znacie takie przypadki?

10.02.09, 14:43
Czy znacie takie związki gdzie on i ona chodzili ze sobą, potem zrywali, potem
znów chodzili, potem znów sie rozstawiali, potem wiązali się ponownie i gdzie
w końcu wzięli ślub i są od wielu lat szczęśliwym małżeństwem?
    • kitek_maly Re: znacie takie przypadki? 10.02.09, 14:46

      Nie. :-)
      Natomiast znam przypadek rozstania na rok a potem powrót do siebie i do dziś
      szczęśliwy związek, niedługo ślub.
    • teklana Re: znacie takie przypadki? 10.02.09, 14:48
      Znam,co prawda historia nie zkończyła się jeszcze ślubem;-)
      • jan_hus_na_stosie Re: znacie takie przypadki? 10.02.09, 14:52
        teklana napisała:

        > Znam,co prawda historia nie zkończyła się jeszcze ślubem;-)

        Może to i dobrze, że się ie "zkończyła" ;)
        • teklana Re: znacie takie przypadki? 10.02.09, 14:53
          Słówka,słówka......;-)Może nawet do ślubu nie dojść,ale oby się nie
          konczyła-historia;-)
    • july-july Re: znacie takie przypadki? 10.02.09, 14:48
      Tak. Moi rodzice. Tylko, że raz sie rozstali i raz, po wielu latach,
      wrócili do siebie.
    • karka831 Re: znacie takie przypadki? 10.02.09, 14:51
      Znam. Co prawda od ślubu minęło dopiero pół roku, ale wydaje mi się, że między
      nimi jet ok. A przed ślubem 'kotłowali się' kilka lat. Raz ze sobą byli, za
      chwilę się rozstawali, obustronne zdrady... Także wiadomość o zaręczynach i
      ślubie była dla większości szokiem. :)
    • july-july Re: znacie takie przypadki? 10.02.09, 15:28
      Oprócz tego znam 2 relacje na zasadzie "ciągle zrywaja i sie
      schodzą" i nie rokuje to optymistycznie. Co innego rozstac sie raz,
      ale tak co miesiąc...
    • tytus_flawiusz tak, też widziałem urywkami Dynastię (nt) 10.02.09, 15:29

      • kr_ka_11 Re: tak, też widziałem urywkami Dynastię (nt) 10.02.09, 15:31
        znam, rozstawali sie i schodzili pare razy, slub w tym roku. charakterni oboje
        ale kochaja sie szalenie.
        • teklana Re: tak, też widziałem urywkami Dynastię (nt) 10.02.09, 15:31
          Oby się nie rozstali przed samiuśkim ślubem;-)
          • tytus_flawiusz Re: tak, też widziałem urywkami Dynastię (nt) 10.02.09, 15:34
            teklana napisała:

            > Oby się nie rozstali przed samiuśkim ślubem;-)

            a dlaczego niby nie ? nie lubisz happy end;ów ? (w ostatniej chwili główny
            bohater unika śmierci dla świata)
            • teklana Re: tak, też widziałem urywkami Dynastię (nt) 10.02.09, 15:36
              Wiesz,w sumie mogłoby być śmiesznie,ALE-jak już miałabym
              zainwestować w kieckę,fryzjera.......,to po jakiś bal;-)
          • kr_ka_11 Re: tak, też widziałem urywkami Dynastię (nt) 10.02.09, 15:37
            nie, juz chyba nie. naprawde fajna z nich para, i tak kazdy wiedzial, ze do
            siebie wroca.
            • c_n Re: tak, też widziałem urywkami Dynastię (nt) 11.02.09, 03:45
              kr_ka_11 napisała:

              > nie, juz chyba nie. naprawde fajna z nich para, i tak kazdy wiedzial, ze do
              > siebie wroca.

              moja droga, gdyby to rzeczywiście było "szalenie", to żadna ze stron nigdy nie
              podjęłaby decyzji o rozstaniu. ( to dotyczy także związków na odległość..)
              Mam nadzieję, że we mnie nigdy nikt tak mocno się nie zakocha, że nie będzie
              wierzył w trwałość uczucia i z powodu rożnych przeszkód(tymczasowo) z niego
              rezygnował/ bądź pozwalał mnie to robić. Zwariowałabym z takiego nadmiaru
              szczęścia.
    • asqe Re: znacie takie przypadki? 10.02.09, 15:32
      tak, ross i rachel (z przyjaciol)
      i carrie bradshaw i mr big (sex and the city)
    • jan_hus_na_stosie a ja pytam poważnie :) 10.02.09, 15:38
      Sam znam jedną taką parę i uważam, że to patologia. Tacy ludzie powinni się
      leczyć... dla ich własnego dobra oczywiście :)
      • asqe Re: a ja pytam poważnie :) 10.02.09, 15:44
        ale czemu, skoro "w koncu wzieli slub i od lat sa szczesliwym
        malzenstwem"?
        • jan_hus_na_stosie Re: a ja pytam poważnie :) 10.02.09, 15:53
          asqe napisała:

          > ale czemu, skoro "w koncu wzieli slub i od lat sa szczesliwym
          > malzenstwem"?

          A kto tak napisał? Nie wierzę w takie brednie. Jeśli ludzie ciągle się schodzą i
          rozchodzą to oznacza zwykle silny pociąg seksualny miedzy tymi osobami i
          CAŁKOWITE niedopasowanie charakterów. Z czegoś takiego nie może powstać
          szczęśliwe małżeństwo. No chyba, że obie strony mają skłonności masochistyczne...
          • kitek_maly Re: a ja pytam poważnie :) 10.02.09, 15:56

            Z czegoś takiego nie może powstać
            > szczęśliwe małżeństwo. No chyba, że obie strony mają skłonności masochistyczne.

            Chyba, że będą nad sobą pracować. :-)
            • jan_hus_na_stosie Re: a ja pytam poważnie :) 10.02.09, 16:00
              kitek_maly napisała:

              > Chyba, że będą nad sobą pracować. :-)

              Jasne, po każdej kłótni seks na zgodę ;)
              • kitek_maly Re: a ja pytam poważnie :) 10.02.09, 16:02

                Nie, nie, nie. :-)
                Myślę, że to zdarza się raz na milion przypadków, ale uważam, że możliwa jest
                taka sytuacja, że po długim czasie takich przepychanek (przy determinacji, chęci
                i staraniach obu stron) może w takim związku zapanować harmonia. :-)
                • jan_hus_na_stosie Re: a ja pytam poważnie :) 10.02.09, 16:09
                  kitek_maly napisała:

                  > Myślę, że to zdarza się raz na milion przypadków, ale uważam, że możliwa jest
                  > taka sytuacja, że po długim czasie takich przepychanek (przy determinacji, chęc
                  > i
                  > i staraniach obu stron) może w takim związku zapanować harmonia. :-)

                  Nie wierzę w takie rzeczy. W takie rzeczy są w stanie uwierzyć tylko osoby,
                  które same są w takim związku i próbują znaleźć racjonalne wytłumaczenie do
                  dalszego w nim trwania.
                  • kitek_maly Re: a ja pytam poważnie :) 10.02.09, 16:12

                    W takie rzeczy są w stanie uwierzyć tylko osoby,
                    > które same są w takim związku i próbują znaleźć racjonalne wytłumaczenie do
                    > dalszego w nim trwania.

                    Nie patrz na mnie. :-)
                    • jan_hus_na_stosie Re: a ja pytam poważnie :) 10.02.09, 16:17
                      kitek_maly napisała:

                      > Nie patrz na mnie. :-)

                      Jeszcze nie miałem okazji :)
    • brms Re: znacie takie przypadki? 10.02.09, 17:34
      Ludzie się zmieniają. Dlatego są momenty, kiedy może nawet lepiej, że nie są ze
      sobą, i momenty, kiedy żyć bez siebie nie mogą.
      A nawet gdyby mieli się tak 'kotłować' (jak to ktoś określił) całe życie?
      "W życiu ważne są tylko chwile..."
    • muza24 Re: znacie takie przypadki? 10.02.09, 18:04

      Ja narazie jestem na początku opisanej przez Ciebie "podróży". Po
      rozstaniu wróciliśmy do siebie po ponad roku.

      Wiem, że mówi się, że to wchodzenie do tej samej rzeki. Ale...woda w
      rzece płynie. Za pół roku to nie będzie już ta sama woda co teraz.

      Nasz nowy związek jest spokojniejszy, bardziej dojrzały i
      harmonijny. Oczywiście nadal zdarzają się kłótnie i nieporozumienia.
      Nie jestem też w stanie zagwarantować, że będzie klasyczny "happy
      end".

      Ale nie żałuję swojej decyzji.

      Pozdrawiam
    • grassant bywają takie przypadki, że garb jest gładki ;) 11.02.09, 07:22
    • jurek.powiatowy Re: znacie takie przypadki? 11.02.09, 11:10
      Znam Janku, takie przypadki, ale takie osoby, nigdy nie są szczęśliwym małżeństwem.
    • 21.gazeta.pl Re: znacie takie przypadki? 11.02.09, 11:13
      znam taki przypadek, gdzie para chodziła całe liceum ze sobą z
      przerwami na kłótnie, zerwania , potem studia- zerwania i powroty,
      po studiach ślub-po roku rozwód< na który mnie ciągali jako świadka.
    • pijawka_lekarska Re: znacie takie przypadki? 11.02.09, 12:46
      Znałam takie relacje, sama byłam kiedys w takim związku, ale żaden
      ze znanych mi takich przypadków nie zakończył się ślubem i happy
      endem.

      Jeden z takich przypadków zakończył się, wydawałoby się pozytywnie -
      po 13 latach takiego schodzenia się i rozchodzenia para zamieszkała
      razem. Niestety, po 2 latach on poznał kogoś innego i rozstali się
      na zawsze.
      • rybcia30 Re: znacie takie przypadki? 11.02.09, 22:50
        JA ZNAM!!!!To my- mój mąz i ja!
        Poznaliśmy się jak byłam po 3 klasie LO (obóz wędrowny ze szkoły), on rok wyżej.
        1 zerwanie nastąpiło pół roku po mojej maturze.
        Potem powrót na jakis czas-kilka m-cy.
        2 zerwanie.
        Rok przerwy- ale regularnie się widywaliśmy, bo żyć nie mogliśmy bez siebie- w
        tym czasie mielismy swoje nowe związki, krótkie i beznadziejne.
        Jak skończylam 22 lata- definitywnie do siebie wróciliśmy... na dobre...... Jak
        skończyłam 23 lata- ślub i .............. od tej pory minęło 12 lat, mamy
        4letnie dziewczynki i kochamy się na zabój, a ja do niego tęsknię jak go nie
        widzę cały dzień w pracy....

        Wiec zdarza się- czego i innym życzę- pozdrawiam :-)
    • erillzw Re: znacie takie przypadki? 11.02.09, 23:03
      Nie.

      O ile znam przypadki gdy oni się ze sobą ścierali, kłócili to się nie
      rozchodzili tylko wspólnie przechodzili przez kryzysy.
      I są małżeństwami, szcześliwymi.

      Jak się raz z rzeki wychodzi to zdaje się nie ma się nadzieji na to, że nagle
      zmieni się w potok i będzie super...
    • ten.typ.tak.ma pod warunkiem 11.02.09, 23:06
      że się zeszli po 70-ce
      • erillzw Re: pod warunkiem 11.02.09, 23:08
        I rozchodzili się i schodzili przez 50 lat?
        ranyyyy!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja