musia12
22.03.09, 16:03
Witam wszystkich.
Wczoraj dowiedziałam, się że mój mąż ma dziecko już 18-letnie. Był to dla mnie ogromny szok, ale dopiero dzisiaj to do mnie dotarło.
My jestemy razem już 11 lat i mamy 9-letnie dziecko. Okazało się, że 19 lat temu poznał dziewczynę, była to wakacyjna przygoda. Po jakimś czasie okazało się że jest w ciąży, ale ona miała chłopaka który uznał dziecko za swoje mimo iż podejrzewał, że nie jest jego.
Mój wtedy jeszcze nie mąż podejrzewał,że jest to jego dziecko ale tak mu było wygodnie miał wtedy przecież 19 lat. Dla jasności dodam, że ja wiedziałam tylko o wakacyjnej przygodzie bez żadnego dziecka w tle. Tamten chłopak dał nazwisko dziecku, ale długo nie wytrzymał tej sytuacji i odszedł od niej. Gdy dziecko miało 10 lat zrobił badania genetyczne i okazało sie na 100% że nie jest to jego dziecko, ale nie powiedział nic mu o tym nie chcąc zapewne go krzywdzić. Wjechał za granicę. Dziś w dobie naszej klasy, dziecko odnalazło go i miało pretensje, a że facet ma już swoją rodzinę i zapewne nie chciał jej zniszczyć powiedział dziecku kto jest jego prawdziwym ojcem.
I tu zaczyna się moja historia.
Kilka dni temu matka tego dziecka(jest to dziewczyna), spotkała mojego męża i powiedziała mu że jest ojcem, że odkąd dziewczyna dowiedziała się kto nim jest przestała chodzić do szkoły, bić się z koleznakami. Ta kobieta(matka) powiedziała mu że chciałaby aby spotkał sie z tym dzieckiem. Oczywiście ja nie zostałam przez niego poinformowana o całej sytuacji. I tu zaczyna się dla mnie najgorsze... Mój mąż kupił sobie kartę i zadzwonił z niej do tej dziewczyny umówił sie z nią, po czym powiedział mi że idzie na kręgle z kolegami. Wziął ją do mojego samochodu i zabrał na kolację. Dalej wiadomo: nigdy nie miałam taty, jak mam do ciebie mówić i takie tam. Potem wrócił do domu jakgdyby nigdy nic i nie powiedział mi o niczym. Za kilka dni mięliśmy imprezę u znajomych na którrj to oczywiście pod wpływem alkoholu poprosił mnie "na bok" i powiedział mi o tym wszystkim. Nie dotarło to do mnie wtedy. W domu nie mogłam zasnąć, myślałam co teraz. Nie chodziło mi w sumie o nią tylko o to, że zrobił to wszystko w tajemnicy przede mną, za miomi plecami, a także o to w jaki sposób mi tym powiedział. Dziś już chodzi mi o nią. Nie chcę aby utrzymywał z nią jakiekolwiek kontatkty. Albo i nasze dziecko ja albo ona. Mógł mnie przygotować na taką ewentualność znacznie wcześniej skoro poderzewał, że to może być jego dziecko praktycznie od początku. Cała sytuacja jest dla mnie upokarzająca, nie chcę żeby sie z nią widywał. Dla mnie to jest konieć naszego wspólnego życia.