siła romansu :-)

27.02.09, 11:36
Poniekąd wydał sie mój romans z facetem, który ma kobietę. Tzn ktoś
życzliwy wysłał jej maile. Ja mam to gdzieś, ale chłopak się
przejął, ale tylko chwilowo jak sie okazuje. Ona nie uwierzyła co
prawda w te maile, ale ziarenko niepewności ktoś tam jej zasiał. W
mailach podano moje nazwisko.
Ja nie mam zamiaru tego kończyć, na mnie donosy kompletnie nie
działają. Jeśli to skończę to z własnej nieprzymuszonej woli,a nie
ze strachu. On tez nawet nie myśli o zakończeniu tej chorej
sytuacji...
A jak ona przyjdzie do mnie to jej powiem, że ja go nie chce na
swojego partnera stałego, ale kończyć tego też nie mam zamiaru,to
ona chyba ma problem, bo wiąże z nim swoją przyszłość.
A ja sie z nim spotykać będę nadal.

Co o tym sądzicie?
Nie wylewajcie tylko na mnie kubła pomyj proszę. Ani Wam nie ulży
ani ja sie nie przejmę.
Pozdrowienia.

    • jurek.powiatowy Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:40
      Pozdrowienia.
      • alpepe Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:43
        kocham cię ;-)
        • jurek.powiatowy Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:45
          Alpepe,

          .... mnie?
          • alpepe Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:52
            nie, no, słonko, nie tak dosłownie, niestety, Twoja riposta mnie powaliła :D
            • jurek.powiatowy Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:56
              Aha, wolałbym jednak dosłownie... no ale jak się nie ma co się lubi to się lubi
              co się ma;-)
      • olka0306 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:59
        Dołączam sie do pozrowień.
    • jan_hus_na_stosie Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:41
      malwan napisała:

      > Co o tym sądzicie?
      > Nie wylewajcie tylko na mnie kubła pomyj proszę.

      Rozumiem, że tylko pochwały Twojego egoistycznego i cynicznego zachowania są
      mile widziane?
      • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:49
        niezupełnie.
    • soulshunter Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:41
      Tak krotko i na temat? Wielki ch... mnie osobiscie to obchodzi. Oto co sadze. A
      przy okazji, nie wiem jak to robi ale zawsze tak jest, ze cokolwiek komus
      zrobisz to predzej czy pozniej wraca do ciebie z powrotem.
    • alpepe Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:41
      malwan napisała:

      > Nie wylewajcie tylko na mnie kubła pomyj proszę. Ani Wam nie ulży
      > ani ja sie nie przejmę.
      Można wyrządzać zło i się nie przejmować, tylko po co?
      Miałam cię obrzucić bluzgami, ale mi się nie chce. Kościół katolicki obchodzi
      Wielki Post. Idź się wyspowiadać i nie grzesz więcej.
      • soulshunter Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:46
        > Wielki Post. Idź się wyspowiadać i nie grzesz więcej.
        No cos ty, chcesz zeby jakiejs kobitce ksiedza jeszcze odbila?
        • alpepe Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:54
          :)
      • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:46
        Na czym polega owo zło?

        Nie ja wyciągnęłam po niego rękę.

        Jakoś nie zuważyłam też, żeby dobro, które dałam innym do mnie
        wróciło.
        • alpepe Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:53
          tak, to mścij się, żeby ci życie jeszcze bardziej dokopało, masz rację.
        • jan_hus_na_stosie Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:12
          malwan napisała:

          > Jakoś nie zuważyłam też, żeby dobro, które dałam innym do mnie
          > wróciło.

          Bo to nie jest tak :) Czasem wraca, czasem nie wraca, być może nawet częściej
          nie wraca.

          Dopóki nie nauczysz się być czasem w życiu bezinteresowna a nie tylko
          wyrafinowana to nigdy nie będziesz szczęśliwa :)

          A szczęście czasem puka do ludzkich drzwi, ale widząc jaka jesteś Twoje drzwi
          może ominąć. A jak wiadomo, szczęściu czasem trzeba pomóc i je nakierować. Choć
          nie powinno się go też terroryzować i brać siłą bo prędzej czy później się ono
          zemści :)
          • alpepe Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:17
            Janie Husie zejdź ze stosu i poszukaj w słowniku znaczenia słowa "wyrafinowany",
            bo mam niejasne wrażenie, że miałeś na myśli coś innego.
          • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:17
            Dlaczego uważasz, że jestem wyrafinowana?


            Cóż jest złego w tym, że robię "sobie dobrze". Romans nie był moją
            inicjatywą.
            Dlaczego ja mam myśleć o tej dziewczynie skoro nawet jej własny
            facet o niej nie myśli?!
        • zalka80 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:41
          malwan napisała:

          > Na czym polega owo zło?
          >
          > Nie ja wyciągnęłam po niego rękę.
          >
          > Jakoś nie zuważyłam też, żeby dobro, które dałam innym do mnie
          > wróciło.

          Szukasz rozgrzeszenia czy co?
        • nangaparbat3 Re: siła romansu :-) 28.02.09, 20:34
          malwan napisała:

          > Jakoś nie zuważyłam też, żeby dobro, które dałam innym do mnie
          > wróciło.

          Najpierw trzeba dac i w dodatku nie oczekiwac, ze się zwroci - inaczej nie działa.
    • kobieta.totalna Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:46
      oczywiscie ty masz te siłe i nie masz zadnego problemu, ty jestes tą
      trzecią, a problem maja oni
      mysle ze on klamie wobec ciebie i swojej pierwszej
      a ta pierwsza jest naiwna

      • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:47
        kłamie jak najbardziej.
        • kobieta.totalna Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:49
          odpowiada ci to?
          • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:53
            Powiem tak: wiem, że ją okłamuje.
            Ja nie oczekuję od niego czegoś wielkiego i zwyczajnie nie
            rozmawiamy na tematy wspólnej przyszłości, więc jakby okazji do
            kłamstwa wobec mnie ma mniej. I nie ma wielkiej potrzeby ani sensu
            mnie okłamywać-tak to widzę.

            A ona jest naiwna na maxa. Trochę mi jej żal...
            • kobieta.totalna Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:56
              to że ja oklamuje to jest oczywiste
              ja pytam czy tobie odpowiada to że on klamie tobie - wątpię żeby
              opowiadal ci prawde jak okłamuje swoją kobiete
              • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:03
                To, że kłamie mi nie odpowiada rzecz jasna.
                Między innymi dlatego nigdy nie będzie moim facetem.
                Widzę jak postępuje ze swoją kobieta, którą rzekomo kocha!
                • kobieta.totalna Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:48
                  a nie czujesz pustki miedzy wami skoro tak go oceniasz?
                  • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:53
                    Nie wiem, nie jest to zupełnie bez wartości.
                    Ale prawdą jest to, że tu działa jakś chemia niesamowita,
                    irracjonalna niż cokolwiek innego.
                    • kobieta.totalna Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:06
                      ciekawi mnie to osobiscie tyle ze z drugiej strony
                      czy ta chemia to z powodu owocu zakazanego?
                      • drie Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:13
                        Kobieta :) ja mysle, ze jakkolwiek "zakazany owoc" niektorych bierze
                        na samo zakazanie, to jednak chodzi o chemie i iskry pomiedzy dwoma
                        osobami. Jest cos (wyglad, cecha charakteru) co ta iskre zapala i
                        dalej juz leci. Nazwali to chyba piorunem sycyljskim czy cos. Jednym
                        sie to przytrafia raz - kilka razy w zyciu, innym wcale.
                        • kobieta.totalna Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:39
                          zdaje sobie sprawe ze sa lowcy mezatek/zonatych
                          o chemii to ja juz za duzo wiem ;)
                          ja pytam autorke o jej sytuacje
            • mala_mee Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:27
              A mi Ciebie żal.
    • jan_hus_na_stosie skoro nie chcesz krytyki, to może tak na wesoło ;) 27.02.09, 11:50
      - Panie doktorze, panie doktorze to niesamowite!
      - Ale co się stało?
      - Niech pan spojrzy na prześwietlenie kobiety którą właśnie przywiozła karetka.
      - Rzeczywiście dziwne, ta pacjentka nie ma serca...
      - Dziwniejsze jest to, że ona nie ma serca i żyje!!!
      • malwan Re: skoro nie chcesz krytyki, to może tak na weso 27.02.09, 11:55
        A to fajne ! ;-)

        Widzisz, można wbić szpilę i skrytykować moje postępowanie bez
        uciekania się do epitetów.
      • senta07 Re: skoro nie chcesz krytyki, to może tak na weso 27.02.09, 11:55
        No ale jesli ta pierwsza go opusci, Ty nie zrezygnujesz ciagniecia
        tej afery, to ......za niedlugo nie bedzie afery. Bedziesz miala
        faceta tylko dla siebie, nie bedziesz musiala dzielic go z ta
        pierwsza.....i zrobi sie nudno. Bedzie Ci odpowiadac taka sytuacja?
        Bo mam wrazenie, ze Tobie na tym facecie wcale nie zalezy tylko
        pociaga Cie sytuacja bycia "druga".
    • grin.like.a.cheshire.cat Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:52
      "Tzn ktoś
      życzliwy wysłał jej maile."Ja tam wolał bym być żywym niż życzliwym;))
    • stinefraexeter Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:52
      Jesteśmy z ciebie dumni.

      Ale ty wiesz, że źle robisz, tak? Tylko ciebie to nie rusza? DObrze zrozumiałam?
    • qw994 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:54
      Nie rozumiem, po co założyłaś ten wątek, skoro z góry zastrzegasz, żeby nie
      wylewać na ciebie pomyj, poza tym i tak się nie przejmiesz. Oczekujesz wyłącznie
      pochwał, czy co?
      • kobieta.totalna Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:00
        jesli nie umiesz nic napisac na tym forum bez pitolenia albo
        wylewania pomyj to nie pisz
        jestem tu krotko ale widze ze ludzie tu piszą albo zeby sie wyżyć
        albo żeby sie dowartościowac
        a gdzie miejsce na dyskusję?
        • qw994 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:03
          Że co? Dobrze się czujesz?
        • soulshunter Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:08
          > jesli nie umiesz nic napisac na tym forum bez pitolenia albo
          > wylewania pomyj to nie pisz

          akurat qw994 to jedna z madrzejszych i rozsadniejszych kobitek na tym forum,
          wiec przywalilas jak...
          • qw994 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:18
            O. No strasznie to miłe, chociaż ja tak nie uważam - czasami jestem potwornie
            złośliwa, a to nie idzie w parze z mądrością :)
            • jan_hus_na_stosie Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:35
              qw994 napisała:

              > czasami jestem potwornie
              > złośliwa

              wiemy, wiem ;)

              > a to nie idzie w parze z mądrością :)

              A to niby tylko ludzie niemądrzy mają monopol na złośliwości? Nie wydaje mi się :)
              • qw994 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:42
                > A to niby tylko ludzie niemądrzy mają monopol na złośliwości? Nie wydaje mi się
                > :)

                To może inaczej :) Wyzłośliwianie się to zaniżanie poziomu :)
          • kobieta.totalna Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:08
            nie sprawdzam jej historii, nie interesuje mnie
            • qw994 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:15
              To przynajmniej teraźniejszość powinna, bo to, co napisałaś, jest nie wiadomo
              dlaczego wyolbrzymioną emocjonalną reakcją na moje słowa. Tak się składa, że w
              tym wątku na nikogo pomyj nie wylałam.
              • kobieta.totalna Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:41
                emocjonalna rekacją! a to dobre!
                wiesz ja akurat nie miewam takich wobec obcych osób
                • qw994 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:54
                  Przykro mi, ale tak to wyglądało.
    • kurczak1 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 11:59
      ale głupie
    • set.me.free Telenowela pt."Siła romansu" 27.02.09, 12:12
      odc. 12 657 :D
    • kitek_maly Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:15

      . On tez nawet nie myśli o zakończeniu tej chorej
      > sytuacji...

      Ale to w ogóle nie rozumiem po co on z nią jest. Tchórz i tyle.

      > Co o tym sądzicie?

      Sądzę, że to do Ciebie kiedyś wróci i mam nadzieję, że Twój stały (przyszły)
      facet też będzie Cię zdradzał. :-) Pozdrowienia.
      • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:20
        Qrcze, a są jakieś dowody albo badania, że jak ma sie romans to
        później samym się jest zdradzanym?

        Ten argument często będący puentą często sie tu pojawia...

        • set.me.free Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:24
          Widocznie każdy z autopsji....:)
          • kitek_maly Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:28

            Nie każdy.
            Ja nigdy nie zdradziłam ani nawet zdrady nie rozważałam. A zdradzona też
            prawdopodobnie nie byłam.
          • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:28
            eee, to wszystko przede mną ;-)
            • set.me.free Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:32
              Wiesz jak jest....kto pierwszy rzuca kamieniem, ten ma najwięcej
              brudu za paznokciami ;P
              • kitek_maly Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:36

                > Wiesz jak jest....kto pierwszy rzuca kamieniem, ten ma najwięcej
                > brudu za paznokciami ;P

                Większego idiotyzmu dawno tu nie czytałam. Nie licząc trollingu.
                • set.me.free Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:38
                  Zrobiłem to tylko dla Ciebie...:-)
                  • kitek_maly Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:39

                    Zupełnie niepotrzebnie.
                • set.me.free Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:39
                  Zrobiłem to tylko dla Ciebie....;-)
        • kitek_maly Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:26

          > Qrcze, a są jakieś dowody albo badania, że jak ma sie romans to
          > później samym się jest zdradzanym?

          Nie, ale chyba Cię ta wizja nie przeraża ani nie niepokoi, prawda?
          Po prostu to Ci się należy od życia, bo ciężko na to pracujesz. :-)
          • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:30
            nie jest to jakaś ciężka robota. Życie, ot co...
            • kitek_maly Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:34

              Rozumiem, że jak się zakochasz i dowiesz się, że facet Cię zdradza od kilku
              miesięcy to przyjmiesz to ze stoickim spokojem i odpowiesz to samo: Życie, ot co...
              • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:37
                myślę sobie, że tak niestety pomyślała kobieta mojego kochanka...

                • kitek_maly Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:52

                  > myślę sobie, że tak niestety pomyślała kobieta mojego kochanka...

                  Hmm rozumiem, że to 'niestety' pojawiło się dlatego, że wolałabyś, żeby jej
                  reakcja była bardziej spektakularna?

                  I myślę, że nie powinnaś uzurpować sobie prawa do wypowiadania się na temat
                  odczuć innych osób.

                  Wydaje mi się, że ten cały wątek to podpucha. Nudzisz się w pracy? A może
                  nauczycielka zachorowała i wcześniej ze szkoły wróciłaś i czekasz aż mama zrobi
                  obiad? ;-)
        • qw994 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:27
          > Qrcze, a są jakieś dowody albo badania, że jak ma sie romans to
          > później samym się jest zdradzanym?

          Ja w to nie wierzę. W ogóle w żadną sprawiedliwość dziejową pt. "popełnione zło
          / dobro do ciebie wróci". Bullshit.
          • kitek_maly Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:30

            > Ja w to nie wierzę. W ogóle w żadną sprawiedliwość dziejową pt. "popełnione zło
            > / dobro do ciebie wróci". Bullshit.

            Ja też nie, ale takim żałosnym kobietom jak autorka tego życzę. ;-) Poza tym
            pewnie sporo ponad 50% ludzi zdradziło kiedykolwiek któregoś ze swoich
            partnerów, więc prawdopodobieństwo jest duże.
            • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:32
              nigdy nikogo nie zdradziłam i nie mam takowych zamiarów. Wbrew
              pozorom i temu co o mnie myślisz mam jakieś zasady życiowe. A że
              empatii czasem brak...no cóż...bywa.
              • kitek_maly Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:35

                'Jakieś' ma każdy.
                • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:38
                  "jakieś" znaczy tylko tyle, ze nie chce mi sie robić tutaj wywodów
                  na ten temat.

                  Ale brawo, brawo...złośliwość cechą ludzi inteligentnych.
    • zdegrengolowany_mizogin Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:34
      intrygujacy tytul, a tresc taka jakas gowniana.
      zapros jeszcze jakiegos kolege, brata badz siostre, bedzie ciekawa wymiana plynow.
    • drie Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:45
      malwan napisała:


      > A jak ona przyjdzie do mnie to jej powiem, że ja go nie chce na
      > swojego partnera stałego, ale kończyć tego też nie mam zamiaru,to
      > ona chyba ma problem, bo wiąże z nim swoją przyszłość.
      > A ja sie z nim spotykać będę nadal.


      Jak ona przyjdzie do ciebie, to powiedz jej, zeby poszla do wlasnego
      faceta. I z nim rozwiazala sprawe. Jak facet sie zastosuje (do jej
      wymagan) to i ty nie bedziesz miala wyboru.

      Reszty sytuacji nie oceniam.

      • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:50
        zakładając czysto hipotetycznie, ze ona do mnie przylezie, tak
        właśnie zamierzałam zrobić. Tzn powiedzieć jej, ze cokolwiek łączy
        mnie z jej facetem to są sprawy pomiędzy Nim a mną. A ona niech pyta
        jego, ja w zasadzie to nie mam o czym z nią gadać. I niech jemu robi
        wyrzuty i prosi o koniec romansu.
        • zalka80 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:10
          malwan napisała:

          > zakładając czysto hipotetycznie, ze ona do mnie przylezie, tak
          > właśnie zamierzałam zrobić. Tzn powiedzieć jej, ze cokolwiek łączy
          > mnie z jej facetem to są sprawy pomiędzy Nim a mną. A ona niech pyta
          > jego, ja w zasadzie to nie mam o czym z nią gadać. I niech jemu robi
          > wyrzuty i prosi o koniec romansu.



          hahahhaha uśmiałam się z twojego toku myślenia

          A może boisz się ,że ona przyjdzie i ci przyleje.
          • malwan Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:26
            Nie podejrzewam jej o taką siłę charakteru. I taką odwagę. I jakoś
            się nie obawiam w ogóle.
            • zalka80 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:33
              Bo nie wiesz ile złości i nienawiści rodzi sie w takiej zdradzanej kobiecie.
    • oposka Re: siła romansu :-) 27.02.09, 12:58
      rzygać na Ciebie ... to za mało
    • lstiti Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:12
      No i fajnie. Baw się i korzystaj z życia póki młoda jesteś. Potem będzie trudniej ;P
    • sumire Re: siła romansu :-) 27.02.09, 13:21
      nie, ona nie ma problemu. jesli ma troche oleju w glowie, to nim
      cisnie w cholere. ja bym powiedziala, ze to raczej Ty go ktoregos
      dnia bedziesz miec, bo taki gosc, co sie bezceremonialnie buja na 2
      fronty, to zwyczajny dupek. i jeszcze jedno - sila romansu jest
      przereklamowana. takie rzeczy rownie latwo sie konczy, jak zaczyna.
    • alajna85 Re: siła romansu :-) 27.02.09, 15:16
      "Nie wylewajcie tylko na mnie wiadra pomyj proszę"-czyli oczekujesz tylko tych
      odpowiedzi, które popierają Cię i chwalą...? Hmm, ja jednak powiem, co
      myślę-zarówno Ty jak i Twój "chłopak" jesteście żałośni i siebie warci:)
      Proszę-to nie było wiadro pomyj, mogłabym się wyrazić dosadniej:) Pozdrawiam:)
    • czarna.maskara Malwan, rozumiem Cię 27.02.09, 16:18
      Chcielibyście, zeby wszystko było w życiu czarno - białe? Nie
      przyszło wam do głowy, że Malwan ma serce, którym kocha tego faceta?
      To, że jest to taki facet, który chce mieć od życie dwie kobiety -
      to inna sprawa. Miłość nie wybiera. Gdyby Malwan nie miała serca to
      nie miałaby problemu z trudną miłością. Ja wiem jak to jest.
      Kochanka czasem sama mówi o sobie (zeby mniej cierpieć) ze jest bez
      serca, ale to nieprawda. Cierpi bardzo. Malwan cierpi, tak samo jak
      tamta druga. I ten chłopak pewnie też - bo stoi w rozkroku i to
      niewygodna pozycja na dłuższą metę. Krytyka nie jest konstruktywna,
      dlatego faktycznie moglibyście sobie darować. To jest bardzo trudna,
      dla wszystkich, sytuacja.
      • alajna85 Re: Malwan, rozumiem Cię 27.02.09, 17:11
        No proszę Cię. Ta sytuacja wcale nie jest dla autorki trudna. Przez jej
        wypowiedź przebija wyrachowanie, egoizm i troska o ludzi zawężona do obszaru
        samej siebie. Ona nie pyta, co ma zrobić, nie prosi o radę, bo jej
        ciężko-przedstawia tylko swój punkt widzenia i pyta o opinie, a raczej szuka
        poklasku. Nie nadinterpretujmy.
        • malwan Re: Malwan, rozumiem Cię 27.02.09, 19:55
          To prawda, sytuacja nie jest trudna, bo z mojej strony nie ma żadnych uczuć. Tzn
          jest czysta sympatia, ale nic poza tym. Jestem kochanką, ale trzeźwo oceniam
          sytuację.
          I wzięłam sobie do serca jedną z zasad dekalogu Kołakowskiego, żeby nie
          oczekiwać za wiele od świata i od innych ludzi, bo to pozwala unikać wielu
          rozczarowań.

          I o jaką radę mam prosić ludzi, którzy nic o mnie nie wiedzą i mogą ocenić
          sytuację na podstawie moich subiektywnych opinii?!
          Poza tym z tego co tu zauważyłam pełno jest świętojebliwych, empatycznych i
          bardzo porządnych ludzi dla których świat jest czarno-biały.
          Jakiż ten świat jest piękny, nieprawdaż???
          • kitek_maly Re: Malwan, rozumiem Cię 27.02.09, 20:12

            > I o jaką radę mam prosić ludzi, którzy nic o mnie nie wiedzą i mogą ocenić
            > sytuację na podstawie moich subiektywnych opinii?!

            To PO CO założyłaś ten wątek?

            > pełno jest świętojebliwych

            Nie używaj słów, których znaczenia nie znasz. Tudzież nie potrafisz ich
            zastosować w prawidłowym kontekście.
            • malwan Re: Malwan, rozumiem Cię 27.02.09, 20:14
              Wątek? Ano po to, żebyście sobie poużywali.
              I ocenili sytuację-wydali opinie o mnie, o nim, o niej...

              Ale rad nie oczekuję.
              • kochanica-francuza Re: Malwan, rozumiem Cię 27.02.09, 20:15

                > I ocenili sytuację-wydali opinie o mnie

                No przecież tego właśnie nie miałyśmy czynić?
              • kitek_maly Re: Malwan, rozumiem Cię 27.02.09, 20:15

                No ale ocena sytuacji Ci się nie podoba.
                Wiesz co, sama nie wiesz czego chcesz chyba.
                • kochanica-francuza Re: Malwan, rozumiem Cię 27.02.09, 20:18
                  kitek_maly napisała:

                  >
                  > No ale ocena sytuacji Ci się nie podoba.
                  > Wiesz co, sama nie wiesz czego chcesz chyba.

                  Ona chce się pochwalić jaka jest ach, och, jak ma wszystko w dupie.
                  • kitek_maly Re: Malwan, rozumiem Cię 27.02.09, 20:21

                    No, jakbym miała wszystko w dupie, to chyba nie potrzebowałaby się przeglądać w
                    komentarzach innych. :-)
                    • kochanica-francuza Re: Malwan, rozumiem Cię 27.02.09, 20:24
                      kitek_maly napisała:

                      >
                      > No, jakbym miała wszystko w dupie, to chyba nie potrzebowałaby się przeglądać w
                      > komentarzach innych. :-)

                      No ale komu by się chwaliła, że ma w dupie? Muchom na ścianie?

                      Poza tym ma niezrównaną okazję do demonstrowania wyższości intelektualnej
                      ("uwielbiam takie mądrości" - do mnie) i, zważywszy temat wątku, do wyzywania
                      bliźnich od bigotów, świętoj...ych.

                      Oraz do oznajmiania nam, że nas także ma w dupie.
                      >
            • kochanica-francuza O, a nas obrzuca epitetami! 27.02.09, 20:14

              > > pełno jest świętojebliwych

              Tylko wobec niej epitetów ma nie być!

              He, he.
          • alajna85 Re: Malwan, rozumiem Cię 28.02.09, 11:58
            Owszem, świat jest piękny dla tych ludzi, którzy mają piękno i uczucia w sobie,
            i tak niestety też dostają od życia życia po dupie. Ale ja już na przykład wole
            tak, żyć pełnią życia, kochać i być kochaną itd i czasem przechodzić trudniejsze
            chwile, niż być zimną wyrachowaną s**ą, która przed życiem chroni się tym, że
            taka właśnie jest. Bo jak można nazwać taką osobę, która jak sama przyznaje,
            rozwala czyjś związek (pomijam czy dobry czy nie) tylko ze względu na swoje
            zachcianki, bez jakichkolwiek uczuć)?.
            A jeśli nie oczekujesz porady, to powiedz po cholerę zakładasz ten wątek i
            zaśmiecasz forum?
      • kitek_maly Re: Malwan, rozumiem Cię 27.02.09, 20:09

        > Chcielibyście, zeby wszystko było w życiu czarno - białe? Nie
        > przyszło wam do głowy, że Malwan ma serce, którym kocha tego faceta?

        Czytaj ze zrozumieniem.
    • mruff Re: siła romansu :-) 27.02.09, 16:22
      Sądzę o tym tyle, że jest piątek i weekendu początek :-)
    • marouder.eu Balwana:)) Tytul watku powinien brzmiec: 27.02.09, 17:47
      "Sila mojej chcicy"

      balwan napisała:

      > Poniekąd wydał sie mój romans z facetem, który ma kobietę. Tzn ktoś
      > życzliwy wysłał jej maile. Ja mam to gdzieś, ale chłopak się
      > przejął, ale tylko chwilowo jak sie okazuje. Ona nie uwierzyła co
      > prawda w te maile, ale ziarenko niepewności ktoś tam jej zasiał. W
      > mailach podano moje nazwisko.
      > Ja nie mam zamiaru tego kończyć, na mnie donosy kompletnie nie
      > działają. Jeśli to skończę to z własnej nieprzymuszonej woli,a nie
      > ze strachu. On tez nawet nie myśli o zakończeniu tej chorej
      > sytuacji...
      > A jak ona przyjdzie do mnie to jej powiem, że ja go nie chce na
      > swojego partnera stałego, ale kończyć tego też nie mam zamiaru,to
      > ona chyba ma problem, bo wiąże z nim swoją przyszłość.
      > A ja sie z nim spotykać będę nadal.
      >
      > Co o tym sądzicie?
      > Nie wylewajcie tylko na mnie kubła pomyj proszę. Ani Wam nie ulży
      > ani ja sie nie przejmę.
      > Pozdrowienia.
      >
      • kochanica-francuza Dlaczego chcicy? 27.02.09, 20:04
        Sama ochota na seks niczym złym nie jest. Ale nie tu leży problem.
    • kochanica-francuza To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:03
      Będziesz robić swoje, wszystko masz w dupie -to właśnie chciałaś oznajmić
      społeczeństwu?

      Społeczeństwo czuje się oznajmione, możesz już iść.
      • sumire Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:05
        żebyśmy, biedne szare kuchty, mogły rozdziawić buzie i westchnąć ze zgorszeniem ;P
        • kochanica-francuza Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:08
          sumire napisała:

          > żebyśmy, biedne szare kuchty, mogły rozdziawić buzie i westchnąć ze zgorszeniem
          > ;P

          a może autorka swoją bezwzględność i brak empatii uważa za silny charakter? i
          tenże rzekomy charakter pragnie nam zademonstrować, wiesz, tak jak paker
          demonstruje mięśnie?
        • malwan Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:09
          Poniekąd...
          • kitek_maly Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:12

            A pokąd jeszcze?
            • kochanica-francuza Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:13
              kitek_maly napisała:

              >
              > A pokąd jeszcze?
              \
              Po uszy.
          • kochanica-francuza Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:13
            > Poniekąd...

            Wiesz, swój charakter to ty sprawdzisz, jak ciebie coś trafi. Choroba, bieda,
            porzucenie. Siłę własnego charakteru to się sprawdza na własnych, nie cudzych
            problemach.
            • malwan Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:18
              Uwielbiam takie mądrości.

              A ty mnie znasz jak nikt i oczywiście wiesz, że ani bieda, ani porzucenie ani
              choroba mnie nie dotknęła...
              A, i pręże muskuły przed nic dla mnie nie znaczącymi ludźmi na forum. Brawo za
              przenikliwość.
              • kochanica-francuza Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:20
                malwan napisała:

                > Uwielbiam takie mądrości.

                Aha, rozumiem, wyższa jesteś yntelektualnie od takiej mieszczki jak ja. A jakie
                są twoje mądrości, poza tym, że masz wszystko w dupie?
                >
                > A ty mnie znasz jak nikt i oczywiście wiesz, że ani bieda, ani porzucenie ani
                > choroba mnie nie dotknęła...

                Tak, dotknęła cię zapewne angina w dzieciństwie.
              • kochanica-francuza Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:22
                > A, i pręże muskuły

                to metafora była


                przed nic dla mnie nie znaczącymi ludźmi na forum.

                a co,jesteśmy całym twoim życiem?

                • malwan Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:23
                  Jakoś nie mam ochoty na nic nie wnoszące pyskówki z Tobą.

                  Wypowiedziałaś sie na mój temat, dziękuję i pa.
                  • kochanica-francuza Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:28
                    malwan napisała:

                    > Jakoś nie mam ochoty na nic nie wnoszące pyskówki z Tobą.

                    Spodziewam się. Nie oczekiwałaś takich postów jak moje i nie wiesz, co odpisać.
                    Jesteś w głupiej sytuacji.

                    Widzę, że nie potrafisz znieść nawet głupiej sytuacji, hehehe.

                    Czemu pyskówki? Nie używam brzydkich słów, nie osądzam twojego romansu.

                    >
                    > Wypowiedziałaś sie na mój temat, dziękuję i pa.

                    Hahahahaha. Żarty na bok. Nie adminisz tutaj. Będę sobie pisała, ile mi się
                    spodoba. No chyba że admin (jak ten gajowy z kawału) przyjdzie i nas wszystkich
                    na osła wyrzuci.
                    • malwan Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:35
                      Szczerze-spodziewałam to się wszystkiego akurat.
                      A że nie chce mi się polemizować z Tobą? Cóż...wszystko co chciałam napisałam w
                      poście. I w odpowiedziach na pytania, które coś do rozmowy wnosiły.
                      • kochanica-francuza Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:37

                        I w odpowiedziach na pytania, które coś do rozmowy wnosiły.

                        Jaaasne, spodziewałaś się wszystkiego. Hehehe.

                        Coś wnosiły? No tak, moja jest metatematyczna. (Uwaga! To trudne słowo nie
                        oznacza "nie na temat")
              • kitek_maly Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:24

                > A, i pręże muskuły przed nic dla mnie nie znaczącymi ludźmi na forum.

                Przecież parę postów wyżej przyznajesz, że chciałaś się pochwalić i poprężyć a my mamy patrzeć i zazdrościć. :-) Swoją drogą nie ma Ci czego zazdrościć... Raczej współczuć.
                • kochanica-francuza Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:25

                  > zej współczuć.
                  >
                  Eeee tam Kitek, co się przemęczasz emocjonalnie. Ja tam mam autorkę i jej sprawy
                  w dupie.
                  • malwan Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:27
                    Właśnie zauważyłam po ilości twoich wpisów hihihi...
                    • kochanica-francuza Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:30
                      malwan napisała:

                      > Właśnie zauważyłam po ilości twoich wpisów hihihi...

                      Omawiam kwestię mylenia silnego charakteru z brakiem wyobraźni i empatii, a nie
                      romanse licznych dziuń. Poza tym odpisuję Kitkowi.


            • vandikia Re: To po co zakładasz wątek? 28.02.09, 09:21
              kochanica-francuza napisała:
              > Siłę własnego charakteru to się sprawdza na własnych, nie cudzych
              > problemach.


              święta prawda i można się wielu rzeczy o sobie samym dowiedzieć
          • kochanica-francuza Czekasz, aż ci powrzucamy? 27.02.09, 20:17
            Żeby nam na to odpisać, jakimi jesteśmy bigotkami, hipokrytkami i nie rozumiemy
            łączącego was szaleństwa zmysłów?

            Żeby się tanim, forumowym kosztem poczuć lepszą intelektualnie i duchowo?

            He, he.
          • sumire Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:38
            malwan napisała:

            > Poniekąd...

            no to nie ten adres :) mam na sumieniu znacznie gorsze rzeczy niż romans z zajętym (acz nieżonatym) facetem, podejrzewam zresztą, że nie tylko ja. takie historie już nie gorszą. drażni jedynie arogancja, która za nimi stoi.
            • malwan Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 20:41
              To ja poproszę o wskazanie mi na elementy mojej wypowiedzi świadczące o arogancji.
              • sumire Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 21:10
                pomijając już wrzucanie adwersarzy do jednego świętojebliwego worka, dla mnie podejście 'sypiam z zajętym i luz, niech się martwi oficjalna, bo to przecież nie mój problem' jest kosmicznie aroganckie, naprawdę. zwłaszcza że w takich układach nigdy nie wiadomo, kto nagle zostanie z rączką w nocniku.
                • malwan Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 21:21
                  Ja to podciągam pod totalny brak empatii. Być może egoizm.

                  Nie wrzucam wszystkich do jednego worka absolutnie. Ale zauważyłam tylko, że
                  potępiają mnie ludzie, którzy swojego potępienia jakoś argumentami poprzeć nie
                  potrafią albo nie chcą.
                  Krzywdzę kobietę mojego "chłopaka"? ok, ale dlaczego? Jestem egoistka?-w
                  porządku, dlaczego? Na to liczyłam...

                  • sumire Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 21:32
                    to, że ktoś uważa takie sprawy za durne, nie oznacza, że potępia, bo jest dewotą. w tej historii nie ma niczego nowego, niesamowitego, skandalicznego etc. a jeśli piszesz o czymś na forum, to się licz z tym, że ktoś będzie miał inne zdanie, proste. poza tym nie znam romansu, z którego wszyscy troje wyszliby szczęśliwi i uśmiechnięci. zawsze ktoś obrywa. i jak zauważyłam, zazwyczaj nie jest to facet, który moczy kij raz tu, raz tam.
                    • malwan Re: To po co zakładasz wątek? 27.02.09, 22:17
                      I właśnie dlatego nie angażuję sie uczuciowo, wiesz.
                      Chcę wyjść z tego jak najmniej poobijana emocjonalnie, bez zadraśnięć.

                      I nie zauważyłam, żeby moi oponenci uważali tę sytuację za durną. Dla nich to ja
                      jestem żałosna...i może nawet tak jest, ale jakby uzasadnienia dla takich opinii
                      nie zauważyłam.
                      • vandikia Re: To po co zakładasz wątek? 28.02.09, 09:23
                        naprawdę potrzebujesz uzasadnienia? kpiny czy jak?
                        nastawie sobie kawę i zaraz Ci na dole wpiszę he he
    • wimperga zieeew, kolejna z tanią historyjką? 27.02.09, 20:28
      Chyba z 3 w tym miesiącu? Albo 4? I każda o tym samym - banalny trójkąt, ona, on
      i zdradzana żona/partnerka. Nuuuuda, a już miałam nadzieję na ciekawy wątek bo
      tytuł fajny:(.
      • malwan Re: zieeew, kolejna z tanią historyjką? 27.02.09, 20:30
        Fakt, historia banalna.

        Ale im banalniejsza i nudna tym więcej wpisów. Jakąś taką prawidłowość zauważyłam.
        Ale historia prawdziwa, powaga.
        • kochanica-francuza Ojej prawdziwa??? 27.02.09, 20:33
          Czekasz aż się zsikamy z wrażenia?

          Niestety, lala, muszę powtarzać do egzaminu. Technika mezzotinty wygrywa z tobą
          w cuglach. :-P
          • malwan Re: Ojej prawdziwa??? 27.02.09, 20:35
            To też do Kitka jak rozumiem?
            Przestań się tak emocjonować wreszcie. Wrzuć na luz!
            • kochanica-francuza Re: Ojej prawdziwa??? 27.02.09, 20:38

              > Przestań się tak emocjonować wreszcie.

              o, jesteś absolwentką Parafialnej Szkółki Psychologii?
            • cus27 Re: Ojej prawdziwa??? 28.02.09, 08:14
              Pani Malwan....to smutna,znudzona...egocentryczka!Wyrazy
              wspolczucia! Swiat taki piekny jest!
              • malwan Re: Ojej prawdziwa??? 28.02.09, 09:33
                Wow...
        • kochanica-francuza Re: zieeew, kolejna z tanią historyjką? 27.02.09, 20:35
          malwan napisała:

          > Fakt, historia banalna.
          >
          > Ale im banalniejsza i nudna tym więcej wpisów. Jakąś taką prawidłowość zauważył
          > am.

          Nie martw się, nie tylko ty. Socjologowie też. Nuda, przeciętność, zwyczajność =
          duże zainteresowanie.
      • kitek_maly Re: zieeew, kolejna z tanią historyjką? 27.02.09, 20:35

        No ale ta z kolei jest wyzwolona. :-)
    • maretina Re: siła romansu :-) 27.02.09, 21:16
      pozdrowienia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja