nie kocham juz meza

26.02.09, 13:15
jestesmy 6 lat po slubie. Pierwszy kryzys mamy juz za soba, przez
pewnien czas nie bylismy razem. Ostatnio jest inaczej. Czuje ze nie
kocham juz meza, drazni mnie, jego gesty, jego zachowanie. Nie
podnieca mnie juz, mam potrzeby seksualne ale seksu z nim mogloby
nie byc. Nie wiem juz co robic , probowalam jakos wzbudzic w sobie
to co bylo kiedys, ale na darmo. Czy to jest normalne w malzenstwie
z takim stazem? Czy moze to taka sinusoida, raz jest okres bardzo
dobry a raz taki jak teraz... Nie klocimy sie, czuje sie z tym
strasznie bo widze jak mu zalezy, mowi mi ze mnie kocha, potrzebuje
bliskosci ze mna. Co wiec jest nie tak??
    • jurek.powiatowy Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 13:37
      Wybacz, ale ciężko coś zasygnalizować, bez dokładniejszego wywiadu. Skontaktuj
      się z najbliższym psychologiem rodzinnym. Warto zacząć działaś póki jeszcze nie
      jest za późno. A przyczyn takiego stanu może być mnóstwo.
      • pani.marto Re: nie kocham juz meza 28.02.09, 19:15
        Jurek zawsze z głową coś napisze, popieram.
    • weekenda Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 13:39
      a czym dla Ciebie jest miłość do męża?
      • set.me.free Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 13:41
        w tej chwili ciężarem i piątym kołem u wozu....
    • set.me.free Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 13:48
      Instytucja małżeństwa się przeżyła :-).
      Teraz powinno się zawierać kontrakty na czas określony w celu
      wspólnego dzielenia się obowiązkami i dochodami, ewentualnie
      pomnożenia majątku. Przed upływem terminu końcowego renegocjowałoby
      się warunki...:D
      • yolley Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 13:55
        ciezarem dla mnie nie jest, ciezar to cos czego sie chce pozbyc a
        ja nie mam zamiaru wystawiac meza walizek za drzwi. Chcialabym cos
        zrobic z tym bo nie ukrywam, jest to dla mnie problem, a nie mam juz
        pomyslow jak to rozwiazac.
        Myslalam o psychologu, ale zastanawialam sie czy jeszcze nie za
        wczesnie na taki krok, chcialam tez najpierw uslsyzec opinie osob
        anonimowych ktore byc moze milay podobnie i wyszly z tego stanu.
        Jestesmy oboje kreatywnymi ludzmi, spedzamy ze soba tyle czasu ile
        jestesmy w stanie i staramy sie to nasze wspolne zycie nie bylo
        monotonne. Ale chcialabym zebysmy obooje cieszyli sie z tego czasu,
        nie chce zeby on mial obojetna zone, a ja nie chcialabym zeby
        najblizsza osoba draznila mnie przez moj brak uczuc.
        • set.me.free Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:01
          Nic się nie da zrobić, co by nie bolało...Ciebie lub jego :-(
          Porosnąć grubą skórą i zdradzać? Rzucić swoje dotychczasowe życie?
          Męczyć się? Ponoć sugestia lub autosugestia czyni cuda...Kłamstwo
          powtórzone 100 razy staje się prawdą, a przyzwyczajenie nawykiem.
          Nie ma sposobu na to by patrzeć na kogoś oczami miłości, to siedzi w
          Tobie i nikt Ci nie powie jak masz to zrobić...
        • margulinka Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:04
          O.M.G. - czy to jakas epidemia czy co? To juz kolejny watek o takiej
          tematyce, wlaczajac moj. Tez mnie drazni - nawet spobos, w jaki
          chlepcze wode z butelki ;) i nie podnieca mnie w ogole, wlasnie mamy
          przez to male spiecie, bo on chce a ja nie, drazni mnie jego dotyk,
          nie moge sie zmusic :/ tylko nie wiem czy mi przejdzie i pozniej
          bedzie znowu ok (czyli bez fajerwerkow ale da sie przezyc), u mnie
          decydujacy wplyw ma to ze cholernie pociaga mnie kolega, wiec
          przezywam kryzys :////
          • weekenda Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:32
            Dojrzewacie. Zmieniacie się. To normalne. Z zakochanych podlotków
            stajecie się kochającymi kobietami i mężczyznami. Wasza miłość się
            zmienia, ewaluuje. Jeśli myslałyście, że całe życie będzie
            przebiegało z motylami w brzuchu no to byłyście w błędzie - jak
            widać na załączonych wpisach :)

            Nie pamiętam kto, powiedział ładną myśl: "jaki jest przepis na
            długotrwałe i dobre małżeństwo? najpierw się zakochać a potem
            zaprzyjaźnić". Mądre słowa. Powodzenia :)
            • set.me.free Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:36
              > Nie pamiętam kto, powiedział ładną myśl: "jaki jest przepis na
              > długotrwałe i dobre małżeństwo? najpierw się zakochać a potem
              > zaprzyjaźnić". Mądre słowa. Powodzenia :)

              Sprawdza się dopóki wzajemne oczekiwania co do takiego rozwoju spraw
              są zbieżne w czasie i przestrzeni :)
              • weekenda Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:54
                set.me.free napisał:

                > > > Sprawdza się dopóki wzajemne oczekiwania co do takiego rozwoju
                spraw są zbieżne w czasie i przestrzeni :)

                Polemizowałabym: można również wzajemnie zaakceptować i tolerować
                inność i odmienność. Ale do tego potrzebna jest i chęć i mądrość obu
                stron :)
        • meaby Re: nie kocham juz meza 27.02.09, 21:00
          miałam taki czas....
          od momentu minięcia zakochania
          do chyba ... dwa lata temu...
          nie cierpiałam go
          drażniły mnie jego słowa, zachowania, gesty....
          buu
          ...
          ...
          ciężki czas
          wstydziłam się nawet z nim gdziekolwiek wychodzić
          nie szanowałam go....

          ale minęło
          tak właśnie myślę co mi pomogło?
          nie wiem
          pewnie czas
          pewnie psycholog do którego chodziłam z zupełnie innymi sprawami
          pewnie pewien facet w którym się w międzyczasie zakochałam bez wzajemności....
          i który po czasie dopiero pokazał swoją prawdziwa twarz totalnego nieudacznika?
          nie wiem
          nie jest jeszcze idealnie
          ale słucham co mój ma do powiedzenia
          szanuję jego zdanie
          polubiłam go znowu
          sex stał się przyjemnością

          jeśli chcesz zostać z tym człowiekiem - życzę cierpliwości
          kiedyś siostra mi powiedziała:
          - chciałaś Michała? - to masz!
      • czarna.maskara Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:08
        popieram, popieram - mnie to odpawiada, bo jestem niezależna, ale
        jak byłoby z tym dzieciom poczętym w takich związkach?
        • czarna.maskara Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:09
          popieram set.me.free - małżeństwo to przeżytek
          • set.me.free Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:15
            Treść wyprzedza formę, a życie - regulacje prawne.
            Pytanie tylko - czy my się aż tak bardzo zmieniamy, czy świat się
            zmienia, że tak łatwo uwierzyć w swoją krzywdę żyjąc z kimś pod
            jednym dachem?
        • set.me.free Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:19
          A co miałoby być? Dzieci potrzebują uczciwego traktowania i kochania,
          nie ma znaczenia, czy dają im to ludzie będący małżeństwem, czy parą?
          Wiem ..... brnę, zaraz zarzucicie mi niewiedzę o statusie
          emocjonalnym dziecka z rozbitej rodziny..:)
          Ja nie twierdzę, że zrobimy "pstryk" i w pokoju zrobi się jasno, a
          złe duchy pierzchną z ciemnych kątów.
          Ale coś jest na rzeczy - trudno przychodzi, łatwo odchodzi. Czyżby
          brakowało nam wytrwałości i zbyt wierzymy reklamie, ze gdzieś tam, za
          drzwiami jest lepszy świat, który przechodzi nam koło nosa, podczas,
          gdy się starzejemy....?

    • ten.typ.tak.ma Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:20
      normalna rzecz, 6-7 lat i tyle. Nawet komórki w człowieku się zmieniają.
      Pozostaje masturbacja, kochanek, nowy mąż, zakon.
      Mąż teraz ma ochotę bo został olany i to czuje. Czy był taki 4 lata temu?
      • yolley Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:37
        u nas zawsze bylo ok, zawsze dbalismy o siebie, zawsze mielismy
        ochote na siebie nawzajem. Nie wiem czy to jakies wypalenie, nie mam
        ochoty szukac pocieszenia u kogos innego, bo to nie jest rozwiazanie
        probloemu tylko ucieczka. Nie oczekuje po tylu latach motylkow w
        brzuchu, ale nie pogodze sie z tym ze bycie z nim mnie po prostu
        denerwuje. Tak jak napisala poprzedniczka, kazdy drobny gest czy
        ruch drazni, ma sie ochote uciec i dac sobie spokoj. Jestem zalamana
        ze tak jest, nie chce zburzyc naszego maleznstwa , szczegolnie ze
        duzo pracy nas oboje ono kosztowalo i kosztuje nadal.
        • alpepe Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:52
          a co się stało kiedyś? Co on zrobił? Nie pozwolił ci na dziecko? W jaki sposób
          cię zranił?

          Nie kłam, że nic takiego nie było, zresztą możesz kłamać, ważne, byś sama przed
          sobą się przyznała, o co chodzi tak "serio serio".
          • yolley Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 14:58
            wlasnie nic takiego sie nei stalo :)
            nie zdradzil mnie (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), dziecko
            mamy fajne i uwielbia go strasznie, zajmuje sie domem, pracuje, jest
            ambitny, bardzo dba o nas, wiec tym bardziej nie wiem jaka moze byc
            przyczyna. Podejrzewam ze gdybym ja znala to mozna by ja w jakis
            sposob wyeliminowac, ale tak w ciemno.... nie wiem, juz sama nie
            wiem...
            • niebieski_lisek Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 17:24
              Hmm, może potrzebujesz odpoczynku po prostu od niego, od dziecka, od rutyny.
              Jest szansa żebyś wyjechała na dwa, albo chociaż tydzień?
            • mruff Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 20:29
              być może miałaś za dobrze i sama sobie szukasz problemu, skoro dbał
              zawsze, kochał itd.
            • malutka_kropka82 Re: nie kocham juz meza 27.02.09, 12:08
              Wiesz co, wydaje mi się, że miałaś za dobrze i wkradła się nuda. Niektóre
              kobiety już tak mają, że kochają drani, a ci porządni faceci je nudzą...Może
              spróbuj się z nim ostro pokłócić.
        • mrs.solis Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 18:53
          yolley napisała:

          > ze tak jest, nie chce zburzyc naszego maleznstwa , szczegolnie ze
          > duzo pracy nas oboje ono kosztowalo i kosztuje nadal.

          Rozumiem,ze teraz duzo cie kosztuje zeby utrzymac to malzenstwo,ale
          dlaczego piszesz ze duzo pracy was ono kosztowalo? Czy mieliscie na
          poczatku jakies problemy z tym zeby byc razem? Byly jakies
          przeszkody? Czasem jest tak,ze ludzie walcza z przeciwnosciami losu
          o to zeby byc razem,a potem jak juz wszystko sie ulozy nagle sie
          okazuje,ze to nie tak wszystko mialo wygladac. Nie ma adrenaliny
          tylko nuda i codziennosc.
    • jane-bond007 Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 17:47
      przewalona sprawa...
      weź wolne i jedź na tydz nad morze - jak polazisz sama po pustej
      plazy to Cie moze olsni
      • zapachwiatru Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 18:19
        ja bym poszukała jednak dobrego psychologa. bo to smutne, co
        piszesz......
    • tylna.szyba Re: nie kocham juz meza 26.02.09, 20:09
      Tez tak mialam, tyle ze z chlopakiem, z ktorym bylam 6 lat.
      Mieszkalismy ze soba, planowalismy wspolna przyszlos i ktoregos dnia
      cos sie we mnie wypalilo. Zaczal mnie denerwowac, unikalam zblizen,
      odrzucalam go mimo, ze tyle dla mnie zrobil, ze byl wspanialym
      facetem.
      W momencie, gdy rozpoznalam, ze milosc sie wypalila walczylam o nia
      jeszcze 3 lata. Po trzech latach wyprowadzilam sie. Bolalo
      rok...wyjechalam, plakalam mu do sluchawki, ze tesknie (bo
      tesknilam). Teraz uwazam to za najlepsza decyzje w moim zyciu. Czuje
      sie wolna od tych rozterek, od "wyciskania" milosci z serca.
      • brms Re: nie kocham juz meza 27.02.09, 10:49
        tylna szyba: jakbym czytała o sobie.

        Więc tak, tak się zdarza.
        • afterglow Re: nie kocham juz meza 27.02.09, 11:34
          Mnie nachodzi tylko jedna myśl...

          Dlaczego tak łatwo przychodzi ludziom składać przysięgę małżeńską, i obiecywać,
          że się będzie kochało zawsze, skoro na to czy kogoś kochamy, czy przestajemy
          kochać nie mamy zazwyczaj wpływu...

          Jest to przykre, przyznam...

          Dlatego właśnie nigdy nie odważę się składać takich przysięg, bo po prostu nie
          wiem. Teraz swojego faceta ubóstwiam, skąd mam wiedzieć czy za 5-10-15 lat nie
          zacznie mnie denerwować, czy się nie zmieni, czy ja się nie zmienię itp...
          Oczywiście dziś jestem przekonana, że będzie zawsze cudownie (każdy na początku
          jest tego pewien), ale jednak BIORĘ POD UWAGĘ TO, że mogę się mylić.

          Dobrze że są takie fora jak to. Pokazują trochę inną stronę medalu - często
          pomijaną wobec powszechnej społecznej gloryfikacji idei ślubu.

          Chyba lepiej być realistą, niż idealistą. Przy najmniej rozczarowania mniejsze.
          • yolley Re: nie kocham juz meza 27.02.09, 17:34
            wydaje mi sie ze poruszasz bliska dosc sprawe a jednak o troche
            innym wymiarze
            ja skladalam przysiege swiadomie i doskonale sobie zdawalam sprawe
            ze "kochac az do smierci" nie znaczy doslownie to co sie mowi.
            Raczej odbieralam te slowa jako zachowanie szacunku, stawianie dobra
            malzenstwa na pierwszym miejscu, wiadomo milosc sie zmienia, nie
            jest stala.
            Byle tylko byla... a teraz?
    • rubia28 Re: nie kocham juz meza 27.02.09, 19:34
      piszesz ze nie klocicie sie,moze tu jest problem,zwiazek wydaje sie
      nudny.
      • yolley Re: nie kocham juz meza 27.02.09, 20:14
        klocimy sie, pewnie, bez tego zwiazek to nie zwiazek. Nie ma po
        prostu jakichs karkolomnych klotni oscylujacych wokol rozstania.
    • drsamaprawda Bo kobiety maja nasrane w glowach 27.02.09, 22:18
      >nie zdradzil mnie (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), dziecko
      >mamy fajne i uwielbia go strasznie, zajmuje sie domem, pracuje,
      jest
      >ambitny, bardzo dba o nas, wiec tym bardziej nie wiem jaka moze byc
      przyczyna.

      I w tym problem. Najlepszym afrodyzjakiem dla kobiety jest
      niepewnosc partnera, ze trzeba o niego zabiegac.
      A ja imprezuje, mam w d... co sie dzieje w domu, nawet zdradzam.
      Fakt... darmozjadem nie jestem, ale ona tez ma z czego zyc.
      I wcale nie musze organizwac romantycznych chwil. Wystarczy ze raz
      na pare miesiecy sie usmiechne i juz jest zadowolona.
      Tyle tylko ze jej nie kocham i ona to wie i czesto sie oddalam
      emocjonalnie. I ona ma caly czas wyzwanie i rozrywke - jak rozgryzc
      tego faceta i mu sie przypodobac.

      I z kim zdradzam?? nie uwierzycie... najlatwiejszy target
      to "szczesliwe mezatki" - szczesliwe znaczy .. majace kochajacych i
      starajacych sie mezow.

      badzmy szczerzy... gdy wszsytkie podstawowe potrzeby sa zaspokojone
      (glod, gdzie mieszkac, poczucie bezpieczenstwa itd) Wtedy wlasnie
      jedyna potrzeba ktora pozostaje to potrzeby ducha. mowiac krotko
      wulkany emocji czyli rozrywka.

      • drie Re: Bo kobiety maja nasrane w glowach 27.02.09, 23:21
        drsamaprawda napisał:


        > I z kim zdradzam?? nie uwierzycie... najlatwiejszy target
        > to "szczesliwe mezatki" - szczesliwe znaczy .. majace kochajacych
        i
        > starajacych sie mezow.
        >
        > badzmy szczerzy... gdy wszsytkie podstawowe potrzeby sa
        zaspokojone
        > (glod, gdzie mieszkac, poczucie bezpieczenstwa itd) Wtedy wlasnie
        > jedyna potrzeba ktora pozostaje to potrzeby ducha. mowiac krotko
        > wulkany emocji czyli rozrywka.

        Nic dodac, nic ujac. Sama prawda :)


        • wielo-kropek Re: Bo kobiety maja nasrane w glowach 28.02.09, 19:14
          Zawsze twierdzilem ze niektore za maz nie powinne wcale
          wychodzic.
          • drie Re: Bo kobiety maja nasrane w glowach 01.03.09, 00:16
            wielo-kropek napisał:

            > Zawsze twierdzilem ze niektore za maz nie powinne wcale
            > wychodzic.

            Ze niby ja? :) Dlaczego?
    • pyton1978 Re: nie kocham juz meza 28.02.09, 19:36
      Nie piszesz czy coś was łączy poza obrączką.
      Jeżeli nie, to po co się męczyć, a jeżeli tak, to jeżeli się męczycie
      ze sobą to męczą się również wasze dzieci.

      Może coś się w tobie zmieniło.....
      • wielo-kropek Re: nie kocham juz meza 28.02.09, 19:56
        Mysle ze nic sie nie zmienilo. Zmienila sie tylko zapewne
        codziennosc. Weszla byc moze mala rutyna, monotonnosc. Najlatwiej
        jest powiedziec nie kocham juz. Zeby kogokolwiek kochac trzeba
        najpierw kochac samego siebie.W sobie trzeba pielegnowac i od
        siebie wymagac milosci by ja pozniej przelac na innych. Jesli
        sie od siebie wymaga (w tym przypadku milosci) tymsamym szanuje
        sie siebie. Szanuje sie tez innych jesli chcemy i okazujemy te
        swoja milosc dla innych. To takie proste i latwe. Szkoda ze nie
        dla wszystkich.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja