Najgorsza randka w życiu

    • starucha_izergiel Re: Najgorsza randka w życiu 30.03.09, 23:41
      Mialam dosc fajne randki. Najmilej wspominam te w gorach, kiedy urwalismy sie z
      nocy pozegnalnej nad ranem i poszlismy na szczyt ogladac wschod slonca. O samym
      wschodzie pocalowal mnie i wocilismy do obozu trzymajac sie za rece :)

      Najgorzej wspominam chlopaka z motorem. Przyjechal po mnie ktoregos dnia,
      wsiadlam. W zyciu nie jechalam na motorze. Rozpedzil sie do zarotnej predkosci,
      ale w sumie podobala mi sie ta jazda. Pojechalismy nad jezioro. Stalismy na
      pomoscie, gadalismy. Potem mnie przeprosil na chwile, odszedl pare krokow i
      gdzies dzwonil. Okazalo sie zo do brata. Przyjechal brat ze swoja dziewczyna i
      jeszcze jakis kolega , oczywiscie wszyscy na motorach. Jak sie pozniej okazalo
      chlopak chcial sie mna "pochwalic". Troche mi sie nie spodobalo to chwalenie,
      umowilam sie z nim jeszcze raz i potem przestalam odbierac telefony.
      • kas.ja24 Re: Najgorsza randka w życiu 09.06.09, 20:48
        Kto jeszcze opowie?
        • b-b1 Re: Najgorsza randka w życiu 09.06.09, 22:03
          Miałam dwie najgorsze.
          Pierwsza z chłopakiem z C-zetą-to były czasy-kaski nieobowiązkowe,
          trwała w modzie-lakier gloria-włosy stały na baczność.
          Ufryzowana wsiadłam na motor pierwszy raz w życiu. On sie popisuje-szybko
          piratuje- modle sie o przetrwanie i wypluwam muchy z między zębów, ledwo oczy
          otwieram, bo pęd powietrza powieki mi przybija do gałek.....Paznokcie wbijałam
          mu w żebra, więc zwolnił...na zakręcie przechył w prawo-ja ze strachu dla
          równowagi w lewo-więc wylądowalismy w rowie..nic nikomu sie nie stało, ja
          przejęta, że szybka od motoru rozbita...a on wstaje patrzy na mnie i pyta-co mi
          się stało z włosami? a ja wsciekła-a co? metka od peruki wystaje? Odwróciłam sie
          na piecie i uciekłam..
          Druga randka rowerowa-wigry-super składak-jedziemy lesną dróżką..on pierwszy, ja
          za nim-drzewa blisko, gałęzie nisko-on przejechał, napręzył gałąź-jak mi
          przygrzała-przez dwa tygodnie się tłumaczyłam wszyskim wokół, że "w morde" od
          niego nie dostałam-:)
          • 1warszawka1 Re: Najgorsza randka w życiu 29.07.09, 08:51
            no tu się popłakalam ;D
          • iwona.wz Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 14:23
            Jesteś hadcorem :D Dostałaś prawie z liścia ;P
          • donnaanna Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 16:35
            buhhahhhahha!!!!
    • nocarka Re: Najgorsza randka w życiu 09.06.09, 21:18
      Randka w ciemno, z chłopakiem poznanym na czacie. Mam 170 cm wzrostu, on mówił,
      że jest dość wysoki, w szpilkach 6 cm przewyższałam go o głowę niemal. No ale
      jakoś głupio było odmówić spotkania jak się już zobaczyliśmy. Pyta gdzie chcę
      iść. Mówię, ze tu jest taka fajna knajpka żydowska w klimacie, mają obłędne
      jedzenie i pyszną czekoladę na gorąco, ale powiedział, ze jest antysemitą.
      Poszliśmy gdzieś indziej. Tam się okazało, ze nie lubi polonistek, ostatnią
      książkę czytał jak był w piątek klasie podstawówki i nie zamierza czytać więcej.
      Wymyśliłam jak tylko się dało cokolwiek, odwiózł mnie pod dom, ale ani mi w
      głowie było się z nim całować. Numer tel od razu wykasowałam :P
      • nocarka Re: Najgorsza randka w życiu - druga 09.06.09, 21:20
        Kolejna, też w ciemno, ale było fajnie, naprawdę, świetnie. Dopóki nie wyszliśmy
        z baru i nie powiedział cześć jakiejś dziewczynie. Powiedział i nic, nadal
        szliśmy na przystanek. Po czym laska podchodzi i mówi, ze jest jego dziewczyną i
        żebyśmy jej przynajmniej nie okłamywali. Było mi cholernie przykro i łyso.
        Okazało się, że umówił się z nią raz i tyle, potem nie chciał już kolejny, a ona
        myślała nie wiadomo co, ale wrażenie było naprawdę nie do opisania. Strasznie
        się czułam...
    • lonely.stoner Re: Najgorsza randka w życiu 09.06.09, 21:34
      najgorsza jaka pamietam - poznalam takiego faceta, w pracy (zazwyczaj poznaje w
      pracy albo przez neta heh), troche meilowalismy, wydawal mi sie super fajny i
      super przystojny. Na spotkanie szlam taka stremowana jakbym sie umowila z jakims
      ksieciem conajmniej. Weszlam do lokalu - on akurat napisal mi sms ze sie spozni.
      Przyszedl po jakis 5 minutach, wygladal strasznie - ubranie, w ogole...zaczelam
      sie zastanawiac co mi sie w nim w ogole spodobalo?? sprawial wrazenie bardzo
      stremowanego, w koncu zamowilismy drinki i ja mam tak ze jak siedze z noga nan
      oge to lubie kiwac to noga.Wiem ze to czasem ludzi irytuje... No i co on
      zrobil?? kopnal mnie w ta noge ktora sobie beztrosko machalam !!ale to nie
      koniec. Postanowilam dopic swoj kieliszek wina do konca i zobaczyc co sie
      stanie. Typ caly wieczor mnie pouczal na temat bledow zyciowych ktore jego
      zdaniem popelniam, + jak juz zaczelam go sluchac jednym uchem a drugim okiem
      rozgldac sie po sali i bawic wlosami to zaczal mnie przedrzezniac.

      Boze co za swir!!!

      kiedys tez mialam faceta ktory - jak juz byslismy ze soba troche dluzej i chyba
      stwierdzil ze nie ma co dbac o pozory - zbieral rachunki z kanjp i chcial to
      rozliczac w domu (na koniec jak sie z nim rozstalam, to faktycznie to zrobil +
      zazdal zwrotu gotowki za prezenty ktore mi kupil bo jak sie wyrazil : 'doilam
      go'. Teraz powrocil do swej eks z ktora byl 8 lat zanim sie poznalismy - jego
      jedyna dziewczyna w zyciu...do tej pory nie rozumiem jak moglam z nim wytrzymac
      te pare miesiecy??????)
      • moniskaa7 Re: moją randkę najgorsza zapamietam na zawsze 09.06.09, 21:57
        m Najgorsza jak miałam 17lat, poznałam chłopaka przez znajomych ,całkiem fajny(
        o 4lata starszy)...Pierwsza randka była ok, zadał mi pytanie m.in na co zwracam
        uwagę w wyglądzie u faceta: odpowiedziałam,że na : wzrost, oczy i
        zęby...wydawało mi się,ze ma to wszystko super, był wysoki, duże ładne brązowe
        oczy...aż tu nagle ( choc moze nie nagle pod koniec randki) zauważyłam coś
        dziwnego z zebami. Stwierdziłam,ze jestem zmęczona i mam zwidy, wpatrywałam się
        i myślałam sobie ,ze coś ze mną nie tak.... on zauważył, ze dziwnie jakoś się
        zachowuje- bo zadał mi pytanie ,czy wszyztko ok, czy dobrze się czuje...ja
        odpowiedziałam, szczerze, zreszto fajnie nam sie rozmawialo - że jestem
        zmęczona..bo wydaje mi się ,ze ruszają się mu zęby...i zapadła CISZA....i z
        dziwną miną ,po minucie powiedział,ze sie ruszają ...miał wypadek na motorze,
        stracił górne zeby, mial sztuczne czy coś jakos przymacowane na drucikach( nie
        znam się na tym) zaczał mi troche tlumaczyc a mnie zatkało...wyobraziłam sobie
        go bez zebów a,że byłam młoda to było to dla mnei wazne i randka ta była naszą
        ostatnią:D ...pózniej przez kilka lat pierwsze co to patrzylam na zeby facetów:)
    • cala_w_kwiatkach Re: Najgorsza randka w życiu 09.06.09, 22:05
      Facet spoznil sie na spotkanie, a ze byl cholernie zimny wieczor to
      mi sie zmarzlo. Nie bylo miejsca w fajnej knajpie, ktora
      zaplanowalismy, wiec poszlismy tam gdzie zaproponowal - mnie sie
      podobalo, on natomiast cale dalsze spotkanie mowil, ze okazal sie
      beznadziejny, bo: - spoznil sie na 1 spotkanie, - wybral tragiczne
      miejsce
      Potem jak juz udalo nam sie zasiasc w lokalu, do ktorego chcielismy
      isc najpierw to okazalo sie, ze nie mozna porozmawiac, tylko trzeba
      do siebie krzyczec, bo akurat byl koncert na zywo:) Zamowil
      jakies 'siki' a ja mocnego drina;) - stwierdzil, ze pewnie mam
      sklonnosci do naduzywania alkoholu. No to zamowilam kolejnego, nie
      wyprowadzajac go z bledu;p.... i nawet moja irytacja cala sytuacja
      przeszla mi we wspolczucie jego osobie.
      Zaznacze, ze przez cale spotkanie ciagle wypytywal mnie czy sie
      dobrze z nim bawie, po czym sam sobie na nie odpowiadał, ze pewnie
      nie, bo jest beznadziejny;)

      W koncu przyznalam mu racje!
      Ufff
      • elizja Re: Najgorsza randka w życiu 29.07.09, 02:45
        Koleś poderwał mnie na "problemy z dziewczyną". Chciał, żebym z nim
        poszła do kawiarni i mu doradziła. Słabo go znałam, jego dziewczyny
        wcale, ale jestem dobra dusza i poszłam. Jak można było przewidzieć
        opowiedział mi całe swoje życie o niedobrym tatusiu, o niedobrych
        dziewczynach i niedobrych pracodawcach. Oczywiście byłam
        współczująca i odpowiednio przejęta. Długo to trwało i tylko przy
        soczku, bo ja pieniędzy nie miałam, a on nie zachęcał do
        konsumpcji:). W końcu powiedział, że teraz ma dobrą pracę, bo jest
        kierownikiem restauracji w centrum dużego miasta. Ja na to, że jak
        mu się tak świetnie powodzi, to ja zamówię sobie jeszcze lody. W
        końcu przez te 2 godziny byłam psychoterapeutą:). Zjadłam te lody
        (8zł), on zapłacił i szybko wyszliśmy. A na dworze wystękał, że
        teraz nie ma już na bilet do domu. Więc musieliśmy maszerować na
        piechotę na trasę i łapałam mu autostop.
    • vandikia Re: Najgorsza randka w życiu 09.06.09, 22:09
      ja mialam chyba same fajne randki :) serio
    • pijawka_lekarska Re: Najgorsza randka w życiu 09.06.09, 23:56
      Jedna z pierwszych randek. Gość zaprosił mnie do dość fajnej (i nie taniej)
      restauracji na starówce.Tego dnia czymś się zatrułam, zrobiło mi sie niedobrze i
      pół wieczoru spędziłam w restauracyjnej łazience. Niestety ścianki były cienkie
      i odgłosy z łazienki doskonale było słychać w restauracji. Gdy wychodziłam,
      widziałam, że inni goście siedzą ze zbrzydzonymi minami, a pewna grupka po
      prostu wyszła, niczego nie zamawiając. Było mi potwornie głupio.
      • artystka123 Re: Najgorsza randka w życiu 10.06.09, 00:05
        Ojej... to rzeczywiście fatalna historia. A jak facet zareagował? Była jeszcze
        następna randka?:P
        • enigm-a Re: Najgorsza randka w życiu 10.06.09, 00:15
          O róznych wpadkach przeczytałam na www.O-Qrde.pl.
          A oto jedna z randkowych: Umówiłam sie z kolesiem na randkę. Wypiłam
          jedno małe piwo, a on cztery duże. Siedzielismy trzy godziny, bo mi
          swoje życie opowiadał. A jak kelnerka przyniosła rachunek, to
          zapytał: Ile to małe piwo? I zainkasował ode mnie 6 zł.
          • babilo Re: Najgorsza randka w życiu 01.09.09, 10:26
            Moja najgorsza randka zdarzyła się na Mazurach. Po eleganckiej kolacji facet
            wyjął wykałaczkę i nie zasłaniając ust zaczął nią gmerać w zębach. I ze
            zdziwieniem przyjął moje pełne obrzydzenia spojrzenie, które skomentował "no co,
            przecież to normalna rzecz". Nie mógł o-Qurde, zrozumieć, że nie dla mnie
        • pijawka_lekarska Re: Najgorsza randka w życiu 10.06.09, 12:45
          Jak zareagował? Super się zachował. Zamówił dla mnie miętową herbatę,
          zaopiekował się mną, odstawił do domu, następnego dnia zadzwonił z pytaniem, jak
          się czuję. Oczywiście nie zniechęciło go to do mnie. Jesteśmy razem od ponad 5
          lat :)
          • skarpetka_szara Re: Najgorsza randka w życiu 10.06.09, 19:02
            super!
        • kk-666 Re: Najgorsza randka w życiu 27.07.09, 09:41
          poznałam kolesia przez koleżankę, niby fajny, wegetarianin, wspólne tematy.
          Wieczorem koleś siadł i chciał mnie nauczyć wciągania energii odbytem.
          Podziękowałam mu i więcej się nie spotkaliśmy na szczęście:)
          • mareczekk77 Re: Najgorsza randka w życiu 27.07.09, 09:49
            Śmiesznie zabrzmiało, ale albo koleś użył złego słownictwa albo Ty to
            przeinaczyłaś. Miał na myśli energetyzację pierwszej czakry, albo "buddhi"
            bodajże to się nazywa, zamki energii, i tam też można wchłaniać energii, czyli
            robić to co miliony ludzi robią cwicząc tai chi albo pranayamę w jodze. No ale
            skąd prosta dziewczyna ma wiedzieć o takich rzeczach jak wyzwolenie, energia,
            medytacja. Z drugiej strony facet mówiący o czymś takim na randce z dziewczyną
            jest idiotą.

            Ja podobnie pokazywałem kiedyś zagarnianie energii dłońmi z huny z dziewczyną,
            była zaciekawiona bo poczuła niezwykłą energię i radość, no i się stało, wyszły
            jej tłumione wzorce, zalały jej świadomość, popłakała się i nie chciała więcej
            ze mną spotykać :)
            • kk-666 Re: Najgorsza randka w życiu 27.07.09, 09:52
              mareczekk77 napisał:

              > Śmiesznie zabrzmiało, ale albo koleś użył złego słownictwa albo Ty to
              > przeinaczyłaś. Miał na myśli energetyzację pierwszej czakry, albo "buddhi"
              > bodajże to się nazywa, zamki energii, i tam też można wchłaniać energii, czyli
              > robić to co miliony ludzi robią cwicząc tai chi albo pranayamę w jodze.


              Dokładnie tak powiedział, nie używał fachowych słów i dlatego tak mnie zniechęcił.
          • llatarnik Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 19:39
            kk-666 napisała:

            > poznałam kolesia przez koleżankę, niby fajny, wegetarianin, wspólne tematy.
            > Wieczorem koleś siadł i chciał mnie nauczyć wciągania energii odbytem.
            > Podziękowałam mu i więcej się nie spotkaliśmy na szczęście:)

            O kurde! Jak ten świat jest mądrze urządzony. Energię, którą ja tak beztrosko
            wypuszczam, inni wciągają...
      • lacido Re: Najgorsza randka w życiu 10.06.09, 19:44
        wnuki będą zachwycone historią <lol>
        • pijawka_lekarska Re: Najgorsza randka w życiu 10.06.09, 21:00
          No ba! :P
      • kasiaczek181987 Re: Najgorsza randka w życiu 26.07.09, 20:53
        pamiętam jedną taką randkę. Było chyba -20 stopni (na serio nie przesadzam).
        Facet powiedział,że pójdziemy do kina i do knajpy. Zgodziłam się.Co się
        okazało.... chodziliśmy dobrych kilka godzin po mieście...nawet nie wspomniał o
        tej knajpie i kinie.Potem wsiedliśmy do jakiegoś autobusu, długo twierdził ze
        wie gdzie jedziemy a co sie okazało to wysiedliśmy na jakimś wygwizdowiu gdzie
        podeszła do nas grupa pijanej młodziezy ( on oczywiscie schował się na mną i
        stwierdził ze się boi.Dobrze że ja zagadalam z tymi chłopakami i się okazało że
        chcieli tylko o godzine zapytać ) i czekalismy kolejną godzinę na autobus
        miejski. Zapytał czy jest mi zimno, powiedziałam ze tak. myślałam ze go olśniło
        i że w koncu gdzieś pójdziemy.NIE MYLIŁAM SIE .Poszliśmy do kina ale...TYLKO
        ZOBACZYĆ CO W TYM KINIE JEST, PRZECZYTAĆ REPERTUAR. do knajpy tak samo...
        przeczytalismy menu a on powiedział,że fajna knajpa i jak pójdziemy na druga
        randkę to tu pójdziemy. Nie było drugiej randki
    • julyana jeszcze cos dodam 10.06.09, 21:10
      Ja z moich wpadek pamiętam pierwszą z dwóch w moim życiu randek umówionych przez
      net. Miałam 18 lat, poszłam z facetem do knajpy gdzie spotkałam byłego (z którym
      rozstałam sie 3 tygodnie wcześniej) ze znajomymi, opowiedziałam facetowi
      pokrótce historie związku i dlaczego tamtent facet to palant:), a na końcu sie
      upiłam i szalałam na parkiecie, a koleś okazał sie z nieśmiałych i
      kosciółkowych.:) Drugiej randki nie było, jakby ktoś pytał.:)

      A jeszcze kiedys umówiłam sie ze znajomym brata koleżanki:) któremu wpadłam w
      oko na imprezie. Cały czas gadał o sobie i o tym jaka wielka kariera go czeka
      (od dwóch lat siedział w Anglii przy robotach fizycznych, a wcześniej skończył
      technikum), ANI RAZU nie zapytał o nic co dotyczyłoby mnie - sama musiałam
      wtrącać co robie, co lubię, co planuję, etc. Chemii i nawiązania kontaktu zero,
      wiec ofkorz pierwsza i ostatnia randka, a facet po 2 dniach dzwoni, że on zaraz
      po mnie przyjeżdża (nie czy mogę, czy bym chciała - tylko po prostu on zaraz
      przyjeżdża:) i jedziemy na jakiś tam zlot motocyklistów.;) Musiałam sie
      naprodukować żeby spławić skutecznie, acz kulturalnie.
      • aneta.oczko Re:jedna z wielu 10.06.09, 23:02
        Kolega mojego kolegi. Spotkanie w kinie, spóźniłam się 5 min, a on awantura na
        powitanie, że musi czekać. Przy kasie szuka kierownika, bo twierdzi, że zna
        szefa wszystkich szefów i nie będzie płacił za bilet, niestety szef się nie
        pofatygował. Kolega wybrał film nie pytając mnie, czy mam ochotę go zobaczyć, za
        bilet zapłaciłam sama, w sali zrobił awanturę, bo przyjechał motorem i na
        siedzeniu obok położył kask, a kiedy dziewczyna, która miała to miejsce
        poprosiła, żeby zabrał kask był mocno oburzony. Dzięki temu zauważył mnie mój
        kuzyn i postanowił się przywitać, kolega wdał się z nim w żenującą rozmowę, a ja
        czekałam aż światła zgasną. Film był typową strzelanką, ale przeżyłam. Przy
        wyjściu okazało się, że kolega nie ma kasku dla mnie, ale mogę jechać bez
        kasku(akurat zaczeła się ulewa). Poprosiłam, żeby odprowadził mnie na
        przystanek, niestety ostatni autobus odjechał chwilę wcześniej. Na maxa wkurzona
        wziełam taksówkę i wróciłam do domu. A kolega zadzwonił kilka dni później i
        oznajmił, nawet nie zapytał, że zabiera mnie na imprezę, kazałam mu spadać.
        Więcej się nie odezwał.
    • mamba8 Re: Najgorsza randka w życiu 11.06.09, 01:05
      zagle-naj!!!! :)))

      Ja bez cudow moze, ale najgorsze sa dla mnie takie nudne i przewidywalne. A z
      najgorszych na ktorych cos sie dzialo, to na pierwszej randce facet caly czas
      szantazem emocjonalnym, ze chyba mi sie on nie podoba probowal zmusic do tego
      zebym jeszcze nie szla do domu wrrrrrr szkoda mi go bylo wiec posiedzialam
      jeszcze troche, nastepnie wyszedl do lazienki zostawiajac mi rzeczy i z 1h
      minelo a jego nie ma i nie ma, wiec zaczelam juz rozmawiac z jakimis innymi
      ludzmi w lokalu....zaczeli zamykac a ja nie wiem co robic. Wzielam gleboki wdech
      i weszlam do meskiego. Koniec koncow okazalo sie, ze zasnal na ubikacji i byl
      jakis dziwny..nie wiem czy nie wzial jakis dragow. Wreczylam mu rzeczy i
      myknelam szybko do taxi brrrrrrrrr
    • vinnajagoda Re: Najgorsza randka w życiu 11.06.09, 03:04
      Umowilam sie z chlopakiem do kina... okazalo sie, ze w kinie nic nie ma
      ciekawego i zaprosil mnie do siebie do mieszkania. W mieszkaniu mial niesamowity
      balagan, pokazal mi swoja kolekcje pajakow - w tym jak jeden pajak pozera
      myszke. W koncu wlaczyl telewizor i zaczelismy ogladac wszystko jak leci - w tym
      reklamy... Na samym koncu pochwalil sie jeszcze ze na balkonie nie ma barierki
      (oderwala sie i gosciu przechowywal ja za lozkiem).
      • dune31 Re: Najgorsza randka w życiu 11.06.09, 13:43
        Trochę randek również miałam... ale jedne gorsze jedne lepsze, ale jakiś takich
        przedziwnych historii nie mam.
        Jednak nawiązując do dziwnych facetów, pamiętam takiego jednego, miałam gdzieś
        hmm 17 lat i sam sposób poderwania był dziwny, mama wysłała mnie do kiosku po
        papierosy, a że była to niedziela, wiec musiałam lecieć na dworzec i tam
        przyczepił się do mnie koleś ale nic nie zagadał tylko całą drogę dosłownie
        szedł za mną. Aż w końcu pod samą klatką zawołał do mnie, zatrzymałam się i coś
        tam zagadał, już nie pamiętam co, ale umówiłam się z nim na drugi dzień, że
        przyjdzie po mnie po szkole, teraz się z tego śmieję, ale chyba zgodziłam się
        dlatego, że był ubrany w granatowy dresik, z trzema paseczkami po bokach,
        niegdyś baaardzo modny ha ha, ogólnie brzydki nie był, ale piękny też nie.
        Historia z nim trwałą 2 tygodnie, nie wiem i tak jak to wytrzymałam, spotykać
        się chciał tylko w domu, na mieście jakoś dziwnie nie chciał się pokazywać,
        zupełnie jakby sie wstydził, kłamał jak z nut i był strasznie zakochany w sobie,
        często opowiadał jak to lekarka albo pani ze sklepu mówią mu jaki on to piękny i
        wogóle doskonały. Co najlepsze jego ojciec miał zakład pogrzebowy i on mu tam
        też pomagał i tak myślę, że on przez to zbzikował ponieważ nieraz jak go spotkam
        to raczej mnie nie poznaje, ale widzę, że do każdego coś krzyczy, zaczepia,
        jakby był niepoczytalny ha ha.
        Z kolei też jeszcze jeden był taki, jak się umówiliśmy do kina to przyszedł z
        kolegą hmmm, przyzwoitek czy co? ha ha
        • mruff Re: Najgorsza randka w życiu 11.06.09, 22:05
          wątek jest świetny :) Ubaw mam po czubek włosów i paznokci ( w
          kolorze czerwonym)
        • skarpetka_szara Re: Najgorsza randka w życiu 11.06.09, 22:47
          Oooo jea! W podstawowce tez mialam takiego amanta ktory umowil sie
          ze mna na randke a przyszedl z banda kolegow. Zasugerowalam ze
          moze jednak pogadamy sami, i o dziwo sie zgodzil. ale gadka sie
          nie kleila i po godzinie powiedzialam ze musze isc do domu. Wtedy
          zmusil mnie zebym miala z nim moj pierwszy pocalunek ktory skladal
          sie z tego ze wepchal swoj jezyk pomiedzy moje usta i nim machal.
          PRZYSIEGAM ze potym nie calowalam sie z zadnym chlopakiem przez 3
          lata - tak mi obrzydzil facetow. Pomyslalam: "jezeli to jest to, o
          czym dziewczyny tak mowia - to ja tego nie chce!!"

          Potem oczywiscie juz nie chcialam sie z nim spotykac i robil mi
          gluche telefony przez 2 tygodnie az wkoncu poprosilam starszego
          brata aby odbieral telefony. Podzialalo!
          • tomelanka Re: Najgorsza randka w życiu 02.08.09, 12:47
            o dzizas, chyba spotkalysmy sie z tym samym gosciem :D
            • wylinka7 Re: Najgorsza randka w życiu 05.08.09, 13:29
              Haha, koszmarne pierwsze pocałunki to też byłby niezły temat. Mój też zakończył
              jedną z nudnych randek - na dodatek chłopak w tym samym czasie żuł gumę!!!!
              Obrzydlistwo! I tak samo przez dłuuuugi czas unikałam facetów.
    • dziki-imbir Re: Najgorsza randka w życiu 12.06.09, 17:30
      Poszlismy na Sylwestra. Zabawa byla w zupelnie nie znanej mi czesci miasta.
      Wracamy. Zimno, jak jasna cholera, czekamy na autobus nocny. Facet mowi:
      zrobilbym wszystko, zeby nie bylo ci zimno. Ale o zorganizowaniu jakiegos
      transportu nie pomyslal.
      W koncu wsiedlismy w autobus (facet zdecydowal, z ktorego przystanku, w ktory
      autobus, bo ja - jak mowilam - nie mialam pojecia, gdzie jestesmy). Okazalo sie,
      ze pojechalismy w przeciwna strone.
      Znow przystanek, znow autobus - tym razem we wlasciwym kierunku. Dojechalismy do
      przystanku, na ktorym trzeba bylo wysiasc i przesiasc sie w kolejny autobus.
      Czekamy.
      Podjezdza autobus, ktory podwiozlby faceta pod jego dom (ja mieszkalam w innej
      dzielnicy). Facet mowi:
      - O, mam autobus, to czesc.
      I zostawil mnie sama w zimie w srodku sylwestrowej nocy na ulicy.
      Wrocilam do domu i od tego czasu przestalam sie do niego odzywac. Kilka dni
      potem spotkalismy sie przypadkowo (wspolni znajomi).
      Facet pyta, dlaczego nie odzywam sie do niego.
      Wygarnelam wiec wszystko, co sobie o nim pomyslalam stojac na przystanku o
      czwartej nad ranem w kilkunastostopniowym mrozie i co mysle o nim teraz. Potem
      zapytalam: co ty sobie w ogole myslales, gdy mnie tak zostawiles?
      - No, doszedlem do wniosku, ze juz nie mialas dluzej ochoty na moje towarzystwo.
      Staral sie przekonujaco udawac, ze nie wie, o co mi chodzi.
      Odwrocilam sie na piecie i staralam sie przekonujaco udawac, ze go nie znam.
      • green_basik Re: Najgorsza randka w życiu 12.06.09, 21:14
        Już tutaj opisałam najgorsze spotkanie w moim życiu i raczej nic się nie
        zmieniło od tego czasu.

        Ten spóźniony 40 minut.
        • krostanadupie Re: Najgorsza randka w życiu 12.06.09, 21:59
          Nic nie wiem opowiedz.
    • pe.le Re: Najgorsza randka w życiu 13.06.09, 09:00

      Moja najgorsza i jedyna na szczescie taka randka w zyciu to byla randka w
      ciemno! ;o)

      Pan starszy dwa lata, na zdjeciu byl w jakiejs czapce, urlopowo, pisal do
      rzeczy, wiec mysle sobie, Ok, kawa nie zaszkodzi. ;]

      Kurka....!! Zapomnial gdzie sie umowilismy, musialam czekac az dolezie :o), kawe
      musialam sama zaproponowac, bo nie wiedzial gdzie mozna ja wypic (centrum duzego
      mista sic!), ubranie wczorajsze, wymiete i z pewnoscia pare dni przechodzone,
      wygladal sporo starzej... fuj!

      Dostalam romantyczny prezent :o) papierowa torebke, a w niej Czesia z
      wypadajacym mozgiem :D, do tego musialam zaplacic za kawe bo pan nie mial tyle
      pieniedzy. Caly czas chrumkal, i zapomnial o wszystkich interesujacych tematach,
      za to od razu zabral sie do romantycznego glaskania mnie po rekach.

      Nigdy wiecej! :D

      • green_basik Re: Najgorsza randka w życiu 18.06.09, 22:27
        > i zapomnial o wszystkich interesujacych tematach

        Jego tabsy na pamięć, pomyliły mu się z dropsami na klimaks żony.
        Proste.
        • pe.le Re: Najgorsza randka w życiu 19.06.09, 19:34
          Nie był żonaty. Z żonatymi się nie umawiam na randki.
          • green_basik Re: Najgorsza randka w życiu 21.06.09, 09:20
            pe.le napisała:

            > Nie był żonaty. Z żonatymi się nie umawiam na randki.

            Pewnie tylko obrączki nie nosił.
            Też tak bywa.

            Możliwy jest jeszcze jeden scenariusz, nie dość że nałykał się dropsów na
            klimaks żony, to jeszcze kochanka, jak co miesiąc, zaproponowałam mu kolację ze
            śniadaniem i przez to był takim niebacznym, rozdwojonym w sobie osłem na tym
            spotkaniu.

            • green_basik Re: Najgorsza randka w życiu 21.06.09, 14:16
              > Możliwy jest jeszcze jeden scenariusz, nie dość że nałykał się dropsów na
              > klimaks żony, to jeszcze kochanka, jak co miesiąc, zaproponowałam mu kolację ze
              > śniadaniem i przez to był takim niebacznym, rozdwojonym w sobie osłem na tym
              > spotkaniu.

              I jeszcze dzieci miały ospę.
              Cały czas pewnie myślał, czy on już aby przechodził ospę wietrzną, czy też nie.
            • krostanadupie Re: Najgorsza randka w życiu 21.06.09, 14:54
              >, jak co miesiąc, ???

              Jak co miesiąc?

              Ochłapy po żonie?
              Czy staje mu już tylko na widok dmuchanych panienek z pornoli?
            • marryllkka Re: Najgorsza randka w życiu 21.06.09, 18:40
              > Możliwy jest jeszcze jeden scenariusz, nie dość że nałykał się dropsów na
              > klimaks żony, to jeszcze kochanka, jak co miesiąc, zaproponowałam mu kolację ze
              > śniadaniem i przez to był takim niebacznym, rozdwojonym w sobie osłem na tym
              > spotkaniu.

              No tak, bo w Pacanowie kozy kują, a każda nowa dupa jest lepsza od obecnej.
            • stokrotk_a_polna Re: Najgorsza randka w życiu 13.05.10, 14:10

              > Możliwy jest jeszcze jeden scenariusz, nie dość że nałykał się dropsów na
              > klimaks żony, to jeszcze kochanka, jak co miesiąc, zaproponowałam mu kolację ze
              > śniadaniem i przez to był takim niebacznym, rozdwojonym w sobie osłem na tym
              > spotkaniu.

              To jest przezabawna historia.
              Później z tą kochanką licytował się na forum, kto komu jest winny laskę, a kto
              komu jest winien minetę.
              Trafił swój na swego.
              Klasa.

      • donnaanna Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 16:45
        pe.le ja przepraszam za ignorancje - co to jest Czesia z
        wypadajacym mozgiem?
        • sueellen Re: Najgorsza randka w życiu 02.08.09, 00:19
          No co Ty!
          O włatcach móch nie słyszałaś? Wejdź na youtuba!
          Czesio to jest ten od dziendobry.

          www.youtube.com/watch?v=0v_AGSiQ_pc
          www.youtube.com/watch?v=OMH3eTmTG-o
          www.youtube.com/watch?v=FvteOHmK3mc&feature=related
    • liisa.valo Re: Najgorsza randka w życiu 16.06.09, 22:08
      Ja miałam przeważnie miłe randki, ale jedna to mi się do dziś śni jako koszmar.
      Umówiłam się z chłopakiem, który mi się strasznie podobał i bardzo mi na nim
      zależało. Kiedy już udało mi się zaprosić go na randkę, byłam oczywiście bardzo
      zdenerwowana. Mam głupia przypadłość, że wskutek nerwów jem, pochłaniam
      straszne ilości jedzenia. Na tej randce zjadłam chyba z pół asortymentu
      kawiarni, a na koniec dostałam biegunki od tych kremów, źle się czułam i ledwo
      wróciłam do domu. Więcej się ze mną nie umówił, a szkoda, bo to fascynująca
      osoba była :]
    • lubieoliwki Re: Najgorsza randka w życiu 16.06.09, 22:19
      Umówiłam się z gościem, poznanym na portalu randkowym. Na spotkanie spóźnił się
      20 minut - uprzedził mnie o tym, jak już tam jechałam i musiałam sobie sama
      zorganizować ten czas (nie wysiadłam w ogóle z tramwaju, bo akurat lało). Kiedy
      w końcu dotarliśmy na miejsce, oświadczył, ze musi iść do kantoru wymienić
      pieniądze - właśnie teraz. Potem poszliśmy do knajpki, ale nie było miejsc -
      zaproponował, że pojedziemy gdzieś indziej (jak sądzę, od początku zależało mu,
      abym zobaczyła samochód). jedziemy, jedziemy, aż tu nagle koleś oświadcza: Muszę
      zrobić zakupy. Pojedziemy tylko na chwilę.
      Co było robić, jedziemy. W markecie kolejki na pół sklepu, a on spokojnie
      wchodzi i kieruje się do działu... dziecięcego!!! Kupił pieluszki i zupki w
      słoiczkach i tłumaczył, że to dla bratanka!

      Kiedy już opuściliśmy sklep, zawiózł mnie do restauracji, która była nieczynna
      od trzech godzin... A miało być tak pięknie:)
      • baba67 Re: Najgorsza randka w życiu 19.06.09, 11:40
        Na pewno mial jedna zalete-byl cudownym bratem :-))))Na nastepna randke
        przyszedlby z berbeciem tlumaczac ze siostra kazala pospacerowac hehe. Pod
        warunkiem ze berbec bylby niemowlakiem ciezko takiemu wytlumaczyc ze do taty ma
        sie zwracac per wujku hehe.
    • forumowicz_pospolity Re: Najgorsza randka w życiu 19.06.09, 10:37
      z nudów żem przeczytał ten przydługi watek i
      no mas!

      słabo jest bo oprócz tego ze cos sie dowiadujemy o facetach
      to bardziej o babkach tj o wiekszosci z was tu sie produkujacych

      obraz marudnej banalnej ksiezniczki sie wyłania która sie telepie a randke
      w poszukiwaniu ksiecia, mało luzu, duzo dooposcisku, jakies wyobrazenia
      idealistyczne, jak facet na rowerze przyjedzie to juz spalony jest na starcie itp

      a nie mozna po prostu pojsc na luzie bez lustrowania faceta pod kątem
      zamazposjcia, nawet jak robi kijowe wrazenie to spróbowac jakos ratowac wieczór,
      moze dotrzec do jakichs ciekawszych fragmentów jego osobowosci słowem wykazac
      sie jakąś aktywnoscia,
      a nie "ja taka super królewna olaboga a tu jakis neptek kolo fuj!"




      no offence:))
      • kk_s Znerwicowany napaleniec. 19.06.09, 15:04
        Facet poznany w necie. Wykształcony, na zdjęciach wyglądał całkiem przyzwoicie,
        miło się rozmawiało.

        Umówiliśmy się w centrum handlowym. Prosił, żebym stała pod "głównym" wejściem.
        I faktycznie - byłam pod głównym - ale dla niego główne było zwyczajnym, bocznym.
        Po 15 minutach poszukiwań odnaleźliśmy się.
        Miałam buty na 11 cm obcasie (a nie jestem z tych najwyższych, czyli 164+11 =
        175 cm). On twierdził, że ma niecałe 180 cm :D a chyba był ze 2 cm ode mnie
        niższy, czyli jakieś 172-173. No nic to, przeżyłam.
        Zaprosił mnie na lody (?) - myślałam, że pójdziemy do kawiarni. Wcześniej
        wypytał mnie jakie lubię smaki, poprosił, żebym usiadła przy jakiejś restauracji
        i zaginął. Po 10 minutach wrócił z dwoma lodami po dwie gałki :D Rozmowa była
        drętwa, ale był strasznie zestresowany, więc myślałam, że się rozkręci.
        Zjedliśmy lody, więc zaproponował, żebyśmy poszli do kina - OK. Zgodziłam się.
        Poszliśmy do baku przy kinie i usiedliśmy na kanapach. Zaczął skubać sobie
        spierzchnięte wargi. Zapytałam czy chce pomadkę, na co on, że nie dzięki i dalej
        skubie. Obrzydziłam się na maksa. W końcu warga mu pękła i zapytał czy mam
        chusteczki - dałam mu. Wytarł się i zaczął uparcie się do mnie przysuwać, a ja
        odsuwać. W końcu mnie objął i powiedział: "A mówią, że jestem nieśmiały" - na
        początku nie wiedziałam o co mu chodzi, a potem dodał: "Może po kinie skoczymy
        do mnie? Na tę okazję pożyczyłem klaser od kolegi." - zatkało mnie.
        Powiedziałam, że nie, może następnym razem, a teraz chodźmy do kina. Przed salą
        powiedziałam, że muszę iść do łazienki, ale żeby on poszedł już do sali i... Nie
        wróciłam.
        Po 10 minutach zaczął dzwonić. Nie odbierałam. Po 30 napisał sms-a, że ma
        nadzieję, że wszystko ok.
        Więcej się nie odezwał. Ja z resztą też nie.
      • lonely.stoner Re: Najgorsza randka w życiu 19.06.09, 17:45
        moze dotrzec do jakichs ciekawszych fragmentów jego osobowosci słowem wykazac
        > sie jakąś aktywnoscia,
        > a nie "ja taka super królewna olaboga a tu jakis neptek kolo fuj!"
        >

        zartujesz chyba???
        • forumowicz_pospolity Re: Najgorsza randka w życiu 19.06.09, 18:29
          lonely.stoner napisała:

          > moze dotrzec do jakichs ciekawszych fragmentów jego osobowosci słowem wykazac
          > > sie jakąś aktywnoscia,
          > > a nie "ja taka super królewna olaboga a tu jakis neptek kolo fuj!"
          > >
          >
          > zartujesz chyba???

          no w istocie, szanowna pani, nieco żartuje
          choc jak słysze ze kobieta skresla faceta bo raczył przybyc na randke rowerem to
          nie do konca zartuje:)
          • liisa.valo Re: Najgorsza randka w życiu 19.06.09, 18:49
            Dla mnie rower to luksus. Mnie wszyscy piechotą ganiają :) Ale dlatego, że się
            kreuję na miłośniczkę spacerów.
            • forumowicz_pospolity Re: Najgorsza randka w życiu 19.06.09, 19:53
              liisa.valo napisała:

              > Dla mnie rower to luksus. Mnie wszyscy piechotą ganiają :) Ale dlatego, że się
              > kreuję na miłośniczkę spacerów.

              Elucha won na dwór, ładowac akumulatory przed egz!:)
    • fredzelek.only Re: Najgorsza randka w życiu 21.06.09, 15:39
      Witam!
      jedna z moich najgorszych randek: ja jakies 16lat on pare lat starszy
      spotkalismy sie na paru imprezach,dobrze sie razem bawilismy wiec postanowilismy
      umowic sie na randke. Ja cala podjarana przyszlam wczesniej w wyznaczone
      miejsce,on nie dosc ze sie spoznil to przyszedl z watacha kolegow, powiedzial
      zdawkowe no siema i ze musi cos zalatwic i zebym poszla z nimi,nie zamienil ze
      mna pozniej ani slowa,rozmawiam z jego kolega ktory pozniej podrywal mnie na
      dyskotece;/.Po paru rundach po miescie stwierdzil ze nie ma juz czasu, a takie
      gowniary jak ja tego nie zrozumieja;/

      kolejna jedna z gorszych-randka internetowa
      koles wydawal sie swietny, mnostwo tematow do rozmow no i z wygladu tez barzdo
      przypadl mi do gustu, postanowilismy sie spotkac.KIedy przyszlam w umowione
      miejsce nie poznalam go, byl 3razy taki jak na zdjeciach do tego nizszy ode mnie
      o glowe;/ to bylo straszne nie miescil sie ze mna na podwojnym krzeselku w
      autobusie,meczyl sie chodzac i co chwila podskakiwal zeby nadgonic tepo,
      zeskakiwal z stopni i nie zmiescil sie na krzesle z barze aaaa
      tragedia,opowiadal caly czas o tym samym a ja cala zszokowana nie mialam pomyslu
      na temat rozmowwy,trzymalam 2h po czym w lazience napisalam smsa do kolezanki
      zeby zadzwonila i wybawila mnie z opresji,odebralam tel a jemu powiedzialam ze
      przepraszama ale wlasnie kolezanka czeka pod moim blokiem i musze isc...to bylo
      straszne chociaz teraz wspominam to z humorem;d
    • marzannasz Re: Najgorsza randka w życiu 21.06.09, 21:53
      hmm to nawet trudno randko bylo nazwac - przynajmniej ja tak do tego
      podchodzilam, wiec jak sie zyje w UK to trudno o kontakty z krajanami, wiec
      kazdy moze byc uzyteczny, ja akurat startowalam, szukalam mieszkania, zostawilam
      wiec ogloszenie w lokalnym sklepie, zaczelam dostawac SMS od jakiegos chlopaka -
      Polaka, nawiazala sie " korespondencja" smsowa - ale zadnych flirtow, po 2
      tygodniach stwierdzilismy ze sie spotkamy w lokalnym pubie, zawsze to jakas
      znajomosc, a gdybysmy sobie w oko wpadli - to dlaczego by nie, ale ogolnie w
      ten sposob sie nie nastawialam, ot spotkanie przy piwie, gdy sie zobaczylismy
      dla mnie bylo jasne ze ani ja ani on nie jestesmy w swoim typie, aczkolwiek
      skoro juz sie spotkalismy to zawsze mozna pogadac, rozmowa sie nie kleila, ale w
      miare staralam sie ja podtrzymywac, kolega prowadzil pochwalne monologi ku czci
      swojej zaradnosci w UK, po godzinie czasu piwo sie skonczylo, czas sie rozejsc
      kazdy w swoja strone, przed wyjsciem poszlam tylko do toalety, zostawiajac moj
      parasol i plaszcz na stoliku z moim towarzyszem, gdy wrocilam po 5 min jego juz
      nie bylo, a moje rzeczy lezaly niepilnowane. Bardzo mnie to prostackie
      zachowanie wkurzylo, wiec mu napisalam w SMS co o tym mysle, a on mi odpisal ze
      woli byc brany za chama niz powiedziec kobiecie ze sie mu niepodoba!!!! Szczena
      mi opadla gdzi jak w ktorym miejscu pokazalm mu najdrobniejszy przejaw adoracji,
      do dzis sie glowie.....
      • mimka23 Re: Najgorsza randka w życiu 22.06.09, 11:22
        Oj było parę takich randek, ale najbardziej mi utkwiła w pamięci taka: poznałam chlopaka w necie, umówiliśmy, się, przyszedł na spotkanie z grupą kolegów (chyba miało to na celu wstępną ocenę mnie przez nich). Potem koledzy poszli sobie i zostaliśmy sami. Nie chciał się szarpać finansowo na pierwszej randce, więc zaproponował spacer. Ok, poszliśmy. Zaczął opowiadać mi o tym jaki jest bogaty i równocześnie nieszczęśliwy, bo ma chore serce i nie wie ile mu jeszcze życia zostało (równocześnie co chwila palił kolejną fajkę). Potem stwierdził, że chce mu się pić, że mu w ustach zaschło i tutaj mocno się zdziwiłam, bo zasugerował, że na pragnienie i suchość w ustach najlepszy byłby pocałunek z języczkiem... Nagle potwornie rozbolała mnie głowa i uciekłam czym prędzej. Potem jeszcze przez jakieś 2 tygodnie mnie nagabywał, że się zakochał, że strasznie mu się spodobałam i chciałby sie spotykać ze mną. Nie pozostawiłam mu złudzeń i po kilku próbach kulturalnego załatwienia sprawy, powiedziałam w końcu, żeby spadał.
        • wzorowa.uczennica Re: Najgorsza randka w życiu 22.06.09, 17:04
          Moją najgorszą randkę przeżyłam dosłownie ze dwa tygodnie temu. Facet koło 35, firma, zaprosił mnie "na kawę". Umówiliśmy się, spotkaliśmy, no to ja mówię, co robimy, a on na to stukając się po kieszeniach "o cholera zapomniałem portfela, zostawiłem w innej kurtce". Ok więc ja na to, chodźmy na spacer. Siedliśmy na ławeczce, i wtedy poczułam zapach alkoholu, pewnie był "wczorajszy". Opowiadał jaką to miał wczesnej głupią dziewczynę - dosłownie tak to określił i że zamykała go w domu jak chciał iść po bułki ;-)))) Że nienawidzi blondynek- jestem brunetką- bo są straaasznie głupie, i takie tam dyrdymały. Powiedziałam mu prosto z mostu, że nic z naszej znajomości nie będzie, a facet na to, ok zostaniemy przyjaciółmi. Na szczęście już się więcej nie odezwał...
    • fanny.ekdahl Re: Najgorsza randka w życiu 22.06.09, 17:10
      Koleś przyjechał po mnie samochodem. pojechaliśmy pod miasto na smażoną rybę, a
      potem pojeździć po leśnych drogach, żebym mogła sobie poprowadzić (nie miałam
      jeszcze prawa jazdy). Potem koleś z powrotem wsiadł za kierownicę i chciał
      przejechać taką leśną drogą z powrotem do miasta. Powiedziałam mu, że jest tam
      pełno piasku i się zagrzebiemy. Ale on powiedział, że na pewno nic się nie
      stanie. No i rzecz jasna zakopaliśmy się. Późny wieczór, zimno, najbliższa
      wioska jakiś kilometr dalej. Koleś zaczął... płakać. Mówił, że tragedia, jak
      teraz wrócimy, masakra, on się zabije, ojciec go zabije i takie tam.
      Powiedziałam, że damy radę, że podłożymy jakąś dechę, odkopiemy trochę piachu
      saperką i będzie ok. Powiedział wtedy, że nie ma saperki, ani żadnej łopatki. Ma
      tylko stary głośnik. I zaczął wykopywać ten samochód kawałkiem głośnika. Pod
      koło podłożył jakąś dechę, a ja próbowałam wyjechać. Ale nic. W końcu
      pomyślałam, że może coś źle robię i zaproponowałam mu, że się zamienimy - niech
      on siedzi za kierownicą, a ja będę kopać. Wyszłam z samochodu i okazało się, że
      on jak kopał to robił to w ten sposób, że piasek leciał pod samochód i auto
      leżało na piachu zawieszeniem. Powiedziałam mu, że teraz to już lipa i trzeba
      iść do wioski po kogoś, żeby nas wyciągnął. A ten koleś znowu w płacz. No ale w
      końcu poszedł do wsi i uprosił jakiegoś chłopa, żeby nas wyciągnął ciągnikiem. I
      tyle.
      • julyana Re: Najgorsza randka w życiu 22.06.09, 17:28
        Fanny.ekdahl, masz miejsce na podium.:)
        • beauty_girl hahahahahahhahhhhhhhhhhhhhhhh 22.06.09, 19:09
          • skarpetka_szara Re: hahahahahahhahhhhhhhhhhhhhhhh 22.06.09, 19:51
            tez sie usmialam. lol
      • mareczekk77 Re: Najgorsza randka w życiu 26.07.09, 21:12
        Mi raz za miastem zepsuł się samochód, dziewczyna patrzy przestraszona,
        podniosłem maskę ale oczywiście nic mi to nie mówi co się tam dzieje, i chcę
        zawyć do księżyca - wołanie pomocy drogowej, bardzo drogie, czas, nerwy. Ale się
        wziąłęm w garść, przytulam dziewczynę, i patrząc jej w oczy mówię że nieważne
        auto i cały świat dopóki mamy siebie :) samochód za 20 minut odpalił i
        dojechałem do domu (nic się nie stało, wariacja elektroniki nie wiadomo do dziś
        co się stało) a ja od zachwyconej dziewczyny dostałem piękny prezent, jako
        jedyny "bez" opakowania :))))
      • iwona.wz Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 15:30
        Miałam troszkę podobną sytuację, z ex chłopakiem pojechaliśmy w
        zimie przez las oczywiście żeby nie było. Chłopak jak kupił samochód
        powiedział, że szkoda mu kasy na zimówki wiec całą śnieżną zimę
        jeździliśmy na letnich (samochód był w podstawowej wersji czyli bez
        kontroli trakcji i takich tam zabezpieczeń). No i traf chciał, że
        był rzadko używany więc ugrzęźliśmy. Mróz jak cholera, w samochodzie
        nic nie miał, czym moglibyśmy troszkę pomóc na ten śnieg i lód. W
        końcu zatrzymałam jakiś dresików i pomogli nam się wydostać. Żenada
        z tymi skąpcami.
    • pitupitu10 up! n/t 26.07.09, 19:37
      • o-qrde.pl Re: up! n/t 26.07.09, 21:01
        Fanny.ekdahl, masz miejsce na podium.:)

        Piekne, qrde, po prostu piękne.
      • meegotka Trudne początki... 04.08.09, 12:04
        To może ja o fatalnym początku i pięknym zakończeniu.
        Dzięki bratu znałam się z z off-roadowym towarzychem. Był tam
        słodki, inteligentny i miły koleś, który zaprosił mnie na randkę. No
        więc ja wyfiokowana, w nowej sukience, wymalowana i pachnąca.
        Przyjeżdża po mnie koleś upapranym błotem wielkim terenowym
        samochodem. On w wojskowych ciuchach i szczerzy zębiska. Jedziemy,
        Najpierw przez miasto, później lasem. Zatrzymujemy się na kompletnym
        zadupiu, pomaga mi wysiąść, otwiera klapę i wyciąga bojówki i kurtkę
        i mówi: "zakładaj" :) Ja na to, żeby zapomniał. On: jak chcesz, ale
        będzie Ci niewygodnie (dużo bym dała, żeby się dowiedzieć co
        kombinuje. Stresu nie miałam, bo znaliśmy się już bardzo długo i
        jakby miał złe zamiary to już by to wylazło).
        Idziemy przez las, na szczęście on odgarnia krzaczory i pajęczyny.
        Idziemy tak dobre 20 minut, ja wściekła na siebie, ale bardziej na
        niego, bo rajstopy do wywalenia i pecherze na nogach. Wchodzimy na
        polanę nad samym jeziorem. A na polanie pięknie nakryty stół, 50 m
        od niego grill, lodówka i... kucharz (jak się później okazało jego
        przyjaciel-kucharz).
        Kolacja była wyśmienita, wino takoż. Wróciliśmy śmiejąc się i
        trzymając za ręce. Dzisiaj jesteśmy 5 lat po ślubie i do dzisiaj
        potrafi mnie tak zaskoczyć...
    • szczesliwamezatka cóż za wieśniak !!!! 26.07.09, 21:33
      Typowy wieśniak
    • mosiek22 Re: Najgorsza randka w życiu 27.07.09, 02:05
      Żadko odpowiadam ale się skuszę. Moja najgorszą randkę przeżyłam
      niedawno z "moim Misiem" chyba z malym mózgiem (chociaz i tak go
      kocham). Zaprosił mnie do domu (chciał chyba pokazać ze umie
      gotowac). Owszem ugotował kolacje, przygotował kilka "rewelacji" dla
      nas, naprawdę było miło przez jakiś czas. Zapomniał tylko "niedny
      Miś", że umówił sie na ten sam wieczór z kolegami na granie w piłke.
      Wprawdzie nie był to jakiś koszmar ale nie tak wyobrażałam sobie
      wieczór we dwoje :P
    • anulickaa Re: Najgorsza randka w życiu 27.07.09, 03:17
      To i ja opowiem. Pewien kolega staral sie o moje wzgledy na poczatku
      calkiem przyzwicie. Po mniej wiecej trzeciej randce postanowil mnie
      pocalowac, dodam, ze facet ma 32 lata i nigdy wczesniej nie mial
      dziewczyny. I nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze
      znienacka zlozyl buzie w ciup niczym male dziecko, zlozyl pocalunek
      na moim ustach i z zamknietymi ustami zaczal wydawac odglosy, jakby
      co najmniej przezywal wielokrotny orgazm. Na koniec przy pozegnaiu
      facet nie mniej nie wiecej tylko puscil baka! Nie dalo sie
      zignorowac, bo w pokoju bylo cicho, a dzwiek rozlegl sie
      niebagatelnie! A co on na to? Zero 'przepraszam' ,na twarzy cienia
      zmieszania. Na moja zdebiala mine odpowiedzial - no nie mow, ze
      nigdy tego nie robisz. Od tej pory tez bylam nieelegancka i
      przestalam odbierac telefony od niego:)
      • mareczekk77 Re: Najgorsza randka w życiu 27.07.09, 09:36
        Buauuauahahhahahahahhaha randka stulecia :))))
        • o-qrde.pl Re: Najgorsza randka w życiu 27.07.09, 09:54
          To była randka mojej ciotki, dawno temu.
          Facet - młody Bóg. Sceneria: piękna, biała zima. Cały dzień chodzili
          po pieknym, zabytkowym mieście. Zwiedzali, gadali. No po prostu jak
          z filmu. Nagle ciotce zachciało się siusiu. A że i tak długo
          wytrzymywała, wstydząc sie mu powiedzieć, to już jak się zachciało,
          to natychiast.
          Znalazła ustronne miejsce. I nagle zobaczyła, jak widoczna na śniegu
          strużka zmierza w kierunku stojącego obiektu westchnień.
          I dalszego ciągu nie było...
        • lola.b Re: Najgorsza randka w życiu 27.07.09, 09:57
          1.Umówiłam się na randkę z kolegą z byłych studiów. Niestety, kolega
          inteligencją nie grzeszył, więc i tematów do rozmowy brakło. Potem poszliśmy do
          McDonalda (ale nie mam nic przeciwko temu, po prostu było już późno i reszta
          knajp w pobliżu była pozamykana) a on co chwila robił mi i nam zdjęcia i ciągle
          je oglądał i chwalił. Nudno było i jeszcze ciągle chciał się przytulać.
          2.Umówiłam się na drugą randkę z pewnym kolesiem. Trochę się do niego zraziłam
          na pierwszej, ale pomyślałam, że możnaby spróbować jeszcze raz.Poszliśmy na wino
          do mieszkania jego kolegi, koledzy po pewnym czasie poszli coś załatwić a koleś
          zaczął się do mnie dobierać.Przewidziałam tę okoliczność i nawet chciałam tego.W
          trakcie pocałunków i pieszczot okazało się, ze kolo nie ma gumki.Powiedziałam,
          że ja w takie coś nie wchodzę, on powiedział, że "wie, jak zrobić, żeby nie było
          dzieci", zapytałam go czy na pewno chce ryzykować i powiedziałam, że ja tak nie
          chcę, możemy się po prostu inaczej zabawić.W takcie pieszczot próbował wbić się
          "na chama", a pod koniec tego wszystkiego, kiedy myślał, ze jest supermistrzem
          pieszczot, powiedział:"No to lecisz po gumki".W burzę!
          • 2erida Re: Najgorsza randka w życiu 28.07.09, 17:00
            Po prostu randki marzen. Az sie odechciewa na nie chodzic.
            • margulinka Re: Najgorsza randka w życiu 28.07.09, 18:01
              lola, czyli gadulstwo=inteligencja?
              • lola.b Re: Najgorsza randka w życiu 29.07.09, 00:11
                Nie
                • elderlane Re: Najgorsza randka w życiu 30.07.09, 19:09
                  nie będzie to randka.tylko sms, którego dostałam od kolesia, który startował do
                  mnie jeszcze w liceum, przyjeżdżał rowerem 8km, żeby posiedzieć i pogadać, piwko
                  spić.w sumie był spoko,ale zupełnie nie mój klimat.pewnego dnia wieczorkiem
                  dostaję sms-a: "siema ptysiu, jak ci dzionek pie...ął?" leżałam ze śmiechu i
                  do tej pory sama czasem tak piszę do wtajemniczonych, którzy znają historię tego
                  tekstu:)
                  • annoushkapl Re: Najgorsza randka w życiu 05.08.09, 13:21
                    Dziewczyny, wspanialy watek i wszystkie Wasze historie doprowadzaja mnie do
                    lez... ze smiechu!! Smieje sie jak szalona, jak przyslowiowy glupi do sera, ha
                    ha ha.
                    Wiele historii przeczytanych tutaj jest naprawde wysmienitych, jesli tak to
                    mozna ujac. Ale ta historia z sms jest rewelacyjna, ha ha. Nie dziwie sie, ze do
                    dzisiaj smiejesz sie ze swymi przyjciolmi z tej historii, bo ja tez bym pisywala
                    do nich takie sms! ha ha ha ha.
                    • jagodzianna Re: Najgorsza randka w życiu 11.08.09, 13:44
                      To mi przypomina najlepszy tekst na jaki facet próbował mnie poderwać:) A było
                      to tak: Wakacyjna impreza pod chmurką, nad jeziorem i ja na parkiecie razem z
                      koleżankami. Nagle podchodzi chłopak, malutki i młodziutki, jakieś 16-17 lat (ja
                      miałam 20 labo 21) i mówi"CHCEEEESZ ZAŁYCZYĆ BROWARA";D Tak się zaczęłam śmiać,
                      że nawet nie miałam szansy odpowiedzieć, że nie ale dziękuję za propozycję;p
      • llatarnik Re: Najgorsza randka w życiu 04.08.09, 22:24
        To chyba był jakiś zbączeniec...
    • fruzik83 Re: Najgorsza randka w życiu 30.07.09, 19:38
      Moja najgorsza randka wygladała tak: najpierw facet ze dwa tygonie
      usilnie chciał się ze mną spotkać,bardzo fajnie gadało się nam gg
      więc się zgodziłam. Poszlismy na kawę. Koleś starsznie nudny i
      przechwalający się 'co to nie ja', nie dał mi dojść do słowa tylko
      rozprawiał jakie to on sukcesy w pracy nie osiąga, że firma w niego
      inwestuje, że chce budować dom! itd. A jak kelnerka przynosła
      rachunek i ja tak raczej z grzeczności mówię, że zapłącę za siebie -
      a tu zero protestu. Najlepsze jest to, jak już dałam mu pieniądze on
      wziął w rękę, przeliczył i co się okazało - dałam mu o 1 zł za
      mało!!! (pomyliłam się po prostu ;]) No to i musiała się odbyć cała
      transakcja, ja nie miałam drobnych, więc dałam chyba 20 zł, on
      wysypał pieniądze z portfela i poszukał mi reszty.A to wszystko na
      takim malutkim stoliku w kawiarence...nie umówiłam się już z nim
      wiecej o nie!.
      • malayah Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 13:40
        Mam 28 lat i kilka beznadziejnych randek zapisanych w życiorysie.
        Oto wybrane przykłady na to, jakich facetów nosi matka ziemia...


        Żenada No 1

        Wpadliśmy na siebie na imprezie w klubie, istne objawienie, chemia od pierwszego
        spojrzenia. Przegadaliśmy kilka godzin. Zapytałam czy ma kogoś - ku mojemu
        zadowoleniu odpowiedź była przecząca. Wymieniliśmy się numerami telefonów.
        Umówiłam się z Nim na spotkanie na mieście. Leciałam jak na skrzydłach - prosto
        z pracy. Idę, już widzę z daleka, że stoi w umówionym miejscu. Jestem już tuż,
        tuż...On patrzy w moim kierunku, uśmiecha się. I nagle...z przeciwnego kierunku,
        tuż za nim wyłania się wysoka blondi, z dziesięć lat starsza od niego. Pierwsza
        myśl: "przyszedł z siostrą o której opowiadał?!", Podchodzę, promiennie
        roześmiana, mówię "cześć" ale coś mi tu nie gra - dostrzegam zmieszanie na Jego
        twarzy. "Gośka, co ty tu robisz?!" - On do blondyny. A blondyna wali prosto do
        mnie: "Wiesz, kim jestem? Jestem jego dziewczyną!" A On do mnie: "Ja jej nie
        znam" i do niej: "przecież z tobą zerwałem!" Osłupiałam, zatkało mnie. Poczułam
        się jak na planie brazylijskiej telenoweli.

        Żenada No 2

        Któregoś dnia umówiłam się na spotkanie z facetem, którego podsunął mi mój
        własny szef. Była czerwona róża, potem kameralna knajpka. Zamówiliśmy po drinku,
        On zapłacił. Zaproponowałam, żebyśmy zamówili po jeszcze jednym drinku i że
        teraz ja zapłacę. Nie protestował. Niepotrzebnie dodałam "wybierz sobie co
        chcesz". No i się zaczęło...koleś kazał barmanowi zmieszać kilka najdroższych
        trunków(które zresztą do siebie nie pasowały). Za jego drinka przebalowałabym
        całą noc!

        Żenada No 3

        Zagadał do mnie na imprezie pewien przystojniak. W pewnym momencie powiedział:
        "miło było cię poznać, ale teraz uciekam już do domu, trochę za dużo wypiłem,
        nie chcę żebyś mnie widziała w takim stanie, bo jeszcze sobie coś złego o mnie
        pomyślisz". Pomyślałam: "przynajmniej kulturalnie wybrnął". Zadzwonił rano:
        "Cześć, co robisz? Może byśmy się spotkali?" Ja na to, że właśnie wstałam i
        szykuję sobie śniadanie. Zaproponował, że skoczy do sklepu po jajka i wprosi się
        do mnie na jajecznicę. Przyszedł. Bez jajek, bynajmniej bez tych w wytłoczce.
        Widać, że skacowany, do domu widać nie trafił po tym jak się pożegnał w klubie.
        Ja myślałam o kanapkach, On o kanapie. Ja o gorącej kawie, On o gorącym seksie.
        Miarka się przebrała gdy usłyszałam: "No, chodź tu do mnie, weź go do reki".
        Moja odmowa była mu nie w smak, więc sobie poszedł.

        • sommernachtstraum Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 19:43
          fajnie napisane.
        • skarpetka_szara Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 21:39
          hehehehe, super. nasmialam sie.
        • stara-a-naiwna Re: Najgorsza randka w życiu 01.08.09, 17:20
          ja pier...*
          trzeba mieć tupet!
    • pijawka_lekarska Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 12:14
      Umówiłam się raz z takim jednym, zimą, na przystanku autobusowym, zawierucha i
      śnieg, ja wściekle głodna (od śniadania nic nie jadłam). Czekałam chyba z pół
      godziny, aż przyszedł. Nie bacząc na to, że zamieniłam się w sopelek lodu,
      niefrasobliwym tonem zaproponował spacer. Gdy zasugerowałam zmianę planów na
      pójście do pewnej miłej (i ciepłej!) pizzerii, gwałtownie zaprotestował,
      tłumacząc, że nią ma przy sobie pieniędzy. Na moje stwierdzenie, że nie szkodzi,
      bo ja mam (byłam coraz bardziej przemarznięta i chciałam jak najszybciej znaleźć
      się w jakimś ciepłym miejscu), on zaczął jeszcze mocniej protestować "no bo jak
      by to wyglądało, żeby kobieta za niego płaciła, to nie do pomyślenia".
      Wytrzymałam z tym dżentelmenem kolejne pół godziny na mrozie, po czym
      zakończyłam randkę.
      • pajda-chleba Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 17:33
        a chlopakowi bylo po prostu glupio,ze nie ma kasy.Ten akurat mogl sie okazac
        fajnym facetem.
    • llatarnik Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 20:08
      No i patrzta - jaki kurde fajny wątek wyszedł. Chyba go dodam do ulubionych...
      • kachaa17 Re: Najgorsza randka w życiu 31.07.09, 20:57
        moja najgorsza randka odbyła się jak miałam 17 lat i była to zarazem moja
        pierwsza randka w życiu. Na Sylwestra poznałam gościa, któremu ja się spodobałam
        a on mi nie. Z wyglądu mi nie odpowiadał ale to to pal licho. Tańczyliśmy sobie
        ale rozmowa się nie kleiła, no ale w tańcu nie zawsze trzeba gadać. Po kilku
        tańcach zapytał czy się z nim umówię. Odmówiłam. Wtedy on uderzył do mojej
        koleżanki, ona mu też odmówiła. Po czym on znowu przyczepił się do mnie i w
        końcu dla świętego spokoju uległam i umówiłam się z nim na drugi dzień.
        Spotkaliśmy się na dworze i idziemy się przejść. Po 10 minutach widzę ,ze gadka
        dalej się nie klei więc stwierdzam, że nie będę się męczyć. I mówię, ze chcę już
        iść do domu, bo jestem zmęczona (po Sylwestrze). To on, że mnie odprowadzi.
        Zmierzamy więc w kierunku mego domu, ja już zadowolona, że koniec, że nie będę
        się dalej męczyć a tu nagle on pyta czy chcę być jego dziewczyną. Ja zdumiona
        (bo przecież w ogóle nie mamy o czym rozmawiać) mówię ze nie. On pyta dlaczego.
        I ja kłamię, ze nie chcę mieć teraz chłopaka (bo żal mi jakoś go, żeby mu
        powiedzieć prawdę, ze nie chcę go na swojego chłopaka.)
        Za jakiś czas zaczął chodzić z tą moją koleżanką, do której też uderzał w
        Sylwestra i nawet się pobrali, choć na początku ona go wyśmiewała przed nami i
        mówiła, ze chodzi z nim tylko dlatego, że on jej kupuje snickersy i fajki.
        • asze4 Re: Najgorsza randka w życiu 01.08.09, 21:24
          Parę lat temu. Facet z netu. Zaprosił do kina. Dodam, ze miał mieć 180 cm ( ja
          mam 174 cm) a był o głowę niższy, ale to częste, faceci zazwyczaj zawyżają swój
          wzrost. Spotykamy się w kinie, wybieramy film, ustawiamy się w kolejce do kasy i
          kupuje sobie bilet korzystając ze zniżki (karta nokii) i odchodzę od kasy, a tu
          nagle facet drze się do mnie : daj mi te kartę!!!! Osłupiałam, podeszłam, on z
          wyrzutem do mnie ze ja nie chce aby i on tez miał zniżkę, grzecznie podałam
          kartę i było ok. Następnie on poszedł do toalety a ja kupiłam sobie popcorn, on
          wraca i mówi: o widzę że kupiłaś duży popcorn, super, będzie dla nas dwojga, po
          czym wziął ode mnie popcorn i zabrał się za jedzenie. Dodam, ze to było nasze
          pierwsze spotkanie, no i ostatnie ;)
          • riki_i Re: Najgorsza randka w życiu 02.08.09, 15:57
            Asze4, to że chciał skorzystać ze Twojej zniżki na kartę nokii no to chyba nic
            zdrożnego, nie ubyło ci od tego. Jak ktoś kupuje duży popcorn (w moim mniemaniu
            WIELKI), można zakładać, że robi to po to, aby partner się też poczęstował. Nie
            wyobrażam sobie, abym sam zeżarł duży popcorn. Chyba trochę naginasz wydarzenia
            do faktu, że koleś okazał się po prostu ogólnie nieatrakcyjny.
    • zuzaa3 Re: Najgorsza randka w życiu 01.08.09, 23:06
      Pierwsza randka
      Kiedys za namowa kolezanki spotkalam sie z chlopakiem ktory nie mial
      z kim wybrac sie na swoja studniowke. Chlopak mial byc inteligentny,
      przystojny itd. Gdy go zobaczylam lekko sie zdziwilam ;-) Przed
      randka opowiedzialam siostrze o spotkaniu i poprosilam o to zeby
      mnie w razie czego uratowala. Wymyslilam taki plan, ze jak koles mi
      sie nie spodoba to puszcze dyskretnie strzalke i ona oddzwoni, ze
      niby cos sie powaznego stalo. Plan niestety nie byl do konca
      przemyslany bowiem owszem siostra zadzwonila, tylko ze ja zamiast
      zachowac powage zaczelam sie przez telefon smiac. Chlopak slyszy ze
      siostra informuje mnie, ze mama ma grype zoladkowa i sama jest w
      domu i trzeba jej zawiezc lek, ogolem ze sprawa powazna a ja pekam
      ze smiechnu. Ogolem wyszlam na wariatke, ale cel przynajmniej
      osiagniety he he.
      Druga randka
      To bylo pierwsze nasze spotkanie, kino, drink on za wszystko placi
      wiec nie sknera potem spacer. Na spacerze kupuje mi wielki bukiet
      czerwonych roz, szczerze zdziwiona, zaklopotana i lekko
      przestraszona czekam na rozwoj wydarzen ;-)I sie doczekalam he he.
      Chlopak wyznaje ze jestem och i ach, ze chcialby sie ze mna ozenic,
      chcialby miec conajmniej dwojke dzieci, ze czekajac na randke,
      slyszal dzwony koscielne, widzial slub ze to musi byc jakis znak, ze
      jestesmy sobie przeznaczeni itd itp. Myslalam ze padne z wrazenia.
      Balam sie ze zaraz mi sie oswiadczy na pierwszej randce znajac mnie
      raptem 2-3 h.
      • elphina Re: Najgorsza randka w życiu 02.08.09, 16:23
        Sytuacja: ja 17-nietypowe imię, on 23, dopiero poznany:
        rozmawiamy już chwilę..
        on:a jak w ogóle masz na imię??
        ja: xxx :))
        on:żartujesz?!?

        ps.dodam, że zazwyczaj słyszę komplementy z tego powodu
        • elphina Re: Najgorsza randka w życiu 02.08.09, 16:26
          Nie dodałam, że byliśmy kilka miesięcy razem a i teraz utrzymujemy kontakt choć
          minęło z 8 lat :)
          • maitresse.d.un.francais Re: Najgorsza randka w życiu 12.12.09, 21:12
            Masz na imię Delfina?
      • ahimsaboy Re: Najgorsza randka w życiu 06.12.09, 11:47
        up,up! :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja