jak ogień i woda - czy to się może udać?

13.02.09, 17:24
Witam wszystkich!! Nie pisałabym o moich problemach, gdybym nie wykorzystała już wszystkich możliwości. Mam 30 lat, od 4 lat jestem mężatką, a z moim mężem znamy się od 8 lat. Od roku jest bardzo źle. Nagle jakby klapki opadły mi z oczu. Różnimy się bardzo. Nie mamy o czym ze sobą rozmawiać, nie mamy wspólnych zainteresowań, nic nie robimy razem. On wcześnie wstaje, wcześnie kładnie się spać, ja odwrotnie. On lubi siedzieć w domu, ja lubię towarzystwo. On nie lubi zmian, ja usycham, gdy nic się nie dzieje. Poza tym jest bardzo zamknięty w sobie, nie umiemy się porozumieć. Nawet jak zaczynam rozmowę, on siedzi i nic nie mówi, nie odpowiada na pytania, mówi, że musi pomyśleć i nigdy nie mogę doczekać się odpowiedzi. Nie czuję się w tym związku jak kobieta, tylko jak kumpel. Nie mówi do mnie po imieniu, nie przytula. Jeśli ja czegoś nie zaproponuję, to oglądamy telewizję, z tym, że on usypia po 20 minutach. Jest dla mnie dobry, gotuje obiady, robi śniadania, ale nie myśli o moich potrzebach. Niczego ode mnie nie wymaga, nic mu we mnie nie przeszkadza. Czasami mam wrażenie, że łączy nas tylko seks. I czuję się winna, bo to mnie coś nie pasuje. A on mówi, że może mam za duże wymagania. Zastanawiam się, czy możemy się do siebie dopasować, i czy jeśli to jest możliwe, to będziemy szczęśliwi. Tak ogólnie wygląda sytuacja. mam nadzieję, że ktoś mi coś poradzi. Z góry dziękuję
    • 83kimi Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 17:44
      Czy kiedyś było między Wami inaczej?
      • szczesliwamezatka Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 17:47
        Jeżeli facet mówi Ci, że masz "za duże wymagania" to nie wróży to
        nic pomyślnego. Kopnij go w tyłek. Taki nic nie jest wart.
        • elle1977 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 21:21
          szczesliwamezatka napisała:

          > Jeżeli facet mówi Ci, że masz "za duże wymagania" to nie wróży to
          > nic pomyślnego. Kopnij go w tyłek. Taki nic nie jest wart.

          Podziwiam głębię Twoich przemyśleń i szybkość oceny człowieka,
          którego zupełnie nie znasz oraz ich związku.

          Życie nie jest czarno-białe, a mówienie żonie na podstawie kilku
          przeczytanych zdań, żeby "kopnęła męża w tyłek", bo "jest nic nie
          wart" (sic!), jest porażające.

          Zastanów się, zanim coś odpiszesz osobie potrzebującej obiektywnej
          opinii.
    • stinefraexeter Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 17:58
      Szczęśliwi to na pewno nie będziecie, a z pewnością nie ty.

      Za mało mamy danych. Zawsze taki był, a ty dopiero teraz to dostrzegłaś, czy też
      stopniowo zmieniał się w "kanapowego kartofla"?

      Wbrew pozorom taki partner jak twój mąż jest niezwykle trudny we współżyciu,
      właśnie dlatego, że wpędza cię w poczucie winy: "przecież jest dla mnie dobry,
      więc czemu czegoś mi brakuje?".
      DOskonale zatem rozumiem twoje rozterki. Już nie chodzi nawet o to, że macie
      różne pomysły na spędzanie wolnego czasu, tylko o to, że on nie chce z tobą
      rozmawiać.
      Powiem ci, jak to wygląda z mojego punktu widzenia: on chce mieć po prostu
      spokój w swojej jaskini. Oczywiście najchętniej widziałby cię uśmiechniętą i
      szczęśliwą, ale bez wysiłku z jego strony. Akceptuje cię taką jaka jesteś, bo
      pewnie masz miłe usposobienie i fajnie się z tobą siedzi na kanapie, ale on
      absolutnie nie jest zainteresowany tym, co myślisz i co czujesz. Pewnie nawet
      sądzi, że cię kocha, ale nie sądzę, by tacy ludzie wiedzieli czym jest miłość.
      Do niego nie dociera, że jego fizyczna obecność nie jest dla ciebie
      wystarczająca, że nad związkiem trzeba pracować, a szczęście partnera jest w
      dużym stopniu uzależnione od nas samych.

      PIszę tak, bo kiedyś byłam w związku z takim facetem (na szczęście nie
      małżeńskim). Może źle odczytuję twojego męża, może on jest inny, ale jeśli nie
      to zaręczam ci, że nie będziesz szczęśliwa. No chyba że przy którymś z kolei
      monologu z twojej strony wyłuszczysz mu jak TY to wszystko widzisz i on wreszcie
      załapie, i co najważniejsze, będzie chciał powalczyć nad związkiem i nad zmianami.

      Ale musisz napisać coś więcej, bo na razie to tak tylko gdybam.
      • elle1977 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 21:34
        Hmmmm...

        Nie będę oceniać Twojego męża ani Ciebie, bo zawsze jest tak, że to
        dwoje ludzi tworzy związek.

        To, czy Twój mąż jest dobrym czy złym człowiekiem, dobrym czy złym
        partnerem zależy od tego... z kim jest. Napiszę tak - wg mnie
        jesteście po prostu niedobrani charakterologicznie. Z pewnością
        widziałaś to już przed ślubem, ale wtedy po pierwsze działają
        hormony, które "zacierają" obiektywne widzenie partnera, a po drugie
        być może skupiłaś się na innych jego cechach, które doceniasz - jak
        np. dbanie o Ciebie. I tak zazwyczaj bywa, że jak już miną te
        pierwsze zauroczenia, ludzie się ze sobą "oswoją" i przychodzi
        rutyna, wówczas - przy niedobraniu charakterologicznym - zaczyna
        coś "zgrzytać". No bo co? U niego naturalne jest, że chce posiedzieć
        w domu i nic nie robić, bo taki był zawsze i takie były jego
        potrzeby. Ty z kolei - chciałabyś gdzieś wyjść, rozerwać się,
        zaprosić znajomych - bo jesteś duszą towarzystwa i tego Ci
        najzwyczajniej w świecie brakuje i tego potrzebujesz. Wzajemnie
        wcześniej bagatelizowaliście to, że jesteście zupełnie różni lub
        była między Wami większa chęć do kompromisów (ze względów
        wspomnianych przeze mnie wcześniej).

        No i teraz consensus: z pewnością da się tak żyć - wiele ludzi wbrew
        pozorom tak żyje. Natomiast zupełnie nie wiem, jak w takiej sytuacji
        możecie być szczęśliwi... Tak bardzo rozmijacie się w swoich
        pragnieniach i oczekiwaniach, że naprawdę trudno będzie - chyba, że
        będziecie się wzajemnie poświęcać dla dobra drugiej strony. I
        owszem, małżeństwo to sztuka ciągłego kompromisu - zgadzam się - ale
        o ile w przypadku zbieżności charakterów te kompromisy są rzadsze i
        dotyczą rzeczy przyziemnych, jakiś błachostek a - od czasu do czasu
        oczywiście większej wagi, o tyle w takim przypadku jak Wasz taki
        kompromis będzie wymagał ogromnego poświęcenia i nie wiem, czy
        kiedykolwiek spotkacie się w połowie drogi...

        Wiem, że nie pocieszyłam, ale też weź pod uwagę, że nie mam patentu
        na rację. Być może się mylę i bardzo bym Ci tego życzyła, bo bardzo
        mi Ciebie szkoda. Nie ma nic gorszego, niż być nieszczęśliwą/ym w
        małżeństwie teoretycznie "z braku obiektywnych przyczyn". Ale ja
        wiem, że te przyczyny są i to bardzo dużej wagi, chociaż z pozoru
        wydają się błache.

        Trzymaj się ciepło i życzę mądrych wyborów.

        Elle
    • damabezlasiczki Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 18:04
      no cóż,najwyraźniej się nie dopasowaliście..on jest jaki jest..ani on nie zmieni
      charakteru na inny,ani ty nie zmienisz swojego.jesteście po prostu
      niedopasowani.porozmawiaj z nim jednak o tym!
    • au_lait Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 19:42
      Zawsze możesz popracować nad obniżeniem własnych potrzeb. Pewien
      element minimalizmu dla lepszej sprawy. Podobno ograniczenie wymagań
      daje nam wolność.
      • tylna.szyba Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 14.02.09, 20:00
        Podobno ograniczenie wymagań
        > daje nam wolność.

        Skad ta madrosc? Zaintrygowalo mnie :)
    • erillzw Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 20:01
      Jak czytam o tym ile nie macie wspólnego to jakbym czytała o swoim poprzednim
      związku. Ani zainteresowania, ani spedzanie czasu, ani rozmów, które ja
      uwielbiam. Takie - jestem z Toba a Ty ze mna i jest extra. Pełnia szczęścia.
      Z tym brakiem wad i ich postrzeganiem u Ciebie.. brrrr.. to troche jakby
      "niewazne jaka jestes, ale jestes i to jest extra".
      Za duze wymagania.. pheh.. Sorry, ale jakos nie czytam, że masz za duże
      wymagania. Chcesz być kobietą, którą On się bedzie interesował a nie meblem,
      który ma zadanie sobie być, żeby z nim siedzieć na kanapie i któremu czasem
      ugotuje obiad czy zrobi śniadanie...

      Może zacznij życ swoim życiem bez jego w nim udziału? Spędzaj czas tak jak
      lubisz, rób to co lubisz. Niech poczuje, że jest obok. Jesli zacznie mu to
      p[rzeszkadzac i to zauważy - dobra Twoja, zrozumie, że coś nie gra. A jak nie,
      to będzie trzeba albo udać się na terapie albo podjąc cholernie trudną decyzję o
      separacji.
    • maladalila Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 20:39
      I co, nagle mu się tak zrobiło? Po ośmiu latach znajomości nagle to odkryłaś?
      Czy zapadł na to nagle?
      Kochana, małżeństwo to nie sam miód. Obiecałaś facetowi, że będziesz z nim do
      śmierci, czy dopóki ci się nie znudzi i nie wyda mało atrakcyjny?
      • jane-bond007 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 20:53
        hehe Twoje wpisy coraz bardziej mi sie podobaja ;) ostre ale
        konkretne, do mnei trafiają
      • mijo81 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 21:23
        "Obiecałaś facetowi, że będziesz z nim do
        > śmierci, czy dopóki ci się nie znudzi i nie wyda mało atrakcyjny?"

        Idealiści...te przysięgi to można sobie gdzieś wsadzić :)
        • au_lait Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 21:26
          My idealiści, a jak Ciebie nazwać, żeby zabrzmiało delikatnie? :)
          • mijo81 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 21:36
            Jak chcesz :)

            Te przysięgi to głupota, bo ludzie nie są ze sobą bo tak sobie
            obiecali 10 lat temu tylko dlatego że im jest ze sobą dobrze
            • au_lait Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 21:47
              Nie, po prostu się zastanawiam, nad tą tendencją w narodzie. Ty po
              prostu nie masz złudzeń i tyle. :)
              • mijo81 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 14.02.09, 19:09
                Tendencja jest taka, że jak się jest bardziej niezależnym to łamanie
                takich przysięg nie ma większych negatywnych skutków....kiedyś było
                inaczej :)
        • agatracz1978 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 21:51
          mijo81 napisał:

          > "Obiecałaś facetowi, że będziesz z nim do
          > > śmierci, czy dopóki ci się nie znudzi i nie wyda mało atrakcyjny?"
          >
          > Idealiści...te przysięgi to można sobie gdzieś wsadzić :)

          Nie wiem skąd ta bzdurna teoria. Wszyscy wiedzą, że czasem lepiej się rozstać
          niż niszczyć się wzajemnie. A jeżeli mąż zacznie Cię po ślubie tłuc bo np
          wpadnie w alkoholizm to co nie można odejść? Żona/mąż nie równa się
          męczennica/męczennik. Każdy powinien starać się zrobić wszystko żeby się
          dogadać, ale skoro czasem się nie da to się nie da i tyle.
          • mijo81 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 14.02.09, 19:11
            No ale przecież przysięga......
    • kobieta306 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 21:31
      po 15 latach małżeństwa odchodzę właśnie od takiego męża. Też niby wszystko było
      ok, a nic nie było ok. Byłam nieszczęśliwa. Zostawiam to wszystko i idę w
      nieznane. Są kobiety które zniosą bicie i picie i sa kobiety które nie zniosą
      takiego życia obok. Wszystko zależy od tego czego oczekujemy od życia. Nie wiem
      czy moja decyzja była słuszna. Napiszę za 10 lat :)
      • mijo81 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 21:33
        A co z przysięgą ?????
        • kobieta306 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 13.02.09, 21:45
          PRZYSIĘGA W USC

          "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście
          oświadczam, że wstępuje w związek małżeński z (...imię Panny Młodej) i
          przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i
          trwałe."

          no niewiele zrobił mąż aby małżeństwo było szczęśliwe :)

          • mijo81 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 14.02.09, 19:10
            Przysięgą szczęścia nie zbudujesz......
      • m-biuro Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 14.02.09, 20:18
        JEŚLI PO DRODZE NIE ZOSTAJA NIESZCZĘŚLIWE dzieci to zycze powodzenia.
        15 lat to bardzo duzo (długo).Pewnie trzeba bylo wczesniej
        Powodzenia MnKk
    • lulu501 Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 14.02.09, 11:46
      Dzięki wszystkim za posty. Już doprecyzowuję:
      Mój mąż zawsze taki był, tylko właśnie, jak napisała Elle, wcześniej nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. I właśnie między innymi dlatego mam do siebie pretensję i obwiniam siebie za tę sytuację, w jakiej się teraz znajdujemy, bo to wygląda tak, jakbym nagle zaczęła grymasić.
      Stinefraexeter pisze, żebym porozmawiała i wyłuszczyła. Nie zliczę, ile takich rozmów się odbyło. Muszę przyznać, że on się stara coś w sobie zmienić, ale albo to jest bardzo sztuczne i nie wynika z niego, albo ja muszę za każdym razem mówić, np.: Kobiety puszcza się przodem! To staje się żenujące i nie mam już siły.
      Z kolei Erillzw proponuje bycie obok, terapię lub separację! Hehe, no niestety, muszę z przykrością napisać, że wszystko to już zastosowałam, z tym, że w odwrotnej kolejności. Separacja była tygodniowa i gdy go nie było, stwierdziłam, że nie mogę bez niego żyć. Niech będzie jaki będzie, ale niech będzie! No i po jego powrocie po paru dniach znów zaczęłam się wkurzać... Na terapię zdecydowaliśmy się już:) w grudniu, ale długo się czeka i byliśmy dopiero na jednym spotkaniu, więc efektów nie ma (jeszcze?). A bycie obok zastosowałam w tym tygodniu - zauważył - i owszem - ale kończyło się na "dlaczego się tak zachowujesz" i "jak długo to będzie trwało" i tyle.
      Bardzo dziękuję Elle za odpowiedź i gratuluję przenikliwości, wiedzy lub intuicji. Zgadzam się w 100% i wiem to wszystko, tylko zastanawiam się, co dalej. Cały czas mam nadzieję, że jednak ta terapia coś da, ale do nastęnej wizyty jeszcze daleko, nie wiem, jak mam do niej dotrwać, jak się zachowywać, co robić.
      A przysięga? No cóż, dlatego właśnie walczę i staram się coś z tą sytuacją zrobić, ale jestem realistką i uważam, że nie warto żyć dla idei.
      Jeszcze raz Wam wszystkim dziękuję, choć i tak będę teraz rozkminiać, że znacie sytuację tylko z jednej strony, a ja pewnie trochę demonizuję męża, a tak naprawdę wszystko wina mojego rozbuchanego ego;) bo potrzebuję emocji, uczuć i nowych wrażeń... i wsparcia! Chciałabym móc z moim facetem czasem pożartować, wiedzieć, że mogę się wyżalić, zrobić casem coś zwariowanego i posłuchać, co on myśli, czuje, jakie wzbudzam w nim emocje...Ale musiałam napisać, bo strasznie mi źle i skończyły mi się pomysły na rozwiązanie. Dzięki
    • cotti Re: jak ogień i woda - czy to się może udać? 14.02.09, 19:38
      pochwały uskrzydlają, narzekanie - jest jak kamień u szyi. Jeśli, jak piszesz,
      próbowałaś już wszystkiego, spróbuj docenić, to co Ci daje Twój mężczyzna.
      Dostrzeż jego dobroć, pochwal, a nie tylko stawiaj wymagania. Doceniony, może
      poczuć chęć poprawy Twojego nastroju, poczuje się lepiej, będzie chciał się
      zrewanżować. Nic nie stracisz - jeśli na tydzień schowasz dumę do kieszeni i
      zobaczysz, że robi coś dla Ciebie - i zero narzekania. W głębi duszy każdy
      mężczyzna ma rycerza, tylko trzeba go obudzić.
      PS i spróbuj go poderwać ;-) Niech nie widzi Cię w kapciach, w rozwleczonym
      dresie, zadbaj o siebie /nie twierdzę, że tak jest/

      PS2 Każdy z partnerów powinien mieć własny świat, który dodaje mu energii. On
      jest domatorem i może tak mu dobrze. Ty wolisz wyjścia. Celebrujcie wspólny
      czas, ale pozwólcie sobie na oddech od siebie.

      PS3 Mój osobisty mężczyzna nie robi żadnych posiłków /oprócz odgrzewania
      istniejących/ - b. Ci zazdroszczę ;-) /ale ma inne talenty/
Pełna wersja