Dodaj do ulubionych

Do wypruwajacych sobie żyły Pań.

12.03.09, 23:07
Witam ciepło i serdecznie wszystkie Panie,

Mam pytanie. Często piszecie jak to cały dzień ciężko harujecie sprzątając i
robiąc obiad samcowi, który po 8h pracy nie chce wam pomagać. Zrobiłem
eksperyment, i przedstawiam wam oto jego zaskakujące wyniki:

Obiad - wrzucić makaron do wody, rybkę rozmrozić, posypać mąką i wrzucić na
patelnię - wszystko zajmuje jakieś 10 minut.

Pranie - wziąść ciuchy, wrzucić do pralki i zająć się czymś innym - po praniu
rozwiesić - max 5 minut.

Sprzątanie - raz na trzy dni, włącznie z myciem podłóg, dokładnym czyszczeniem
zlewów w toalecie i kuchni, wanny/brodzika, odkurzanie (chociaż co trzy dni
nie ma za bardzo co odkurzać) mieszkanie 50m u rodziców zajmuje mi ok. 45
minut ale jest wszystko na luzie i błysk, moje mieszkanie 27m ok 30 minut, ale
to naprawdę na spokojnie, w trakcie śpiewam i tańczę.

Zakupy - spacer do Biedronki 10 minut, zakupy 10 minut, powrót 10 minut.

I tak sobie myślę, jakim cudem można od takiej lekkiej pracy mieć depresję i
dość życia? porównując to do gehenny 8h w banku czy biurze to to są wczasy
niemalże. Drogie Panie, ale tak szczerze, czy wy czasem nie oszukujecie z tym
harowaniem? :)
Obserwuj wątek
    • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:11
      1. ryba z makaronem - fuj
      2. rybe najpierw trzeba kupić :) więc dolicz czas zakupów(w biedronce nie
      wszystko kupisz)
      3. Codziennie jesz makaron, ziemniaki obiera się dłużej
      4. Jak się pranie dobrze rozwiesi (co zajmuje trochę dłużej, mi z 15min) to
      łatwiej potem składać i prasować
      5. nie wierzę w to dokładne sprzątanie w 45min :)
      • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:21
        Mareczek może trochę przesadził, ale prawdą jest, ze większość z tych rzeczy
        można zrobić w krótkim czasie.

        Przyrządzenie obiadu to ok. 20 minut, gdy obiad jest z ziemniakami to ok. 30
        minut. Posprzątanie całego mieszkania to ok. 2 godzin (raz w tygodniu).

        Pranie robię średnio co 2 tygodnie, a w zasadzie pralka sama pierze. Ten
        historie rzekomo ciężko pracujących kobiet w domu to można między bajki wsadzić.
        • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:27
          dawno nie robiłam obiadu, ale jest różnica gdy się go robi dla siebie albo dla
          5osobowej rodziny.
          obieranie ziemniaków - 30min
          Surówka z marchewek i jabłek - 30min
          ubijanie kotletów - 20(mielenie mięsa i robienie mielonych dłużej)
          Jasne ze można to dobrze zorganizować, ale gdy kobieta po 8godz ma zrobić
          zakupy, odebrać dziecko z przedszkola, szkoły, zrobić obiad i potem pozmywać po
          nim to chyba ma prawo padać na ryj
          • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:33
            lacido napisała:

            > obieranie ziemniaków - 30min

            Nie żartuj ;) góra 15 minut.

            > Surówka z marchewek i jabłek - 30min

            Nie opłaca się, w hipermarkecie świeża surówka kosztuje 6 zł za kilogram :]

            > ubijanie kotletów - 20(mielenie mięsa i robienie mielonych dłużej)

            Tak, ale kotlety zwykle starczają na 2-3 obiady

            > ale gdy kobieta po 8godz ma zrobić
            > zakupy, odebrać dziecko z przedszkola, szkoły, zrobić obiad i potem pozmywać po
            > nim to chyba ma prawo padać na ryj

            Jeśli zawsze powyższe czynności robi sama pomimo iż ma męża to tylko można
            współczuć. Ale cóż, przecież widziały gały co brały, czyż nie?
            • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:38
              zależy jak obierasz :)

              ha czyli trzeba by jechać do marketu codziennie!!!???(dodatkowy czas)
              poza tym takiej surówki nie robią nigdzie i mam gwarancje że jest świeża i bez
              cukru :)

              kotlety idą na jeden raz u mnie nie je się nic z wczoraj

              > Jeśli zawsze powyższe czynności robi sama pomimo iż ma męża to tylko można
              współczuć. Ale cóż, przecież widziały gały co brały, czyż nie?

              czasem to wynika ze specyfiki pracy, przecież przed ołtarzem sie nie przysięga:
              będę pracował do 16 :)
              kobieta która to robi sama ma prawo narzekać wg mnie :)
        • gunik2000 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:37
          jesli mieszka się samemu i w małym mieszkaniu to tak. Dla dwójki dzieci obiad w
          20 minut to mrzonka, chyba, ze chodzi o zamówienie pizzy albo wrzucenie mrożonki
          do mikrofali. Pranie co 2 dzień, po nim następuje prasowanie (fuj!). 2x w
          tygodniu przychodzi do nas pani od sprzątania i zajmuje jej to (jakby nie było
          jest profesjonalistką) około 4-5 godzin. No fakt, mam spory dom. Ja nie jestem
          "gospodynią domową", ale takie opowieści jak to prowadzi się dom lekko, łatwo,
          szybko i przyjemnie można między bajki włożyć, gdy rodzina liczy więcej niż 2
          osoby. I zwłaszcza gdy w rodzinie są małe dzieci. Wtedy zasuwa się bez przerwy.
        • liwia_augusta Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:57
          jan_hus_na_stosie napisał:

          > Mareczek może trochę przesadził, ale prawdą jest, ze większość z
          tych rzeczy
          > można zrobić w krótkim czasie.

          **Jeżeli coś robi się dobrze zabiera to o wiele więcej czasu.

          > Przyrządzenie obiadu to ok. 20 minut, gdy obiad jest z ziemniakami
          to ok. 30

          ** Jeżeli chcesz zrobić dobry obiad, a nie tylko jakieś byle co
          odmrozić, to trzeba przeznaczyć na to o wiele więcej czasu. Dzieci
          są wybredne, nie będą codziennie jadły tego samego. Trzeba wymyślać,
          starać się, żeby zjadły, żeby dostarczyć im niezbędnych składników
          do prawidłowego rozwoju.
          A tak na marginesie, kto je rybę z makaronem ? ohyda

          > minut. Posprzątanie całego mieszkania to ok. 2 godzin (raz w
          tygodniu).

          **Przy dzieciach to nierealne, trzeba sprzątać codziennie, a jeżeli
          dziecko jest alergikiem dodatkowo.

          > Pranie robię średnio co 2 tygodnie, a w zasadzie pralka sama
          pierze. Ten
          > historie rzekomo ciężko pracujących kobiet w domu to można między
          bajki wsadzić

          **Ja piorę codziennie, a prasowanie ?
          To, co piszecie odnosi się do albo do osoby samotnej, albo do pary,
          która i tak cały dzień jest poza domem i stołuje się na mieście.

      • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:27
        masz rację, zakupy 10 minut
        stanie w kolejce 5 minut
        = 15 minut całość :]

        Wiecie czemu wam kobitki tak długo schodzi się z zakupami? Bo łazicie bez sensu
        po całym hipermarkecie, oglądacie rzeczy, których i tak nie zamierzacie kupić i
        zwykle wychodzicie ze sklepu z kilkoma niepotrzebnymi produktami które was
        skusiły swoim wyglądem na półce.

        Ja jak idę do sklepu to w głowie mam to co chce kupić, np. kurczak, sos, chleb,
        masło, piwo. I to wszystko, przejście przez sklep i wrzucenie tych produktów do
        koszyka naprawdę nie zajmuje więcej niż 10 minut, no chyba że jest duża kolejka
        przy mięsnym.
        • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:31
          głupoty gadasz
          jak robisz zakupy w dużym markecie to nie masz szans na szybkie zakupy bo
          przejście zajmuje kupę czasu. Mnie w osiedlowym sklepie zajmuje 5min (jeśli pani
          ekspedientka jest rącza) ale co z tego skoro nie wszystko tam mogę kupić
    • niki296 może gdybyś był kobietą to potrafiłbyś to zrozumie 12.03.09, 23:31
      może gdybyś był kobietą to potrafiłbyś to zrozumieć.
      gdyby każdy sprzątał co trzy dni i po tyle czasu co mówisz to raczej nie można
      by było tego nazwać sprzątaniem.
      jak się ma dzieci to czasem po jednym dniu widać okruchy itp.
      ja sprzątam dłużej i częściej.
      toaletę myję codziennie.
      zakupów nie robię w 10 min bo nawet zajście do sklepu zajmuje mi więcej czasu -
      nie każdy ma biedronkę pod nosem.
      być może jesteś kawalerem więc możesz codziennie jeść makaron i być może kupować
      same mrożonki ale jak się ma rodzinę i dzieci to zakupy wymagają więcej czasu i
      zaangażowania oraz przemyślenia - bo wszystko zależy od tego jaki kto ma na te
      zakupy budżet przeznaczony.
      pranie robię każdego dnia i jego wieszanie zajmuje więcej czasu - no chyba , że
      masz do powieszenia jedne spodnie i koszulkę, a nie pełno drobiazgów dzieci.

      mareczekk77- uważasz , że prowadzenie domu to taka lekka praca???????
      jesteś więc w ogromnym błędzie.
    • niki296 do jan_hus_na_stosie 12.03.09, 23:37
      odniosę się prawie do większości Twoich słów

      1"Przyrządzenie obiadu to ok. 20 minut, gdy obiad jest z ziemniakami to ok. 30"
      - chyba jak gotujesz tylko dla siebie.

      2" Posprzątanie całego mieszkania to ok. 2 godzin (raz w tygodniu)."
      - to chyba jakiś żart - a może Ty całe dnie pracujesz po 16 h i nie ma Cię w
      domu , a po powrocie od razu idziesz spać więc Twój dom to hotel a nie mieszkanie

      3"Pranie robię średnio co 2 tygodnie, a w zasadzie pralka sama pierze."
      -pranie samo się nie pierze.zresztą fuuuu pranie co 2 tygodnie???no chyba , że
      masz tyle ciuchów i bielizny, że starcza Ci na zmianę każdego dnia

      4"historie rzekomo ciężko pracujących kobiet w domu to można między bajki wsadzić."
      - zamień się kiedyś z jakąś kobietą obowiązkami i rób wszystko tak jak ona i
      wtedy się wypowiadaj czy to bajki czy nie.

      • jan_hus_na_stosie Re: do jan_hus_na_stosie 12.03.09, 23:48
        niki296 napisała:
        > 1"Przyrządzenie obiadu to ok. 20 minut, gdy obiad jest z ziemniakami to ok. 30"
        > - chyba jak gotujesz tylko dla siebie.

        Czym się różni czas gotowania 4 torebek ryżu, lub 4 porcji makaronu od jednej?
        Myślisz, że usmażenie 4 kotletów gdy się ma dużą patelnię zajmuje dużo więcej
        czasu niż usmażenie jednego?

        > 2" Posprzątanie całego mieszkania to ok. 2 godzin (raz w tygodniu)."
        > - to chyba jakiś żart - a może Ty całe dnie pracujesz po 16 h i nie ma Cię w
        > domu , a po powrocie od razu idziesz spać więc Twój dom to hotel a nie mieszkan
        > ie

        Nie no jasne, będę codziennie ścierał kurze lub odkurzał 4 paproszki na dywanie
        jakie się w międzyczasie pojawiły. Mieszkanie to mieszkanie a nie jakieś
        sterylne laboratorium. Zostało udowodnione naukowa, że przesadna czystość
        sprzyja alergii u dzieci.

        > 3"Pranie robię średnio co 2 tygodnie, a w zasadzie pralka sama pierze."
        > -pranie samo się nie pierze.zresztą fuuuu pranie co 2 tygodnie???no chyba , że
        > masz tyle ciuchów i bielizny, że starcza Ci na zmianę każdego dnia

        14 sztuk koszulek i bielizny osobistej to tak dużo? Zresztą, jeśli nie jest
        gorąco i się nie pocę to czasem w jednej koszulce czy bluzce chodzę 2-3 razy
        zanim trafi do prania.
        • lacido zapraszam do mnie :) 12.03.09, 23:52
          Już widzę jak ścierasz te kurze, szorujesz meble z długopisów, wygrzebujesz
          żarcie z dywanu, obdzierasz paprotki z suszków i jeszcze na kolanach szczotką
          zbierasz moje włosy ;PPP
        • gunik2000 Re: do jan_hus_na_stosie 12.03.09, 23:56
          Zgaduję: mieszkasz sam, dzieci nie masz, mieszkanie niewielkie? Racja? A ten 20
          minutowy obiad to mistrzostwo świata. Czoła chylę. No, chyba, ze wrzuca się
          beznadziejny ryż z torebki
          do gotowania (to i tak nijak 20 min) i się smaży jakieś świństwa.
          Upieczenie/ugotowanie/uduszenie zajmuje ciut więcej czasu.

        • niki296 Re: do jan_hus_na_stosie 12.03.09, 23:58
          > Czym się różni czas gotowania 4 torebek ryżu, lub 4 porcji makaronu od jednej?
          > Myślisz, że usmażenie 4 kotletów gdy się ma dużą patelnię zajmuje dużo więcej
          > czasu niż usmażenie jednego?

          nie samym ryżem i makaronem człowiek żyje.

          > Nie no jasne, będę codziennie ścierał kurze lub odkurzał 4 paproszki na dywanie
          > jakie się w międzyczasie pojawiły. Mieszkanie to mieszkanie a nie jakieś
          > sterylne laboratorium. Zostało udowodnione naukowa, że przesadna czystość
          > sprzyja alergii u dzieci.

          nie mówię o totalnej sterylności - jednak jak w domu są małe dzieci to jest co
          odkurzać i na pewno nie są to 4 paproszki.a jeszcze jak ktoś ma np kota czy psa
          to już swoją drogą.

          > 14 sztuk koszulek i bielizny osobistej to tak dużo? Zresztą, jeśli nie jest
          > gorąco i się nie pocę to czasem w jednej koszulce czy bluzce chodzę 2-3 razy
          > zanim trafi do prania.

          może Ty możesz chodzić w jednej koszulce 2- 3 dni, ale ja jak już się tak
          napracuję w domu to na drugi dzień nie ubieram tych samych ubrań z tego względu,
          że praca jaką wykonuję w domu wymaga sporo wysiłku i idzie się przy tym nie raz
          zagrzać.
          do tego zauważyłam, że piszesz tylko o sobie więc wnioskuję, że jesteś kawalerem
          - zauważ jednak to , że gdy rodzina jest większa i są w niej dzieci to wszystkie
          obowiązki są o wiele większe niż dla jednej osoby.
          • jan_hus_na_stosie Re: do jan_hus_na_stosie 13.03.09, 00:06
            niki296 napisała:

            > - zauważ jednak to , że gdy rodzina jest większa i są w niej dzieci to wszystki
            > e
            > obowiązki są o wiele większe niż dla jednej osoby.

            A Ty zauważ, że im rodzina większa tym więcej rąk do pracy. Mąż przecież nie
            jest tylko dla ozdoby, część obowiązków w domu może wykonywać. Dzieci gdy są już
            trochę starsze mogą same po sobie zmywać naczynia, dbać o czystość w swoim
            pokoju i wykonywać drobne czynności typu wyrzucenie śmieci :)

            To tylko od kobiety zależy czy da zrobić z siebie tyrającego niewolnika czy nie.
            • niki296 Re: do jan_hus_na_stosie 13.03.09, 00:09
              warto żebyś zauważył to , że zanim dzieci dorosną to minie troszkę czasu.troche
              potrwa zanim dziecko zacznie chodzić a co dopiero pomagać, zmywać naczynia i
              wyrzucać śmieci.
            • gunik2000 Re: do jan_hus_na_stosie 13.03.09, 00:11
              Taaa, niemowlęta i małe dzieci to aż się rwą do pomocy. Genialne są w sprzątaniu
              i w praniu. Sama nieustająca pomoc. Gratuluję wygłaszania teorii z zerową
              znajomością tematu. Tak trzymać!

              jan_hus_na_stosie napisał:

              > niki296 napisała:
              >
              > > - zauważ jednak to , że gdy rodzina jest większa i są w niej dzieci to ws
              > zystki
              > > e
              > > obowiązki są o wiele większe niż dla jednej osoby.
              >
              > A Ty zauważ, że im rodzina większa tym więcej rąk do pracy. Mąż przecież nie
              > jest tylko dla ozdoby, część obowiązków w domu może wykonywać. Dzieci gdy są ju
              > ż
              > trochę starsze mogą same po sobie zmywać naczynia, dbać o czystość w swoim
              > pokoju i wykonywać drobne czynności typu wyrzucenie śmieci :)
              >
              > To tylko od kobiety zależy czy da zrobić z siebie tyrającego niewolnika czy nie
              > .
              >
              >
            • liisa.valo Re: do jan_hus_na_stosie 13.03.09, 11:05
              jan_hus_na_stosie napisał:
              > A Ty zauważ, że im rodzina większa tym więcej rąk do pracy. Mąż przecież nie
              > jest tylko dla ozdoby, część obowiązków w domu może wykonywać. Dzieci gdy są ju
              > ż
              > trochę starsze mogą same po sobie zmywać naczynia, dbać o czystość w swoim
              > pokoju i wykonywać drobne czynności typu wyrzucenie śmieci :)
              >
              > To tylko od kobiety zależy czy da zrobić z siebie tyrającego niewolnika czy nie

              Ja się zgodzę w stu procentach akurat w tym momencie. Co do faceta. Bo dzieci
              muszą podrosnąć i trzeba w nich wyrobić pewne nawyki, np. zabierania swoich
              rzeczy z dużego pokoju po skończonej zabawie albo rysowaniu. Faceta od początku
              trzeba nauczyć, że jeśli ja zmywam - on gotuje, jeśli ja gotuję, to on odkurza,
              jeśli ja wynoszę śmieci, on robi zakupy :)
    • pochodnia_nerona Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 12.03.09, 23:50
      Panowie, najpierw:
      wstańcie o 5-6:30, umyjcie się, nakremujcie, umalujcie, przygotujcie śniadanie
      dla siebie, do pracy, dzieci, wyprawcie je do szkoły, potem pójdźcie do pracy,
      wracając zróbcie zakupy w tłumnych kolejkach wynikających z tego, ze inni tez
      wracają z pracy, szukając stosownych ingrediencji obiadowych, zróbcie ciekawy
      obiad dla całej rodziny, pozmywajcie po owej rodzinie (zakładam, że robicie
      wszystko sami, bo żona pracuje np. do 18), posortujcie ciuchy do prania,
      wrzućcie do pralki, w czasie prania ogarnijcie chałupę z zalegających gazet,
      zagońcie dzieci do pracy domowej albo pobawcie się z nimi, potem odgrzejcie
      małżonce obiad, następnie wyjmijcie pranie i rozwieście porządnie, przygotujcie
      kolację dla rodziny, wyprawcie dzieci spać, przygotujcie sobie i dzieciom
      ubrania na drugi dzień, zmyjcie makijaż, wykąpcie się, połóżcie do wyrka.
      Gwarantuję zmęczenie i zaniechanie pisania głupot po forach ;-) A tak właśnie
      wygląda dzień powszedni przeciętnej polskiej kobiety. Czasem pan mąż pomoże, ale
      często - nie. Wtedy dodajcie obsługę trutnia. W sobotę wzbogaćcie ów harmonogram
      o prace domowe, wyłączając tę zarobkową. A jest co sprzątać w rodzinie z dwójką
      dzieci. W niedzielę trochę odsapki, o ile obiad u teściowej :-D
      • gunik2000 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:08
        Ja i mój pan małżonek dzielimy się obowiązkami fifty-fifty, mamy dwójkę dzieci w
        wieku wczesno-przedszkonym i obydwoje normalnie pracujemy. A i zatrudniamy
        panią, która sprząta w domu 2x w tygodniu. I obydwoje każdego wieczora padamy na
        gęby. Jak pokazałam małżonkowi post Mareczka to się obśmiał, popukał w głowę i
        stwierdził, ze on na studiach i zaraz po nich też tak miał :-))))

        pochodnia_nerona napisała:

        > Panowie, najpierw:
        > wstańcie o 5-6:30, umyjcie się, nakremujcie, umalujcie, przygotujcie śniadanie
        > dla siebie, do pracy, dzieci, wyprawcie je do szkoły, potem pójdźcie do pracy,
        > wracając zróbcie zakupy w tłumnych kolejkach wynikających z tego, ze inni tez
        > wracają z pracy, szukając stosownych ingrediencji obiadowych, zróbcie ciekawy
        > obiad dla całej rodziny, pozmywajcie po owej rodzinie (zakładam, że robicie
        > wszystko sami, bo żona pracuje np. do 18), posortujcie ciuchy do prania,
        > wrzućcie do pralki, w czasie prania ogarnijcie chałupę z zalegających gazet,
        > zagońcie dzieci do pracy domowej albo pobawcie się z nimi, potem odgrzejcie
        > małżonce obiad, następnie wyjmijcie pranie i rozwieście porządnie, przygotujcie
        > kolację dla rodziny, wyprawcie dzieci spać, przygotujcie sobie i dzieciom
        > ubrania na drugi dzień, zmyjcie makijaż, wykąpcie się, połóżcie do wyrka.
        > Gwarantuję zmęczenie i zaniechanie pisania głupot po forach ;-) A tak właśnie
        > wygląda dzień powszedni przeciętnej polskiej kobiety. Czasem pan mąż pomoże, al
        > e
        > często - nie. Wtedy dodajcie obsługę trutnia. W sobotę wzbogaćcie ów harmonogra
        > m
        > o prace domowe, wyłączając tę zarobkową. A jest co sprzątać w rodzinie z dwójką
        > dzieci. W niedzielę trochę odsapki, o ile obiad u teściowej :-D
                • iwonesik Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:31
                  Ja niestety większość czynności w domu robie sama:(
                  Mąż twierdzi, że ciężko pracuje i jest zmęczony. Codziennie robię
                  zakupy, ponieważ samochodem jeździ mój mąż, a ja nie mam siły
                  wszystkiego targać do domu. Jednego dnia art. spożywczy, następnego
                  owoce warzywa, kolejnego mięso, wędliny, itd.
                  Dziecku muszę pomóc w lekcjach, ugotować obiad (tak na 2 dni, ale
                  nie zawsze), uprać, uprasować (może też nie codziennie). Po 8-
                  godzinnej pracy+ 4 godzinach w domu na nogach jestem naprawdę
                  zmęczona. Oczywiście poranne i wieczorne słanie łózek należy do
                  mnie. Rano kawa dla męża, facet tylko siedzi w fotelu i narzeka, że
                  nie potrafie nawet dobrej kawy dla ksiecia zrobić!!!Cóż noc to
                  kolejna trzecia zmiana;) Coraz częściej zastanawiam się nad moim
                  małżeństwem.
              • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:26
                niki296 napisała:

                > czy to znaczy, że do końca życia chcesz być sam???

                Nie robię takich założeń, jak poznam mądrą, dobrą i interesującą kobietę z którą
                będę potrafił się dogadać to chętnie zmienię swój stan :)

                > to jakieś chore......

                Chory to jest pęd wielu kobiet do zamążpójścia, nawet kosztem spieprz_enia
                swojego życia...
                • niki296 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:45
                  jan_hus_na_stosie napisał:
                  > Nie robię takich założeń, jak poznam mądrą, dobrą i interesującą kobietę z któr
                  > ą
                  > będę potrafił się dogadać to chętnie zmienię swój stan :)

                  dobra i interesująca Cię kobieta - czyli jaka według Ciebie???
                  wiesz każdy ma inne pojęcie dobra i interesowności
                • kitek_maly Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 12:31

                  > Nie robię takich założeń, jak poznam mądrą, dobrą i interesującą kobietę z któr
                  > ą
                  > będę potrafił się dogadać to chętnie zmienię swój stan :)

                  Póki co, czytając Twoje posty, można odnieść wrażenie, że ten stan bardzo Ci nie
                  odpowiada i wyżywasz się za to na kobietach na forum, które raczej nie zawiniły. :)
                  • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 13:07
                    kitek_maly napisała:

                    >
                    > > Nie robię takich założeń, jak poznam mądrą, dobrą i interesującą kobietę
                    > z którą
                    > > będę potrafił się dogadać to chętnie zmienię swój stan :)

                    > Póki co, czytając Twoje posty, można odnieść wrażenie, że ten stan bardzo Ci
                    ni e odpowiada i wyżywasz się za to na kobietach na forum, które raczej nie zawiniły
                    > . :)

                    jak to nie zawiniły? Gdyby ktoraś z nas była: mądrą, dobrą i interesująca
                    kobietą z którą Jan będzie potrafił się dogadać to chętnie zmieniłby swój stan :)
          • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:18
            przeginasz w drugą stronę
            jeśli kobiecie facet nie pomaga (wyobraź sobie, że nikt nie zakłada takiego
            scenariusza) to ma prawo czuć że wypruwa sobie żyły i ma prawo padać na ryj tyle
            :) a gadanie, że to przecież nic takiego, że można przy tym tańczyć i śpiewać to
            po prostu głupota
          • niki296 jan_hus_na_stosie 13.03.09, 00:20
            jan_hus_na_stosie napisał:

            > więc po cholerę się żenić/(wychodzić za mąż) i mieć dzieci skoro to tyle
            > dodatkowej pracy i czasu wymaga? Skoro niektórym kobietą to tak ciąży to trzeba
            > było nie wstępować w związek małżeński i nie płodzić tyle dzieci...


            tu nie o to chodzi, że to komuś ciąży, tylko o to , że niektórzy faceci myślą
            sobie, że praca w domu to wakacje i lenistwo i polega tylko na leżeniu i
            oglądaniu tv.ktoś kto ma takie pojęcie o obowiązkach domowych jest w wielkim
            błędzie.
            moje zdanie jest takie, że większości kobietą chodzi o to, że faceci po prostu
            nie potrafią docenić i zrozumieć tego ile co wymaga wysiłku, pracy i zaangażowania.
            a nie ma nic gorszego jak to, że jakaś kobieta może poczuć się
            niedowartościowana, a jej praca i poświęcenie niezauważone i niedocenione.
          • gunik2000 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 00:20
            Piep...nie. To są naturalne etapy w życiu całkiem sporej grupy osób i nie są
            tylko związane z dodatkowymi obowiązkami. Wkurzające z lekka jest tylko to, że
            gość mieszkający solo i piorący swoje 14 koszulek raz na dwa tygodnie wygłasza
            głębokie teorie na temat organizacji czasu w rodzinach ciut większych. I z
            większą liczbą koszulek. Ot co.

            jan_hus_na_stosie napisał:

            > więc po cholerę się żenić/(wychodzić za mąż) i mieć dzieci skoro to tyle
            > dodatkowej pracy i czasu wymaga? Skoro niektórym kobietą to tak ciąży to trzeba
            > było nie wstępować w związek małżeński i nie płodzić tyle dzieci...
            >
            >
    • ma_gala Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 01:09
      to uprawiaj sobie te "przyjemności" przez 10 lat np. i dodaj sobie
      jeszcze codzienne zajmowanie się dzieckiem (100 pytań na minutę,
      gorąco, zimno, siusiu, jeść, wrzaski, piski itp.)

      A mnie tak zastanawia - czemu mężczyźni - jak jest w domu małe
      dziecko - nagle mają mnóstwo roboty, nadgodzin i dodatkowych
      wyjazdów??

      Poprzez "harowanie" rozumie się również: nieustanną powtarzalność
      pewnych czynności, i o ile w biurze coś jeszcze może nas zaskoczyć
      (żart lub komplement współpracownika, śmieszna sytuacja, nietypowy
      problem zawodowy) o tyle w domu po kilku latach gotowania makaronu,
      smażenia rybki i tańczeniu na rurze od odkurzacza - bez tzw.
      odskoczni, urozmaicenia albo pomocy partnera - można mieć ciężką
      depresję, uwierz! :-)

      Poza tym - skoro się razem mieszka i brudzi to również się razem
      sprząta, prawda?? ale to temat na inny wątek...
    • mareczekk77 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 01:42
      Dziękuję za tyle wypowiedzi.

      Ja oczywiście bardzo doceniam pracę Pań, wiem że to nie "jebajka", ale podam wam
      przykład sprzed paru miesięcy.

      Mama chora, ciągle ponad 39 stopni, nadająca się TYLKO do leżenia, tata w
      szpitalu na Grenadierów z katastrofalną niewydolnością oddechową, w ostatniej
      chwili wezwałem pogotowie, nie był w stanie wstać z łóżka sam. Zrobić obiad dla
      wszystkich czyli ze mną 3 osoby, robić zakupy i leki dla mamy, chodzić
      codziennie do ojca do szpitala i być tam minimum 2h (nie chciałem żeby kąpiel
      itd robiły pielęgniarki tylko ja to robiłem, jakiś recydywista leżał na oddziale
      i zabrał tacie sok i mu coś napyskował więc go dorwałem na korytarzu i
      przemówiłem do rozsądku) przy okazji musiałem jeździć na Żoliborz do babci w
      prywatnej i koniecznej sprawie, a do tego tyrałem 8h na nielegalu oczywiście :)
      sprzątałem, nawet okna wymyłem na błysk, prałem codziennie, do tego mam chorobę
      brzuszka i dostawałem silnych skurczy, więc prochy, zacisnać zęby i do roboty, i
      to nie było może lekkie, ale harówka? harówka to była jak pracowałem kilka
      godzin rano na stadionie i sprzedawałem buty Ruskim, a potem na 8h do banku w
      księgowości pracowałem, albo w UK jak byłem i jako fizol po 12h dziennie na
      budowie z młotem pneumatycznym. To była harówka, ale też radę dawałem jakoś,
      więc nadal nie rozumiem jak można nazywać harówką zrobienie obiadu i
      posprzątanie mieszkania raz na parę dni? może mi ktoś to wytłumaczyć?

      W sklepie ponad 10 minut? ale ja nie mówię o spacerowaniu sobie, idzie się z
      kartką i konkretnie kupuje, organizacja daje max 10 minut. Rozwieszenie prania
      mówicie że ponad 10 minut, jakim cudem? rozwieszenie kilku bluzek, spodni,
      przypięcie spinaczem czy rozłożenie na wieszaku ma trwać 20 minut? :) mówię o
      codziennym praniu, a jak większe raz na np. 3 dni to może to trwać i 15 minut,
      ale raz na parę dni a nie codziennie. No bez jaj, błagam :) Janek napisał
      słusznie, co za różnica na patelnię rzucić jeden czy 5 kotletów? :) czemu mu
      nikt nie odpowiedział na to?

      A teraz hit - moja babcia miała 12 dzieci, (ma 97 lat i jest kochaną i dobrą,
      całkowicie sprawną kobietą) dziadek pracował, wszystkie dzieci wyprasowane,
      najedzone, oprócz pracy w domu babcia miała czas by grać na pianinie, uczyć się
      języków, i miała kilka swoich hobby - dziadek przychodził z pracy, miał zawsze
      podane na stół jedzenie. W powstaniu Warszawskim babcia z tatą i ciocią uciekała
      z Warszawy w czasie strzelaniny, kilka razy Niemcy ją wzięli na przesłuchanie,
      na roboty przy kopaniu rowów przeciwczołgowych w ciąży ją brali, handlowała
      bimbrem by przeżyć. I babcia mi mówi że całe życie się leniła i nigdy nie
      spracowała.

      Nie miała pralki, kuchenek, lodówki. W międzyczasie nauczyła się Niemieckiego i
      Rosyjskiego, bo wcześniej umiała Włoski i Łacinę. Więc pytam, jakim cudem
      kobieta z jednym dzieckiem, pralką, kuchenką itd może mi powiedzieć że jest
      spracowana? :)
      • corgan1 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 01:56
        > Nie miała pralki, kuchenek, lodówki.
        > W międzyczasie nauczyła się Niemieckiego i Rosyjskiego, bo
        > wcześniej umiała Włoski i Łacinę. Więc pytam, jakim cudem
        > kobieta z jednym dzieckiem, pralką, kuchenką itd może mi
        > powiedzieć że jest spracowana? :)

        Pewnie nie miała wtedy także telewizora. Wiec zamiast oglądać durne seriale albo
        "babskie programy" - uczyła się języków :))
      • niki296 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 01:57
        podany przykład oczywiście ukazuje jak ciężko może być w życiu bo nikt nie
        powiedział, że jest ono łatwe.
        z pewnością nie byłoby tej całej dyskusji gdyby (tak jak już mówiłam
        wcześniej)zmieniło się stwierdzenie, że kobiety w domu się nie narobią, a do
        tego nikt im za to nie płaci.
      • durneip Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 03:11
        i dlatego:

        > więc nadal nie rozumiem jak można nazywać harówką zrobienie obiadu i
        > posprzątanie mieszkania raz na parę dni? może mi ktoś to wytłumaczyć?

        > Więc pytam, jakim cudem
        > kobieta z jednym dzieckiem, pralką, kuchenką itd może mi powiedzieć że jest
        > spracowana? :)

        dlatego właśnie drogi Mareczku wieszasz anonse na rozmaitych portalach i długo
        wieszał będziesz. bynajmniej nie z powodu tego, że kobiety są leniwe. tylko z
        powodu domniemanej nieomylności, jak zwykle.
    • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 07:39
      A ja jako kobieta zgodzę się z autorem wątku!
      Z tym że zakupy traktuje inaczej - raz w miesiącu około 4 godziny,spacer do
      hipermarketu, zakupy, powrót z zakupami.Na co dzień tylko jakieś drobiazgi dokupić.

      Obiad: tak samo, przecież to chwila.Akurat ziemniaków wyjątkowo nie lubię, a jak
      ryż się gotuje to nie muszę stać przez ten czas i się w garnek gapić.
      Ryż z warzywami - jedną porcję przyrządza się niewiele szybciej niż kilka, więc
      zwykle robię cały garnek, dzielę na porcje i zamrażam, później mam obiad w 5 minut.

      Rozumiem, że jak się ma dzieci to więcej pracy, ale dlaczego osoby bezdzietne
      tez narzekają,ze tak ciężko pracuję w domu?

      Uważam,ze jak ktoś sprząta całe mieszkanie codziennie, wszystko szoruje na błysk
      to nie jest to ciężka praca tylko nieco oryginalne hobby:)
    • july-july Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 08:51
      Coż, dla kogos majacego prymitywne/małe potrzeby to rzeczywiście
      żadna robota. Ale ktoś kto woli zjeść cos bardziej finezyjnego niż
      byle jak przyrządzona ryba z makaronem, a za dbanie o mieszkanie
      uważa cos wiecej niż odkurzanie na czas czy byle jakie
      przeciagnięcie szmatką po meblach, ma na to inne spojrzenie. Moja
      siostrzenica wrzuca rupiecie do szuflady, uwaza, że jest posprzatane
      i dziwi sie, dlaczego ludzie uważają sprzątanie za ciężka pracę - to
      bardzo podobne do tych mądrosci. Aha - ja pranie robie raz na
      tydzień i uważam, że to niezbyt często. A dokładne posprzątanie 80
      m2 zajmuje mi czasami 1/4 dnia i jest to wyczerpujące. No ale po
      miszczu nie należy sie wiele spodziewać - pierwszy raz posprzątał,
      ugotował (czy raczej "posprzątał" i "ugotował") i jest wniebowzięty.
      • desz-cz Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 09:15
        july-july napisała:

        > Coż, dla kogos majacego prymitywne/małe potrzeby to rzeczywiście
        > żadna robota. Ale ktoś kto woli zjeść cos bardziej finezyjnego niż
        > byle jak przyrządzona ryba z makaronem, a za dbanie o mieszkanie
        > uważa cos wiecej niż odkurzanie na czas czy byle jakie
        > przeciagnięcie szmatką po meblach, ma na to inne spojrzenie.
        .....................................
        Aha - ja pranie robie raz na
        > tydzień i uważam, że to niezbyt często. A dokładne posprzątanie 80
        > m2 zajmuje mi czasami 1/4 dnia i jest to wyczerpujące.


        Ja prymitywny wnioskuję z twojego postu, że masz mentalność
        "wyintelektuizowanej" pokojówki i kucharki. Nie, nie przejmuj się, jesteś w
        dobrym towarzystwie swoich współjajników.
          • kamahi Re: Do mareczka co guzik wie 13.03.09, 10:27
            Wiesz, mój kochany małżonek miał bardzo podobne wyobrażenie o
            prowadzeniu domu do tego, które Ty prezentujesz - do czasu, kiedy
            jakiś czas temu został na dwa dni sam w domu z dwójką dzieci (2,5lat
            i 5 lat) i koniecznością poprowadzenia całego cyrku samodzielnie.
            Krótko mówiąc - od tego momentu zniknęły jałowe gadki o rzekomo
            wyolbrzymionej pracy związanej z prowadzeniem rodzinnego domu, a
            nawet pojawiły się oferty konkretnej pomocy w postaci prasowania,
            gotowania czy sprzątania co jakiś czas.
            Sorki, ale jako kawaler przy rodzicach g.. wiesz czym jest
            samodzielne prowadzenie domu z małymi dziećmi przy jednoczesnej
            pracy zawodowej obojga dorosłych.
            A koledze, który robi jedno pranie na 2 tygodnie - gratuluję! To się
            nazywa oszczędność. :-)))
          • afterglow Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:31
            Z tym obiadem to dobry żart. Ktoś, kto dba o zdrowe posiłki (które według mnie
            są kluczową sprawą dla dobrego samopoczucia i zdrowia), zakupy + obiad to co
            najmniej 2 godziny. Warzywa z supermarketu są do dupy. Jeśli chcę kupić porządne
            - idę na targ. Nie wyobrażam sobie obiadu bez świeżej sałatki - krojenie warzyw
            zajmuje trochę czasu. Makaron nie ma za wielu wartości odżywczych, więc zawsze
            wybieram ryż, w dodatku brązowy, który gotuje się 30 minut. Smażenie w panierce
            też niezbyt fajne dla organizmu. Upieczenie rybki czy mięsa w jakimś fajnym
            sosie też wymaga trochę czasu.

            I podobnie z kolacją - niektórym wystarczą kanapki albo jajecznicna, ale ktoś
            kto stara się jeść do każdego posiłku warzywa, musi trochę pokombinować, żeby
            nie był to tylko plasterek pomidora na kanapce albo surówka z marchewki.
            • jan_hus_na_stosie Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:39
              afterglow napisała:

              > Z tym obiadem to dobry żart. Ktoś, kto dba o zdrowe posiłki (które według mnie
              > są kluczową sprawą dla dobrego samopoczucia i zdrowia), zakupy + obiad to co
              > najmniej 2 godziny.

              No to gratuluję, pragnę Cię poinformować, że przy założeniu że będziesz żyła
              jeszcze 50 lat i że obiad zajmuje Ci 2 godziny to do końca swojego życia ponad 4
              lata spędzisz tylko na robieniu obiadów :D

              A gwarantuję Ci, że Ty zdrowo odżywiająca się nie jesteś zdrowsza i zapewne nie
              będziesz ode mnie, osoby rzekomo źle się odżywiającej bo kupującej warzywa w
              markecie a nie na targu :D
              • july-july Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:56
                Ale tu chodzi nie tylko o zdrowie, ale i o smak. No ale są ludzie,
                którzy uważaja, że muesli lub hamburger to takie samo danie jak
                każde inne. Ja lubie muesli, nie przepadam za gotowaniem -
                przeważnie mój facet gotuje - ale sama też od czasu do czasu cos
                zrobie, bo nie wyobrażam sobie przez całe życie jeść potraw typu "5
                minut i gotowe". Z kolei tak jak pisły dziewczyny, gdy ma się
                rodzine, to praca w domu wygląda inaczej. Bo nie dosć, że trzeba
                zrobić wiecej, pójść na kompromis, to jeszcze nie moze być tak,
                że "eee, dzisiaj mam w d..., nie robię".
              • afterglow Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 15:54
                jan_hus_na_stosie napisał:

                > No to gratuluję, pragnę Cię poinformować, że przy założeniu że będziesz żyła
                > jeszcze 50 lat i że obiad zajmuje Ci 2 godziny to do końca swojego życia ponad
                > 4
                > lata spędzisz tylko na robieniu obiadów :D

                Otóż nie masz racji, gdyż właśnie z racji tego, że jest to takie czasochłonne,
                gotuję zwykle tylko raz w tygodniu. W pozostałe dni albo gotuje mój chłopak,
                albo jemy u teściów, albo na mieście.

                > A gwarantuję Ci, że Ty zdrowo odżywiająca się nie jesteś zdrowsza i zapewne nie
                > będziesz ode mnie, osoby rzekomo źle się odżywiającej bo kupującej warzywa w
                > markecie a nie na targu :D

                No to sobie gwarantuj :D
      • july-july Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 13:40
        > A dokładne posprzątanie 80 m2 zajmuje mi czasami 1/4 dnia

        Sie pochwaliłam - 60 m.
        Koleżanka z mężem mają domek 100 m2 i posprzatane całego to dla
        obydwojga pół soboty.
        Przez pewien czas mieszkałam w kawalerce 20 m2 i tam jak sie
        sprężyłam, to 2 godziny i posprzątane.
        Za czasów nastoletnich gdy porządnie sprzątałam mój pokój 12 m2, to
        czasami godzina była z głowy.

        A pedantką nie jestem, sprzatać nie lubie - sprzątam no bo samo sie
        nie zrobi.
    • doti0708 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:22
      Mam wrażenie, że próbujesz narzucić typowo męski punkt widzenia.
      Obowiązki domowe to nie jest tylko gotowanie, sprzątanie,pranie i
      zakupy.No chyba, że jest się kawalerem.Kobieta, a właściwie każdy
      kto zajmue się prowadzeniem domu i rodziną ma zakres obowiązków i
      stopień odpowiedzialności podobny do pracownika zatrudnionego w
      jakiejś firmie czy instytucji tzn. jest:

      - menedżerem, który potrafi zarządzać zespołem i rozdzielać zadania,
      ustalać zasady i priorytety, planować wyjazdy i wycieczki, zachęcać
      i motywować do pracy itp.

      - psycholog, który musi znać cechy osobowości wszystkich członków
      zespołu-rodziny, trafnie oceniać ich możliwości i umiejętności,
      potrzeby, talenty, mocne i słabe strony itp.

      - negocjator rozwiązujący pojawiające się konflikty, pomagający
      stronom osiągnąć kompromis i wypełnić jego warunki itp.

      - lekarz, który zna kilkanaście rodzajów kaszlu, umie odróżnić
      prawdziwy ból brzucha od niechęci do pójścia do szkoły, zwykłą
      wysypkę od ospy i zdecydować o domowych sposobach leczenia, zanim
      będzie możliwa lub konieczna wizyta u „prawdziwego” lekarza itp.

      - pielęgniarka, która potrafi opatrzyć rany, wyjąć drzazgę, zrobić
      inhalację itp.

      - dyrektor finansowy, który umie naciągnąć za krótką kołdrę,
      zaoszczędzić tam, gdzie wydaje się, że już nic nie da się
      zaoszczędzić itp.

      - a oprócz tego: szef kuchni, krawcowa, zaopatrzeniowiec, mistrz
      kierownicy, ogrodnik, dekoratorka wnętrz, pracownik kulturalno-
      oświatowy, specjalista od kreowania wizerunku „firmy”, korepetytorka
      itp.

      A tak na marginesie, nigdy swojej pracy w domu nie nazwałam
      wypruwaniem sobie żył. Robiłam i robie to dla siebie i mojej rodziny.
      • jj1978 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:28
        wow, doskonale na poprawe samooceny, lol. do tego jednak trzeba miec dosc duza
        rodzine i typowo tradycyjny model rodziny (kobieta z piatka dzieci w domu i maz
        zajmujacy sie tylko praca zawodowa zeby to wszystko utrzymac).

        mareczek i jan hus nie przesadzaja az tak bardzo jesli chodzi o zycie ludzi
        ktorzy nie maja dzieci. wraz z dziecmi obowiazki multiplikuja sie drastycznie:)
          • jj1978 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 14:05
            zdaje sie ze pisalam o 15-20 minutach:)

            a wiec
            1) stek z pieczonym ziemniakiem i salata, ziemniaka/ki myjemy, nie obieramy
            pakujemy do piekarnika na program pieczonych ziemniakow zeby nie bylo za
            skomplikowane na 15 minut,
            w tym czasie pakujemy steki (rib eye lub t-bone na patelnie i smazymy ok 2 minut
            z kazdej strony, ja akurat lubie medium rare, chlop medium wiec zajmuje troche
            wiecej)
            w miedzyczasie robimy salate: zielsko + to co sie znajdzie w lodowce: pomidor,
            ogorek, papryka, cebula its, siekamy, sos gotowiec albo musztarda wymieszana z
            oliwa i przyprawami
            do ziemniaka pakujemy troche masla jak wylezie z piekarnika
            (podobnie podajemy piersi z kurczaka odpowiednio przyprawione, czasem zapieczone
            z pieczarkami i serem w piekarniku) kluczem jest posiadanie 2 piekarnikow:) jak
            chlopu nie pasuje dietetyczny ziemniak to dostaje frytki.

            spaghetti lub linguini w roznych wariacjach. gotujaca sie wode z czajnika do
            gara, do gara makaron (ok 10 minut) w tym czasie robimu sos:
            1) czosnek. chilli + bulka tarta na oliwie + krab z puszki + cytryna + liscie
            rocket, troche pieprzu i pietruszki, na koniec do patelni wrzucamy makaron i
            mieszamy (krotko)
            2) pomidory z puszki (organic zeby nie bylo) + tunczyk + jalpeno papryczki +
            cebula (sama nie przepadam, chyba ze czerwona) na koniec ser (parmezan)
            3) drobno pokrojony bekon + pomidory + przyprawy + gorgonzola lub ser kozi, pycha!

            salata nicose lub cesar z grzankami ( ok 20 minut pod warunkiem ze jajka, umyte
            mlode ziemniaki, kurczaka wkalda sie do gara/patelni na poczatku i robi reszte
            jak te sie gotuja)

            wariacje kuchni chinskiej (noodles lub ryz) + stir fry (kurczak lub krewetki z
            warzywami)

            i tak dalej, ja akurat jak gotuje jestem zorganizowana, nie kroje wszystkiego
            wczesniej i waruje przy garach, wiele rzeczy jak sie goruje mozna zrobic 'na
            raz' - tego akurat nauczylam sie od bylego ktory byl kucharzem, haha.



            • dzioucha_z_lasu Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 14:30
              Pisałaś o 13 - 20 minutach :)

              1. Stek rib eye lub t-bone - konia z rzędem temu, kto znajdzie ten
              kawałek krowy w polskim supermarkecie. Program do pieczenia
              ziemniaków?? W gazowej kuchence mastercooka..? ROTFL... Pieczenie
              ziemniaków w takim piekarniku to ok. 40 minut. No i jeszcze ten
              klucz w postaci dwóch piekarników...

              2. Spagetti - od biedy ujdzie i zmieści się w czasie..
              3. Gotujesz t młode ziemniaki razem z jajkami? A co jeśli młodych
              ziemniaków nie ma?

              4. Wariacje kuchni chińskiej są rewelacyjne - pod warunkiem, że
              wszystkie składniki masz wczesniej przygotowane - pokrojone,
              zamarynowane itp. Bo bez tego to za chiny w tym czasie się nie
              zmieścisz.
              Czyli jak przy tych ekspresoych obiadach uwzględnisz czas
              przygotowania,to bardzo mi przykro, ale te 13 - 20 minut to bajka. A
              czas przygotowania składników to też czas gotowania. Wychodzi, że
              najwyżej makaron z gotowcami pozostaje, bo niestety reszta to
              abstrakcja.

          • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 19:08
            Tak dokładnie to wszystkiego nie liczę,ale max 20 minut to np pyszny łosoś.
            Wieczorem: łosoś z zamrażalnika do lodówki. Przełożenie ok 10 sekund.
            Rano: łososia zalać mieszanką jogurtu z sokiem z połowy cytryny i kolendrą. ok.
            minuta.
            Po powrocie do domu: wstawić wodę w czajniku, po 3 minutach jest ugotowana. W
            tym czasie wylewam oliwę na patelnię i podłączam, wyjmuję garnek do ryżu oraz
            brązowy ryż. Przelewam wrzątek do garnka, podłączam, wrzucam ryż.Oliwa jest już
            gorąca, wiec wrzucam rybę na patelnię. Minęło jakieś 6 minut i wszystko się
            robi. Surówki nie robię, bo najem się tym co jest, surówkę jadam raczej osobno.
            Teraz obiad się przez jakiś czas robi sam, ja czytam książkę.
            Po ok 20 minutach wszystko jest gotowe. I bardzo smaczne.
              • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:29
                Czy jak widzisz program kulinarny, w którym ktoś prezentuje jak np upiec kaczkę
                to myślisz sobie:biedak, tylko ta kaczka i kaczka, codziennie, przez cały rok?

                Padło pytanie o przepisy na zrobienie czegoś szybko, wiec taki przepis
                podałam.Jem różne rzeczy, ale nie zamierzam na forum zamieszczać przepisów na
                wszystkie.
                  • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:46
                    Wierzę, że można na gotowaniu obiadów dla dwóch osób spędzić i cały dzień, a
                    każdy obiad może składać się z przystawek zimnych i gorących, zupy, drugiego
                    dania z surówkami do wyboru i deseru. Tylko po co? to nie jest konieczność tylko
                    oryginalne hobby, tak to należy traktować.

                    Z doświadczenia wiem,że przyrządzenie obiadu dla dwóch osób zajmuje dokładnie
                    tyle samo czasu co dla jednej. Chyba, że masz na myśli zrobienie obiadu dla
                    siebie i obywatela w wieku lat 2 ze skłonnościami do alergii:)ale dla dwóch
                    normalnych osób to żadna dodatkowa praca.

                    Przede wszystkim nic się nie stanie, jeśli nie każdy obiad będzie wyjątkowym
                    dziełem. dorośli ludzie naprawdę mogą zjeść czasem po prostu kanapki zamiast
                    obiadu.Uszczerbku na zdrowiu nie będzie. Poza tym można jednocześnie gotować
                    kilka porcji i zamrażać, przez co co któryś obiad oznacza podgrzanie i zero
                    pracy. do tego są tak błyskawiczne rzeczy jak kuskus np.Albo produkty sojowe.

                    Wiem,pewnie mi napiszesz,że przecież można wstać rano, krowę wydoić żeby mleko
                    było, jajka z kurnika przynieść a potem cały dzień krzątać się w ogródku i
                    doglądać marchewki.Oczywiście,że można.

                    Ja nie zamierzam wcale udowodnić,że nie da się całego dnia spędzić na zajmowaniu
                    się domem. W końcu zamiast użyć pralki można poszukać, może jakaś tara po babci
                    została:)Ja tylko twierdzę,że da się spokojnie żyć bez poświęcania takiej ilości
                    czasu i wysiłku. Kwestia wyboru.ale jak już ktoś wybiera to po co narzeka?
            • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 21:04
              > Rano: łososia zalać mieszanką jogurtu z sokiem z połowy cytryny i kolendrą.
              ok. minuta.

              otwierasz lodówkę wyciągasz cytrynę, sprawdzasz daty ważności na jogurtach,
              otwierasz jogurt, przelewasz do pojemnika, parzysz cytrynę, wyciskasz, sięgasz
              po przyprawę, odkręcasz słoik dosypujesz, mieszasz, próbujesz nawet jeśli
              czegoś nie rozsypiesz i nie rozlejesz marne szanse na zrobienie tego w minutę ;)
            • niki296 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 01:56
              mono_stereo napisał
              "Tak dokładnie to wszystkiego nie liczę,ale max 20 minut to np pyszny łosoś."

              tylko wejś pod uwagę to , że nie każdego może być stać na takiego łososia dla
              kilku osób i np robi placki lub naleśniki - a same się nie zrobią i nie
              poczytasz przy tym książki....
            • niki296 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 02:01
              mono_stereo napisała:
              Tak dokładnie to wszystkiego nie liczę,ale max 20 minut to np pyszny łosoś. "

              ciekawe czy każdego stać na jedzenie codziennie łososia w kilku osobowej rodzinie.
              myślisz, że każdy jada takie specjały.
              inni robią np placki i raczej książki przy tym nie da się poczytać.
              • mono_stereo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 02:11
                A czy ja gdzieś napisałam że to jest dla każdej wieloosobowej rodziny?
                I czy napisałam,ze trzeba to jeść codziennie?

                Nie, ja tylko podałam przepis na jedną potrawę. Tak trudno to zrozumieć? Zresztą
                nie odnoszę się w tym co piszę do rodzin z dziećmi bo nie znam sytuacji.
                • kitek_maly Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 11:53

                  > I czy napisałam,ze trzeba to jeść codziennie?

                  A ja sobie dziś zrobię jajecznicę. A to przecież 7 minut roboty. I kto
                  powiedział, że nie można jajecznicy jeść 7 razy w tygodniu? :P

                  A tak poważniej, skoro szanowny autor nie sprecyzował o jakich kobietach mówi -
                  to tak rozbieżne pojawiły się odpowiedzi. Uważam, że osoba mieszkająca sama bądź
                  prowadząca 2-osobowe gospodarstwo rodzinne (z pomocą faceta) nie ma na co
                  narzekać. Na pewno czasy różnych czynności nie są przybliżone do podanych przez
                  szanownego autora, ale zwykle czasu na wykonanie tych czynności jest całkiem
                  dużo. No, chyba, że weźmie się sobie na głowę trutnia, prosto z domu mamusi, ale
                  to już można mieć pretensje tylko do siebie. :))

                  Jednak sądzę, że problem zaczyna się wtedy, gdy pojawia się dziecko. Jakoś tak
                  się składa, że niewiele jest dzieci, które spokojnie przesypiają całą noc. Więc
                  jednym z obowiązków jest wstawanie conocne a nawet jak już nie wstawanie, to
                  zakłócony sen. Na 100% odbija się to negatywnie na samopoczuciu na drugi dzień a
                  to pociąga za sobą zmęczenie nawet przy takich prostych czynnościach jak
                  przygotowanie prania i go wstawienie.

                  Zakupy z dzieckiem też nie trwają 10 min. A nim do zakupów dojdzie, to dziecko
                  należy ubrać, żeby wyjść, a to potrafi trwać drugie tyle.

                  Karmienie dziecka też zwykle zajmuje dużo czasu... Dziecko w wieku szkolnym nie
                  zawsze można w porze robienia obiadu wysłać do pokoju, czasem trzeba poświęcić
                  mu trochę więcej uwagi, przez co cały rozkład dnia przesuwa się w czasie. Itd.

                  Podsumowując - myślę, że te umęczone kobiety to głównie kobiety dzieciate (co
                  jestem w stanie pojąć), a jak panienki tak narzekają, to ja bym się za takie nie
                  brała. ;)
                  • lacido Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 14.03.09, 22:49
                    kitek_maly napisała:
                    > Jednak sądzę, że problem zaczyna się wtedy, gdy pojawia się dziecko. Jakoś tak
                    > się składa, że niewiele jest dzieci, które spokojnie przesypiają całą noc. Więc
                    > jednym z obowiązków jest wstawanie conocne a nawet jak już nie wstawanie, to
                    > zakłócony sen. Na 100% odbija się to negatywnie na samopoczuciu na drugi dzień
                    > a
                    > to pociąga za sobą zmęczenie nawet przy takich prostych czynnościach jak
                    > przygotowanie prania i go wstawienie.
                    >
                    > Zakupy z dzieckiem też nie trwają 10 min. A nim do zakupów dojdzie, to dziecko
                    > należy ubrać, żeby wyjść, a to potrafi trwać drugie tyle.
                    >
                    > Karmienie dziecka też zwykle zajmuje dużo czasu... Dziecko w wieku szkolnym nie
                    > zawsze można w porze robienia obiadu wysłać do pokoju, czasem trzeba poświęcić
                    > mu trochę więcej uwagi, przez co cały rozkład dnia przesuwa się w czasie. Itd.

                    zaczynam myśleć, ze ukrywasz fakt posiania dziecięcia :P
    • kachna79 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 10:37
      Nie będę się znęcać nad Mareczkiem, bo i po co, ale opiszę jak u nas
      zmieniło się podejście do obowiązków domowych. Mamy dwie córki: dwa
      i trzy lata, dlatego jak wyczytałam ten Twój plan, to tylko się
      uśmiechnęłam. Ostatnio to mój mąż zajmuje się nimi w domu, a ja
      pracuję zawodowo. Wczoraj wróciłam do domu i słyszę relację męża:
      jem na stojąco, bo ciągle trzeba im podawać a to picie, a to
      kanapkę, a to pieroga; jak sprzątam w kuchni to rozrzucją wszystkie
      zabawki w pokoju; jak myłem naczynia to wyrzuciły swoje ciuchy z
      komody; dywan musiałem odkurzyć, bo rosypały ciastka i je
      przydeptały; jak wkładałem pranie do pralki to uciekły na balkon i
      dlatego już nie odważyłem się pójść na strych z praniem.
      Ja sie tylko uśmiechnęłam, bo jak z dziećmi byłam w domu ja, a potem
      opiekunka, to mój mąż też sprawiał wrażenie, że nie widzi nic
      absorbującego w zajmowaniu się domem.
      Na koniec dodam, że mój M doskonale radzi sobie z opieką nad dziećmi
      i nie ma dwóch lewych rąk - po prostu w pewnym wieku dzieci takie są
      i tyle:)
    • sadosia75 bredzisz dziecko 13.03.09, 10:39
      obiad na 4 osoby w tym 2 dzieci
      2 psy w tym jedno szczenie
      koty jedza posilki gotowe wiec tu jest luz
      ziemniaki dla 4 osob- jakies 15 minut na obieranie, umycie itp
      zrobienie surowki albo salatki dla 4 osob plus oddzielna dla zwierzat jakies 20
      minut
      mieso dla nas i dla zwierzat to juz inna historia. dla psow gotowane dla nas
      smazone albo gotowane ale oddzielnie niz dla psow.
      roboty od cholery
      do tego zupa znowu obieranie ziemniakow, warzywa itp
      zrobienie obiadu dla mojej rodziny to minimum 2 godziny spedzone w kuchi razem z
      gotowaniem i sprzataniem.

      sprzatanie domu przy 2 malych dzieci, psach, kotach CODZIENNIE zajmuje mi ok. 2
      godzin. i nie jest to sprzatanie na blysk a jedynie zebranie tego co z wierzchu.
      w sobote sprzatam na blysk i zajmuje mi to mniej wiecej 4 godziny czasem wiecej.

      pranie
      moje urania w innym proszku
      ubrania meza w innym
      dzieci w innym
      koce i poslania zwierzat w jeszcze innym.
      rozwieszenie porzadne a nie byle jak zajmuje conajmniej 15 minut. pozniej
      prasowanie. kolejne 2 godziny, skladanie, wkladanie do szafek, wczesniej
      przetarcie szafek z kurzu.

      jesli ktos taki jak ty zyje w syfie i brudzie no to jasne, ze mu wystarczy takie
      sprzatanie i gotowanie jak napisales.
      jesli ktos je rybe z makaronem i ma zaburzenie smakowe no to co sie dziwic, ze
      zycie jak karaluch mu odpowiada?
      • jan_hus_na_stosie Re: bredzisz dziecko 13.03.09, 10:49
        Z Twojego postu wynika, że poza pracą zawodową, spaniem, gotowaniem, sprzątaniem
        i zajmowaniem się dziećmi na nic innego nie zostaje Ci czasu. No chyba, że
        sypiasz 4 godziny na dobę lub pracujesz mniej niż 8 godzin dziennie.
        • sadosia75 Re: bredzisz dziecko 13.03.09, 10:52
          Pracuje wiecej niz 8 godzin dziennie. ale mam meza, ktory mi pomaga. gdyby
          wszystko zostalo tylko i wylacznie na mojej glowie to w ogole bym nie spala.
          szczegolnie teraz jak psy i koty zmieniaja siersc i odkurzanie w domu odbywa sie
          srednio 2-3 razy dziennie.
        • kamahi Re: do jan_hus 13.03.09, 11:17
          No i dokładnie tak właśnie jest - dlatego mówimy ci wszystkie o
          harówie.
          W tygodniu na nic innego w zasadzie nie zostaje czasu, a jak chcesz,
          zeby zostało, to sie musisz kolego nieźle nagimnastykować i gdzieś
          skrócić, żeby wykroić czas dla siebie.
          A ty co myślałeś - że my to wszystko sobie wymyślamy, że prowadząc
          dom z małymi dziećmi i pracując jednocześnie zawodowo mamy
          codziennie czas na spokojne poczytanie książki, obejrzenie dobrego
          filmu i dwugodzinne zabiegi kosmetyczne we własnej łazience?
          Nie, nie mamy na to codziennie czasu, ten czas mamy co kilka/
          kilkanaście dni, trochę więcej w weekendy, ale o czasach, kiedy
          czytałam 3-4 książki tygodniowo teraz moge sobie tylko pomarzyć.
      • july-july Re: bredzisz dziecko 13.03.09, 10:52
        > jesli ktos taki jak ty zyje w syfie i brudzie no to jasne, ze mu
        > wystarczy takie sprzatanie i gotowanie jak napisales.
        > jesli ktos je rybe z makaronem i ma zaburzenie smakowe no to co
        > sie dziwic, ze zycie jak karaluch mu odpowiada?

        No i brawo.:)
    • liisa.valo Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:00
      Po pierwsze, jeżeli mówimy o samcu i ciężkiej pracy, to najczęściej w grę
      wchodzi rodzina, a więc nie jeden Mareczek, który ma dwie pary gaci do wyprania
      i 27 metrową klitkę do posprzątania.

      Po drugie, wyobraź do tego wszystkiego np. dwoje dzieci w wieku lat 8 i 6. Które:
      mimo twoich wysiłków rozrzucają wszędzie swoje ciuchy, zabawki, kredki, itp.
      którym trzeba pomóc robić lekcje, w miedzyczasie robiąc kolację,
      na dodatek na pewno jedno zażąda parówki i tosta, a drugie jajecznicy z
      pomidorem, i nie, nie można im zrobić jajecznicy z parówką - nie przejdzie!

      No, cóż, do tego być może kobieta musi jeszcze w domu popracować - napisać
      protokół, uzasadnienie wyroku, przygotować się do zajęć. Cokolwiek. w każdym
      razie jej świat nie kręci się wokół sprzątania, prania i gotowania. A pójście do
      Biedronki nie jest jedyną rozrywką możliwą.
      Myślę sobie, że po pracy, zrobieniu zakupów i ugotowaniu obiadu kobieta ma prawo
      walnąć się z herbatą przed telewizorem. Na szczęście, współcześni panowie są
      fajni - ci, z którymi ja mam okazję bywać w sytuacji domowej - i nie robią
      problemu, żeby odkurzyć.

      Spróbuj jeść codziennie rybę z makaronem... W ogóle dziwne połączenie, z całym
      szacunkiem.
      Ciuchy po praniu trzeba jeszcze wyprasować i poskładać, układając do szafy.
      Zaskakujące, ale nie trzymamy ubrań na linkach do suszenia prania.
    • kadfael Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:09
      Proponuję żebyś testowo wprowadził się na tydzień do zaprzyjaźnionej
      ze mna rodziny - dosyć duży dom, 6 dzieci( najmłodsze pół roku),
      kot, dosyć duzy ogród (może poczekamy aż w ogrodzie zaczną rosnąc
      rośliny).
      Możesz nawet wziąc ze soba do pomocy Jana Husa.
      Po tym tygodniu pogadamy jeszcze raz o domowych obowiązkach.

      PS. Mieszkają w małym miasteczku. Biedronki tudzież supermarketu nie
      ma, trzeba chodzić po róznych takich piekarniach i mięsnych...
    • suzielu zgadzam sie z mono_stereo 13.03.09, 11:14
      Tez jako kobieta, z szalonym dwulatkiem, drugim maluchem w brzuchu. Obydwoje
      pracujemy po 8 h i nie mamy Pani sprzatajacej.
      Do tego bardzo cenimy sobie dobra diete (zwlaszcza w tym momencie) ale:
      Duze zakupy robimy 1 w tyg (max 2h) i to jest praktycznie wszystko oprocz miesa,
      ryb, chleba i mleka. Nawet owoce i warzywa wytrzymuja spokojnie kolo tygodnia.
      Sprzatanie tez max 20 min jak robicie to razem i codziennie (wlaczajac pranie)
      Grunt to nie marnowac czasu na telewizje i nieprzesadzac z tym sprzataniem
      (czysto ale niesterylnie).
      Pozatym zawsze znajdujemy czas na krotki spacer czy zabawe z synkiem.

      • sadosia75 Re: zgadzam sie z mono_stereo 13.03.09, 11:23
        Suzielu ale Wy macie tylko dwulatka i kolejne w drodze.
        Ja mam czterolatke i dziesieciolatke w domu, dwa psy, koty, chomika. Na pomoc
        starszej corki nie moge liczyc. przy starszej jest wiecej pracy niz przy
        mlodszej. sprzatanie 20 minut dziennie to juz w ogole inny swiat. przy
        dzieciach, zwierzetach i przy tym, ze tabun ludzi dzien w dzien przewija sie
        przez nasz dom.
        Spacerow mamy pod dostkakiem :D
        ale samo gotowanie ( przy czym uwzglednic trzeba przyzwyczajenia zywieniowe,
        diety, alergie,wiek ) zajmuja wiecej czasu niz np. sprzatanie.
        Owoce i warzywa moze i wytrzymuja ok. tygodnia. ja swoje kupuje na ekologicznej
        farmie co za tym idzie dojazd do farmy zajmuje mi ok. godziny w jedna strone.
        jak by sie czlowiek nie spinal i nie staral to tak czy siak praca zawodowa i w
        domu zajmuje mu ponad 90% jego czasu.
        A pomysl, ze zaraz dojdzie noworodek i tu juz zaczna sie schody. ganiac za
        starszym dzieckiem, opiekowac sie mlodszym, domem, gotowanie, pranie,
        prasowanie, sprzatanie.
        nie jest tak rozowo Kochanienka ;)
        • mono_stereo Re: zgadzam sie z mono_stereo 13.03.09, 17:53
          No, jeśli Ty przy 14 letniej córce masz tyle pracy i nie możesz liczyć na jej
          pomoc to masz problem. Ale w żaden sposób to nie jest dowodem na to,ze
          zajmowanie się domem wymaga ogromnego wysiłku.
          Jako 14 latka radziłam sobie spokojnie z obieraniem ziemniaków i wstawianiem ich
          przed przyjściem rodziców, drobnymi zakupami jak wracałam do domu.Odgrzanie
          kotletów też nie przekraczało moich możliwości. Często kończyłam lekcje kolo 14,
          wracałam do domu i jak rodzice wracali to obiad był już gotowy.
          Ale cóż,znam kobietę która do dorosłego syna jeździ po brudne rzeczy a potem
          przywozi uprane, wozi mu jedzenie, sprząta. Ta to dopiero narzeka jakie życie
          jest ciężkie.
    • varna771 Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:16
      Ja nie musze robić obiadu, kolacyjek chłopu,ale chce:) pracuje w
      biurze i po 8h jestem bardzo zmęczona. Co do zakupów to skąd wiesz
      ile komu czasu potrzeba na zrobienie zakupów? jedni maja 10 min do
      biedronki ,a inni 40 .ja naleze do tych co w biedronce zakupów nie
      robią, nie mam przekonania do tych produktów w ogóle do produktów z
      logo danego marketu.
    • weekenda Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:26
      Jesoooo!!!! taka gosposia to prawdziwy skarb!!! obleci mi chatę,
      zrobi zakupy i ugotuje w max 2 godziny!!!!!!!!!!!!!!!
      Mareczkku77!!!!!!!!!!!! ile weźmiesz za tę usługę?????????? pytam
      zupełnie poważnie. Dam Ci pracę, u mnie.

      Powiedz mi tylko jaka jest Twoja stawka za godzinę?
    • erillzw Re: Do wypruwajacych sobie żyły Pań. 13.03.09, 11:35
      mareczekk77 napisał:

      > Obiad - wrzucić makaron do wody, rybkę rozmrozić, posypać mąką i
      wrzucić na
      > patelnię - wszystko zajmuje jakieś 10 minut.

      jadleś ją przez tydzien dzien w dzien??
      Zagotowanie wody pod przykryciem zajmuje okolo 10 min, chyba, ze w
      czajniku to 3 min. Rozmrozenie ryby zajmuje okolo godziny a nie 3
      min.. chyba, ze chcesz ja ugotowac w cieplej wodzie...
      Smaczna byla ta rybka? taka surowa? i ten twardy makaron?
      mniamiii...
      Poza tym.. dodajmy do tego zupe czasem.. i surówke..
      Zmiane makaronu na ryz, kasze lub ziemniaki. Rybe na kurczaka,
      wolowine, cielecine, schabowe czy cokolwiek innego...
      Chyba zes gotowca zrobil w mikrofali w te 10 min..
      Eksperyment.. dobre sobie..

      >
      > Pranie - wziąść ciuchy, wrzucić do pralki i zająć się czymś innym
      - po praniu
      > rozwiesić - max 5 minut.

      Pranie sie segreguje, zeby nie miec potem rozowych skarpetek bo sie
      wrzucilo czerony tshirt z bielizna. Dodatkowo rozne rzeczy, roznie
      sie pierze :)
      A wywiesznie chyba recznikow zajmuje 5 min.
      Jesli dochodza koszule czy bluzki dochodza wieszaki...
      Calosc prania to nie 5 min tylko okolo 20min.


      > Sprzątanie - raz na trzy dni, włącznie z myciem podłóg, dokładnym
      czyszczeniem
      > zlewów w toalecie i kuchni, wanny/brodzika, odkurzanie (chociaż co
      trzy dni
      > nie ma za bardzo co odkurzać) mieszkanie 50m u rodziców zajmuje mi
      ok. 45
      > minut ale jest wszystko na luzie i błysk, moje mieszkanie 27m ok
      30 minut, ale
      > to naprawdę na spokojnie, w trakcie śpiewam i tańczę.

      jak dla mnie to w 45 min mozna poglaskac podlogi i inne rzeczy. A
      nie posprzatac. Moje mieszkanie w ktorym mieszkamy z narzeczonym ma
      okolo 50m. Podstawowe sprzatniecie go a wiec:
      -lazienka - kafle, toaleta, poleczki, lustra, suszarka, wanna,
      bateria, wymiana kostki, domestos do toalety, plus okno i podlosa
      - sypialnia - zmiana poscieli, kurze, wytrzepanie dywanikow,
      poslanie lozka, umycie lusta w szafie i odkurzenie
      - duzy pokoj - kurze na meblach i parapetach, szyby w w meblach,
      telewizor, wieza, stol, wymiana serwetki, obrazy, odkurzenie i
      umycie podlogi
      - koorytarz - ulozenie butow, wytrzepanie dywanika, ulozenie ciuchow
      na szafce lezacych i wiszacych, kurze na szafkach i obrazach.
      - kuchnia - pozbycie sie kamienia ze zlewu i suszarki, wymycie
      piekarnika, umycie blatow, ulozenie naczyn, wymycie czajnika i
      jeszcze przy okazji odkamienienie go raz w miesiacu, wymycie eksperu
      do kawy i naturalnie, stol, podloga, ach no i kuchenka.
      To raz w tygodniu zajmuje mi mniej wiecej 6 godzin.
      Kiedy ogarniam dom co pare dni zajmuje mi to okolo poltorej godziny


      > Zakupy - spacer do Biedronki 10 minut, zakupy 10 minut, powrót 10
      minut.

      Chyba po fajki.
      Zakupy do domu robimy razem raz w tygodniu, lub robie je ja./
      Zajmuja mi z kolejka, dojazdem, przyjazdem i wypakowaniem okolo 3-4
      godzin.
      W ciagu tygodnia dokupuje rzeczt typu pieczywo, soki, etc. To
      zajmuje mi przynajmniej 30 min. Nie przepadam za placeniem o 25%
      wiecej w sklepie osiedlowym. Wole pojechac do sieciowki.


      Dodatkowo sa takie rzeczy jak:
      - naprawy drobne, pralnie chemiczne, porzadek w aucie, oplaty do
      porobienia - tak to tez czas, pojscie na poczte jesli ma sie
      awizowca zamiast listonosza, jeszcze jest rodzina ktora wypadaloby
      odwiedzic - np. ja mam wiekowych dziadkow, jest prasowanie, jest
      skladanie ciuchow, jest szykowanie sniadania, kolacji, jest
      pieczenie ciasta, jest szykowanie posiłków na zas - bo przeciez
      mozna pomyslec o kilku dniach wprzod...
      Dodaj do tego dzieci.. :>
    • suzielu Sadosia 13.03.09, 11:53
      Ale Wy to juz z drugiej strony skali niz mareczek :)) Chyba bardziej "dociazyc"
      sie nie mozna. On kawaler male mieszkania i Twoja rodzina Z tad te roznice pogladow.
      Mysle ze postawa to postawic sobie priorytety np na ile wazna jest prasowanie?
      (dziecku prasuje jak idziemy do babci no jeszcze przed porodem wyprasowalam raz
      :)sobie zawsze wieczorem (max 2 min)

      Wiem ze bedzie sajgon z dwulatkiem i noworodkiem ale damy rade bo przed
      pierwszym tez wszyscy straszyli i dalismy spokojnie rade.
      Grunt to nieprzejmowac sie drobiazgami i lubic to co sie robi, np dzielic
      gotowaniem i znajdowac w tym przyjemnosc wtedy bedzie to mile spedzony czas. My
      czasem cala niedziele jak leje cos gotujemy i pieczemy i jest super dzien.
      Tu chodzi chyba o to zeby nie dramatyzowac ze ma sie tyle roboty bo w tym co tu
      mowia faceci jest troche prawdy.
      • sadosia75 Re: Sadosia 13.03.09, 11:58
        E tam dramatyzowac :) Nie ma po co bo nie tedy droga. Ale pisanie, ze praca w
        domu to takie bimbanie od serialu do serialu bo przeciez to nie robota to juz
        przesada!
        no my sie dorobilismy gromady :D i z mojej strony to wyglada tak a nie inaczej.
        gdyby nie to, ze maz pomaga i odciaza mnie to bym zwariowala!
        albo sie wykonczyla. jedno z tych dwoch na pewno.
        sa rzeczy, ktore musimy robic codziennie ( np. wycieranie kurzy, odkurzanie,
        zmywanie podlogi ) i to jednak zajmuje troche czasu.
        a do tego praca zawodowa, chec spedzenia choc chwili na zyciu rodzinnym. jak sie
        tak posklada wszystko do jednego miejsca to doba powinna miec 40 godzin :D