_gala Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 13:14
        hmm... na to nie wpadłam - na to rozliczanie się razem z dzieckiem
        jako samotny rodzic... ale jeżeli naprawdę tak myśli to to on jest
        mega wyrachowany, a nie ja!
        • hazaja Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 00:50
          MA-GALA niepokoi mnie jedno co napisałaś o Twoim partnerze. Masz obawy, że
          będzie cię odsuwał od dziecka, że stworzy z nim własny świat. Zastanów się skąd
          biorą Ci się takie myśli - dlaczego postrzegasz dziecko jako potencjalne
          zagrożenie dla waszego związku? Przeanalizuj swoje życie - z jakich doświadczeń
          takie myślenie wynika (matka/ ojciec "opuścił/a" cię emocjonalnie na rzecz
          młodszego rodzeństwa? dlaczego stawiasz dziecko na równi ze sobą w waszym
          związku, dlaczego obawiasz się że ono zajmie twoje miejsce?). Dlaczego twój
          mężczyzna chce rozważać ślub dopiero jak będziesz w ciąży?

          Obawy są naturalne przy podejmowaniu ważnych życiowych decyzji. Warto jednak
          zastanowić się skąd biorą się pewne wątpliwości.
    • grzes510 Przeczytaj to uwaznie !!!!!!!! 08.02.09, 13:11

      Sluchaj - to zwiazek oparty na milosci i zaufaniu, czy wladzy jednego czlowieka.
      Staram sie to zrozumiec tak, ze facet stara sie patrzec realnie, nawet zbyt
      realnie na zycie, zeby nie miec tego "zobowazujacego papierka", jakim jest slub,
      malzenstwo.
      Ale na pewno sluchaj - tu nie mam co dyskutowac, po prostu jesli ten facet Cie
      kocha i zalezy mu na Tobie i na przyszlosci dziecka, to ...musi, nie powinien,
      zaakceptowac, to, ze dziecko ..raczej po slubie, albo z gwaracja zawarcia
      malzenstwa, bo inaczej to moge byc komplikacje i opcje, ze jak bedzie chcial to
      Cie opusci - ale jak pisze, musisz wiedziec czy On Cie kocha i chce dla Was
      dobrze, jesli tak, to uzna Twoje zdanie w tym temacie a nie bedzie irracjonalnie
      wywierac na Ciebie presje a podobnie jak Ty dzialac logicznie i partnersko - po
      prostu dziecko najlepiej po slubie, albo z gwaracja slubu /malzenstwa/ - badz
      stanowcza i mow z nim taktownie i zdecydowanie - tyle w temacie.
    • jurek.powiatowy Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 14:08
      No cóż, daj mu dojrzeć. Szkoda, że nie napisałaś ile facet ma lat. Być może boi
      się legalizacji związku, bo ma złe doświadczenia (np. brat rozwodnik). A być
      może uważa, że nie jesteś tą, z którą chciałby się związać na stałe?
      • grzes510 Do jurka z powiatu 08.02.09, 14:14
        "może uważa, że nie jesteś tą, z którą chciałby się związać na stałe?"

        jesli nie na stale, to na ile na czas az dziecko dojrzeje, po prostu facet,
        jesli jest jako-taki, to powinien, wiedzec co chce i dzialac w miare logicznie.
    • b-tadek Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 14:13
      Dziecko to kłopot. Pieluchy, zarwane noce, bieganie do lekarza itd, itd itd, a
      facet chce przejść życie na luzie, bez takich przyziemnych kłopotów.
      • grzes510 Do tadka 08.02.09, 14:19
        Tadeuszu - Tys chyba byl takim klopotem, chopie, nie afiszuj sie z takimi
        dzieciecymi opiniami tu, a jesli ten facet ma takie podejscie do zycia, to
        powinien se kupic psa, lub adoptowac se dziecko sam dla siebie -
        odpowiedzialnosc musi byc. Pozdro
      • bergerac Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 15:56
        Tyś chyba czytał bez zrozumienia...
        Kiedy on chce dziecka, czyli zmiany pieluch, biegania do lekarza, etc., - chce
        przejść przez życie z przyziemnymi kłopotami.
    • kavainca Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 14:33
      Małżeństwo jest fajne - tak mówi moj mąż. Mąż, za którego wyszłam po
      6 latach zwiazku, mąż który dłuuuugo nie chciał ślubu, a dziecko
      tak, mąż który miał skończone 36 lat w dniu w którym stanęliśmy na
      slubnym kobiercu. Niektórzy dojrzewają do małżeństwa. Inni wiecznie
      pozostaną bojącymi si e zobowiazań dziećmi, a jak tu wychowywać
      dziecko w dzieckiem zamiast partnera?
    • leew1 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 14:38
      myślę,że facet ma dziwne podejście do życia i chociaż też jestem facetem to ja
      go nie rozumiem. Jeśli rzeczywiście zależy mu na posiadaniu potomka z Tobą, to
      powinien natychmiast spełnić Twoje życzenia dotyczące ślubu, przecież nie jest
      to zbyt wielkie wymaganie. Przyjrzyj się dokładnie temu gościowi i odgadnij co
      on kombinuje. Decyzję o posiadaniu dziecka powinnaś na jakiś czas odłożyć.
    • weekenda Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 16:18
      zaproponuj mu, że ok tylko dziecko będzie nosiło Twoje nazwisko.
    • mycha70 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 16:21
      Tak mi przyszło do głowy, że może ten pan boi się, że jesteś na przykład bezpłodna i po co ma marnować czas, jak Ty nie zajdziesz w ciążę, to znajdzie kogoś, kto zrobi to bez problemu. Tak pomyślałam, jak napisałaś jego odpowiedź "nie jesteś w ciąży, to po co ślub"
    • cafem Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 16:34
      A ja wlasnie slubu nie chce. Czy dziecko bedzie, czy nie. Obecnie latwiej rozwod dostac niz za maz wyjsc:)Wiec po co caly ten cyrk?

      --------------------------
      cafe-m.blog.onet.pl
      • lolka.77 ;-) 09.02.09, 10:36
        Z 5000 PLN to nawet rozwód kościelny się szybko załatwi.
        Szybciej niż ślub.
    • wolnoscslowa Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 16:42
      Po co Ci ślub do posiadania dziecka? Zabezpieczeniem przyszlości
      Waszego dziecka jest Wasze uczucie, szacunek ect...Moze on sie boi,
      ze po ślubie przestaniecie zabiegać o siebie nawzajem.
      Większość ludzi sie nie zastanawia i bierze ślub bezrefleksyjnie. Mi
      sie wydaje, ze jesli facet planuje miec dziecko to tylko z kobieta,
      ktora kocha. Ja bym sie specjalnie nie zastanawial nad papierkami...
    • mo25 trzeba upasc na glowe zeby sie zgodzic 08.02.09, 17:38
      na dziecko bez papierka.... jak mu sie znudzisz zostaniesz z marnym alimentem na
      dziecko ... bez zadnego podzialu majatku itp....albo rybka albo akwarium...
      trzeba sie szanowac
      • krzysiek-666 Re: trzeba upasc na glowe zeby sie zgodzic 08.02.09, 17:44
        Jaki podział majątku?? Ona bierze co jej On bieze co jego .Co w tym nieuczciwego??
        • afterglow Re: trzeba upasc na glowe zeby sie zgodzic 08.02.09, 18:20
          Ja też kompletnie nie rozumiem dlaczego ślub miałby być zabezpieczeniem praw
          dziecka? Możecie mi to wytłumaczyć?

          W jaki sposób dziecko jest poszkodowane, kiedy rodzice nie mają ślubu, ale
          kochają się, są ze sobą i zajmują się dzieckiem?

          I dlaczego twierdzicie, że jak nie ma ślubu to łatwiej "dać nogę" (jak to
          autorka ujęła)? Myślicie, że jak jedna osoba chce odejść od drugiej, to sam
          papier jest jakąś przeszkodą? Jak ktoś chce to odejdzie niezależnie od formalności.

          No więc po co ten ślub w kontekście pojawienia się dziecka?
          • magdaaa567 Re: trzeba upasc na glowe zeby sie zgodzic 08.02.09, 21:18
            "I dlaczego twierdzicie, że jak nie ma ślubu to łatwiej "dać nogę"
            (jak to autorka ujęła)? Myślicie, że jak jedna osoba chce odejść od
            drugiej, to sam papier jest jakąś przeszkodą? Jak ktoś chce to
            odejdzie niezależnie od formalności."

            Trzeba wyjsc za maz/ozenic sie aby to zrozumiec. Slub czesto zmienia
            podejscie do zwiazku a ten glupi papierek jest tym, co pomaga
            przetrwac w trudnych chwilach.
            Tak, papier jest czesto przeszkoda i to nie formalna ale bardziej
            psychologiczna.
      • pamana Re: trzeba upasc na glowe zeby sie zgodzic 08.02.09, 18:16
        no i tu odkrylas typowe rozumowanie kobiet w kwestii slubow-bo to zabezpieczenie
        finansowe a przysiega przed bogiem w ciazy i bialej sukni to taka polska
        tradycja.zalosna zreszta.

        dorosli,rozumni i szanujacy sie ludzie w konkubinatach maja wspolne majatki i
        zaden szanujacy partner po ew. rozstaniu nie zostawi partnera na lodzie
        chociazby ze wzgledu na toiz patrzy na to ich wspolne dziecko.

        wszyscy ci klocacy sie o stary czajnik daja piekny przyklad dziecku .
        p.z dzieckiem i konkubinacie.
        • velluto Re: trzeba upasc na glowe zeby sie zgodzic 08.02.09, 19:21
          pamana napisała:


          > zaden szanujacy partner po ew. rozstaniu nie zostawi partnera na
          lodzie > chociazby ze wzgledu na toiz patrzy na to ich wspolne
          dziecko.

          O naiwności ludzka! kiedy ludzie się rozstają, to zazwyczaj rzadko z
          powodu wzajemnego szacunku i przyjaźni. Raczej dlatego, że się nie
          cierpią i mało jest takich, którzy cokolwiek dla byłego partnera są
          skłonni zrobić nawet jeśli zostaje z dzieckiem.

          stare porzekadło mówi, że aby poznać partnera, małżeństwo powinno
          się zaczynać od rozwodu. Szanujący się i szanowany mąż/żona może się
          okazać (i najczęściej okazuje) kimś zupełnie innym.

          konkubinat to rodzina na próbę, bez obowiązków względem partnera. A
          jeśli ktoś unika obowiązków, to nie powinien decydować się na
          dziecko.
          • bergerac Re: trzeba upasc na glowe zeby sie zgodzic 08.02.09, 20:03
            Hm...
            Rodzina to związek intymnego, wzajemnego uczucia, współdziałania i wzajemnej
            odpowiedzialności, w którym akcent pada na wzmacnianie wewnętrznych relacji i
            interakcji.
            Nie wiem, czy jakikolwiek papier jest w stanie to zagwarantować. A jeżeli coś
            trwa wyłącznie ze względu na papier, to raczej nie ma sensu.
          • zygmund Re: trzeba upasc na glowe zeby sie zgodzic 08.02.09, 22:32
            > O naiwności ludzka! kiedy ludzie się rozstają, to zazwyczaj rzadko
            z
            > powodu wzajemnego szacunku i przyjaźni. Raczej dlatego, że się nie
            > cierpią i mało jest takich, którzy cokolwiek dla byłego partnera

            > skłonni zrobić nawet jeśli zostaje z dzieckiem.

            Jeśli rozstanie jest obowiązkowo i z urzędu poprzedzone walką na
            adwokatów, sądy, świadków, dzieci, to faktycznie z szacunku może
            niewiele pozostać.
      • bergerac Re: trzeba upasc na glowe zeby sie zgodzic 08.02.09, 18:22
        Szanować???
        Co ma wspólnego ślub do posiadania dziecka? Zabezpieczeniem przyszłości
        dziecka jest uczucie i wzajemny szacunek jego rodziców.
        A może on się boi, że po ślubie nie będą już zabiegać o siebie nawzajem?
        Według mnie, jeżeli facet planuje dziecko to tylko z kobietą,
        którą kocha.
        • koalaa Re: trzeba upasc na glowe zeby sie zgodzic 09.02.09, 11:49
          > A może on się boi, że po ślubie nie będą już zabiegać o siebie
          nawzajem?

          a brak ślubu gwarantuje, że będą sie starać ??? a po co?? skoro ktoś
          może w kazdej chwili bez tłumaczenia powiedzieć żegnaj ? nie musi
          sie przeciez tłumaczyć obcej osobie. rano był, wieczorem wyszedł po
          zapałki i nie wrócił
          • netka6666 Re: trzeba upasc na glowe zeby sie zgodzic 09.02.09, 13:21
            Wieczorem może wyjśc po zapałki i nie wrócić i mąż i nie-mąż.
            Przecież to nie obrączka w jakiś cudowny sposób go zatrzyma tylko
            poczucie odpowiedzialności. Jestem daleka od takich radykalnych rad
            w stylu - walizy za drzwi. Ale tak czy inaczej - w małżeństwie czy
            nie - kobieta powinna umieć w razie czego zapewnić byt sobie i
            dziecku. Żeby nie zostać z ręką w nocniku gdy kochaś wyjdzie po te
            zapałki i faktycznie nie wróci.
    • protoplex Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 18:20
      A jakie zabezpieczenie da ci ślub, kobieto? Że będzie alimenty płacił? To masz na mysli mówiąc "zabezpieczenie dla dziecka"? Alimenty to i tak bedzie płacił niezależnie czy macie ślub, czy nie, to raczej zależy od tego czy go wpiszesz w metrykę i czy on uzna dziecko. Tu chyba chodzi o co innego, nie? Poza tym co to znaczy "zalegalizowanie" związku? Od kiedy to "związki partnerskie" sa nielegalne? Ja myslę, że tu chodzi bardziej o twój wewnętrzny system wierzeń, przekonań i wartości. Nie ma sprawy, możesz go wyznawać, ale nie zasłaniaj się "dobrem dziecka" bo to czy on będzie twoim mężem czy nie raczej niewiele dla dziecka zmieni.
      • donjuan Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 17.02.09, 00:34
        Odsylam do artykulu w najnowszym numerze Polityki o przemocy w rodzinie
        praktykowanej przez kobiety . Facet woli byc wolny , gotowy jest placic
        alimenty ale z matka dziecka nie miec nic wspolnego. Do uprawiania seksu bez
        zobowiazan chetnych kobiet jest sporo a i korzystanie z seksu platnego kosztuje
        mniej niz utrzymywanie toksycznej zony.
        • ma_gala Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 19.02.09, 00:34
          ????? przepraszam bardzo donjuanie - a na jakiej to podstawie
          wywnioskowałeś, że jak już będę żoną to z pewnością toksyczną?? :-)
      • jendza1 alez zmieni 08.03.09, 17:48
        dziecko potrzebuje do normalnego zycia, do prawidlowego rozwoju i co tylko -
        OBOJGA RODZICOW. Ktorzy to rodzice sa razem, ramie w ramie, sa JEDNYM po prostu.
        Tę JEDNIĘ mozna osiagnac tylko wowczas, gdy obie strony, on i ona, tego chca. A
        wyrazenie tej woli - to wlasnie jest slub - dla osoby wyznajacej jakas religie
        ow slub bedzie zlozony wg rytu tej religii, dla osoby nie wyznajacej zadnej
        religii, bedzie to slub cywilny. ALE ZAWSZE - jest to deklaracja drugiej osobie,
        ze CHCE SIE z nia te wlasnie jednie budowac. Owocem tego zrosniecia sie dwojga
        jest trzecie, czyli dziecko wlasnie, ktore FIZYCZNIE i psychicznie tez -
        pochodzi z tejze dwojki.
        Jesli ta dwojka, sprowadziwszy dziecko na swiat, nastepnie sie rozstaje - dla
        dziecka jest to gwalt, rozdarcie jego swiata, ktorego to rozdarcia konsekwencje
        ciagna sie potem nieraz przez pokolenia.
        TO dlatego ŚLUB jest wazny - nie zaden 'papierek', ani tez welon, zeby ludzie
        widzieli. PRawdziwy slub, czyli decyzja dwojga.
        Zatem - jesli chcemy dobra dla naszego dziecka, nie poczynajmy go bez stworzenia
        mu NAJPIERW normalnych warunkow zycia.
        A tu BEZWZGLEDNIE niezbedni sa DWOJE RODZICE, ktorzy sa JEDNYM.
        Czyli malzenstwem.
        Kropka.
        j
    • ona3010 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 18:23
      Mnie się zdaje ze ten facet to cwany zapobiegliwy egoista.
      Jego furtka bezpiczeństwa to jest nie ponosić żadnych konsekwencji a
      w razie czego jak będzie żle to ucieczka.
      Jeżeli jest wierzący to dlaczego nie chce uszanować Twojej woli???
      I co z tego że lepiej zarabiasz teraz i masz swoje mieszkanie?
      A w razie czegoś to dostaniesz 500zł alimentów?
      Faceci są mocni w grupie a solo tchórze.

      • afterglow Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 18:31
        ona3010 napisała:

        > Mnie się zdaje ze ten facet to cwany zapobiegliwy egoista.
        > Jego furtka bezpiczeństwa to jest nie ponosić żadnych konsekwencji a w razie
        czego jak będzie żle to ucieczka.

        Rozumiem, że według Ciebie ucieczka ze związku małżeńśkiego nie jest możliwa? W
        jakim Ty świecie żyjesz?

        > Jeżeli jest wierzący to dlaczego nie chce uszanować Twojej woli???

        Po pierwsze, napisała że ani ona ani on nie są wierzący. Po drugie, nawet gdyby
        ona była a on nie, dlaczego osoba niewierząca ma uszanować wolę osoby wierzącej,
        a nie odwrotnie?

        > I co z tego że lepiej zarabiasz teraz i masz swoje mieszkanie?
        > A w razie czegoś to dostaniesz 500zł alimentów?

        Wysokość alimentów jest niezależna od stanu małżeńskiego rodziców.

        Na jakiej, według Ciebie, zasadzie autorka miałaby lepsze zabezpieczenie
        finansowe w sytuacji wzięcia z nim ślubu?

        Konkretnie.!

        > Faceci są mocni w grupie a solo tchórze.

        Dlaczego ktoś, kto nie uznaje instytucji małżeństwa jest według Ciebie tchórzem?

        • ona3010 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 18:51
          > Rozumiem, że według Ciebie ucieczka ze związku małżeńśkiego nie
          jest możliwa? W
          > jakim Ty świecie żyjesz?

          - Żyję w realnym. Chodzę twardo po ziemi. Na szczeście są rozwody
          rocznie ponad 50 tys. w pl.

          > Faceci są mocni w grupie a solo tchórze.
          > Dlaczego ktoś, kto nie uznaje instytucji małżeństwa jest według
          Ciebie tchórzem
          > ?
          Żle to zrozumiałeś całkowicie...miałam na myśli ogólnie facetów 21
          wieku.

          > Konkretnie.!

          Tu zapomniałeś dodać słowo proszę a z wykrzyknikiem to pisz do
          mamusi, tatusia...


          • afterglow Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 20:45
            ona3010 napisała:

            > > Rozumiem, że według Ciebie ucieczka ze związku małżeńśkiego nie
            > jest możliwa? W
            > > jakim Ty świecie żyjesz?
            >
            > - Żyję w realnym. Chodzę twardo po ziemi. Na szczeście są rozwody
            > rocznie ponad 50 tys. w pl.
            >
            > > Faceci są mocni w grupie a solo tchórze.
            > > Dlaczego ktoś, kto nie uznaje instytucji małżeństwa jest według
            > Ciebie tchórzem
            > > ?
            > Żle to zrozumiałeś całkowicie...miałam na myśli ogólnie facetów 21
            > wieku.
            >
            > > Konkretnie.!
            >
            > Tu zapomniałeś dodać słowo proszę a z wykrzyknikiem to pisz do
            > mamusi, tatusia...
            >

            Abstrahując od Twojego "urażenia" (???) wykrzyknikiem - dlaczego odniosłaś się
            tylko do części mojej wypowiedzi, a najważniejsze rzeczy pominęłaś?

            Skoro jednak przyznajesz że są rozwody, dlaczego więc tezę o "wolnej drodze" do
            ucieczki mężczyzny nie będącego w związku małżeńskim używasz jako argument na
            rzecz ślubu?

    • juzia46 Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 18:33
      a może Twój partner boi się, że nie będziecie mogli mieć razem
      dzieci a nie chce się wiązać ślubem gdyby tak było? Jeśli zrobicie
      sobie dziecko przed ceremonią sprawa się wyjaśni. Może potem nie
      będzie miał kłopotów z zalegalizowaniem związku. Swoją drogą - sama
      żyję w konkubinacie, mamy już dwoje dzieci i jakoś nie czuję sie o
      los dzieci niespokojna. Konkubinat nie taki straszny jak go
      niektórzy malują...
      • ma_gala Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 23:54
        ale przecież tego obydwoje nie wiemy, bo nie mamy dzieci ani się o
        nie staraliśmy! równie dobrze on może być bezpłodny, mimo ze
        strasznie chce mieć dziecko, prawda??
        poza tym - czy nie na tym to polega, ze jest się z kimś "mimo
        wszystko"? jako małżeństwo można dziecko adoptować np. - jeżeli
        faktycznie by się okazało, że któreś z nas ma problem
    • deodyma Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 19:36
      on chce dziecka, ale bez slubu?
      w takim razie powiedz mu, ze bedziesz z nim to dziecko miala, ale dopiero po
      slubie:)
    • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 08.02.09, 19:58
      To bardzo proste - jak cie zaciazy to uzalezni ciebie od siebie lepiej niz jakikolwiek papier by to zrobil (nie odejdziesz juz tak latwo, bo przeciez dziecko blabla), a z drugiej strony sam chce miec furtke zeby sie ewentualnie bez wiekszych problemow ulotnic. A ze ty zostaniesz z dzieckiem, co go to? 200zl alimentow miesiecznie bardzo dobrze jego wyrzuty sumienia EWENTUALNE zlikwiduje.
      • maja.kozak Re: dziecko - tak, ślub - nie?? 09.02.09, 23:25
        Zgadzam się z ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam faceci myślą dość
        prostolinijnie, ale zapytaj go dlaczego chce mieć to dziecko?
        Dziecko przecież to wiele wyrzeczeń, także dla niego, skoro tak
        bardzo chce być tatusiem. Przez 4-5 miechów chodzić niwyspanym [po
        urodzeniu] Zero alkoholu, imprez, ucieczek z domu, puszczania fochów
        na innych. Posiadanie dziecka wykańcza i psychicznie i fizycznie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja