tb13
18.03.09, 09:00
Sytuacja jest taka: ja mężatka, on żonaty no i poznajemy siebie.
Jakiś czas zwykła znajomość a potem nagle wszystko galopuje i jest
tęsknota, marzenia o sobie, pragnienie dotyku, bliskości. Nie
mieszkamy blisko więc kontakty osobiste są sporadyczne. Żadne z nas
absolutnie rodziny nie zostawi. Sprawa zachodzi na tyle daleko, że o
zwykłej znajomości nie ma już mowy ale nie dochodzi do seksu. Tu
chyba w porę postanawiamy, że trzeba to zmienić bo dalej tak nie
można. Nie chcemy zrywać kontaktu ale musi się coś zmienić. Czy
wobec takiej sytuacji możliwe jest, że damy radę tak jak kiedyś na
początku wymieniać się znów zwykłymi wiadomościami, pytaniami o
codzienne sprawy... Póki co mnie strasznie boli i jestem rozdarta
ale nie wyobrażam sobie, że już nigdy miałoby go nie być w moim
życiu...
Zagryźć zęby i próbować? Uda się?