potrzebuje rady albo...

05.03.09, 16:52
...sama nie wiem... wyrażenia opinii... Zacznę więc od początku. Mam prawie 21
lat. Ze swoim chłopakiem jestem od półtora roku. Bardzo go kocham, ale...
ostatnio zaczęłam mieć wątpliwości, czy to ten jedyny. Od października
zaczęłam studiować, mieszkam w akademiku. Mój chłopak jest za granicą. Staram
się jak najczęściej do niego jeździć. Mamy plany na przyszłość, chcemy się
zaręczyć w maju. Ślub jednak wziąć dopiero po skończeniu moich studiów.
Wszystko pięknie tylko, że w akademiku poznałam chłopaka, który od początku
zwrócił moją uwagę. Wiem, że ja jemu również się podobam. Wszystko było i
nadal jest na stopie przyjacielskiej. Tylko, że zaczęłam się zastanawiać, co
by było gdybym nie była z moim chłopakiem. Z czasem te myśli minęły, ale
niedawno wróciły ze zdwojoną siłą. Coraz bardziej zbliżyliśmy się do siebie.
On jest trudnym człowiekiem. Ostatnio miał problem i bardzo mu pomogłam. Były
sytuacje, w których czułam, że za chwile się pocałujemy. I co najgorsze...
chciałam tego bardzo i wiem, że on też. Od tamtej pory zastanawiam się, czy ja
w ogóle potrafię kochać skoro myśle o takich rzeczach jednocześnie nie chcąc
pożucać swojego chłopaka. Czasami sobie mysle, że lepiej by było jakby to on
mnie zostawił, miałbym wtedy usprawiedliwienie, że moge zająć się innym.
Jestem zupełnie zagubiona. Nie chcę podejmować pochopnych decyzji. Boję się
jednak, że kiedyś mogę pójść za daleko...a wtedy nie wytrzymałabym i
musiałabym powiedzieć swojemu chłopakowi o tym ,że go zdradziłam. Szczerość
jest dla mnie najważniejsza. wszystko to zagmatwane ale właśnie to wszystko
kłębi się w mojej głowie. Licze, że ktoś podpowie mi co powinnam zrobić.
    • happy_time Re: potrzebuje rady albo... 05.03.09, 16:57
      Masz 21 i myślisz o zaręczynach i ślubie? W dodatku nie mieszkacie
      razem... Po co Ci związek na odległość? Studia to czas na zawieranie
      nowych znajomości i zabawę, a nie zastanawianie się czy to ten
      jedyny :)
      • edulina Re: potrzebuje rady albo... 05.03.09, 17:15
        masz racje mówiąc, że studia to czas na zawieranie nowych znajomości. Staram się
        jednak myśleć na przyszłość. Z moim chłopakiem mieszkałam przez rok za granicą.
        Zamy się dobrze. Wiem, że będzie wspaniałym mężem. Dlatego nie chce z nim
        zrywać, bo boję się, że nie znalazłabym drugiego takiego. Z drugiej strony jest
        zaś tamten chłopak, do którego coś poczułam.
        • happy_time Re: potrzebuje rady albo... 05.03.09, 17:30
          edulina napisała:

          > Zamy się dobrze. Wiem, że będzie wspaniałym mężem. Dlatego nie
          chce z nim
          > zrywać, bo boję się, że nie znalazłabym drugiego takiego.

          Jesteś z nim bo boisz się, że lepszego męża nie znajdziesz? Na
          takich 'uczuciach' chcesz budować związek?


          Z drugiej strony jest
          > zaś tamten chłopak, do którego coś poczułam.

          i o to właśnie chodzi ;)
    • jaerra Re: potrzebuje rady albo... 05.03.09, 18:34
      Ja miałam bardzo podobnie w pewnym momencie, kiedy mój chłopak wyjechał za
      granicę... Pojawił się ktoś na horyzoncie i baardzo się starał, żebym zapomniała
      o swoim facecie. W dodatku pojawił się wtedy, kiedy miałam ciężki okres w życiu,
      tęskniłam, miałam doła i nie wiedziałam, co mam robić. Z jednej strony chciałam
      i coś mnie kusiło, a z drugiej strony jednak czułam się zobowiązana wobec mojego
      chłopaka. W końcu zdecydowaliśmy wspólnie z chłopakiem, że go odwiedzę chociaż
      na parę dni i wiem, że to było najlepsze rozwiązanie. Związki na odległość
      wymagają bardzo dużo wysiłku i determinacji. Trzeba zacisnąć zęby i jakoś trwać,
      jeśli się wie, że warto. Brakuje codziennego życia razem, a rozmowy przez
      telefon w pewnym momencie przestają wystarczać... Ja nie wiedziałam, czy warto,
      miałam wątpliwości, bo w sumie byliśmy razem rok, zanim on wyjechał, a nasza
      historia jest dość skomplikowana i nie zawsze było różowo...Jak tylko go
      zobaczyłam i przypomnieliśmy sobie, jak nam dobrze ze sobą, od razu wiedziałam,
      że chcę z nim dalej być.
      Ja wiem, że żałowałabym, gdybym uległa...A było blisko. Przyznaję, czasem myślę
      o tej sytuacji i "co by było gdyby", ale wiem, że i tak by nam nie wyszło, a z
      mojej strony to była jakaś ciekawość i pokusa.
      Z drugiej strony - masz 21 lat, jesteś od półtora roku w związku. Osobiście
      uważam, że w tym wieku człowiek wciąż jeszcze jakoś kształtuje swój charakter i
      dowiaduje się, czego chce w życiu - plany mogą zmieniać się co kilka miesięcy.
      Studia jednak trochę zmieniają człowieka - nowe miejsce, nowi znajomi, nowe
      perspektywy etc. Jesteś pewna, że chcesz już podejmować tak poważne decyzje, jak
      małżeństwo?
    • qw994 Re: potrzebuje rady albo... 05.03.09, 18:37
      Daj sobie na spokój z tymi zaręczynami. Po jakiego diabła ci to potrzebne?
    • alpepe Re: potrzebuje rady albo... 05.03.09, 18:41
      taaak, zaręczaj się, a potem zaDręczaj się!
      Jesteś, młoda i głupia i dobrze, masz czas na błędy i uczenie się życia. Z
      tamtym boskim kandydatem na męża zerwij, daj sobie i jemu czasu, a pocałuj się z
      delikwentem z akademika. Wyjdzie, nie wyjdzie, nieważne.Zbieraj doświadczenia,
      by potem byle pokusa nie spowodowała rozpadu związku, byś znała już życie i siebie.
    • muza24 Re: potrzebuje rady albo... 05.03.09, 21:58

      Ja nie podzielam opinii, że powinnaś sobie dać spokój z zaręczynami.
      Przemyśl sprawę. Bo jeżeli już teraz się obawiasz, że możesz
      przekroczyć granicę to co będzie jak poznasz 4-10 fajnego faceta?

      Ja mam tak, że potrafię totalnie się zamnąć na mężczyzn w moim
      otoczeniu... chociaż jestem bardzo podatna na męski urok. Ale jak mi
      się gorzej w związku układa to moje zainteresowanie płcią przeciwną
      wzrasta i wiem że to jest niepokojący sygnał.

      Życzę podjęcia słusznej decyzji
    • edulina Re: potrzebuje rady albo... 06.03.09, 10:20
      Dopiero dzisiaj przeczytałam wszystkie odpowiedzi. To nie jest tak, że ślub jest
      najważniejszy w moim życiu i tylko do tego dąże. Teraz nie jestem na niego
      gotowa, dlatego planuje go dopiero za kilka lat, jak będę już po studiach.

      Wczoraj nastapiło to czego tak bardzo się obawiałam i na co tak czekałam.
      Pocałowalismy się. Wyznal mi uczucia i kazał podjąć decyzje. Jestem z nim czy
      odchodze od swojego chłopaka. Zdecydowałam się zostać ze swoim chłopakiem. Czuje
      się okropnie. Zraniłam tego chłopaka, bo dałam mu nadzieję i zraniłam
      nieświadomego niczego mojego chłopaka...
      • edulina Re: potrzebuje rady albo... 06.03.09, 10:23
        zamotałam się troche. Przepraszam. Miało być: "Jestem z nim czy zostaje ze swoim
        chłopakiem"
Pełna wersja