kolejna okazja do ... zdrady

21.02.09, 21:48
chyba jestem seryjna zdrajczynia
jestem w zwiazku ponad 10 lat i po raz kolejny jestem o krok od
zdrady
powstrzymuje mnie tylko to ze teraz jest na swiecie dziecko
poprzednim razem zdradzilam przed dzieckiem
i byly to jednorazowe, krotkotrwale znajomosci nie zagrazajace
mojemu malzenstwu
teraz najbardziej i kusi i przeraza mnie to ze jestem z tym
mezczyzna w codziennym kontakcie oraz to ze musielibysmy sie bardzo
ukrywac i nie bylaby to raczej jednorazowa sprawa ,nie jestem
sklonna miec regularnego kochanka bo wowczas moze to rozwinac sie w
cos powazniejszego a ja tego nie planuje
nie wiem co robic bo pokusa jest tak silna ze trudno byloby mi
skonczyc na jednym razie (do ktorego jeszcze nie doszlo, ale bylo
blisko)
    • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 21.02.09, 22:00
      Podoba mi sie ta "seryjna zdrajczyni" :D

      Nie idz w to. Nie w to. Za duzo zachodu. I te codzienne kontakty tez
      odpadaja. Jak ci sie znudzi a jemu nie, to dopiero problemy sie
      zaczna.
      • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 21.02.09, 22:11
        rozsmieszyla mnie twoja odpowiedz, sama nie wiem dlaczego
        moze nawet troche przestraszyla
        "jak mi sie znudzi", wiesz ja nie lapie kochankow co tydzien :D
        codzienne kontakty nie sa zobowiazujace, jesli nie bedziemy sie
        starac to sie nie bedziemy prawie widywac
        ale tez o tym pomyslalam,to ryzykowne,ale powiedzmy bardziej
        ryzykowne bylaby zdrada meza z jego powiedzmy bratem prawda? ale nie
        o ryzyko mi chodzi
        mialam kiedys sytuacje ze po jednym razie powiedzialam - na tym
        koniec- i bylo ok a pracowalam wowczas z tym facetem, wprawdzie on
        niedlugo po tym on zmienil prace
        mialam rowniez kiedys kochanka powracajacego, trzykrotnie
        a jeden z nich jest moim dobrym znajomym obecnie,ma swoja rodzine i
        czasami sobie do siebie wzdychamy ;)
        i w sumie to cala historia moich zdrad
        • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 21.02.09, 22:21
          To dobrze. Jestesmy w smianiu 1:1 :)

          Myslalam, ze z nim pracujesz i w wypadku kiedy bedziesz chciala sie
          wycofac (znudzi sie/miala dosc) to bedzie ciezko, jesli on sie np
          zakocha.
          Nie mialam na mysli, ze se zapolujesz na nowego, bo zmieniasz co
          tydzien :)

          A to, ze mialas do tej pory same dobre doswiadczenia z ex-kochankami
          nie stanowi reguly jeszcze, lub nie zabezpiecza cie przed wyjatkiem.

          Moja psiapsiola wlasnie nie moze sie odciac z pracowego romansu
          (jest samotna). Gosc zabujany na maxa i nie jest fajnie.
          • weronikass żonaty i sie zabujał???/ 21.02.09, 22:23
            hahaah dobre:)
            • drie Re: żonaty i sie zabujał???/ 21.02.09, 22:28
              No, tez sie smialysmy dlugo. Dopoki gosc nie zaczal intryg snuc. A w
              pracy moze to namieszc. Aha. Facet tez "singiel". Ma jakas dochodzaca
              niby laske. Co to sa razem i nie. Moim zdaniem on mysli, ze nie, a ona
              - ze tak.
              • weronikass Re: żonaty i sie zabujał???/ 21.02.09, 22:32
                a mozesz powiedziec jakie to intrygi??Mialam podobnie i wlasnie byl
                zonaty. Moją odmowe przyjął niby normalnie, ale stał sie chlodny,
                arogancki i przestal by dobrym i pomocnym kolega z pracy. msciwy
                taki byl i zaczal podrywac inne laski i wzbudzac zazdrosc we mnie
                ostentacyjnie . Zawsze patrzyl na mnie czy aby widze jak podrywa
                inne. Masakra..gosc.Zonaty!
                • drie Re: żonaty i sie zabujał???/ 21.02.09, 22:39
                  Podobnie. Oboje sa na tym samym poziomie w firmie, ale musza
                  wspolpracowac ze soba. Sa zalezni od siebie. On mial ochote np ja
                  zobaczyc wieczorem by po raz n-ty omowic ich rozstanie, i mial tez jej
                  dostarczyc material na konfe na ten sam dzien. Zatail cos jak sie nie
                  zgodzila i wyszla na idiotke. Potem trzy dni uniesien i pochwal przed
                  wszystkimi jaka ona pro. A potem znowu "kara" za odmowe rozmowy. I tak
                  gora-dol. Psychol.
                  • weronikass Re: żonaty i sie zabujał???/ 21.02.09, 22:42
                    No psychopata. a oni z reguły za nic świecie nie lubią jak ktos lub
                    cos wymyka im sie z kontroli a władza i kontrola to ich żywioł. Wiec
                    robil to z zemsty. Nękał ją?O Boże....mam podobnie. Ale on jest
                    żonaty...Zaczynam sie bac
                    • drie Re: żonaty i sie zabujał???/ 21.02.09, 22:48
                      No i zmarnowalysmy kobiecie.totalnej watek :)

                      Na dzien dzisiejszy to wciaz trwa. Czasem zabieram ja z pracy ja lub
                      moj facet jak gosc sie czai na nia zeby razem wyjsc. Nie znalazla
                      jeszcze zlotego srodka, bo szefa nie chce wciagac w rozgrywki
                      "sercowe". Ale jak jej chalpnie na kariere powaznie zanim sie uspokoi
                      to bedzie musia podjac jakis powazny krok.
                  • weronikass Re: żonaty i sie zabujał???/ 21.02.09, 22:46
                    a moge napisac do ciebie na poczte?
                    • drie Re: żonaty i sie zabujał???/ 21.02.09, 22:50
                      Mozesz. :)
                      • weronikass Re: żonaty i sie zabujał???/ 21.02.09, 23:06
                        Napisalam
                • obrotowy No i co, ze żonaty ??? 22.02.09, 17:35
                  weronikass napisała:
                  Masakra..gosc.Zonaty!


                  Dlaczego masakra?

                  A to zonaci maja mniejsze prawo do romansow, niz wolni?

                  - gdzie to jest napisane?

                  • drie Re: No i co, ze żonaty ??? 22.02.09, 17:48
                    obrotowy napisał:

                    > Dlaczego masakra?
                    >
                    > A to zonaci maja mniejsze prawo do romansow, niz wolni?
                    >
                    > - gdzie to jest napisane?


                    Zonaci i mezatki maja mniejsze prawo do romansow.

                    Nie jest to prawo pisane, a ino umowa ustna.

                    Maz sie zonie nalezy poprzez "sasiedzenie" :)

                    • obrotowy to bez znaczenia 22.02.09, 18:39
                      drie napisała:
                      > Zonaci i mezatki maja mniejsze prawo do romansow.
                      >
                      > Nie jest to prawo pisane, a ino umowa ustna.

                      W Europie kontynentalnej nie ma czegos takiego jak umowa ustna,
                      w tym sensie, ze nie ma ona zadnego prawnego znaczenia
                      - jezeli nie jest potwierdzona na pismie.
                      A dla przykladu, w umowie slubu cywilnego - nie ma clauzuli
                      o dotrzymywaniu wiernosci seksualnej.

                      ERGO: zonaci maja - w sensie prawnym - w kontynentalnej Europie
                      takie samo prawo do romansow - jak wolni.

                      cbdu. :)))
                      • drie Re: to bez znaczenia 23.02.09, 09:11
                        obrotowy napisał:

                        > W Europie kontynentalnej nie ma czegos takiego jak umowa ustna,
                        > w tym sensie, ze nie ma ona zadnego prawnego znaczenia
                        > - jezeli nie jest potwierdzona na pismie.

                        Czyli umowa ustna jest niewiazaca?

                        > A dla przykladu, w umowie slubu cywilnego - nie ma clauzuli
                        > o dotrzymywaniu wiernosci seksualnej.

                        O! Jeszcze tego brakowalo. A potem dodac do kodeksu cywilnego
                        paragraf za zdrady malzenskie i romanse! Nikt na to nie wpadl? ;)

                        > ERGO: zonaci maja - w sensie prawnym - w kontynentalnej Europie
                        > takie samo prawo do romansow - jak wolni.

                        Czepiles sie sensu prawnego jak ja techniczna jestem. :) Jeszcze
                        tego brakowalo by w sensie prawnym regulowano w malzenstwie romanse,
                        czestotliwosc wspolzycia, ilosc dzieci vs zarobkow itp. Moralnosc i
                        tradycja. Niepisane prawa.

                        > cbdu. :)))

                        ?? The Coalition to Ban Depleted Uranium ??? :) Zgubilam sie.



                        • obrotowy ciagnij dalej :))) 23.02.09, 18:01
                          drie napisała: >
                          Czyli umowa ustna jest niewiazaca?

                          - w sensie prawnym - w Europie kontynentalnej - nie
                          (czyli jest niewiazaca).
                          Inna historia - to sprawa godnosci i honoru, ale mowimy tu o prawie.

                          W Ameryce i Anglii jest (wiazaca) - ale tez musi byc jej niezalezny
                          swiadek.
                          >
                          > O! Jeszcze tego brakowalo. A potem dodac do kodeksu cywilnego
                          > paragraf za zdrady malzenskie i romanse! Nikt na to nie wpadl? ;)

                          - wpadl juz dawno. decyduje tu PAKTYCYZM europejskiego prawa
                          cywilnego :)))

                          > > ERGO: zonaci maja - w sensie prawnym - w kontynentalnej Europie
                          > > takie samo prawo do romansow - jak wolni.
                          >
                          > Czepiles sie sensu prawnego jak ja techniczna jestem. :)

                          - nie jestes techniczna, gdyz wyrazasz sie nieprecyzyjnie :)))

                          trza bylo od razu mowic o tkzw. "prawie MORALNYM" :)))
                          • drie ciagne!!! :) 23.02.09, 18:47
                            obrotowy napisał:

                            > drie napisała: >
                            > Czyli umowa ustna jest niewiazaca?
                            >
                            > - w sensie prawnym - w Europie kontynentalnej - nie
                            > (czyli jest niewiazaca).
                            > Inna historia - to sprawa godnosci i honoru, ale mowimy tu o
                            prawie.
                            >
                            > W Ameryce i Anglii jest (wiazaca) - ale tez musi byc jej
                            niezalezny
                            > swiadek.

                            Krecisz cos :) Jak sie ma to do tych linii lotniczych (nie pamietam
                            nazwy) co rekrutowaly ludzi, potem zmienili zdanie, bez podpisania
                            kontraktow, ludzie kosztow narobili zmieniajac miejsca zamieszkania
                            i rzucajac robote, i beda sie sadzic. Chyba w PL tez ustna mozna
                            wyegzekwowac. To na jakiej podstawie beda dochodzic zwrotu kosztow?

                            > > O! Jeszcze tego brakowalo. A potem dodac do kodeksu cywilnego
                            > > paragraf za zdrady malzenskie i romanse! Nikt na to nie wpadl?
                            ;)
                            >
                            > - wpadl juz dawno. decyduje tu PAKTYCYZM europejskiego prawa
                            > cywilnego :)))

                            OK. Sama mialam to dodac. Jakbys sie odezwal :) wiec jak to jest z
                            prakycyzmem? Jednak zdrada i romans ludzi w zwiazku malzenskim nie
                            jest na takim samym wolnym poziomie jak singli? Bo gdyby bylo.. to
                            sad by nie dawal rozwodow na podstawie zdrady.

                            > > > ERGO: zonaci maja - w sensie prawnym - w kontynentalnej
                            Europie
                            > > > takie samo prawo do romansow - jak wolni.
                            > >
                            > > Czepiles sie sensu prawnego jak ja techniczna jestem. :)
                            >
                            > - nie jestes techniczna, gdyz wyrazasz sie nieprecyzyjnie :)))
                            >
                            > trza bylo od razu mowic o tkzw. "prawie MORALNYM" :)))

                            Oj! Trzeba bylo! Przeciez to bylo od poczatku jasne! Nie mogles sie
                            domyslic? :)) A teraz brniemy w te prawne definicje. Jeszcze dojdzie
                            do tego, ze kodeks zaczne czytac by Ci cos udowodnic. :)))

                            • obrotowy Jesli tak - to ja popchne :) 23.02.09, 19:01
                              drie napisała: >
                              > Krecisz cos :) Jak sie ma to do tych linii lotniczych (nie
                              pamietam nazwy) co rekrutowaly ludzi, potem zmienili zdanie, bez
                              podpisania kontraktow, ludzie kosztow narobili zmieniajac miejsca
                              zamieszkania

                              - nie mieszaj prawa cywilnego z POLITYKA
                              - a ta pojawia sie zawsze - gdy w gre wchodza DUZE pieniadze :)))

                              Bo gdyby bylo.. to sad by nie dawal rozwodow na podstawie zdrady.

                              - kazdy powod (pretekst) jest dobry . nie zartuj :)>


                              Oj! Trzeba bylo! Przeciez to bylo od poczatku jasne!
                              Nie mogles sie domyslic? :))

                              - MOGLEM. Lecz przeciez wiesz, ze przy TOBIE trace ROZUM :)
                              • drie to ja dopchne. :) 23.02.09, 19:30
                                obrotowy napisał:

                                > - nie mieszaj prawa cywilnego z POLITYKA
                                > - a ta pojawia sie zawsze - gdy w gre wchodza DUZE pieniadze :)))

                                A tu juz stostujesz neopraktycyzm :)
                                Na podstawie samej polityki znani prawnicy nie rzucaliby sie na
                                pomoc tym ludziom (gdyby nie czuli pieniadza). Podejrzewam, ze znasz
                                te podstawy i wykrecasz kota ogonem.

                                > Bo gdyby bylo.. to sad by nie dawal rozwodow na podstawie zdrady.
                                >
                                > - kazdy powod (pretekst) jest dobry . nie zartuj :)>

                                Powodem rozpadu 25% malzenstw jest zdrada. Wiec ten akurat powod
                                jest dosyc dobry.

                                > Oj! Trzeba bylo! Przeciez to bylo od poczatku jasne!
                                > Nie mogles sie domyslic? :))
                                >
                                > - MOGLEM. Lecz przeciez wiesz, ze przy TOBIE trace ROZUM :)

                                Skad mam wiedziec? Ciezko poznac po tych postach, ze flirtujesz :)))

        • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 21.02.09, 22:25
          codzienne kontakty nie sa zobowiazujace, jesli nie bedziemy sie
          starac to sie nie bedziemy prawie widywac
          ale tez o tym pomyslalam,to ryzykowne

          to jaki masz problem w takim razie, bo mnie to zaintrygowalo ;)

          spotykacie sie kiedy chcecie, a nie codziennie. gdzie ryzyko? zonaty?
          mieszka u mamy? :)
          • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 22.02.09, 15:15
            Drie nie zmarnowalyscie mi watku bo ja i tak wczoraj juz sie
            wylogowalam

            pracuje z tym facetem, ale w zupelnie innych dzialach, a firma jest
            bardzo duza, nie mamy zadnych kontaktow zawodowych
            co do ukrywania sie - w pracy spotykamy sie w miejscach socjalnych,
            tak jak kantyna, gdzie jemy lunch, a miedzy nami tak iskrzy ze nawet
            przelotne spojrzenia mowia za siebie, a w firmie plotki roznosza sie
            szybciej niz grypa ;) wiec chyba lepiej to uciac zanim cos wiecej
            wykielkuje ?
            on mieszka sam, ale nie znam szczegolow
            • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 22.02.09, 17:06
              Czyli boisz sie, ze sie wyda i boisz sie, ze mozesz sie zaangazowac
              (nawet nie czuciowo, ale w dluzszy romans).

              Ale przeciez juz iskrzy. Nie jest za pozno? :)

              Ja by dodala do Twojego tytulu: seryjna zdrajczyni krotkodystansowa
              ;)


              • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 22.02.09, 18:08
                tak dokladnie sie tego obawiam
                oczywiscie nie tylko tego ze sie wyda w moim srodowisku, ale i wobec
                meza,co tu duzo mowic swoboda mezatki i matki jest niewielka ;) nie
                znikne z domu na noc bo nigdy tego nie robilam, albo rzadko kiedy
                nie wyjade w delegacje, nie wyjade sama na wakacje czy na weekend
                absolutnie krotkodystansowa - nie chce angazowac sie w romans
                a jednoczesnie jednorazowy numer moze mi sie odbic czkawka bo bede z
                tamtym w kontakcie
                tak iskrzy, ale musi byc jeszcze okazja, jak sie trafi za jakis czas
                to bedzie odgrzany kotlet
                wiec sie zastanawiam czy kuc zelazo poki gorace czy odstawic do
                ochlodzenia
                • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 09:47
                  > tak iskrzy, ale musi byc jeszcze okazja, jak sie trafi za jakis
                  czas
                  > to bedzie odgrzany kotlet
                  > wiec sie zastanawiam czy kuc zelazo poki gorace czy odstawic do
                  > ochlodzenia

                  Zdaj sie na przypadek? Chociaz wyglada, ze stopien ryzyka jest
                  wysoki. I czasu masz malo. :) A w pracy to i dekoncentracja dochodzi
                  pewnie.

                  Osobiscie nigdy nie bylam za mieszaniem prywaty ze sluzba.
                  Daj znac jak sie ma "kotlet" ;) czy stygnie?
                  • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 12:47
                    kotlet nie stygnie, rozgrzewa sie!!! spotkalam go dzis wiecej razy
                    niz przez ostatni tydzien
                    przypadkow to w zyciu nie ma, ja wiedzialam ze nasze spotkanie tak
                    sie skonczy i dalam sie poniesc emocjom
                    on kuje zelazo poki gorace a ja sie boje jak nigdy dotad
                    i nawet nie chodzi o mieszanie prywaty z praca. chodzi o moje
                    zycie , bo ciagnie mnie to tego co bylo kiedys a juz tak wiele sie
                    zmienilo, ustabilizowalo, ulozylo, nie moge tego wywrocic do gory
                    nogami a miec ciastko i zjesc ciastko to przeciez niemozliwe
                    sama sobie odpowiedzialam - nie idz w to, ale nie jest to takie
                    proste bo widac taka moja natura - ryzykantki? dla mnie to ma byc
                    tylko przygoda a on ... nie wiem moze po prostu tak chce sie starac
                    bo zachowuje sie jak fircyk w zalotach, co mnie drazni
                    • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 13:01
                      Natura Twoja nie ryzykantki, a pewnie jestes uzalezniona od motyli w
                      brzuchu. No a wiadomo jak jestes w zwiazku to ryzyko sie z tym wiaze.

                      "Fircyk w zalotach"... moze on z tych: podniecacz-opowiadacz i to
                      wszystko? Lubi facet zapolowac, a niekoniecznie upolowac. Chyba, ze
                      sie zakochuje.. :)) Odpowiedzialas sobie, ale co zrobisz?
                      • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 14:09
                        to nie tak ze jestem uzalezniona od motyli w brzuchu, ale owszem
                        czuje je :) bardziej jestem uzalezniona od flirtu i meskiego
                        zainteresowania moja osoba
                        nie wiem jaki to typ , nie znam go na tyle dobrze
                        jeszcze nie wiem co zrobie
    • wesoly.profanator Re: kolejna okazja do ... zdrady 21.02.09, 22:08
      Urzekła mnie Twoja historia.
    • ten.typ.tak.ma Re: kolejna okazja do ... zdrady 22.02.09, 18:32
      zdradzaj zdradzaj, może to ma być ze mną? ja to lubię mężatki są takie wolne od
      uprzedzeń i złaknione szaleństwa którego im braknie w małżeństwie.
      • oposka Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 09:21
        > zdradzaj zdradzaj, może to ma być ze mną? ja to lubię mężatki są
        takie wolne od
        > uprzedzeń i złaknione szaleństwa którego im braknie w małżeństwie.

        jednym słowem biedne i smutne te mężatki którym brak szaleństwa i
        unbiesień we własnym małżeństwie
    • kota00 Re: kolejna okazja do ... zdrady 22.02.09, 22:16
      Rozwiedz sie i zostaw mezowi dziecko... nie zaslugujesz na stalego
      partnera, a dziecko nie zasluguje na poznawanie co tydzien
      nowego 'wujka'.
      • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 22.02.09, 22:38
        o czym ty piszesz? jakiego wujka?
    • drsamaprawda Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 09:36
      Lubie takie luzne jak ty.
      Zycie jest przez was weselsze, milsze, fajniejsze.
      Kiedys ogladalem film o romansie miedzy mezczyzna a kobieta i sie
      wystraszylem ze po slubie takie przezycia to juz tylko dla
      innych??!!!
      okazalo sie ze nie. ze.. to co najprzyjemnijesze miedzy mezczyzna a
      kobieta .. czyli poznawanie, fascynacja dawanie sobie przyjemnosci
      nawzajem to cigle sa filmy kore wciaz sa przed nami.
      i kolejne i kolejne odcinki.
      A te swieojebliwe niech sobie dalej czytaja poradniki w stylu "jak
      spowrotem rozniecic ogien w 10 letniem zwiazku" i ciesza sie swoimi
      dogorywajacymi plomyczkami, zamiast spalac sie pelnym plomieniam w
      objeciach rozkoszy.
      • pyton1978 Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 10:22
        Jak będziesz już żonaty, to ciekawe czy będziesz lubił takich gości
        jak ty, co pieprzą się z mężatkami......
        • drsamaprawda Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 10:49
          jetem zonaty. i co?
          niedojzale chlopaki biadola nad luznymi obyczajami. Dojzali
          mezczyzni czerpia z nich radosc.
          • pyton1978 Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 10:54
            Idąc z taką "dziw......" do łóżka sam stajesz się "dziwk.......".
            Ślimak, ślimak pokarz rogi, dam Ci sera na pierogi...


            Lubisz ser......
            • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 11:00
              Sorry, ale sie usmialam z tych wierszykow/przezywanek przedszkolnych
              LOL :)

              Nie ma to jak ocenic kogos, wylac na glowe wiadro pomyj, bo posiada
              sie jedyny sluszny sposob na zycie i kto tego nie przestrzega to
              rogas, albo slimak, albo dziwkarz itp itd. Dobre :)))
    • pyton1978 Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 10:21
      Wiesz na szmatę to najlepsze jest wiadro z gównem.
      A pomyśl sobie o mężu, rogaczu.

      ROGAŚ Z DOLINY ROZTOKI, rogi to pewnie ma takie wielkie że do domu mu
      ciężko wchodzić...................


      kobieta.totalna napisała:

      > chyba jestem seryjna zdrajczynia
      > jestem w zwiazku ponad 10 lat i po raz kolejny jestem o krok od
      > zdrady
      > powstrzymuje mnie tylko to ze teraz jest na swiecie dziecko
      > poprzednim razem zdradzilam przed dzieckiem
      > i byly to jednorazowe, krotkotrwale znajomosci nie zagrazajace
      > mojemu malzenstwu
      > teraz najbardziej i kusi i przeraza mnie to ze jestem z tym
      > mezczyzna w codziennym kontakcie oraz to ze musielibysmy sie bardzo
      > ukrywac i nie bylaby to raczej jednorazowa sprawa ,nie jestem
      > sklonna miec regularnego kochanka bo wowczas moze to rozwinac sie w
      > cos powazniejszego a ja tego nie planuje
      > nie wiem co robic bo pokusa jest tak silna ze trudno byloby mi
      > skonczyc na jednym razie (do ktorego jeszcze nie doszlo, ale bylo
      > blisko)

      • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 12:49
        Pyton -powiedz czy wspolczujesz mu jako mezczyzna, maz czy rogacz?
        • pyton1978 Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 19:56
          Czytam i oczom nie wierzę.

          Nawet mu nie współczujesz, ja nie jestem rogaczem. Ale wiem jak boli
          zdrada.....

          Współczuje mu jak mąż, który ma żonę ......

          Znam podobną do Ciebie na osiedlu, teraz zastanawia się z kim ma
          dziecko, bo sama nie jest pewna, czy z mężem czy z kochankiem. Jak
          myślisz nie ma to znaczenia.

          A dziecko.......
    • next.white Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 14:27
      Hmmm, droga Autorko, uważaj na to, co zrobisz, relacja może być
      znacznie bardziej niebezpieczna niż ci się wydaje w tym momencie.
      Co, jeśli tym razem okaże się, że nie udało się kontrolować emocji i
      z twojej strony to coś więcej, a kolega z pracy nagle się ulotni...?
      Zostaniesz ze złamanym sercem, mężem, dzieckiem i poczuciem winy,
      chcesz? Biurowe romanse SĄ niebezpieczne, nie zawsze umiemy się
      kontrolować, pamiętaj.
      • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 17:01
        ale chwila, taka sytuacja moze byc z obu stron
        w kazdym romansie mozna stracic kontrole
        • next.white Re: kolejna okazja do ... zdrady 24.02.09, 08:33
          no jasne, że tak, ale z ewolucyjnego punktu widzenia - to raczej
          kobieta ma większe szanse na zaangażowanie emocjonalne.

          BTW - byłam w podobnej sytuacji (tylko bez dziecka...nawet "ten
          trzeci" z opisu bardzo pasuje:)) - nic dobrego z tego nie wyszło,
          naprawdę.
    • rlena Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 17:09
      Poszukaj pomocy specialisty. To moze byc nimfomania.
      • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 17:11
        rlena napisała:

        > Poszukaj pomocy specialisty. To moze byc nimfomania.

        LOL. :)

        Przeczytaj watek i poszukaj w slowniku co znaczy nimfomania. :)
    • rlena Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 17:30
      Webster's Online Dictionary

      Polecam.
      • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 17:46
        rlena napisała:

        > Webster's Online Dictionary
        >
        > Polecam.

        Drzewa ostatnio padaja na forum, moze sie mysle, ale to jest do
        mnie?

        Z tego co napisala - Kobieta zdradzila 3-4 razy w ciagu kilku lat.

        z wikipedii:

        Hiperseksualność (hiperlibidemia) to ciągła, wyniszczająca i
        uporczywa potrzeba uprawiania stosunków płciowych, przesłaniająca
        inne potrzeby człowieka. U kobiet nazywana nimfomanią, u mężczyzn
        satyriasis pojęcia te odnoszą się do wzmożonych potrzeb seksualnych.

        Jesli oceniasz autorke jako nimfomanke na podstawie Websterowego
        slownika (Abnormally intense sexual desire in women.) to z 30%
        kobiet jest nimfomankami. :)

        • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 17:56
          dobre dobre z ta nimfomania!!
          w takim ujeciu to kazda kobieta, ktora uprawia seks czesciej niz raz
          w miesiacu jest nimfomanka
        • rlena Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 18:02
          Przede wszystkim, napisalam,ze tak MOZE byc. Autorka postu sama
          twierdzi,ze moze byc-jak to nazywa- seryjna zdrajczynia.To
          slowo "seryjna" wskazuje na pewien przymus i ciaglosc.
          Nie wiem, nie znam blizej jej problemu. Znam natomiast ludzi
          cierpiacy na nimfomanie, i nie jest to w ogole "cool". Dlatego
          szczerze raze przedyskurowac to z fachowcem.
          To wsztstko.
          • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 18:11
            rlena napisała:

            > Przede wszystkim, napisalam,ze tak MOZE byc. Autorka postu sama
            > twierdzi,ze moze byc-jak to nazywa- seryjna zdrajczynia.To
            > slowo "seryjna" wskazuje na pewien przymus i ciaglosc.
            > Nie wiem, nie znam blizej jej problemu. Znam natomiast ludzi
            > cierpiacy na nimfomanie, i nie jest to w ogole "cool". Dlatego
            > szczerze raze przedyskurowac to z fachowcem.

            Rlena :) Nie bierz wszystkiego bardzo serio. Kobieta podeszla z
            humorem do swoich wyskokow. Jak masz doczynienia z nimfomania, to
            wiesz, ze autorce jeszcze daleko do tego. Przynajmniej z tego co tu
            napisala. :))

          • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 18:18
            fajnie fajnie , mam diagnoze! ;)
            nie mam przymusu zdradzania, moze szukania wrazen owszem, ale nie
            tylko seksualnych
            chyba powiem wobec tego wiecej: taka sytuacja ma zrodlo w moim
            malzenstwie, ktore pod wzgledem uczuciowym i seksualnym nie jest dla
            mnie satysfakcjonujace, ale wytrwalam jakies 9 lat bez zdrady
            wlasciwie kiedy zdradzilam pierwszy, drugi i trzeci raz a bylo to w
            ciagu jednego roku nasz zwiazek byl niezbyt scisly - nieformalny i
            taki niezobowiazujacy, tzn ani nie mieszkalismy ze soba, ani nie
            bylismy zareczeni, po prostu spotykalismy sie ale dosc rzadko,
            wyjechalismy razem na wakacje, byl tez seks, ale nieregularny a ja
            mialam te krotkie romansiki bez wiekszych zawirowan
            potem wybralam ze wchodze w staly zwiazek z nim i nie wracam do
            szalenstw choc mialam ku temu okazje
            wczesniej zdradzilam raz na samym koncu poprzedniego zwiazku, ktory
            juz byl w fazie rozpadu, sytuacja byla jednorazowa i pewnie nie
            mialaby miejsca gdyby nie sprzyjajace okolicznosci przyrody a
            wlasciwie delegacji
            wiec czy to nimfomania czy kwestia korzystania z okazji?
            • rlena Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 19:01
              Wiesz, to naprawde nie ma wiekszego znaczenia, co ja tu napisze.
              Wazne jest,zebys TY wiedziala co sie dzieje, i byla ze soba szczera.
              Ostatecznie to ty bedziesz ta, ktora zaplaci cene.
            • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 19:37
              Kobieto.. rozczarowalas mnie swoja historia ;)

              Opisalas samo zycie. Odbieram Ci tytul seryjnej zdrajczyni
              krotkodystansowej! :))

              • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 21:45
                a myslalas jednak ze jestem nimfomanka? ;)
                odbierasz ja na swoja korzysc?
                • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 23:08
                  kobieta.totalna napisała:

                  > a myslalas jednak ze jestem nimfomanka? ;)
                  > odbierasz ja na swoja korzysc?

                  Juz nimfomanka, chcialabys. ;) Myslalam, ze jestes seryjna. :))
                  Samozwanczy tytul mi sie spodobal. :) Ale TY go se na wyrost dalas.
                  Prawie w ogole nie zdradzilas. No, teraz moze myslisz o tym. :)

                  A jaka korzysc ja moge z tego miec? :) Ktos pyta, to odpowiadam.
                  Diagnoz nie stawiam. Kazdy sobie wybiera najlepsza droge jaka mu
                  pasuje. Fajnie poczytac w jak rozny sposob ludzie z zycia
                  korzystaja. I smiesznie, jak niektorych to bardzo oburza, chociaz
                  ich nie dotyczy.

                  Baw sie dobrze i uwazaj na potencjalne szkody. Ale tytul Ci sie nie
                  nalezy. :))
                  • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 24.02.09, 11:15
                    seryjna nie seryjna spierac sie nie bede, nie o to chodzilo
                    nie usprawiedliwiam sie tez ze prawie w ogole nie zdradzilam
                    no owszem zdradzilam, teraz bylaby to zdrada malzenska, moze tu
                    sieriozna bede ;)
          • ananke-1 Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 22:19
            "Seryjna" oznacza w tym przypadku to samo co "Lubię być traktowana
            poważnie"tylko krócej napisać "seryjna"właśnie...:D Gdzie tu miejsce na
            "przymus"...?;)
            • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 23.02.09, 22:43
              mialas na mysli "sieriozna"? ;)
    • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 25.02.09, 11:37
      i co tu dywagowac wpadlismy w to po uszy :))))))
      • next.white Re: kolejna okazja do ... zdrady 25.02.09, 14:35
        a jednak? no to napisz cos wiecej, ja sie wycofałam, więc ciekawią
        mnie wrażenia kogoś, kto jednak zrobił ten krok :)
        • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 26.02.09, 17:01
          moze i cos wiecej napisze
          na razie to on szaleje
          wiesz, ja nie jestem typem bardzo emocjonalnej kobiety, ktora sie
          latwo zakochuje albo cierpi
          ktos mi kiedys juz zlamal serce a miala to byc milosc na cale zycie
          i, moze paradoksalnie, jestem odporna
          • next.white Re: kolejna okazja do ... zdrady 27.02.09, 08:53
            no tak, chyba patrze przez pryzmat wlasnych doswiadczen. zaczelo sie
            niewinnie i dość łatwo było mi panować nad sobą, właściwie nie
            musiałam tego robić, ale im dalej w las... i w rezultacie musiałam
            włożyć dość dużo wysiłku w to, żeby sobie z tym poradzić.

            piszę o tym tylko dlatego, że to co przedstawiasz jest tak bardzo
            podobne do tego, co mnie spotkało, że mam wrażenie, że piszesz o tym
            samym mężczyźnie:)
            • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 27.02.09, 10:40
              wychodze z zalozenia ze faceci sa do siebie podobni
              Next ja tak niewiele o nim napisalam ze az dziwne ze cos sobie
              porownujesz? chodzi o to ze to romans w miejscu pracy?
              • next.white Re: kolejna okazja do ... zdrady 27.02.09, 10:51
                może i mało napisałaś, ale... każdy szczegół sytuacji, kontekst, się
                zgadza:)

                wiem, to niemożliwe, świat nie jest aż tak mały:)chyba, że...:P
                • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 27.02.09, 10:57
                  wkrecasz mnie? ;)
                  kontekts jest bardzo ogolny, szczegolow nawet nie podalam
                  • next.white Re: kolejna okazja do ... zdrady 27.02.09, 11:06
                    nie wkręcam - to tylko luźne skojarzenie, może błąd precepcji ,
                    zapewne nie ma żadnego powiązania z rzeczywistością...ale...

                    w jakiej branży pracujesz?
                    • kobieta.totalna Re: kolejna okazja do ... zdrady 27.02.09, 11:24
                      moge napisac ci na priv
                      • next.white Re: kolejna okazja do ... zdrady 27.02.09, 11:51
                        odpisałam.
                        • drie Re: kolejna okazja do ... zdrady 27.02.09, 14:01
                          Kobieto :) Wklejam pytanie to, ale wiesz z ktorego watku.
                          Co u ciebie spowodowalo iskrzenie? Wyglad, cecha charakteru,
                          osobowosc, czy tez moze wladza?

                          Tez analizuje cos czego nie rozumiem, ech :)
                          • weronikass drie... 27.02.09, 14:05
                            sprawdzałaś poczte?
                          • kobieta.totalna DRIE 01.03.09, 23:50
                            nie zauwazylam twojego pytania wczesniej, sorki
                            iskrzenie pytasz - na pierwszy rzut oczywiscie wyglad, sposob
                            zachowania, to dosc typowe plus sprzyjajaca okazja
                            nie rozmawialismy prawie w ogole ze soba wczesniej w pracy, chociaz
                            ja zwrocilam na niego uwage, bo jest przystojny
                            charakter dopiero odkrywam - i tu mam pewne obawy,ale jeszcze
                            niesprecyzowane
                            wladza? niee tu nie ma takiej sytuacji on nie jest moim przelozonym
                            ani ja jego
    • tara34 Re: kolejna okazja do ... zdrady 25.02.09, 15:39
      wybacz,dla takich jak Ty są burdele
      Bo okreslenie "seryjna zdrajczyni "nie funkcjonuje w języku Polskim
      prostytutka tak


Inne wątki na temat:
Pełna wersja