Dziecko przeliczone na pieniądze.

20.03.09, 11:46
Jeszcze niedawno byłam najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Kochający
facet, wspólne plany na przyszłość (budowa domu, wspólne dziecko),
wspólne pasje i zainteresowania, wspieranie się wzajemne psychiczne
i w pracy. I nagle - szok - będziemy mieli dziecko! Nie
zalegalizowaliśmy jeszcze związku ale mieliśmy takie plany (mówił do
mnie "moja przyszła żono"), odpowiadaliśmy sobie pod względem
intelektualnym, emocjonalnym, światopoglądowym, pod każdym
wydawałoby się - tylko nie materialnym. Ja należę do średniaków
finansowych z tendencją spadkową, on - złota karta, dużo zarabia i
jeszcze więcej wydaje. W sytuacji, gdy jest w nienajlepszej akurat
sytuacji finansowej - kupuje dwa komplety mebli stylowych
zabytkowych. Okazuje się, że na raty! Ma wysokie mniemanie o sobie
(to poczytywałam za plus, bo wolę pewnych siebie niż
zakompleksionych facetów) i teraz okazuje się, że jednak taka osoba
jak ja i dziecko, które dla mnie było i jest owocem miłości - będą
dla niego ciężarem! Przeszkodą w życiu zawodowym (miałam mu pomóc w
pracy naukowej i udowodniłam, że potrafię, bo już mu pomagałam, a
właściwie odwalałam za niego robotę) - ale teraz on mówi, że płacz
dziecka będzie go rozpraszał (a ma swój gabinet, w którym miałby
ciszę i spokój). Najpierw się ucieszył, stwierdził, że choć nie
planowaliśmy dziecka akurat teraz, to się cieszy, bo przecież chciał
mieć jeszcze dziecko. Potem pochwalił się tą wiadomością swojej
mamie. Ona - niestety nie była zachwycona. Zrobiła z tego tragedię,
oskarżyła mnie o to, że zaplanowałam to wszystko, żeby on mnie
sponsorował do końca życia. Że już mam scenariusz na życie i wyklęła
go. Dodam, że sama przez całe życie żyje z pieniędzy swojego męża.
On - przestraszył się i chyba uwierzył. Również zaczął mnie
oskarżać, a koronnym argumentem przeciw był brak pieniędzy na życie.
Twierdzi, że przy obecnych obłożeniach finansowych nie stać go na
wynajęcie mieszkania (nawet w połowie) na wydatki na dziecko itd.
Sytuacja jest beznadziejna. Z jego strony nie ma dobrych chęci. I
ktoś mógłby powiedzieć, że byłam naiwna, że nie wiem z kim spałam
itd. Ale czy zastanawialibyście się nad facetem, który ma 46 lat,
ugruntowaną pozycję społeczną i zawodową, szacunek ludzi, jest
wierzącym katolikiem, wyznaje mi miłość w kościele, sensownie
wypowiada się na temat wspólnej przyszłości. Czy balibyście się o
wasze wspólne życie? Ja się nie bałam i bardzo sie zawiodłam.
    • kurczak1 Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 11:51
      Wynajęcie mieszkania? To co, złota karta, a nie stac go na własne?
    • jj1978 Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 11:58
      > Twierdzi, że przy obecnych obłożeniach finansowych nie stać go na
      > wynajęcie mieszkania (nawet w połowie) na wydatki na dziecko itd.

      to gdzie teraz mieszkacie? chyba nie u mamy? i gdzie on wstawia te komplety
      mebli? lol
      • sienmuza Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 13:03
        A więc, żeby była jasność. Do tej pory pomieszkiwaliśmy razem, tzn.
        on u mnie w mieszkaniu, które sama wynajmowałam. Jednak jest to
        tylko duża, bo duża ale kawalerka i będzie za mała. On jest po
        rozwodzie i ma niezałatwione jeszcze sprawy z podziałem majątku itd.
        Z domu swojego się wyprowadził. Nie pomagał mi w utrzymaniu się, bo
        nie chciałam. Nie chciałam żeby myślał że zależy mi na jego
        pieniądzach. Zależało mi na nim. Czy walczyć o to zeby z nami został
        czy nie ma sensu?
        • jj1978 Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 13:49
          razem mieszkaliscie i nie dzieliliscie sie wydatkami? gdzie sobie wstawiliscie
          te komplety mebli? i gdzie ma ten swoj gabinet w ktorym nie bedzie slyszal
          placzacego dziecka?

          cos mi sie nie trzyma kupy ta cala historia. BTW, z takimi facetami sie dzieci
          nie robi. 46 lat i slucha sie mamy?
          • sienmuza Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 14:01
            Nie mieszkał u mnie cały czas, tylko pomieszkiwał, tzn. od 2-4 razy
            w tygodniu. Poza tym wyjeżdżaliśmy razem w różne miejsca przeważnie
            w weekendy i koszty tych wyjazdów on całkowicie pokrywał. Ja nie
            domagałam się żeby jeździć, bo było mi głupio, że nie mam kasy. Ale
            on mówił, że nie ma problemu. Okazuje się że jednak był to problem.
            Szkoda, że nie powiedział mi o tym wcześniej.
            • jj1978 Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 15:42
              tzn ze mieszka z mama czy z byla zona? i dlaczego zrobilas sobie dziecko z kims
              takim?
    • jendza1 jak nic 20.03.09, 12:21

      To 'Dorosly, jedyny syn mamusi'
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=92669965
      3maj sie mocno i dbaj bardzo o Malenstwo i o siebie.
      Reszta boli - ale trzeba wiedziec, co wazne, a co... wazniejsze...

      Powodzenia!
      j
    • wimperga Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 12:32
      Ile on ma lat? 46? I nie stać go na wynajem i na dziecko? Ożesz, rozumiem, że
      mógłby nie chcieć mieć dzieci co do zasady ale z tego co piszesz życie układa mu
      mamusia???Znałam jednego takiego 39-latka, jego matka swatała nas, kiedy się
      zorientowałam, że chce darmową opiekunkę dla syneczka uciekłam, gdzie pieprz
      rośnie. A on kawalerem jest?
    • desz-cz Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 12:40
      Jasne, że nie stać go na dziecko! Facet w wieku 46 lat ma jasno skrystalizowane
      pojęcie co potrzebuje do życia a co nie. Po przeanalizowaniu sytuacji, doszedł
      do wniosku, że po spełnieniu swoich potrzeb już nie będzie miał luźnych
      pieniędzy na dziecko. Jasne??
    • izabellaz1 Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 12:43
      sienmuza napisała:

      > czy zastanawialibyście się nad facetem, który ma 46 lat,

      Jeśli miałby tyle lat, był "starym kawalerem" i miałoby to być Jego pierwsze
      dziecko to...TAK
      Ale to ja, a Tobie niestety sytuacji nie zazdroszczę:(
    • mala_mee Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 13:08
      46 lat i słucha się matki???
    • mrsnice Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 14:01
      gabinet, meble itp to rozumiem, że póki co, była żona zajmuje? A
      potem będzie miała pół gabinetu?
    • ann_alice Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 14:19
      Uuuuuuuuu... nie zazdroszczę. Dobrze, że pokazał swój rpawdziwy
      charakter przed planowanym ślubem. Swoją drogą, nie dowiadywałaś się
      dlaczego się rozwodzi? Najwidoczniej pierwsza żona się na nim
      poznała.
    • mrs.solis Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 15:18
      Popros go o pieniadze na skrobanke,wtedy bedziesz miala jasnosc z
      kim mialas do czynienia.
      • alpepe Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 15:26
        właśnie, tylko nie dawaj mu pokwitowania i weź pieniądze bez świadków, bo zanim
        dostaniesz pierwsze alimenty na dziecko, upłynie sporo czasu.
    • alpepe Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 15:23
      tk, ja bym się bała, facet ma 46 lat!!!!!
      Na 100% jest bardzo nie halo, skoro mamusia mu kształtuje jego opinie od tobie.
      • kklekss Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 15:34
        A gdzie jest ten gabinet do pracy , autorka coś kreci i gdzie
        wstawił te meble ?
        • kamyk-zielony Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 15:40
          Zapewne meble wstawił do mieszkania mamusi z którą mieszka, w domu autorki wątku
          jedynie pomieszkuje czyt. dupczy i znika.
        • panwilk Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 15:44
          no ja rozumiem to tak ze on 40-pare lat ma ona duzo mlodsza. z zona jeszcze sie
          nie rozwiodl za to wyprowadzil sie od niej i mieszka z mama. matka juz z
          pierwsza zona widziala ze poleciala na kase i teraz sie boi ze autorka bedzie
          taka sama i ze jej syn zamiast zajmowac sie soba i dzieckiem/dziecmi ktore juz
          ma wpakowal sie z deszczu pod rynne. a swoja droga boze swiety zeby w takim
          wieku chciec dzieci??? toz to do 70-tki facet jest ujajony a niestety zdrowko
          niedlugo zacznie go rozliczac. wiec skoro sobie nie skorzystal z zycia i ma
          teraz przed oczami koszmarek w postaci kolejnego dziecka to mu sie nie dziwie :D
          • jj1978 Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 15:47
            wow, jak sie moja siostra urodzila moj ojciec mial 45 lat i jakos nie wyjdaje mi
            sie zeby bylo to dla niego ujajenie:)
            • panwilk Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 16:08
              wiesz wpadki sie nie licza :D co mial zrobic ;)
              • jj1978 Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 16:24
                uleciec w sina dal....

                a tak na powaznie, masz racje ale jesli gosc rzeczywiscie nie przewidywal dzieci
                w nowym zwiazku to chyba mogl o tym poinformowac partnerke:) tudziesz autorka
                watku zanim zaszla w ciaze mogla sie zastanowic czy partner ma ochote na
                dziecko, bo to ze sie nie nadaje na ojca to juz wiemy:)
    • mahadeva Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 16:30
      no ja bym sie bardzo wystraszyla, gdybym sie dowiedziala, ze ktos
      jest katolikiem :)
      ale po kolei
      to byly wspolne plany na dziecko czy nie?? w kazdym razie kobieta
      zawsze zachodzi w ciaze na swoja odpowiedzialnosc, musisz brac pod
      uwage, ze to Twoje dziecko i musisz sie nim zajac i nie zwalaj tego
      na meza, jesli niczego nie obiecywal, zdecydowalas sie na dziecko
      bez slubu - wiedzialas, ze to ryzykowne
      ja bym takiego typa nie chciala, wolalabym byc samotna matka,
      zreszta nie chcialabym zajsc z kims takim w ciaze, ale musimy
      ponosic konsekwencje swoich uczynków
      • zawszezabulinka Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 20:23
        no co, facet ma swoje pieniadze, wydaje na co chce - czytaj potrzeby, jak meble
        i nie naleza do nich pieluchy. trzeba bylo uzgodnic kazda z nim kwestie.a
        zaciazylas nie w pore. ja przynajmniej od swojego sie dowiedzialam ze by sie
        zalamal psychicznie i skoczyl by z ktoregos pietra (oczywiscie w nie doslownym
        znaczeniu)

        balabym sie zwiazac z jakimkolwiek 46 latkiem, i facetem przynajmniej 4 lata
        starszym, a napewno z rozwiedzionym - nigdy nie wiadomo o co im poszlo, a facet
        moze nasciemniac

        facet jest maminsynkiem - z takimi tez sie nie wiazemy , o niee
    • maladalila Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 20:32
      Po pierwsze nie rozśmieszaj mnie z tym katolikiem. To, że facet jest ochrzczony,
      chodzi do kościoła i bredzi, że wierzy (ciekawe, w co?) nie oznacza jeszcze, że
      jest katolikiem. Może mu się tak najwyżej wydawać.
      Po drugie, jak się nie jest małżeństwem, to lepiej się w małżeństwo nie bawić,
      bo potem się tak często kończy. Tak, tak, moja droga, z seksu biorą się dzieci i
      co potem? Wniosek: jako już samotna matka (bo ślubu z takim egzemplarzem lepiej
      nie brać) lepiej wybieraj mężczyzn i nie dawaj bez ślubu, to cię będą bardziej
      szanować. No i nie wpadniesz ponownie jak śliwka w kompot. Chyba, że chcesz być
      potem jedną z tych bohaterek tok-szołów, co to mają czwórkę dzieci - każde z
      innym konkubentem.
    • mono_stereo Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 20:46
      wyjaśnij jedną rzecz: jak to możliwe,że facet jest wierzącym katolikiem, nie
      macie ślubu a ty jesteś w ciąży?
      • zawszezabulinka Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 21:14
        wierzacy katolik, nie znaczy praktykujacy?
        • mono_stereo Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 20.03.09, 21:19
          Albo ktoś jest katolikiem i wtedy obowiązują go pewne reguły,albo katolikiem nie
          jest.

          to tak jak nie da się być niepraktykującym wegetarianinem:)
    • lulu_na_nartach Re: Dziecko przeliczone na pieniądze. 21.03.09, 17:36
      >I nagle - szok - będziemy mieli dziecko!

      Ale jak to się stało? Znałaś go, sądząc z opisu, już dość długo,
      a więc dość długo uprawialiście seks i stosowaliscie antykoncepcje?
      I nagle "zaszłaś"?

      Szczerze mówiąc, twierdzę, że obecny poziom antykoncepcji w 100%
      wyklucza wpadki. Zaszłaś w ciążę celowo, choć nie twierdzę, że
      powodem była chęć, aby on "sponsorował Cię do końca życia", jak
      twierdzi jego matka, może po prostu chciałaś mieć męża, dziecko a on
      wydawal Ci sie dobrym kandydatem.....

      Nie był to dobry pomysł - nie warto "wpadać" - takie związki,
      rowniez malzenstwa z wpadki, z reguly sie rozlatuja. zapytaj
      jakiegokolwiek adwokata.

      Jezeli moge Ci poradzic, to nie naciskaj na slub ani na
      mieszkanie razem! Albo sam sie zdecyduje i Ci sie osđwiadczy, co
      moze sie zdarzyc i za rok albo wcale albo lepiej dla Ciebie jest sie
      z nim nie wiazac.
      pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja