0-monia
20.03.09, 21:18
Jestem magistrem pedagogiki i resocjalizacji,skończyłam dwie
podypłomówki,a moje życie ...cóż przed sobą widzę ciemność.Mój
chłopak zaczął pić,z czasem dochodziło do tego że pił z
przysłowiowym ,,lusterkiem" a ja sprzątałam puste flaszki które
znajdywałam ukryte przez Niego,wynosiłam je wieczorami by sąsiedzi
nie widzieli,kłamałam przed Jego pracodawcą że jest chory,gdy on w
tym czasie pił.Wsydziłam się tego.Kłamałam rodziców że wszystko
ok.gdy mieszkałam u Niego.To trfało może rok,gdy był pijany wyganiał
mnie a ja spałam wtedy u jego matki(żeby moi rodzice o niczym nie
wiedzieli).Spakowałam rzeczy i wróciłam do rodziców,nie mówiąć o
niczym,kłamałam na poczekaniu gdy pytali o
Niego.Zadzwonił,przepraszał a ja wybaczyłam.Zamieszkaliśmy u moich
rodziców(myślałam że wtedy nie będzie pił,że ich będzie się
wstydził).Tak było do czasu,rodzice coraz częściej zaczeli widywać
Go pijanego.Dałam mu warunek WSZYWKA,zgodził się a nawet sam wpadł
na ten pomysł .Pojechałam z Nim nie patrząc na nic,chciałam Go
ratować.To były najlepsze 5 miesięcy w moim życiu,mimo strachu czy
znowu nie zacznie,stale o tym myślałam.Niestety zaczął najpierw po
piwku,potem więcej i więcej.Pewnego dnia po pracy wcale nie
przyjechał zadzwonił tylko że wróci jutro bo jest u kumpla,nie
wracał 5 dni,gdy wrócił udawał że nic się nie stało i.. ,,czego ja
od Niego chcę".Na drugi dzień postanowiłam że to koniec kazałam mu
jechać tam gdzie był.Płakałam i myślałam co się z Nim dzieje tak
było przez miesiąc.Zadzwonił i błagał bym mu wybaczyła,że gdy ja
odwrócę się od Niego On nie da
rady,przyjechał,klękał,błagał.Wybaczyłam.Mieszkaliśmu u moich
rodziców dalej,swoje mieszkanie wynajął.Gdy nie pił wszystko było
pięknie,życie bym za niego oddała ale zaczął popijać,pić,chlać.....
Nie patrząc na mnie,na moich
rodziców,trzeżwiał,przepraszał,obiecywał.Wczoraj przyszedł pijany
spakowałam Jego rzeczy i zawiozłam Jego z całym bagażem do jego
mieszkania mimo lokatorów,którzy tam mieszkają.Co dalej ........?