Najgorsza randka w życiu

    • eas_y Re: Najgorsza randka w życiu 03.08.09, 15:04
      miałam takie "ciekawe" randki z kolesiami poznanymi wczesniej na
      necie.
      1. Kudłaty hardkorowiec 1,50 wzrostu-przedstawiający sie w necie
      jako delikatny romantyk. Ja 1,70 wystroiłam sie w szpilki 8cm...
      nooo ciekawe spotkanie było :)Fakt super koleś, ale zupełnie nie dla
      mnie :)
      2. Pracownik ministerstwa znow taki chlopak 1,50 wzrostu (czemu znów
      taki niski?)zaprosił mnie na kawe-specjalnie na tą kawe jechał 100km
      przeszlo. Jak juz dojechał to pół godziny odkręcał antene od cb
      radia zeby mu nie ukradli i dopiero sie ze mną przywitał. Kawe
      wypilismy ale juz wiecej sie z nim nie spotkałam... Później smsy
      typu "Jak mogłas tak ze mną zerwac?!"
    • myszka.xww Re: Najgorsza randka w życiu 03.08.09, 16:28
      lata temu to bylo. Kolega z pracy rzucil pomyslem, ze moznaby do
      kina, bo fajny film graja. Film necil, wiec poszlam. Zadna randka,
      nic z tych rzeczy. Kolezenski wypad do kina, po drodze na pierogi w
      barze.
      Obzarci pierogami siedzimy juz w kinowej kawiarni, kazde dzierzy
      swoj bilet oraz szklanke cienkiej herbaty. Kolega truje cos tam, ze
      komandosem byl, ze na spadochronie fruwal, ze napadniety pieciu
      zbirow gola renca grzmocil tak, ze latali jako gesi. Slucham -
      nieslucham. Wleci, wyleci uchami, a oczeta wgapiaja sie w zjawisko
      meskie w kolejce do kasy. Luuuuzik....
      Az tu slysze kolegi slowa:
      - tylko sie we mnie nie zakochaj! - rzucone tonem powaznym, lekko
      ostrzegawczym - ja mam kobiete na oku!

      Posmarkalam sie z wrazenia herbatka..
      • aurelia_aux Re: Najgorsza randka w życiu 04.08.09, 01:31
        Może nie najgorsza randka w życiu, ale do najlepszych na pewno nie należała.
        Za małolata pierwsze wczasy z koleżanką, Hiszpania, poznałam świetnego Francuza
        mieszkającego w tym samym hotelu. Angielski mieliśmy na równym poziomie, dodam,
        że nie najwyższym, ale dogadać się dało, zwłaszcza, że w grupie raźniej, więc
        cała ekipa obcokrajowców sobie pomagała w przekazie informacji.
        Dyskoteka, stwierdziliśmy, że za głośno, przejdziemy się na spacer i zaczęliśmy
        wędrować po romantycznych uliczkach, problem zaczął się dopiero w tym momencie
        kiedy kolega Francuz zaczął ciężko oddychać, po 10min udało mu się przekazać mi,
        że nie wziął inhalatora, a jest astmatykiem, wpadłam w panikę, on na wpół
        przytomny, ja zdezorientowana, zgubiliśmy się, lądując w dzielnicy mieszkalnej
        (zero turystów) nikt napotkany nie znał angielskiego. Po godzinie udało nam się
        dotrzeć do hotelu.
        -Dodam, że do dziś wysyłamy sobie mail'e z dwa razy do roku:)

        Randka niedawno
        Poznałam chłopaka na imprezie, zaczęłam się z nim bawić, ogólnie miło się
        rozmawiało, ale niestety chłopak nie był w moim typie, więc na prośbę o numer
        telefonu podałam mu kilka ogólnikowych informacji o mnie mówiąc, że jak będzie
        chciał, to mnie znajdzie.
        Jakież było moje zdziwienie gdy następnego dnia zadzwonił i zaprosił mnie na
        randkę.
        Wszystko przebiegało idealnie, pomyślałam, że może go za szybko oceniłam,
        knajpka, jeden drink, drugi, rozmowa nawet się kleiła (choć mieliśmy troszkę
        inne zapatrywania na życie) do momentu jak wyszłam z toalety i zobaczyłam, że
        rozmawia z jakimiś dziewczynami, przedstawił mi je jako swoje koleżanki, a
        następnie powiedział, że idą do xxx na imprezę i czy chce iść z nimi. Nie wiem
        co mnie podkusiło, że się zgodziłam, z chłopakiem nie zamieniłam już ani słowa,
        rozmawiałam z jego koleżankami.
        Dopiero później stwierdziłam, że jestem przysłowiową blondynką, nie zauważając,
        że chłopak mnie spławia więc pożegnałam się ładnie i wyszłam.
        Jakież było moje zdziwienie, kiedy chłopak zadzwonił dnia następnego chcąc się
        umówić na drugą randkę....

        Kolejna z pozoru miła randka również miała miejsce nie dawno,
        zaczęłam się spotykać z chłopakiem z którym się poznałam jakieś 5lat temu,
        zawsze nas coś do siebie ciągnęło ale nie mogło połączyć.
        Jedna druga piąta randka, wszystkie bardzo miłe, tylko pewnego razu kolega X
        przy mojej opowieści o jakiejś dziwnej sytuacji i przy stwierdzeniu, że ktoś tam
        musiał mieć jakieś problemy ze sobą chłopak mi wyznał, że ma "żółte papiery" i
        wymienił listę chorób jakie go dręczą.
        Chyba nie jestem na tyle odważna.
        • maitresse.d.un.francais aurelia_aux, a jakież to 12.12.09, 21:15
          straszne choroby? Nerwica lękowa? Choroba dwubiegunowa? Neurodermatoza?
          Kompulsje? Depresja?
    • titta Re: Najgorsza randka w życiu 04.08.09, 14:16
      No popatrz, strasze, stracilas szanse na "przewiezienie" sie
      samochodem? I ten spacer...

      Ostatnio ja tak urzadzilam znajomego. Troche sie chyba nie
      dogadalismy co do preferencji spedzenia czasu i stawilam sie co
      prawda nie w dresie, ale w stroju jak najbardziej sportowym i na
      rowerze wlasnie. A facet w garniturze :) Popoludnia nam to bynajmnej
      nie zepsulo.
    • el_capricho Re: Najgorsza randka w życiu 04.08.09, 20:41
      moje najgorsze 2 randki to takie, do których w zasadzie nie doszło.

      facet był fantastyczny, podobał mi się niesamowicie i ewidentnie z
      wzajemnością. zawsze gdy się spotykaliśmy atmosfera robiła się
      elektryczna. długo jednak tak było, że albo on albo ja mieliśmy
      akurat partnerów, więc rzecz sprowadzała się głównie do
      powłóczystych spojrzeń. w końcu, oboje czasowo wolni, spotkaliśmy
      się na imprezie u wspólnych znajomych. przetańczyliśmy cały wieczór,
      potrzymaliśmy się pod stołem za ręce i on zaproponował, że odwiezie
      mnie do domu. oboje byliśmy napaleni, ale i strasznie onieśmieleni
      i, jak to bywa w takich razach, zależało nam bardzo, żeby nikt ze
      znajomych nie zorientował się, że coś się między nami kroi. więc
      wymykamy się po angielsku z przyjęcia, a tu jakaś pijana
      współbiesiadniczka goni nas z rykiem: ej, zakochani, może mnie
      odwieziecie do domu? potem była koszmarna jazda samochodem, podczas
      której intruzka bełkotliwie rechotała, że chyba nam w czymś
      przeszkodziła. w tych romantycznych okolicznościach facet odwiózł
      mnie do domu i na tym chwilowo poprzestaliśmy.

      jakiś czas później zaprosił mnie na inną dużą imprezę. też
      zapowiadało się nieźle, z imprezy wyszliśmy w parę osób i
      zmieniliśmy lokal, towarzystwo stopniowo żegnało się i szło do domu,
      aż zostaliśmy we... troje, z inną wspólną znajomą, która zażądała,
      żeby odwiózł ją do domu i zaproponowała wielkodusznie, że po drodze
      mogą i mnie podrzucić.

      następnego razu nie było - wrócił do swojej dawnej dziewczyny :-(
      • baba67 Re: Najgorsza randka w życiu 04.08.09, 21:49
        Wiesz, jakby cos naprawde mialo z tego byc toby bylo.Gorzej jakby przelecial ai
        tak wrocil do dawnej panienki. Ale frustracje rozumiem...
        • el_capricho Re: Najgorsza randka w życiu 04.08.09, 22:03
          no, to prawda, że jakby było w górze tak zapisane, to bez względu na
          przeszkody dalibyśmy sobie radę. to zresztą nie były jedyne
          przypadki, kiedy mijaliśmy się o włos. czyli z jakiegoś powodu NIE
          MIAŁO tak być. niemniej pomyślałam, że wzbogacę wątek randką
          nieudaną z zupełnie innego powodu niż skąpstwo, abnegacja lub ogólna
          beznadziejność absztyfikanta :-)
          • baba67 Re: Najgorsza randka w życiu 05.08.09, 12:21
            Alez Ci sie udalo, bylo zabawne:-)Jestem tylko zwolenniczka tezy ze w zyciu nie
            ma przypadkow...
    • vandikia Re: Najgorsza randka w życiu 09.08.09, 01:27
      no współczuję :)
      ja to genralnie chyba nie mam takich wspomień, randki były raczej
      bardzo udane i chyba wszystkie :D
      sama nie wiem czy ma mi być żal z tego powodu czy nie :D
      • elmina5 Re: Najgorsza randka w życiu 11.08.09, 13:37
        Fajnie, jak po latach z tych nieudanych można sie pośmiać.
        • apaska18 Re: Najgorsza randka w życiu 27.08.09, 10:58
          Przeczytałam na www.O-Qrde.pl
          Poszłam wczoraj na randkę. Idziemy przez rynek, a tam chłopak gra na skrzypcach. Stanęliśmy i słuchamy. Koleś wyjął portfel, grzebie w nim i wrzuca 10 zł. Dobrze jest – myślę. Ma gest. Po poprzednim mam alergię na skąpców. Patrzę, a on się schyla do futerału. I wygrzebuje drobniaki. Resztę, kurde sobie wydał. 9 złotych.

          To ja sie pytam, skąd sie tacy kolesie biorą???
          • bromba19 Re: Najgorsza randka w życiu 27.08.09, 12:01
            najsmutniejsze są chyba takie randki, w trakcie których okazuje się, że wcale
            randkami nie są. że ktoś umówił się z nami z sympatii, ale nie ma zamiaru
            przekształcić tego w coś więcej. ech...
            • gryzikiszka Re: Najgorsza randka w życiu 27.08.09, 12:11
              To nie była randka, ale chyba mieszczę się w temacie...
              Na pewnym weselu przyczepił się do mnie jeden koleś - ciąglę chciał tańczyć i rozmawiać, nie dało się go spławić, a uciec przecież nie było dokąd! Słabo to pamiętam, ale garść informacji jeszcze mi się plącze po głowie: gość był bezrobotnym tapicerem, szpanował tym, że wszystkie płyty, jakie ma to podróby i koniecznie chciał na mnie wymusić obietnicę, że go odwiedzę (mieszkał jakieś 200 km ode mnie). A tera dwie najlepsze informacje:
              1. Miałam wtedy chyba z 15 lat (tym straszniejsze to dla mnie było)
              2. Facet wydobył mój adres i przysyłał mi listy, które ignorowałam. Rodzina się na mnie obraziła (facet był bratem pana młodego - męża mojej kuzynki)- że go tak olewam!!!
    • volta2 Re: Najgorsza randka w życiu 27.08.09, 21:34
      mnie się zdarzyło umówić z kolesiem, do którego absolutnie nic nie
      czułam a już kompletnie mi się nie podobał.
      poszliśmy razem na jakąś domówkę/imieniny, nudziłam się tam jak
      mops, i jak tylko zobaczyłam że dojechał na tę imprezę mój eks, to
      szybko się z nim zmyłam, nikogo nie informując że wychodzę.

      zresztą z tego co pamiętam to chciałam być na tej imprezie bo
      liczyłam, że będzie tam mój inny ex, i raczej był, ale nieuleczalnie
      na mnie odporny, więc tyle mojego co sobie popatrzyłam:(

      inna ranadka - umówiona byłam na występ kabaretowy(nie cierpię
      kabaretu), facet zakupił bilety, ale się na mnie nie doczekał,
      polazłam z kimś innym, bliższym mi wiekowo wypić zapewne tanie wino
      nad glinianką...
      a chłopak mnie szukał, czekał i strasznie żałował nie tyle mojej
      nieobecności co zmarnowanych biletów

      i miałam całą serię randek z tym samym facetem, które
      najprzyjemniejsze nie były, bo facet z upodobaniem zabierał mnie na
      randkodomówki do swojej byłej dziewczyny. byli ze sobą nie za długo,
      ona miała już innego faceta, on po drodze jakieś dziewczyny, ale
      czułam że tam czasem między nimi coś iskrzy pomimo mojej obecności.
      także każda niemal randka to był dla mnie spory kłopot, bo nigdy nie
      wiadomo było, czy się na nią natknę czy nie? że też ja to
      wytrzymywałam...

      no i jeszcze jedna seria randek uznanych za najgorsze - facet, który
      mnie kompletnie nie kręcił - sterczał o 6.30 rano u mnie pod furtką,
      żeby zawieźć mnie do pociągu(codzienne dojazdy do pracy), no
      naprawdę o 6.30 to ja miałam mega romantyczne nastroje... trwało to
      około miesiąca, potem spasowałam.
      • szpil1 Re: Najgorsza randka w życiu 12.05.10, 18:55
        volta2 napisała:
        > inna randka - umówiona byłam na występ kabaretowy(nie cierpię
        > kabaretu), facet zakupił bilety, ale się na mnie nie doczekał,
        > polazłam z kimś innym, bliższym mi wiekowo wypić zapewne tanie wino
        > nad glinianką...
        > a chłopak mnie szukał, czekał i strasznie żałował nie tyle mojej
        > nieobecności co zmarnowanych biletów

        Najgorsza randka? Chyba dla tego chłopaka. W sumie skoro tak się zachowałaś, to się nie dziwię, że chłopak żałował biletów, a nie twojej obecności.
        I założę, się, że gdyby to dziewczyna napisała, ze umówiła się na randkę, a on olał i poszedł chlać wino to byłoby pełno komentarzy typu: cham, ćwok, itp.
    • volta2 Re: Najgorsza randka w życiu 27.08.09, 21:39
      i jeszcze randka kumpeli - przeżywałam ją jak własną, więc dlatego
      tu opisuję
      chłopak cudo - koleżka nieprzytomnie w nim zakochana długo go nie
      mogła zwabić na randes vou, ale w końcu się udało. miał być o 6 po
      południu, posiedział do ósmej więc ja już pół godziny po randce
      byłam, by dowiedzieć się jak poszło.
      koleżanka zachwycona, choć żałowała że tak szybko wyszedł,
      pojechałyśmy gdzieś tam sobie razem, wracamy do domu a tu w
      światłach samochodu z mroku wyłania się para w objęciach - miejscowa
      dziwa, znana z tego że łazi z każdym w krzaki i nasz romeo, który o
      8 zmył się z randki pod ważnym pretekstem.

      • ramid Re: Najgorsza randka w życiu 01.09.09, 13:29
        To moze i ja przytocze swoja randke. Umowilem sie z laska poznana przez
        znajomego. Mialem czekac na lawce pod znanym klubem a potem mielismy isc do
        jakiejs knajpki czy gdziekolwiek zeby sie poznac. Czekam. Idzie. Wlosy
        natapirowane jakby piorun w łeb strzelil ale ok mysle sobie - fryz zawsze mozna
        poprawic. Okazalo sie ze studentka. Wiec na poczatku rozmowa sie kleila. Potem
        weszlislmy do knajpki siedzielismy ok. 2 godzin a przez caly czas katowany bylem
        opowiesciami o UFO, zjawiskach paranormalnych i innych pie...ch tego typu. Na
        koniec podarowalem jej bombonierke i odprowadzilem na dworzec. Po 2 tygodniach
        znowu zadzwonila do domu probujac sie umowic. Wiecej randek nie bylo. Szkoda ze
        mimo calkiem ladnej buzki byla tak glupia jak na swoje 22 lata. Dodam ze komorek
        jeszcze nie bylo wiec i kontakt byl ciut utrudniony.
        • lesna_mandarynka Re: Najgorsza randka w życiu 03.09.09, 19:52
          Żeby nie być gorszą to i ja swoje niektóre 'przebojowe' randki
          opisze :)

          Randka numer 1)
          W sumie to trudno nazwać randką, bo do niej nie doszło. Z pracy sie
          zwolniłam, bo strasznie źle się czułam. Chciałam jak najszybciej
          wrócić do domu i położyć się do łóżka. Stoje na przystanku i
          niemalże jak mantrę odmawiam: "tylko nie zwymiotuj, tylko nie
          zwymiotuj..." w pewnym momencie podchodzi koleś: "Cześć, musisz w
          pobliżu pracować... często Ciebie widuję, czy umówisz się ze mną na
          kawę?" Ja wybita z rytmu odmawiania "tylko nie zwymiotuj" odwracam
          się i stanowczo "NIE" i dalej znów "Tylko nie zwymiotuj" Pan nie
          dawał za wygraną: "ale dlaczego?" Ja na to: "Nie mam czasu." Pan: "A
          dasz mi swój numer tel. to jak znajdziesz czas to się wtedy
          spotkamy" Głupia dałam dla św. spokoju i wróciłam do swojego świata.
          Chwila później dostaje smsowego kwiatka. I tak się zaczęło. Czasem
          smsowaliśmy, ale totalnie neutralnie. W pewnym momencie ni z tego ni
          z owego dostaje w środku nocy w sobotę (akurat siedzialam ze
          znajomymi w knajpie) smsa w stylu: "Bardzo bym chciał byś teraz
          położyła się na mym już spoconym ciele i ..." Mój wyraz twarzy
          powiedział wszystko. Znajomym pokazałam tel. Następny dzień, godzina
          7 rano Koszmar Czas Rozpocząć, napłynęła masa wiadomości. Nie
          nadążałam z kasowaniem ich a treść następująca: "Dlaczego nie chcesz
          ze mną rozm.? Przecież byliśmy tacy szczęśliwi?" "Zniszczyłaś mi
          życie" "Załamie się jeśli się do mnie nie zbliżysz" Dopiero jak
          postraszyłam kolesia policją to się uspokoił.

          Randka 2)
          Z racji tego, że mam trudności w odmawianiu kolesiom jak mnie
          zapraszają na randki to się wpakowałam w coś takiego:
          Na spotkanie spóźniłam się zaledwie 6 minut, pan wyciągnął kom i
          mówi: "Masz szczęście jeszcze 4 minuty i bez względu na to kim byś
          była i jak bardzo by mi na Tobie zależało poszedłbym. Zawsze czekam
          10 minut" Ja na to w myślach: "Będzie ciężko" Było
          Poszliśmy do mało romantycznego miejsca, ale stw. że na trzeźwo to
          rady nie dam, to przynajmniej się podpije i poszliśmy do knajpy. W
          trakcie usłyszałam: "wiesz, myślałam, że będzie bardziej nastrojowo.
          Miałem w planach zaprosić Ciebie na ławkę do jakiegoś parku, po
          drodze kupilibyśmy wino, fajnie by było." Wspomne, że był to
          grudzień, a pan nie miał 16 lat. Potem nasłuchałam się wymyślonych
          historii np. że ma swojego duchowego mentora, którego poznał w
          Indiach, tylko, że w trakcie dalszej rozmowy to się okazało, że to
          nie on był w Indiach a jego tato, a później się okazało, że pochodzi
          z bardzo skromnej rodziny i żeby odciążyć krewnych to się
          wyprowadził w młodym wieku. Po co kłamał??? Nie dałam rady i nie
          wytrzymałam nawet 2 godzin. Stw. że natychmiast musze wracać do
          domu. Pare dni później spotkałam go ze znajomą w jednej z knajp i
          skomentował nas: "O to Wy, stracone na samotność" Tekst przeszedł do
          historii.

    • babilo Re: Najgorsza randka w życiu 08.09.09, 22:03
      Kurde, po namiętnych pocałunkach, a przed... facet poszedł do łazienki...Wyjął
      szczękę sztuczną i wypłukał...
    • kobitka.jak.kobitka Re: Najgorsza randka w życiu 11.09.09, 15:38
      czytałam przed chwilą wątek o tym co ostatnio w kinie i mi się przypomniało...

      przyszły niedoszły chłopak zaprosił mnie do kina. facet typ dosyć oryginalny,
      filozof. tytuł filmu "gra wstępna" brzmiał dla mnie bardzo zalotnie. i bardziej
      mylić się nie mogłam!
      zwątpiłam jak kobieta na filie zaczęła więzionemu przez siebie facetowi odcinać
      stopy struną od pewnego instrumentu, a wymiękłam już totalnie jak... no ok,
      napiszę mimo, że obrzydliwe... wymiękłam jak zwymiotowała do miski i kazała mu
      to jeść.
      romantyczny nastrój jakoś mi się nie udzielił :)
      • ritsuko Re: Najgorsza randka w życiu 13.05.10, 14:37
        Ej "Gra wstępna" fajny film :). Ale przyznaję, że jak byłam w kinie to
        sporo osób wyszło w trakcie :P
    • mistrz_i_asia Re: Najgorsza randka w życiu 11.09.09, 19:10
      to dlatego, że niektórzy nie maja pojęcia o kobietach i nie chcą go mieć, co to jest "pojęcie o kobietach" i jak je wykorzystać dowiesz się STĄD
    • teekanne Re: Najgorsza randka w życiu 16.09.09, 15:09
      Tez mi sie zdarza przyciagac uwage oszolomow ;)

      Raz dalam sie namowic na spotkanie koledze ze studiow. Zamiast, jak
      delikatnie sugerowalam, wybrac sie do jakiejs knajpki czy kawiarni,
      zabral mnie do baru, gdzie do picia nie mozna bylo dostac niz poza
      alkoholami i woda. Nie pytajac mnie, na co mam ochote, zamowil dla
      nas obojga piwo. Po swoim pierwszym wypitym w blyskawicznym tempie
      domowil drugie, potem trzecie, podczas kiedy ja caly czas saczylam
      pierwsze (za piwem nie przepadam). Kiedy nadszedl czas opuszczenia
      lokalu zapytal, czy moze moje piwo dopic, bo ´w koncu to on za nie
      placil´. Spotkanie pierwsze bylo ostatnim.

      Z kolei innym razem facet poznany podczas jazdy tramwajem (zagadal
      sympatycznie i z fantazja, trzeba mu przyznac) zaprosil mnie na
      kawe. Byloby niezle, gdyby nie to, ze przez 3 godziny nie udalo mi
      sie wiecej niz raz dojsc do slowa. Gadal jak najety. Po spotkaniu
      uparl sie, ze koniecznie chce mnie odprowadzic do domu, bo
      ´niedaleko mnie mieszka jego kolega i go przy okazji odwiedzi´. Byla
      23 wieczorem, nie wiem, jakiego kolege odwiedza sie o takiej porze.
      Nie mialam ochoty, by mnie odprowadzal pod sam dom i widzial, gdzie
      mieszkam, wiec probowalam sie go po drodze na rozne sposoby pozbyc,
      niestety bezskutecznie. W ktoryms momencie stanal na srodku parkingu
      i powiedzial, ze ma do mnie prosbe. Z rezerwa zapytalam o co chodzi.
      Okazalo sie, ze mial na MP3 nagrana piosenke, przy ktorej koniecznie
      chcial ze mna na tym parkingu zatanczyc. Powiedzialam, ze dziekuje,
      ze moze innym razem, na co on z dzikim blyskiem w oku powiedzial, ze
      w takim razie niech chociaz przyjme od niego maly prezent - to byl
      bukiecik zrobiony z czosnku i papryki :O Jak juz ucieklam i po kilku
      tygodniach prawie o nim zapomnialam, pojawil sie w moim biurzem,
      znowu z warzywnym bukietem. Okazalo sie, ze kilka dni wczesniej
      zobaczyl mnie na miescie i wysledzil gdzie pracuje. Moi
      wspolpracownicy po dzis dzien pokladaja sie ze smiechu na
      wspomnienie ´pana warzywnego´. No ale przynajmniej byl oryginalny :P
    • bumbula Re: Najgorsza randka w życiu 21.09.09, 09:26
      Ta, na którą czekałam wypachniona i wystrojona, a ona się nie odbyła
    • sapalka1 Re: Najgorsza randka w życiu 06.12.09, 15:32
      Podziwiam kolezankę, która miała randkę bijącą na głowę wszystkie inne, o
      których słyszłam. Randka wygrywa nudą swą. Otóż przedstawiciel płci męskiej
      przez 3 h w kawiarni (przy wodzie mineralnej) wygłaszał monolog n/t ideologii
      marksistowsko leniniowskiej. To był jedyny poruszony temat. Jak koleżanka tyle
      wytrzymała - nie wiem. Facet wręcz nie chciał jej dopuścić do słowa i zapewniał,
      ze zaraz poruszy wyjątkowo interesujący wątek - w chwili gdy widział, że
      koleżanka otwiera usta. Po 3 h - wstała i wyszła bez słowa.
    • kasi-a789 Re: Najgorsza randka w życiu 06.12.09, 15:51
      kiedyś kolega zaprosił mnie na randkę..do mojego własnego domu, do tego
      przyszedł z jednym piwem (ale połowę mi odlał)
      Będąc na dyskotece podszedł do mnie chłopak i powiedział "może się czegoś
      napijemy bo widzę ze się spociłaś".
      no i ja kiedyś zaprosiłam chłopaka do kina, po filmie powiedział mi że zmarnował
      tylko czas. Cholernie było mi głupio
    • devilyn .... 12.12.09, 20:29
      ...premiera w kinie...o północy...z kolegą (fajnym jak wtedy mi się
      wydawało)...i dwaj koledzy, księża!!! (całe szczęście, że po
      cywilnemu, bo gdyby byli w sutannach to zaiwaniałabym do domu 50km
      na piechotę)...i w trackie rozmowy komentarz jednego księdza, że i
      tak wszystkie kobiety są popie...n* ;-) to było ostatnie spotkanie.
      • apaska18 Re: .... 15.12.09, 14:58
        widać ,że ksiądz miał jakąś traumę do kobiet chyba też nie miał fajnych
        doświadczeń randkowych:):)może stąd wybór drogi życiowej..:)
    • akle2 Re: Najgorsza randka w życiu 12.05.10, 00:20
      Do mnie na randkę facet przyszedł z jamnikiem i przez cały czas zajmował się tylko nim i z nim konwersował (puci..., puci..., puci...). Czułam się zbędna w tym doborowym towarzystwie, ale że mi się tak bardzo nie podobał (ani jamnik ani jego pan), to już miałam nadzieję że randkę mam z głowy. Niestety na "do widzenia" facet sobie o mnie przypomniał i chciał się umawiać znowu. Powiedziałam, że mam alergię na sierść.

      ----------
      Zwycięzca bierze wszystko.
    • a_nonima Re: Najgorsza randka w życiu 12.05.10, 09:32
      Ja kiedys pokłóciłam sie ze swom "niby chłopakiem". Załamana siedzę
      w domu i buczę... późny wieczór...on puka do drzwi... otieram i nie
      kryje wzruszenia...mój luby stoi z naręczem
      kwiatów...różnych...królowały goździki, kale.... i wszystkie
      przewiązane fioletowymi wstąkami z napisem... ostatnie
      pożgnanie ;))))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja