Kartka z pamietnika

03.03.09, 10:28
Chcialabym zeby to sie skonczylo. Czekam kazdego tygodnia, kazdego dnia na
jakis gest, dowod z jego strony. Jezeli taki sie pojawia to po mojej wyraznej
prosbie i tylko po to, zeby zalagodzic sytuacje. Takich gestow nie chce, a
raczej tych sytuacji. Kazda z nich jest kolejnym ciezarkiem na wadze. Poki co
wskazowka tej wagi nie jest po stronie naszego zwiazku. Zeby nie ta potrzeba
posiadania kogos... Tyle ze... on sprawia mi bol. Nieswiadomie. On taki jest.
Jak slon w skladzie porcelany. To ta roznica, nie tylko wieku. On moze
rozpoczac nowe zycie, zostawic wszystko za soba. Odszukal swoje przeszkody,
wyeliminowal i moze zyc dalej. On tak potrafi, a przynajmniej wmawia sobie, ze
tak jest. Na jedno wychodzi. Ja? Ja sie jeszcze musze uporac z przeszloscia,
grzebac w brudach. Brudach, ktore zakopalam bardzo gleboko, ktore wyrastaja
czasem jak chwasty, kradna mi sile, rzucaja mnie 10 krokow do tylu. Milcze. Od
dwoch dni. Znow mnie zranil, znowu nie wie co zrobil zle. Tym razem wywolal
burze emocji, rozdrapal moje rany, zdeptal nasze wspolne chwile. Nie wie jak,
nie chcial, zebym tak sie przejela, nigdy nie chce... Mam mu zaufac, stoi dla
mnie i tylko dla mnie w korku, kiedy mnie w weekendy odwiedza i przeciez mnie
przytulil, ostatnio... Zreszta przeciez wiem ,ze nie potrafi okazywac uczuc.
Ja pojde krok dalej i dodam: zainteresowania tez nie. Jestem chora. Wiem, ze
musze sama przez to przebrnac, ale to nie jest latwe. A mogloby byc
latwiejsze. Nie umre tak szybko, a jezeli tak, to sama jestem sobie winna,
wiem. Mam szanse. Ale ja sie boje. On nie wie jak reagowac, wiec ignoruje.
Czego nie widac, tego nie ma, prawda? Teraz ja zrobilam sie niewidoczna, nie
dzwonie, nie pisze, nie odpowiadam, moze tez znikne. On mi da czas na
poskladanie sie do kupy, bedzie czekal, powiedzial. Ja bym chciala zeby o nas
walczyl, ale on nie wie, ze ma. A ja mu przeciez nie powiem, ze powinien.
Kazda „prawidlowa” ludzka reakcje trzeba mu podac na tacy. Sam na to nie
wpadnie, on juz nie wie co ja chce. W takim razie nie sluchal. Oparcia chce,
kochanka, powiernika. Chce z nim dzielic radosci i smutki. Za duzo chce.
    • set.me.free Re: Kartka z pamietnika 03.03.09, 10:39
      Nie rób błędu, że nie mówisz do mężczyzny jasno czego chcesz i
      potrzebujesz. My inaczej interpretujemy wiele sytuacji z czego wynika
      mnóstwo nieporozumień.
      • stinefraexeter Re: Kartka z pamietnika 03.03.09, 10:53
        set.me.free. masz dużo racji, nie przeczę. Czasem wydaje nam się, że to, czego
        chcemy jest oczywiste. Ale to tylko NAM się tak wydaje.

        Niemniej wiem, że istnieją ludzie, których trzeba niemalże uczyć podstaw.
        Zupełnie zamknięci na drugiego człowieka. Nie uświadamiający sobie podstawowych
        zasad współżycia z innymi ludźmi, nie tylko w parze. Takim ludziom trzeba
        WSZYSTKO tłumaczyć, krok po kroku, niemalże od Lekcji 1: witamy się, kiedy
        wchodzimy do domu.

        To taki socjalny analfabetyzm.
        Może facet autorki taki jest?
        Jeśli tak, to rozumiem, jakie to ciężkie - z własnego doświadczenia. I obawiam
        się, że tego nie da się zmienić.
        • set.me.free Re: Kartka z pamietnika 03.03.09, 11:19
          > Może facet autorki taki jest?

          Nie tylko, myślę, że on nie zdaje egzaminu też z innego powodu....

          • pfajfka Re: Kartka z pamietnika 04.03.09, 00:34
            Nie wiem set.me.free jaki inny powod masz na mysli.

            W czwartek bylam w szpitalu, mialam robiona biopsje watroby, musialam zostac na
            noc. Napisalam mu, ze mi go brakuje, ze czuje sie zle i wszystko mnie boli. On
            mi na to, wyluzuj sie kochanie, to przeciez tylko jedna noc. Chcialabym zeby byl
            bardziej wrazliwy. Powiedzialam kiedys, "czasem moglbys byc bardziej wrazliwy".
            Pozniej pomyslalam, moze sie niejasno wyrazilam, moze nie wie nadal o co mi
            chodzi. Sprecyzowalam. Nic.
            Zaczelam dzis mowic, spytalam sie jak wyobraza sobie zwiazek ze mna, czego ode
            mnie oczekuje, do czego mu jestem potrzebna. Powiedzialam, zeby wzial sobie czas
            na odpowiedz, chce zeby to przemyslal. Przypomnialo mi sie teraz, nie
            powiedzialam, ze chce szczerej odpowiedzi. Moj blad.
Pełna wersja