kubankalanka
24.03.09, 14:34
Jestem od niedawan na forum i raczej bywałam jako osoba biernie
czytająca wpisy, niźli tworząca je.
W moim zyciu pojawaiły się mega zmiany, i do konca nie wiem jak
sobie z tym wszystkim poradzić, mam namiary na psychologa, ale
myśle, że nie jest, aż tak źle ze mną :) Kazda uwaga jest dla mnie
ważna więc liczę na Wasze słowa, ponieważ może pozwolą mi spojrzeć
na to wszystko z innej perspektywy.
Jakiś czasem temu nie przyjełam oswiadczyn mojego faceta z którym
byłam 5 lat, planowaliśmy wspólną przyszłośc ale pół roku temu nasze
wspolne cele zaczeły sie rozmywać.
O małżeństwie nie rozmawialiśmy za często - nie należę do tych
kobiet które marzą o bialej sukni.
W momencie kryzysu jedyną dorgą do ratowania naszego związku dla
mojego faceta były oświadczyny i to tez uczynił z nadzieją że
rozwiażą się wszystkie nasze problemy.
Ja jednak w takiej chwili, gdy waża się losy mojego życia i widzę,
że każde z nas idzie w inna stronę, nie przyjęłam pierścionka.
Minęło juz parę tygoni, od smutnych oświadczyn nie widujemy się, a
ja zaczynam tęsknić. Wiem, ze on na mnie czeka.
Przez 5 lat byl zawsze obok, zawsze ze mną, zawsze byliśmy razem. A
teraz od kilku tygodni pustka.
Z jednej strony chcialabym z nim być, ale z drugiej skoro
zdecydowaliśmy się na tak kategoryczne kroki, czy powrót ma jakiś
sens?
Pozdrawiam
k.