Rozwód kościelny

18.03.09, 17:02
Zaczynają pobrzękiwać w telewizji, że niedługo będzie możliwy rozwód
kościelny. Komu z Was odpowiada idea rozwodu kościelnego? Bo ja
jestem jak najbardziej na tak. Jakaś elegancka babeczka w telewizji
dość przekonująco uzasadniła dlaczego ma dość swojego małżonka.
Drażniło ją między innymi to, że kładąc się wieczorem spać jej
małżonek potrafił wycierać sobie miód z uszu rogiem
prześcieradła. "I jak tu takiego nie kochać????????" Ciekawe tylko
ile będzie taka impreza kosztowała.
    • jagoda_pl Re: Rozwód kościelny 18.03.09, 17:06
      Prowokacja:)? Powiedz, że tak!

      Rozwodów kościelnych nigdy nie będzie - są tylko (ostatnio coraz łatwiejsze do załatwienia) unieważnienia małżeństwa.

      P.S. Kolejny dzień z tematyką kościelną:D!
    • masher Re: Rozwód kościelny 18.03.09, 17:14
      nigdy nie bylo i nie bedzie rozwodow koscielnych. mozesz starac sie o
      uniewaznienie. nie jest to rozwod, tylko uniewaznienie :]
      • szczesliwamezatka masher 18.03.09, 17:22
        Ale to było złośliwe. Ja się nie muszę o nic starać, bo mam ślub
        kościelny.
        • jj1978 Re: masher 18.03.09, 17:32
          wiec rozwod koscielny w twoim przypadku bylby jak znalazl:)
    • kora3 Re: Rozwód kościelny 18.03.09, 18:03
      W Kosciele Rzysmko-Katolickim rozwód nie bedzie mżliwy, chyba ze
      Kosciół zmieni załozenie o nierozerwalnosci sakramentu małzeństwa na
      co się nie zanosi.
    • kochanica-francuza Re: Rozwód kościelny 19.03.09, 00:26
      Jak w uszach ma miód, to niech go je. Normalny człowiek ma w uszach woskowinę.
      • baletnica_bez_nogi Re: Rozwód kościelny 19.03.09, 11:29
        moze jadl tak niezdarnie, ze nakapalo mu do ucha?
        a moze to bylo o malym dziecku, a nie o mezu tylko autorce watku sie pomylilo?
      • croyance Re: Rozwód kościelny 22.03.09, 00:28
        Moze to nie facet byl, ale Kubus Puchatek.
    • baletnica_bez_nogi Re: Rozwód kościelny 19.03.09, 11:31
      rozwody koscielne juz istnieja tylko nazwa oficjalna brzmi inaczej.
    • powiewlata Re: Rozwód kościelny 19.03.09, 11:33
      jestem za
    • arspoetica1 Re: Rozwód kościelny 19.03.09, 12:08
      W prawie kanonicznym nie ma pojęcia "rozwód kościelny". Jest
      natomiast pojęcie "stwierdzenia nieważności małżeństwa".To dość
      skomplikowany temat, ale pierwsze kroki należy kierować do Sądu
      Biskupiego danej diecezji. Poczytaj link:
      www.ekumenizm.pl/content/article/20070426224655930.htm
    • demonii.larua Re: Rozwód kościelny 19.03.09, 12:22
      Nie sądzę by KK zdecydował się na coś takiego, wszak małżeństwo nierozerwalne,
      stwierdzić nieważność jedynie można :D
      Koszt? Pewnie byłby większy niż teraz jest przy stwierdzaniu nieważności :D :D
    • cafem Re: Rozwód kościelny 19.03.09, 12:28
      Henry XIII, gdy papiez nie udzielil mu rozwodu z zona, przeprowadzil rozwod z Kosciolem. Od tego czasu Anglia nie jest katolicka:)
      • kadfael Re: Rozwód kościelny 19.03.09, 12:57
        VIII
        • cafem Re: Rozwód kościelny 19.03.09, 12:59
          Oj, tak, myslalam osmy, a zamiast "V" iksa wstawilam:))
    • anek130 Re: Rozwód kościelny 19.03.09, 12:55

      a ja radze obejrzec dziesiejsze Rozmwoy w toku, bo stąd to
      usłyszałas prawda? (nie wiem czy dzisiaj dokładnie, czy jutro), tam
      ekspertem będzie ksiądz więc napewno rozwieje Twoje watpliwości.

      Ania
      Mój Aluś
      • zosia-malgosia Re: Rozwód kościelny 20.03.09, 21:03
        Mam nadzieje ze do tego nie dojdzie,jak ktos juz raz wzial slub koscielny powinien poniesc tego konsekwencje.
        • au_lait Re: Rozwód kościelny 20.03.09, 21:07
          Zabrzmiało, jakby ślub (kościelny) był rodzajem pułapki bez wyjścia.
          • zosia-malgosia Re: Rozwód kościelny 20.03.09, 21:22
            Chodzi po prostu o to ze jezeli juz raz przysiegalo sie przed Bogiem to nic nie powinno tego uniewaznic.Czesto jest to wykorzystywane przez prostakow ktorym nie ulozylo sie w zyciu -wymyslaja jakas bajke,ze niby nieskonsumowane,ze nie znali o kims prawdy przed slubem albo inne bujdy po to by mogli stanac na slubnym kobiercu z inna naiwna panna.zenada!
            • au_lait Re: Rozwód kościelny 20.03.09, 21:28
              Nie masz racji, chyba nie testowałaś tego na sobie. Młodzi ludzie
              czasem nie są dojrzali emocjonalnie do podjęcia odpowiedzialnej
              decyzji o małżeństwie (ze wszystkimi konsekwencjami). Coś im się
              tylko roi w głowach, a późniejsza szara rzeczywistość okazuje się
              bardzo brutalna. Gdy udowodnią swoją niedojrzałość, małżeństwo
              kościelne staje się nieważne. (Analogicznie jak nie do końca szczera
              spowiedź w którymś z poprzednich wątków.)
              • zawszezabulinka powiem jedno : lol 20.03.09, 21:43
                hehehehehehehehahahahhaa
                • au_lait Re: powiem jedno : lol 20.03.09, 21:47
                  Nieładnie się śmiać z cudzego nieszczęścia...
                  • szczesliwamezatka Au _lait 20.03.09, 21:57
                    au_lait napisał:

                    > Nieładnie się śmiać z cudzego nieszczęścia...
                    A propo, wiesz co oznacza "lol"? To jest taki nieformalny skrót
                    angielski. Tak się nim posługujesz,a ciekawe, czy wiesz z jakich
                    angielskich słów się składa?" (no tak uczciwie, bez szperania teraz
                    po Internecie czy słownikach)
                    • au_lait Re: Au _lait 20.03.09, 22:00
                      To do mnie pytanie? :)
                      • szczesliwamezatka Re: Au _lait 20.03.09, 22:01
                        au_lait napisał:

                        > To do mnie pytanie? :)


                        Tak
                    • au_lait Re: Au _lait 20.03.09, 22:02
                      No niech Ci będzie: lots of love. :)
                      • szczesliwamezatka Re: Au _lait 20.03.09, 22:05
                        au_lait napisał:

                        > No niech Ci będzie: lots of love. :)
                        Niestety, poprawna odpowiedź jest jedna i brzmi: "laugh out loud"
                        (jestem anglistą)
                        • au_lait Re: Au _lait 20.03.09, 22:07
                          No i co w związku z tem, anglisto? Jakiś morał dla mnie będzie? :)
                          • szczesliwamezatka Re: Au _lait 20.03.09, 22:07
                            au_lait napisał:

                            > No i co w związku z tem, anglisto? Jakiś morał dla mnie będzie? :)
                            Nie, nie lubię moraliować.
                            • szczesliwamezatka Re: Au _lait 20.03.09, 22:08
                              szczesliwamezatka napisała:

                              > au_lait napisał:
                              >
                              > > No i co w związku z tem, anglisto? Jakiś morał dla mnie
                              będzie? :)
                              > Nie, nie lubię moraliować, sorry, moralizować (poślizg na
                              klawiaturze) :))))))))))))
                              • au_lait Re: Au _lait 20.03.09, 22:10
                                LOL – popularny akronim wyrażenia [1][2]laughing out loud lub laugh
                                out loud[3] (ang. Głośno się śmiać), używany zazwyczaj w komunikacji
                                internetowej.

                                Bywa także tłumaczony jako:

                                Lots Of Laugh
                                Lots Of Love

                                Czasem dobrze skorzystać ze słownika.
                • szczesliwamezatka Babulinka 20.03.09, 21:58
                  zawszezabulinka napisała:

                  > hehehehehehehehahahahhaa
                  Śmiej się, śmiech to zdrowie :)))))))
                  • zosia-malgosia Re: Babulinka 20.03.09, 22:12
                    a ja i tak uwazam ze nie powinno sie na to pozwolic.
                    • au_lait Re: Babulinka 20.03.09, 22:17
                      To może jakieś referendum? :)
                      • zawszezabulinka przepraszam 20.03.09, 22:25
                        ale rozbawilo mnie to czyszczenie uszu

                        >Mam nadzieje ze do tego nie dojdzie,jak ktos juz raz wzial slub >koscielny
                        powinien poniesc tego konsekwencje.


                        ooo, szczegolnie dla tych ktorzy wzieli slub koscielny - bo ciekawosc sasiadow
                        byla wieksza

                        przepraszam ale musialam, razi mnie to poporstu. nikt w rodzinie w ciagu kilku
                        lat nie mial slubu cywilnego, z wyjatkiem mojej siostry ( slub za granica)- czy
                        wszyscy sa takimi swietoszkami?
                        • zawszezabulinka mialo byc: bo opinia sasiadow byla wazniejsza 20.03.09, 22:28
                          ah te literowki, zawsze wypadnie slowo ktorego chcesz uzyc
            • afterglow Re: Rozwód kościelny 21.03.09, 13:53
              zosia-malgosia napisała:

              > Chodzi po prostu o to ze jezeli juz raz przysiegalo sie przed Bogiem to nic nie
              > powinno tego uniewaznic.

              A co jesli Twoj maz Cie notorycznie leje albo poniza albo zdradza albo...

              Przyrzeklas przed Bogiem, wiec bedziesz do konca zycia grzecznie to tolerowac?

              • kora3 To nie tak 21.03.09, 15:10
                to,ze rozwód koscieny nie istnieje nie znaczy, ze trzeba tolerowac
                przemoc, czy zdrade np.

                Zasada jst prosta: slub koscielny z załozenia jest slubem do śmierc,
                bo jest sakramentem. Waznego sakramentu nikt nie moze "zdjąc" ze
                współmałzonków. A rozwód musiałby siła faktu polegac na uznaniu, ze
                sie "zdjeło" albo olało wazny sakrament, oczywiscie mam tu na mysli
                instytucje Koscioła.

                Jak na razie nie ma mozliwosci takiej, bu Kosciół na takie cos
                poszedł. Stwierdzenie niewaznosci to nie jest rozówd - to proces w
                którym bada sie na wniosek strony i o ile sa przesłanki, czy
                małżeństwo mogło zostac nieważnie zawarte. Przyczyn niewaznosci jest
                wiele, ale muszą one zaistniec PRZED slubem, choc oczywiscie skutki
                tegoz są widoczne dopiero po slubie.

                Jeśli ktoś nie ma podstaw by twierzić,z e jego małzeństwo jest
                niewazne, moze się zgodnie z zasadami Koscioła rozstać ze
                współmałzonkiem, co sie nazywa separacją. Warunki separacji
                koscielnej mozna znaleźc w internecie.
                • wrr2 Re: To nie tak 21.03.09, 19:12
                  Czyli albo tolerujesz bydlaka albo jesteś sama do końca życia i żyjesz w
                  celibacie. Tak czy siak zmarnowane życie, o ile nie nie ma się zadatków na mniszkę.
                  • kora3 Owszem przyznaję, ale 22.03.09, 08:45
                    mówię po prostu jak jest.
                    o ile mnie wiadomo nie jest to przymusowe. MOZNA zyc inaczej, nikogo
                    za to nie zamykają.
                    Wg mnie złosc na Kosciół, ze nie zmienia zasad, które sie wczesniej
                    przyjęło to paranoja.
                    Wybacz
                    • wrr2 Re: Owszem przyznaję, ale 22.03.09, 13:13
                      Sorry, ale gdzie ja napisałam, że jestem zła na kościół i że w ogóle się stosuję
                      do jego przykazań? Jak chcesz komuś pojechać to może rób to z większym sensem.

                      Po prostu stwierdziałam fakt - ślub kościelny to pułapka w sytuacji, gdy coś nie
                      wyjdzie tak jak powinno a ktoś chce żyć w zgodzie nauką KK.
                      • kora3 Alez bez nerwów:) 22.03.09, 13:21
                        wrr2 napisała:

                        > Sorry, ale gdzie ja napisałam, że jestem zła na kościół i że w
                        ogóle się stosuj
                        > ę
                        > do jego przykazań?

                        Moja uwaga nie była DO CIEBIE tylko ogólnie, w temacie wątku ...
                        )


                        Jak chcesz komuś pojechać to może rób to z większym sensem.
                        Nikomu nie chce "pojechać"
                        (to chyba znaczy coś w rodzaju "dogadać"?
                        >
                        > Po prostu stwierdziałam fakt - ślub kościelny to pułapka w
                        sytuacji, gdy coś ni
                        > e
                        > wyjdzie tak jak powinno a ktoś chce żyć w zgodzie nauką KK.

                        Zauwazam, ze to DOBROWOLNA pułaka :) zasady sa znane - mzona je
                        przyjąc albo nie.

                        PS. Nie jestem katoliczka i jestem po rozwodzie z czego się bardzo
                        cieszę :)
                        • wrr2 Re: Alez bez nerwów:) 22.03.09, 14:20
                          "Wg mnie złosc na Kosciół, ze nie zmienia zasad, które sie wczesniej
                          przyjęło to paranoja. Wybacz" - IMHO to było ewidentnie do mnie, chyba że w 2
                          os. l. poj. zwracasz się do całego forum. Po prostu nie lubię głupiego
                          dogryzania innym.

                          > Zauwazam, ze to DOBROWOLNA pułaka
                          Przecież to samo napisałam wyżej - "jeżeli ktoś CHCE żyć w zgodzie z KK".
                          • kora3 Re: Alez bez nerwów:) 22.03.09, 14:32
                            Przykro mi,ze wzięłas to do siebie, nie taka była moja intencja.
                            Ogólnie uwazam, ze paranoiczne jest zawieranie ślubu koscielnego i o
                            ile dojdzie do rozpadu małzeństwa biadolenie, że tearz to juz albo
                            samej zostac trzeba, albo się nie ma szans na przystepowanie do
                            sakramentów.

                            Zasady Koscioła sa jasne: małzeństwo jest nierozerwalne. Kto je
                            zawiera o tym wie i wie też, ze jesli dojdzie do rozpadu trzeba
                            bedzie albo zostac samemu, albo pogodzic się z tym, że nie bedzie
                            się juz w pełni uczestniczyc w życiu Koscioła.

                            Ani branie ślubu w Kosciele, ani tez zycie w zgodzie z jego nauka
                            nie ejst przymusowe. Kazdy moze dokonac wyboru. Tyle.

                            Nie sądze, y taka wypowiedź komuś "dogryuzała" to sa fakty.
                            • wrr2 Re: Alez bez nerwów:) 22.03.09, 14:41
                              W zacytowanym przeze mnie fragmencie ewidentnie skierowałaś swoją wypowiedź do
                              mnie. Więc wybacz, że mi się nie spodobało sugerowanie jakobym robiła coś
                              paranoidalnego. Szczególnie, że nie dałam ci do tego żadnych powodów.


                              • kora3 ależ już Ci wyjaśniłam :) 22.03.09, 14:43
                                powiedziałam, ze mi przykro, ze tak odczytałas. Sprawa Cię nie
                                dotyczy, jak zasugerowałaś, skad takie nerwy i ciagłe owracanie do
                                tego?
                                Wyluzuj
                                • wrr2 Re: ależ już Ci wyjaśniłam :) 22.03.09, 15:17
                                  Tylko wyjaśniłam ci, gdzie ja widzę dogryzanie w twojej wypowiedzi skoro wg
                                  ciebie go nie ma.

                                  • kora3 Pasuję:) 22.03.09, 15:19
                                    nie dam rady się p[rzegadywac dla samej idei przegadywania sie -
                                    masz racje, ok? :)
                • afterglow Re: To nie tak 21.03.09, 19:17
                  kora3 napisała:

                  > to,ze rozwód koscieny nie istnieje nie znaczy, ze trzeba tolerowac
                  > przemoc, czy zdrade np.
                  >
                  > Zasada jst prosta: slub koscielny z załozenia jest slubem do śmierc,
                  > bo jest sakramentem. Waznego sakramentu nikt nie moze "zdjąc" ze
                  > współmałzonków. A rozwód musiałby siła faktu polegac na uznaniu, ze
                  > sie "zdjeło" albo olało wazny sakrament, oczywiscie mam tu na mysli
                  > instytucje Koscioła.

                  Z tego co wiem, sakrament ten można "zdjąć" w przypadku kiedy jeden z partnerów
                  jest bezpłodny (albo w ogóle nie chce uprawiać seksu, więc nie ma mowy o
                  potomstwie), a drugi chce.

                  • kora3 Re: To nie tak 22.03.09, 08:52
                    troszkę chyba mylisz pojecia.
                    bezpołodnosc jest przesałnką do stw. niewaznosci tylko wówczas, gdy
                    bezpłodny wspłmałzonek był jej przed slubem swiadom lub ja
                    podejrzewał i info to swiadomie zataił przed drugim.
                    Dotyczy to kadej innej choroby somatycznej takze mogacej miec wpływ
                    na pozycie w szerokim rozumieniu, albo na potomstwo.

                    Niewazne jest na pewno małzeństwo osoby, która załozyła, ze nie chce
                    mieć dzieci wcale i to bez względu na o, czy uzyskała akceptacje
                    współmałzonka przed slubem w tym zakresie.

                    Co do niemoznosci skonsumoania małzeństwa uznaje sie je za niebyłe.
                    • afterglow Re: To nie tak 22.03.09, 18:34
                      kora3 napisała:

                      > troszkę chyba mylisz pojecia.
                      > bezpołodnosc jest przesałnką do stw. niewaznosci tylko wówczas, gdy
                      > bezpłodny wspłmałzonek był jej przed slubem swiadom lub ja
                      > podejrzewał i info to swiadomie zataił przed drugim.
                      > Dotyczy to kadej innej choroby somatycznej takze mogacej miec wpływ
                      > na pozycie w szerokim rozumieniu, albo na potomstwo.
                      >
                      > Niewazne jest na pewno małzeństwo osoby, która załozyła, ze nie chce
                      > mieć dzieci wcale i to bez względu na o, czy uzyskała akceptacje
                      > współmałzonka przed slubem w tym zakresie.
                      >
                      > Co do niemoznosci skonsumoania małzeństwa uznaje sie je za niebyłe.

                      Nie wnikając w szczegóły - chodziło mi o to, że napisałaś że ślub kościelny jest
                      raz na zawsze, a ja podałam przykład kiedy nie jest raz na zawse (nie ważne czy
                      ktoś zataił bezpłodność czy nie).
                      • kora3 Re: To nie tak 22.03.09, 19:03
                        ślub koscielny z załozenia jest raz na zawsze, ale jeśli przy jego
                        udzielaniu dochodzi do oszustwa, złj woli jednej, czy obu stron,
                        pewnych przesłanek, które uniemozliwają zawarcie go - wówczas nie
                        ejst on nie na zawsze tylko go nie było, ze tak powiem formalnie.

                        Mozna to porównac (oczywiscie nie dosłownie) do podpisania umowy
                        przez dwie firmy, z których jedna świadomie podaje nieprwdziwe info,
                        dane.
                        • kora3 acha, bezpołodnosc o ile 22.03.09, 19:05
                          wiem NIE JEST podstawa do stwierdzenie niewaznosci jako taka. Jest
                          taka przesłanką tylko wówczas, gdy osoba bezpłodna o niej wiedziała
                          i świadomoe zataiła ten fakt przezd przyszłym współmałzomkiem
    • naprawdetrzezwy Poczytaj Dziewice konsystorskie. 20.03.09, 22:27
      Bo kk nie wymyślił w tem zakresie niczego nowego - za pieniądze zrobią
      wszystko...
      • sabriel Re: Poczytaj Dziewice konsystorskie. 21.03.09, 15:28
        W kościele mówią na to ładnie "unieważnienie małżeństwa". Jak zwał tak zwał i
        tak chodzi o to samo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja