nie czuję się kochna

21.02.09, 13:43
Choć zapewnia, że mnie kocha, to mi tego nie okazuje. Kiedyś było
duzo lepiej, chyba wtedy mnie zdobywał, a teraz przestał się starać.
Ja chiałąbym bardziej to czuć, niż wiedzieć...Wymuszone "kocham Cię"
raz na dwa miesiące mi nie wystrcza. Macie tak samo? Ja nie wiem,
jak sobie z tym poradzić. Wkurzam się na niego, jest mi smutno i
sama robię się oschła.
    • cus27 Re: nie czuję się kochna 21.02.09, 13:52
      -Ach, to czucie byc kochanym-nie dla wszystkich jest danym!
      Pozdrowienia i nadziei na lepsze jutro.
    • au_lait Re: nie czuję się kochna 21.02.09, 14:03
      Podobno decyduje o tym poziom neuroprzekaźników. Nie pamiętam w tej
      chwili nazwy. :)
      • kiniorella Re: nie czuję się kochna 22.02.09, 00:18

        ja też nie czuję się kochana, dużo czasu ostatnio spędzam na
        przemyśleniach, ale boję się zostać sama w wieku 30 lat,wcześniej
        byłam sama 3lata i to nie było fajne.
        • meaby Re: nie czuję się kochna 22.02.09, 00:21
          wiesz, przyjrzyj się dokładniej..
          nie wszyscy faceci są wylewni
          miłość można okazywać na wiele sposobów
        • nadobna.pasqualina Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 18:25
          30 lat to nie jest tak dużo, nie marnuj sobie życia, bo możesz być
          szczęśliwa z kimś innym - wiesz co, strach może być przyczyną, że
          zmarnujesz sobie życie
    • bransoletkaa Re: nie czuję się kochna 22.02.09, 10:04
      Przykre...
      • only6malpeczkaa Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 11:54
        Nie wszyscy są wylewni, ale kiedyś było inaczej. Nie o to chodzi, że
        szalał za mną i nosił mnie na rękach, ale okzaywał uczucie, bo był
        zainteresowany mną i tym co robię, jak się czuję i czasem mwóił mi,
        że mnie kocha, ztrobił snaidanie, bez okzaji przynosił kwaity. Teraz
        muszę się domagać zaintersowania.
        • madai Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 11:59
          sa faceci, ktorzy nie sa zbyt wylewni. moj do takich nalezy i na
          poczatku mialam mu to za zle, ale teraz widze, ze w inny sposob
          okazuje mi milosc, niekoniecznie mowiac kocham cie 2 razy dziennie,
          czy przynoszac kwiaty.
          • only6malpeczkaa Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 12:56
            czyli, co takiego robi?
    • travka1 Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 12:58
      jak sobie urodzisz syna to bedzie to facet, ktory bedzie 100 razy
      dziennie mowil ,ze Cie kocha:))
      • only6malpeczkaa Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 13:04
        nie o to chodzi, żeby mówił mi 10 razy dziennie, że mnie kocha, duzo
        ważniejsze dla mnie jest, żeby zainteresowł się, jaki miłam dzień?
        Co jest grane, nikt tego nie rozumie?
        • travka1 Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 13:06
          a Ty mowisz mu ,ze go kochasz? Pytasz jak bylo w pracy, jak minal
          dzien?
          • psc0 Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 13:10
            Jak dla mnie najlepszym rozwiązaniem jest dialog, ufacie sobie prawda? Być może
            powinnaś porozmawiać z nim o tym co Cię boli.. A swoją drogą, to faktycznie, czy
            ty mu okazujesz miłość? Bo wiesz, wszystko działa w dwie strony.. i byc może to
            on pierwszy poczuł to co ty teraz czujesz i zareagował obronnie..
          • only6malpeczkaa Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 13:10
            oczywiście, że tak, a on mówi że dobrze i że jest zmęczony. Zajmuje
            się soba i tyle. Jak mówię mu, choć teraz nie często, że go kocham,
            on odpowiada, jak z automatu, że on też. Chodzi o to, że czasem mam
            wrażenie, że jemu jest obojetne, czy jestem, czy nie.
            • stinefraexeter Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 13:23
              Hej, nie przejmuj się złośliwymi komentarzami, to raczej nie jest forum, na
              którym można znaleść pomoc.

              Ja cię doskonale rozumiem. Miłość i troskę drugiej osoby po prostu się wyczuwa.
              I nie chodzi o słowa, ani o te przysłowiowe kwiatki.

              Mój facet jest podobny do twojego i coraz gorzej mi z tym. Nic go nie interesuje
              związanego ze mną. Ani pytania: jak minął dzień, ani zwykłych rozmów typu:
              "dlaczego podobał ci się (lub nie podobał) tamten film, tamta książka". Ja mam
              być uśmiechnięta i szczęśliwa, by on w spokoju posiedział sobie w swojej
              jaskini. Mowilam mu to wprost, że czasem czuję się jak zwierzak domowy. Fajnie,
              że jest, bo można się przytulić, bo raźniej, bo weselej, ale gadać nie trzeba.
              Zwierzakowi wystarczy obecność drugiej osoby, jedzenie i dach nad głową.

              Nie wiem, co ci radzić. Mój niby chce się zmienić, wiec to się liczy na plus,
              ale widzę, że wciąż jeszcze nie do końća rozumie "o co w tym wszystkim chodzi",
              po co to wszystko, przecież on jest dobry i opiekuńczy.

              Trudno się żyje w takiej samotności. Ale decyzja należy wyłącznie do ciebie.
              Czasem trzeba drugą osobą wstrząsnąć, skoro nic do niego nie dociera. Czasem
              wystarczy do tego tygodniowy urlop w samotności na przemyślenie spraw. I
              zatęsknienie za sobą, uświadomienie sobie pewnych rzeczy.
              • only6malpeczkaa Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 17:19
                stinefraexeter - może mogłybyśmy jakoś pogadać?
    • nadobna.pasqualina Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 18:09
      Robi się błędne koło. Mów mu o tym co czujesz, ale w spokojny
      sposób, raczej nie w tonacji wyrzutów. Porozmawiaj z nim o tym w
      miłej atmosferze, przy muzyce i dobrej kolacji. Raczej nie krytykuj
      go, tylko powiedz na czym Ci zależy i czego oczekujesz. Jeśli
      mężczyzna jest na poziomie, to zrozumie i się poprawi.
    • aparatka1981 Re: nie czuję się kochna 23.02.09, 18:22
      Rozumiem, o czym mowisz, bo ja tez czasem mam podobne odczucia. Moj
      chlopak nie jest wylewny i choc wiem, ze stara sie pokazac swoje
      zaangazowanie w inny sposob, to ja czasem i tak czuje niedosyt jego
      uwagi, wysilku, romatyzmu, itd. Chcialabym by czesciej z wlasniej
      inicjatywy powiedzial mi cos milego, zrobil romantyczny gest, itd.
      Tez mi czasem smutno, ze nie wystarczajaco sie stara, nie pyta zbyt
      czesto o moje sprawy, albo jak pyta to nie jest 100% zainteresowany
      tym co opowiadam. Moze moje oczekiwania sa zbyt wysokie i oceniam
      go wedlug siebie (ktora jestem zazwyczaj bardzo zaangazowana w zycie
      jego czy moich znajomych i bliskich). Mimo wszystko, czasem jest mi
      smutno i czuje sie pozostawiona sama sobie. Moze tez jego potrzeby
      bliskosci sa inne niz moje...

      Nie wiem. Nie potrafie pomoc Ci specjalnie, ale na pewno rozumiem
      przez co przechodzisz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja