mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa...

    • checiak Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 25.02.09, 13:45
      o co ci chodzi . od wychowywania dzieci sa kobiety. od wieków wiadomo ze faceci sa od zabawy. my nigdy nie dorastamy. w dawnych czasach, wojny. teraz w cywilizacji pilka i piwko oraz koledzy. stan malzenski jest wbrew mezczyzna. generalnie faceci nie chca dzieci bo widza ze to utrudni ich fajne zycie. kobiety pra do posiadania dzieci to musza je potem wychowywac.
    • funstein Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 25.02.09, 14:26
      a może on kocha dziecko tylko nie robi tego w tak
      ostentacyjny jak ty sposób?

      rola ojca w życiu dziecka polega na budowaniu jego
      osobowości, poczucia własnej wartości i potrzeby
      poszukiwania i uczenia się a nie na babskim
      niańczeniu.

      nie próbuj wyznaczać mężowi ról w rodzinie, bo to nie tylko
      głupie zachowanie ale także katastrofalne dla dziecka.

    • mamaoli-on-line Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 25.02.09, 14:40
      Dzięki za otuchę i porady bo po pierwszych kilkunastu postach stwierdziłam że
      jestem żałosna beznadziejna i głupia ...że to wszystko moja i tylko moja wina a
      mój mąż to biedny facet którego nie dopuszczałam do dziecka ...
      • ideefiks Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 25.02.09, 14:48
        mamaoli-on-line napisała:
        > po pierwszych kilkunastu postach stwierdziłam że
        > jestem żałosna beznadziejna i głupia ...że to wszystko moja i
        tylko moja wina a
        > mój mąż to biedny facet którego nie dopuszczałam do dziecka ...

        a czego się spodziewałaś po forum w internecie? tu
        sami "specjaliści" są.
        Doradzał ci ktoś tutaj rozwód? Bo nie miałem siły czytać tego
        wszystkiego a w sumie to bym się nie zdziwił... :)
    • ideefiks za mało danych 25.02.09, 14:46
      sytuacja jest zbyt złożona i opis za skromny, żeby wyciągać
      jakiekolwiek wnioski.

      tatuś może być po prostu gburem, leniem i idiotą, a może ma jakieś
      problemy w relacjach z ludźmi (np. coś stało się w jego
      dzieciństwie) które bez fachowej pomocy będą nie do przeskoczenia.
      forum ci nie pomoże. poczytasz sobie co najwyżej jaką jesteś
      kretynką, że go we wszystkim do tej pory wyręczałaś i na tym się
      skończy ;)

      Brak inicjatywy (który w jego przypadku występuje) to np. pierwszy
      krok do depresji a później schizofrenii - straszyć cię jeszcze? :)
      • mamaoli-on-line Re: za mało danych 25.02.09, 15:01
        oczywiście że padła propozycja rozwodu ... Co do sytuacji to myslę że opisałam
        dość dokładnie o co chodzi..mąż nie miał ciekawego dzieciństwa i napewno nie
        miał wzorowego ojca tylko alkoholika chama i damskiego boksera który jego też
        prał pasem a jego matkę zdradzał z kim popadło...ale muszę napisać coś o
        charakterze męża ( tak dla jasności obrazu ) trzy słowa - jest egoistycznym
        mściwym chamem..ale to tak na marginesie ...
        • funstein Re: za mało danych 25.02.09, 15:12
          skoro uważasz męża za egoistycznego chama to kim ty jesteś?
          masz dziecko z człowiekiem, którego nie szanujesz a to źle
          wpływa na twoje dziecko, bo dziecko utożsamia się z obojgiem
          rodziców i dostaje emocjonalnej sraczki jak (głupia) matka krytykuje
          ojca.

          Nie krzywdź dziecka i zrozum w końcu, że twój egoizm nie jest
          ani o gram mniejszy od jego. On nie krzywdzi swojego dziecka, tylko
          nie potrafi go kochać, a ty krzywdzisz dziecko gwałcąc jego tożsamość.
        • sp-am Re: za mało danych 25.02.09, 15:30
          wsztstko z Tobą w pożądku, masz prawo oczekiwać od ojca, że bedzie zajmował sie dzieckiem. Byłam w podobnej sytuacji, moze nie ż tak bardzo, ale jednak. Komputer wygrał z rodziną dla mojego M. W pewnym momencie stwierdziłam, ze M nie jest nam juz do niczego potrzebny, bo ani dzieckiem ani mną jakoś nie przejawiał i w sumie stał sie tylko "zajmowaczem mebli". Oznajmiłam, że robię porządki w domu i pozbywam sie zbądnych sprzętów więc powinien zabrać komputer i sie wyprowadzić, ma prawo widywać się z dzieckiem w weekendy co dwa tygodnie ( może wtedy poświęciłby jej trochę więcej uwagi). Strasznie bałam się, że tak zrobi, ale na szczęście wstrząs jakiego doznał kiedy wręczyłm mu torby do pakowania sprawił, że zaczą ze m,na rozmawiać i chyba pirerwszy raz słuchał tego co do Niego mówię. Teraz jest ok. docenił to co ma , dopiero jak pojawiła się realna groźba utraty tego. W sumie gdyby sie wtedy spakował i znikną to też by było dobrze, bo przecierz nie chcę być z kimś, kto jest ze mną z przymusu jekiegoś i ucieka przy najbliższej okazji.
          żadnych chorych sytuacji, szkoda życia.
          Albo jest z Wami albo nie.
          Pozdrawiam i dużo siły życzę.
          • krycek Cfaniara 25.02.09, 17:57
            Ciekawe czy byłabyś taka cwana jakby dziecko zabrał ze sobą. Jest tak samo jego jak i Twoje, więc niby dlaczego to On ma co dwa tygodnie ją widywać. Ty też możesz.
    • facettt godzisz sie z tym - lub rozchodzisz :) 25.02.09, 15:38
      mamaoli-on-line napisała:

      Juz nawet zagroziłam mu separacją ale czy można kogoś zmusić
      do kochania dziecka i dbania o rodzinę ?


      NIE - NIE zazwyczaj NIE MOZNA (pominawszy nieliczne wyjatki).

      A zatem godzisz sie z tym, lub rozchodzisz...

      W koncu jezeli ktos przynosi pieniadze do domu, nie chodzi
      na dziewczynki, nie popija zbyt wiele i zachowuje sie w miare
      spokojnie - to da sie z kims takim jakos przezyc zycie :)


      • titta Re: godzisz sie z tym - lub rozchodzisz :) 25.02.09, 16:07
        Mozna jeszcze sårubowac zmienic sytuacje.

        Zmusic kogos do dbania o rodzinie nie mozna. Ale mozna sprubowac
        kogos NAUCZYC dbac o rodzine. Bo jesli ktos nie wyniusl wzorca z
        domu to skat ma wiedziec JAK sie to robi?
        To, ze ktos jest "msciwym chamem" w wiekszasci (choc nie zawsze)
        wynika z bardzo poranionej psychiki. W wiekszasci nie mozna takiej
        osobie pomoc, ale czasem sie to udaje. Warunek jest jeden: taka
        osoba musi sobie zdac sprawe, ze potrzebuje pomocy i chciec zmiany.
        I tu jest rola autorki watku: pomoc w uswiadomieniu sobie takiej
        potrzeby.
        Moze sie okazac, ze bez specjalisty sie nie obedzie. Bo wszak mamy
        doczynienia z DDA (doroslym dzieckiem alkoholika). Moze autorka
        poczyta troche na ten temat?
        • titta Re: godzisz sie z tym - lub rozchodzisz :) 25.02.09, 16:08
          Przepraszam za pisownie.
          • mamaoli-on-line Re: godzisz sie z tym - lub rozchodzisz :) 25.02.09, 17:19
            Czyli jego zachowanie i brak potrzeby więzi z własnym dzieckiem to wina
            bolesnego dzieciństwa / dojrzewania ? Hmm ... tak o tym nie myślałam
            • facettt Re: godzisz sie z tym - lub rozchodzisz :) 25.02.09, 20:57
              mamaoli-on-line napisała:

              > Czyli jego zachowanie i brak potrzeby więzi z własnym dzieckiem
              to wina bolesnego dzieciństwa / dojrzewania ?
              Hmm ... tak o tym nie myślałam


              - miast myslec o czymkolwiek - ustosunkuj sie do alterntyw,
              ktore Ci zapodalem, gdyz inne nie istnieja :)
    • arkady.ronin Żaden mężczyzna nie dorasta do ojcostwa 25.02.09, 15:44
      Wstrzyknij mu trochę kobiecych hormonów.
      • anna.online Re: Żaden mężczyzna nie dorasta do ojcostwa 25.02.09, 17:54
        mamaoli-on-line, ja mialam identycznie. Zastosowalam terapie
        wstrzasowa i ...podzialalo! Mianowicie uswiadomilam mezowi,
        podpierajac sie kilkoma publikacjami, ze za kilkanascie lat nasza
        corka wprowadzi do rodziny ziecia, ktory bedzie rowiesnikiem jej
        ojca. Bedzie to resultatem zaniedbywania ojcowskich obowiazkow.
        Wymoglam rowniez, ze codziennie po pracy maz bedzie spedzal 15 minut
        na zabawie z cora (wowczas 5 letnia). Poczatki nie byly latwe dla
        niego, najczesciej cos wspolnie rysowali. Po roku kupilam psa.
        Zobowiazalam sie, ze sama zajme sie psem przed praca, natomiast na
        mezu i corce spoczywa obowiazek popoludniowych spacerow. Wiadomo,
        zawsze byly jakies hustawki po drodze, ktore corka musiala zaliczyc,
        itp. Moznaby jeszcze wiele rzeczy poprawic w ich relacjach, ale
        ogolnie jest juz dobrze.
    • leew1 to raczej Ty nie dorosłaś do małżeństwa 25.02.09, 17:43
      i macierzyństwa. Najpierw odsunęłaś faceta od życia rodzinnego, a teraz chcesz
      by prowadził dom wspólnie z teściową. Mężczyzna kocha dzieci rozsądniej niż
      kobiety, przecież rozmawia z dzieckiem i go całuje. Nie będzie jak idiota wołał
      do córki; tiu,tiu,tiu! Ktoś musi dawać przykład normalnych zachowań.
    • kol.3 Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 25.02.09, 17:48
      Interesujące by było jak mąz został wychowany w domu - czy matka
      wdrażała go do obowiązków domowych, czy uczestniczył w domowych
      porządkach, zakupach, itp. Niestety, przykład wynosi się z domu.
      Sadząc po postawie męża w jego rodzinnym domu przyzwyczajono go do
      nie zajmowania się domem - w przeciwnym przypadku zachowywałby się
      inaczej i uczestniczyłby w życiu nowej rodziny. Młoda żona
      powtórzyła wszystkie błędy z domu rodzinnego i facet jest taki jaki
      jest, tzn. jest bardzo wygodny i nie widzi w tym żadnej swojej winy.
      Cierpliwe ale i stanowcze działania wychowawcze ze strony żony mogą
      doprowadzić do poprawy sytuacji.
    • minasz [...] 25.02.09, 18:34
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • siegfriedswaelderin Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 25.02.09, 19:04
        Odpowiem tak, żebyś zrozumiał: sp******aj!
      • mamaoli-on-line Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 25.02.09, 19:13
        minasz napisał:

        > a co ty mu mozesz dac?
        > prócz du-py?????????????
        > pewnie jestes pusta laska w schemacie praca dom koscioł rodzina
        >
        > jakbys przez te 3 lata rozwineła jakis ciekawy sposob spedzania czasu z
        > dzieckiem to maz by nie siedział cały czas przy kompie
        > tylko sie bawił razem z wami

        Hmm dla mnie pusta lala to osoba zbyt rozrywkowa z IQ ujemnym . Dziwna jest twoja interpretacja ...
        • steave ... droga mamooli... 26.02.09, 08:37
          a zanim przyszla na swiat Twoja coreczka, czy Twoj maz kiedykolwiek pomagal Ci w pracach domowych? Nie wierze w to, ze przyjscie dziecka na swiat wszystko zmienilo i to Twoje siedzenie w domu. On najprawdopodobniej nigdy nie angazowal sie w bycie razem. Pewnie na poczatku nie zawracalas na to uwagi, bo Ci nie przeszkadzalo... Ale teraz przy dziecku zaczelo. Troche niestety powielasz ulubiony w Polsce model "matki-Polki" ktora wszystko "siama". Tak jest to fajne dopoki jestes sama, ale jezeli facet, z ktorym jestes nie poczuwa sie do zadnych obowiazkow domowych, to powiedz mi do czego jest Ci on potrzebny - do przynoszenia kasy? Nie wiem jak inne Wasze sprawy w zwiazku, seks i milosc miedzy Wami, bo o tym nie piszesz. Jezeli tylko kasa, to wystarczy, ze bedzie Ci dawal alimenty, a Ty dalej bedziesz sie mala zajmowala sama. Jezeli chcesz cos zmienic, to ja akurat jestem zwolenniczka radyklanych srodkow, postaw sprawe jasno, bez zastanawiania sie czy kogos urazisz, co masz do stracenia? Kolezke, ktory cale dnie siedzi w robocie albo przed kompem i ktoremu jeszcze gotujesz i podajesz wszystko pod nos. Chyba ze boisz sie stracic kogos kogo bardzo kochasz... Ale to znaczy, ze on raczej Cie nie za bardzo darzy uczuciem, sadzac po tym co robi. Albo raczej nic nie robi. Nie wiem co robicie razem, czy w ogole cos robicie. Tzn. czy spedzacie gdzies wakacje czy razem podrozujecie, gdzies wychodzicie... Tego nie piszesz. Moze wasze zycie wyglada tak, ze jestes Ty z dzieckiem i Twoj maz. A kazde z Was ma inny pomysl na wspolne zycie. Moze on tak jest znudzony tym waszym zyciem, ze sie poddal? Uwazam, ze wina zazwyczaj lezy po obu stronach.
    • nekomimimode Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 25.02.09, 19:07
      debil. rzuc go. parszywy leń nie zależy mu na was
      • dagusia333 Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 25.02.09, 20:06
        Nic nie zrobisz, niektórzy faceci tak mają, że dzieci ich nie interesują i wcale
        to nie znaczy, że twój mąż jest złym ojcem.Czasem jest tak tylko gdy są małe,
        później gdy dorastają zmienia sie ich stosunek do nich.Miałam takiego ojca,
        nigdy się ze mną, ani rodzeństwem nie bawił, interesował sie swoim ogrodem, całe
        dnie tam przesiadywał, a jak brał mnie na kolana to mama mówiła, że na dwie
        minuty.Znalazłam jednak z nim wspólny język po latach, kiedy już wyszłam za mąż,
        tez interesują mnie rośliny i mimo wszystko kocham go bardzo, nie wiem jak to
        przeżyję gdy odejdzie.Moja mama na szczęście nie robiła z tego problemu,
        mieliśmy szacunek do ojca mimo wszystko, bo ogólnie dbał o rodzinę, tego nas
        uczyła i widać słusznie.
        Inna rzecz, że wielu mężczyzn dzisiaj nie dorasta ogólnie, sa' wiecznymi
        chłopcami', współczesny świat serwuje ciekawsze zajęcia niż zajmowanie się
        dziećmi i wikłanie w zakładanie rodziny i odpowiedzialność za nią.Takie czasy
        niestety, nie wszystko wychodzi nam na dobre.
    • starakobieta50 Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 25.02.09, 19:55
      To co napiszę nie jest zbyt optymistyczne .Słabo wierzę ,ze dacie sobie radę
      sami z tym problemem ,bo on jest .
      Syna ma syndrom dziecka alkoholika Te dzieci ,by potrafiły załozyć dobra rodzinę
      muszą być poddane terapii.Poszukaj w internecie ,sporo o tym piszą
      "Charakterach" zawłaszcza Pani Lubomira Szawdyn.
      Kiedy córka zacznie dorastać ,zacznie izolować się od ojca ,już nie będzie
      buziakow .Dzieci same wyczują chłód rodzica i...później ,kiedy maja po 25 lat
      nie czuja nawet potrzeby by zadzwonić do ojca.
      Bo....nie czuja ,ze ...mają ojca Na to pracuje sie całe życie.
      Wiem co pisżę- nie pisze z teorii ...tylko życia
    • maretina Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 25.02.09, 19:57
      jesli nauczylas go byc niemota to teraz naucz go byc czlowiekiem. powoli, nikt
      nie nauczyl sie od razu wszystkiego.
    • eastern-strix ja uwazam,ze 'bak' to baardzo pieszczotliwie 25.02.09, 23:08
      niezla z Ciebie zrzeda - wszystko widac musi byc pod Twoje dyktando, ojciec
      nawet do wlasnego dziecka sie nie moze odezwac tak jak on chce...

      coz, pytasz,cp sadzimy....

      ja sadze,ze maz ma anielska cierpliwosc do Ciebie.

      a co do tego,ze nic nie robi? nikt Ci nie kazal skakc kolo niego jak nie
      pracowalas. gdyby ktos kolo mnie tak skakal to tez bym sie przezwyczaila.
      U mnie w domu zawsze bylo jasne,ze to co robie, robie bo chce a nie bo musze
      albo bo tak trzeba i maz nie tylko to docenia,ale jak mu pisze smsa,ze dzis
      obiadu nie ma,bo sie zle czuje,wiec niech cos kupi na miescie, to kupuje i tyle.

      dodam,ze pracujemy tak samo z mezem,ale jak bylam domu to bylo to samo.

      pewnie jakbym nad moim skakala i podawala obiadki na stol to tez bym teraz miala
      ksiazatko w domu.
      • maretina Re: ja uwazam,ze 'bak' to baardzo pieszczotliwie 25.02.09, 23:15
        zrzedliwa to ty jestes. przeczytaj swoj post... wypisz wymaluj!:P
        swoja agresje kierujesz na niewlasciwa osobe- na skrzywdzona osobe.
        z jednej strony dziewczyna tego pasozyta do czegos przyzwyczaila, z drugiej
        strony normalny czlowiek nie lubi byc we wszystkim wyreczany.moj maz tak by nie
        umial...
        ty za swoim mezem z pagajem latasz?
    • july-july Re: mój mąż ma 34 lata i nie dorósł do ojcostwa.. 26.02.09, 09:23
      Czytam ten wątek i przerażenie mnie ogarnia. Matka odsuneła ojca od
      dziecka, bo ojca trzeba prowadzic za rączkę i namawiać żeby
      zainteresował sie dzieckiem. Zainteresowanie, jesli już się
      pzrejawia, to w postaci spacerów i buziaków, bo od mało przyjemnych
      obowiązków jest matka. Ojciec moze jej ewentualnie łaskawie pomóc.
      Określenie "pomóc przy dziecku" lub "pomóc w obowiazkach domowych"
      też mnie rozwala, bo sugeruje, że przynależą one z góry do kobiety,
      a partner moze jej pomóc lub nie. A to, że ojciec ma w d... dziecko
      to wina matki, bo nie namawiała go do zajmowania sie jego własnym
      dzieckiem. Ludzie, wymiękam...
    • justynn Kobiety nie dorosły do macierzyństwa... 26.02.09, 09:49
      " Wiecie, że on NIGDY nie ubrał dziecka , nie wykąpał ,na spacerze
      od urodzenia był z małą JEDEN RAZ . Nigdy jej nie przytulił , nie
      pocałował sam od siebie ( to ona przybiega po buziaki ) , nie
      przypominam sobie sytuacji żeby mąż układał klocki z córką bądź
      bawił sie zabawkami .On nawet nie potrafi powiedzieć do niej
      pieszczotliwie Oluniu badź córeczko . Zwraca sie do niej "
      bąk" .Przyklad: przychodzi z pracy i mówi " I co bąk ? "


      Kobiety nie dorosły do macierzyństwa.
      Czy ta kobieta nie jest na najlepszej drodze do oskarżenia go o
      wszystko, co możliwe, jak to czyni tu na tym forum??? On ma
      szczęście, że tego nie robi.

      Poczytajcie co może zrobić kobieta z t.zw. ludzkimi odruchami u
      partnera:

      Całujesz córeczkę w pępek? Kąpiesz się z synkiem w wannie?
      Bawisz się z dzieckiem w małpę, zamiast siedzieć z kolegami na
      piwie?
      Uważaj! Wszystko, co robisz, może być wykorzystane przeciwko tobie.

      Krzysztof Oleksy, instalator z Sosnowca, trafił do piekła siedem lat
      temu. Gorąco zaczęło być mu wtedy, gdy sąd rodzinny zakazał mu
      kontaktów z synem, wówczas kilkuletnim Wojtusiem. Parę miesięcy
      później jego znajomi, a także prokuratura, usłyszeli, że mężczyzna –
      dotąd uchodzący za wzór ojcowskich cnót – od dawna gwałcił swojego
      syna. – Z dnia na dzień stałem się pedofilem, typem, który budzi
      powszechny wstręt i odrazę – instalator nawet dziś nie kryje
      rozgoryczenia. – Jednym z tych, których chciał niedawno wykastrować
      premier Donald Tusk*.
      Oleksego w molestowaniu seksualnym, a także maltretowaniu syna na
      różne sposoby miała wspierać cała rodzina. Ofiarą oskarżeń padli
      babcia dziecka, dwaj jego wujkowie, ciocia, a nawet kuzyn ojca
      dziecka, choć w życiu, co okazało się znacznie później, chłopca na
      oczy nie widział.

      Autorem tych oskarżeń była Hanna H., żona instalatora, nauczycielka,
      z którą Krzysztof był w separacji. Rewelacje kobiety poparli wówczas
      specjaliści ze śląskiego oddziału Polskiego Instytutu
      Ericksonowskiego, prywatnej fundacji zajmującej się poradami
      psychologicznymi. To do tej instytucji kobieta wraz z synem zgłosiła
      się z prośbą o pomoc terapeutyczną. – Dosyć typowy scenariusz –
      przyznaje doktor Ewa Milewska z Uniwersytetu Warszawskiego,
      psycholog i biegła sądowa. – Najczęściej oskarżenie pojawia się w
      trakcie sprawy rozwodowej lub po rozwodzie, kiedy ojcu bardzo zależy
      na kontaktach z dzieckiem, a dziecko jest w wieku przedszkolnym.

      W typowym scenariuszu matka, która z różnych powodów chce odegrać
      się na mężu, idzie do psychologa. Niewiele trzeba, by go przekonać,
      że jej dziecko po spotkaniach z ojcem zachowuje się jakoś dziwnie. –
      Psycholog wystawia zaświadczenie i pisze w nim, że z informacji
      przedstawionych mu przez matkę dziecka wnioskuje, że mogło dojść do
      molestowania – wyjaśnia Milewska.

      Czy trudno zdobyć takie zaświadczenie? Dzwonię do jednej ze
      szczecińskich specjalistek od molestowania seksualnego w rodzinie i
      przedstawiam się jako matka czterolatka, która ma podejrzenia, że
      jej mąż wykorzystuje seksualnie syna.

      – Przeprowadzę z panią wywiad, a następnie porozmawiam z dzieckiem –
      deklaruje specjalistka. – A potem powiem, co robić, krok po kroku,
      by sprawą szybko zainteresowała się prokuratura. Później znów się
      spotkamy, bo prokurator każe mi dziecko jeszcze raz, dokładniej
      przebadać, a sąd powoła mnie na biegłą – tłumaczy.

      Psycholog trzeba zapłacić za pierwszą wizytę 70 złotych. Znacznie
      więcej, bo nawet 500 złotych, za opinię poprzedzoną rozmową ze mną,
      a potem z dzieckiem żąda biegła ze Śląska. W zamian oferuje
      skrupulatne i bezstresowe przebadanie synka. Czy takie badanie może
      później stać się dla sądu podstawą do skazania mojego męża na
      więzienie? Czy sąd uzna opinię takiej biegłej? Oczywiście. Bo sąd
      może wziąć pod uwagę każdą opinię. Także taką, którą odpłatnie
      zamówiła sobie matka.


      I dalej.....
      wiadomosci.wp.pl/kat,1347,title,Molestowani-ojcowie-czyli-gra-w-pedofila,wid,10884870,wiadomosc_prasa.html



    • naprawdetrzezwy I oczywiście zanim weszłaś mu do wyra był troskliw 26.02.09, 09:58
      ym, czułym i całym sercem udzielającym się w życiu rodziny facetem?

      Tak NAGLE mu się to odmieniło?
      Nie lepiej było zadawać pytania PRZED, nie PO?
      ;>
      • mamaoli-on-line Re: I oczywiście zanim weszłaś mu do wyra był tro 26.02.09, 11:37
        Ok powiem tak - dziecko nam się urodziło z miłosci i było zaplanowane - po 2-ch
        latach małżeństwa - nie powiem że maż był super mężem i pomagał mi w domu bo nie
        potrzebowałam tego . Byłam " młodą żoną " i podobała mi się rola "pani domu "
        która wszystko potrafi zrobić i nadskakuje mężowi. Jzk urodziła się Ola przez
        pierwsze parę miesięcy pomagał mi , wstawał w nocy itp , potem jakoś to się
        skończyło . Po drugie chyba nie odróżniacie pojęcia " nie pomaga przy dziecku "
        a " nie okazuje dziecku uczucia " Mi chodzi bardziej o to DRUGIE . I to to mnie
        boli najbardziej ..a to że jest leniem który nawet szklanki po kawie po sobie
        nie umyje to już inna sprawa . Ktoś wcześniej napisał że skoro nie pije ,
        przynosi pieniądze do domu , nie bije ... to jakoś da się chyba rade z takim żyć
        ...W tej chwili chyba skupię się na tym żeby jakoś pomóc związać mu się
        emocjonalnie z dzieckiem .
        • wimperga Re: I oczywiście zanim weszłaś mu do wyra był tro 26.02.09, 12:35
          mamaoli-on-line napisała:


          > ...W tej chwili chyba skupię się na tym żeby jakoś pomóc związać mu się
          > emocjonalnie z dzieckiem .

          O, i o to chodzi:). Ojciec z dzieckiem może mieć naprawdę wiele wspólnych
          tematów i zainteresowań. Nasze córeczki bez przerwy słyszą nasze przerzucanie
          się lotniczą terminologią - robimy z mężem kurs szybowcowy - i już same
          zaczynają ja podłapywać:).
        • jagoda_pl Re: I oczywiście zanim weszłaś mu do wyra był tro 26.02.09, 23:03
          Wiem, że dostałaś już ponad 100 odpowiedzi, ale... napiszę coś od siebie. Przeczytałam Twój post wcześniej i nie dawał mi spokoju do chwili obecnej, więc wyrzucę z siebie to co mi po głowie latało.

          Rzeczywiście strasznie go z mamą rozpuściłyście. Wiem jak o to łatwo, szczególnie jak się kocha... Moja mama zawsze wszystko za mnie i moje rodzeństwo robiła, a potem wyskoczyła z wyrzutami, że my nic w domu zrobić nie umiemy:)! No sorry, ale jak ja się miałam uczyć gotować jak ona mi warzywa do obrania z ręki wyrywała, bo "sama zrobi to lepiej". Nie Ty pierwsza nie ostatnia - teraz musisz to naprawić, ale nie awanturami, nie groźbami, ale... sposobem. Niech ma zadania, obowiązki... Nie mów "brudno w domu, posprzątaj!" tylko "dziś ty odkurzasz!"

          Co do więzi z dzieckiem to uważam, że używasz zbyt mocnych słów. Piszesz, że nie dorósł do ojcostwa, że nie jest "emocjonalnie związany" z dzieckiem... Sama napisałaś, że nie miał w domu zbyt dobrych wzorców - skąd on ma więc wiedzieć jak się ojciec bawi z córka? A warczeniem "weź no okaż Oli zainteresowanie!" tym bardziej nic nie wskórasz i tylko pogłębisz problem. Faceci - wbrew pozorom;)- też mają uczucia, tylko są bardziej zamknięci w sobie niż kobiety. Dla Ciebie macierzyństwo to tulenie, głaskanie, przytulanie, nick "mamaoli" itd., a dla mężczyzn to sprawa, do której się dorasta i... niekoniecznie aż tak "epatuje". A bez solidnego oparcia (wzorzec z domu, wsparcie rodziny) niełatwo się dorasta. Będę się powtarzać, ale... nie rób awantur, wyrzutów... Konkretnie! "Porysuj z Olą literki", a nie "zajmij się dzieckiem", może jakieś wspólne wyjście na plac zabaw?

          Rozwód, rozwód - najlepsza rada, pfff... Tak oczywiście jest najłatwiej. Nie żebym była jakąś maniakalną przeciwniczką rozwodów, bo wiem, że w pewnych sytuacjach nie ma innej opcji, ale... to naprawdę jest wyjście ostateczne, a wy nie podjęliście na razie żadnej próby naprawy zaistniałej sytuacji.

          Tyle ode mnie. Nie wiem czy tu jeszcze będziesz zaglądać, ale może moje rady coś Ci dadzą. Pozdrawiam!
          • la.bruja Re: I oczywiście zanim weszłaś mu do wyra był tro 27.02.09, 00:16
            Irytuje mnie obecny w niektórych postach trend do rozgrzeszania
            męża :/ Bo "odrzucony" "odsunięty" itp. To mam pytanie: czy on
            kiedykolwiek skarżył się na to??? Nie doczytałam,aby autorka
            napisała , że mąż się buntował. Swietnie wszedł w rolę psożyta i
            egoisty. Wiem, że prawda leży pośrodku, ale trudno mi w sobie
            wykrzesać nutkę sympatii do tego gościa.
            Autorki wina lezy w zapewnieniu mu optymalnych warunków do hodowli
            egoizmu.
            Mamo Oli : a nie brałaś nigdy pod uwagę, aby zostawić tatusia na
            parę dni z córką? SAMEGO - bez potencjalnej pomocy nielubianej
            teściowej.
            I oczywiście, co już tutaj dużo osób podkreślało , spokojna rozmowa.
            Może w którymś momencie dotrze do niego, że zachowuje się jak
            nieumiałek rodzinny? ;)
            Wyznaczanie konkretnych zadań - co też CI radzono , to też fajny
            pomysł.
            powodzenia życzę
            • jesajdu Re: I oczywiście zanim weszłaś mu do wyra był tro 28.02.09, 13:39
              sama jesteś sobie winna
Pełna wersja