katarzyna_uk
16.03.09, 00:15
hej
nie wiem czy to ze mna jest cos nie tak i to jest normalne ze baba sprzata w
domu i gotuje facetowi, zmywa 4 razy dziennie, prasuje mu koszule, i grzecznie
czeka na seks az sie facetowi zachce a ja jestem za mloda i tylko mi sie
wydaje, czy to z nim cos nie gra?
moj facet 34 lata ja 24, nasz dzien:
on wraca z pracy, czeka az ja wroce, zrobie mu jesc itd, w piatki wraca po 13
ja po 19, wracam a on mowi zebym sie pospieszyla bo on jest glodny.. jak mowie
czemu nic sobie nie zrobil to odpowiada ze ma mnie od tego..
ogladam tv, on schodzi na dol bierze pilota i zmienia kanal, mowiac ze teraz
to ja moge isc do kuchni, mowi do mnie babo, nie wiem, nasze zycie wyglada na
tym ze ja mu gotuje i nic poza tym, on nie lubi jezdzic na wakacje, nie lubi
wychodzic i tak siedzimy w domu. co nawet mi tak nie przeszkadza, wszystko ma
byc zrobione jak on chce bo to on jest facetem, zle siedze na kanapie bo
trzymam na niej nogi a nie na podlodze, najpierw trzeba zaslonic zaslonke a
potem zapalic swiatlo, przy wchodzeniu do domu(prosto w duzy pokoj) powinnam
przejsc na druga strone zeby zapalic swiatlo bo jak wlacze przy drzwiach to
beda pstryczki odwrotnie.. wrr
kocham go, planujemy dziecko i pragne tego jak niczego ale boje sie ze on w
ogole nie bedzie mi pomagal, nie chce od niego odchodzic bo go kocham ale
czasem mam ochote sie spakowac wyjsc i nie wrocic. Po stracie ciazy 2,5 roku
temu bardzo pragne dziecka, poznalam go i myslalam ze sie pouklada, to ja sie
w nim zakochalam on stwierdzil ze ok sprobujmy, mieszkamy razem, ale czasem
mowi ze to ja sie przywalilam do niego, wiec jak mi sie nie podoba to sobie
moge poszukac innego, i nie wiem co ja mam myslec, boje sie byc sama, szukac
nowego faceta czekac kolejne 2 lata, potem rok staran, nie wiem doradzcie mi
cos, cokolwiek, bo ja nie wiem co mam myslec, robic, czuc.. opiszcie mi jak
wyglada wasz dzien, czy tez gotujecie, ile razy w tygodniu sprzatacie, prasujecie?
czy dziecko zmienia faceta? na lepsze? czy stanie sie wyrozumialy i troskliwy?
chce baby ktroa ma mu gotowac, mowie ze tak to bylo jak kobiety nie pracowaly
on na to ze to my chcialysmy rownoupranien, ja na to ze ja nie glosowalam za
tym i z checia odejde z pracy.. a on ze jesli bede skombinuje kase to ok, ze
pod domem jest latarnia zawsze mam co robic. byla kobieta bardzo go
skrzywdzila i czasami go rozumiem, i przyjmuje to z bolem, staram sie nie
zwracac uwagi, ale boje sie ze jesli w to dojdzie dziecko to nie wytrzymam i
albo mu je zostawie i wyjade z kraju, albo je wezme i wyjade, czy myslicie ze
taki facet moze zmieknac?