edi128
06.03.09, 10:09
Wrócił wczoraj wieczorem (godz.20.30)z pracy i z gębą do mnie
dlaczego dzieci jeszcze nie śpią (9 m-cy i 3 lata). A ja do niego z
gębą że nie miałam czasu bo sprzątałam, prasowałam, zupę na następny
dzień gotowałam (bo też pracuję), pranie nastawiłam, poza tym trzeba
dzieci nakarmić umyć i wogóle mam tyle pracy po pracy że nie mam
czasu usiąść sobie i w tyłek się podrapać - a on to nawet śmieci nie
wyrzuci nie mówiąć o
jakimkolwiek uprzątnięciu. A wogóle to tak mnie w... że uderzyłam go
pięściami w jego ramię, bo jak zaczęłam do niego krzyczeć to
on : "nie podnoś głosu na mnie". No to jak do licha jasnego mam mu
wytłumaczyć że charuję jak ... a ten ma pretensje?