"związek" bez perspektyw, pomocy.

11.02.09, 00:04
Wiem, że pewnie spadną na mnie gromy, ale jednak zapytam, bo chyba powoli
zaplątuję się w sytuację, w której nie powinnam się znaleźć.

3 tygodnie temu poznałam chłopaka- bardzo miły, przystojny jak diabli (wg
mnie), no i jakoś tak się stało, że wyszliśmy z klubu razem i u mnie nocował
(seksu nie było jakby kto pytał). Myślałam, że na tym zakończy się nasza
znajomość, ale zadzwonił, i widzieliśmy się od tej pory parę razy, zawsze jest
bardzo miło, tematów do rozmów raczej nie brakuje, a i cisza nie jest jakaś
krępująca.

ALE...
Oczywiście świat jest okrutny;) i okazało się że przyjechał tu na
kilkumiesięczny kontrakt.
To by mi nawet nie przeszkadzało aż tak bardzo, bo w zasadzie nie mam ochoty
na żaden poważny związek, a taka "przygoda" w zasadzie mogłaby być miła,
gdyby nie fakt, że powiedział, że nie może mi obiecać, że nie będzie spotykać
się z innymi dziewczynami i że nie mogę wymagać od niego żadnych deklaracji.

Ja zdaję sobie sprawę, że związku nie zbudujemy, bo mieszka za oceanem, a ja
związków na odległość nie uznaję, inna sprawa, że jakoś nie widzę w nim
partnera, ale cholernie mnie pociąga, więc coś w stylu "wakacyjnego romansu"
by mi odpowiadało.

Ale jak pomyślałam o "tych innych", które podejrzewam może mieć na zawołanie,
to jakoś mnie zmroziło...:/

Ja wiem, że to dla niego przygoda,wiem, że nie chce się angażować, wiem, że
nie szuka żony i wszystko do tego momentu ok, tylko czy faceci są naprawdę
zdolni do tego, żeby spotykać się z kilkoma dziewczynami NA RAZ?! Z ZAŁOŻENIA?

Chyba powinnam tę znajomość zakończyć...

    • kitek_maly Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:08

      > no i jakoś tak się stało, że wyszliśmy z klubu razem i u mnie nocował

      O fak, jestem w szoku.
      Dałaś nocleg osobie dopiero co poznanej w klubie? :-|
      • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:15
        tak i nie.
        poznałam go w klubie, ale to znajomy znajomego.
        to nie jest istota tego wątku:)
        • erillzw Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:17
          czegoś tu nie rozumiem. Wiesz, że może to być związek ale tylko luzny i głownie
          oparty na miłym i fajnym czasie - głownie sex; i jestes zazdrosna o to, że
          będzie miał kilka innych takich "koleżanek"?

          Jesli Ci to przeszkadza, odpuśc sobie. Bo z tego co piszesz wynika że nie
          wystarczy Ci to, że spotkasz się z nim "niezobowiązująco"..
          A On nic ponad taki charakter znajomosci raczej nie chce.
        • jan_hus_na_stosie Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:20
          pannanikt85 napisała:

          > tak i nie.
          > poznałam go w klubie, ale to znajomy znajomego.
          > to nie jest istota tego wątku:)

          Może nie istota, ale szczegół, który bardzo wiele mówi o Tobie.
          • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:23
            wygarnij mi publicznie jaką jestem łatwą szmatą;)
            rany, ludzie...!
            • kitek_maly Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:25

              > wygarnij mi publicznie jaką jestem łatwą szmatą;)
              > rany, ludzie...!

              Akurat mi nie chodzi o to czy jesteś 'łatwą szmatą' czy trudną. ;-)
              Dla mnie to mega nierozważne i nieodpowiedzialne zachowanie.
              • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:29
                zdarza się.
                zdaję sobie z tego sprawę, więc naprawdę nie potrzebuję morałów i zakończmy ten
                wątek. na szczęście skończyło się happy endem, więc nie ma o czym rozmawiać.

                nie planuję podobnych zachowań w przyszłości;)

    • coach_potato Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:17
      Są ludzie (mężczyźni, kobiety, nie ma znaczenia), którym odpowiada
      taki układ. luźny, bez zobowiązań, deklaracji, po prosru zabawa.
      Plus dla gościa, że postawił sprawę jasno - jakby był perfidny to by
      tu cię zwodził, a że odległość daleka to bez prblemu robiłby Cię w
      jajo. Skoro Cię "zmroziło" to oznacza, że raczej nie poradziłabyś
      sobie z takim układem. Wierz mi, wiem z autopsji, że nie warto
      próbować się z czymś takim zmierzyć (tak po prostu, lub w nadziei,
      że koleś się zaangażuje). Ja próbowałam i niestety musiałam
      odchorować swoje. Gra niewarta świeczki.
      • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:22
        dwie rzeczy wymagają wyjaśnienia:

        1.on tu będzie przez 6 miesięcy na kontrakcie, więc nie robiłby mnie w jajo za
        oceanem, a ewentualnie tu, co nie zmienia faktu, że oczywiście duży plus za
        szczerość.

        2.związek bez zobowiązań- JAK NAJBARDZIEJ, ale sądziłam, że to się sprowadza do
        braku zaangażowania, seksu, miłych spotkań, bez żadnych deklaracji, ale
        jednakowoż z JEDNĄ osobą. Naiwna jestem...?
        • kitek_maly Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:24

          > 2.związek bez zobowiązań- JAK NAJBARDZIEJ, ale sądziłam, że to się sprowadza do
          > braku zaangażowania, seksu, miłych spotkań, bez żadnych deklaracji, ale
          > jednakowoż z JEDNĄ osobą. Naiwna jestem...?

          Nie naiwna. Myślę, że mogą być dwie opcje. Bez zobowiązań na wyłączność i bez
          takiego zastrzeżenia.
        • erillzw Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:29
          pannanikt85 napisała:

          > dwie rzeczy wymagają wyjaśnienia:
          >
          > 1.on tu będzie przez 6 miesięcy na kontrakcie, więc nie robiłby mnie w jajo za
          > oceanem, a ewentualnie tu, co nie zmienia faktu, że oczywiście duży plus za
          > szczerość.
          >

          yyyyy???
          Robic w jajo to mozna sie kiedy ludzie są w jakimś związku z okreslonymi
          regułami. A nie kiedy określa się ich brak ;>

          > 2.związek bez zobowiązań- JAK NAJBARDZIEJ, ale sądziłam, że to się sprowadza do
          > braku zaangażowania, seksu, miłych spotkań, bez żadnych deklaracji, ale
          > jednakowoż z JEDNĄ osobą. Naiwna jestem...?

          Tak.
          Przykro mi. Po pierwsze nie ma czegoś takiego jak związek bez zobowiązań, tylko
          jest wygodnictwo jednej se stron.
          Poza tym sama propozycja takiego świadczy o skłonności do poligamii a nie
          monogamii. :>
          • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:31
            hm, może się co do siebie mylę, ale naprawdę nie mam ochoty na poważny związek,
            więc zasada wygodnictwa jednej ze stron tu nie działa.mi też z tym wygodnie.
            tylko wolałabym go jednak mieć na wyłączność, a nie dzielić równolegle z kilkoma
            laskami...:/ chyba musimy poczynić takie ustalenia;)
        • coach_potato Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:30
          pannanikt85 napisała:

          > dwie rzeczy wymagają wyjaśnienia:
          >
          > 1.on tu będzie przez 6 miesięcy na kontrakcie, więc nie robiłby
          mnie w jajo za
          > oceanem, a ewentualnie tu,

          Tu, albo potem po wyjeździe tam, co za różnica tak naprawdę ;)

          >
          > 2.związek bez zobowiązań- JAK NAJBARDZIEJ, ale sądziłam, że to się
          sprowadza do
          > braku zaangażowania, seksu, miłych spotkań, bez żadnych
          deklaracji, ale
          > jednakowoż z JEDNĄ osobą. Naiwna jestem...?

          Też się ostatnio nad tym zastanawiałam - i sądzę, że to jest
          naiwność. Brak zobowiązań polega na tym, że nikomu się nie musisz
          tłumaczyć, czy byłaś na obiedzie czy na u kogoś na seksie. A
          ustalenie, że nie będzie się spotykał z nikim innym poza Tobą, to
          już zobowiązanie :)
          • july-july Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 09:50
            > Brak zobowiązań polega na tym, że nikomu się nie musisz
            > tłumaczyć, czy byłaś na obiedzie czy na u kogoś na seksie. A
            > ustalenie, że nie będzie się spotykał z nikim innym poza Tobą, to
            > już zobowiązanie :)

            Samo sedno.:) Jeśli wymagasz od niego wyłączności, nawet tylko na 3
            miesiace, to to jest zobowiązanie.
    • brak.polskich.liter Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:37
      Sorry, ale o co Ci chodzi?
      Piszesz, ze o zwiazek Ci nie chodzi, ale deklaracje o wylacznosci od dzentelmena
      chcialoby sie uslyszec?
      Dziewczyno, okresl sie.
      Pan zagral w otwarte karty. I bdb. Teraz masz do wyboru - albo spotykac sie z
      nim czysto rekreacyjnie, albo znajomosc zakonczyc, skoro Ci warunki nie odpowiadaja.
      • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:41
        związek bez zobowiązań rozumiem, jako przyjemne spotkania, które wiadomo, że
        skończą się wraz z jego wyjazdem i nie będę miała o to najmniejszych pretensji
        ani roszczeń, nie będę do niego wydzwaniać mówiąc, że myślałam, że mnie kocha, i
        zapomnę o jego istnieniu, nie łudząc się, że dla mnie przeprowadzi się tutaj.

        chodzi o to, że możemy się "bawić" razem przez najbliższe pół roku, ale
        wolałabym, żeby między nami nie przewinęło się 20 innych dziewczyn.

        to naprawdę takie dziwne?
        bo dla mnie bez zobowiązań znaczy właśnie tyle, a nie, że jestem jedną z 20.
        • erillzw Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:44
          pannanikt85 napisała:

          > to naprawdę takie dziwne?
          > bo dla mnie bez zobowiązań znaczy właśnie tyle, a nie, że jestem jedną z 20.

          A pytałaś się jego jak się na to zapatruje?
          BO mnie się generalnie wydaję, że macie skarjnie inne pojmowanie takiej relacji ;>
          • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:49
            zdaje się, że musimy o tym porozmawiać...;-).

            chyba, że po prostu faktycznie będzie tak jak napisałam gdzieś wcześniej- jeśli
            kogoś spotka, to przestanie spotykać się ze mną.
            i wtedy nie ma sprawy- było miło, ale się skończyło, płakać nie będę.

            ale jednak sytuacji poniedziałek Mariolka, wtorek Kasia, a w czwartek ja nie
            zniosę...;)
        • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:45
          może jeszcze jaśniej:
          nie ma problemu, jeśli to potrwa jeszcze tydzień, powie mi: sorry, spotkałem
          kogoś innego, skończmy to. OK.

          chodzi mi o spotkania RÓWNOCZESNE z kilkoma osobami.
          Naprawdę są do tego zdolni?
          • erillzw Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:56
            pannanikt85 napisała:

            > Naprawdę są do tego zdolni?

            Tak.
            • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 01:03
              no to zdecydowanie muszę postawić sprawę jasno.
        • brak.polskich.liter Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:54
          Ano dziwne.
          Bo skoro ma byc czysta rekreacja, hedonia i wspolna odnowa biologiczna, ta skad
          te pretensje do wylacznosci?

          IMO - odpusc. Nie pakuj sie w to. Rekreacyjny uklad to nie dla Ciebie, skoro juz
          na tym etapie znajomosci (kilka spotkan z panem poznanym trzy tygodnie temu w
          klubie) marzysz o wylacznosci i oczekujesz de facto deklaracji.
          Seks dziala wieziotworczo, po kilku-kilkunastu puknieciach zakochasz sie w panu,
          zaczniesz dopisywac ideolo do bzykania, rozmow i tego, ze pan jest mily (trudno,
          zeby nie byl mily, skoro Cie bzyka), potem facet wyjedzie, wzglednie jeszcze
          wczesniej mu sie zabawa znudzi i bedzie przykro. I po co Ci to?
          • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:59
            nie bzyka wyobraź sobie, i nadal jest miły...;)

            czy to jest naprawdę aż taka ogromna deklaracja, żeby nie spał z połową miasta?
            przecież to niehigieniczne;)

            • erillzw Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 01:01
              pannanikt85 napisała:


              > czy to jest naprawdę aż taka ogromna deklaracja, żeby nie spał z połową miasta?
              > przecież to niehigieniczne;)
              >

              Ale my Ci nie odpowiemy. Jego się zapytaj.
              Może dla niego jest?
              Może założył sobie przespać się z połową miasta w ciągu tych 6 miesięcy??

              Niehigienicznie, niehigieniczne.. dobrze wiemy, ze chodzi o kobiecą chęc bycia
              "tą jedną" przecież..
              Nawet bez zobowiązań ;)
              • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 01:07
                no tak zażartowałam dziś nawet, że jak dojdzie do 100 to niech da znać, a on
                powiedział, że tak się raczej nie stanie;) marne pocieszenie.

                wiedząc, że i tak nie będę tą jedyną (bo co to za jedyna na 6 miesięcy),
                bardziej jednak martwiłaby mnie kwestia higieny. bo to zupełnie nie będzie miło,
                jak mi coś przyplącze.
                • erillzw Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 01:15
                  pannanikt85 napisała:
                  > bardziej jednak martwiłaby mnie kwestia higieny. bo to zupełnie nie będzie miło
                  > ,
                  > jak mi coś przyplącze.

                  Ale co TY sie nie zabezpieczasz prezerwatywą z kims kto nie jest Twoim stałym
                  partnerem????
                  • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 01:31
                    bez żartów.
                    no jasne że tak, ale mimo wszystko.
            • brak.polskich.liter Jeszcze raz powoli 11.02.09, 01:13
              Facet sie okreslil. Jasno powiedzial, na co mozesz liczyc (przyjemne spedzanie
              czasu), a na co nie.
              A poniewaz widac wyraznie, ze nie o uklad typu spradyczne spotkanie +
              rekreacyjny seks Ci chodzi i ze zalezy Ci na deklaracjach (wylacznosc), uwazam,
              ze chleba z tej maki nie bedzie.
            • kitek_maly Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 01:17

              > czy to jest naprawdę aż taka ogromna deklaracja, żeby nie spał z połową miasta?

              Dla mnie nie. Dla Ciebie też nie. Dla niego tak. Ciężko to zrozumieć?
              • pannanikt85 Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 01:23
                ano ciężko....;)
                faceci...;)
        • july-july Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 09:51
          > bo dla mnie bez zobowiązań znaczy właśnie tyle, a nie,
          > że jestem jedną z 20.

          To chyba swoją własna definicję "spotykania sie bez zobowiazań"
          ułożyłaś.:)
      • zawszezabulinka Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 00:44
        > Sorry, ale o co Ci chodzi?
        > Piszesz, ze o zwiazek Ci nie chodzi, ale deklaracje o wylacznosci od dzentelmen
        > a
        > chcialoby sie uslyszec?

        to chyba sie nazywa zazdrosc o inne kobiety :) - albo cos podobnego w odczuciu
        - mozna miec kilka kochanek i z nimi sypiac
        - mozna miec jedna a spotykac sie z nia raz na jakis czas

        to moze byc podobne do uczucia zazdrosci jak sie para sie rozstanie. tak jakbym
        byla zazdrosna o mojego eksa(z ktorym sie mp kumpluje), ze ma kogo przy boku
        (niekoniecznie na stale) a ja nie mam ?! albo gdy on i ja mamy kogos przy sobie,
        ale to nie jest to co bylo miedzy nami kiedys.
        chyba ze sie myle
    • grassant Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 07:19
      u mnie nocował seksu nie było jakby kto pytał).

      nie dałaś, czy nie mógł?
    • zosia_sa_mosia Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 09:39
      Rozumiem, że chcesz to sobie ułożyć w głowie, bo chyba sprawa jest jasna: facet
      planuje sobie zaszaleć i tyle. Albo w to wchodzisz, albo nie.
      Jak bym na to nie poszła - choćby dlatego, aby coś nie złapać.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 09:46
      Facet powiedział Ci że mogą być jakieś inne? On tak trochę głupi jest, prawda?

      > czy faceci są naprawdę
      > zdolni do tego, żeby spotykać się z kilkoma dziewczynami NA RAZ?!
      > Z ZAŁOŻENIA?

      oczywiście!!! Jeśli z żadną nie łączy ich szczególna więź emocjonalna to nie ma
      żadnego problemu. Nawet nie widzę powodu aby uważać to za zdradę. Ot spotykam
      się z kilkoma kobietam, tak samo jak spotykam się z kilkoma kumplami.
    • july-july Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 09:53
      Po tym co tutaj piszesz o swoich oczekiwaniach odradzam Ci taka
      znajomość. Wygladasz mi na osobę, która zaangażuje się, nawet jeśli
      założy sobie cos innego, a później będzie cierpieć.
      • coach_potato Re: "związek" bez perspektyw, pomocy. 11.02.09, 10:15
        Zgadzam się z july-july. Nie znam Cię i Ty sama wiesz najlepiej,
        ale... Przypominasz mi mnie samą z przed kilku miesięcy, niestety
        przejechałam się, i nie życzę tego Tobie. Ale oczywiście zrobisz jak
        uważasz. Pozdrawiam,
        • antypisiorek czy on jest murzynem???? 11.02.09, 13:19
          to jest sedno sprawy, od tego trzeba zacząć...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja