"Życie w grzechu"

17.03.09, 17:36

Z chłopakiem mieszkaliśmy ze sobą 3 lata. Gdy okazało się, że jestem w
ciąży, mój chłopak nie był zachwycony, zgodził się jedynie na ślub cywilny
(jest niewierzący, kawaler,ale o ślubie kościelnym nie chciał słyszeć).
Jesteśmy ze sobą szczęśliwi, mąż bardzo kocha naszą córeczkę i zajmuje się
nią. Pojawił się problem w momencie kiedy chcieliśmy ochrzcić naszą córkę i
ksiądz w Poznaniu nie chciał nam ochrzcić dziecka, ze względu na to że nie
mamy ślubu kościelnego. Ksiądz chciał wymusić na nas, abyśmy przed chrztem
dziecka wzięli ślub kościelny. Po wielkich trudach udało nam się ochrzcić dziecko
Jeśli chodzi o mnie to zawsze zależało mi na ślubie kościelnym, założeniu
rodziny. Długo namawiałam męża, aby ze względu na mnie zdecydował się na
ślub kościelny (bez żadnej pompy weselnej).
Problem polega na tym, że ksiądz twierdzi że skoro nie weźmiemy ślubu
kościelnego, to ja nie mogę chodzić do komunii, ani spowiedzi. Napiszcie, co o
tym sądzicie, czy u Was w parafii także osoby ktore mieszkają ze sobą bez
ślubu kościelnego nie mogą chodzić do komunii.
    • cafem Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 17:39
      Ze tak nieelegancko powiem: wypnij sie na ksiedza.
      Ze tez te pingwiny w sukienkach wciaz ludzmi w XXI wieku steruja...
      • cafem Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 17:45
        I jeszcze jedno: w ciaze bez slubu zajsc umialas i bylo ok, a teraz wielki dramat, bo do komunii isc nie mozesz?
        Jak ja nie cierpie takiego wybiorczego traktowania wiary.
        • marzeka1 Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 17:49
          "Jak ja nie cierpie takiego wybiorczego traktowania wiary. " - zgadzam się albo-
          albo (przynajmniej dla mnie w tych sprawach).
        • swinia_i_cham ot, typowa polska katoliczka... 18.03.09, 11:31
          > Jak ja nie cierpie takiego wybiorczego traktowania wiary.

          a co tu jest do niecierpienia ??? TO jest zdanie innej osoby, które W STOPNIU NAJMNIEJSZYM Ciebie nie dotyczy? Więc jakim cudem może się w Tobie negatywne uczyucie (niecierpienie) pojawić??? Co Ci przeszkadza to, w jaką odmianę zabobonu wierzy ktoś inny?
          • cafem Re: ot, typowa polska katoliczka... 18.03.09, 11:36
            Moze mnie nie dotyczy, ale wciaz bulwersuje. Jakims cudem.
            • swinia_i_cham bulwersuje Cie przejaw wolnego myslenia? 18.03.09, 11:42
              Przejaw dopuszczenia możliwości, że KK nie ma w 100% racji? Tak samo jak nie miał biorąc udział w wojnach religijnych, inkwizycji, paleniu "wiedźm" na stosach itd?

              Więc są ludzie, którzy uważają, że MNIEJ WIĘCEJ mają rację. I wedle własnego sumienia określają, gdzie KK sie wg nich pomylił.
              • cafem Re: bulwersuje Cie przejaw wolnego myslenia? 18.03.09, 11:47
                Dobrze napisane - "przejaw wolnego myslenia".
                Szkoda, ze tylko przejaw:)

                A dlaczego Ciebie bulwersuje, ze mnie bulwersuje? Tak jak Ty, mam prawo do wlasnego zdania i wlasnych odczuc.

                ----------------
                Alaska girl: www.youtube.com/watch?v=WsjNDcIr7SU&feature=related

                • swinia_i_cham Re: bulwersuje Cie przejaw wolnego myslenia? 18.03.09, 11:51
                  > A dlaczego Ciebie bulwersuje, ze mnie bulwersuje? Tak jak Ty, mam prawo do wlas
                  > nego zdania i wlasnych odczuc.

                  nie bulwersuje mnie nic. Gardze ludzmi, ktorzy potrafia niecierpiec innych lub zdania innych z tego typu powodow (czyjes przekonania, nie rzutujace w zaden spsoob na osobe niecierpiaca). Uwazam umiejetnosc odczuwania negatywnych emocji z takiego powodu za prymitywne.

                  Idz, wyspowiadaj sie u przedstawiciela organizacji, ktorej slepo wierzysz mimo tego ze ma na sumieniu okrutne zbrodnie.
                  • cafem Re: bulwersuje Cie przejaw wolnego myslenia? 18.03.09, 11:54
                    Ty chyba nie zalapales.
                    Ja jestem ateistka:)

                    ------------------
                    Alaska girl: www.youtube.com/watch?v=WsjNDcIr7SU&feature=related
                    • swinia_i_cham Re: bulwersuje Cie przejaw wolnego myslenia? 18.03.09, 12:18
                      > Ty chyba nie zalapales.
                      > Ja jestem ateistka:)

                      i bulwersuje Cie to, ze ktos uwaza sie za katolika ale bierze ta wiare wybiorczo.

                      Zaiste, ma to sens :D Mnie tak samo bulwersuje to, ze jakis papuas nie wierzy - w przeciwienstwie do reszty plemienia - w magiczna moc pewnego rodzaju szklanych koralikow jego wodza :D
                      • cafem Re: bulwersuje Cie przejaw wolnego myslenia? 18.03.09, 12:20
                        Bulwersuje.
    • marzeka1 Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 17:41
      Ano nie możesz, tak jest. Skoro chodzisz, bo uważasz, że wszystko jest OK, jest
      to tzw. komunia świętokradcza.
      "Jeśli chodzi o mnie to zawsze zależało mi na ślubie kościelnym"- to wtedy
      wybiera się inaczej albo (jak u mojej koleżanki) mąż był tylko świadkiem, ona
      wypowiadała w kościele przysięgę.
      • swinia_i_cham Re: "Życie w grzechu" 18.03.09, 11:33
        > to tzw. komunia świętokradcza.

        jedynie, gdy się ma mentalność owcy. Wierzącej ślepo w to, że KK ma 100% racji co do tego, czego oczekuje od człowiega Bóg. Takie owce grzały się w ogniach rozpalanych kiedyś stosów.
    • syswia Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 17:42
      Tak, nie mozesz przyjmowac komunii, bo zyjesz wg KK w zwiazku
      niesakramentalnym. Inczej rzecz ujmujac, nawet jesli sie z tego
      wyspowiadasz to Twoj zal za grzechy jest watpliwy i nie ma checi
      poprawy, wiec spowiedz nie jest rzetelna.

      Takie sprawy sie omawia z przyszlym malzonkiem przed wejsciem w
      zwiazek i zajsciem w ciaze. Nie rozumiem, to wczesniej Ci na tym nie
      zalezalo, a teraz nagle zaczelo zalezec? Stawiasz swojego malonka w
      sytuacji nie fair. Rozwiazaniem jest blogoslawienstwo koscielne
      jednostronne - Ty przysiegasz w obecnosci swiadkow i ksiedza, a Twoj
      maz biernie uczestniczy w uroczystosci jako
      agnostyk/ateista/wyznawca innej wiary.
    • lawetas Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 17:44
      Dajcie „w łapę”, to będzie po problemie.
      Po za tym, skoro nie chcą nowego wiernego, to po co się pchać w ten
      układ?
    • studentk Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 17:48
      Religia rz-k ma pewne zasady których należy przestrzegać. Nie wolno
      zabijać, kraść, żyć w grzechu itp.

      Za grzechy należy żałować inaczej nie mogą być odpuszczone...
      • swinia_i_cham inaczej niewidzialny gość, 18.03.09, 11:35
        który kocha nas tak strasznie, że aż mówi się, że jest miłością, strąci nas na wieczność w otchłań niewypowiedzianych cierpień. Bo kochamy kogoś bez obrączki, dokładamy wszelkich o tą osobę starań, dobrze wychowujemy dziecko itd.

        Tiaaaaaa :D
    • fuks0 Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 17:51
      Z punktu kościoła katolickiego to wygląda tak jakbyś np. była złodziejem,
      przychodziła do spowiedzi, komunii świętej, ale nadal zamierzała kraść.
      Natomiast by mieć "odpuszczone" grzechy przez Boga/kapłana musisz za grzechy
      żałować i POSTANOWIĆ POPRAWĘ - czyli zamierzając mieszkać ze swoim partnerem
      dalej bez ślubu kościelnego nie spełniasz tego wymogu.

      Generalnie masz 3 wyjścia:

      -namówić partnera na ślub kościelny
      -zrezygnować z chodzenia do spowiedzi i przyjmowania komunii świętej
      -chodzić do spowiedzi i zatajać przed księdzem fakt współżycia z nieślubnym
      partnerem, jednakże wtedy taka komunia święta jest uznawana za świętokradzka i
      jest grzechem. Natomiast jeżeli w Boga nie wierzysz, a chcesz komunie świętą
      przyjmować na pokaz, to jest to jakieś wyjście, ale ... nie polecam :)
      • kochanica-francuza Ależ mieszkać z partnerem wolno! 17.03.09, 20:49
        Współżyć tylko nie!
        • fuks0 Re: Ależ mieszkać z partnerem wolno! 18.03.09, 00:02
          To taki skrót myślowy był :)
    • amelkalexi Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 17:54
      Jedno wielkie g**** i zakłamanie...
      Jak mogłaś zacząć współżycie płciowe...bez ślubu kościelnego?? Co z Ciebie za
      katoliczka?? Ludzie, trzymajcie mnie...myślałam że takie osobniki wymarły...
      Kopnij faceta bezbożnika w d*** i wstąp do klasztoru...
      Tam odkupisz swoje grzechy...
      • swinia_i_cham błagam.... powiedz, że żartujesz..... 18.03.09, 11:36
        > Jedno wielkie g**** i zakłamanie...
        > Jak mogłaś zacząć współżycie płciowe...bez ślubu kościelnego?? Co z Ciebie za
        > katoliczka?? Ludzie, trzymajcie mnie...myślałam że takie osobniki wymarły...
        > Kopnij faceta bezbożnika w d*** i wstąp do klasztoru...
        > Tam odkupisz swoje grzechy...


        • amelkalexi Re: błagam.... powiedz, że żartujesz..... 18.03.09, 13:26
          dlaczego mam żartować???
          jestem baaardzo poważna:P
          • swinia_i_cham twoj post az ociekal "polskokatolicka" miloscia 18.03.09, 14:02
            blizniego.... Szacunkiem do drugiego czlowieka...
    • kora3 Nie gniewaj się, ale 17.03.09, 17:56
      dziwne zadajesz pytania.

      Jeśli jesteś katoliczką, to WIESZ, albo powinnas wiedzieć, że
      cudzołostwo jest grzechem i o takim, który w świadomego trwania w
      nim z checi własnej nie pozwala na przystenia do sakramentu pokuty i
      pojednania, a co za tym idzie - takze eucharystii.

      Warunkiem takim byłoby albo rozstanie z mezem, albo życie z nim bez
      seksu, albo zawarcie sakramentu małzeństwa. W tym ostatnim przypadku
      następuje spowiedź przedslubna, podczas której narzeczeni ( w sensie
      kanonicznym- przyszli małzonkowie) wyznają, ze załują zycia w gzechu
      i co ważne chcą to zmienić, co jest jasne, skoro planuja ślub
      koscielny.
      W innym przypadku uzyskanie rozgrzeszenia w tej sytuacji grzechu w
      który trwacie permanentnie jest niemozliwe. Sam fakt, ze macie slub
      cywilny oznacza, ze zaakceptowalscie życie w grzechu.

      Ksieza czesto nie chcą ochrzcic dzieci z takich zwiazków, ale czesto
      też się na to godzą, bowiem dziecko nie powinno ponosic skutków
      grzchu rodziców. W przypadku jednak sakramentu eucharystii - nie ma
      szans bez oszustwa do niego przystepowac, zaden ksiadz nie udzieli
      ci rozgrzeszenia i to całkowicie i bezspornie zgodne z nauka
      Koscioła. Wiem, ze zaraz się na mnie rozłoscisz, ale ja czegos nie
      rozumiem: chcesz być katoliczką, przystepowac do sakramentów, a nie
      znasz nauki Koscioła i zyjesz w niesakramentalnym zwiazki. To kakaś
      skrajna hipokryzja.
      W sytuacji, kiedy twój maz jest niewierzacy nie ma szans by wziąc
      slub koscielny, jesli maz powie o tym, ze nie wierzy nikt wam go nie
      udzieli. To jest mozliwe tylko wówczas, jesli Twój maz jest osobą
      nieochzczona. wówczas mozecie uzyskać zgode na slub sakamentalny
      podczas którego przysiege przed Bogiem bedziesz składac tylko Ty,
      nikt nie bedzie wymagał od niewierzacego by przysiegał wobec Boga w
      którego nie wierzy, ale w rozumieniu Kosciola wasze małzeństwo
      bedzie oczywiscie nierozerwalne dla obu stron. Jesli małzonek został
      ochrzczony i deklaruje ateimz to w pojeciu Koscioła odszedł od wiary
      i nie ma szans na taki slub.

      Dziwne dla mnie, ze tego nie wiesz.

      Aha - ewentualnych chetnych do nazwanai mnie moherem i dewotka
      informje, ze :) zyje całkowicie niezgodnie z nauka Koscioła, w
      wolnym związku. To co pisze powyzej to po prostu WIEDZA. No i mam na
      tyle szacunku dla siebie i iych, zebu się nie dziwić, ze nie moge
      przystepowac do sakrametów.
      • marzeka1 Re: Nie gniewaj się, ale 17.03.09, 17:57
        "To co pisze powyzej to po prostu WIEDZA. No i mam na
        tyle szacunku dla siebie i iych, zebu się nie dziwić, ze nie moge
        przystepowac do sakrametów. "- i to jest mądre podejście.
        • kora3 Dzięki :) 17.03.09, 18:01
          po prostu człwiek musi umiec dokonac wyboru:albo albo.Nie mozna miec
          ciastka i zjeśc ciaska i jeszcze byc zdziwionym, ze nie chcą dawać
          ciastek, bo "maja dziwne zasady" Zasady sa znane, ich akcetacja,
          albo nie jest sprawa wolnego wyboru, ale wybrac trzeba, inaczej sie
          zyje w swoistej schizofrenii.
          • wcalenietakimaly Re: Dzięki :) 17.03.09, 18:09
            An
            • wcalenietakimaly Re: Dzięki :) 17.03.09, 18:15
              An, nie przejmuj sie glupimi docinkami i radami. Nie traktuj zbyt
              powaznie kory, ona zawsze tak ma.

              Mozesz wziac slub w KK z niewierzacym czlowiekiem. Ktos wyzej
              napisal o tym i nie wymaga sie by twoj maz cywilny nawrocil sie.
              Natomiast absolutnie konieczne jest aby zdelkarowal chec wychowania
              potomstwa w wierze.
              • kora3 Jeśli radzisz, radź prawde 17.03.09, 18:24
                wcalenietakimaly napisał:

                > An, nie przejmuj sie glupimi docinkami i radami. Nie traktuj zbyt
                > powaznie kory, ona zawsze tak ma.

                Ja nie docinam stwierdzam fakty :)
                >
                > Mozesz wziac slub w KK z niewierzacym czlowiekiem. Ktos wyzej
                > napisal o tym i nie wymaga sie by twoj maz cywilny nawrocil sie.

                JA to napisałam wszechwiedzacy ....

                > Natomiast absolutnie konieczne jest aby zdelkarowal chec
                wychowania
                > potomstwa w wierze.

                absolutnie tez jest konieczne by była to osoba NIEOCHRZCZONA.
                Poczytaj skoro nie wiesz. Osoba ochrzczona i deklarujaca się jako
                niewierzaca jest w oczach Koscioła zatwardziałym grzesznikiem, nawet
                jesli oficjalnie z Koscioła nie wystąpiła.
                • kora3 Co do deklaracji 17.03.09, 18:25
                  masz racje. Niewierzacy współmałzonek przy slubue sakramentalnym
                  musi zdeklarowac, ze nie bedzie czynił przeszkód, by po katolicku
                  wychować potomstwo.
                • black-emissary Re: Jeśli radzisz, radź prawde 17.03.09, 19:23
                  kora3 napisała:
                  > absolutnie tez jest konieczne by była to osoba NIEOCHRZCZONA.
                  > Poczytaj skoro nie wiesz.

                  InstrukcjaEpiskopatu Polski o przygotowaniu do zawarcia małżeństwa w kościele katolickim:
                  77. Osoba, która formalnym aktem odstąpiła od Kościoła (por. n. 72, 3), a chce
                  zawrzeć małżeństwo ze stronę katolicką, winna złożyć zobowiązanie, że nie będzie
                  przeszkadzała współmałżonkowi w wypełnianiu praktyk religijnych, a także, że nie
                  będzie przeszkadzała, by wszystkie dzieci zostały ochrzczone i wychowane w
                  Kościele katolickim (formularz V).
                  Te same normy należy zastosować do tych, którzy:
                  1. uważają się za niewierzących lub ateistów;
                  2. wprawdzie nie formalnie, ale praktycznie i publicznie odstąpili od Kościoła,
                  tak że faktu tego odstępstwa nie da się ukryć;
                  3. trwają notorycznie w cenzurach kościelnych;
                  4. ostentacyjnie nie praktykują.
                  • kora3 Qrcze zaskoczyłas mnie 17.03.09, 19:24
                    zwracam honor i przepraszam, ale sprawdzę ok?
                    • black-emissary Re: Qrcze zaskoczyłas mnie 17.03.09, 20:27
                      Podałam linka, doczytaj sobie. Jest tam dość dokładnie opisane jak sprawa się
                      ma. Na niewierzących "w dobrej wierze" (innowierców czy nieochrzczonych) KK
                      patrzy się w tych sprawach przychylniej niż na tych, którzy odeszli od wiary,
                      ale nie uniemożliwia im ślubu jednostronnego.

                      "Jeśli radzisz, radź prawdę" :).
                      • kora3 Re: Qrcze zaskoczyłas mnie 17.03.09, 23:29
                        no nawet dopytałam - wymaga zgody ordyniariusza xchoć bez zgody ni
                        jest niewazne. Tego nie rozumiem, bo JAK ktos niwqierzacy
                        przysptapi do spowiedzi be zgody , musi skłamac?
                        • black-emissary Re: Qrcze zaskoczyłas mnie 18.03.09, 09:09
                          kora3 napisała:
                          > Tego nie rozumiem, bo JAK ktos niwqierzacy
                          > przysptapi do spowiedzi be zgody , musi skłamac?

                          Spowiedzi?
              • syswia Re: Dzięki :) 17.03.09, 18:27
                Nieprwda - nie w wierze, tylko w poszanowaniu do wiary. Jest to
                dokladny cytat z dokumentow min wywiadu przed slubem, ktory
                podpisuja narzeczeni (w tym nie-katolik)i przeprowadzajacy wywiad
                ksiadz. Dokumenty te nastepnie wysyla sie do biskupa w celu
                otrzymania dyspensy.
                • kora3 Kolega wie, ze dzwonią 17.03.09, 18:33
                  tylko nie wie nomen omen w który kosciele :)

                  Tak to jest z pseudokatolikami.
          • marzeka1 Re: Dzięki :) 17.03.09, 18:10
            Jestem akurat osobą wierzącą i bardzo mi się twoje podejście podoba. Moim
            zdaniem dorosły człowiek musi w pewnym momencie zadecydować JAK sobie wyobraża
            swoje życie. Nie da się mieć ciasta- jak piszesz (czyli komunia mi się należy)i
            żyć "po swojemu". Słowem kluczem jest wybór.
            • kora3 A mnie Twoje 17.03.09, 18:17
              marzeka1 napisała:

              > Jestem akurat osobą wierzącą i bardzo mi się twoje podejście
              podoba.

              Na innym forum i w realu mam czsto oakzje rozmawiac (nie tylko w
              temacie takich kwestii) z osobami, które sa wierzące. Tylko niektóre
              akcepruja podejscie inne niz własne, wiec b. się ciesze, ze jestes w
              tej grupie. Szanuję posawe wiezacych ludzi w ich życiu i decyzjach,
              natomiast hipokryci mnie przyznam przerazaja. Znam wiele osób
              wierzących o podobnym do Twego podejsciu, takze duchownych. To mnie
              bardzo cieszy, ze sa ludzie, którzy akceptuja takie wybory innych,
              których sami by nie dokonali.


              Moim
              > zdaniem dorosły człowiek musi w pewnym momencie zadecydować JAK
              sobie wyobraża
              > swoje życie. Nie da się mieć ciasta- jak piszesz (czyli komunia mi
              się należy)i
              > żyć "po swojemu". Słowem kluczem jest wybór.

              Dokładnie - komuni s. się nie nalezy - rzeba spełnić warunki. Kto
              nie chce, ten nie chce, kto nie moze musi się pogodzić.
              Kosciół ma swoje prawo i nietaktem jest po prosu go nie szanowac i
              krytykowac bo nam się podobałoby przystepować do komunii. A ze nie
              spoełnia się WARUNKÓw? a to nic, przeciez to bzdet. Takie podejscie
              mnie rozwala. Podobie, jak rozwala mnie nieznajomosc zasad Koscioła,
              z który ktos sie rzekomo identyfikuje, ale podstawowych rzeczy nie
              wie.
      • black-emissary Re: Nie gniewaj się, ale 17.03.09, 19:15
        kora3 napisała:
        > To jest mozliwe tylko wówczas, jesli Twój maz jest osobą
        > nieochzczona. wówczas mozecie uzyskać zgode na slub sakamentalny
        > podczas którego przysiege przed Bogiem bedziesz składac tylko Ty,
        > nikt nie bedzie wymagał od niewierzacego by przysiegał wobec Boga w
        > którego nie wierzy, ale w rozumieniu Kosciola wasze małzeństwo
        > bedzie oczywiscie nierozerwalne dla obu stron. Jesli małzonek został
        > ochrzczony i deklaruje ateimz to w pojeciu Koscioła odszedł od wiary
        > i nie ma szans na taki slub.

        Ależ są, jakkolwiek być może będzie trzeba się bardziej postarać.
        • kora3 Re: Nie gniewaj się, ale 17.03.09, 19:20
          To znaczy? Małzonek ma uwierzyc, czy kłamać?
          • black-emissary Re: Nie gniewaj się, ale 17.03.09, 19:24
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=92824657&a=92829330
            • kora3 Re: Nie gniewaj się, ale 17.03.09, 19:26
              ok ok odpowiedziałam juz)
        • friday133 Re: Nie gniewaj się, ale 18.03.09, 21:47
          BZDURA KOMPLETNA.

          Mój mąż jest apostatą (czyli oficjalnie wyrzekł się kościoła) i dostaliśmy bez problemów zgodę na ślub jednostronny w KK.
      • izabellaz1 Teraz Ty się nie obraź... 17.03.09, 19:34
        kora3 napisała:

        > W sytuacji, kiedy twój maz jest niewierzacy nie ma szans by wziąc
        > slub koscielny, jesli maz powie o tym, ze nie wierzy nikt wam go nie
        > udzieli.

        Tu się mylisz. W przypadku gdy jedna ze stron jest wierząca a druga nie księża
        jak najbardziej dopuszczają możliwość zawarcia sakramentu małżeństwa.
        • alpepe Re: Teraz Ty się nie obraź... 17.03.09, 20:30
          to się zresztą nazywa ślub mieszany. Sama mam taki. Mąż niewierzący.
        • kora3 Nie obrazam się :) pomliłam z czyms 18.03.09, 08:00
          innym i masz czesciowo racje. Czesciwo , bo jak dopytałam i
          doczytałam :) taka sytuacja wymaga zgody ordynariusza, a to raczej
          nie ejst chyba zwyczajny ksiądz.
          ale owszem taki ślub jest mozliwy
      • horpyna4 Re: Nie gniewaj się, ale 17.03.09, 20:33
        Nie jest prawdą, że przysięgę składa tylko osoba wierząca, a
        niewierząca się przysłuchuje. Osoba niewierząca RÓWNIEŻ SKŁADA
        PRZYSIĘGĘ, ale bez końcówki dotyczącej odwoływania się do Boga i
        świętych. Reszta tekstu jest IDENTYCZNA.
        Istnieje jeszcze jedna wersja katolickiej przysięgi małżeńskiej:
        jeżeli jedna osoba nie jest wyznania katolickiego, ale innego
        chrześcijańskiego. Wówczas ta osoba odwołuje się do Boga, ale już
        bez "wszystkich świętych".
        • kora3 Przepraszam, ale tego to ja nie sugerowałam :) 18.03.09, 08:03
          horpyna4 napisała:

          > Nie jest prawdą, że przysięgę składa tylko osoba wierząca, a
          > niewierząca się przysłuchuje.

          Napisałam, ze nikt nie bedzie wymagał przysięgania prze BOGIEM w
          którego niewierzący wszak nie wierzy.
      • croyance Re: Nie gniewaj się, ale 17.03.09, 20:47
        'W sytuacji, kiedy twój maz jest niewierzacy nie ma szans by wziąc
        slub koscielny, jesli maz powie o tym, ze nie wierzy nikt wam go nie
        udzieli. To jest mozliwe tylko wówczas, jesli Twój maz jest osobą
        nieochzczona.;

        Kora, nie masz racji. Brat mojej mamy wzial slub jako strona
        niewierzaca, czyli swiadek - a byl jak najbardziej ochrzczony.
        • horpyna4 Re: Nie gniewaj się, ale 17.03.09, 21:55
          Croyance, toż tłumaczę, że strona niewierząca również jest osobą
          ślubującą, a nie świadkiem. Bo też składa przysięgę, tylko bez
          odwołania się do Boga.
    • skarpetka_szara Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 18:23
      Jestes glupia hypokrtytka. Jezeli chcialas miec slub koscielny to
      po co sie wiazalas z niewierzacym? On tez ma prawo do swoich
      wierzen. Nie tylko w okol ciebie i Twojego kosciola swiat sie
      kreci.
      Ochrzcic dziecko moze kazdy, nawet sam rodzic jak nie ma wyjscia.
      Ksiadz pewnie w ten sposob wymusza lapowki od rodzicow. Pewnie
      zbiera na nowe BMW.

      Ja akurat bylam wychowana w kosciele katolickim, ale widze jak
      oklamana jest ta instytucjia. I zwiazalam sie z agnostykiem, ktory
      nie lubi kosciola. I by mi do glowy nie wpadlo zeby ciagnac go do
      oltarza. A gdy bedziemy miec dzieci napewno ich nie ochcimy w TYM
      kosciele.
      To tak jakbys byla vegetarianka a Twoj maz by ci kazal jest Tlusta
      Swinie - dla niego - bo on byl wychowany ze to dobre. Brrr...
      Egoistka jestes.
      Teraz Twoj Koscil ci pokazal jacy to hypokryci. Moze zmadrzejesz
      po tym wydarzeniu. Jak Kobieta jest alkocholikiem, kradnie i bije,
      a dopiero z wiezienia co wyszedl - i pojda do spowiedzi - oni moga
      ochrzcic swoje dzieci, Kosciol z przyjemnoscia przyjmie. Ale gdy
      ktos ma dziecko z niewierzacym - a mimo to chce wychowac dziecko w
      wierze - to Kosciol zamiast bic brawo i wspierac - to jeszcze
      utrudnia? Zastanow sie dziewczyno czy nie powinnas zmienic
      kosciola.
    • ann_alice Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 18:56
      Nie bardzo rozumiem, a przez te 3 lata ci to nie przeszkadzało?
      A tak w ogóle to dlaczego się przejmujesz tym, że jakiś ksiądz nie
      da ci rozgrzeszenia, abyś mogła iść do komunii, przecież wierzysz w
      Boga a nie księdza.
      Na pewno nie jest tak, że tylko jedna parafia jest, a na czole stanu
      cywilnego też wypisanego nie masz.
      W zasadzie to radzę ci rpzestać rpzejmować się tymi spasionymi
      bałwanami w czarnych sukienkach i żyć w zgodzie ze swoim sumieniem,
      a nie ich.
      • kora3 Przepraszam, ale 17.03.09, 19:03
        to co piszesz jest niedorzeczne. Mozna wierzyć w Boga poza
        JAKIMLWIEK Kosciołem, w tym Krk, ale w takim razie PO CO przyjmowac
        euharystie w takim Kosciele i jeszcze niezgodnie z jego zasadami?
        Paranoja
        • vandikia Re: Przepraszam, ale 17.03.09, 19:24
          Nie rozumiem czemu osoby nie chodzące do kościoła nie potrafią
          normalnie się wyrazić w takim wątku, tylko muszą się maksymalnie
          wyzłośliwić zaczynając od pingwinów w czarnych sukienkach, zbiórkach
          na bmw, itd..

          czy brak wiary az tak boli?
          • kora3 Re: Przepraszam, ale 17.03.09, 19:31
            To pyanie o mnie?????
            • vandikia Re: Przepraszam, ale 17.03.09, 19:39
              kolejny komentarz w watku po prostu, przeciez nie Ty pisalas w ten
              sposob
              • kora3 Ok nt.:) 17.03.09, 23:30

    • black-emissary Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 19:28
      Od lat żyjesz niezgodnie z zaleceniami KK, dorobiłaś się nieślubnego dziecka, co
      w oczach KK jest wielkim przewinieniem, a zależy Ci na chrzcie i komunii. Ja
      tego kurde nie rozumiem.

      Albo rzeczywiście jest ta religia dla Ciebie ważna i chociaż starasz się żyć w
      zgodzie z nią, albo uznajesz, że nie dasz rady i rezygnujesz nie tylko z
      wymagań, ale i z przywilejów (a takimi są sakramenty).

      Cholerna katolicka hipokryzja. Tfu!
      • vandikia Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 19:40
        raczej człowiecza hipokryzja
    • jagoda_pl Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 19:34
      Napiszcie, co o
      tym sądzicie, czy u Was w parafii także osoby ktore mieszkają ze sobą bez
      ślubu kościelnego nie mogą chodzić do komunii.

      Tak i zapewniam Cię, że tak jest we wszystkich parafiach:D!

    • zloty.strzal Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 21:23
      Po ch... ci ten chrzest i ślub, skoro i tak łamiesz zasady wiary, którą rzekomo
      wyznajesz? Nie pomyślałaś o tym, zanim zaczęliście się bzykać?

      Co za wysyp katolickich imbecyli na tym forum!
    • poprostu_basia Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 21:58
      Taka jakby niekonsekwencją powiewa, żeby nie rzec-hipokryzją. Albo szczerze
      wyznajesz wiarę i starasz się wypełniać jej nakazy, albo są sprawy dla Ciebie
      ważniejsze niż wiara i nie chce Ci się wypełniać nakazów więc nie powinnaś
      oczekiwać "przywilejów" (jak komunia św). Nie można być trochę w ciąży ani
      trochę na diecie, ani też-trochę wierzącym...
    • tiuia Re: "Życie w grzechu" 17.03.09, 22:00
      > Napiszcie, co o
      > tym sądzicie, czy u Was w parafii także osoby ktore mieszkają ze sobą bez
      > ślubu kościelnego nie mogą chodzić do komunii.

      Nie mogą.
    • eastern-strix Re: "Życie w grzechu" 18.03.09, 00:13
      zdecydowalas sie na zwiazek z osoba niewierzaca wiec chyba wiedzialas, jakie
      moga byc konsekwencje?

      Ja jestem agnostyczka, mam slub cywilny i jakby mi nagle maz zaczal gadac, ze
      mam sie wyzbyc wlasnych pogladow ze wzgledu na niego, to bym sie obrazila.

      Ciesz,sie,ze sie w ogole zgodzil na slub, ze mna nie bylo tak latwo :P

      A na czym Ci bardziej zalezy - na mezu czy na slubie koscielnym?
    • sadosia75 Re: "Życie w grzechu" 18.03.09, 09:38
      czy u Was w parafii także osoby ktore mieszkają ze sobą bez
      > ślubu kościelnego nie mogą chodzić do komunii.
      Moga co nie znaczy,ze nie popelniaja grzechu. No ale mieszkac to jedna sprawa a
      mieszkac i zyc w grzechu to druga sprawa :)
      albo grzeszysz i ponosisz tego konsekwencje ( brak komunii ) albo zyjesz zgodnie
      z kosciolem i przystepujesz do komunii. Nie mozna troche wierzyc, albo troche
      nie wierzyc. albo troche zyc w grzechu i troche zyc w zgodzie z nauka kosciola.
    • klementynia dzięki takim 'katoliczkom" jak Ty 18.03.09, 11:47
      innowiercy uważają katolików za hipokrytów i oszustów. Albo wyznajesz jakąś
      wiarę i przyjmujesz ją z "dobrodziejstwem inwentarza" albo nie. A co do zasad
      wiary - mój znajomy jest adwentystą (przynajmniej za takowego się uważał) i
      popalał papierosy i popijał alkohol - z miejsca został wykluczony ze wspólnoty.
      Po prostu wyrzucili go ze stwierdzeniem, że jak przestanie zabijać siebie samego
      to może wrócić. Drugiego wykluczyli za rozwód. I tak jest ze wszystkimi
      zasadami ich wiary - traktują je poważnie.
      A co do ślubu -sama mam mieszany (za zgodą biskupa), mąż jest protestantem a ja
      katoliczką.
      • sadosia75 Re: dzięki takim 'katoliczkom" jak Ty 18.03.09, 11:50
        Innowiercy uwielbiam ten zwrot. nie ma nic lepszego niz obelga z samego ranca :D

        A po co zgoda biskupa na slub mieszany?
        • klementynia Sadosia - warto przeczytać definicję słowa, 18.03.09, 12:37
          sadosia75 napisała:

          > Innowiercy uwielbiam ten zwrot. nie ma nic lepszego niz obelga z samego ranca :
          > D


          którego się nie zna:

          pl.wikipedia.org/wiki/Innowierca
          Innowierca to człowiek wyznający INNĄ wiarę (tu: inną niż katolicka) -
          określenie najzupełniej neutralne. Dla np. protestantów innowiercą jest katolik.
          W zborze nazywano mnie innowiercą (czy też siostrą w innej wierze) co zupełnie
          mi nie przeszkadzało bo nie obrażam się jak dziecko, kiedy ktoś mówi
          prawdę(jestem dla nich innowiercą ). Obelga byłaby wtedy, gdyby ukuto
          pojęcie: "gorszowierca".

          > A po co zgoda biskupa na slub mieszany?

          O ślubie mieszanym

          www.we-dwoje.pl/slub;mieszany,artykul,18.html
          - dodam, że wbrew temu co piszą w artykule mieliśmy ślub w czasie Mszy Św.
          • sadosia75 Klementynia 18.03.09, 13:31
            ja bardzo dobrz znam definicje tego slowa. Co nie zmienia faktu, ze dla mnie
            jest obelga czy tez jak ktos woli nie lubie tego slowa. Innowierca to
            innowierca. lepiej wg mnie brzmi osoba innej wiary. niby to samo a jednak inaczej.
            innowierca ma jakis dziwny wydzwiek - tej gorszej, innej, zlej wiary.
            to chyba uraz po rozmowach z tesciowa, ktora moja wiare uznaje za cos gorszego.

            W moim przypadku to tej zgody od biskupa nie bylo. chyba. nie przypominam sobie
            czegos takiego, ze maz chodzil do swojego proboszcza po jakas zgode. ale kto cie
            tam wie o czym oni rozmawiali jak mnie ksiadz wyrzucil z kosciola krzyczac, ze
            jestem grzesznica odciagajaca wiernego od Boga :)
            • klementynia Re: Klementynia 18.03.09, 13:46
              sadosia75 napisała:

              > Co nie zmienia faktu, ze dla mnie
              > jest obelga czy tez jak ktos woli nie lubie tego slowa.

              Sama napisałaś: dla mnie, więc Twoja ocena jest subiektywna. Co nie zmienia
              faktu, że rzecz oczywista możesz go nie lubić. Choć z drugiej strony - napisałam
              "innowierca" bez żadnych ukrytych intencji zdyskredytowania kogokolwiek a Ty mi
              je przypisałaś.

              > jak mnie ksiadz wyrzucil z kosciola krzyczac, ze
              > jestem grzesznica odciagajaca wiernego od Boga :)

              Naprawdę? A czujesz, że odciągasz? IMHO macie proboszcza mądrego inaczej. O ile
              pamiętam przypowieści o Chrystusie to uwielbiał wszelkiego rodzaju zbłąkane
              owieczki, grzeszników i marnotrawnych synów/córki.
              • sadosia75 Re: Klementynia 18.03.09, 13:49
                >
                > Sama napisałaś: dla mnie, więc Twoja ocena jest subiektywna. Co nie zmienia
                > faktu, że rzecz oczywista możesz go nie lubić. Choć z drugiej strony - napisała
                > m
                > "innowierca" bez żadnych ukrytych intencji zdyskredytowania kogokolwiek a Ty mi
                > je przypisałaś.

                Nie Tobie a slowu. Nie lubie go irytuje mnie. Slowo nie czlowiek je wypowiadajacy.

                > Naprawdę? A czujesz, że odciągasz? IMHO macie proboszcza mądrego inaczej. O ile
                > pamiętam przypowieści o Chrystusie to uwielbiał wszelkiego rodzaju zbłąkane
                > owieczki, grzeszników i marnotrawnych synów/córki.

                Nie wiem czy mozna odciagac od wiary katolickiej kogos kto sam nie chce w zyciu
                katolickim uczestniczyc.
                Od Boga nie odciagam. wrecz przeciwnie
                • klementynia Re: Klementynia 18.03.09, 13:58
                  sadosia75 napisała:


                  >
                  > Od Boga nie odciagam. wrecz przeciwnie

                  Zaintrygowałaś mnie. Jeśli możesz i chcesz to napisz mi na priv jakiej jesteś
                  wiary bo brzmi to dla mnie dziwnie znajomo:).
                  • sadosia75 Re: Klementynia 18.03.09, 14:02
                    A szkocz za chwile na maila :)
                    • klementynia Re: Klementynia 18.03.09, 14:09
                      sadosia75 napisała:

                      > A szkocz za chwile na maila :)

                      Dzięki za odpowiedź. Teraz to już zupełnie nie rozumiem tego Waszego proboszcza:(.
                      • sadosia75 Re: Klementynia 18.03.09, 14:13
                        A to w ogole dluga historia zupelnie nie na forum do opowiadania. w kazdym razie
                        slub wzielismy w kosciele mojej wiary inikt nam problemow zadnych nie robil i
                        nie robi.
            • kochanica-francuza Innowierca = niekatolik? 18.03.09, 16:03
              Oszaleliście? Katolik, niekatolik to CHRZEŚCIJANIN. Ta sama wiara, inna
              denominacja. Innowiercą dla katolika może być buddysta.
    • nonoa Re: "Życie w grzechu" 18.03.09, 11:53
      Pewnie, że nie możesz. Nie masz ślubu nie ma komunii. Nie ma alternatyw w
      kościele katolickim. Albo jedno albo drugie.
      • annie_laurie_starr Re: "Życie w grzechu" 18.03.09, 16:32
        Doskonale Cie rozumiem - nie kazdy cale zycie zyje "rowno" po katolicku lub
        "olewajac" KK. Skoro Tiger Michalczewski moze sie nawrocic to religia,
        chodzenie do kosciola i przyjmowanie sakramentow moze byc naprawde bardzo wazne.
        I trudno jest przezyc zycie czarno-bialo chociaz na pewno wtedy inni sie mniej
        czepiaja.
        Jelsi jestem bezbozna to na maksa, a jesli jestem dobra katoliczka to musze od
        razu miec meza z Opus Dei i 8 dzieci. W prawdziwym zyciu jest troche inaczej i
        moze nam jednoczesnie zalezec na Panu Bogu i na bezboznym mezu i starac sie
        osiagnac jakis kompromis.

        Jest to bardzo ludzkie, ze gdy przychodzi milosc miedzywyznaniowa, czy milosc
        miedzy osoba religja i niereligijna to reigia zdaje sie odgrywac role
        drugoplanowa. Ale wtedy gdy sie zakochujemy wszystko inne tez nie ma znaczenia.
        Olewamy co nam mowia koledzy, rodzice, madre ksiazki, ksieza i terapeuci i
        stawiamy na zwiazek, bo czujemy, ze bez tej osoby nie przezyjemy chocby jednego
        dnia i przestaniemy oddychac. A potem jest zwiazek i jest fajnie, ale zaczyna
        brakowac Pana Boga jesli wczesniej byl w czyims zyciu. Bo to nie jest tak, ze
        wszystko co bylo przed milosci juz nigdy nie bedzie wazne. Nie kazdy moze czy
        tez chce pozbyc sie swojego wyznania i niby dlaczego mialby to robic. Jest wiec
        to calkiem normalne, ze chcialoby sie isc do komunii...

        Moja rada jest taka: wyglada na to, ze Twoj maz nie jest totalnie
        anty-religijny, bo skoro macie ochrzczone dziecko, to rozumie Twoje potrzeby
        religijne. Ponadto, jesli slub koscielny jest dla Ciebie az tak wazny, to
        podjrzewam, ze tez maz to moze zrozumiec intelektualnie, chociaz niekoniecznie
        emocjonalnie. Byc moze zgodzi sie na slub by Ciebie uszczesliwic i wtedy ten
        slub bedzie tylko dla Ciebie.

        Czy zyjesz w grzechu? Moim zdaniem nie, ale bez sakramentu. Wiec sprawa
        komunii to jest sprawa Twojego sumienia, ale skoro tutaj piszesz to chyba
        sumienie nie czuje sie komfortowo w tej sprawie. Moim zdaniem Ty i maz
        powinniscie sie udac albo do madrego ksiedza, takiego z doswiadczeniem pracy ze
        zwiazkami niesakramentalnymi, albo do terapeuty, ktory rozumie potrzeby
        religijne. Bo wiadac, ze masz takie potzreby i nie ma sensu zaprzeczac lub sie
        ich na sile pozbywac.
    • asstoria Re: "Życie w grzechu" 18.03.09, 19:38
      A ja patrzę na ten temat od drugiej strony. Jestem dzieckiem takich
      rodziców, ktorzy nie mieli ślubu kościelnego. Żeby mnie ochrzcić
      nakłamali księdzu, że wzięli ślub na drugim końcu Polski. Widocznie
      jakoś to przeszło, bo i moje rodzeństwo udało się ochrzcić na tej
      podstawie. Dzięki temu nie miałam nigdy problemów. Obecnie jestem
      praktykującą katoliczką. Kościół jest dla mnie ważny. Nie wiem, jak
      bym się czuła i czy byłoby tak samo, gdyby mi wtedy odmówiono
      chrztu. Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać. Nie wiem, jak można
      odmówić dziecku chrztu w powodu jego rodziców. Myślę, że ci księża
      popełniają grzech.
      • annie_laurie_starr Re: "Życie w grzechu" 18.03.09, 20:24
        Asstoria - w sumie to ja nie wiem jak to jest z ksiezmi i ich grzechami, ale
        odmowic dziecku chrztu to wg mnie jest nie jest po chrzescijansku i Pan Jezus
        moze byc troche wkurzony. W koncu powiedzial; "pozwolcie dzieciom przyjsc do mnie".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja